Głębiny

Pływające po Morzu Smoczym nieliczne statki pochodzą głównie z dalekiej Północy, podczas gdy morza południa przepełnione są zaawansowanymi jednostkami Niezależnego Księstwa Lokent oraz piratami.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Głębiny

23 wrz 2014, 23:24

Powiadają, że Morze Smocze wzięło swoją nazwę od pradawnych smoków, które śpią na jego dnie. Bardziej pragmatyczni sympatycy mitów Lewiatana wolą jednak mówić o ich kościach. Ogromne, strzaskane przez sztormy cielska zalegały tutaj ponoć całymi setkami, żywiąc morskie stworzenia i stanowiąc część podmorskiego krajobrazu na równi z wrakami starych, roskvarskich statków. Oczywiście nie znalazł się żaden śmiałek, który mógłby to potwierdzić. Owszem – zdarzali się tacy, którzy próbowali, jednak zwykle im się to nie udawało. Co gorliwsi umierali przy swych lekkomyślnych próbach zbadania co głębszych rejonów. Niektórzy starali się o dokonanie tego z pomocą długich łańcuchów kotwic zrzucanych ze statków. Schodzili po nich coraz głębiej niczym po linie. Zawsze jednak brakowało ciepła bądź oddechu i musieli się wynurzać… Bądź ginęli. Innych sposobów praktycznie nie znano. Czasem zdarzali się jacyś obłąkani ludzie, którzy powoływali się na bogów, magię czy Lorven wie co jeszcze, nigdy jednak nie doprowadziło to do faktycznych odkryć. Legenda goniła legendę, a niezbadane obszary pozostawały takimi od wieków. Wielu kusiły nieprzebrane odmęty Morza Smoczego i wielu musiało obejść się smakiem.
MG

Sunący nad wodą Anemetius dokładnie wyczuwał znajdujące się gdzieś przed nim źródło magii. Wreszcie przystanął, tak daleko od brzegu, że przebywający na nim ludzie mogliby pomylić go z refleksem słońca. Otaczały go jedynie skrzeczące ptaki. Jeden z nich nieopatrznie wleciał w strukturę ascendenta, paląc się na wiór i wypadając bez życia z drugiej strony. Energetyczny byt mógł tego nawet nie zauważyć.

Zajęty był bowiem skanowaniem okolicy i obliczaniem ewentualnych strat energetycznych. Źródło mocy było dokładnie pod nim, ale nie potrafił wyczuć, czy coś go strzeże. Wyczuwał obiekty, skały, statki i kości, ale nie potrafił wyczuć istot żywych. Nikt nie wiedział, co może znajdować się w głębinach. Równie dobrze to, co wziął za skałę mogłoby okazać się czaszką smoka albo golemem. Dokładne pomiary utrudniała obecność masy wody, przez jaką musiały przebijać się jego myślowe sondy. Zdobywanie informacji o głębinach trwało bardzo długo, ale dla niego nie liczył się czas. Wreszcie zyskał możliwie najdokładniejszy obraz sytuacji.

Zejście na samo dno, gdzie mieściło się źródło, na pewno będzie bardzo kosztowne. Rozproszenie struktury, które byłoby do tego wymagane oznacza również mniejszą kontrolę nad budulcem. Ascendent wiedział, że mógłby utracić znaczną część własnej istoty tylko na skutek samego przechodzenia przez wodę. Do tego trzeba było dodać straty związane z utrudnionym pod wodą przemieszaniem się. Mimo usilnych starań nie udało się mu określić dokładnie, w czym zawarta jest pożądana przez niego moc. Rezonowała jednak z jego własną, sugerując, że znajduje się w czystym stadium. Takie zasoby musiały zostać zaklęte w czymś odpowiednim – wielkim kamieniu szlachetnym czy innym tego typu czystym strukturalnie (lub po prostu rozległym) materialne. Czy jednak przyszłoby Anemetiusowi przebijać się w ich poszukiwaniu przez dno morza – tego nie wiedział. Wnioskował, że skoro oddziaływania tej energii są tak wyczuwalne, nie może się ona znajdować zbyt głęboko – być może już przy samej glebie.

