Opuszczona kopalnia Tur-Hadim

Osławiony już niejedną legendą pas wzniesień nie jest może bardzo wysoki, lecz na jego szczytach panuje wyjątkowo surowa atmosfera. Nie chodzi tu nawet o dotkliwy mróz, bardziej o nieustające wiatry zdolne porwać człowieka z nóg.
Posty: 383
Rejestracja: 07 lut 2011, 18:59
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?t=43&highlight=erranein

Opuszczona kopalnia Tur-Hadim

25 kwie 2011, 20:39

Kopalnia, jakich wiele w Leviathanie,z tym wyjątkiem, że nie miała lokatorów. Właściwie to miała– stada mniej lub bardziej wymyślnych bestii krążyło po korytarzach wysadzanych różnymi surowcami.

Gałgar i Erranein, moi drodzy czytelnicy, wyruszyli w podróż bynajmniej nie dla chwały, ale dla czarnych diamentów. Czarnych diamentów,przecież one nie istnieją! Tu się mylicie, słuchacze– one istnieją i mają się bardzo dobrze, a nasi bohaterowie chętnie wam to wytłumaczą…

-Gałgar, mam przeczucie że czarne diamenty mogą znajdować się właśnie tutaj.-Powiedział Erranein.– Nigdzie indziej nie było nawet słabego sygnału tych kamieni.
Wchodzimy? Czy chcesz jeszcze zaczekać?
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

08 sty 2012, 16:40

MG

Gofer przedzierał się swymi kończynami przez ośnieżoną nawierzchnię. Dźwięk przybierającego na masie śnieżnej lawiny był coraz bardziej złowieszczy. Stawał się z każdą chwilą bardziej niebezpieczny, zwiastując iż kontakt z nią będzie co najmniej śmiertelny, jednakże gnomi zwierz, któremu było dane zasmakować adrenaliny śmigną szybikiem w kierunku wejścia i w ostatniej chwili uchronił się jak i posiadającego na swym grzbiecie jubilera przed nawałem śmiercionośnego śniegu. Wejście zostało zasypane. Na szczęście wąski korytarz, był w dobrym stanie. Najwyraźniej wielkie drewniane bale z sukcesem, wytrwale podtrzymywały warstwy ziemi, chroniąc korytarze przed zawaleniem…naturalnie wyjątki istniały. W każdym bądź razie, korytarza w stanie dobrym się znajdował pomimo zawalonego wcześniej wejścia…Na jego oblodzonych ścianach widniały drewniane kikuty, choby niegdyś pochodnie rozświetlające panującą tu ciemność, która jedynie z każdym krokiem się nasilała. Korytarz prowadził zapewne najpierw do swego rodzaju dawniejszego stanowiska kierowniczego kopalni z którego to następnie prowadzone były liczne odnogi w jej głąb…
Awatar użytkownika
Posty: 46
Rejestracja: 22 gru 2011, 11:58
Karta Postaci: viewtopic.php?p=19886&highlight=#19886

08 sty 2012, 17:27

Gnom zszedł ze zwierzaka i pogłaskał go za uchem. Zarówno on jak i jego towarzysz, oddychali głośno a echo odbijało się coraz dalej i dalej. Dzięki opatrzności i szczęściu, wciąż żyli i choć było im zimno byli zadowoleni. Allayen szybkim ruchem zdjął z oczu gogle i zamrugał kilka razy. Oczy szybko przyzwyczaiły się do mroku a dzięki wrodzonemu widzeniu w ciemnościach, rozejrzał się po jaskini. Konstrukcja był stabilna, co zdziwiło niezmiernie. Dlaczego ktoś zamykał by dobrą kopalnię, a jeśli nawet przysypały by ją siły natury, to kopacze szybko by się z tym uporali. Coś było nie tak. Szedł spokojnym krokiem, wydrążonym przez górników korytarzem a gdy dotarł do sali postanowił rozejrzeć się po pomieszczeniu. Wyglądało jak stanowisko kierownicze, toteż szukał tam jakiś wskazówek, czegokolwiek co pomogło by mu zrozumieć dlaczego kopalnia została zamknięta. Wielokrotnie podczas swojej podziemnych wędrówek bywał w takich miejscach i spotykał najróżniejsze problemy, z którymi musiał sobie radzić.
Zwierzak w tym czasie zajął się, węszeniem z poszukiwaniu jedzenia.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

