Dolina Madejska

Osławiony już niejedną legendą pas wzniesień nie jest może bardzo wysoki, lecz na jego szczytach panuje wyjątkowo surowa atmosfera. Nie chodzi tu nawet o dotkliwy mróz, bardziej o nieustające wiatry zdolne porwać człowieka z nóg.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar. 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

Dolina Madejska

31 gru. 2012, 10:58

Dolina Madejska wzięła swoją nazwę od największej góry, z która graniczy – Górą Madez. Leży ona w północnej części gór; jest rozległa, bez wątpienia największa w okolicy. U podnóża Góry Madez rozpoczyna się iglasty lasek, który ciągnie się mniej więcej do połowy całej doliny. Las oraz resztę doliny rozdziela płytki strumyk, który zaczyna się na rzeczonej górze, przecina dolinę, po to by swój bieg zakończyć w Morzu Smoczym w pobliżu Aldhal. Mimo iż płytki, to jego nurt jest silny; większa zwierzyna nie ma problemu z jego pokonaniem, ale człowiek może mieć spore problemy z przeprawieniem się przez niego. Resztę doliny stanowi łąka, przeorana głazami narzutowymi. Na całym obszarze jest ich kilkanaście. Nie rośnie na niej nic, prócz trawy, która nie wyrasta zbyt wysoko z powodu niesprzyjających warunków; od jesieni do wiosny całą okolicę pokrywa śnieg, a lato jest stosunkowo chłodne. Jednak dolina ta nigdy nie jest zasypana tak mocno jak inne miejsca w górach. Taki stan rzeczy zawdzięcza otaczającym ją szczytom, które chronią ją od nadmiernych opadów, zarówno śniegu – zimą, jak i deszczu – latem. Jest to niemal dziewicze miejsce. Niemal, ponieważ ktoś postawił niewielką kładkę nad strumykiem, która stanowi przedłużenie leśnej ścieżki i łączy to, co zostało naturalnie podzielone.


Kaen znów chuchnął. I jeszcze raz. I jeszcze. W końcu płomień buchnął i zajął sosnowe drewno. Mężczyzna poczekał jeszcze chwilę i dorzucił resztę przygotowanego wcześniej chrustu. Miał nadzieję, że uda mu się podtrzymać ogień.
Szczerze mówiąc pierwszy raz był w górach. Mimo, że przez całe życie mieszkał w ich są sąsiedztwie, to nigdy nie próbował ich zobaczyć z bliska, o wspinaczce już nie mówiąc. Teraz siedział w sercu gór w pobliżu strumyka, w którym płynęła lodowata woda. Całe szczęście, że ktoś postawił kładkę.
Półdemon zbliżył dłonie do ogniska. Były czerwone. Było to spowodowane, nie niską temperaturą powietrza, ale tym, że Kaen "odśnieżył" kilka metrów kwadratowych nagimi dłońmi, które teraz piekły niemiłosiernie. A był środek górskiej zimy…
Po co tu był? Po prostu w czasie powrotu z turnieju rybackiego z Aldhal, postanowił zapolować. Sam nie wiedział na co, chciał jednak nauczyć się posługiwać maczetą, którą niedawno zakupił. Póki co przydała mu się jedynie do ścinania gałęzi…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 33
Rejestracja: 17 gru. 2012, 22:37
GG: 7081395
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38522#38522

