Statek „Gniew Księżnej Natalii”

Pływające po Morzu Smoczym nieliczne statki pochodzą głównie z dalekiej Północy, podczas gdy morza południa przepełnione są zaawansowanymi jednostkami Niezależnego Księstwa Lokent oraz piratami.
Awatar użytkownika
Goron
Posty: 90
Rejestracja: 19 lip 2012, 18:49
GG: 1740292
Karta Postaci: viewtopic.php?p=34780#34780

Statek "Gniew Księżnej Natalii"

11 paź 2012, 00:47

Kapitan Goron nigdy, nikomu nie zdradził, dlaczego akurat tak nazwał swój okręt. W historii prawie każda łajba miała w sobie jakiś człon żeński, aczkolwiek mało który, mianował się zemstą. Zapewne kryła się za tym jakaś opowieść, lecz kto ją z kulawca wyciągnie? Jego posiadłość na morzu jest dość majestatyczna. Statek jest wielomasztowy, o żaglach koloru perłowego. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie ma zamiaru się z nim kryć. Trudno jest go nazwać bardzo zwrotnym, jego zadaniem jest raczej przejmowanie statku siłą, impetem, liczbą dział. Istna, morska, artyleria. Był, jak jego kapitan. Silny, potężny i do tych paru rzeczy, ograniczony. Pokład zazwyczaj czysty i zadbany. Tylko tu i ówdzie leżały liny, beczki, gdzieś w kącie, załoga grywała w karty. Pod pokładem istniała wielka ładownia, mogąca pomieścić wiele litrów trunków, wody, jak i jedzenia. Właściciel zajmuje, masywną kajutę, jak przystało na jego rangę. Wypełniona jest zwitkami pergaminów, mapami, przyrządami do nawigacji, jak i paroma kosztownościami. Miał dwie pomniejsze sypialnie do dyspozycji. Po dziś dzień nie wie, po co były poprzedniemu właścicielowi. Tutaj również odbywają się narady, jeśli w ogóle do takich dochodzi. Ster jest na wyższym pokładzie, skąd doskonale widać morze.

