Dolina Madejska

Osławiony już niejedną legendą pas wzniesień nie jest może bardzo wysoki, lecz na jego szczytach panuje wyjątkowo surowa atmosfera. Nie chodzi tu nawet o dotkliwy mróz, bardziej o nieustające wiatry zdolne porwać człowieka z nóg.
Awatar użytkownika
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

Dolina Madejska

31 gru 2012, 10:58

Dolina Madejska wzięła swoją nazwę od największej góry, z która graniczy – Górą Madez. Leży ona w północnej części gór; jest rozległa, bez wątpienia największa w okolicy. U podnóża Góry Madez rozpoczyna się iglasty lasek, który ciągnie się mniej więcej do połowy całej doliny. Las oraz resztę doliny rozdziela płytki strumyk, który zaczyna się na rzeczonej górze, przecina dolinę, po to by swój bieg zakończyć w Morzu Smoczym w pobliżu Aldhal. Mimo iż płytki, to jego nurt jest silny; większa zwierzyna nie ma problemu z jego pokonaniem, ale człowiek może mieć spore problemy z przeprawieniem się przez niego. Resztę doliny stanowi łąka, przeorana głazami narzutowymi. Na całym obszarze jest ich kilkanaście. Nie rośnie na niej nic, prócz trawy, która nie wyrasta zbyt wysoko z powodu niesprzyjających warunków; od jesieni do wiosny całą okolicę pokrywa śnieg, a lato jest stosunkowo chłodne. Jednak dolina ta nigdy nie jest zasypana tak mocno jak inne miejsca w górach. Taki stan rzeczy zawdzięcza otaczającym ją szczytom, które chronią ją od nadmiernych opadów, zarówno śniegu – zimą, jak i deszczu – latem. Jest to niemal dziewicze miejsce. Niemal, ponieważ ktoś postawił niewielką kładkę nad strumykiem, która stanowi przedłużenie leśnej ścieżki i łączy to, co zostało naturalnie podzielone.


Kaen znów chuchnął. I jeszcze raz. I jeszcze. W końcu płomień buchnął i zajął sosnowe drewno. Mężczyzna poczekał jeszcze chwilę i dorzucił resztę przygotowanego wcześniej chrustu. Miał nadzieję, że uda mu się podtrzymać ogień.
Szczerze mówiąc pierwszy raz był w górach. Mimo, że przez całe życie mieszkał w ich są sąsiedztwie, to nigdy nie próbował ich zobaczyć z bliska, o wspinaczce już nie mówiąc. Teraz siedział w sercu gór w pobliżu strumyka, w którym płynęła lodowata woda. Całe szczęście, że ktoś postawił kładkę.
Półdemon zbliżył dłonie do ogniska. Były czerwone. Było to spowodowane, nie niską temperaturą powietrza, ale tym, że Kaen "odśnieżył" kilka metrów kwadratowych nagimi dłońmi, które teraz piekły niemiłosiernie. A był środek górskiej zimy…
Po co tu był? Po prostu w czasie powrotu z turnieju rybackiego z Aldhal, postanowił zapolować. Sam nie wiedział na co, chciał jednak nauczyć się posługiwać maczetą, którą niedawno zakupił. Póki co przydała mu się jedynie do ścinania gałęzi…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

01 sty 2013, 18:53

MG


Dwóch się dobrało chłopów, którzy, gdyby nie mieli jednego, wspólnego celu to by się pozabijali nawzajem, a tak szli w ciszy przez śnieg, wzdłuż strumienia z oblodzonymi brzegami. Wiatr wył, zaś promienie słoneczne odbijały się od puchu. Po godzinnej przechadzce na świeżym powietrzu doszli do rozwidlenia strumienia przy którym zaczęły się jawić bezlistne młode drzewa i krzewy, jak również widoczne ślady ssakowatych. Sarny, zające i…jakiś kotowaty drapieżnik, który zostawił odcisk w śniegu wielkości ludzkiej, rozłożonej dłoni. Głęboki, świeży, jeśli założyć , że nocą poruszył śnieg. Prowadził w głąb coraz to bardziej lesistych, pozbawionych zieleni terenów straszących czarnymi pniami. Z drugiej strony, miejsce wyraźnie było często odwiedzane, może wypadałoby założyć sidła, czy tez pułapkę? Wrócić za dzień, może dwa, trzy…I kiedy Kaen mógł rozmyślać o tym, Kaspin zapewne zastanawiał się nad zwierzęciem, który zostawił odcisk na śniegu. Teoretycznie nie był on niczym niezwykłym, gdyby nie fakt, że po przypatrzeniu się na zawiłość śladów wychodziło na jaw, iż zwierzę porusza się na…sześciu kończynach. Kaspin musiał się zastanowić. Podążać za śladem stada saren, na zachód na bardziej otwartą przestrzeń z mniejszą ilością drzew, czy też…na wschód, gdzie najwyraźniej rozpościerał się skrawek lasu, jak również mogło się czaić tajemniczy drapieżnik…A może właściwie rozbić obóz nieopodal i czekać tu, w tym miejscu?
Awatar użytkownika
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

