Turnia

Osławiony już niejedną legendą pas wzniesień nie jest może bardzo wysoki, lecz na jego szczytach panuje wyjątkowo surowa atmosfera. Nie chodzi tu nawet o dotkliwy mróz, bardziej o nieustające wiatry zdolne porwać człowieka z nóg.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 09 paź 2011, 00:08

Turnia

10 paź 2011, 16:10

Skalisty, lecz niewysoki szczyt, o kompletnie pionowym zboczu, jedno z tych miejsc, z których można obserwować okolicę, lecz mogą też służyć za miejsce postoju. Wiatr nie wieje tu mocno z racji, że dookoła wyrastają wyższe szczyty, aczkolwiek należy unikać krawędzi, bo upadek w dół z takiej wysokości oznacza pewną śmierć.


-------------------------------------------------

Stąpając ciężko szedł po prostu przed siebie. Nie pamiętał, z której strony przybył, ale szybko domyślił się, że na pewno idzie nie tam gdzie trzeba, a fakt, że tutaj droga się kończyła, tylko uświadomił go, że nie ma sensu nawet zawracać, a więc przyklęk i położył ostrożnie Sachmet, którą niósł na rękach całą drogę, na ziemi. Powstał wciąż spoglądając na nią, nie będąc pewnym jej stanu, by co jakiś czas rozejrzeć się i spróbować wyśledzić czarodzieja, jednakże tego nie było w pobliżu.
Upadły zatem usiadł na ziemi i zdjął hełm, kładąc go obok, by zastanowić się ad wszystkim jeszcze raz. Nie wiedział sam dlaczego wciąż tkwił w tej sprawie. Imperium, które cały czas ścigał, właśnie szarżowało na wolenvainską armię. Sam nie wiedział czy chce zemsty, a jeśli chce to czy chce jej dokonać własnoręcznie. Nie widział celu w swej podróży. Nie mógł odnaleźć sprawiedliwości, której tak uporczywie szukał. Więc może robił to wszystko po to by odnaleźć owy cel? W zasadzie to stwarzał niepotrzebne problemy. Da się ponieść przeznaczeniu, później będzie zastanawiał się co dalej, w tej chwili interesowało go kim tak na prawdę są te dwie istoty, z którymi dane mu było się spotkać.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 09 paź 2011, 00:08

