Opuszczony Dworek

Osławiony już niejedną legendą pas wzniesień nie jest może bardzo wysoki, lecz na jego szczytach panuje wyjątkowo surowa atmosfera. Nie chodzi tu nawet o dotkliwy mróz, bardziej o nieustające wiatry zdolne porwać człowieka z nóg.
Awatar użytkownika
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

Opuszczony Dworek

18 mar 2012, 21:23

MG Post

Na wzgórzu piętrzyła się tajemnicza posiadłość, dwór murowany, o godnej podziwu konstrukcji. Można by go chwalić za konstrukcję, za umiejscowienie jak najbardziej pewne i bezpieczne, z dala od cywilizacji, gdzie jedynie wiatr dawał się we znaki. Można by, lecz dworek był opuszczony. Tajemnicza była to sprawa, bowiem nie wyglądał na mocno zaniedbany, raczej tak, jakby ktoś zostawił go dopiero rok może dwa lata temu, a ludzkość o nim zapomniała, bo znajdował się tak daleko. Schody, zdobione, prowadziły kawałek ku górze, u wejściu, które to było większych rozmiarów, takich by informowało o przepychu. Firanki w oknach były dostrzegalne na pierwszy rzut oka, ich stan był może lekko niepokojący, bo czystość się ich nie imała, ale nie wskazywały na to, by ktoś porzucił to miejsce w pośpiechu. Kiedy wkroczyło się do środka jasnym stawało się, że wszystko było przygotowane na to, że właściciel opuści to miejsce. Pułki były puste. Niektórych obrazów brakowało, a wszystko co zostało było uporządkowane i równo odłożone na swych miejscach.

Ostatnie co ujrzał Erranein nim wszyscy wkroczyli do portalu to mina Mistrza. Coś do nich wykrzyczał, a jego brwi ułożyły się w grymasie, jakby zapomniał wspomnieć o czymś ważnym, lecz światło pochłonęło ich i poczuli wokół ogromny upał, jakby dookoła nich coś płonęło. Nagle to uczucie ustało i zastąpił je szok spowodowany powiewem lodowatego wiatru. Oto znaleźli się w górach, które były słynne w Wolenvain, a leżało tuż na północ od autonomii. Wiatr tylko uświadamiał o tym, że nie bez przyczyny określano je mianem wichrowych. O tej porze nie było już tu śniegu, nie było także tak zimno, ale przy każdym powiewie można było odczuć bolesny dla skóry chłód. Inaczej zapewne sprawa miała się w przypadku dwójki osobników, których chroniły łuski, nie odczuwali tej temperatury tak dosadnie, choć młoda Alma nie należała najwyraźniej to tych odpowiednio uodpornionych, bo pochwyciła się, tak samo jak strażnicy, za ramiona okazując, że zimno dało się we znaki.

Wkroczyli mimo wszystko do środka dworku. Drzwi otwarły się skrzypiąc niemiłosiernie i znaleźli się w pomieszczeniu pełnym drzwi. Każde prowadziły zapewne do rożnych pomieszczeń dworu, lecz uwagę na pewno najbardziej przykuwała otwarta centralnie na środku klapa o sporych rozmiarach i widocznych pod kątem schodach prowadzących w dół ku ciemności. Irracjonalność sytuacji wzmagały klucze przy każdych drzwiach, idealnie ułożone przed nimi, każdy innego kształtu, każdy inaczej zdobiony. Drzwi zatrzasnęły się za nimi i tak o to pozostali w pomieszczeniu, gdzie nie licząc kilku mebli, zablokowanych okien oraz drzwi i klapy nie było nic innego godnego uwagi.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Posty: 383
Rejestracja: 07 lut 2011, 18:59
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?t=43&highlight=erranein