Tak czy inaczej ta wyprawa w nieznane okupiona była ogromnym ryzykiem, tak naprawdę nie gwarantując niczego w zamian. Być może źródła nie udałoby się zaabsorbować, a wtedy Anem wróciłby na powierzchnię słabszy niż przed zniszczeniem pełnej rudy jaskini. Decyzja należała do niego i tylko do niego. Równie dobrze mógł wrócić do Białej Twierdzy zostając z tym co ma.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

08 lis 2014, 23:28

MG

Po tym, jak Anemetius prosto z mostu oświadczył, iż przybył, aby zdobyć energię, do jego umysłu przesłane zostało niezwykle silne odczucie gniewu. Istota, z którą rozmawiał, informowała go tym samym, że ta moc należy do niej, a ascendent nie ma żadnego prawa do jej zabrania. Każda tego typu próba mogła skończyć się czynnym oporem od strony jego rozmówcy. Z przekazu obrazów cierpień, jakie by go podówczas czekały, ascendent zrozumiał całkiem wiele. Dotarły do niego obrazy kaźni wywołanej zębami, pazurami i potężną magią, a to wystarczyło, aby wywnioskował, z kim rozmawia.

Choć wydawało się to całkowicie nieprawdopodobne, gdzieś tutaj musiał przebywać jakiś smok. Kości leżące w pobliżu Anema nie poruszyły się ani o kciuk, ale nie oznaczało to, że gad nie może nadal nimi powodować. Przedwieczne istoty z jego gatunku znane były z silnego potencjału magicznego i nie wydawało się, aby najpotężniejsze z nich mogło zatrzymać coś tak błahego, jak śmierć ciała. Z drugiej strony jasnym było, że kości nie emanują jakąś szczególnie potężną aurą magiczną. Prawdą było też, że sondy Anemetiusa były zakłócone przez pulsujące obok niego źródło mocy, a on sam nie podjął się jeszcze dokładniejszego badania ogromnego szkieletu. Inną ewentualnością mogło być obranie za źródło atakujących ascendenta wizji samego kamienia, który trzymał w sobie tak wielką moc.

Te hipotezy były najbardziej oczywiste, ale, jak to zwykle bywało, prawda mogła okazać się jeszcze inna. Anemetius otrzymał odpowiedź na swoje pytanie, wraz z groźbami, gniewem i próbami odpędzenia – na razie nieantagonistycznymi. Nadal nie wiedział do końca, z czym przyjdzie mu się mierzyć, a próba załagodzenia sytuacji, o ile faktycznie był to smok, mogła już w przedbiegach spalić na panewce. Mówiło się wszakże, że gady te są niezwykle uparte, a ich wściekłość trudno okiełznać. Zawsze jednak można było próbować, prawda?

Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

09 lis 2014, 00:45

Najwidoczniej istota ta, będąca prawdopodobnie smokiem, niespecjalnie ceniła sobie prawdomówność i szczerość, którą ukazał ascendent. Zamiast nawiązać formę dialogu w odpowiedzi od razu otrzymał przekaz samych niższych emocji i wizji, które chyba miały go odstraszyć. Poczuł się tym urażony. Zamknął swój umysł odcinając się od rozmówcy. Nie miał zamiaru kontynuować dialogu, przynajmniej obecnie. Choć musiał przyznać, że pokaz pazurów i cierpień przypisanych bytom cielesnym wzbudził w nim pewną nutkę rozbawienia – jeżeli można to tak określić.

Dotychczas ignorował smoczy szkielet z prostego powodu, nie wyczuwał w nim żadnej znaczącej aury magicznej. Teraz jednak w obliczu takich wiadomości być może warto było mu się przyjrzeć bliżej. Posłał więc ku niemu sondy z zamiarem dokładniejszego zbadania, być może coś się w nim kryło istotnego. Naszła go także myśl, że zamiast mocować się z ochronnym zaklęciem pod wodą lepszym rozwiązaniem byłoby podniesienie kamienia z dna na powierzchnię. Sięgnął w jego stronę telekinezą z zamiarem sprawdzenia czy można go unieść, początkowo włożył w to niezbyt dużo mocy. Chciał zobaczyć czy jest w ogóle możliwym lekkie uniesienie kamienia.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

13 lis 2014, 14:38

MG

Odrzucony od świadomości Anemetiusa smok zaatakował z zajadłością godną legend opiewających przedstawicieli jego rasy. Ascendent w całej swojej bucie prawdopodobnie nie docenił jego siły, mając go za kolejną, śmiertelną istotę, z którą nie warto podejmować jakiejkolwiek dyskusji. Nie wziął pod uwagę, że stwór, którego tak beztrosko odrzucił, może mieć wielokrotnie więcej nabytego z wiekiem doświadczenia, niż on sam. Jaźń energetycznego bytu została zaatakowana niezliczoną ilością chaotycznych obrazów, co wyraźnie zmniejszyło jego zdolności percepcyjne. Wiedział, że gdyby nadal był elfem, jego umysł zostałby zmiażdżony niczym pusta skorupa orzecha.