01 sty 2013, 19:19

Kaen przytknął dłoń do śladu łapy, który (co raczej nie jest dziwne) był chłodny. Ślad prowadził do lasu. Były też inne ślady, zostawione przez parzystokopytne zwierzęta, o upolowaniu których, półdemon mógł tylko pomarzyć. Znów nie miał wyboru. Podejrzewał, że mości szlachcic Kaspin Krasnooki pójdzie za tropem koniowatych.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę za tym czymś. – Powiedział do towarzysza, nie odrywając wzroku od śladu. Następnie podniósł się i przeszedł na drugą stronę strumyka.
- Twój wybór. Możesz pójść na grubszą zwierzynę do lasu, gdzie twój łuk nie będzie już tak potężny. Możesz też nawet przez kilka dni ścigać łatwą ofiarę. Twój wybór.
Po chwili rozmyślania znowu odezwał się do drugiego pół-człowieka.
- Zastanawia mnie tylko co może tu robić egzotyczne zwierzę. – Jeszcze raz zwrócił się to do siebie, to do Kaspina. Szczerze mówiąc obawiał się takiej samej sytuacji jak w lesie, z… hydrą. Mówienie, choćby w eter uspokajało go. Nie czkając na jego reakcję, mężczyzna odwrócił się w stronę lasu i zaczął szukać innych śladów bytności zwierza (odchody, szczątki, drzewa odrapane z kory), posuwając się coraz głębiej w las, trzymając prawą rękę w pobliżu rękojeści miecza i noży.
Awatar użytkownika
Posty: 33
Rejestracja: 17 gru 2012, 22:37
GG: 7081395
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38522#38522

01 sty 2013, 19:40

Godzinna wędrówka w takim zimnie nie należy do najmilszych. Gdyby nie fakt, że Kaspin był dość dobrze ubrany, mogłoby być naprawdę niemiło. Całe szczęście ubrany był należycie i zniósł wszystko bezproblemowo. Idąc wzdłuż strumyka dostrzegł kilka śladów mniejszych zwierząt i jedno stado saren. Niestety owe stado było w okolicy dość dawno, co sprawiało, że pościg za nim był nieopłacalny.
W końcu dotarli do rozgałęzienia. Tutaj śladów było najwięcej, jednak Kaspinowi rzuciły się w oczy ślady tylko jednego zwierzęcia. Mężczyzna szybko podszedł do miejsca, gdzie swoje ślady pozostawił przedstawiciel kotowatych. Następnie zaczął sprawdzać głębokość śladów, ich ilość i tym podobne. Kończąc, doszedł do dziwnego wniosku. Nawet bardzo dziwnego.
To coś przypomina tygrysa, czy też pumę… Jednakże ma sześć odnóży. Mamy na wyciągnięcie ręki jakiegoś potwora. To dobrze, bo za wyjątkowe okazy płacą znacznie lepiej.-powiedział w kierunku Kaena, który NIE POWINIEN BYĆ ŚWIADOM TEGO, CO WIDZI, bo tak wynika z postu Janiny.
Kaspin musiał się namyślić. Może albo pójść na łatwiznę, co potrwa jednak znacznie dłużej, gdyż dogonienie stada to nie taka prosta rzecz, albo ruszyć za dziwnym zwierzęciem, którego nazwa jest mu jeszcze nie znana. Za sarny nie dostanie tak dużo, jak za wyjątkowego potwora. W dodatku za potwora może się licytować z wieloma osobami. Może pójść do magów, którzy pewnie potrzebują jakichś dziwnych składników właśnie z takich potworów, albo pójść popytać, czy ktoś nie chciał dać nagrody za zabicie potwora. Ostatecznie może go oskórować, co przyniosłoby też niezły zysk. Nie ma co jednak dzielić skóry na czymś sześcionogim, póki się tego nie upoluje. Decyzję podjął szybko.
Idę za tym czymś. Jeśli to jakiś nowy gatunek, to można na tym sporo zarobić.-rzucił jak zwykle zimno w kierunku Kaena. Skoro byli już zgodni co do swojego celu, ruszył za śladami potwora. Starał się wyczytać z śladów jak daleko zaszła bestia i ile różnicy czasu jest między nimi. Dodatkowo po wielkości odcisków stwierdził, że skoro bestia ma odcisk wielkości ludzkiej dłoni to wielkość pewnie nie odbiega od wielkości ludzi. Co za tym idzie, to kawał skurwiela. Teraz tylko pytanie, jak duże jest to bydle. To Kaspin starał się wyczytać z odległości dzielącej poszczególne odciski tych samych kończyn. Łuku na razie nie wyciągał. Ślady ewidentnie mówiły, że trochę się jeszcze nachodzą, zanim spotkają to coś.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