11 kwie 2012, 21:16

Sprzeczne emocje, targające krasnoludem osiągnęły własnie swoje epicentrum. Erranein, zaskoczony tym, jak niestabilny emocjonalnie może jeszcze być, nie myśląc zbytno nad sytuacją, wymagającą sto dwadzieścia procent zaangażowania. A może to przez demona, szeptającego cały czas w jego umyśle?
*Nie wiem jak jeszcze mogę zmusić cię do podjęcia odpowiedniej decyzji.* Stwierdził z rezygnacją Chciwość. *Chcesz może, bym przejął kontrolę? Bycie bytem dominującym ma w sobie coś… pociągającego.* Gdyby mógł, najpewniej uśmiechnąłby się w najbardziej lubieżny sposób, jakiego świat jeszcze nie widział.
*Nie demonie. Ta decyzja należy do mnie. Doskonale wiem co zamierzasz zrobić po tym jak zaczniesz mnie kontrolować– Zdmuchniesz Senka przy pomocy potężnej fali, przy okazji niszcząc w pomieszczeniu wszystkie serca. Dla starca będzie to zbyt duży szok, więc pewnie nie stanie do walki. Pozostanie ci tylko serce. A ja się już nie obudzę. Dziękuję, nie skorzystam.*
Czas tykał. Wszyscy patrzyli na Erraneina pilnie studiującego zaklęcie. Nie pomagało to nawet odrobinę. Cisza stawała się nieznośna, a brzemię ciążyło niemiłosiernie.
"Tron naszych przodków, serce skalane czernią i śmiercią, Czarne Serce, które bić będzie póty póki żyjem, niczem starożytni – ze skazą, lecz jej świadom, ty i ja, lecz jeno chwila spoczynku, jeno brak jednego uderzenia, wstrzymanie szkarłatyny płynącej w naszych żyłach, a zgoda zagości, bez zwycięscy, bez sporna. Wypowiedz jednak imię, a serce przypomni sobie właściciela, zwolni kajdan karę i przywróci niepokój, i zapomni, że kiedyś byliśmy bogom równi, bo śmiertelność wróci, czar nasz odbierze i śmierci wspomni, że czas nasz nadejdzie.
Requiem."
Zagwizdał cicho pod nosem. Cała ta sytuacja śmierdziała na kilometr, a to, jak Alma oczarowywała Senka z każdą minutą stawało się coraz bardziej podejrzane. Czy powinien tak troszczyć się o przyjaciela? W końcu prawie go nie zna.
Na pewno znienawidzi Erraneina za to, co teraz zrobi. Zabawne, jak niektórzy wierzą w czarno-biały świat. W życiu nie ma dobrych czy złych wyborów; każda decyzja ponosi za sobą szereg konsekwencji.
*Cholera, od kiedy to stałem się czyjąś marionetką?* Zadał pytanie, kończąc opowiadać przebieg swojego planu.
*Chyba zwariowałeś!* Krzyknął demon. *Wiesz że umrzesz?!*
*I tak umrę. Nie wierzę w jej zapewnienia. Wykorzysta nas jak marionetki. Widziałeś, że nawet nie przejęła się losem tamtego chłopaka. Jest bezwzględna i bezuczuciowa. Wiesz, czego mnie uczyła matka?*
*Oświeć mnie.*
*Że ludzie, którzy nie mają uczuć, są zwierzętami. Manipulują tymi, którzy jeszcze posiadają emocje.*
-Zrób to. Nie mamy nic do stracenia. Jeśli mielibyśmy umrzeć, to przynajmniej miejmy jakiś wybór i spróbujmy zaryzykować i przetrwać. Zaufajmy jej.
Z barwnej kłótni pomiędzy duszami wyrwał go strażnik, skulony w kącie. Teraz stał obok niego. Zabawne, jak potrafił się cicho poruszać. Krasnolud tylko uśmiechnął się do niego w odpowiedzi. Podjął decyzję, i to słuszną decyzję. Przynajmniej dla niego.
-Almo, przygotuj się!– Polecił, usypiając uwagę pozostałych. Nikt nie powinien zauważyć, że szepta pod nosem złą formułę. Zamiast zaklęcia zrzucającego klątwę, tworzył demoniczne łańcuchy, które powinny skutecznie zablokować Senka. Po tym wszystkim, podrze kartkę papieru i przygotuje w sobie moc, by stoczyć walkę z Almą. Po drodze krzyknie w jej kierunku:
-Wiesz, wiedźmo, nigdy ci ni ufałem. Ani podczas naszego pierwszego spotkania, ani tutaj, w twoim azylu. Musisz wiedzieć, że zbyt dużo cierpienia już przez ciebie doświadczyliśmy. Tamta ósemka, tamten chłopak, Vius. On przecież nic ci nie zrobił! I właśnie za to palono takich jak ty i twój mistrz. Za waszą ignorancję względem życia. Na dobrą sprawę powinienem zniszczyć serce, ale twój mistrz zbyt dużo nam obiecał.– Ostatnie słowa brzmiały już inaczej; wypowiedziane zostały jakby tysiacami ust.
Demon przejął kontrolę. Jego twarz wykrzywiła się w dziwnym grymasie.
-Hipokryci są wszędzie.– Zaśmiał się po cichu.
Awatar użytkownika
Posty: 135
Rejestracja: 15 lut 2012, 00:13
GG: 17524824
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1613