Badanie kości przestało być potrzebne, kiedy one same zdecydowały się ujawnić swoją naturę, unosząc się z dna. Smoczy szkielet powstał wokół Anemetiusa i pełnego mocy kamienia, zginając się nad nim niczym w próbie zmiażdżenia. Woda wokół kości bulgotała, gdy te zderzyły się z rozproszoną strukturą ascendenta, wytrzymując jednak o wiele więcej, niż kości ludzkie czy zwierzęce. Mimo strat, jakich doznawały, zdołały w pewnym stopniu osłabić ascendenta, którego energia marnowała się przy fizycznym kontakcie. Smok prawdopodobnie nie wiedział, w jaki sposób powstrzymać ascendenta, więc zrobił to tak, jak potrafił – używając do tego swojego nieumarłego ciała.

Uniesienie kamienia było możliwe, jednak ogromne ciśnienie panujące w głębinach, jak również atakujące umysł Anemetiusa, dekoncentrujące obrazy oraz otaczające go, dążące do kontaktu smocze kości nie ułatwiały tego zadania.

Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

13 lis 2014, 16:24

Jak ten gad śmiał go zaatakować?! To niewybaczalne! Ascendent poczuł gniew, kiedy mentalne uderzenie zachwiało jego jaźnią. Szybko jednak skupił ponownie myśli i postarał się uporządkować chaotyczne obrazy i wizje. Wzniósł przy okazji ochronne mentalne bariery na wypadek kolejnego ataku. Zebrał wolę sięgając w stronę kamienia i chwytając mocno za energię z zamiarem jej ponownego wyciągnięcia. Skoro smok chciał z nim walczyć, proszę bardzo. Będzie się siłować z zaklęciem. Ze względu na bliskość kamienia powinien być w stanie przechwycić mniej-więcej połowę energii nim zaklęcie ją na nowo zaabsorbuje do środka. Smok również nie mógł kontynuować swojego ataku kośćmi bez końca. Prędzej czy później pękną pod wpływem ścierających się sił. Na dłuższą metę to on miał większe szanse.

Nie wygrasz, gadzie – przekazał z wyższością i groźbą – Moja strata jest twoją. Atakując mnie atakujesz siebie. Zastanów się czy warto.

Żal mu byłoby utraconej mocy z kamienia, ponieważ o ile lepiej mógłby ją wykorzystać, ale skoro nie było innego wyjścia, trudno. Żałosne istoty, zawsze wchodzą w drogę zamiast poddać się pokornie. Czy nie pojmują, że tylko on jest w stanie popchnąć tę rzeczywistość ku lepszemu? Nic go nie zatrzyma w jego misji!

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

26 lis 2014, 20:54

MG

Nie było ani chwili wytchnienia. Tak mentalny jak i fizyczny atak trwały w sposób ciągły, nie dając Anemetiusowi możliwości nawet na względnie spokojne przygotowanie się do obrony. Wszystkie działania ascendenta były spowolnione, a on sam chyba nie radził sobie w tej sytuacji. Choć jako istota o ogromnym potencjale umysłowym miał możliwość rozproszenia swojej uwagi w stopniu przekraczającym pojęcie większości przedstawicieli myślących ras, nie zrobił tego, koncentrując się głównie na jednej sprawie – pochłanianiu mocy. Żądza posiadania jak największych zasobów magicznych przysłoniła mu pewne oczywiste fakty. Zaraz po tym, gdy udało mu się przynajmniej częściowo odseparować dekoncentrujące go, obce myśli i obrazy, skupił się na absorbowaniu mocy z kamienia, który otaczał. Nie zrobił kompletnie nic ze szkieletem smoka, który, wchodząc w kontakt z jego strukturą, czynił mu dużą szkodę.

Było w tym jednak też pewne pozytywne zaskoczenie. Zaklęcie, które wiązało energię z kamieniem osłabło, co pozwoliło wywnioskować, że wcześniej było podtrzymywane przez atakującego Anemetiusa smoka. Widać było, że on również miał problemy z wielozadaniowością. Oczywiście gad spostrzegł, co zamierza ascendent, jednak zrobił to zbyt późno. Zanim zaklęcie wzmocniło się, Anem zdążył zaabsorbować sporą część mocy. Nie wiedział, czy jest to połowa, ćwierć czy trzy czwarte całości, ale poczuł natychmiastowy przypływ energii. Smok jednak nie dawał za wygraną.