08 sty. 2013, 14:49

Kaspin z każdą chwilą robił się bardziej niecierpliwy. Fakt, że łowca z którym udał się na polowanie nie potrafił rozpalić ognia dotknął go dogłębnie, może dlatego, że on również tego nie potrafił. Gdyby jednak nie spotkał Kaena, to ruszyłby za łaniami nie stanowiącymi większego wyzwania. Zmieściłby się wtedy w czasie i zdążył wrócić z polowania jeszcze w ten sam dzień. Tymczasem zachciało mu się przygody z rybakiem nożownikiem, niezwykle pewnym swoich umiejętności. Nie miał innej opcji jak czekać, aż uda mu się wzniecić ogień. Gdy robota została wreszcie odwalona, odetchnął.
Cholera, zajęło Ci to tyle czasu, że zgłodniałem i zjem dwie przepiórki. Ty musisz się zadowolić jedną.-oznajmił podchodząc do ognia i wystawiając przepiórki na jego działanie jakieś dwadzieścia centymetrów nad nim. Była to optymalna wysokość, na której przepiórki powinny się upiec perfekcyjnie. Trochę szkoda będzie je zjadać bez przypraw, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. W pobliżu zaczął roznosić się niemiły zapach palonych piór, z których Kaspin nie miał zamiaru oskubywać swojego jedzenia. Wypalą się, więc trzeba znieść smród przy tym wytwarzany. Fakt, czy Kaen coś na to powie zupełnie go nie obchodził.
W momencie gdy przepiórki znalazły się nad ogniem, Kaspin dostrzegł coś niepokojącego. W ciemnościach błysnęły jakieś ślepia. Co gorsze, nigdy wcześniej nie widział tych oczu. Nie dobrze. Czyżby potwór przyczaił się przy nich, bez ich wiedzy? Mężczyzna spojrzał na Kaena i wskazał mu głową, że powinni to sprawdzić. Po cichu odłożył dwie przepiórki i ruszył w kierunku widzianych ślepi. Szedł spokojnie i opanowanie. Zamierzał poświęcić połowę swojego posiłku w imię upolowania tego czegoś, czymkolwiek jest. Gdy był jakieś 10 metrów od drzewa, rzucił przepiórkę na lewo od konaru przy za którym powinna kryć się bestia. Wtedy wyjął łuk i nałożył na niego strzałę. Jeśli zwierzę wyjdzie, bez względu na to czym jest, oddaje strzał celując w czaszkę lub tułów. Pierw trzeba po prostu postrzelić ofiarę, aby utrudnić ucieczkę. Po pierwszym strzale następuje drugi, wymierzony już precyzyjniej – w głowę. Inną opcją jest fakt, że coś mogło nie dać się zwabić zapachowi przepiórki. Wtedy mamy problem, który Kaspin zamierzał rozwiązać w profesjonalny sposób. Ruchem prawej ręki wskazuje Kaenowi, że powinien razem z nim okrążyć drzewo, aby dostrzec to, co się za nim kryje. Łuk którym okrąża drzewo kończy się jakoś 10 metrów od samego drzewa, aby zabezpieczyć go na wypadek agresji ze strony zwierzęcia. Gdy już dostrzeże swoją ofiarę, wracamy do dwóch strzałów, jw. Co innego gdy ofiary nie będzie. Wtedy można założyć, że był to nasz potwór i jest niedaleko. Albo uciekł, albo jest gdzieś w koronie drzew. Wtedy najrozsądniej będzie wrócić do ognia, zjeść i spać na zmianę pełniąc wartę. W końcu potwór może być istotą inteligentną i tylko czekać, aż łowcy pogrążą się we śnie. Trzeba więc utrudnić mu zadanie i dożyć do poranka, kiedy wzrok obu łowców będzie w pełni sprawny.
Awatar użytkownika
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar. 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