12 kwie 2012, 21:48

Uśmiechnął się do siebie, gdy udało mu się rozbawić Almę, słowa strażnika na temat bezwartościowego chłopaka skwitował pogardliwym prychnięciem. Gdy Alma odezwała się, okazując zdziwienie i aprobatę wobec poczynań olbrzyma, ten kiwnął jej głową uradowany. Katem oka spojrzał na Erreina, który zagłębił się w czytaniu księgi. Skinieniem palców przywołał do siebie świecidełka, które wróciły pod płaszcz.
-Oto jest to, co dostaniesz moja pani po zakończeniu wszystkiego– zapewnił kobietę i skupił się całkowicie na krasnoludzie i jego poczynaniach.
"wypowiedz hasło!" wykrzyknęła draheńska dama, wiedziała że znalazł odpowiedź, lecz niepokojące były kolejne słowa, coś było nie tak, ale wiedział że nie straci matki przyszłych pokoleń, gdy skierowała parę słów do Senk Khela.
Co to mają być za konsekwencje, czy aby utrata mocy, utrata wiedzy? Miał nadzieję, że to drugie jednak pozostanie w jej pamięci. Rzucił jej krótkie spojrzenie i powrócił do obserwacji krasnoluda, który z każdą chwilą wydawał się coraz mniej zaufanym kompanem. Powoli złapał odpowiednio za rękojeść swej broni, stalowa paszcza sama się otworzyła, ogon uderzył lekko o podłoże i uniósł się w pełni gotowości, skrzydła kurczowo przywarły jedno do drugiego, coś mu się tu nie podobało… fuknął i pokręcił głową, wziął parę pełnych wdechów, rozgrzewając swe gruczoły, odkaszlnął i sapnął.
"Almo, przygotuj się!" wypowiedział krasnolud, wypowiedział dosyć podejrzanie. Drah rozstawił powoli nogi gotów na doskok do wroga i zadanie ukośnego ciecia od dołu. Dokładnie ocenił sytuację, odległości od najważniejszych punktów: serce, strażnik, krasnolud. Serce całkiem bezpieczne, strażnik narażony na szersze cięcie, jednak na razie nie musi się obawiać o swój żywot.
Skupił się na ruchu warg Erreina, uszy zadrżały. Zaczął wypowiadać zaklęcie mające zdjąć klątwę, zaklęcie w języku demonów, języku, który Khel słyszał kilkakrotnie….
Zrobił sprężysty krok na przód, wciągając głęboko w płuca powietrze i wypuszczając strumień ognia w kształcie stożka, wypowiedział jakby dławił się:
-Allmo, zdrłajcłaaah!– wykrzyknął do Almy, by w miarę szybko zareagowała, następnie ruszył pędem na krasnoluda….
Jeśli zostanie złapany, widać jak próbuje przełamać demoniczne więzi zwykłą siłą mięśni, jeśli mu się nie uda, może się wydawać że zionie ogniem jak szalony. Będąc uwięziony, zawraca skrzydła do pleców i na wielogłos demona odpowiada ze śmiechem, kolczuga szczęknęła, gdy pokręcił mocno głową i fuknął.
-I to mówi zdrajca i demon?!– zaśmiał się chrapliwie, fuknął z pogardą i pokręcił głową mocno– Dobre sobie! Chociaż nie ma co się dziwić, wy już tacy jesteście! Za to lubię twą rasę, ale już nie ciebie, słaba Chciwości i nakłaniam do myślenia, nie chodzi tu o sprawiedliwość, tylko o korzyści, jesteś słaby, demonie, zbyt ludzki, za mało chciwy, tfu! Nie zasługujesz na te miano!– splunął w stronę Erreina– nie myśl że kiedykolwiek okażę ci szacunek słaby, durny demonie! tfu!– splunął ponownie pod nogi krasnoluda i sapnął głośno, uderzył ogonem o ziemię.

[mod] Ten ognisty pocisk został tak zmieszany, że po dosięgnięciu celu rozproszy się, tworząc gorącą ścianę, mającą zasłonić kolejny ruch olbrzyma i przy okazji wypocić i załzawić trochę krasnoluda. Gdy tylko drah dobiegnie do swojego wroga, kopnie go z biegu jak najmocniej i zrobi zaplanowane wcześniej cięcie, które ma dosięgnać jedną rękę, klatkę piersiową i dojść do drugiej ręki. Mocą telekinezy, gdy wystarczy czasu, pochwyci krasnoluda i uderzy nim o ścianę.
Jeśli jednak Senk zostanie pochwycony przez demoniczne więzy, wchodzi w tryb Prawdziwego Draha i napręża się, by siłą swych wzmocnionych mięśni i woli przełamać zaklęcie, nadal próbuje mniejszymi kulami ognia atakować krasnoluda, uważając na serce.
Jeśli próby wyzwolenia nie pomogą, telekinetycznie próbuje odrzucić krasnoluda i unieść swą broń, by nią walczyć dzięki swej mocy (ciekawe jak zareagował by na latający miecz nasz drogi człowieczek i Errein?) i wyjdzie z trybu Prawdziwego Draha, by całkowicie skupić się na operowaniu mocą. Każda dogodna sytuacja i dech w płucach, będą dobre do wykonania paru, zanim limit się wyczerpie.
Podstawa: Uważać na serce, Almę i ściany, jak i żyły, by nic co należy do tego pomieszczenia nie ucierpiało za bardzo.
W dogodnych momentach i nie zagrażających bezpieczeństwu ogona i skrzydeł, próbuje je uzywać tak, by wytrącić z równowagi, albo zmylić Erra, by zadac kolejne bolesne, osłabiające, ale nie śmiertelne cięcie. Człowiek będzie próbował zaatakować, zostanie odrzucony, spróbuje zniszczyć serce, zostanie odrzucony, kolejna heroiczna próba, czeka go śmierć.[/mod]
Awatar użytkownika
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