29 paź 2011, 00:39

Obserwował jak cała sytuacja zmieniała się dalej i toczyła w zupełnie nieprzewidzianym przez niego kierunku. Eteryczny zgodził sie pomóc dziwnie łatwo, musiał mieć jakiś plan skoro tak szybko podjął decyzję i nie wyglądała ona na pochopną, wszystko wydawało się dokładnie przemyślane, pomimo, że tak proste,
Dziewczynka została wprawiona w ruch przez te dziwne siły. Padły kolejne słowa, które były tym razem zalążkiem planu, większego planu, który miał zapewne doprowadzić najwyraźniej do odzyskania dawnej świetności przez te byty, byty nicości, choć upiór nie wiedział, że ma z nicością do czynienia.
W pewnej chwili stało się coś bardzo zaskakującego i nieprzewidzianego. Ujrzał, że coś zbliża się w jego kierunku i zdążył jedynie rozpostrzeć ręce na boki w akcie zdziwienia, a gdyby nie hełm, zapewne i na jego twarzy można by się go dopatrzeć. I o to miał przed sobą prawdziwy zasób informacji, choć przybywały szybko, zbyt szybko, by od razu móc je ogarnąć. Kobieta o rudych, a może nawet płonących niczym ogień włosach oraz ten Cień, zdawało się, że są głównymi bohaterami całej tej kroniki, jaką ukazywały mu stwory nicości. Nim zdążył sam sobie zadać pytanie na temat tego co rzeczywiście ujrzał, przybył obraz mordu, coś niepojętego, coś czego nie mógł wybaczyć, dla niego te wszystkie istoty, były jak najbardziej niewinne. Dlaczego tak okrutnie…? Kto się tego dopuścił? Lecz szybko powrócili do głównych bohaterów tego dramatu. Pomyślał od razu, że to oni muszą być za to odpowiedzialni, pytanie, dlaczego to zrobili? I dlaczego kobieta, o włosach koloru szkarłatu, otwarła drogę dla tego bytu? Dlaczego nieustannie mówiła o swej lojalności? I o to pojawiły się kolejne obrazy, każdy coraz szybciej od następnego, coraz szybciej, szybciej, szybciej, szybciej…! Aż w końcu powrócił…
Sambion odetchnął głęboko, jakby wyrzucił ogromne ilości powietrza, które gromadził przez ten czas. Obraz rozmazywał się mu jeszcze przez chwilę w oczach, jednakże rycerz szybko wziął się w garść i odwrócił głowę w stronę rozmówców, a dokładniej Sachmet, przez którą przemawiała ta istota.
Źle wybrałem… Choć może dobrze? Nie, nie jestem w stanie jeszcze ocenić ani mego wyboru ani was, choć zdecydowanie niektórym to drugie przyszło by z łatwością. – Wyprostował się i zacisnął dłonie w pięści, jakby okazywał swą pewność.
Teraz jeszcze bardziej sprawiliście, że chciałbym poznać prawdę. Czy uczyniliście to aby przekonać mnie do siebie, a może z czystej zachcianki? Może powód był zupełnie inny? Nie jest to istotne. – Powoli zaczął kierować się bliżej nich.
Prawda jest na pewno ważną częścią w moim poszukiwaniu sprawiedliwości. Jakkolwiek niemożliwa czy niebezpieczna była by ta droga, na pewno spróbuję ją przejść. Jeśli waszą zachcianką jest bym stanął po waszej stronie, to przysięgam wam lojalność tak długo jak uzna to za stosowne, tak długo jak nasze cele będą się pokrywały… – przerwał na krotką chwilę – …tak długo aż nie dopuścicie się czegoś niewybaczalnego.
Groźbę jego mogli uznać za śmieszną, w końcu byli nad-bytami, co ich obchodził ktoś taki jak on, lecz to nie o zastraszenie chodziło Sambionowi.
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

31 paź 2011, 13:59

Odpowiedź Viridara została zatrzymana przez tajemniczą substancję która "zaatakowała" Upiora, domyślając się czym jest i do czego służy owa ciecz postanowił nie przerywać Sachmet działania.
Po chwili spędzonej na bezczynnym staniu w miejscu kiedy Upadły przemówił co oznaczało koniec przekazu informacji jaki miał miejsce, Eteryczny odczekał jeszcze chwilę by nie wejść mu w słowo po czym sam zabrał głos:
– Nie musicie się obawiać moich intencji, zaklęcie które mnie tu trzyma zostało rzucone przez byty związane bezpośrednio z równowagą tego świata, z samą jego esencją przez co sam czułem się z nim i istotami na nim żyjącymi związany. Chaos który jednak zapanował w ciągu ostatnich lat wywarł wpływ na te istoty. Są słabsze, ich zaklęcie też. Nadal nie mogę opuścić Leviathana jednak nie czuję już z nim związku. Ani z istotami tu żyjącymi. Tak więc nie posiadam specjalnych oczekiwań. Im więcej chaosu wytworzą nasze działania tym istoty odpowiedzialne za moje więzienie bardziej osłabną aż do punktu w którym staną się podatne na atak psioniczny. Wtedy je zniszczę. Na razie jednak, jesteśmy tutaj, jaki ma być nasz pierwszy ruch?
Po swojej wypowiedzi, Podróżnik Nicości przemieścił się na krawędź Turni skierowaną w stronę Wolenvain po czym nie odwracając się nawet powiedział:
– "Niewybaczalne" to dość szerokie pojęcie, jeśli będziesz chciał zmienić zdanie kiedy będzie za późno zastanów się co jest ważniejsze, twoja Sprawiedliwość i ideały, czy twoje życie.
Głos Viridara był groźny, brzmiał wręcz zastraszająco a adresat słów był łatwy do odgadnięcia. Sam Eteryczny natomiast nadal kierował wzrok w stronę Wolenvain…
Awatar użytkownika
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