Dla wizualizacji @@

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Odejście dwojga starców, Goron, puścił mimochodem, aczkolwiek żal ściskał serducho, by wypuścić taki skarb z tej jaskini. Mądrzej, jednak, było puścić ich wolno. Iluzje, które potrafił wytworzyć dzięki temu potężnemu artefaktowi były stanowczo dużym zagrożeniem nawet dla niego. Sam wyznawał zasadę, że im mniej magii, tym lepiej. Sam nigdy nie był utalentowany w tym kierunku. Może dlatego? Zezwolił na krótkie pożegnanie piratki z jej, mogłoby się wydawać, znajomymi. Trochę cierpliwości nie zaszkodziło. Gdy już zniknęli z pola widzenia i słuchu, zwrócił swój wzrok na nowo poznaną towarzyszkę. Ta, widać, że niechętnie, bo bardzo, ale to bardzo mozolnie, oddała swój kordelas. Czy była to ciężka decyzja? Jeśli tak, nie dawała po sobie poznać, a już na pewno nie czuła się w żaden sposób zagrożona przez kapitana jedynego, sprawnego, okrętu w tej okolicy. Odebrał od niej broń.
Tak, więc i na nas pora księżniczko. Pragnę Cię ostrzec, że moi chłopcy nie widzieli kobiety od wielu dni. Zwłaszcza.. Twojego kalibru. Mogą czegoś próbować, ale pewnie potrafisz zadbać o siebie. Jeśli coś się stanie, przyjdź do mnie. W te, czy tamtą stronę, jesteś moim gościem, więc się o nic nie martw. – obrócił się, trzymając oręż Janiny w lewej ręce i kuśtykał w stronę plaży, kontynuując – Nie wiem jeszcze, gdzie będziesz spać podczas naszej podróży, cholera! Nawet nie wiem, gdzie się wybieramy! Ale po statku możesz poruszać się swobodnie. Powiedźmy, że masz wolną rękę. Na razie uznam Cię jako kapitan, kogoś równego mnie rangą, chociaż ta historia mało mnie przekonuje.. Cała reszta, cóż. Okaże się na pokładzie. Mam nadzieję, że te informacje są naprawdę interesujące.. Nie robisz mi różnicy, ale chcę coś z tego przewozu mieć. – do czasu, gdy kulawiec skończył, znaleźli się już przy szalupie. Zapadła noc. Wsiadł pierwszy, usadawiając się za wiosłami. Jej oręż pozostawił na swoich kolanach, a jej dał do zrozumienia, że musi wypchnąć łupinkę na morze i wskoczyć do niej, on przecież był kulawy i nie miał zamiaru się męczyć. Gdy wykonywała te czynności, bacznie się jej przyglądał. Bynajmniej nie dlatego, że obawiał się z jej strony jakichś sztuczek. Miał na czym zawiesić oko, więc to robił. Jemu od wielu lat nikt się nie zdarzył.
Przez całą drogę wiosłował bez słowa. Gdzieś w połowie zamknął oczy nie przerywając swojego rytmu. Była to idealna okazja do jakiegoś ataku, aczkolwiek wyglądał na pewnego siebie, jakby otaczająca ich woda nie mogła go skrzywdzić. W tej chwili było w nim coś.. Dziwnego. Nadnaturalnego. Po parunastu minutach w oddali ukazał się statek. Żagle były zwinięte, a z daleka było widać tylko światła na pokładzie. Niektóre się przemieszczały. Okręt był duży, otaczała go pewna aura grozy, jakby drzemała w nim bestia. Czuć było, że ma za sobą jakąś historię. Im bliżej podpływali, tym głośniej było słychać zabawy i śpiewy. Mężczyźni bawili się w najlepsze. Po lekkim uderzeniu o burtę, wszystko ucichło. W jakiś sposób wiedzieli, że powrócił ich dowódca. Zrzucili drabinkę, a kulawiec zadziwiająco zwinnie wspiął się na pokład. Słychać było okrzyki. "Hej, Kapitan wrócił!", "Witamy z powrotem!".
Kamraci! Dziś mamy gościa! Radujcie się, niech zabawa trwa do rana! Jednak.. Niech którykolwiek ją ruszy, to wypatroszę tę przebrzydłą gębę. Yarrr! – jego krzyki było słychać jeszcze na łódce, tłum znów zawiwatował, lecz, gdy posłyszano, że to kobieta, zapadła głęboka cisza. Wszyscy i każdy z osobna, byli zafascynowani tą nowiną. Gdy Janina weszła na pokład, czekała już cała brać piracka, prawie wstrzymując dech. Ino jej stopy osiadły na pokładzie, a wszyscy postąpili krok do tyłu. Zapamiętali rozkazy. Goron rzucił kordelas jednemu z majtków. – Zajmij się tym. A teraz dobra, dobra, z drogi i nie przeszkadzać mi do rana! – jak na komendę, morze ludu rozstąpiło się, ukazując ścieżkę do kajuty kapitana. Mężczyzna pospieszył swojego gościa, samemu przechodząc między nimi. Widać było nutę gniewu w ich oczach, że kapitan zatrzymuje ją dla siebie, ale nie mieli zamiaru wystąpić przeciw niemu.
Wkroczyli do dużego pomieszczenia, wypełnionego mapami, pergaminami, paroma ozdóbkami i kosztownościami. Za drzwiami znów huczała zabawa. Gospodarz zdjął płaszcz i kapelusz, ukazując resztę swojego odzienia. Teraz wyeksponowane były błyskotki na jego palcach i piersi. Miecz pozostawił przy wyjściu, okazując pewną dozę zaufania. Pokuśtykał do barku, wyciągając z niego butelkę rumu, po czym postawił ją na małym stole, wraz z dwoma szklankami. Zapalił świecę, w jasnym już pomieszczeniu, ponieważ załoga wiedziała, że dziś powróci, rozpaliła lampy i w jego kajucie. Zasiadł na stołku, wskazując drugi naprzeciw niego. Gdy zrzucił z siebie to wszystko, nie wyglądał już tak staro, cholibka.
Więc.. Słucham.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Goron
Posty: 90
Rejestracja: 19 lip 2012, 18:49
GG: 1740292
Karta Postaci: viewtopic.php?p=34780#34780