14 kwie 2012, 00:20

MG Post

Doszło do nieuniknionego. Jasnym było, że dwie tak odmiennie podchodzące do całej sprawy osoby jak Err i Senk w końcu skoczą sobie do gardeł, jednakże kto mógł się spodziewać, że od razu będzie to starcie na śmierć i życie. Jeśli ich wybór tak się różnił to, cóż innego mogło się stać? Wybrali fronty. Przyszedł czas stoczyć walkę.
Erranein pozwolił Chciwości poprowadzić pojedynek, a przynajmniej na pojedynek się w pierwszej chwili zapowiadało. Senk zareagował w odpowiedniej chwili i nim mosiężne łańcuchy, stworzone przez moc demona, oplątały drahelfa uniemożliwiając mu ruch i prowadząc go ku próbom wydostania się z pułapki, zdążył wystrzelić ognisty pocisk i utworzyć ścianę, która uniemożliwiała krasnoludowi oraz strażnikowi przejście na drugą stronę, a przynajmniej sprawiała, że trzeba była ruszyć na około, by ją obejść, a dodatkowo ograniczała widoczność obydwóch stron.
– "Ignorancja względem życia"? – zakpiła Alma – Jak bardzo ograniczony jesteś, krasnoludzie? W tym świecie nie ma miejsca dla istot o współczujących sercach. – Erranein zorientował się po głosie, że jest kawałek za nim, a więc odwrócił twarz, a ogień przestał ją tak potwornie ranić ciepłem. Zatrzymała się i kontynuowała swą wypowiedź, lecz czuć się dało, iż energia gromadzi się ponownie w okół jej osoby.
– Wiesz co jest siłą czarnoksiężników takich jak ja? – Uśmiechnęła się szyderczo w jego stronę – Nie tylko obłuda. Nie tylko nieprawość. Jest tym to co wzmaga mą magię na sile – Prastary Gniew do wszystkiego, co staje mi na drodze. Jeśli jest jakiś bóg, którego czczę i któremu składam liczne ofiary, to jest nim Gniew.
Zgnilizna podłoża zaczęła szybko przemieszczać się w stronę Erraneina. Mógł ujrzeć jak płytki kruszą się niczym wyschnięty zamek z piasku przy gwałtownym wietrze. Błysk oślepił go nagle i domyślił się, że było to odwrócenie uwagi, wiedźma mknęła w jego stronę pod postacią cienistego kształtu rozbłyskującego się ciemnymi wyładowaniami elektrycznymi, które mimo swej barwy rozświetlały pomieszczenie. Szarżowała wprost na niego od jego prawicy, nie wiedział czego się spodziewać, ale miał jeszcze czas zareagować.
Tymczasem Senk toczył bój z zaciskającym się łańcuchem. Łuski jak i po prostu jego ogromna siła wspomagały ten proces, co przyczyniło się do wydostania z pułapki, było jednak zbyt późno, by podjąć zaplanowane akcje, najwyraźniej pomieszczenie wzmagało każdy efekt magiczny, co zdołał zauważyć na przykładzie własnej techniki, w końcu odcięła go kompletnie od reszty, a miała mu służyć głównie jako osłona. Pozostały mu dwie drogi – pierwsza, na około i druga, ponad przeszkodą. Jego dalsze ruchy zadecydują o tym jak potoczy się potyczka. Oczywiście wciąż musiał liczyć się z krasnoludem i demonem, którzy teraz niejako połączyli swe siły, by wybrać ścieżkę wolności i udowodnić, że są w stanie sami wybierać i nie dadzą się zastraszyć.
Erranein miał 2 metry za sobą ścianę ognia, a ponad metr przed sobą rozpędzoną Almę. 3 metry za ognistą barierą, w niemalże linii prostej od krasnoluda, Senk Khel uwolnił się od uścisku, przyzwanych przez demoniczną moc, łańcuchów, które opadły tworząc w okół niego koślawy krąg. Walka rozgorzała na dobre.
Awatar użytkownika
Posty: 135
Rejestracja: 15 lut 2012, 00:13
GG: 17524824
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1613

14 kwie 2012, 01:26

Plan ukarania zdrajcy się nie powiódł, wszystko szło nie po jego myśli. Demoniczne łańcuchy go oplątały, jednak nie były groźniejszą pułapkę od istot, które zaatakowały ich na początku drogi. Machał jak najmocniej skrzydłami i bił ogonem o ziemie by skupić się bardziej na przełamaniu zaklęcia, bluźniercze i piękne słowa almy wypowiedziane do krasnoluda, wzmocniły draheńską chęć mordu i wolę. Wreszcie się udało, magiczne łańcuchy opadły wkoło niego, skierował szybko swe spojrzenie na ścianę ognia, którą wzmacniała moc umieszczona w całej sali, nawet on nie byłby w stanie przedrzeć się przez swój twór. Zostało dotarcie na drugą stronę bokiem, albbo górą, wygrał bok…
Po chwili zza ściany ognia wyłoniła się stalowa bestia, machająca skrzydłami przy samej ziemi i odbijająca się nogami i lewą ręką od podłoża, w drugiej dzierżyła swój potężny miecz. Widoczne części czarnej zbroi i złote ozdoby lśniły w blasku ognia, wystawił przed siebie lewą dłoń, zamachnął się raz, a porządnie skrzydłami, podlatując w górę do krasnoluda i splunął czterema małymi ognistymi pociskami. Będąc już dosyć blisko i uważając na magiczne wytwory Almy. Zrobił mocny, oddolny dobrze wyważony zamach potężnym, czarnym mieczem, z którego posępnie patrzyła na wroga para smoczych kryształowych oczu. Na swoich tyłach Err może poczuć niebezpieczeństwo pachnące wręcz smoczelfem. Wpatrywał się usatysfakcjonowany w Almę będącą cieniem., ta moc mu odpowiada.

