Zamtuz Dziarska Brunhilda

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Asira
Posty: 19
Rejestracja: 06 lut 2011, 21:33

Zamtuz Dziarska Brunhilda

13 lut 2011, 01:00

Asira przeszła obok słupa z ogłoszeniami, głupawo myśląc że znajdzie tam jakieś zlecenie. Niestety nadzieje prysły równie szybko jak się pojawiły. Brnąc dalej przez budzące się miasto, miała nadzieje że robota przyjdzie do niej sama. Część świeżo odebranej tygodniówki zdążyła już wydać kupując na straganie świeży melonowy chleb.
Uwagę dziewczyny zwróciły, skąpo ubrane dziewczęta które sennym krokiem szły w obranym kierunku. Poszła za nimi. Po paru chwilach jej oczom ukazał się pewien… przybytek. Spojrzała na szyld.
"Zamtuz Dziarska Brunhilda"
**Więc to dotąd zmierzały wszystkie**
Asira zbliżyła się. Usłyszała charakterystyczne dźwięki, oznajmiające że już ktoś w lokalu pracuje.
**Może to jest rozwiązanie? Może tu znajdę… pracę?**
Z lekkim niesmakiem na twarzy weszła do środka.
Pierwszym pomieszczeniem była tak zwana poczekalnia. Panował tu wystrój w kolorze czerwonym. Po środku rozstawione były dwa, miękkie tapczaniki. Na podłodze leżał kosmaty dywan. Przy ścianie usytuowany był niewielki barek. Asira spojrzała na nazwy stojących tam win i wywnioskowała że zamtuz musi być jednym z bogatszych. W pokoju były trzy drzwi, które jak się domyśliła, prowadziły do pomieszczeń "roboczych". Wyżej na kilku drewnianych kolumnach opierał się, również drewniany balkonik. Można było udać się z niego, do pięciu innych pokoi. Dziewczyna spojrzała na ściany. Namalowane na nich były fantastyczne freski, przedstawiające, jakże by inaczej, sceny erotyczne. Pod sufitem umieszczony był olbrzymi, pozłacany żyrandol ze świeczkami.
Asira dopiero teraz zwróciła uwagę na ludzi, będących w środku. W związku z wczesną porą, nie było ich wielu. Z pokoju na górze wyszła kobieta. Zeszła na dół i podchodziła do każdego klienta, tłumacząc coś uprzejmie. Brunetka oceniła ją na czterdzieści, pięćdziesiąt lat. Była gruba i opasła w biodrach. Na twarzy malowały się liczne zmarszczki. Nos był olbrzymich rozmiarów, kulfoniasty. Brwi nie odnalazła, domyśliła się że zostały wypalone. Nad ustami ujawniał się delikatny wąs.
**Bogowie zachowajcie mnie w młodości** – przestraszyła się.
W końcu kobieta podeszła do niej.
– Witam w moim zamtuzie. Jestem Dziarska Brunhilda. – powiedziała mechanicznie, bez przekonania, a Asira musiała powstrzymywać się od śmiechu. – Pozwól że przedstawię ci naszą ofertę. Sto pięćdziesiąt srebrników za godzinę. Co szósty dzień mamy zniżkę do Stu czterdziestu pięciu. Możesz także starać się o kartę stałego bywalca. To jak? Co podać?
– Ja… Szukam pracy.
Brunhilda popatrzyła na nią krytycznie. Kazała jej się odwrócić, klepnęła w pośladki,
– Chodź za mną! – rozkazała ciągnąc ją za rękę, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Zabrała ją do pokoju z którego wyszła wcześniej. Okazało się że było to zaplecze. Siedział tu mężczyzna przy wielkiej miednicy, który prał narzuty z łóżek.
– Jesteśmy nowym burdelem w mieście – zaczęła nakręcać się burdel mama – Przyjmiemy każdą która ma chociaż najmniejsze zadatki i chęci. Nie dostaniesz tu dużo na początku ale dla ciebie to pewnie i tak będzie fortuna. No już rozbieraj się!
Asira stała niewzruszona.
Brunhilda usiadła przy stole i powtórzyła jeszcze raz:
– Zdejm te ciuchy z siebie, dziewczę!
Brunetka czuła jak wzbiera w niej krew, starała się być spokojna, lecz gdy poczuła zimne łapska kobiety, kiedy ta próbowała zdjąć z niej koszulę, nie wytrzymała. Wyciągnęła sztylet. Spojrzała jej w oczy. I wbiła go w ścianę za nią.
– Szukam pracy – powiedziała jeszcze raz, dosadniej.
Brunhilda gdy wyrwała się z osłupienia, kiwnęła głową.
– Trzeba było tak od razu, a nie, narażasz nas na nieprzyjemności.
Asira parsknęła.
– Jest pewna sprawa – ciągnęła dalej – Straż Miejska. W nocy, miast złodziei łapać to chodzą i naprzykrzają się moim dziewczętom. Jeśli coś z tym zrobisz, zapłacę ci. Nie obchodzi mnie jak to załatwisz. Możesz ich zabić, przestraszyć, przegonić. Cokolwiek, byle skutecznie.
– Rozumiem – kiwnęła głową dziewczyna, ciesząc się z pierwszego zadania w tym mieście.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