08 sty 2012, 20:33

MG

Pomieszczenie było duże, przestronne. Na zachodniej ścianie widniało stanowisko z którego to kierowano całą kopalnia i które przyjmowało potencjalnych klientów, a w którym znajdowało się wiele starych, oszronionych, drewnianych półek zapełnionych zniszczonymi księgami rachunkowymi i innymi tego typu bublami, wielkim dębowym, solidnym stołem, jak również schematami map, które były spisane na skórze i dzielnie wisiały na ścianie. To właśnie tu gnom mógł znaleźć mapę, z której wynikało, że istnieje wyjście, będące po przeciwnej stronie góry. Jak również z ksiąg i zapisków zyskał wiedzę która odnoga kopalni była jeszcze zasobna w kruszec którego poszukiwał, gdzie znajdowała się ewentualny magazyn…i wiele innych pomieszczeń w których większym lub mniejszym nakładem energii i czasu mógł znaleźć to czego poszukiwał…lecz tu narastało zapewne pytanie– dlaczego kopalnie została zamknięta skoro posiada kruszec i skoro konstrukcje są dość stabilne? Na te pytania papiery nie chciały zdać odpowiedzi. Jednakże w dzienniku spisane były adnotacje nawiązujących do paru dni sprzed zamknięciem kopalni, a mówiące o dziwnych anomaliach, związanych z obsuwami skalnymi korytarzy, niejasnymi kradzieżami kupek gruzu, dziwnymi dźwiękami szczękania głazu o głaz. Niby wszystko to, co w kopalniach dzieje się na co dzień, lecz tak, zapewne było coś w tym niepokojącego, należało być czujnym.
W tym momencie niuchający gnomowy zwierz, zdawał się, że przez chwilę zwietrzył dziwną woń, lecz zanim zdołał się na niej skupić, rozproszył go dźwięk przypominający turlające się po szklanej powierzchni kamyczki…jednak dźwięk ten, nagle zamilkł. Zwierzę zdezorientowane nagłością pojawienia się i zniknięcia tajemniczego odgłosu, straciło zainteresowanie i na powrót niuchało, lecz podjąć żadnego tropu już nie mogło. Dlatego też, zaczęło szamać dalej swoją strawę. Sam gnom, nie posiadając zwierzęcego słuchu, mógł jedynie posłyszeć jakieś niemrawy dźwięk psugerujący jedynie omam słuchowy. Zresztą, mało to kamyków spada czasem z sufitów na kopalniane posadzki?
Awatar użytkownika
Posty: 46
Rejestracja: 22 gru 2011, 11:58
Karta Postaci: viewtopic.php?p=19886&highlight=#19886

09 sty 2012, 16:48

Przejrzawszy notatki, gnom usiadł na pobliskim krześle by trochę odpocząć. Było zimne, lecz i tak już zmarznięty gnom nie zwracał na to uwagi. Nie przejął się również dźwiękami spadających kamieni, uznając je za normalne w tym miejscu. Przywołał do siebie zwierzaka i wyjął z tobołka wino oraz paszę dla gofera. Szybko otworzył bukłak i wypił. Trunek był mocny i rozgrzewający, idealny na taką porę. Przyjemne ciepło rozeszło się po jego ciele, przywracając pełną mobilność kończynom.
Odpoczywając postanowił przyjrzeć się mapie. Szybko odnalazł drugie wyjście, magazyn oraz żyłę diamentów. Początkowo myślał o tym, żeby wrócić i po prostu kupić potrzebny mu towar na targowisku, lecz skarcił samego siebie. Przypomniały mu się wszystkie wędrówki po podziemnym świecie, te bliższe i te dalsze. " Masz dopiero 90 lat, twój ojciec szukał kamieni szlachetnych w wieku 200 lat i nadal to robi." Ta myśl zmotywowała go ostatecznie, skoro już tu jest, to nie ma zamiaru wracać. Wstał, otrzepał szatę ze szronu i schowawszy bukłak do tobołka ruszył korytarzem prowadzącym do magazynów.
– Wiesz Natanielu, życie wśród ludzi mnie zmiękczyło.– Powiedział do zwierzaka, dotykając dłonią jego futra. Gofer zwrócił swoją uwagę na niego i jak by w odpowiedzi pisną kilka razy.– Ha ha. Bardzo śmieszne.
Cały czas jednak zważał na kroki, nigdy przecież nie wiadomo co czai się w opuszczonych kopalniach.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

