Turnia

Osławiony już niejedną legendą pas wzniesień nie jest może bardzo wysoki, lecz na jego szczytach panuje wyjątkowo surowa atmosfera. Nie chodzi tu nawet o dotkliwy mróz, bardziej o nieustające wiatry zdolne porwać człowieka z nóg.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 09 paź 2011, 00:08

Turnia

10 paź 2011, 16:10

Skalisty, lecz niewysoki szczyt, o kompletnie pionowym zboczu, jedno z tych miejsc, z których można obserwować okolicę, lecz mogą też służyć za miejsce postoju. Wiatr nie wieje tu mocno z racji, że dookoła wyrastają wyższe szczyty, aczkolwiek należy unikać krawędzi, bo upadek w dół z takiej wysokości oznacza pewną śmierć.


-------------------------------------------------

Stąpając ciężko szedł po prostu przed siebie. Nie pamiętał, z której strony przybył, ale szybko domyślił się, że na pewno idzie nie tam gdzie trzeba, a fakt, że tutaj droga się kończyła, tylko uświadomił go, że nie ma sensu nawet zawracać, a więc przyklęk i położył ostrożnie Sachmet, którą niósł na rękach całą drogę, na ziemi. Powstał wciąż spoglądając na nią, nie będąc pewnym jej stanu, by co jakiś czas rozejrzeć się i spróbować wyśledzić czarodzieja, jednakże tego nie było w pobliżu.
Upadły zatem usiadł na ziemi i zdjął hełm, kładąc go obok, by zastanowić się ad wszystkim jeszcze raz. Nie wiedział sam dlaczego wciąż tkwił w tej sprawie. Imperium, które cały czas ścigał, właśnie szarżowało na wolenvainską armię. Sam nie wiedział czy chce zemsty, a jeśli chce to czy chce jej dokonać własnoręcznie. Nie widział celu w swej podróży. Nie mógł odnaleźć sprawiedliwości, której tak uporczywie szukał. Więc może robił to wszystko po to by odnaleźć owy cel? W zasadzie to stwarzał niepotrzebne problemy. Da się ponieść przeznaczeniu, później będzie zastanawiał się co dalej, w tej chwili interesowało go kim tak na prawdę są te dwie istoty, z którymi dane mu było się spotkać.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 09 paź 2011, 00:08

11 paź 2011, 20:34

Viridar odsunął się tak gwałtownie, jakby ujrzał same czeluści jednego z tych światów, w których nikt nie chciałby się znaleźć. Trzeba było przyznać, że Eteryczny wyraźnie zachował się jakby został obrzydzony. Długo Sambionowi nie zajęło ujrzenie tego, co doprowadziło Eterycznego do takiej reakcji.
Na bogów… – pomyślał Upiór, zatrząsł się znacząco i ujrzał to, co ciężko było opisać. Twarz dziewczynki była zdeformowana… nie! Obrośnięta tym czymś. To tak jakby inna istota się na niej gromadziła. Upadły pomyślał sobie, od razu, że może to to samo istnienie, które spotkali w jaskini. Zdecydowanie posiadało kolor cieczy, a ta przecież wsiąknęła wówczas w osobę Sachmet.
Cokolwiek to było, to właśnie z tego winy nic nie widziała. Musieli się zatem jakoś tego pozbyć. Pytanie brzmiało jak? Nie miał pojęcia co robić, więc po prostu liczył na to, że Eteryczny tym się zajmie.
Mam nadzieję, że wiesz co robić, lordzie – odezwał się, zachowując równie wiele szacunku co wcześniej, mimo, że Viridar raczej nie był kimś kogo da się lubić albo uważać za towarzysza.
Awatar użytkownika
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

