Piaski pustyni

Nazwa Pustyni Śmierci jest aż nazbyt trafna - bez znajomości tego terenu trudniej przeżyć tutaj dłużej niż dwa dni. Jeżeli przemierzającym ją śmiałkom dane będzie spotkać grupę nomadów lub pustelnika, z pewnością uzyskają informacje na temat najbliższej oazy, zwykle jednak oddalone są one od siebie o kilka dni forsownego marszu.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Piaski pustyni

03 gru 2011, 22:08

Krajobraz nie był zachęcający dla podróżników. Piekielnie parzący piasek i dokuczające słońce dawały się we znaki. Przed oczyma nie było nic poza piaskiem i paroma skałami. Czasami jak się poszczęści, można znaleźć kaktus lub inną pustynną roślinę. Sama temperatura jest zabójcza. Rankiem słońce smaży niemiłosiernie, a nocą robi się bardzo mroźno. Środowisko może także uraczyć podróż swymi milusińskimi mieszkańcami. Różne bestie grasują na drodze i czekają na nieostrożnych aby złapać ich w śmiertelną pułapkę. Inne po prostu się rzucają, gdy ujrzą potencjalny obiad na horyzoncie.
Brzmi zabawnie…
………

Aleksis i jego uczeń Dahhard oraz golem przemierzają przez pustynie, kierując się na południowy zachód w stronę najbliższej oazy. W czasie swej podróży, spotkali wędrownego kupca, który mniej więcej opisał pustynie. Golem niósł bagaż ludzi, przynajmniej on nie odczuwał słońca.
-Bardzo przyjemnie, ale mogło, by być trochę cieplej, bo mrozi– obudził się sarkazm alchemika. Optymistycznie zaczynał podróż. Zaczynał.
Aleksis zrobił ze swojej białej koszuli, coś podobnego do turbanu. Udar słoneczny, był gwoździem do trumny, więc należało czymś ochronić głowę, przed promieniami słonecznymi.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

20 sie 2013, 10:54

MG

Tło<<

Nie było wątpliwości. Przybyli mężczyźni pragnęli śmierci Nazula, zapewne należeli do haniebnego grona banitów. Tępy wzrok przywódcy zaniepokoił się, gdy nadnaturalny podmuch zmusił go do cofnięcia się. Jego ludzie niepewnie spojrzeli na przyodzianego w czerwień przywódcę. Ten machnął niebezpiecznie bułatem, tnąc powietrze. Przekaz prosty jak drut – zabić

Pustynny mag wykorzystał swoją okazję. Wyzwolił magię w swym ciele, kształtując ją do zamierzonego efektu. Przemawiając nieznanym wrogom dialektem, ork nałożył na siebie formę. Skóra jego zmieniała odcień, nabierając barw skał. Po chwili ta sama skóra stała się kamienna.

Książę zaszarżował na najbliższego wroga, a był nim środkowy człek. Zielonoskóry, za nic mając jakąkolwiek finezję, runął na przeciwnika niczym fala piasku na nieprzygotowanego podróżnika przemierzającego pustynię. Bandyta chciał ciąć Nazula, jednak ostrze jego nie zdołało zadać jakichkolwiek obrażeń – jeno przeciął porządnie rękaw szaty orka. Zdziwieniem w oczach upadł jak kłoda, odlatując dobre dwa kroki do tyłu. Wojownik pustyni stanął nad upadłym. Postanowił on wypruć skurwielowi flaki. Zimna stal już miała chlasnąć w bebechy… wyszło to perfekcyjnie. Ślepia księcia obserwowały wydostające się przez ranę flaki, a jego słuch wyłapał żałosny skowyt. Zapewne ostatnim co widział człowiek, było orkowe wejrzenie pełne nienawiści i wyższości.

Poplecznicy zabitego, natychmiast – w gniewie – ruszyli na skamieniałego bydlaka. Byli ponadprzeciętnie zwinni. Wykorzystując nieporadność w ruchach przeciwnika, cięli go w różne miejsce, zostawiając jeno przecięte fragmenty stroju. Skonsternowali, zatrzymali się naprzeciw sobie, mając po środku swego nieprzyjaciela. Dystans dzielący ich obu wynosił piętnaście kroków. Nazul musiał wybierać – zaatakować jednego po prawej stronie czy drugiego po swej lewicy. Nagle, ten po prawicy, zauważył medytującego pustelnika. Ruszył w jego stronę!

Pokaż treść
Szata została poważnie naruszona. Widnieją na niej przecięcia, a niektóre jej fragmenty trzymają się na pojedynczych częściach tkaniny
Awatar użytkownika
Arga'Nazul
Posty: 44
Rejestracja: 19 wrz 2012, 20:49
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2207

21 sie 2013, 14:07

Arga wypuścił szybko powietrze z nozdrzy. Nędzne istoty miały czelność dalej się stawiać. Nie przestraszył ich fakt, że ich przywódca leżał teraz na piasku z wypływającymi z jego trzewi flakami. Nawet to, że cieli go raz za razem i jedynie, co udało im się dokonać to poprzecinana szata orka oraz stępione ostrza. Niepokoiło to orka, albowiem zwykli rabusie jego zdaniem od razu ruszyliby do ucieczki. Musiał działać szybko albowiem zaklęcie wkrótce się rozproszy i jego przewaga, jeśli chodzi o obronę przed cięciami zniknie, a czasu na rzucenie ponownie tego zaklęcia pewnie mu nie dadzą. Niepokoiło go również ich zręczność. Ludzie jak pamiętał byli wszechstronni i potrafili być zręczni, ale nie aż tak. Chyba, że są to…

Nie dokończył rozmyślań, albowiem zauważył jak jeden z bandytów zbliża się do pustelnika. Wściekły ork chwycił za swoją mocno zniszczoną szatę. Ryknął na całe gardło i po prostu zerwał ją z siebie ukazując masywny, umięśniony tors przypominający teraz rzeźbę jakiegoś zręcznego rzeźbiarza. Nie czekając długo cisnął z całej siły w stronę przeciwnika po lewej stronie. Miał nadzieję, że to na moment go zajmie. Następnie ruszył z bułatem w ręku na tego po prawej.