12 sty. 2013, 08:56

Gdy płomień ostatecznie się rozjarzył i nie trzeba go było podtrzymywać, Kaen przysunął dłonie bliżej ognia, by ogrzać skostniałe palce. W tym czasie Kaspin zaczął smolić swój posiłek i siłą rzeczy cały dym szedł także w stronę nożownika. Jako, że ognisko było bardzo skromne, a ciepło już przywróciło mężczyźnie czucie w palcach, ten zaczął skubać swoją przepiórkę, a pierz i pióra wrzucał do ognia, by ten rozjarzył się mocniej. Mimo iż czuł głód, nie miał zamiaru zjeść przepiórki. Był nieco poddenerwowany, poza tym wiedział, że syty może być nieco ociężały, zarówno na ciele, jak i na umyśle.
Komentarz Kaspina zbył milczeniem. Słowem nawet nie potwierdził tego, czy uda mu się rozpalić ogień czy nie, więc miał prawo do tego by wypełnienie jego zadania trwało nieco dłużej.
Półdemon nadal siedział na zamarzniętej ściółce i wpatrywał się w ogień. W pewnym momencie wyczuł cudzą obecność. Żadna magia; nawet najzwyklejszy człowiek czuje kiedy jest obserwowany. Zaczął więc rozglądać się, by sprawdzić kto lub co się na nich patrzy. Nie musiał długo szukać by ujrzeć parę błyszczących ślepi, wyglądających z lasu. Kaen poderwał się na nogi i wyjął dwa noże (jeden w prawej, drugi w lewej ręce, oczywiście). W prawej dłoni ostrze było trzymane normalnie, natomiast w lewej skierowane było w dół.
Półdemon chciał przejść w bok, tak by jego kąt widzenia powiększył się na tyle by zobaczyć bestię. Jeśli ta będzie na niego szarżować, Kaen poczeka aż będzie na prawdę blisko, a gdy skoczy, ten spróbuje wbić mu nóż w łeb, lub klatkę piersiową, czy czego tam zwierzęta nie mają. Jeśli nie skoczy, Kaen spróbuje rzucić w nią nożem z prawej ręki. Jeśli nie trafi, powtórzy ten sam atak drugim nożem. Jeśli trafi, a bestia się wycofa, zmieni nóż na miecz. Jeśli trafi, a bestia, będzie dalej szarżowała, to spróbuje jak najszybciej wyciągnąć miecz i się nim w jakiś sposób obronić. Jeśli będzie na to czas, Kaen spróbuje podnieść rzuconą broń.
Jeśli, natomiast za drzewem nic nie zobaczy, zda się na pomysły Kaspina.
Właśnie Kaspin… Jeżeli bestia zaatakuje jego towarzysza mimo woli, Kaen spróbuje rzucić w nią nożem, jednak tylko wtedy gdy będzie pewien, że nie trafi w półdemona.

W poście Janiny [Jean] chodziło o to, że my widzimy bestię w momencie gdy ognisko zostaje rozpalone. Nie ma więc czasu na przepiórki. Ale skoro napisałeś swojego posta tak, to wolałem się przystosować, dla naszej wspólnej wygody.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz. 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

12 sty. 2013, 12:32

MG

Panowie postanowili się zainteresować para ślepi. Wstali od paleniska i zbliżyli się do drzewa gdzie panował półmrok, a płomień nie rozświetlał wszystkich ciemności. Kaspin naciągną cięciwę łuku chcąc zachować bezpieczną dla siebie odległość dziesięciu metrów, starając się być na tyle czujnym, by pomimo niesprzyjających okoliczności być gotowym do oddania strzału gdy zajdzie taka potrzeba. Na rzuconą przepiórkę odzewu nie było. Kaen wyciągnął swoje sztylety i podchodził bliżekj. Obaj zachodzili drzewo tak, by móc ujrzeć co za nim się kryje, lecz niczego prócz białego śniegu, który w świetle gwiazd i księżyca mienił się niebieskawą poświatą. Do tego było cicho, za cicho. Napięcie rosło.
Aż w końcu rzucił się! Kaspin dobrze podejrzewał…podnosząc wcześniej wzrok ku górze mógł dostrzec masywne zwierzę o srebrnym futrze, o przedłużonym tułowiu z którego wyrastały kończyny w liczbie sztuk sześciu, a które to były napięte do skoku. Tak jak napięta cięciwa łuku która spuszczona wystrzeliła strzałę w kierunku zwierzęcia. Ta chybiła wbijając się w jedną z gałęzi zlewających się z nocnym niebem. Rozległ się dźwięk grotu wbijającego się w drewno i w tym samym momencie majestatyczne zwierzę zeskoczyło na Kaena, który nie spodziewał się ataku z góry, a który znajdował się bliżej drzewa. Wszystko trwało wyłącznie sekundy. Tak więc, Kaen nie miał szans by przygotować się na to co się miało za chwilę stać. Co najwyżej mógł podnieść wzrok, a po chwili po czuć ciężar na swoich plecach. Szpony zaciskające się na klatce piersiowej, drugie przygważdżającą barki i ciepły oddech na karku, który był muskany przez kocie wąsy i groźnym pomrukiem…
Kolejne sekundy miały zadecydować o wszystkim.
Awatar użytkownika
Posty: 33
Rejestracja: 17 gru. 2012, 22:37
GG: 7081395
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38522#38522