02 sty 2013, 02:04

MG

Jeden i drugi postanowił ruszyć za tajemniczymi śladami. Kaen nie zdecydował się zastawić żadnej pułapki, Kaspin zaś nie ruszył za kopytnymi. Obaj panowie zaintrygowani sześcionożnym stworzeniem ruszyli w las. Ścieżki nie były wydeptane toteż doświadczali mało przyjemnej przechadzki manewrując nieraz pomiędzy rozrośniętymi gałęziami krzewów i młodych bezlistnych drzew pogrążonych w zimowym letargu pomiędzy starymi, potężnymi pniami "dorosłego" drwa. Ogólnie rzecz ujmując – zwykła zimowa sceneria przyozdobiona szlakiem ścieżek gryzoni, bażantów i innych pomniejszych stworzeń które nawet jawiły się podróżnikom uciekając jednak poza zasięg ich wzroku czym prędzej. Na śniegu znajdował się również sześciołapi trop, który nieraz znikał przy drzewach, pojawiając się na nowo na kilkadziesiąt stóp dalej. Odciski łap przecinały się również w niektórych miejscach ze starymi, zlewając z nimi i rozchodząc na kolejne strony, tworząc iluzję mnogości tych stworzeń, jednak, czy aby na pewno…? W każdym bądź razie trop zgubił się, a raczej po kilku bardziej chodliwych wydeptanych przez zwierzę rozgałęzień trop ostatecznie się urwał dopiero za drugą polaną, za lasem, po tym jak wchodził do kolejnej kępy drzew znikając właśnie przed jednym z takowych. W jego koronie wisiało truchło młodej łani. Trudno powiedzieć czy świeże, gdyż mróz odpowiednio zakonserwował mówiąc przynajmniej tyle, że to nie dzisiejsza zdobycz. Jednocześnie słońce zachodziło, zbliżał się zmrok tak szybko witający niebo zimową porą. Dzisiejsze poszukiwania skończyły się fiaskiem, jednak, jutro znów był dzień, była możliwość…

// Na przyszłość, Kaspian. Coś ci się nie podoba – nie zawierasz tego w fabularnym poscie tylko piszesz to na czarno, do mnie na gg.
Awatar użytkownika
Posty: 33
Rejestracja: 17 gru 2012, 22:37
GG: 7081395
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38522#38522