11 paź 2011, 20:55

Widząc, a raczej słysząc reakcję zebranych wokoło, natychmiast zasłoniła swoją twarzyczkę rękami. Już wcześniej wymacała, że coś jest nie w porządku. Teraz jej palce plądrowały nową skórę z niemal chirurgiczną precyzją. Za każdym razem gdy natrafiała na jeden z ostrych zębów, krztusiła się starając zdławić piski paniki, które aktualnie były niewskazane.
W końcu skończyła, bezradnie spuszczając ręce po bokach. Uniosła głowę w stronę, gdzie najprawdopodobniej mieściła się postać Viridara.
Wujku, co mam zrobić..? – spytała, kłapiąc pierwszym zębatym pyskiem z dość nieprzyjemnym trzeszczeniem.
Eteryczny, choćby chciał, nie zdążyłby odpowiedzieć na czas, gdy otworzyła się druga z nowych paszczy. Wyszczerzyła mordkę w uśmiechu, przez co całość wydała się jeszcze bardziej obrzydliwa niż na początku.
Lordzie? – rzuciła z politowaniem, oblizując bezwargie usta swoim niebieskim językiem – Czyżby coś się zmieniło od czasu naszego poprzedniego spotkania, Viridarze?
Podczas gdy druga morda szczerzyła zęby w uśmiechu, pierwsza wykrzywiła się, jakby chciała zwymiotować. Na szczęście zamiast tego inicjatywę przejęły ręce, wpychając się w gołąb gardła drugiej. Wkrótce było słychać odgłosy duszenia i stłumionych, wypowiedzianych dziecięcym głosem wyzwisk.
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

14 paź 2011, 11:02

Oficjalnie mam dość czekania na Yani.

Wujku. Wujku. dziecko w .. takim stanie zrezygnowanym głosem mówi do kogoś wujku prosząc jednocześnie o pomoc. No jakby Viridar miał jakiekolwiek strzępi uczuć to w momencie by się rozkleił i wściekł na tego kto jest przyczyną stanu Sachmet. Jednak tych uczyć nie posiadał i może nawet lepiej z racji że pod wpływem uczuć często robi się różne głupstwa. Coś jednak przemówiło przez dziewczynę, i zdawało się znać Eterycznego.. nie można było jednak stuprocentowo stwierdzić co to była za istota. Czy był to wielki i potężny "Cień" czy coś innego, odpowiedzieć jednak należało:

– A niektórzy mieli mnie za złego. Nie mamy zwyczaju sprowadzać niczego do czerni i bieli.. ale robienie z dziecka takiej poczwary jest bliskie czerni. Wasze motywy pozostają mi jednak nieznane a umysły nieprzeniknione, nie przywykłem do braku informacji. Jaskinia oddała nam dziewczynę, przypuszczam że na twoje polecenie zatem masz w tym cel, nie mam ochoty wchodzić w drogę komuś władającemu takimi mocami podczas gdy moje są poważnie ograniczone na tym świecie. Jakie są zatem twoje plany wobec niej bo chcąc nie chcąc już znalazłem się w tej grze, wolę być po jednej ze stron niż stać na linii ognia z obu.
Mimo wszystko Podróżnik Nicości nie wydawał się przejęty sytuacją, nawet nie ruszył się z miejsca a jego głos jakby nie brzmiał wydawał się spokojny i opanowany.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 09 paź 2011, 00:08

15 paź 2011, 01:26

Istota ta musiała byś najwyraźniej częścią dziewczyny, bo fakt, że jedna z paszczy przemówiła jej słowami, a druga mówiła już co uważała, to potwierdzał. Problem polegał na tym że w tej chwili czuł się bezsilny, a jedyną osobą, która mogła coś zrobić był oczywiście Eteryczny. Problem polegał na tym, że ten mówił dużo i niekonkretnie, a więc udzielenie pomocy Sachmet było wciąż daleko.
Sambion wolał jednak nie wyrażać swojej opinii, biorąc pod uwagę fakt, że sytuacja ta była dla niego zupełnie ciemna i niepewna. Postanowił po prostu wykonywać polecenia i oczekiwać na wynik, który tak go interesował.
Zapytałbym inaczej, ale nie chcę psuć twojej koncepcji działania – rzekł w kierunku Viridara, ówcześnie odchrząkując, by następnie zdać sobie sprawę, że w sumie wyraził swoją opinię, czego uczynić nie zamierzał, choć przyznać trzeba było, że była nieznacząca, a raczej nie przerwał dysputy dwóch istot na długo.
Awatar użytkownika
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