01 lis 2011, 14:42

Są trzy różne drogi, którymi trzeba podążyć w jak najkrótszym czasie. – rzekł cicho Cień, zakładając dziecięce rączki za siebie. Westchnął cicho, zmieniając temperaturę powietrza wokół siebie o kilka stopni w dół – Sami obierzecie swoją ścieżkę. Dostosujecie ją wedle swojej wiedzy i możliwości.
Mówiłeś… Że Loki wróciła, czyż nie? – zagadnęła eteryczna strona stworzenia, nie wydając się wzruszona tym faktem – Trudno było nam w to na początku uwierzyć. Na szczęście wysłaliśmy swoich szpiegów w miejsca, o największym prawdopodobieństwie iż można będzie ją spotkać. – niebieski język oblizał białe kły, jakby nie mogąc doczekać się zaciśnięcia ich wokół ofiary.
Demon ukrył ją przed nami, na szczęście… Nie w pełni. – dokończył Cień, chichocząc nieludzko. Choć w sumie pojedyncze charknięcia trudno było nazwać śmiechem…
Pierwszą ścieżką będzie ujęcie Loki. Bądź jej likwidacja. – podsumowała trzecia szczęka starając wykrzywić usta w uśmiechu.
– Druga to nawiązanie sojuszy i korzystnych ofert dla nas i istot z tego świata. Ich lista jest ściśle określona. Długo obserwowaliśmy. Długo wybieraliśmy. Tak.. Eleor Aglar' aure. Elf, który niedawno wrócił w te okolice. Będzie z niego pożytek. Widzieliśmy go jeszcze oczami Loki i zaobserwowaliśmy pewne predyspozycje.
Minotaur Ternadil i Elira, nieumarła. Stanowią niezwykle cenne okazy…
Panna Ayumi, driada. Również ma znaczącą dla nas umiejętność.
– I najważniejsza; Niniel Blaine. – mówili kolejno, niemal wchodząc sobie w pół słowa – Pierwszych dwoje spróbujcie przekonać. Kolejną dwójkę musicie przekonać. A ostatnią; macie tu sprowadzić. Ale spokojnie, nie ma pośpiechu. – dodał na koniec, z wolna podnosząc palce do twarzy, by gwałtownym ruchem naciagnąć sobie kaptur z powrotem na twarz. Ku uldze zebranym, potworne oblicze zniknęło wśród mroku czerwonego płaszcza. – Kontynuujac.
Trzecią… – przerwał Jeden z Wielu, wydając się czymś wyjątkowo zainteresowany – Będzie złapanie i sprowadzenie pewnej jednostki, która niewprawnie posługuje się naszą mocą. Która wykorzystuje i marnuje nasze porozrzucane na tym świecie zasoby… – warknął, najwidoczniej tym faktem rozgoryczony – Młoda dziewczyna, a teraz królowa. Konieczne jest, by spotkała się z nami. Im szybciej, tym lepiej.
Wszystkie oferty wydawały się dość ciekawe. Oczywiście jeżeli patrzeć na nie przez pryzmat dziwności i niebezpieczeństwa.
Każda ze ścieżek zawiera równoważące się wartości. Jeśli jedno z tych zadań nie zostanie wypełnione, plan ulegnie spowolnieniu. Na co w tym momencie nie można sobie pozwolić. Wiec teraz wybaczcie. – pouczyła osobowość Eterycznego, również zwracając twarz w kierunku widniejącego nisko w dole miasta – I nie obawiajcie się. Wasze, ich, nasze życia, są w waszych i naszych rekach. – dodał niemal na niesłyszalnym tonie, po czym…
Mała postać odwróciła się na piecie i wolnym krokiem podążyła w kierunku załomu ściany. Gdy już się tam znalazła, na próżno było jej szukać. Wyglądało to, jakby niemal rozpłynęła się w powietrzu.