24 paź 2012, 22:14

Odpowiedzi piratki nie zaspokoiły ciekawości Gorona, ale nie miał już zamiaru zagłębiać się w te czeluści. Widać było, że nie stara się specjalnie czegoś ukryć, a jedynie ich światopogląd jest.. Inny. Skrajnie inny można by rzecz, aczkolwiek czy to tak ważne, gdy według niej, byli tylko piraci i Ci chodzący po ziemi? Nie umknęło też jego uwadze, jak spróbowała przyjrzeć się swojej przyszłości w szklanej kulce. Dziwota to, że dała się tak podpuścić. Przecie to tylko ino żart był. On sam nie wierzył w takie zabobony. Twierdził, że to, co na niego czeka zależy od niego i ewentualnych przyczyn losowych, jak ta, w której pozyskał swoje moce. Życiem rządził przypadek, przez co na pewno nie dawało się spoglądać naprzód. Wystarczy przykład dzisiejszego dnia. Zupełnym przypadkiem było, że akurat tę wysepkę wybrał sobie na krótką przerwę, chociaż.. Słysząc, co usłyszał, może spotkanie tej dziewki było częścią jego życiowego celu? Sprawa warta przemyślenia.
Hejże, Ourelia nie jest byle kobieciną. To Bogini i odnosić się do niej powinnaś zacniej. Wielbisz ją, podobnie, jak ja, aczkolwiek więcej ogłady w języku swym potrzebujesz. – pozycja w której siedział nie zmieniła się nawet o centymetr. Zupełnie, jakby staruszek zastygł w miejscu i był zdolny tylko do poruszania ustami oraz oczyma, które swoją drogą nie gubiły Janiny z oczu. Wstał dopiero, gdy ona usiadła. Mozolnie dokuśtykał do stołu, sięgając po pas mięsa i pałaszując go, po czym nadszedł czas po kolejną dolewkę. Płynu w butelce dość szybko ubywało, więc niedługo nadejdzie pora by zakończyć tę rozmowę, lub wyjąć kolejną. Przed wypiciem paru łyków, oczywiście schłodził trunek, już nie zważając na osobę, która to widziała. Z resztą, nie pierwszy raz. Zazwyczaj bardzo ostrożnie się z nią obchodził. Lubił mieć element zaskoczenia, chociaż tutaj.. Był on zupełnie zbędny. Pozwalał sobie na dużo swobody. W końcu był we własnym domu, na morzu!
Podoba mi się, jak dzielisz cały ten świat. Gdyby tylko było to do tego stopnia proste.. Na nasze szczęście na morzu nie trzeba wielu odmieńców odróżniać. Większość z nas to ludzie, czy istoty ludziom podobne. – Jeszcze jeden głębszy. W końcu, gdy atmosfera nieco się rozluźniła pomiędzy dwójką kapitanów, przeszli do właściwych interesów. Zrobiła to właściwie dziewczyna, gdyż on, cóż.. Powoli tracił zainteresowanie. W tej chwili nie było to jego sprawą. Równie dobrze mógł zatopić jeszcze parę statków i dopiero wtem udać się na Artegę. Wysłuchał, jednak całej mowy, która najwyraźniej miała sprawiać wrażenie prośby, jak zawsze ubranej w dziwne słówka. Przez dłuższą chwilę nic nie odpowiadał, po prostu stał przy stole, trzymając dłoń owleczoną sygnetami, na szklance. Oczy miał zamknięte, głęboko rozmyślając nad tą kwestią. Z jednej strony, serce ciągnęło do kolejnej przygody, jakiej od dawna nie zaznało, powinność również wymuszała na nim jakieś działanie, piracka chciwość, jednak, mówiła, że nie ma tutaj nic do zdobycia, chyba że.. Artega. Jeśli naprawdę jest tak wielka i przecudowna, jak to piratka opowiadała, była bardzo łakomym kąskiem. Będąc, kim jest. Miał absolutne prawo do największej łajby na wszystkich morzach. Dar Ourelii, o tak..
Przemyślałem sytuację, ale Janino.. Strasznie mało przekonująca jesteś. Jakżeś Ty załogę w kupie trzymała? – spojrzał na nią, żartując sobie. Dobrze wiedział, jak. – Huh.. Nic o kobiecinie nie wiesz, a takaś chętna do bitki. Młoda jeszcze jesteś.. Przyznam Ci rację, nie lubię, jak.. Jak to Ty ich nazwałaś.. A, Naziemni, wchodzą tam, gdzie nie ich miejsce. Niech siedzą sobie na tych zawszonych kontynentach w ścisku, miastach. Tfu. – skrzywił się, ukazując stopień goryczy, jakiej dostaje na samą myśl o miastach. – Cóż, staremu Goronowi przyda się trochę ruchu, niechaj nowa przygoda stanie przed nami otworem. Nie pójdziesz tam sama, ja, Goron "Szkarłatny Lew" będę Ci towarzyszyć. Pokażmy tym lądowym suczymsynom, że morze ma swoją wolę i nie przyjmie do siebie byle kogo! Wody należą do nas, do piratów! Za pomocą mojego statku, gniewu księżnej Natalii, pokażmy im gniew samej Ourelii! – Przy swoim przydomku, wskazał kciukiem na duży wisiorek w kształcie głowy lwa z pokaźnym rubinem w jego paszczy. Ostatnie słowa zaś wymawiał z wielkim uśmiechem, unosząc swoją szklanicę do góry, do swojej Bogini, po czym wypił resztki płynu. Zwrócił się do Janiny, szczerząc swoje ząbki i wyciągając do niej dłoń na znak pojednania. Kto wie, może są to narodziny najsilniejszego sojuszu, który całkowicie zmieni oblicze Leviathana? – Co Ty na to?
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