[mod]Chwycił jedną ręką swój miecz, podpierając ostrze o bok, przechylił się w tył, jakby chciał runąć na ziemię. W odpowiednim momencie odbił się nogami od podłoża i trzepocząc skrzydłami, trzymał się blisko parteru, odbijając się co chwila od podłoża trzema kończynami, ogon odpowiednio wykonywał swe ruchy, by zachować równowagę i dobrą sterowność. Niczym szarżująca bestia, wyminął bokiem ścianę ognia i czym prędzej ruszył wesprzeć Almę. Wystawiając przed siebie wolną dłoń, skupił się na jak najefektywniejszym unieruchomieniu Erreina telekinezą. Ten, kto by mu się przyjrzał dokładniej, zauważył by, że Senk wykonał parę szybkich gestów, mających ułatwić przepływ magii i dodatkowe działanie magiczne, którym jest odebranie księgi krasnoludowi, gdy się uda, leci szybko do unoszącego się w powietrzu Senka i chowa do jednej z kieszeni płaszcza. Unieruchomienie Erra ma ułatwić Almie atak na szkodnika, kule ognia mają go głównie zdezorientować i odsłonić jego obronę. Zostały wyplute, tworząc cztery punkty jak w kwadracie. Pierwszy na przodzie, drugi po prawej, trzeci z tyłu Erreina, a czwarty po lewej. Cios na Erra ma opcjonalnie go zranić, tak naprawdę ma odciągnąć uwagę od atakującej Almy. Lot Senk Khela zakończy się za plecami krasnoluda. Wtedy to Senk postara się wymierzyć w niego ostateczny sztych Czarnym Siekaczem, pod koniec ataku wyjdzie z trybu Prawdziwego Draha i zrobi obrót wywijając ogonem, ma to powalić Erreina. Żadnych wymyślnych strategii obronnych nie będzie wymyślał, zda się na swoj niezawodny refleks.
Jeśli nadarzy się taka okazja, po prostu łapie krasnoluda swym ogonem i trzyma jak najmocniej. Gdy ten będzie chciał coś zrobić, zostanie mocno wstrząśnięty, a broń jaką dobędzie, zostanie odebrana mu telekinetycznie.
Przez cały ten czas jest ostrożny ze zbliżaniem się do Almy i efektów jej zaklęć. [/mod]
Posty: 383
Rejestracja: 07 lut 2011, 18:59
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?t=43&highlight=erranein

15 kwie 2012, 16:41

Sytuacja z każdą sekundą stawała się groźniejsza. Alma pędziła na demona z prędkością błyskawicy, ciskając w niego małe ładunki energetyczne. Dzięki długiemu szkoleniu, a także dzięki niewielkiemu wzrostowi ciało krasnoluda z łatwością tańczyło pomiędzy pociskami.
Tymczasem zza ognistej bariery, Senk wyswobodził się z okowów, dysząc, nie tylko z wysiłku jaki musiał włożyć w zdjęcie łańcuchów. Drah kipiał ze złości, bo Erranein pokrzyżował jego plany. Demon mógłby przysiąść, że nienawidzi asertywności i oporu krasnoluda, jednak teraz uściskałby go za podjęcie właściwej decyzji.
Nie było czasu na dalsze rozmyślenia. Szarżująca Alma była o włos od krasnala, a unik w tył
Był niemożliwy. Energiczny fikołek w lewą stronę również– może uniknąłby zaklęcia czarnoksiężnika, ale ryk Senka zdradzał, że i to nie ma szansy na powodzenie.
Pozostawała mu opcja, z którą Chciwość wolał się nie zdradzać, chociaż w tej sytuacji nie miał wyboru.
"Ochroniarz" zadziałał wybornie, najlepiej ze wszystkich dotychczasowych akrobatycznym popisów. Pewnie dlatego, że to duch go wykonywał nie bojąc się zbytnio o ciało. Zasłużone laury zbierze potem. Jeśli jeszcze będzie "potem".
Sama obserwacja tej techniki nie zachwyca– ot popisujący się pojawia się obok oddalonego do 10 metrów towarzysza. Erranein przestał już liczyć, ile razy technika ta uratowała jego życie.
Celem doskoku okazał się być jedyny niezamieszkany w sprawę– strażnik, który całkem słusznie odsunął się na stosowną odległość od walczących. Szkoda że nie ma więcej takich ludzi w straży, pomyślał krasnolud, obecnie będącym tylko głosem w swojej głowie.
Demon rozejrzał się w nowej scenerii. Znalazł się blisko jednej ze ścian po brzegi wypełnionych krwią. Nagle wpadł na pewien zgrabny pomysł, a na jego twarzy zagościł iście szelmowski uśmiech.
-Strażniku– szepnął do przerażonego człowieka– proszę oddać mi swoją broń i nie robić niczego głupiego. Zrozumiał pan? Jeszcze stałaby się komuś krzywda. Jeśli strażnik zgodzi się, demon zacznie przebijać pojemniki, sprawdzając reakcję Almy. Jeśli strażnik tego nie zrobi– odturla się od niego i złapie za kawałek pokruszonej płyty, ciskając nią w te same zbiorniki. Liczył na to, że wywoła u Almy słabość z powodu utraty krwi albo czegokolwiek co w jej ciele się znajdowało. Jeśli to nie poskutkuje, będzie w straszliwych tarapatach.

[mod]1. Fletcher, opis "ochroniarza" znajduje się w mojej kp.
2. Łańcuchy, jako wytworzone z magii powinny zniknąć. Proszę, napraw to, nawet jeśli daje mi takąś przewagę.
3. Mógłbyś mi podać dokładniejsze dane odnośnie wymiarów Sali i pojemników? Nie chcę niczego zmyślać, a wiem że ty pewnie masz to wszystko już ustalone. [/mod]
Awatar użytkownika
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

17 kwie 2012, 21:34

Wymiary pomieszczenia to około 10x5 metrów, chyba o tym pisałem w poście z opisem pomieszczenia. Co do zniknięcia łańcuchów, jak sobie życzysz, sądziłem, że to twoja postać kontroluje, kiedy przyzwane przedmioty znikają.