[zt]
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 09 paź 2011, 00:08

01 lis 2011, 20:27

Spoglądał z nie ukrywana uwagą na Eterycznego, kiedy ten przemawiał, a gdy zwrócił się ponownie do niego, odpowiedział:
Dla was – owszem. Dla mnie zapewne słowo "niewybaczalny" ma zakres określony, możliwe, że o wiele inaczej niż w waszym przypadku. Natomiast co do wagi, wartości, już sporo czasu temu zdecydowałem się, co jest dla mnie istotne – mówił pewnie, lecz i ze spokojem i melodyjnością jak na początku.
Wtem odezwały się znów byty żyjące w ciele Sachmet ich wypowiedź była znów rozbudowana, lecz w porównaniu do wcześniejszych o wiele bardziej konkretna, nie posiadająca w sobie tego elementu gry i szyderstwa, które to zakradały się do wcześniejszych słów. Wspomniały kilka imion, które Upiór szybko postarał się spamiętać – Eleor, Loki, Ternadil, Elira, Ayumi i Niniel, były to dla niego jak na razie nic nie znaczące imiona, reprezentowały osoby, na których najwyraźniej to bardzo zależało bytom nicości. Była jeszcze ta ostatnia, kolejna osoba o równie charakterystycznej aurze co ta należąca do Viridara bądź Sachmet, jej odnalezienie chyba nie byłoby w takim wypadku ogromną trudnością, ale pojawiał się haczyk, a więc była królową? Wnioskując z tego gdzie się znajdowali, musiała być królową sąsiedniego państwa, a może nawet samego Wolenvain.
Zaczął pomału się oddalać w kierunku, z którego wcześniej przybyli, poprawił plecak, który zawieszony był przez jego ramiona i nagle to zza skalne zasłony wychylił się ciemny jak noc, uzbrojony, sprawiający wrażenie nie bycia czymś materialnym, wierzchowiec. Dosiadł swego towarzysza i zwrócił go w kierunku, w którym znajdował się Viridar, by rzucić na pożegnanie:
Obyśmy spotkali się wciąż będąc sprzymierzeńcami Viridarze – zawołał donośnie – inaczej marne me szczęście… – dodał pod nosem i zawrócił konia w kierunku, w którym miał się udać.
Nie był pewien co ma zrobić – wziąć ich stronę, a może postarać się kogoś powiadomić o całym przedsięwzięciu? Czy każdy z tych wyborów nie mógł być niewłaściwym? Czyżby znalazł się na granicy własnego sumienia i własnych ideałów? Jakże okrutny los, a przecież jedyne czego do tej pory szukał to sprawiedliwość, a miała się po części dokonać przez klęskę wrogów jego kraju. Dopiero teraz dotarło do niego, że co w takim wypadku uczyniłby potem? Wieczna tułaczka bez celu? A więc to nie mogła być sprawiedliwość, której szukał. Zatem droga przed nim była wciąż długa i kręta. Pogrążony w tych myślach, zniknął z zasięgu wzroku udając się ku dalszej drodze.

[z/t]
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

02 lis 2011, 13:32

Viridar pozostawał odwrócony w stronę Wolenvain, tyłem do towarzyszy nawet kiedy istoty żyjące w ciele Sachmet przedstawiały swój plan, albo raczej to co należało najpierw uczynić. Wbrew pozorom sprowadzenie osób takich jak Loki czy Niniel nie było problematyczne, zwłaszcza jeżeli nie porzuciły one dawnych planów i towarzyszących im emocji. Pozostałych jednak Eteryczny nie znał, mimo to każdy z nich musiał być ważny skoro mieli zostać sprowadzeni, najwyżej trzeba będzie ich zmusić do współpracy, czy to przemocą czy to manipulując ich umysłami. Był też jeszcze ktoś kto osobistym zdaniem Podróżnika nicości mógł się przydać, a konkretnie Flecher, a konkretnie zdolności które łączyły go z Eterycznym.