27 paź 2012, 21:08

-Śledzia też pokarasz, że nie umie wypowiedzieć miana swej twórczyni? – Napomknęła. Od niechcenia. Nie lubiła być pouczana. Zwłaszcza w kwestii wiary. Bo skąd taki robaczek, może wiedzieć, co też Ourelka woli, a czego nie woli? "Wiecej ogłady" – mówił. Wywróciła oczyma obydwoma, na raz, rzecz jasna.
-W takim razie jestem ludziom, według podziału twego, a raczej ludziopodobnam. – Oznajmiła w końcu, choć nie wiedziała co to tak właściwie zmienia. Jakoś specjalnie nigdy tak świata nie postrzegała. Ba! Było dobrze, jak w ogóle zwracała uwagę na świat, a nie na siebie.
-Na mnie tak nie patrz. Jestem chyba człowiekiem.– Albert wzruszył ramionami, gdyż czarne ślepia piratki przyglądały mu się nader ostentacyjnie.
-Było by dobrze, gdybyś, przykładowo, był użyteczny.– Sarknęła do ściany, tak przynajmniej mógł odebrać to Goron, kiedy w rzeczywistości z uśmieszkiem na twarzy doprowadziła to tego, że Albert wywrócił oczami i naburmuszył się nieznacznie. Jakby bycie imaginacją uprawniało go do użyteczności. W każdym bądź razie następne słowa skierowała do Gorona, chcąc ustalić co nieco pewnego i tego, po czym mogła by nijako stąpać pewnie, acz chwiejnie zarazem.
To co słyszała, napawało ją radością, jak i nakręcało do podjęcia się wyprawy, przygody!
-Aj, aj! Pokażemy! – Zerwała się z werwą z siedziska, chcąc jednocześnie chwycić kordelas i przeszyć nim przestrzeń wyrażając to, jak bardzo Janince prętko do bitki, lecz zapomniała, że takowy został zarekwirowany, więc chwyciła powietrze i nieuzbrojoną dłonią wymachnęła na przód. Bo zorientowaniu się w braku uzbrojenia. Rzuciła krótkie, rozczarowane "Och". Jak dziecko, któremu zamiast ładnej szmacianek zabawki, podarowano kawałek drewna. Jednak smutek te nie trwał długo bowiem Janina sięgnęła równie żwawo za pazuchę, wyciągając artegańską butelkę rumu.
-Ha! Artegański rum! Od przemytnika klasy pierwszej, rzecz jasna! Właśnie…Teraz, ideę mam takową, by na lądzie wypytywać o rudą sucz, bądź na Artedze szukać szumowin jej i na spytki brać…No ale, to tak przyszłościowo. Bo nie tak śpieszno nam, prawda? – Mówiła, uśmiechając się niemalże od ucha do ucha, a oczy jej iskierki puszczały, kiedy to podeszła do kulawca, kiedy to jednocześnie zgryzem swym odkorkowała trunek wyrażając chęć dolania go kapitanowi tutejszemu.
Awatar użytkownika
Goron
Posty: 90
Rejestracja: 19 lip 2012, 18:49
GG: 1740292
Karta Postaci: viewtopic.php?p=34780#34780