------------------------------------------------------– MG Post

Alma była coraz bliżej, moment ostatecznego uderzenia miał nastąpić, kiedy to krasnolud, a raczej demon, który owładną jego ciałem, umknął i pojawił się natychmiast przy strażniku. Czarnoksiężnik uderzyła pięścią w ziemię wywołując przy tym rozejście się rozbłysków elektrycznych w okół. Najwyraźniej podłoże nei było przewodnikiem, gdyż nikt nie poczuł, aby ogarnęły go błyskawice. Z powrotem przybrała swoją postać i obserwowała dalszy ciąg walki, czekając na dobry moment do ataku.
Strażnik oddał broń z zawahaniem, lecz najwyraźniej lęk wziął górę, cofną się także pod samą ścianę. Tryumf Chciwości nie trwał długo, bowiem drahelf uniósł się ku górze i tuż po tym jak magiczne łańcuchy rozpłynęły się w powietrzu, zaszarżował w miejsce, przy którym ten znajdował się chwilę temu i choć żaden atak nie dosięgną krasnoluda, to broń została mu wyrwana z rąk i upadła ku płomieniom, które zaczęły się trawić niczym swe pożywienie. Tak, więc stali naprzeciw siebie, ledwie na długość jednego z ostrzy Senk Khela, lecz Demon był zwinniejszy niż mogło się wydawać. Miał w zanadrzu plan B i znów znajdował się na szczycie, tym samym czując, że prowadzi znów w tym starciu. Pojemniki pękły nagle, a ich zawartość wypłynęła na ziemię, była to rzeczywiście krew, zapewne jakiejś dziwnej, niespotykanej dotąd istoty, lecz była świeża, a to znaczyło, że cały czas była pobierana.
Wiedźma chwyciła się za lewą dłoń sycząc z bólu. Ujrzeć można było, że zamiast kilku palców trzyma teraz drugą dłonią zwykłą papkę, masę krwi lejącą się we wszystkich kierunkach. O to Chciwości udało się odkryć słaby punkt przeciwniczki. Pytanie czy spodoba się to Senkowi? W końcu jego ogon właśnie pochwycił nogę krasnoluda, tym samym uniemożliwiając mu powstanie. Był zatem skazany na łaskę losu albo musiał szybko reagować. Jego przeciwnik był tuż nad nim, zapewne gotów do śmiertelnego ciosu. Usidlił go, co można było uznać za rewanż za poprzednią sytuację. Pytanie co zamierzał tera uczynić demon, jaką sztuczkę wykorzystać?

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejka wygląda następująco:
Senk Khel – > Erranein – > MG
Z racji, że Senk w tej chwili ma przewagę pierwszy rozpisuje sekwencję ataku (polecam też jednak uwzględnić obronę), natomiast Err będzie miał nieco ułatwione zadanie, bo rusza się jako ten drugi, choć jeśli Senk załatwi to tak jak w poprzednim poście, to pozycja drugiego zawodnika nie da Ci wielkiej szansy na łatwą kontrę.
Życzę dobrego pojedynku, mam nadzieję, że nie będę musiał obwieścić uśmiercenia żadnego z was, niestety Err wprowadził taki a nie inny zwrot akcji, z drugiej strony to dość ciekawe.
Awatar użytkownika
Posty: 135
Rejestracja: 15 lut 2012, 00:13
GG: 17524824
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1613

18 kwie 2012, 19:43

Krasnolud był szybszy niż się można było spodziewać, lecz ostatecznie został pochwycony ogonem przez Senk Khela. Zamachnął się ogonem i pomógł sobe telekinetycznie szybko unieść Erreina w górę. Miecz został w lewej dłoni, a prawą momentalnie szarpnął do twarzy Erreina, przez ułamek sekundy ich spojrzenia się skrzyżowały. Błysk złocistych oczu, po czym tylko ciemność. Skierował swoją dłoń do twarzy Erreina, by pochwycić ją i odesłać nieszczęśnika do piekieł. Czeka na niego śmierć w ciemnościach, śmierdzących tłuszczem niedawno dotykanej potrawy. Śmierć z twarzą w wielkiej rękawicy cuchnącej krwią, smażoną dziczyzną, przyprawami i spalenizną. Z każdą chwilą uścisk staje się mocniejszy, widać że olbrzym dąży do zgniecenia czaszki brodacza. Po paru sekundach, jeśli wszystko przebiegnie bezproblemowo, krasnolud poczuje wielki ból na swoim ciele, ból spowodowany uderzeniami o ziemię, uderzeniami mającymi połamać wszystkie kości i stłuc wszystkie mięśnie na kotlet. Jeśli Err miał by możliwość ujrzenia czegokolwiek w takiej sytuacji, a tym bardziej ujrzenia twarzy Senk Khela, zobaczył by cierpienie i nienawiść na twarzy draha, emocje zrodzone w danej chwili przez błąd, jakim było zniszczenie dłoni Almy. Od samego początku słychać, jak wojownik krzyczy:
-Almo, zajmij się człowieczkiem, zanim pomyśli o pozbawieniu Ciebie reszty części ciała! Krasnoluda zniszczę ja!– warknął głośno, rozniósł się szczęk pierścieni kolczugi.
-Módl się do swych bogów, człowieczku, śmierć twoja nadchodzi!–zabrzmiały jego kolejne słowa, wykrzyknięte do strażnika.
-Pożegnaj się z tym spektrum demonie, żałuj że tak musiało to się skończyć krasnoludzie zdrajco!– wykrzyknął zawiedziony, a w głosie dało się słyszeć żal i ból spowodowany stratą żołnierza i kompana.
Kolejne uderzenie o ziemię i kolejne, aż do nastania drgawek, kolejne i kolejne prowadzące do ulotnienia się duszy.
Jeśli Err wyzionie ducha, olbrzym się uspokaja, klęka na ziemi i czule kładzie zmasakrowane ciało, krzyżując zwiędłe ręce na nieruchomej piersi. Gdy misja zostanie wypełniona, pochowa krasnoluda na cmentarzysku nowej rezydencji.
JEŚLI JEDNAK… Erreinowi się uda wyjść jakoś cało z tej sytuacji, Senk pilnuje, by nic sie nie stało innym pojemnikom, telekinetycznie zatrzymując obiekty lecące w ich stronę, jeśli Alma będzie narażona na atak, telekinezą zatrzymuje delikwenta, który próbuje uśmiercić kobietę, jeśli strażnik nie został jeszcze uśmiercony, drah mocą unosi kruche ludzkie ciało jak najwyżej i mocno rzuca nim o podłogę, czaszką w dół, by połamać kręgosłup temu królikowi.
Posty: 383
Rejestracja: 07 lut 2011, 18:59
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?t=43&highlight=erranein