13 sty. 2013, 15:51

Jak dobrze jest być ostrożnym. Po raz pierwszy Kaspin czuł radość wynikającą z faktu nadmiernej przezorności. Co prawda czuł także strach i adrenalinę, które krążyły teraz w jego żyłach, pobudzając go do działania. Zaczął cały kipieć od środka. Plan z przepiórką nie podziałał, ale za to plan z Kaenem jak najbardziej. W sumie od kiedy tylko nożownik zaczął zbliżać się do drzewa, Kaspin uznał go za idiotę. Plan Kaena był ograniczony, przewidywał jedynie nieliczne z możliwości. Zaś jego własny plan był znacznie lepszy. Teraz jednak nie miał zbyt wiele czasu na radość. Jego współpracownik właśnie był w niezłych tarapatach, z których wyciągnąć go może jedynie Czerwonooki.
Przynajmniej jedną sprawę mieli już z głowy – zwierzę z pewnością nie jest cywilizowanym mieszkańcem omnispektrum, a jedynie czymś na wzór predatora, penetrującego lasy w poszukiwaniu zdobyczy. Tym razem upatrzył sobie Kaena, który na nieszczęście bestii był tu razem z Kaspinem. A Kaspin jak już się za coś weźmie to zawsze wychodzi na swoim. Tym razem szlachcic upatrzył sobie futerko tego zwierzęcia.
Cholera jasna, co za skurwiel…-mruknął chłopak sam do siebie, naciągając cięciwę łuku po raz kolejny. Strzała została nałożona, nie zostało nic innego jak wycelować i strzelić. Oko Kaspina powędrowało na plecy potwora. Pierwszy strzał w kierunku tego zwierzęcia chybił, co za tym idzie trzeba zastosować strategię okrężną. Pierw osłabić, potem dobić. Tak więc zaraz po oddaniu strzału w plecy, Kaspin nakłada kolejną strzałę i pruje nią w potwora, byle go trafić. Teraz możliwości są dwie: albo potwór uzna Kaspina za irytującego i postanowi go rozszarpać, albo z bólu zacznie uciekać. Pierwsza opcja jest dla Kaspina niebezpieczna, ale z drugiej strony bardzo wygodna. Jeżeli potwór zacznie na niego szarżować, mężczyzna czeka z naciągniętą strzałą, aż potwór zbliży się na tyle, aby strzał w jego głowę miał przynajmniej osiemdziesięcio procentową szansę na zabicie potwora. Wtedy oddaje strzał i zaczyna uciekać przed ewentualnymi atakami, bądź spadającym ciałem potwora. Druga opcja to zabawa w łowcę. Kaspin na nic nie czekając rusza za potworem i przy pomocy łuku stara się go pozbawić nadziei na ucieczkę.
Oczywiście opcji może być więcej. Potwór może nie zwrócić uwagi na Czerwonookiego. Wtedy Kaspin bez problemu oddaje strzał w jego głowę. Gorzej, jeśli potwór ma wyostrzone zmysły i uskoczy przed jedną ze strzał, która ugodzi Kaena. Biedny nożownik. Niech lepiej postara się pomóc Kaspinowi.

