Przełęcz Krańca Świata

Osławiony już niejedną legendą pas wzniesień nie jest może bardzo wysoki, lecz na jego szczytach panuje wyjątkowo surowa atmosfera. Nie chodzi tu nawet o dotkliwy mróz, bardziej o nieustające wiatry zdolne porwać człowieka z nóg.
Awatar użytkownika
Posty: 19
Rejestracja: 06 lut 2011, 21:33

Przełęcz Krańca Świata

10 lut 2011, 19:10

Skalisty szczyt spoglądał na nią złowrogo. Był najwyższym punktem w całym paśmie wichrowych szczytów. Pierwszeństwa ustępowały mu inne, liczne góry. Ich szerokie zbocza i monstrualne rozmiary rozmiary przypominały oddział ciężkozbrojnych wojowników powtarzający mocnym, zachrypłym głosem " Nie przejdziesz!"
Asira poczuła że natura rzuca jej wyzwanie, ale nie miała teraz na to czasu. Mimo dobrych, ocieplanych butów zdarzyło jej się już parę razy wywrócić. Śnieg miał tu dość dziwną konsystencje. Magowie, nadworni myśliciele utrzymywali przekonanie że klimat w górach zmienia się niespodziewanie szybko, błyskawicznie. Ale to co się działo w Wichrowych Szczytach to już jakaś boska kpina. Zdarzało się tak że przez niespełna dziesięć minut było upalnie, by przez kolejny kwadrans temperatura obniżyła się znacznie poniżej zera. Takie wahania powodowały że śnieg który ledwo co zdążył zacząć się topić, momentalnie zamarzał. Na szlaku robiło się przez to okropnie ślisko.
Zza jednej z gór wyłoniło się słońce. Dziewczyna zatrzymała się na chwilę. To miejsce wydawało jej się cudownie dziwne. Ludzie za którymi szła również przystanęli.
– Zmiaaana! – rozkazał ktoś.
Wszyscy zrzucili z siebie grube, wełniane kożuchy i przyodziali zwiewniejsze ubrania. Robili to niezwykle szybko, z wielką wprawą. Asira zachodziła w głowę czy takie przebieranki się opłacają. Zdejmowanie i wdziewanie innych ubrań co kilkanaście minut wydawało się być głupotą. Jako że pierwszy raz była w tych górach, szła w tym co znalazła w szafce. I jeśli z porą słoneczną wszystko było w porządku to podczas obniżenia temperatury strasznie marzły jej ręce i palce u stóp. Była wdzięczna swojej chuście która obwiązywała sobie głowę. Przynajmniej nie odmarzała jej twarz. Chociaż kiedy zaczynała się wspinać jakieś dziecko zaczęło ją ciągnąć za rękę krzycząc "Terrorysta! Terrorysta!" Asira nie wiedziała co to znaczy, starała się przypomnieć sobie w jakim te słowo jest dialekcie ale niestety nic z tego nie wyszło.
Dziewczyna spojrzała za siebie, widząc cała drogę która już zdołała pokonać. Wokół szlaku, symetrycznie po każdej stronie, leżały wielkie zamarznięte jeziora. Na niektórych z nich widać było czarne plamki. Przypomniała sobie rybaków, którzy najpierw kruszyli lód, by potem zarzucić tam wędkę. Łowienie w tych okolicach wiązało się z dużym ryzykiem. Zmieniający się w oka mgnieniu klimat, sprawiał że lód nie był mocny na całej długości jeziora. Zdarzały się partie gdzie był wyjątkowo słaby i nawet wejście na niego groziło śmiercią. Woda na pewno musiała być lodowata. Chociaż magowie przyjmowali że im głębiej tym woda jest cieplejsza. Dla Asiry to była zwykła bzdura i poprzysięgła sobie że kiedyś obali tą teorie. Głównym połowem, który tak przyciągał ludzi, były białe ryby z długimi wąsami. Wykazywały one niesamowite przystosowanie do zmian klimatycznych. Nawet gdy już zostały złowione i zabite ich mięso było specyficzne. Możne je było jeść podgrzane i smakowało wtedy jak wyborna jagnięcina, ale dało je się jeść także na zimno. Wtedy przyjemnie rozpływało się w ustach oraz miało słodkawy smak. Inni często się tym zajadali w upalne dni.
W niższej partii gór pracowało wiele ekip drwali, niszcząc i karczując lasy. Zarówno iglaste jak i liściaste.
Nie całe góry były oczywiście dostępne dla zwykłych śmiertelników. Szlak którym szła kończył się w dolinie, u podnóży tego złego szczytu który spozierał na nią spod byka. W dalsze części gór zapuszczali się tylko niezwykli śmiałkowie. Można ich było podzielić na mądrych idiotów i głupich idiotów. Idiotami byli dlatego że w ogóle postanawiali się wybrać w tamte rejony. Ci mądrzejszy, przerażeni ogromem masywnych wzniesień, zawracali, dzięki czemu ocalali z reguły swe życia. Ci głupi za to charakteryzowali się zwykła brawurą. Myśleli często że nic ich nie zatrzyma. Tacy śmiałkowie, nie wracali stamtąd żywi. Przy odrobinie szczęścia odkrywano ich zmasakrowane ciała w lawinach.
Lawiny stanowiły dość ciekawy element tych gór. Podobnie jak morskie przypływy, podlegały one fazom księżyca. Było to bardzo pomocne. Zawsze udawało się przewidzieć kiedy ma takie zjawisko wystąpić. Nie można było jednak określić jak silne ono będzie.
Asira pokonywała właśnie niewielki, górski garb który zwiastował przełęcz. Przyśpieszyła kroku, wyprzedzając przebierających się w kożuszki ludzi. Na przełęczy mieścił się cel podróży wszystkich wędrujących szlakiem. Schronisko. Dziewczyna wiele słyszała o jego futurystycznej budowie i chciała je w końcu ujrzeć. Poza tym, liczyła na to że to będzie dobre miejsce do poznania licznych typków spod ciemnej gwiazdy, którym miała coś do zaproponowania. Gośćmi schroniska byli albo wyżej wymienieni "śmiałkowie" albo złodzieje, opryszki. Często po jakimś nieudanym zleceniu czy kradzieży rzezimieszki uciekali tutaj. Mieli tu spokój. Nikt im się nie narzucał, nikt tych rejonów nie kontrolował skrupulatnie.
Gdy znalazła się na szczycie garbu zerwała się silna zamieć. Skuliła się za głazem. Nie minęło więcej niż dwie minuty gdy wiać przestało. W końcu mogła rzucić okiem na budowle.
Tak jak mówiono, schronisko było bardzo awangardowe. Podstawą budowli był zwykły kwadrat, zbudowany z kamienia. Jednak zamiast zwykłego dachu była tu olbrzymia marmurowa kopuła, na szczycie której stał potężny, ziejący ogniem znicz. Na obwodzie kopuły było umieszczonych dwanaście mniejszych ogników. Płomień był niezwykle wyraźny, Asira podejrzewała że widać go by było nawet z tego najwyższego, królującego szczytu.
Dopiero gdy podeszła bliżej zobaczyła w czym naprawdę tkwi awangardowość budynku.
Do kwadratu domurowane były nieco mniejsze trójkąty równoramienne. W ilości sześciu sztuk na każdy bok. Dziewczyna póki co, nie pojmowała w jakim celu to ma służyć.
Po kilkudziesięciu minutach wędrówki, w końcu mogła wejść do środka. I od razu uchwyciła myśl architekta tego budynku. W owych trójkątach porozkładane były koce na których spali ludzie. Stoły, krzesła i coś w rodzaju parkietu mieściły się po środku.
Asira zerknęła na szyld pod sufitem:

KĄT – 20 SREBRNIKÓW ZA DOBĘ

Schronisko nie oferowało standardowych pokoi. Za to lokowało ludzi w kątach, tak że wszyscy, i ci pijący, bawiący się oraz ci śpiący byli w jednym i tym samym pomieszczeniu. Dziewczyna nie wyobrażała sobie jak mogłaby zasnąć w takim hałasie, przy tylu ludziach. Tak jak można było przewidywać, większą część hotelowiczów stanowili ludzie wyjęci spod prawa. Akurat Asira miała do nich parę pytań…

Schronisko leżało przy łagodniejszej części gór. Od tej groźniejszej odgrodzone było wielkim kamiennym murem który miał chronić przed lawinami. Na bramie widniał napis, zachęcający śmiałków do pożegnania się z nadzieją i zostawienia kosztowności w hotelu. Dużo osób tak robiło. Powierzali swe skarby personelowi, ten z kolei obiecywał że odda je po ich powrocie. I dotrzymywał słowa, wtedy kiedy mógł. Większość podróżników nigdy nie wróciła, przez co schronisko się bogaciło…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
As

24 lut 2011, 15:06

Droga tutaj byłaby dość trudna dla kogoś kto nigdy nie podróżował po górach. Dla Asaa był to chleb powszedni, cieszył się nawet że ścieżki losu zaprowadziły go tutaj, do miejsca które kojarzyło mu się z domem.
Nie miał ochoty wchodzić do schroniska, chciał chłonąć wspaniały górski klimat jak najdłużej. Usiadł opierając się o iglaste drzewo kilka kroków od schroniska. Zamknął oczy i całkowicie się wyciszył.
Według notatki którą otrzymał wczorajszego wieczora miał tu czekać, oby nie za długo.
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

24 lut 2011, 16:35

– Więc jednak jesteś sam. Ufasz mi? Głupie. Równie dobrze mógłbym teraz przebić cię z zaskoczenia, wbrew pozorom to drzewo by mi nie przeszkodziło. – Głos Viridara rozległ się nagle zza drzewa przy którym siedział Asao.
Eteryczny wyszedł zza drzewa w swojej materialnej postaci i stanął na przeciw Asao, o dziwo miał na sobie tą samą szatę co zwykle, a mimo to zimno zdawało się nie robić na nim wrażenia.