Napór kości na energetyczną istotę zelżał znacząco, ale wzmocniło się zaklęcie wewnątrz kamienia. Przebiegły jaszczur w mig wykorzystał moment, w którym moc wypływająca z obiektu połączyła się ze strukturą absorbującego ją Anemetiusa, rozszerzając pole działania swojego zabezpieczenia. Teraz energia zaczęła się cofać, wzmocniła też swoje połączenie z ascendentem, co wywołało niezwykły efekt. Oto bowiem zbudowany z czystej mocy byt odczuł, że zaczyna być wciągany do wnętrza kamienia, a energia, którą próbował wyssać, działa w formie macek. Gad skupił się na tym zadaniu całkowicie, nie przejmując się już tym, że większość poruszanych przez niego kości przestała już dotykać jego przeciwnika.

Walka z zaklęciem stała się jeszcze trudniejsza. Wzmocnienie go stworzyło bezpośrednie zagrożenie dla Anemetiusa, który teraz nie tyle chciał, ile musiał podjąć się próby wyrwania energii z kamienia. Mógł, owszem, odseparować część swojej struktury i po prostu uciec, jednak unoszące się wokół niego kości nie miały ułatwić tego zadania. Nie wiedział zresztą, jaka część jego energetycznego ciała znajduje się pod wpływem zaklęcia, co nie pozwalało mu nawet oszacować ewentualnych strat.

Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

04 gru 2014, 07:02

Smok okazał się być silniejszym przeciwnikiem niż zakładał Anemetius. A może i zdawał sobie z tego sprawę, ale w swym zaślepieniu arogancją oraz wyniosłą dumą wolał udawać, że tak nie jest. Ignorując uderzenia ogromnego szkieletu kontynuował proces wyciągania energii magicznej z kamienia. Woda dookoła bulgotała i wirowała rozdzierana przez ścierające się siły. Gdy zaklęcie chroniące kamień osłabło wykorzystał ten moment i zaczerpnął mocniej, wchłaniając sporą ilość mocy. Zyskał moment wytchnienia, ataki gada osłabły, lecz wtem wydarzyło się coś niespodziewanego.

Poczuł jak obca siła uczepia się jego powłoki. Zrozumienie przyszło razem z nutką strachu, który wypłynął z zakamarków świadomości byłego elfa. Jeżeli czegoś nie zrobi zostanie wchłonięty! Nie, to niemożliwe!

Jak śmiesz?! – rzucił w stronę smoka telepatycznym atakiem wypełnionym niepojętym gniewem i czystą wściekłością odwzorowaną na modłę demona, a być może nawet silniejszą, bo przelał weń całą swoją naturę. Nieograniczona chciwość, żądza wszystkiego, chęć kontroli, władzy, butność, sprzeciw przeciw fundamentalnym prawom, własne niezrozumienie i poczucie krzywdy, wszystko to zlewało się w jedność łącząc w jeden skumulowany atak mówiący jedno: ulegnij! Myśl że gorsza istota nie tylko miała czelność mu się opierać, ale także czynić to dość skutecznie wprawiała go w furię. Nie ulegnie! Nigdy! Jest doskonały! Niepokonany!

Opierając się wchłonięciu nie zaprzestawał prób wyciągania energii z kamienia i absorbowania każdej, nawet najdrobniejszą porcji mocy. Wyłonił z wnętrza siebie czyste emocje, które dotychczas tłumił i rozpraszając swą uwagę na wiele fragmentów zaczął nimi zalewać świadomość gada bez ustanku. To powinno zachwiać jego możliwością kontrolowania zaklęcia. Towarzyszyłby temu telepatyczne uderzenia woli rozbijającej się o mentalne bariery gada z zamiarem ich przebicia. Musiał się przez nie przedostać! Atakując mentalnymi mackami szukałby jakieś szczeliny, powstałego wyłomu, cokolwiek, byleby tylko się przez nie przecisnąć i rozszerzyć swoim gniewem i żądzą. Smok odda mu nie tylko energię, ale i samego siebie. Całą jego wiedza stanie częścią ascendenta. Nada jego marnej egzystencjo sensu w nowej, doskonalszej formie! Wysłałby swe sondy, aby przeniknęły do umysłu smoka i zaczęły rozdzierać od wnętrza jego struktury ochronne. Kiedy utworzyłby się wyłom, natychmiast zaatakowałby z pełnią mocy chwytając za fragmenty myśli smoka i pożerając je, dodając do własnej nieograniczonej biblioteki.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