//Jania//Usuń, bądź zamień słowo "predator"
Awatar użytkownika
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar. 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

15 sty. 2013, 17:43

Kaen szedł w bok(!), tak by ujrzeć co jest za drzewem, ale nie przewidział tego, że potwór może być na drzewie. Trudno było mu uwierzyć w to, że bestii udało się tak precyzyjnie wymierzyć z takiej odległości i z tą precyzją. Upadł niemal bezgłośnie. Na brzuch. Nie wiedział jak ten tygrys tego dokonał, ale leżał na plecach mężczyzny, choć atakował go od przodu i z odległości. Ale atak stał się faktem i nie było po co dalej nad nim rozmyślać. Teraz największym problemem półdemona był ogromny tygrys, który siedział na jego plecach i przygważdżał go do ziemi. Z racji ogromnego ciężaru nie mógł zrzucić go z pleców. Nie sam. Plus tego wszystkiego jest taki, że w dłoniach zostały mu sztylety, o które się nawet nie nabił przy upadku. Wiedział, że atak na jego łapy jest samobójstwem, gdyż, zakończy się on atakiem ze strony łba.
Kaen ma zamiar użyć ogłuszenia i w ten krótki okres czasu włożyć sztylety pomiędzy siebie, a łapy potwora, przebić je i przygwoździć do ziemi. Następnie postara się obrócić na plecy, wyciągnąć miecz i przebić tułów potwora. Wcześniej jednak zsunie się nieco niżej (względem tygrysa), tak by doraźnie znaleźć się poza zasięgiem zębów zwierzęcia.

Ani na metr nie zbliżyłem się do drzewa. Czytajcie z zrozumieniem. Ale się dostosuję. Kolejny raz.

//Jania// Pisałeś, że chcesz podejść w bok. Nic nie napisałeś, o tym, że zachowujesz odległość. Dodatkowo, jeśli byś przesuwał się w bok…jedynie oddalałbyś się bezsensownie od drzewa, bo iść w bok, a iść tak, by okrążyć drzewo, to dwie różne kwestie. Dodatkowo, Twoja postać nie zainteresowała się tym, co jest NA drzewie tylko tym co jest ZA więc, nijak nie mogłeś się przygotować na atak, a tym bardziej zauważyć stworzenia, zważywszy na fakt, że Kaspin nic, a nic nie pisał wcześniej, że jak zobaczy coś niepokojącego, to cię ostrzeże. Ogólnie – nie miej więc pretensji do rzekomej nadinterpretacji i "nie czytania ze zrozumieniem" gdyż jeśli piszesz niedokładnie, kijowo i etc… MG ma prawo wykorzystać to przeciwko tobie i cię udupić. The end.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz. 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

19 sty. 2013, 02:18

MG

Przerośnięty drapieżnik w mgnieniu oka zeskoczył na Kaena. Były to zaledwie sekundy, które doprowadziły do dalszego rozwoju akcji. Kaspin na nowo naciągnął pośpiesznie strzałę na cięciwie. Nie skracając odległości. Nie zwracając uwagi na to, że pomimo jasnej nocy, znajdowali się nieco od światła niewielkiego ogniska. Na to, że mimo wszystko panował półmrok, a jasna plama futra szamotała się z Kaenem. Mimo to wypuścił strzałę, która…wbiła się w ziemię, niebezpiecznie blisko głowy Kaena, który mógł posłyszeć dźwięk przeszywającego powietrze metalu. Nie sprowokowało to drapieżnika, który przez chwilę położył jedynie po sobie uszy. Kaspin sięgał po drugą strzałę, lecz odległość i szamotanie się bestii z towarzyszem…Kaspin na szczęście nie miał okazji wymierzyć i strzelić…(Łuk to nie karabin. Tu nie strzela się co sekundę. Noktowizora w oczach nie masz. Cele się ruszają. Zwracaj uwagę na otoczenie i uważaj na takie rzeczy bo zabijesz kiedyś swojego)
Kaen bowiem swoją zdolnością ogłuszył bestię chroniąc się przed dalszymi, wszelakimi konsekwencjami wynikającymi z zaistniałej sytuacji i naturalnie natychmiast wykorzystał. Użył sztyletu na przedniej łapie. Jednej, a było ich klika. Stworzenie w momencie, którym poczuło ból zaczęło się niemiłosiernie szamotać. Zsunięcie się nieco poniżej nie uchroniło Kaena przed środkowymi i tylnymi kończynami. Te pierwsze sięgnęły bowiem klatki zatapiając się nieznacznie w materiale i skórze. Miecz zatapiający się w tułowiu . Głęboko, śmiertelnie…śnieg począł się barwić, a opór zwierzęcia w kilka chwil zmalał…zniknął.