21 kwie 2012, 15:30

Senk jesteś gramatycznym nazistą, cztery razy źle odmieniłeś Erranein, znowu.
----

Znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Nie mógł sobie pozwolić na jakiekolwiek błędy, każdy nieprzemyślany ruch groził poważnymi konsekwencjami. Domyślał się nawet, jak mogłyby wyglądać.
Nie była to szczególnie optymistyczna perspektywa
Po udanym zlikwidowaniu kilku pojemników wypełnionych krwią, Almy dłoń była niezdolna do rzucania czarów. Taką przynajmniej miał nadzieję. Jednak wiedźma wyglądała na wkurzoną. A wkurzone wiedźmy to złe wiedźmy.
Senk tymczasem podniósł krasnoluda, Chciwość nawet się nie opierał– było to całkowicie bezsensowne.
Podniósł go przy pomocy zdolności telekinetycznych, po czym spojrzał w oczy. Bynajmniej
Wiele w nich zobaczył. Wywrócone zostały na drugą stronę, a po białku Pływała czysta, fioletowa magia. Następnie złapał jego głowę, stosunkowo mocno. Na demonie nie zrobiło to wrażenia, w końcu on bólu nie odczuwał, a czaszki złamać nie mógł, nie ważne jak silny by był. Jeszcze jedna zaleta, dla której warto opętać krasnoludy– ma się pewność, że nie zginiemy ze złamanymi kośćmi.
-Almo, zajmij się człowieczkiem, zanim pomyśli o pozbawieniu Ciebie reszty części ciała! Krasnoluda zniszczę ja!-Zawołał.
W tym samym momencie demon podejmuje decyzję co do przyszłych planów. Uzgodnili z Erraneinem, że Chciwość przeskoczy do ciała przerażonego strażnika, tym samym właściciel odzyska swoje. Szok, spowodowany kolejną "zmianą" ilości osób zamieszkujących jedną sylwetkę wywoła dezorientację, a nagła, skoncentrowana fala bólu uderzy w niego z taką siłą, że zemdleje. Liczy na to, że Senk nabierze się na to i puści domniemane truchło. Wtedy,
Kiedy już demon będzie "na miejscu", przygotuje się do odparcia potencjalnego ataku czarnoksiężnika, przy okazji ściągając uwagę Draha. Nie sądził, że Senk będzie próbował upewnić się, że krasnolud jest faktycznie martwy, więc miał całkiem sporą szansę na odwrócenie jego zainteresowania. Wyśle więc delikatną, niewidzialną wiązkę energii do jego ciała. Normalnie, taki pocisk spowodowałby porażenie i dezorientację, ale Erranein był już przyzwyczajony. A jeśli Senk zignoruje go, demon będzie musiał sporo się natrudzić, by obudzić swojego współlokatora.
Awatar użytkownika
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

30 kwie 2012, 14:52

Ledwo coś rozumiem, zapewne jest to spowodowane wieloma czynnikami, także nie wincie mnie za to, że coś przekręcę. No, to skoro mamy już usprawiedliwianie się za sobą, to pouczę jeszcze Erra, żeby dodał czarny kolorek do informacji poza fabularnych, czyli tego początku, taki wymóg. Wybaczcie także za zwłokę, ale wypadło wiele spraw, no i tak wyszło, że byłem trochę czasu nieobecny.

