Kopalnia Grzmiący Piec

Osławiony już niejedną legendą pas wzniesień nie jest może bardzo wysoki, lecz na jego szczytach panuje wyjątkowo surowa atmosfera. Nie chodzi tu nawet o dotkliwy mróz, bardziej o nieustające wiatry zdolne porwać człowieka z nóg.
Awatar użytkownika
Posty: 408
Rejestracja: 05 paź 2011, 22:06
Lokalizacja postaci: Polana w lesie deszczowym
Karta Postaci: viewtopic.php?p=13313&highlight=#13313

Kopalnia Grzmiący Piec

11 gru 2011, 11:41

MG

Kopalnia, jak każda inna. Jest wejście, są piece przed nią, a w kopalni wiele korytarzy, usłanych rudami cennego żelaza.
Kopalnia słynęła z jakości swojego metalu, żelazo było czyste, wysokiej jakości – dlatego tez najlepsi kowale marzyli o pracy z metalem, pochodzącym z Grzmiącego Pieca, gdzie według legend sam Bóg-Kowal miał swoja pracownię, gdzie wykuwał broń i zbroje dla innych bogów.
Kopalnia powstała na dawno wygasłym już wulkanie.
_______________________________________________

Jednak… coś było nie tak – wszyscy górnicy, zamiast pracować siedzieli przed kopalnią, której drzwi były szczelnie zamknięte i zabezpieczone palisadą, przy której stało dwóch uzbrojonym mężów. Coś tu było nie tak… stanowczo nie tak…

Właściciel kopalni – Mardus Coradian – siedział w swoim namiocie, myśląc, co zrobić z "fantem", który go sięgnął… Lecz cóż to było?
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 408
Rejestracja: 05 paź 2011, 22:06
Lokalizacja postaci: Polana w lesie deszczowym
Karta Postaci: viewtopic.php?p=13313&highlight=#13313

02 sty 2012, 22:42

Właściciel kopalni został… Zabity. Chciwy drań chciał zabić krasnoluda, by zdobyć broń. Teraz władzę sprawował inny górnik, który szybko zlecił pomoc medyczną.
– Ile tylko chcesz w promocyjnej cenie! Przynajmniej tak możemy się odwdzięczyć… Ile trzeba? – szybki i konkretny facet.

Po kilkunastu minutach krasnolud czuł się lepiej, gotowy do interesów.
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 06 gru 2011, 12:32
GG: 8404588
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1198

02 sty 2012, 22:53

Nieco odświeżony, został posadzony przy stole z aktualnym kierownikiem kopalni. Facet był konkretny i szybko przeszedł do sedna, a więc i kowal nie używał zbędnych słów.
– Jak najwięcej i czego tylko macie. Na chwilę obecną mam tylko tyle. – sięgną do kieszeni po mieszek z pieniędzmi, w którym znajdowało się około sześciu suwerenów, co powinno starczyć przy normalnych warunkach na tonę żelaza. Położył mieszek przed kierownikiem – Nie jest to dużo ale na początek dobre i to, a mogę również zaproponować współpracę, ponieważ mogę wykonywać dla was narzędzia i co tylko sobie zażyczycie, jestem kowalem i wszystko co wiąże się z obróbką metalu jestem w stanie wam zaoferować. – uśmiechnął się podając bukłak mocnego bimbru
– Podsumowując najchętniej pisałbym się również i na regularne dostawy do mojego warsztatu, obie strony mogą na tym skorzystać, nieprawdaż –
Awatar użytkownika
Posty: 408
Rejestracja: 05 paź 2011, 22:06
Lokalizacja postaci: Polana w lesie deszczowym
Karta Postaci: viewtopic.php?p=13313&highlight=#13313

02 sty 2012, 23:19

Kierownik był zachwycony.
– Tony żelaza nie mamy, ale możemy dorzucić trochę innych kruszców. Chłopaki! Ładować, co zostało! – krzyknął.
Załadowane zostało
– 800kg żelaza
– 150kg chromu
– 10kg cognatia

– Już wiem, czemu nasza kopalnia była tak bogata w tyle różnego rodzaju metale. Sam bóg-kowal je zsyłał! Proszę, weź to i wracaj, kiedy chcesz! Handlować z Tobą, to przyjemność, acz następnym razem szykuj się na standardową stawkę! Do zobaczenia! – pożegnał się i wszyscy poszli do pracy.