//(pominę fakt, Kaen, że nie napisałeś…gdzie. Tułów to zbyt niedokładnie, gdyż nie mam pojęcia, czy miecz mógł zadać śmiertelną ranę, czy natrafić na opór kości, gdyż, jakkolwiek, Twoja pozycja uniemożliwia Ci wykonanie porządnego zamachu który by je sforsował, nie zapominając o czasie który nie stoi w miejscu. Uważaj na takie rzeczy.
//Poza tym – Koniec sesji bawcie się. Co zrobicie ze zwierzem i jak się podzielicie pozostawiam w waszym widzimisiu, jak coś – piszcie na GG.
Awatar użytkownika
Posty: 33
Rejestracja: 17 gru. 2012, 22:37
GG: 7081395
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38522#38522

19 sty. 2013, 20:28

Zarówno pierwsza jak i druga strzała chybiła celu. Kaspin zaklął krótko, niezadowolony z tego faktu. Przecież odległość była w porządku, ledwie kilkanaście metrów. Precyzyjny strzał powinien nie być czymś poza jego zasięgiem. Jednak okazało się, że jest. Co prawda okoliczności łagodzące takie jak pora dnia, zimno i tak dalej stawiały go w nieco lepszym świetle, ale jednak – nie trafił. To znaczy tylko tyle, że musi trenować jeszcze więcej i więcej, aż w końcu będzie najlepszy. Bo pewnie byle elf na jego miejscu zrobiłby z potwora poduszkę na groty.
No, no! Jednak potrafisz posługiwać się ostrzem. Nie zdążyłem nawet oddać precyzyjnego strzału, co w sumie nie jest dziwne, bo bestia szamotała się jak głupia. Mógłbym trafić Ciebie.-powiedział podchodząc do Kaena. Zaraz potem sprawdził, czy bestia aby na pewno nie żyje, po czym uśmiechnął się i pomógł mężczyźnie wstać.
Dobra, jestem za tym, aby przespać się i zanieść to do miasta z rana. Jedzenie mamy, ogień też, a odpoczynek nie zaszkodzi. Pasuje?-zapytał zbierając swoje strzały. Potem zaczął ciągnąć z niemałym trudem cielsko bestii w kierunku ogniska. Gdy już skończył, kontynuowałem pieczenie przepiórki, gdyż burczenie w brzuchu zaczynało się nasilać. Siadł naprzeciw bestii, aby móc się w nią trochę powpatrywać. W sumie kawał pumy, albo czegoś podobnego, tylko, że łap ma więcej. Śmierdziało mu tutaj laboratorium i eksperymentami prowadzonymi przez jakiegoś szalonego doktorka, a nie nieodkrytym gatunkiem. Bo jakby nie patrzeć, zwierzę nie było czymś nowym, tylko pumą z sześcioma łapami. Gatunek kotowaty. W sumie to nieistotne. Trzeba posprawdzać, czy ktoś nie dawał nagrody za ubicie bestii, a następnie sprzedać ją za odrobinę pieniędzy. Taka ładna zdobycz do tanich nie należy. Z pewnością futro takiego zwierzęcia ma swoją cenę, a ciało można rozłożyć na części pierwsze. Znajdzie się kupca i na kły, i na futro, i na mięso. Wszystko. Każda część może zmienić się w szylingi. A o to przecież chodzi Kaspinowi.
Awatar użytkownika
Posty: 33
Rejestracja: 17 gru. 2012, 22:37
GG: 7081395
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38522#38522