10 sty 2012, 01:30

MG

A więc magazyny…wszak, a nóż może w nich jakieś nierozkradzione i nie skonfiskowane resztki tego cennego kruszcu się w tym miejscu uchowały? Tak więc, osoba gnoma podążała korytarzami, schodząc coraz niżej, głębiej …i tak dreptał i dreptał na tych swoich krótkich nóżkach, aż w końcu dotarł do swojego celu. Przed nim prezentowało się średnich rozmiarów pomieszczenie. Po wejściu do niego na prawdo można było dostrzec stanowiska jubilerów, którzy szlifowali drogocenne kamienie, by zwiększyć ich wartość rynkową, zaś na lewo widniała cała ściana regału o dziwnych malutkich, podpisanych szufladkach, w których to zapewne za czasów świetności kopalni znajdowały się odpowiednio sklasyfikowane kamienie szlachetne. Cóż…zapowiadały się nie małe poszukiwania, przeglądania etc. Good luck! No, w każdym bądź razie gnom mógł ze swym i tak wielkim szczęściem odnaleźć, drobne diamentowe opiłki na stanowiskach, będącymi materiałem ubocznym powstałym z obrabiania większych diamentów. Znaleźć ich mógł sztuk 5. Posiadały one skazy, lecz ciągle były cennym kruszcem, a i tajemnicze półeczki…trzeba przyznać, że znajdował się tam wielki, czarny diament, wielkości gnomiej pięści. Nie posiadał on skaz.
W między czasie, gdy gnom sobie odnajdywał skarby…po korytarzu noszony był dźwięk toczących się po podłożu kamyczków. Był on coraz bardziej i bardziej wyraźny, aż w końcu mógł począć niepokoić uszy jubilera, który to odwracając się w kierunku tajemniczego odgłosu…mógł dostrzec malutkie, wielkości przepiórczego i kurzego jajka kamyczki, samoistnie toczące do magazynu by następnie wesoło turlać się po całej jego powierzchni…Tsa…intrygujące, lecz już nie tak bardzo, kiedy to żyjątkowe kamyczki zaczęły się przymilać do gnomiej stopy niczym kot, a następnie…ją dziabnąć, ostrymi kocimy ząbkami! Tak! Gnoma ugryzł właśnie kamień! A cała reszta małych towarzyszy, nagle z wesołego turlania poczęły agresywnie szczerzyć ząbki…Warto chyba napomknąć, że w po tunelach, z każdą chwilą słychać się dało złowróżbny łoskot, wielkiej, przemieszczającej się masy…

=>Reasumując, znalazłeś 5 małych, czarnych, nieoszlifowanych kryształków ze skazą i jeden duży, czysty, po częściowej obróbce. Nagle zaczęły cię znikąd otaczać słodkie kamyczki, które mają chętkę Cię wszamać, nie mówiąc już o tym "tajemniczym łoskocie"…powodzenia!
Awatar użytkownika
Posty: 46
Rejestracja: 22 gru 2011, 11:58
Karta Postaci: viewtopic.php?p=19886&highlight=#19886

12 sty 2012, 11:39

Dotarłszy wreszcie do magazynu, gnom odnalazł interesujące go kamienie na stanowisku jubilerskim. Jego szczególną uwagę przykuł czarny diament, rzadko spotykany w kopalniach tak blisko powierzchni. Poszukiwacze musieli być bardzo zdziwieni, lecz kto nie był by. Początkowo nie zwracał uwagi na nasilający się szum, nadal utwierdzając się w przekonaniu, że tak ma być a gdy było już trochę za późno zdał sobie sprawę ze swojego błędu. Nagle zrozumiał dlaczego kopacze opuścili kopalnie. Ze zdziwieniem obserwował jak rozrzucone po pomieszczeni kamienie zaczynają do niego sunąć z wystawionymi ząbkami. Był lekko oszołomiony całym zjawiskiem i dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że "stworzonka" zaczynają go podgryzać.
Zaczął energicznie zrzucać je ze stopy i w miarę możliwości przesuwać się do swego, wystraszonego gofera. Gdyby mu się to udało, mógłby nakazać Natanielowi podganianie i deptanie żyjątek. Miał nadzieję, że zwierz zachowa zimną krew i posłucha się swego towarzysza. Sam, natomiast zajął się zaklinaniem jednego z diamentów ze skazą. Postanowił go poświęcić, bowiem nie miał pod ręką żadnych innych kryształów a poza tym nie chciał płacić za swoją wyprawę najwyższej ceny, życia. Zaklęcie musiało być wystarczające silne by umożliwiło mu ucieczkę i kamień nie stracił na wartości, więc liczył na to, że gofer da mu trochę czasu.
Skupiony zaczął wypisywać zaklęcie:
Zamrażanie> Aktywacja> Słowo
Zaklęcie proste jednak wymagające użycia większej ilości energii, bo zaklinany kamień nie miał aż tak dużych właściwości przewodzenia magii lodu, jak na przykład
szafir.
Plan był prosty. Zakląć kamień, wskoczyć na zwierzaka i zamroziwszy otaczające go stworzenia, czmychnąć w kierunku drugiego wyjścia.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