05 cze 2012, 12:41

MG



Nachylona nad nim smyrała dłońmi skronie jego. Patrzyła oczyma szeroko rozwartymi i czekała na jakieś słowo, gest górując nad nim. Doczekała się. Poczuła na swojej skórze jego szorstkie dłonie manipulujące jej biodrami. Zamruczała z zadowolenia w momencie gdy zakazane entowe miejsca łono jej poznawało, jak i zaznajamiało.
-Dziękuję…– Szepnęła wdzięcznie, chowając głowę w zagłębieniu jego szyi, sunąc ustami po bliznowatym ciele, dłońmi muskając tors, a przy tym rozchylając poły materiału szaty, którąwcześniej tak misternie rozbroiła. Był taki spięty, zagubiony, niezeznajomiony z rozkoszą. Czytała to wszystko z jego zachowania. Zakołysała biodrami. Palcami dłoni delikatnie obwodziła ranę na piersi szurając swoim ciałem po szorstkim satyrzym naskórku. Zadrżała. Uśmiechneła się. Podniosła wzrok…Ten mężczyzna był taki niewinny, taki zestresowany, taki…głupi.
Herubin obdarzany był czułością kurtyzany…Tylko dlaczego, dlaczego z każdą chwilą krótke herubione ręce z każdą chwilą wydawały się cięższe? Zmęczenie ogarniało drzewca. Czyżby akt rozpusty miał być tak wyczerpujący? Dziwne…Tak samo dziwne jak wielkie ślepia Lidi, rozszerzonych nienaturalnie, żółtych, świecących w ciemności, o podłużnej gadziej źrenicy. Uśmiechnęła się szeroko, szyderczo, a ciało satyra przeszedł dreszcz, a następnie dziwne mrowienie które obezwładniało jego ciało. Nie mógł się ruszać. Mógł tylko patrzeć i mówić z trudem. A ona gładziła go po policzku z jawnie udawaną troską.
-Biedaczek, taki głupiutki biedaczek.
Awatar użytkownika
Wierzbiec
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

06 cze 2012, 22:32

Serce mu biło szalenie, stres zjadał go od środka. Coś uwierało go w plecy, fałdy pościeli nasiąknięte potem ślizgały się nieprzyjemnie pod nim. Przyjemność jako taka była, ale sytuacja nie pozwalała cieszyć się chwilą. Z nieco rozbieganym wzrokiem, czekał na koniec spektaklu. Początkowo gdy powieki opadały ciężko, myślał że zaraz ogarnie go sen. Trzymał się dzielnie nie chcąc urazić dumy, pracowniczki. Niczym heros przy niesprzyjających warunkach walczył na polu chwały!
Zaczął się niecierpliwić bo narząd wykorzystując większość płynów ustrojowych, wyczerpał resztę. Ręce opadły bezwładnie i sztywnie, nogi sztywne, głowa sztywnie, pod dziwnym kątem, wszystko sztywno i niewygodnie.
Już miał zrzucać ją ze swego siedliska, udając przedwczesną rozkosz gdy kątem oka dostrzegł delikatną zmianę w jej aparycji. Ze zdumieniem i lekką odrazą oglądał metamorfozę, cóż chyba nikt nie lubi gadzich oczodołów.
Wszystko mu, że tak powiem… zwiędło, nieco uradowany jednak uśmiechał się głupio. Jednak czując, że zostaje wyssany właśnie, zaniepokoił się, nie chciał być wyssanym, wtedy jest się niczym to… coś wyssanego. Próbował się wiercić i machać energicznie głową, wijąc się niczym świeżo złapany dorsz. Nic to nie dało… zostało mu napinać mięśnie i czekać, aż skończy swój posiłek.
– Zmieniłbym pozycje… jesteś najgorszą dziwką jaką miałem…– mruknął jedynie po czym, oczy zmieniły się w dwie wielkie złote monety. Buźkę rozwarł i śpiewać zaczął niczym zarzynane prosie.