15 paź 2011, 18:55

Mała bójka do której doszło została szybko zażegnana gdy do akcji wkroczyły zęby drugiej pary szczęk. Dziewczynka musiała aż przysiąść z wrażenia, poczuwszy ostry ból w postaci małych ranek stworzonych w delikatnej skórze rąk. Lekko zakrwawione usta wydały przeciągły syk, któremu zawtórował kolejny głos. Ten przypominał raczej bezdźwięczny i pusty, pasujący do osoby całkowicie pozbawionej wszelkich emocji.
Sądzę, że już powinieneś wiedzieć. – szepnęła cicho kolejna zębata paszcza, mająca identyczny głos, co stojący przed nią Eteryczny.
Być może pokonałeś Nas; ty i reszta istot z tego świata. – rzekła druga, już mniej obojętnym tonem – Ale utrata mocy jest teraz niczym w porównaniu z tym co zyskaliśmy.
Viridarze pozwól, że wyjaśnię. – uciął ten sam spokojny głos co wcześniej – Kradnąc zamierającą cząstkę Cienia, nie zostałeś całkowicie pozbawiony konsekwencji. Twoje ranne, eteryczne ciało zostało dokładnie zbadane przez Jednego z Wielu. W ostatnim akcie obrony, pożarł on cząstki pochodzące z ciebie, Viridarze. Tak więc teraz…
Moc eterycznych, ciało demona i Nasz nicość połączyły się w jedno. Stanowiąc idealną materię. – wycharczała środkowa morda, merdając w powietrzu jasnym językiem.
To co zostało im przekazane, było trudne do pojęcia, bądź zrozumienia dla osób postronnych, lecz… Viridar doskonale zdawał sobie konsekwencje, jakie mogły wyniknąć z takiego rodzaju kombinacji.


[sorry, ale brak czasu i choróbsko nie pozwala mi składnych postów składać=-=]
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

15 paź 2011, 20:27

Viridar wysłuchał spokojnie co ma do powiedzenia istota.. a raczej istoty bo przemawiała więcej niż jedna. Pomyśleć by można że informacja o fakcie że jego moc została wykorzystana bez jego wiedzy będzie powodem do złości, reakcja Eterycznego była jednak inna. Przerwał on lewitację opadając swobodnie na ziemie i sam zabrał głos:

– Powinienem Cię.. albo raczej was teraz zabić, jednak mówicie mi to bez obawy czyli nie jestem w stanie tego uczynić, a przynajmniej tak myślicie. Jednak jeśli naprawdę jest tam część mnie to prawdziwie leży to poza moim zasięgiem. Pozostaje mi zatem duma z faktu że część mnie się w tej "idealnej materii" znajduje.

Końcówka zdania miała w sobie mimo wszystko nutkę sarkazmu, jakby chciał powiedzieć "przekonamy się". Nie był to jednak koniec wypowiedzi:
-Nadal jednak nie jest to odpowiedź na moje pytanie. Pytałem o wasz cel, nie czym jesteście.