02 sty 2013, 21:44

Kaspin idąc powoli starał się wychwycić jak najwięcej wskazówek dotyczących wyglądu dziwnego stworzenia. Dobrze byłoby wiedzieć czym się odżywia, jak żyje, gdzie sypia… I los chciał, że znalazł wystarczająco dużo dowodów. W sumie to jeden dowód, ale udzielający odpowiedzi na wszystkie pytania. Zaczęło się od tego, że coś śmierdziało zgnilizną. Czerwonooki zaczął rozglądać się uważnie, jednak nie dostrzegł niczego. Szli więc dalej, do czasu, gdy zobaczyli na drodze dość rozległą plamę krwi. Trupa jednak nie uświadczyli, więc coś tu nie grało. Wtedy to właśnie mężczyzna spojrzał do góry i zdumiał się wielce. To zwierzę nie jest normalne. Skoro dysponuje siłą pozwalającą wciągnąć zdrową, młodą łanię na koronę drzewa, to z pewnością jest to niebezpieczny drapieżnik.
Ja pierdolę…-zaklął niekulturalnie, przyglądając się łani która leżała na tym drzewie już od jakiegoś czasu. Wniosek ten wynikał z tego, że krew już z niej nie kapała, więc musiała zamarznąć.
Gdy już Kaspin napatrzył się na łanię, ruszył dalej przed siebie. Mnogość śladów nie zmyliła go – potrafił odróżnić ślady starsze od nowszych. Dzięki temu jasno stwierdził, że egzemplarz tego zwierzęcia w okolicy jest tylko jeden. To zapewniało ich o tym, że jeśli przyjdzie co do czego, to spotkają tylko jedną bestię. Z większą ilością mogli by po prostu nie dać rady.
Kiedy zaczęło robić się późno, znajdowali się w samym środku niczego. Kaspin wiedział skąd przyszli, ale nie widział sensu się wracać. Było późno i zimno, a byli prawdopodobnie bliżej bestii, niż starego obozu. Trzeba więc było rozbić nowy obóz.
Dobra, dziś już tego nie znajdziemy, trzeba się zatrzymać i przenocować. Masz coś, żeby rozpalić ogień jak tam?-zapytał szukając wygodnego, wysokiego drzewa. Następnie zaczął się rozglądać za czymś małym. Jakimś bażancikiem, zajączkiem, ptaszkiem, czymkolwiek. Wyjął łuk i nałożył strzałę na cięciwę. Był głodny. Jego kompan zapewne też trzeba więc coś zjeść. Gdy już znajdzie odpowiedni cel, a najlepiej dwa, to ustrzeliwuje je iście mistrzowsko, po czym przynosi, z nadzieją, że kompan rozpalił już ogień.
Załatwiłem nam kolację. Mam nadzieję, że jutro nam pójdzie lepiej. Jak zobaczyłem tą sarnę to się trochę zdziwiłem. To musi być naprawdę silne bydle, skoro potrafi zataszczyć dobre osiemdziesiąt kilo, jeśli nie więcej, na samą koronę drzewa.
Awatar użytkownika
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

02 sty 2013, 22:42

Jako że pościg za potworem się nie udał, a zmrok się zbliżał, Kaen i Kaspin chcąc nie chcąc musieli przenocować pośrodku leśnej polany. Szczerze mówiąc łania nie wywarła na nim większego wrażenia. Nie przy tym co widział w Lesie Cieni. Nie odpowiadało mu towarzystwo drugiego półdemona, ale jak mus to mus. A jeśli ten facet chce go jeszcze nakarmić… Jedyne co Kaen musi zrobić to rozpalić ognisko. Robił to kilka razy i raczej nie powinien mieć z tym większych problemów, biorąc pod uwagę to, ile jest w okolicy iglaków. Inną rzeczą jest wszechobecna wilgoć.
Teraz trzeba przejść do czynów. Mężczyzna wstał, wyjął miecz i ściął za jej pomocą kilka gałęzi z pobliskich drzew. Odgarnął także śnieg, na powierzchni, którą powinno zajmować ognisko. Z gałęzi ułożył niewielki "domek", a w jego środku ułożył mniejsze gałązki i za pomocą rzemyków je rozpalił. Kaen jeszcze chwilę musiał skakać dookoła ognia, by nie zgasł. Już po kilku minutach ognisko paliło się w najlepsze. Jako, że teraz Kaen nie miał nic do roboty, wstał i zebrał więcej drewna.
W tym czasie Kaspin wrócił i wyraził swoje obawy do tyczące potwora.
- Bardziej niż fakt, że ten potwór jest silny, martwi mnie to, że bez większych kłopotów chodzi i skacze po drzewach. Spróbuj walczyć z czymś takim… Najgorzej będzie, jeśli się okaże, że to coś jest inteligentne.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

05 sty 2013, 16:27

MG

Dzień zmierzał ku końcowi, zbliżała się noc, a wraz z nią dla ludzi czy też półludzi nastawała pora odpoczynku i snu. Z tego tez powodu panowie postanowili zorganizować nowy. Kaspian wyruszył jeszcze póki widno w poszukiwanie zwierzyny. Nie minęła nieco godzina, a napotkał spłoszone stadko przepiórek zyskując zdobycz i marnując przy tym 3 strzały. Jednak gdy doszedł na miejsce obozowiska zastał Kaena układającego miejsce na palenisko. Ogień się nie palił. Wilgotne gałęzie z młodych drzew nie były dobrym materiałem na rozpalenie ognia. Brak krzesiwa i rzemyków których zamierzał użyć Kaen również nie ułatwiał sprawy (Twój ekwipunek w KP wcale nie ułatwia ci twojego zamiaru). Tak więc, panowie wymienili parę krótkich zdań, zaczynał zapadać zmrok, a wraz z nim wyłaniały się pierwsze blade gwiazdy odbijające swój blask od śnieżnej pokrywy sprawiając, że wieczorny krajobraz doliny byłby ujmujący gdyby nie mróz co zady męskie ściskał i pieścił niczym wyrodna kurtyzana.