– Masz jednak szczęście że nie to jest w moich zamiarach. Narazie.
Jesteś pewny że chcesz tej wiedzy? Jeśli komuś ją zdradzisz, zabiję tą osobę.
– Zapytał Podróżnik nicości.
As

24 lut 2011, 16:51

-Jesteś niezwykle pewny siebie. Myślisz że nie wiedziałem że nadchodzisz? Tak emanującą moc można bez problemu wyczuć z daleka.
Asao wstał, otrzepał płaszcz ze śniegu, i spojrzał w oczy przybyszowi
-Myślisz że fatygował bym się taki kawał żeby potem rozgadać to co usłyszałem? Zbyt duże ryzyko. Chce po prostu wiedzieć co mam przy pasie.
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

24 lut 2011, 17:11

Gdzieś w oddali dało się słyszeć lawinę skalną…

– Więc będę się streszczać. Ten metal… nie pochodzi z tego świata. Nie mam pojęcia skąd go masz ale nie jest to rzecz naturalna. Został stworzony sztucznie, przez kogoś o wiele potężniejszego niż ten świat jest. Nie wiem gdzie dokładnie to było, ani co ważniejsze jak się to tu znalazło, ale nosisz ze sobą najbardziej zaawansowany przedmiot na tym świecie. – Odpowiedział podróżnik nicości.
*Ciekawe czy mi uwierzy, nie ma powodów żeby to zrobić.*
As

24 lut 2011, 17:33

Określenie "najbardziej zaawansowany przedmiot na tym świecie" spodobało mu się od razu. Ale wzbudziło także niepokój, nie wiedział na ile niebezpieczna jest ta broń dla jej posiadacza.
-Czy znasz jakieś właściwości tego metalu?
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

24 lut 2011, 18:10

– W czystej formie mógł wywoływać zmiany w umyśle, rozwijać jego zdolności, jednak w takiej ilości i czysty by nic nie dał. Jedyne czym się różni od zwykłego miecza jest fakt że nic co znam nie byłoby w stanie go uszkodzić, a znam wiele rzeczy. W sumie nie rozumiem po co ktoś zrobił z tego miecz, moim zdaniem to było marnotrawienie tego. – Odparł Viridar (a co, spodziewałeś się godlike power? xD)

– Jednak coś za coś. Moja kolej ma pytanie – Nie lubię się rzucać w oczy a ta sprawa na rynku mi w tym nie pomogła. Mogę wiedzieć ile o mnie wiesz? Co mówiła Ci Irin, może Serghio bądź inni zamieszani w tą sprawę? – dodał po chwili.
As

24 lut 2011, 18:53

Coś za coś. Nie było powodu żeby kłamać.
-Byłeś złodziejem którego przez jakiś czas szukałem, z tego ci powiedziała mi Irin, oddałeś to co ukradłeś, ona nic już do ciebie nie miała więc ja też nie. Serghio nie powiedział mi nic-jeżeli w ogóle w z nim rozmawiam to raczej na innej stopie…
Asao wyciągnął z pochwy i obejrzał swój miecz– fakt że nie można go uszkodzić był bardzo przydatny i dawał nowe możliwości, zastosowania tej właściwości już mnożyły mu się w głowie.
-Pozwól teraz że cię opuszczę. Dziękuje za udzielone odpowiedzi, bywaj.
Udał się w nieokreślonym kierunku porozmyślać nad tym co usłyszał. Musiał istnieć powód dla którego ten miecz został stworzony z takiego a nie innego materiału…
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

24 lut 2011, 19:36

*Czyli to będzie na tyle.*
Odchodzący Asao mógł wyczuć sporą falę energii nicości, jednak nie było śladu jej źródła. Viridar przybrał niematerialną formę i odleciał…

z/t
As

26 lut 2011, 19:56

Zagłębianie się w kuflu od piwa, czy w kubku wina nie pomogły. Z resztą, nigdy nie pomagały, dawały tylko złudne wrażenie spokoju.
Asao usiadł na środku górskiej polany, zdjął górną część ubrania i zagłębił się w własne myśli. Ćwiczył przy okazji sztukę antymagi która w istocie nie polegała na wymawianiu skomplikowanych inkantacji, lecz na zrozumieniu co się chce zrobić. Bardziej złożone antymagiczne zaklęcia wymagały tworzenia specjalnych znaków, czy gestów ale bez zrozumienia działania sztuczki były do niczego.
Musiał się też zastanowić nad działaniem medalionu. Na razie znał tylko jego oddziaływanie na bliźniaczy przedmiot, nic poza tym.
Założył go na szyję i oddał się medytacji.

-----------
Dnia następnego
-----------

Siedział tu przez całą noc i nie dowiedział się niczego nowego. Strata czasu. Asao ubrał się powoli i skierował się w dół górskiego szlaku, w kierunku miasta i nizin.
z/t

Wróć do „Wichrowe Szczyty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 5 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52122
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1038
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Filip Chujzer
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.