Pomimo faktu ze Podróżnik Nicości wiedział z czym ma do czynienia, że rozmawia z istotą od siebie lepszą pod wieloma względami nadal zachowywał swoją pewność siebie a jego postawa wyrażała dumę. Głęboko w zakamarkach umysłu, niedostępnych nawet dla istoty takiej jak ta którą miał przed sobą jednak widział moc która drzemała w niepozornie małym ciele dziecka i to co może się stać kiedy zostałaby wyzwolona. Nie były to optymistyczne obrazy.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 09 paź 2011, 00:08

22 paź 2011, 12:27

Sambion zdawał się po mału rozumieć zaistniałą sytuację, wyciszony nieco przez hełm głos ozwał się tak melodyjnie, lecz i tak stanowczo jak wcześniej:
Poczekaj chwilę… Viridarze, bo tak najwyraźniej cię zwą, co ta istota… te istnienia mają na myśli? Czyżbyście spotkali się już wcześniej? – Zamilkł na bardzo krótką chwilę, by pozbierać myśli. – Rozumiem dobrze, że ta historia nie tyczy się mnie w ogóle, możliwe, że jest odległa, jednakże wyjaśnij mi to jeśliś łaskaw.
Zwrócił głowę ku Eterycznemu i w zastanowieniu oczekiwał z niecierpliwością na odpowiedź. Przeczenie zapewne przyjąłby ciężko, ale przyjął, w końcu siedzieli w tym momencie w tym samym bagnie, więc nic dziwnego, że upiór chciał wiedzieć cokolwiek, co sprawiłoby, że w zaistniałej sytuacji czułby się o wiele pewniej, notabene w tej chwili wiedział tyle co nic, jedynie był wciąż jeszcze bardziej ciekaw wszystkich informacji.
Kim jest Sachmet? Kim jest Viridar? Kim są istoty, które pasożytują na dziewczynie? Jak do tego wszystkiego doszło? Był ciekaw, chciał się dowiedzieć jak najwięcej. Nie zmieniało to jednak, faktu, że spodziewał się odmowy udzielenia większości informacji, mimo to zamierzał starać się być niezauważalnie nachalnym.
Awatar użytkownika
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

25 paź 2011, 17:24

Stworzenie wydało się rozbawione sytuacją, z jaką przyszło mu się zmierzyć. Wprawdzie Eteryczny mógł przysporzyć wielu problemów, ale jak dotąd, nie było na to jasnych znaków. Przecież to dzięki niemu pękła ostatnia nić siły woli dziewczynki, przez co stała się nareszcie dostępna, po tylu latach oporu. Tylu latach! Zbyt długo to trwało, lecz teraz… Wydawało się to znikomym odcinkiem czasu, względem tego, co prezentowała przyszłość.
Myślę, że powinieneś już znać odpowiedź. – syknęły obie paszcze, wykazując niezwykle sprawną synchronizację.
Dziewczynka tylko pokręciła głową i przyłożyła małe rączki do uprzedniego miejsca pobytu oczu. Widocznie na razie była niezdolna do wykonania innych ruchów.
Niszczymy i budujemy. Taka jest nasza rola. – zaintonowała trzecia morda – Pożremy ten, jak i wiele innych światów. Zdobędziemy potęgę…
– …i dawną moc. Eteryczny, chyba nie przejdziesz koło takiej okazji? Wiemy, czego chcesz. I z całą pewnością możemy ci to dać. – syknął Cień, dziś w wyjątkowo dobrym humorze – To i jeszcze więcej. To samo tyczy się ciebie, Upiorze. – powiedział, zwracając okropną mordę w stronę podróżnika – Wiemy czego chcecie. Sprawiedliwości, wolności… Lecz my potrafimy znacznie więcej. Okażcie pomoc, a podarujemy wam znacznie więcej.
Krótki wywód zakłócił cichy chichot jednej z najmniej aktywnych mord. Ta, należała do samej Sachmet, która przez cały czas tylko przysłuchiwała się z uwagą powoli odzyskując spokój. A tym samym zdrowe podejście do zaistniałego zdarzenia.
Dziecko, a ty z czego się tak cieszysz? – zapytała z ciekawością środkowa, próbując natychmiastowo odczytać znaczenie tej reakcji. Na szczęście pierwsze zębate usta tylko wykrzywiły się niesmacznie, milknąc już całkowicie.
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

27 paź 2011, 18:06

Upiór w końcu zdecydował się na zadanie pytań które dręczyły go zapewne od początku sytuacji, gdyby jednak zadał je wcześniej zapewne usłyszałby odpowiedź. Rozmowa z … Sachmet była ważniejsza od pytań jednak pozostawić Upadłego całkowicie bez wiedzy także byłoby niestosowne, dlatego Eteryczny też nie odwracając się nawet odrzekł:

– Otrzymasz odpowiedzi w swoim czasie. Na razie słuchaj a może coś z tego wyniesiesz.