12 sty 2012, 20:29

MG

Uwolnić się ze szczęk małych, kamyczkowych bestyjek było łatwo. Wystarczył jedynie żwawszy ruch kończyną, by nieregularne ciałka potworków posypały się na ziemię, by zaraz na powrót formować się w jeszcze większą szturmową grupkę. Ba! Niektóre z drobniejszych istot tych, poczęły się ze sobą scalać, tworząc tym samym parę większych tworów, które wielkością przypominały niemałego szczura…how sweet.
Zaczynało się robić z każdą chwilą coraz bardziej…niebezpiecznie. Jednak Gnom zachowywał zimna krew, nie to co Gofer, który zdezorientowany faktem, że grunt po którym chodzi próbuje go zeżreć, patrzał na żyjątka wybałuszonymi ślepiami, na wzór dwóch wielkich spodków, a przy tym telepał się jak ta osika…Jednakże! Jednakże czym był strach wobec rozkazu Allayen’a? Zwierz od małego czuwał przy gnomie, więc jakby mógł zawieść go i w tej chwili? Gofer zebrał się w sobie i pomimo strachu począł kruszyć na pył drobne kamienne stworki, których ciągle się na nowo z prochu regenerowały i scalały w nowe, coraz to bardziej nieregularne i drobniejsze kształty, przez co Gofer powoli nie wyrabiał. Na szczęście gnom z powodzeniem zaklną w samą porę jeden z małych kryształków. Cóż, może w ostatecznym rozrachunku efekt nie był powalający, lecz wystarczający by kamyczkowe kuleczki przymarzły do gruntu, tak, że teraz mogły jedynie z żalem patrzeć, jak to ich obiadek w postaci Gofera i Allayen’a czmycha im z przed nosa…tj z przed kamykowej mordki…
W każdym bądź razie, nasza dwójka poszukiwaczy diamentów "galopowała" ku wyjściu, przemierzając to nowe korytarze, skręcając w kolejne tunele i może i by udało im się czmychnąć…gdyby na ich drodze, tuż przed upragnionym wyjściem…nie stanął wielgachny głaz! I to nie byle jaki! Bo głaz żywy, okrągły, choć może bardziej jajowaty. Co ciekawsze, utrzymywał się on na trzech kruchych, nieregularnych kończynach i tak długich, że kamienisty stwór grzbietem leniwie szurał po suficie, strącając tym samym na ziemie drobne kamyczki, a za jego kulasami, dobrze widoczne już było wyjście z pieczary…W każdym bądź razie, bestia niemrawo spojrzała w dół, lustrując dwójkę intruzów swym kryształowym, czarnym ślepiem i rozwierając swą paszczę, westchnęła upiornie, ukazując nieskończoną otchłań swej jamy ustnej…
-AAhhhhgghhh…– Po chwili z ciała bestii poczęła się formować krucha, nienaturalnie długa kończyna. Choby dłoń, która to kierowała się w kierunku Allayen’a… Czyżby…kotlecik z gnoma się szykował?