Dziwki trzy, dziwki trzy
zgwałcić chciały mnie
Ja jak kłoda poleżałem, wyssanym być jednak nie chciałeeeeeeeem
No to sobie pociupciałem, pomyślałem
No to sobie pociupciałem…


Coraz to kolejne wersy utworu, bo nie wiadomo czy to ballada czy poemat, rozbrzmiewały po sali i nie tylko. Głośno się zrobiło, a słowo zmieszane z posłyszanymi piosnkami sprośnymi tworzyły niepowtarzalne dzieło. On jednak ogłuszającym wręcz, niszczącym bębenki piskliwym głosem śpiewał coraz głośniej. Uśmiechnięty, choć widocznie zmęczony ukazywał możliwości swojej wyobraźni. Jak już umrzeć to z pieśnią na ustach! I przy okazji zniszczyć interes w burdelu!
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

09 cze 2012, 14:57

MG


Kobieta zaśmiała się demonicznie, widząc efekt swojej mocy, która owładnęła satyra paraliżując jego kończyny. Leżał jak kłoda na posłaniu z miękkiego materiału, a na nim zwycięsko siedziała kurtyzana ślepiema przeszywając przy tym.
-Komplemenciasss…– Wypchnęła przez swoje usta zniekształcony wyraz, by po chwili ściągnąć brwi, tworząc jedną, długą, blond kreskę ciągnącą się poniżej czoła, ociekającą wprost konsternacją na widok ślepiek satyrzych, które rozszerzyły się przypominając wyglądem złote, okrągłe, wielkie monety, a potem…a potem to się zaczęło.
Mało melodyjne kolejne wersy, będące twórczością muzyczną Herubina wydobywały się z wąskich ust i rozchodziły po pomieszczeniu z kakofonicznym wręcz efektem.
Lidia już się nie uśmiechała. Krzywiła się. I nie trzeba było czekać długo aż zamachnęła się ręką i sprzedała siarczystego liścia. Jeśli nie dało to efektu…chwyciła poduszkę i brutalnie przycisnęła ją do twarzy urzędnika skutecznie tłumiąc.
-Skurwysyn! Zabiję!– Warknęła władczo. I z premedytacją przyciskała satyniową poduszkę z frędzelkami do szarawej skóry niemogącego się bronić mężczyzny. Najwyraźniej nie w głowie było jej wysysanie, a wpychanie…takiego materiału w twarz utrudniając i niemal uniemożliwiając oddychanie.
-Lidia! On ma być żywy!
-Gówno mnie to!
-Lidia! – Zagrzmiał głos grubej kobieciny z wąsem. Właścicielki, która weszła do pokoju słysząc zza drzwi niepokojące zamieszanie. I całe szczęście! Kurtyzana, która pomieszałaby zawód swój z tym, w którym wprawiają się najemnicy, uspokoiła się. Zwolniła uścisk z poduszki i zsunęła się z ciała…sztywnego satyra [If u know what I mean ; 3].
-Dobra dziewczynka. I zapomniałaś..? W szufladzie masz odpowiednią mikstur na takie przypadki…-kontynuowała wielka właścicielka, dając reprymendę swej pracownicy, która by znów pozbawiła ją zarobku po czym po pomieszczeniu rozległ się dźwięk otwierania owej szuflady…a chwilę później Herubin mógł poczuć ten słodki zapach z kadzidła tylko, że…intensywniejszy, ostrzejszy, usypiający…
Encie powieki zamknęły się. Jeszcze przez chwilę drzewiec słyszał pojedyncze wyrazy jak…"towar", "za drogo", "załadujcie go". Mógł czuć jak jego nagie ciało przelewało się w czyichś rękach, a potem już jakaś pustka…
Chwilę później ciało Herubinowe opuściło Zamtz i pokierowało się w wozie z dala od przybytku rozkoszy…

Herubin zt.
<Zmieniamy temat, Herubinie.3

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 12 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Nessir
Liczba postów: 52188
Liczba tematów: 2972
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.