Następnie przyszedł czas by powrócić do pozostałej trójki istot mieszkających w ciele dziewczynki. Wreszcie z nich ust padła odpowiedź na pytanie zadane przez Podróżnika nicości, ciężko było jednak powiedzieć aby ten był zdziwiony planami istot. Coś jednak nie pasowało, istota posiadająca w sobie tak nieprawdopodobną moc prosi o pomoc.. coś tu nie pasowało. Aby pozbyć się niepewności z sytuacji, Viridar zabrał głos:

– Posiadacie moc jakiej nikt inny na tym świecie zapewne nie widział na oczy, a mimo to prosicie o pomoc. Spodziewacie się czegoś z czym moglibyście sobie nie poradzić czy może to zwykły pragmatyzm? Z racji posiadania w sobie części mnie powinniście także wiedzieć że prośba jest zbędna. Jak już mówiłem lepiej wybrać stronę niż stać na linii ognia z obu stron a wątpie żeby Leviathan tak łatwo się poddał. Na moje wsparcie możecie liczyć, powiedzcie tylko co mam czynić.

Tak, w głosie Eterycznego po mimo jego nienaturalnego wydźwięku dało się usłyszeć nutkę uległości miała ona swój cel, tak samo jak przystanie na propozycję. Cel ten nie był jednak tak oczywisty jak zarówno Sachmet czy Upiór mogli myśleć, głęboko w zamkniętych zakamarkach umysłu, Viridar miał inny plan który miał zamiar wcielić w życie zależnie od rozwoju sytuacji.
Awatar użytkownika
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

28 paź 2011, 12:26

Istota wydała przeciągły odgłos, który można było umieścić między jękiem a śmiechem.
– Nie prosimy o pomoc dlatego, że jest nam potrzebna. Tylko dlatego, że chcemy.
Incydent z pustyni nie może się powtórzyć – podjęła druga, nabierając nieprzyjemnie poważnego tonu – Wtedy zignorowaliśmy jednostki postronne, tak naprawdę nic nie znaczące. Nasza moc również została ograniczona, gdy źródło naszej wszechpotęgi zostało wyswobodzone. Nie zależy nam na jego odzyskaniu, a zniszczeniu. Zgodnie z paktem zawartym z końcem ery poprzedniej jesteśmy podporządkowani temu zadaniu.
Dziewczynka w końcu wstała, dziwnie przy tym wyginając ciało do tyłu. Tak jakby nie bardzo wiedziała do czego służą kości, czy mięśnie. Płaszcz jak na rozkaz owinął się wokół niej, pozwalając zachować w miarę stabilną pozycję pionową
Wykorzystamy strategię naszego przeciwnika, w której to jednostki odegrają główną rolę. – wycharczał dobitnie Cień.
W tym samym momencie rączka dziewczynki została podniesiona do góry. Lecz w sposób nie do końca swobodny. Teraz w całości owinięta czarnym śluzem, drżała, zbliżając szponiasto zakończone palce ku głowie.
– Eteryczny. Nie wiemy, czy twoje intencje są prawdziwe, lecz jesteśmy gotowi spełnić twoje oczekiwania.
Ręka w końcu dotarła do zębatej linii ust, usadowionych na samej górze. Te milczały tylko, jakby wiedząc co je czeka. Z końca palca wskazującego czarnej dłoni wypłynęły srebrne nici, które wniknęły w niewidzialne wargi, bądź dziąsła szczęki, zszywając ją ze sobą.
Nie będzie przeszkadzać. – rzekły cicho eteryczne usta, opuszczając dziecięce dłonie luźno wzdłuż tułowia.
Będzie. – mruknął nieusatysfakcjonowany Cień, po czym zwrócił się w stronę Upiora, który jak na razie mało z tej dyskusji rozumiał. Ku zaskoczeniu zebranych, bądź też nie, po ziemi spłynęła przeźroczysta substancja, której początek znajdował się u stup Sachmet. Omijając przeszkody w postaci kamieni, strumyczek w końcu dotarł do mężczyzny. Zatrzymał się dosłownie na kilka sekund, dając czas istocie na krótkie wyjaśnienie.
Mowa jest tu zbędna. – powiedział obojętnie, atakując krystalicznie czystą cieczą.
Dla osób postronnych wyglądało to tak; wiązka substancji zniknęła, gdy tylko dotknęła zbroi Sambiona. Nie było sposobu, by się przed tym uchronić używając jakichkolwiek czarów, czy siły fizycznej. Upiór zamarł na kilka minut, by w końcu odzyskać stracone na moment zmysły. Mógł mieć lekkie zawroty głowy, lecz poza tym wszystko wyglądało w porządku.
Ale z perspektywy samego mężczyzny ta dziwna sytuacja, prezentowała się znacznie ciekawiej.
Niemniej zobaczył urywki czyiś wspomnień początkowo nielogicznych, lecz pod koniec układających się w jedną całość.