12 gru 2014, 01:16

MG

Był ascendentem, istotą o niemal nieograniczonym potencjale umysłowym, o szybkich myślach i zabójczej logice. Wyrwał się okowów śmiertelnego ciała, za opokę swej duszy przyjmując jeden z niebezpieczniejszych, ale też niesamowicie pięknych tworów – czystą energię magiczną. W całej swej bucie uwierzył, że to wystarczy, a opanowanie nowych umiejętności to tylko kwestia czasu. Wielokrotnie jednak na takim podejściu stracił, co mimo wszystko powoli zbierało już swoje żniwo. Z czasem Anemetius stawał się bowiem coraz doskonalszym bytem, zyskując na naturalności. Pewne działania były dla niego tak oczywiste, że wykonywał je machinalnie. Przystosował się do nowej powłoki, poruszając nią z wysoką dokładnością, tak, jak za życia posługiwał się swym organicznym ciałem. Wyzwania, jakie przed sobą stawiał oraz przeciwnicy, których napotykał na swej drodze, zmuszali go do rozwijania się w nowych kierunkach. Swoje zdolności opanowywał w sytuacjach kryzysowych, niejako przyparty do muru. Nie było to może najszczęśliwsze rozwiązanie, ale bliskość śmierci, o którą wielokrotnie otarł się od czasu swojego wyniesienia, zmuszała go do przechodzenia na coraz to wyższe pułapy pomyślunku.

Powodująca ogromną mocą wola smoka atakowała Anemetiusa ze wszystkich stron, spychając do obrony i zmuszając do ustawienia kilku frontów. Szybko nauczył się, że w starciu tego typu skupianie się na jednej rzeczy z góry skazane jest na porażkę. Wiedział, że musi przestać myśleć jednokierunkowo, jak byle śmiertelnik. Choć uświadamiał sobie to zbyt rzadko, był w stanie działać na wielu płaszczyznach naraz. W tej bitwie zrozumiał to nieco zbyt późno, a choć obrona smoka, z którym walczył, została wreszcie rozbita, nie udało mu się długo cieszyć z tego zwycięstwa. Zanim energetyczna istota zdołała zagłębić się w meandry wiekowej jaźni jaszczura, ten odwrócił bieg wysysanej przez Anemetiusa energii. Zamiast dalej próbować wessać Anemetiusa do środka kamienia, odrzucił go od niego wraz z większością ładunku.

Czysta moc dosłownie eksplodowała ze swego pojemnika. Była tak skupiona, że wody wokół zagotowały się. Rozproszona, bezpieczna struktura ascendenta naturalnie połączyła się z nią, a on sam poczuł, że nie ma już żadnych ograniczeń w dysponowaniu tą potęgą. Jego energetyczne ciało było teraz jednak o wiele gęstsze, wchodząc w kolizję z otaczającą go, napierającą zewsząd wodą Morza Smoczego, co powodowało spore straty. Jeżeli zamierzał zachować choć część z otrzymanej tak nagle mocy, musiał się rozproszyć – choć to oznaczało wiele wysiłku związanego z utrzymaniem peryferii. Z pewnością nie chciał, aby podczas podróży na powierzchnię jakaś część zdobytej energii się od niego odłączyła.

Przeciwnik Anema, nie czekając na jego dalsze ruchy, poderwał swoje zniszczone, nadpalone kontaktem z czystą mocą kości oraz kamień, w którym znajdowało się teraz o wiele mniej energii. Wraz z nim wystrzelił ku powierzchni, zdążając tam w szybkim tempie dzięki własnej, przekutej w telekinetyczne oddziaływania mocy. Wyglądało na to, że kamień, mimo braku dużych pokładów mocy, nadal interesował go najbardziej. Dystrakcja ascendenta wywołana zaabsorbowaniem tak dużych ilości energii oraz koniecznością odpowiedniego ich ulokowania mogła dać mu niezbędny na ucieczkę czas.

Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

12 gru 2014, 02:06

Mentalne mury runęły i jego zwycięstwo było pewne. Uniesiony triumfem sięgnął w stronę nieprzebranego strumienia jaźni smoka. Słyszał już pieśń, czuł ją, niemalże zacisnął wokół niej żelazny uścisk woli. Jednak został odrzucony. Gwałtowna zmiana przepływu energii z kamienia wytrąciła go z równowagi, został odepchnięty. Chcąc ratować moc sięgnął po nią, co wykorzystał gad ratując się ucieczką. Nastąpiła eksplozja. Wchłonął energię chciwie zespalając się z nią, przygarniając do siebie niczym najdroższą rzecz na świecie. Wiedział że w tym stanie skupienia – zbyt skoncentrowanym – siła wywierana przez masyw wody doprowadzi do wytrącania się elementów. By temu zaradzić rozproszyłby swą uwagę już w chwili złączenia z zamiarem odpowiedniego rozrzedzenia energii i jej utrzymania. Jednakże nie miał zamiaru pozwolić smokowi na ucieczkę, o nie. Jednocześnie zajmując się przekształcaniem skondensowanej mocy, powoli, z najwyższą ostrożnością i uwagą samemu zacząłby się wynurzać. Zapewne na powierzchnię wyjdzie później niż smok, ale będąc już nad wodą złączyłby swoją istotę praktycznie natychmiast i będzie w stanie gonić gada bez większych przeszkód, a dzięki swej bezcielesnej, czystej formie zdobędzie oczywistą przewagę.

Będziesz należeć do mnie, pomyślał ascendent mściwie. Nie tylko zależało mu na energii wciąż kryjącej się w kamieniu, ale także na wiedzy gada i samym kamieniu. Gdyby go dokładnie zbadał być może to właśnie on stałby się sercem Kości Świata. Skoro był w stanie utrzymać tak duże ilości czystej mocy idealnie nadałby się do projektu. Nie odpuści!

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

22 gru 2014, 09:04

MG

Na swoje nieszczęście Anemetius wychynął na powierzchnię dużo później niż jego przeciwnik, co w wyraźny sposób odbiło się na dalszej pogoni. Złapanie, rozrzedzenie, kontrolowanie i wreszcie wynurzenie pokładów mocy, jakie zasiliły ascendenta, zajęło mu bardzo dużo czasu.

Podczas gdy Anemetius badał dno Morza Smoczego, na górze rozpętała się prawdziwa Czeluść. Burza szalała na całego, a zacinający deszcz nie ułatwiał ponownego skupienia się cząstek budujących energetyczne ciało. Gdyby tylko ascendent posługiwał się biologicznymi oczami, z pewnością nie odnalazłby już kościanego smoka. Jego zmysły były jednak dalece doskonalsze, pozwalając mu na rozpoznanie, w którym kierunku poleciał nieumarły jaszczur i jak daleko się znajduje. Zważywszy na to, że deszcz zmuszał Anemetiusa do rozrzedzenia swojej struktury w celu zachowania mocy i dodając do tego ogromną odległość, na którą zdążył oddalić się szkielet wraz z kamieniem, dalsza pogoń mogła być całkowicie nieopłacalna.

Oczywiście nic nie wzbraniało Anemetiusowi podjęcia jej – musiał jednak przyjąć do wiadomości nowe informacje, przeanalizować je i na ich podstawie sformułować odpowiednie wnioski. Na szczęście wysoki potencjał jego umysłu pozwalał mu na wyciąganie wniosków w niesamowicie szybkim tempie, przez co nawet kompleksowe zastanowienie się nad decyzją nie mogło go spowolnić.

Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

22 gru 2014, 19:42

Jakimś dziwnym sposobem smok podczas jakże potężnego sztormu nie miał żadnych kłopotów z ucieczką, pomijając kwestię tego, że jako niemalże pozbawiony energii nie powinien być w stanie daleko odlecieć, no ale cóż. Niezbadane są wyroki wyższych sił i nawet ascendent musi się im podporządkować, jakkolwiek irracjonalne i nielogiczne by były. Nie było sensu się za nim uganiać. Jeżeli nie z jego ręki to gad zginie pozbawiony mocy i jego dusza rozproszy się w nicość, a z pewnością przez dłuższy czas nie będzie w stanie nic zdziałać. Dlatego też Anemetius postanowił, że nie ma sensu gonić pokonanego przeciwnika w taką pogodę. Zawsze może dopaść smoka kiedy indziej. Przybył po energię i ją zdobył. Teraz wróci do Białej Twierdzy i odpocznie. Rozrzedzając swoją strukturę, aby szalejący sztorm nie spowodował u niego strat oddalił się, opuszczając to ponure miejsce.

z/t

Wróć do „Jednostki pływające”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Vereomil
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.