Była też sprawa królowej która posługiwała się energią którą istoty uznawały za swoja.. chodziło zapewne o Energie Nicości. Viridar od razu skojarzył Nikol, nie czuł już się jednak w obowiązku jej pomóc z racji że miał już inny plan wydostania się z Leviathana, nie wymagający jej udziału. W dodatku ze słów Sachmet wynikało że Królowa posiadła swoje zdolności bez jego pomocy, co otwierało kolejne możliwości a dokładniej nowe drogi powiększenia swoich mocy.

W końcu swoje przysłowiowe trzy grosze dodał Upadły co Podróżnik Nicości pozostawił bez słownej odpowiedzi, Upiór poczuł w swoich myślach jednak coś co możnaby nazwać aprobatą, czuł że Viridar podziela jego zdanie.
Oboje, bądź cała czwórka (zależnie od spojrzenia na sytuację) towarzyszy Eterycznego odeszła pozostawiając go samego na skraju urwiska gdzie stał jeszcze przez dłuższą chwilę po czym najzwyczajniej w świecie zniknął. Tak naprawdę przez cały ten czas szukał granicy zaklęcia blokujacego teleportację aby przenieść się na samą jego krawędź.

z/t
Awatar użytkownika
Posty: 21
Rejestracja: 14 gru 2011, 17:35
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1257

16 gru 2011, 23:08

Pojawili się bezszelestnie, pod osłoną nocy ledwo widoczni, Raphael puścił dłoń Eragosa i obserwował jego reakcję. Nie spodziewał się pochwał czy zachwytów od ludzi takich jak on, jednak był przekonany, że zrobił na nim wrażenie. – Tu możemy spokojnie porozmawiać, żadnych niepotrzebnych oczu i uszu. Czego pragniesz Eragosie – Wytłumacz mi. – Rozejrzał się i znalazł duży płaski kamień usiadł na nim i spojrzał znacząco na rozmówce.
Awatar użytkownika
Posty: 67
Rejestracja: 12 gru 2011, 17:54
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1247

16 gru 2011, 23:15

Eragos był zdziwiony tym, co ujrzał, lecz starał się tego nie okazywać. Uśmiechnął się lekko i powiedział:
– Całkiem nieźle… – ton jego głosu był spokojny i delikatnie wyrażał aprobatę wobec czynu jaki zrobić nieznajomy – Czego pragnę? – spytał retorycznie – Potrzebuję rąk do… do pracy… – zawahał się jakby teatralnie. Brzmiało to tylko jak zachęcenie do rozwinięcia tematu. Jednak Protektor nie nalegał. Czekał, aż jego rozmówca sam pokusi się o szczegóły.
Kątem oka bacznie obserwował poczynania Raphaela, udając, że wypatruje się w piękne widoki, które rzeczywiście były imponujące. Jednak nie po to tutaj przyszedł. Czuł, że lada chwila zyska pierwszego kompana, który przybliżał go do odnowienia potęgi rodu…
Awatar użytkownika
Posty: 21
Rejestracja: 14 gru 2011, 17:35
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1257