//<Możecie prowadzić swobodną rozmowę do mojego kolejnego posta nie musicie poprzestawać jak na razie na jednej kolejce, tak więc, jak będę się opóźniać z odpisem to się na razie nie przejmujcie i możecie pisać 2-3kolejki. Zważcie na to co macie w swoim ekwipunku i bądźcie czujni z tego powodu.
Awatar użytkownika
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

05 sty 2013, 19:41

Mimo wysiłków, próby rozpalenia ogniska nie doszły do skutku, tak więc Kaen musiał zrobić coś, czego z początku nie chciał zrobić – odciął dwa, cienkie kawałki skóry ze swojej zbroi i oczyścił je na tyle, by stworzyć prowizoryczne rzemyki. Następnie skubnął trochę pierza i piór ze zdobyczy Kaspina i zaczął pocierać dwa kawałki skóry o siebie, koło prowizorycznej podpałki. Teraz mógł tylko czekać.

Sorry, ale zapomniałem, że te rzemyki gdzieś mi "wyszły".
/Janina Jastrząb/Nieregulaminowa długość posta. Ost. :<
Awatar użytkownika
Posty: 33
Rejestracja: 17 gru 2012, 22:37
GG: 7081395
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38522#38522

05 sty 2013, 20:46

Kaspin wracał z polowania usatysfakcjonowany. Trzy przepiórki to nie byle co, będzie wyżerka gwarantowana. Najbardziej cieszył go fakt, że każda z trzech strzał dosięgła celu. To oznacza, że zimno nie szkodzi mu tak bardzo, jak mu się wydawało. Napawało go to optymizmem, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie im się spotkać z potworem. Może to być jeszcze dziś, może być jutro, a może nigdy. W każdym razie ręce może mieć wtedy zziębnięte, co może utrudnić walkę przy pomocy łuku. Skoro jednak trafił w trzy przepiórki z rzędu, to w coś wielkości sześcionożnego potwora też powinien trafić.
Gdy Kaspin dotarł na miejsce w którym zamierzali rozbić obóz, Kaen wciąż nie mógł się uporać z ogniskiem. On nie zamierzał mu z tym pomagać. Podział obowiązków był jasny, więc niech się lepiej nożownik wywiąże, bo Czerwonooki robi się z każdą chwilą coraz głodniejszy. Surowych przepiórek jeść nie zamierzał, bo to po pierwsze ohyda, a po drugie niezdrowe. Zaśmiał się więc złośliwie, starając się w ten sposób wymusić u Kaena stres i większe starania.
Ja tu poluję, łapię nam kolację, a Ty nie możesz ognia rozpalić? Jeśli Ci się nie uda, to z polowania nici. Głodny polować nie będę, a bez ognia nie upiekę mięsa.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

07 sty 2013, 22:28

MG

Sytuacja w obozie wcale się nie polepszała. Brak ognia, przemoczone do kolan spodnie, zmarznięte paliczki stóp i rąk, jak i kąśliwe uwagi Kaspina wcale nie poprawiały obecnej sytuacji. Kaen jednak nie zamierzał rezygnować poświęcił skrawek swej zbroi i na szybko próbował prowizorycznie podołać zadaniu. Było to żmudne, jednak…zakończyło się sukcesem czego płodem był chwiejny i niepewny płomyczek, który z każdą chwilą zdawał się walczyć z wilgocią gałązek przeżerając się przez nie by ostatecznie zacząć palić się małym, lecz pewnym płomieniem, a gdy już do tego doszło, a przepiórki można było szykować na pieczenie…W świetle paleniska mężczyźni mogli dostrzec dwie pary błyszczących ślepi, które na krótką chwilę zalśniły żółcią by zaraz zniknąć za ciemnym konarem drzewa stojącego nieopodal, tak, że sylwetka zwierzęcia nie była dostrzegalna prócz właśnie tych ślepi, które jak szybko się pojawiły, tak szybko zniknęły. Było to zdarzenie nagłe i napawające pewną dozą niepokoju.

Wróć do „Wichrowe Szczyty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 10 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot]
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.