-> Udało ci się czmychnąć przed małymi kamyczkami, lecz tuż przy wyjściu trafiłeś na coś, co przypomina wielgachnego, kamiennego paceman'a poruszającego się na szczudłach i mającego zamiast oka diamenta…Tuż za nim widoczne jest wyjście. Co zamierzasz? : x
Awatar użytkownika
Posty: 46
Rejestracja: 22 gru 2011, 11:58
Karta Postaci: viewtopic.php?p=19886&highlight=#19886

12 sty 2012, 22:13

Holy Shit! Gnom krzyknął ze zdumienia w swoim języku a echo poniosło dźwięk jego głosu hen w głąb jaskini. Kamienny stwór zagrodził mu drogę do wyjścia. Patrząc na niego, zdał sobie sprawę, że diament na jego "czole" stanowi rdzeń energii. Według gnoma wystarczyło usunąć kamień i w tedy stwór się rozpadnie. Krucha kamienna ręka pędziła w jego stronę, gnom nie miał czasu na głębszą kalkulację. Wyciągnął nóż i zeskoczył ze swego zwierzęcia. Należało czym prędzej przewrócić stwora a to nie powinno być aż tak trudne, zważywszy że jego "nogi" były nienaturalnie cienkie. Niestety potwór zaatakował pierwszy i trzeba było jakoś się bronić. Raz jeszcze musiał skorzystać z pomocy swego i tak już przestraszonego kompana. Mając nadzieję, że i tym razem go nie zawiedzie, gnom nakazał swemu zwierzakowi by ten biegł wprost na potwora i w miarę możliwości przebiegł pod stworem uszkadzając jego odnóża. Sam natomiast wyciągnął z jednej z toreb średniej wielkości rondel. (przygotowałem się do podróży w swoim warsztacie) Prędkość z jaką kończyna potwora zderzy się z żelaznym rondlem powinna być tak duża, że łapa łatwością się pokruszy. Może Devoluer spojrzy przychylnie na swoje dziecko i pomoże w trudnej chwili. Myśląc tak, pędził niczym rycerz na swym rumaku w kierunku stwora. Przypomniały mu się krzyk pewnego rycerza, którego niegdyś spotkał. Zawsze ruszał do walki z okrzykiem, gnom postanowił zrobić to samo.
– URAAAAAAA!!!– Wrzasnął z całą siłą jaką miał w płucach, chcąc dodać sobie animuszu. Może nawet wystraszy stwora? <hahahaha>
Jeśli jego plan się powiedzie to stwór przewróci się i może będzie miał jeszcze szanse na zdobycie tego diamentu.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

13 sty 2012, 19:45

MG

Łapa kamiennego stwora okazała się jednak nad wyraz chaotyczna w swych ruchach. Najwyraźniej stwór nie przywykł do posiadania części ciała innych od tułowia, dlatego też "koścista" łapa chybiła gnoma, który szarżował na kamiennego stwora, pozbawiając ko kończyny…potwór zachwiał się. Nie był wstanie utrzymać swej masy w powietrzu na dwóch kulaskach. Runą z hukiem na ziemie i zamarł na chwile…by zaraz obkręcić się swoją "twarzą" w kierunku pędzącego nań gnoma. Stwór teraz zagradzał swą kamienną masą korytarz. Upadek nie uszkodził go jakkolwiek. No może poza niewielkim pęknięciem sunącym się od jego podstawy po prawie prawy kącik "ust", które zresztą nijak wpływało na samopoczucie bestii.
Warto wspomnieć, że ociekający rycerskością Allayen nie zrobił na kamieniu wrażenia. Wszak od kiedy to należy bać się obiadu, zwłaszcza kiedy jest się głodnym? Tak więc, nie strwożony głaz, rozdziawił paszczę i począł się toczyć na gnoma wydając przy tym złowieszczy jęk. Tak więc i kula i poszukiwacze diamentów pędzili na siebie nawzajem…lecz kto wyjdzie z tego cało?

Jak się jednak okazało kamienny stwór był w tym starciu przeważającą siłą. Otworzył szeroko paczę kiedy to zbliżył się do gnoma i jego towarzysza, nie dając im nawet możliwości ucieczki. Paszcza pochłonęła w swą ciemność podróżnika w całości. Zamknęła się. Przez chwilę panowała cisza, po czym stwór zaczął toczyć się w głąb odmętów korytarzowych….
W kopalni znowu zapanował spokój…

Allayen jesteś martwy…-> Zapraszam na PW
Lokacja wolna..

Wróć do „Wichrowe Szczyty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 17 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Ciemny, Infi
Liczba postów: 52251
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.