28 paź 2012, 15:07

Uwadze kapitana nie umknęło to syknięcie Janiny do ściany. Wielce zastanowiło go to, czy aby na pewno wszystko z nią w porządku jest. Aczkolwiek.. Każdy pirat miał swoje jakieś tam odchyły, dlaczego więc miałby ją za cokolwiek sądzić. Ciężko było powiedzieć, co też tam widziała, ale na pewno było z nią przed wiele lat. Mówiąc to wyglądała, naturalnie, chociaż już wcześniej przekonał się, że nie należy ona do osób, które bardzo by się przy kimś innym krępowały. Nie miał również już zamiaru dalej wchodzić w to, kimże ona tak właściwie jest. Bardzo intrygująca z niej osóbka była, a takie stary Goron lubił najbardziej. Za dużo już ludzi widział, których mógł bez problemu poszufladkować w taki, bądź taki typ. Zmęczony tym wszystkim chłopina był, a tutaj patrzcie. Taki powiew świeżości wstąpił w jego, monotonne, życie! Radował się z tego powodu, jak i z nowej przygody, ale najwyraźniej nie aż tak, jak jego towarzyszka, która natychmiastowo zerwała się z krzesła, sięgając po swój kordelas, którego niestety u boku nie miała. Mina jej przypominała tę, rozczarowanego dziecka. Z jakiegoś powodu rozbawiło to mężczyznę, który przez miarowo dłuższą chwilę się śmiał.
Ach.. Janino, jak ja bym chciał mieć jeszcze tyle energii, co Ty. Tyle werwy, zapału. Twój obraz cieszy me oczy i to niezmiernie. Dobrze, że zabrałem Cię ze sobą. Staruszek też musi kiedyś rozruszać kości. – Zadowolony był z faktu wyruszania na wyprawę z tą że dziewką. Zapowiadała się zaiste, syta przygoda, jakiej już od dawien dawna nie przeżył. Już samo spotkanie w jego kajucie należało do bardzo niecodziennych, a co dopiero będzie, jak oboje wyruszą na ląd. Drugorzędną sprawą było, jak poradzi sobie z jej improwizacjami, bo na taką, co planuje dziesięć ruchów naprzód to nie wyglądała, aczkolwiek chyba i to było częścią jej uroku. Ta nieprzewidywalność. Nawet dla tak starego wyjadacza, jak on. Cóż, jedyne, co im dzisiaj zostało to cieszyć się swoim towarzystwem, skoro resztę już mają za sobą. Po kolejnych słowach, jego spekulacje się sprawdziły. Jej plan składał się z dwóch części, przynajmniej jakiś był.
Cóż, myślałem, że spieszy Ci się, by sukę zabić, ale jak słusznie zauważyłaś.. Nigdzie nam się w tej chwili nie spieszy. O naszych dalszych krokach porozmawiamy później. Jutro, po jutrze.. W każdym razie za jakiś czas. Będziemy walczyć ramię w ramię, więc poznajmy się dzisiaj trochę bliżej. – ostatnią kwestię wymówił z szerokim uśmiechem, nastawiając szklanicę do dolewki, a gdy już ta nastąpiła. Odebrał butelkę, by poczynić to samo dla swojej towarzyszki. Tak nakazywały mu maniery, które jeszcze zachowywał, póki alkohol całkowicie mu do łepetynki nie uderzył. Schłodził swój trunek, po czym upił parę łyków. Zasiadł sobie przy stoliku, przecież nie będą resztę nocy stali. Tak było wygodniej rozmawiać, jak sądził, dla obojga.
Jako, że mam dziś takie przemiłe towarzystwo, to zrobię coś, czego nie robiłem już od dawna. Jak się spodziewasz też jestem ludziopodobnym. – rzekł z uśmiechem, po czym sięgnął do swojej maski, zsuwając ją z twarzy. Jeden sekret między nimi mniej. Teraz mogła zobaczyć go w pełnej okazałości. Z paroma małymi klejnocikami, tworzącymi półksiężyc przy jego lewym, błękitnym oku. Nie przejmował się tym, co jej ukazał. Nie powinno mu to zaszkodzić, dlatego też nadal się uśmiechał. – Moja maska nie skrywała mojej szpetoty, a jedynie taki mały sekrecik. Jeśli chcesz, to pytaj dowoli.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