Czerwono włosa kobieta, wiła się agonalnie w jakimś opustoszałym pomieszczeniu. Już na pierwszy rzut oka trudno było utożsamiać ją z człowiekiem. Czarna skóra, kocie uszy, ogon… Wokoło znajdowały się tylko stare sprzęty użytkowe, oświetlone przez zamglone okna, które odcinały osoby postronne od zewnątrz.
Dziewczyna właśnie wycierała ręką coś, co przypominało smołę lejącą się prosto z jej ust. Dookoła widniały kręgi wymalowane najprawdopodobniej krwią, która wyglądała na świeżą. Symbole wyryte w drewnianej podłodze jaśniały, pulsując łagodnym, lekko niebieskim światłem.
Ja… Chciałam tylko oznajmić, że dostałam możliwości. – oznajmiła pochylając z trudem głowę – Teraz będę mogła sprowadzić do was więcej dusz. Zostałam przyjęta do organizacji, zajmującą się eksterminacją ludzi…
Co byś chciała w zamian? – zapytał głos, który Upiorowi wydał się znajomy, lecz… Nie do końca. Ten, którym posługiwał się Cień, przypominał wyzutego z uczuć sześciolatka, którego charakter zupełnie nie pasował do wszechpotężnej istoty.
Chcę ci tylko służyć… – odpowiedziała dziewczyna, niemal na skraju przytomności, opadając jeszcze niżej na ziemię.


Obraz znikł. Pojawił się zupełnie nowy, choć w jakimś stopniu przypominający poprzedni.
Ciemne pomieszczenie, równie zakurzone i równie nieużywane co wcześniej. Dookoła tylko kilka plątających się strażników, widocznie mocno czymś podenerwowanych. Kapitan zaciągnął się dymem tytoniowym, próbując zająć czymś drżące ręce.
Ilu zabitych? – zapytał w końcu, zwracając się ku równie przestraszonemu podwładnemu.
B-bodajże piątka… Troje dzieci, dwóch dorosłych. – wykrztusił, próbując nie patrzeć przed, ani pod siebie. – Wszystko wyglądało jak… Rytuał. Na górze są wyryte symbole… Kapłani już są w drodze…
Starszy mężczyzna tylko pokiwał głową.
Perspektywa zmieniła się trochę, opuszczając się nieco w dół. Tuż przed stopami oglądającego znalazła się duża kałuża krwi w której odcinały się pojedyncze fragmenty ciała. Części były na tyle małe, że nie trudno było stwierdzić, iż ich właściciel nie mógł mieć więcej niż kilka lat.