MG Post

Erranein został pochwycony ostatecznie przez drahelfa, choć demon walczył zawzięcie, to Senk Khel okazał się być o wiele silniejszy i zacisnął swe szpony na głowie krasnoluda. Jak przewidział demon, krasonoludzkie kości były niesamowicie wytrzymałe, toteż nie uległy. Tymczasem Senk zaczął popadać w pewną paranoję, nagle wszyscy oprócz Almy stali się jego wrogami. Strażnik słuchał groźby przerażony i jeszcze bardziej napierał na ścianę, chyba pojął po chwili, że musi działać, inaczej nie przeżyje tego starcia. Chwycił ostrze i przebił kolejny pojemnik, co spowodowało, że Alma upadła na lewą stronę, a jej lewa noga była jedynie papką ze szkarłatnej posoki. Zawyła z bólu. Nie była w stanie zaatakować, a adrenalina strażnika sprawiła, że zniszczył kolejny pojemnik tuż po chwili, tym samym wiedźma zaczęła pokaźnie krwawić z prawego ramienia.
Dopiero po tym jak Senk się nieco uspokoił i ujrzał, że Erranien leży martwy, nie wiedząc, że to jedynie imaginowanie śmierci, spojrzał w kierunku strażnika, który niszczył już kolejny pojemnik. Broniąc, tak jak miał w planie, pozostałych pojemników, odrzucił strażnika telekinezą i zaczął się do niego zbliżać, lecz nagły atak demona pozbawiła celu przytomności, toteż człowiek wyglądał jakby był martwy. Było to całkiem logiczne przeleciał pół długości pomieszczenia, mógł uderzyć na tyle mocno, by zginąć. Tymczasem Senk wypatrzył demona, któremu udało się odwrócić uwagę draha od powstającego powoli krasnoluda. Mieli teraz szansę zaatakować.

--------------------------------------------------------

Teraz Err atakuje pierwszy, dopiero kolejny post będzie należał do Senka. Wybaczcie za wszystkie ewentualne niejasności, tak zrozumiałem tekst, mam nadzieję, że dobrze, jeśli nie to spamujcie mnie na gg albo pw.
Posty: 383
Rejestracja: 07 lut 2011, 18:59
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?t=43&highlight=erranein

08 maja 2012, 21:43

Sytuacja rysowała się obiecująco, jednak szczęście bohaterów ma zwyczaj brać sobie wolne w najgorszym z możliwych momentów.
Krasnolud miał nieprzyjemne wrażenie, że i tak może być teraz.
Alma z kolei leżała na podłodze, wijąc się z bólu. Spodziewał się, że nie będzie ona szkodliwa, jednak najlepszy czarnoksiężnik to martwy czarnoksiężnik. Chociaż i wtedy nie ma się całkowitej gwarancji bezpieczeństwa.
Erranein miał szczerą chęć wykrzyczeć Almie i Senkowi całe swoje niezadowolenie. Fala za falą nienawiści ciągle rosła, aż w końcu wylała się z niego.
-Au.-syknął.
Ból, nieznośnie pulsujący w zakamarkach umysłu, otępiał jego umysł. W jego polu widzenia znajdowało się sześć sylwetek. Można było wyróżnić trzy pary identycznych istot. Nagle jego wzrok zogniskował się na Czarnoksiężnikach.
Spróbował cisnąć w nie pociskiem energii. Nic się nie wydarzyło.
Z tępym wyrazem twarzy analizował sytuację. Wysunął koniuszek języka dokładnie w taki sam sposób, w jaki robią to szczeniaki. Stopniowo jego usta rozrzeszały się, aż w końcu krasnolud wyglądał, jakby bezgłośnie krzyczał.
-Aha.– Skomentował, patrząc na swoje dłonie.– Więc to tak.
Starał się skupić wzrok na wielkich, gadzich postaciach. Okazały się być jedną. Pod nim leżały dwie kolejne, również identyczne, przypominające strażnika. Strażnicy emitowali magią, co było trochę dziwne. Tym bardziej dziwne, że ta magia była w zasadzie magią krasnoluda.
Tymczasem Demon, jak już zostało wcześniej napomniane, zmagał się z drahem. Chodziło bardziej o zajęcie go, całkowite odwrócenie jego uwagi, niźli zadanie obrażeń, czy też, o zgrozo, zabicie przeciwnika.
Chciwość postanowił przy pomocy mocy ogłuszyć wiedźmę. Posłał w jej kierunku dość słabą kulę, jednak wystarczającą by chociaż na chwilę wyłączyć kogoś z gry.
Wracając do krasnoluda– miał się o wiele lepiej niźli przed chwilą. Przynajmniej jego żołądek nie protestował przy każdym ruchu.
Jako że i tak na niewiele mógł się zdać, a rozbijać pojemników gołą ręką nie zamierzał, więc musiał znaleźć cokolwiek, co by mu pomogło je zbić. Na szczęście, popękane płyty podłogowe leżały tuż obok– podniósł jedną, zmierzył w dłoni. Już się zamachnął, jednak w ostatniej chwili zatrzymał się, naruszając delikatnie szkło. Do głowy przyszło mu jeszcze jedno zastosowanie kamienia– jako pocisk. Zdecydował się rzucić nim w Senka. Celował w kark, licząc na to, że zdołą uderzyć Senka w głowę lub w plecy.
Tu zdawał się na Chciwość, który musiał bronić się przed wściekłym drahem. Err miał nadzieję, że demon zrozumie go i podchwyci plan, samemu powstrzymując niedawnego towarzysza. Spróbuje wytworzyć magiczne pasy, więzy, które unieruchomią ręce smoka.
Potem rzuci się na niego– i spróbuje przewrócić. Miał nadzieję, że ciało starca to wytrzyma.

Wróć do „Wichrowe Szczyty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 5 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.