30 paź 2012, 11:25

Uśmiechała się ciągle delikatnie, a jej ślepia na wpół przysłonięte przez górne powieki leniwie błądziły ze szklanicy do której dolewała, to na Gorona, który zaznaczał jej energiczność. Prawda to była, gdyż Celina zawsze do rumu, jak i bitki była pierwsza, a gdy w grę wchodziła możliwość zarobku bądź pozyskania czegoś co można by było przeistoczyć w znaczne zapasy trunku to tym bardziej nakręcało kobietę, jak i w nastrój wprawiało.
-Może i śpieszno, lecz wiatru nie popędzisz na morzu będąc. – zaznaczyła, sama przechylając butelkę, kiedy to szyjka tejże znalazła się między jej wargami. Nie żeby miała ochotę pędzić na złamanie karku, bo gdyby chciała, dolecieć do lądu mogła by sama znacznie szybciej. Lubiła towarzystwo, to zaznawała go sobie w obecności Gorona, którego namówiła ostatecznie na wspólne bitkowanie. Sama przyjemność, po prostu. Szkoda tylko że nie widziała gdzie bytuje cel, kto to, co robi, no nic nie wiedziała, więc ciężko było na bieżąco myśleć i popędzać wydarzenia. Ot.
Kiedy to Goron ściągnął maskę, Janiny wzrok pokierował się w znaczym stopniu na twarz Kulawca. Podeszła do niego więc krokiem posuwistym, nachylając swą mordkę i przyglądając się ostentacyjnie błyszczącemu elementowi. Zmrużyła ślepia. Jej twarz była nader blisko twarzy starego.
-Interesujące…jak to do skóry przytroczyłeś? – Zagadnęła, wyciągając paliczki jednej z dłoni do twarzy Gorona z chęcią z macania.
-Hm…Mogę tyknąć..?– Spytała, lecz bardziej pasowało określenie, że zakomunikowała o tej czynności.
-Sam to sobie porobiłeś? Huh…Ogólnie się nie dziwię, że chowasz. Nie jeden by z nożykiem latał za tobą by wychlastać te…kamyczki.
Awatar użytkownika
Goron
Posty: 90
Rejestracja: 19 lip 2012, 18:49
GG: 1740292
Karta Postaci: viewtopic.php?p=34780#34780

31 paź 2012, 16:08

Wiatru może i nie popędzisz, ale odpowiednie prądy można znaleźć, które szybciej doprowadzą Cię do celu.. – dorzucił swoje trzy grosze z niewinnym uśmieszkiem. Pewne jego zdolności pozwalały mu na.. To i owo w tej dziedzinie. Sam fakt, że dziewczynie nie jest bardzo spieszno na ląd, przez co on mógł cieszyć się doborowym towarzystwem, stał się małym powiewem morskiego wiatru w dość monotonnym życiu Gorona. Swoją drogą.. Artegański rum zaiste jest pierwszej klasy trunkiem. Ta głębia smaku, te procenty uderzające do głowy. Ach, ten to potrafił trafić do łepetynki. Człowiekowi od razu robiło się lżej w stopach. Nawet w tej, na którą kulał. Sama sprawa wiedźmy nie była strasznie bliska jego sercu. Szczerze, nie zależało mu tak bardzo na dorwaniu suki, gdyż jej zbrodnie przeciw morzu nie były mu wielce znane, a jedynie zrelacjonowane przez piratkę, przez co trochę trudno było we wszystko wierzyć, ale cóż. Brakowało mu jakiejś akcji, przygody, toteż zgodził się wziąć udział w wyprawie.
Gdy już kapitan przestał się krępować i usiadł sobie wygodnie, zdejmując maskę, ukazującą półksiężyc przy jego lewym oku, stworzony z błyszczących, błękitnych kryształów, niezmiernie zainteresowało to piratkę. Przysunęła swą twarz bliżej jego, a ich wzrok się spotkał. Przez dłuższą chwilę przypatrywali się sobie nawzajem. Zanim odpowiedział na rzucone w jego stronę pytania, odwrócił się na chwilę, by upić trochę trunku, gdyż zaschło mu w gardle. Wtem, poczuł na swojej twarzy ciepło jej dłoni. Klejnoty nagle rozświetliły się błękitnym blaskiem, jak i jego lewe oko. Butelka w ręce Janiny pękła, nie robiąc jej krzywdy. Płyn prawie sięgnął ziemi, marnując się, aczkolwiek zamknął się w formie kuli tuż nad nią, pływając sobie swobodnie. Goron westchnął i używając swoich mocy przelał to wszystko do drugiego, pustego naczynia na stole. Położył swoją dłoń na jej, po czym na nią spojrzał.
Wybacz, jeszcze nikt tego nie dotykał. Już na pewno żadna kobieta. Nie porobiłem sobie tego sam. Zrobiła to Ourelia. Jestem pierwszy ze swej rasy. Jeszcze nie czas, by Ci mówić jak to się stało, ale trochę.. Bolało. Zabrzmi to fanatycznie, ale jestem sługą Ourelii, za to, co mi dała, odpłacam czyszcząc jej morza z tego całego ścierwa, które nigdy nie powinno tutaj zawitać. I tak.. Kieruję wodą, jak mi się żywnie podoba. To tyle w kwestii przedstawiania się. – powiedział tyle, ile mógł, chroniąc swoją osobę paroma ważnymi szczegółami. Nie może się przecież całkowicie obnażyć przed tą osóbką. Dopiero się poznali, ale ta chwilowa unia zapowiadała się ciekawie. – Acha.. I raz był taki, co to spróbował je wyjąć, jak spałem. Od tamtej pory też nosi maskę, więc niech Cię te świecidełka nie korcą – uśmiechnął się nadal serdecznie, jednakże nadal, brzmiało to, jak groźba.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