23 sty. 2013, 19:31

Noc mijała spokojnie. Mimo iż leżeli w samym środku lasu, przy jednym lichym ognisku, to udało im się przetrwać. Pomysł Kaspina okazał się być genialnym, warta pół na pół żadnego z nich nie zmęczyła, a zapewniła im bezpieczeństwo. Co prawda podczas swojej warty Kaspin był zmęczony jak cholera, bo postanowił pilnować jako pierwszy. Co chwilę musiał przywoływać się do porządku, wilżyć oczy śniegiem i łapać ostrość wzroku od nowa. Mimo tego, jego słuch nie otępiał i wciąż rejestrował wszystkie dźwięki. Odgłosy wychodzące z lasu, połączone z nie najlepszą widocznością potrafią napędzić stracha nie jednemu. Kaspin całe szczęście do niejednych nie należy, dlatego siedział spokojnie, kontrolując tętno i swoją przytomność. Z każdą godziną przychodziło mu to coraz trudniej. Całe szczęście, gdy był już na skraju swoich możliwości, nadszedł czas obudzić Kaena. Gdy już warta została zmieniona, położył się spać, aby nadrobić te kilka godzin warty.
Sen przyniósł Czerwonookiemu wiele dobrego. Począwszy od tego, że śnił mu się gwałt na zacnej dziewce, przez mord na żołnierzach, po tortury na jeńcach kończąc. Innymi słowy tej nocy obficie, może w nagrodę za udane polowanie, a może za coś innego…
Pobudka była rzeczą nieprzyjemną. Człowiek z natury, wręcz instynktownie budząc się ma chęć przykryć się mocniej kołdrą, aby poczuć przyjemne ciepło choć chwilę dłużej, przedłużyć sen do maksimum. Kaspin nie był w tym wypadku ani trochę inny. Niestety na jego ,,kołdrze", o ile można tak nazwać kawałek skóry, był śnieg, co odróżniało go od innych ludzi. I właśnie ten śnieg postanowił pomóc Kaspinowi wstać, wpadając mu za kołnierz. Mężczyzna zerwał się i zaklął siarczyście.
Kurwa! Co to do chuja ma być!-zakrzyknął wzrokiem poszukując winowajcy, któremu mógłby strzelić w ryj. Tego niestety nie znalazł, więc odetchnął.
Po rozmowie z Kaenem okazało się, że rybak, czy też nożownik jak kto woli, postanowił zostać tu na jeszcze trochę. Kaspinowi nie było to w smak, więc uczciwie podzielił zdobycz na dwie równe części, po czym zabrał jedną i zebrał swój ekwipunek.
Żegnaj Kaen. Do następnego.-pożegnał się dosyć chłodno, po czym ruszył w stronę Derin, gdzie miał zamiar sprzedać skórę za jakieś pieniądze. Oby się opłaciło, bo jak nie to jakiś kuśnierz oberwie strzała w ryj!

z/t
Awatar użytkownika
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar. 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

24 sty. 2013, 19:31

Kaen w milczeniu patrzył jak Kaspin odchodził z połową futra. Nie miał nic przeciwko. W sumie nie mógł mieć. Mimo iż drugi półdemon nie przypadł mu do gustu, miło było w końcu pogadać z kimś kto jest choć trochę podobny do ciebie. Aczkolwiek po dniu spędzonym z czerwonookim czuł, że dużo bliżej mu do innych mieszczan z Wollenvain i Aldhal, niezależnie od różnic rasowych. Mimo wszystko ta przygoda czegoś go nauczyła, czyż nie?
Dalej patrzył w horyzont, gdzie znikał jego towarzysz. Miał ochotę się położyć, ale jakby na to nie patrzeć niedaleko był jego dom. Nie chciał zostawać w tym lesie ani chwili dłużej.
Wstał więc, pozbierał swoje rzeczy (w tym futro zwierza), przeszedł przez kładkę i skierował się w kierunku morza…
[z/t]

Sorry Kaspin, wyleciało mi z głowy.

Wróć do „Wichrowe Szczyty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 20 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 20 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52088
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.