16 gru 2011, 23:25

Przejdźmy do rzeczy, nie wykonam dla Ciebie żadnej ryzykownej roboty póki nie będę Ci ufał, chcę wiedzieć co będę z tego miał, oprócz cennego kompana i ostatnia rzecz nie mniej ważna to moje umiejętności. Potrafię przemierzać przestrzeń dowolnie bez żadnych ograniczeń z dowolną liczbą istot, nie mogę ich jednak zmusić do podróży. Złóż swoją ofertę, a ja podejmę decyzje, jeśli będzie ona pozytywna to mogę Ci pomóc. Pamiętaj jednak, nie jesteś moim panem czy przełożonym, tylko człowiekiem który potrzebuje pomocy bo jego dziedzictwo rodzinne wali się na łeb na szyje, więc doceń każdą pomoc. Chciałbym również dowiedzieć się coś o tobie i twoim planie, będziesz dzielić się ze mną twoimi planami, a ja podzielę się myślami z tobą. Tak się składa, że poszukuje wiedzy, a z tego co mi wiadomo swego czasu twoja rodzina przetrzymywała księgi o niesamowitej wiedzy spisanej na ich kartach. Chętnie położył bym swoje ręce na jednej z nich. Jednak zboczyłem z tematu, czekam na ofertę – Raphael wyciągnął fajkę i nasypał weń tytoniu, odpalił ją i pykał sobie wpatrując się spokojnym wzrokiem w Eragosa.
Awatar użytkownika
Posty: 67
Rejestracja: 12 gru 2011, 17:54
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1247

16 gru 2011, 23:44

Eragos uśmiechnął się. Miał teraz pewność, że znalazł osobę, która choć w połowie spełniania jego zawiłe wymagania. Obrócił się do Raphaela i rzekł:
– Zaufanie może i przyjdzie… z czasem – ton jego był niezwykle poważny i spokojny. – Jeśli… Jeśli potrafisz zabić człowieka, bez kiwnięcia palcem… – stosował liczne pauzy – To z pewnością znajdzie się dla Ciebie miejsce w moim szeregu… – Przerwał raz jeszcze, wpatrując się w imponujący widok dolin w oddali… – Znajdziesz mnie na bagnach, niedaleko Gorących Źródeł… – wyciągnął się, po czym głośno ziewnął. W tym momencie niezauważenie chwycił igłę, którą wcześniej ukrył w płaszczu, po czym szybkim ruchem wyrzucił przed siebie. Kawałek stali z zawrotną prędkością ciął kolejne płaty powietrza, by finalnie zatopić się do połowy w klatce piersiowej Raphaela.
Cała akcja nie trwała nawet sekundy, przez co kompan nie był w stanie skutecznie zareagować na tą próbę.
Igła powoli uwolniła truciznę, prowadząc wędrowca w ramiona Morfeusza.
Eragos podszedł do niego na odległość metra i powiedział:
– Pamiętaj, przyjacielu. Bagna niedaleko Gorących Źródeł. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy… – rzekł szczerym tonem – Tymczasem… Dobranoc…
Po czym Raphael stracił przytomność. Protektor złapał go i delikatnie położył na ziemi. Strażnik był niezwykle szorstki, lecz bardzo dbał o sojuszników. Wyciągnął stalowy bolec i schował do futerału, powoli oddalając się w stronę Wolenvain…

z/t
Awatar użytkownika
Posty: 21
Rejestracja: 14 gru 2011, 17:35
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1257

17 gru 2011, 09:54

Eragos niespodziewanie wyrzucił kolec w stronę kartografa, który nie spodziewał się takiego ruchu. Igła była zbyt szybka , aby można było wykonać unik. Raphael został ugodzony igłą i osunął się na ziemię, nie miał siły nic wykrztusić, jednak doskonale słyszał co się do niego mówiło. – Więc bagna, ale czemu w ten sposób – – myślał Raphael. Nie zdążył jednak długo myśleć, gdyż trucizna prawdopodobnie była zatruta, widział jeszcze jak [rzez mgłę Eragosa, po czym usnął. Śniły mu się rzeczy dziwne, wielki zamek i atak najeźdźców, walkę na murach i w mieście, potworna bitwa trwała jednak krótko. Obudził się nad ranem i stwierdził, że w górach o tej porze jest strasznie zimno. Wstał, otrzepał się, postanowił, że zbeszta Eragosa za takie zachowanie, następnym razem będzie miał się na baczności. Zniknął w górach i pojawił się na bagnach niedaleko "Gorących źródeł". z/t

Wróć do „Wichrowe Szczyty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.