01 lis 2012, 12:56

Kiedy dotknęła dziwnych kryształków na twarzy Gorona, te ząswieciły i zamieniły się tak…drogo. Zierenice piratki powiększyły się, a jej usta wydeły wydobywając z siebie przeciągłe "Ouuu~" wyrażające zafascynowanie widokiem i znaczne skupienie na nim uwagi.
Nagle butelka trzasła w jej ręce, co sprawiło, że zdezorientowana Janian przeniosła swoje oczy na nią, a w myślach kłębiły jej się najczarniejsze scenariusze związane ze zmarnowaniem trunku, jak i obrazy związane z wsiąkaniem w pokładowe deski…Co tam zdrowie! Co tam powód! Tu rum mógł się marnować! Wcale nie tani i nie łatwy do zdobycia, a przy którym wszelakie możliwe obrażenia oraz zagrożenia bledły. Lecz tak się nie stało…
-Co do cholery…
-Co do cholery… – Zgodnie z Albertem wyraziła swe emocje przyglądając się lewitującemu nad ziemią drogocennemu trunkowi. Albert nachylił się nad nim, przenikając przez kulę swoją wyimaginowaną dłonią, nie mogąc z prostych przyczyn wpłynąć na niego. Następnie trunek przepodróżował do nowego mieszkania w postaci innej butelki. Celina uważnie śledziła z zainteresowaniem tor lotu rumu, jakkolwiek to nie brzmiało, a gdy poczuła jak Goron ją dotyka, odwróciła się doń leniwie, ciągle w myślach mając obraz fruwającej kulki przez co słowa pirata dochodziły do niej jedynie pobieżnie, jednak sens wydarzenia zawierając. Skupienie na rzeczywistości w Jastrzębiątku nastąpiło gdy po pomieszczeniu rozniosła się wspominka o Ourelii.
-Interesujące…– Miarowo wysuwała swoją dłoń z dłoni Gorona, przykładając ją następnie na podbródek. Swój podbródek, rzecz jasna. Uśmiechnęła się.
-Hah, nie wątpię, że odpłaciłeś się za próbę takową odpowiednio odpłacić i nie powiem, zazdroszczę umiejętności przez Ourelkę nadanych. Mieć władzę nad wodą, tyle możliwości…Ja jeno wodę tą mogę przymrozić odpowiednio. – podminowała, a jej zazdrość prawdziwa była. Poczuła się przez chwilę gorsza, lecz odegnała te odczucia daleko od siebie. Skupiając się na pogawędkach przy rumie, opowieściach morskich, a rum znikał miarowo, statek kołysał się leniwie, a noc coraz ciemniejsza zapadała. Ot, taki piracki wieczorek.
Awatar użytkownika
Goron
Posty: 90
Rejestracja: 19 lip 2012, 18:49
GG: 1740292
Karta Postaci: viewtopic.php?p=34780#34780