Zakupy udane.
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 06 gru 2011, 12:32
GG: 8404588
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1198

02 sty 2012, 23:25

Kowal pożegnał się serdecznie uradowany, iż został mu 1 suweren.
– Za pewne niedługo do was wpadnę, ewentualnie, gdyby ktoś się wybierał do miasta Wolenvain to zapraszam do mojego zakładu, zapewne będziemy mogli dokonać kolejnych transakcji.. – Wskoczył na powóz i ruszył do miasta, do swojego zakładu. Konie teraz nie miały tak źle, ponieważ droga miała lekki spad, dzięki czemu konie nie odczuwały tak ciężaru zalegającego na wozie.
[z/t]
Awatar użytkownika
Posty: 46
Rejestracja: 22 gru 2011, 11:58
Karta Postaci: viewtopic.php?p=19886&highlight=#19886

05 sty 2012, 21:59

Plotka jakoby w pewnej, wskazanej przez pasterzy jaskini, znajdował się kryształ okazała się bujdą. Po głębszych oględzinach okazało się bowiem, że wpływa na to kąt padania światła. Gnom dobrze znał takie zjawiska, wielokrotnie znajdywał je bowiem podczas eksploracji kopalń krasnoludzkich, gdzie odbijające się światło lamp dawało najróżniejsze złudzenia. Był troszeczkę rozgoryczony i poirytowany własną naiwnością. Prosta ludność była zbyt przesądna i nigdy nie zastanawiała się nad głębszym sensem wielu zdarzeń. Nauczył się tego dawno temu, lecz czasem o tym zapominał i kończył tak jak teraz. Śnieg w prawdzie przestał ruszyć, lecz nocny mróz zaczął dawać się we znaki. Wiatr szalał pośród szczytów górskich, wyjąc niczym wataha wilków do księżyca. Stwierdzenie to nie mijało się zbyt wiele z prawdą, bowiem noc pozbawiona była chmur. Blady blask księżyca oświetlał skąpane w śniegu turnie i hale.
Allayen obrał jak najszybszą ścieżkę, prowadzącą wprost do Minaloit. Gofer biegł szybko, widać było, że zwierzę jest już zmęczone i zmarznięte. Poza tym karzeł wyczuwał jego emocje i niepokoił się stanem swego wierzchowca. Więź którą byli połączeni była jednocześnie zbawieniem i klątwą, bo odczuwanie różnych stanów zwierzęcia przyprawiało niekiedy o zawroty głowy.
Dojechali do rozstaju i gnom zobaczył, majaczące w oddali światło pochodni. Wyciągnął mapkę i po dokładniejszych oględzinach stwierdził, że miejscem tym jest kopalnia. Postanowił tam pojechać z dwóch powodów, po pierwsze chciał chwilę odpocząć a po drugie miał nadzieję, że będą mieli potrzebny mu materiał. Dotarłszy na miejsce, zsiadł z wierzchowca i podszedł do stróżówki, w której zapalona była lampa. Na przeciw wyszedł mu tęgi mężczyzna, zapewne nadzorca, który przywitał go z nieudawanym zdziwieniem. Nie spodziewał się bowiem, że odwiedzi go gnom, zwłaszcza o tej porze, lecz Allayen nic sobie z tego nie robił. Szybko wytłumaczył mu, czego poszukuje. Dzięki bogom i drobnej pomocy pewnego krasnoluda, kopalnia pracowała na pełnych obrotach i posiadała potrzebne gnomowi materiały. Spędziwszy jakąś godzinę w stróżówce, karzełek wypoczął a jego wierzchowiec ogrzał się. Musiał czekać, bo zamówione towary złożone były w magazynie na niższych poziomach, toteż ich transport zajmował trochę czasu.
Gdy pakunek z dołu nadszedł, dokładnie ocenił jakość towaru i zadowolony z transakcji wyruszył w drogę powrotną, do domu.

z/t

Wróć do „Wichrowe Szczyty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 18 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 18 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.