Tym razem… Nie było widać nic. Na pierwszy rzut oka. Dopiero po chwili można było dopatrzyć się znajomych, szkarłatnych włosów których właścicielka wisiała pośród różnych odcieni czarno-szarego dymu. Wisiała w powietrzu niczym lalka, bezbronna, całkowicie odsłonięta. Nie wykazywała prawie żadnych oznak życia.
Cień zanim podjął rozmowę, spojrzał przed siebie, na miejsce w którym jego twór walczył z jednym wojownikiem tej rzeczywistości. Człowiek wydawał się wyjątkowo silny, jak na zwykłą istotę, lecz mimo to… Jeden z Wielu nie mógł sobie pozwolić na jakiekolwiek zakłócenia. Nie teraz.
Gdybym chciał, mógłbym zniszczyć ten świat w każdej chwili. Gdybym chciał, mógłbym zabrać stąd wszystkie dusze. Ale to nie jest moim celem. Chcę, byś to ty nadała mi powód, dla którego przybyłem, Dla którego otworzyłaś portal.
Cień delikatnie pogłaskał ją jedną ze swoich niezliczonych rąk.
Teraz rozumiesz? Cokolwiek będziesz chciała, ja mogę to spełnić.
Chcesz sprawdzić, czy ci ufam? – przemówiła kotołaczka, ledwo otwierając usta.
Chcę sprawdzić, czy JA mogę ci zaufać.
Nagle zamilkł.
Upiór poczuł jeszcze jedną osobę, która chciała skontaktować się z nim. Albo Cieniem. Trudno było to rozróżnić zwłaszcza, gdy to stanowiło teraz wspomnienia należące do Nicości. Oczy oglądającego podniosły się ku górze, gdzie widniał nie kto inny, jak sama postać owiniętego w fioletowe szaty Eterycznego..

Pustynia… Piaskowa pustka, na której rozegrała się decydująca bitwa… Chordy zdeformowanych potworów Cienia, nacierały na niemal garstkę przeciwników z prowincji. Co tu dużo mówiąc; Nicość czuła, że słabnie. Podstępnie zastawiona pułapka nie miała racji bytu, a tu proszę. Wszyscy ci, którzy wspierali go w tym świecie, teraz walczyli jako jego wrogowie, skutecznie niszcząc wszystko co stworzył.
W końcu westchnął, wydając ostatnią wolę. I nie, nie czuł bólu. Uczucia były mu czymś zupełnie obcym.
Ale porzucenie tej potęgi jaką przez tyle lat gromadził, napawała go żalem. Viridar i Loki. Jedyne imiona, które zdołał zapamiętać, nim zniknął, zasypiając wśród szarej rzeczywistości, rozpraszając się po całym wymiarze Leviathanu.

Trwał w uśpieniu przez wiele lat. Dopóki nie nadeszła szansa, której nie omieszkał wykorzystać. Dziecko, noszące w sobie jego części, stanowiące idealne naczynie na zebranie swojej bezkresnej świadomości.
Przed oczami Sambiona przebiegło jeszcze kilka innych obrazów, które prezentowały jakąś dorosłą kobietę o identycznych włosach i oczach co wcześniej spotkana kotołaczka. Nie zabrakło również Viridara, którego życie Cień obserwował z nadzwyczajną dokładnością. Postać bladej, białowłosej driady, mocno zbudowanego mężczyzny, minotaura oraz wiele, wiele innych przewinęło się przez umysł Upiora w końcu go opuszczając.

Sachmet opuściła rączkę, śmiesznie przechylając głowę w bok.
To tylko mała część, jaką możemy wstanie przemienić na przyswajalne obrazy i odczucia. – zarecytował, widocznie nie mając już więcej do przekazania wojownikowi. A przynajmniej nie teraz.

Wróć do „Wichrowe Szczyty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 13 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Infi
Liczba postów: 52169
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.