01 lis 2012, 19:42

Jej reakcja na błyszczące klejnociki była dość przewidywalna. Ba, kobity zawsze lubiły takie świecidełka. Mało było tych kamyczków w jego ciele, które mało której pannie nie zawróciłyby w głowie. Prawda, ładne były, jednak maskę nosił nie z obawy o ich utracenie na rzecz jakiegoś łapserdaka, a z prostego powodu ukrycia swojej tożsamości. Był pierwszym ze swojej rasy, a w jego planach nie było rozgłaszać o niej całemu światu. Ot, na razie wyjawił to tylko piratce i miał nadzieję, że nie rozejdzie się to po całej Artedze. Bardzo cenił sobie element zaskoczenia jakim dysponuje. Tak, jak to sobie kiedyś wyobraził. Sprawia wrażenie staruszka, w dodatku kaleki, jednak tak do końca nie jest. Nadal wiele potrafi, chociaż z racji władania wodą, jak to zauważyła Janinka.
Tak, do cholery, do cholery panuję nad wodą. – uśmiechnął się, po czym przelał resztę płynu do butelki, co towarzyszka bardzo uważnie śledziła swoimi ślepiami. Zdawała się być dość zafascynowana, nowo poznanym, faktem. Nie można się jej dziwić, kto wcześniej widział by w miarę normalny człowiek tak zabawiał się wodą. Zaiste, wybrała sobie bardzo silnego sojusznika. Gdy Goron wygłaszał resztę swojej kwestii jego klejnociki, naturalnie przygasły, a sama piratka wysunęła swoją dłoń z jego. Czyżby lekkie odtrącenie tego staruszka? Nie można powiedzieć by się tym ino zbytnio przejął. Od początku nie liczył na żadne miłosne wzloty i upadki. W tej chwili, niczym prawdziwy pirat, miał przed oczyma zysk i przygodę, a w rzeczywistości niczego sobie Jastrząbka, co budziło u niego pewne żądze. Po alkoholu było to normalne, przynajmniej ze strony samców.
Z krzesła spoglądał na swoją rozmówczynię, opierając głowę na dłoni. – Cóż.. Narzekać na swoje moce nie mogę. Kontrola nad wodą daje naprawdę wiele możliwości, ale.. Niesie też ze sobą pewne niewygody. Pewnie na tej wyprawie poznasz pewne moje słabości, tak samo jak i ja Twoje. Zapowiada się między nami ciekawy sojusz.. – obdarował Janinę szerokim uśmiechem, chyba teraz nie wyglądał tak staro. – Zazdrościsz powiadasz.. Prawda, na morzu nie mam sobie równych, ale na lądzie, z dala od morza.. Nie czuję się swojo. Czegoś mi brakuje. Muszę być na łonie Ourelii. Na wodzie jest moje miejsce. Dlatego też wahałem się nad przyjęciem Twojej propozycji. Pal to licho, zniszczymy tę sukę. Niech no ja tylko..[/color/ – wstał, pomagając sobie laską, po czym dokuśtykał się do gabloty z mapami. Poszperał, poszperał, jakąś wyciągnął. Rozłożył ją na biurku, oglądając przez dłuższą chwilę. W końcu obrócił się do nowej towarzyszki i podchodząc do niej, prawił. – Dobrze, wiem, gdzie jest to miasteczko. Jutrzejszego ranka wyruszamy! Tym czasem.. Myślę, że powoli pora udać się na spoczynek.. Dlatego też.. – złapał za, już trochę pustawą butelkę, przychylając ją ku sobie i upijając połowę tego, co zostało. Tak na dobitkę. Do głowy przyszedł jeszcze jeden pomysł, który zaraz wcielił w życie. Mógł sobie troszkę pofolgować, a co. Nachylił się do Janiny, zamykając ich usta w pocałunku. Nie trwało to długo, po tym odszedł, jak by nigdy nic, tylko mrugając do niej z uśmiechem. Był piratem, a co! Brał, co chciał. Póki jeszcze mógł..
Prześpisz się w kajucie obok mojej. Niech Ci się śnią bezkresne morza i sama Ourelia! – roześmiał się, znikając za drzwiami, które pozostawił lekko uchylone. Maska nadal leżała na stole. Nie traktował jej już jak obcej, ale nie do końca jak przyjaciela. Jeśli jego towarzyszka zechciała, mogła się tam wykąpać, gdyż zadbał o takie dobroci. Następnego dnia był na nogach o wiele wcześniej niż ona, a statek już płynął w stronę lądu..

[tutaj zrobimy podwójne z/t]

Wróć do „Jednostki pływające”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52171
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.