Znowu szarżował niczym rozszalały zwierz. Każdy, kto stanie teraz na jego drodze zostanie zabity. Mięso wysuszy się i rozpadnie od słońca, a kości zostaną zmielone przez przelatujący piasek i z nim zmieszane. Wyobrażał sobie jak jego ostrze wypruwa następne flaki. Gdy tylko dobiegł do swego oponenta zamachną się swoją bronią wymierzając poprzeczne cięcie od dołu do góry, by potem dzięki pędowi ostrza wykonać szybki obrót i wykonać następny cios tym razem poziomo.

Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

28 sie 2013, 17:08

MG

Zaiste, w walce tej książę orków posiadał ogromną przewagę. Umiejętności walki oraz znajomość magii, to wszystko znacząco wpływało na jego potencjał bojowy. Zaklęcie zamieniające skórę w kamień zadziałało skutecznie, chroniąc Nazula przed ostrą stalą. Mimo tego, przeciwnicy znali się na bitce, łącząc niezłe wyszkolenie z ponadprzeciętną finezją. Przez chwilę pewna myśl gnębiła orkowego wojownika – czyżby te ścierwa byli eflami…? Kto wie.

Zdarł z siebie szatę, po czym miótł ją w kierunku lewego nieprzyjaciela. Promienie światła słabo odbijały się od skamieniałej skóry, w ten sposób czyniąc ją bardziej matową niż zwykle. Wróg, widząc nadlatujące odzienie, jeno szyderczo prasnął bowiem owa rozcięta w wielu miejscach szmata została zniesiona przez wiatr. Migiem napastnik ruszył na orka, był nieco pochylony do przodu z ustawioną ręką dzierżącą bułat do tyłu. Biegł niczym gniewny wicher, niemal płynął po piasku. W następnej sekundzie ciął w klatkę piersiową Nazula, jednak ten widział co się święci. Przyjął cios na klatę, lecz nie zdołał nawet ruszyć w kierunku prawego człowieka. Ten gnębił cięciami, za nic mając swój oręż, w ten sposób uniemożliwiając dojście do szarży. Ślepia księcia nie zauważyły długaśnych uszów na napierającym na niego psie.

Tamten dobiegł do medytującego pustelnika. Złapał go wolną ręką za głowę, ostrze zbliżyło się do szyi. Człowiecza krew zabarwiła roślinność oazy, albowiem starczy czerep oddzielono od reszty krwawiącego truchła. Arga'Nazul, przed ujrzeniem brutalnego ścięcia, usłyszał cichy głos niczym pustynny szept. Mowę, którą jakimś cudem usłyszał, chociaż był dobre kilkadziesiąt kroków od pustelnika. Głos wyrzekł: Tam, gdzie koroną rządzili nieludzie. Tam, gdzie woda z ogniem się dogaduje. Szukajże szlachetnie urodzonej krwi, znaku czarnej owcy…

Nagle, czar ochronny począł negować własną strukturę. Czas jego utrzymania dobiegł ku końcowi. Użytkownik Mocy poczuł nieznaczny ucisk w skroniach, czyżby spowodowany wysiłkiem…?

Awatar użytkownika
Arga'Nazul
Posty: 44
Rejestracja: 19 wrz 2012, 20:49
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2207

11 wrz 2013, 12:49

Kiedy tylko usłyszał głos pustelnika od razu odwrócił głowę w jego stronę. Nagle dla Argi jakby czas postanowił spowolnić swoje tępo. Głowa pustelnika powoli spadała w dół odcięta przez plugawą dłoń banity. Ork patrzył niedowierzając, że to się właśnie dzieje. Człowiek, który pokazał mu sanktuarium jego boga oraz pomóc w dalszej wędrówce nie żyje. Wszystko przez parszywych wyrzutków. Ledwie, gdy tylko czerep musnął ziemi czas dla Nazula wrócił do normalności. Powieki otworzyły się szeroko, a z gardła dobiegł ryk pełen bólu i furii. Jego myśli krążyły już tylko wokół wszystkich możliwych sposobów zadawania bólu i odbierania życia.

Jednak Arga czuł również, że zaklęcie nałożone na samego siebie przestaje działać. Wiedział doskonale, że mógłby je spróbować jeszcze przez chwilę utrzymać. Zdawał sobie jednak sprawę z konsekwencji tego czynu. Czuł już, że jego głowa powoli zaczyna go boleć. Znać, że nie tylko jest zmęczony fizycznie, ale i powoli magia ucieka z jego ciała.

Skupił całą swoją wolę i dołożył jeszcze trochę energii do zaklęcia by utrzymało się jeszcze przez tą jedną, krótką chwilę. Odwrócił się w stronę parszywego psa, który powstrzymał go przez pomocą starcowi i rzucił się na niego. Ork posłał w jego stronę serię prostych, lecz silnych cięć. Starał się zmniejszyć dystans pomiędzy nim, a przeciwnikiem by w ostateczności posłać banicie prosty cios w twarz. Arga wiedział, że przyjaciel wyrzutka zaraz przyjdzie mu z pomocą. Starał się spychać swego przeciwnika jak najbliżej piasku i tam go zabić, a potem tylko wykorzystać dary swego boga przeciwko ostatniemu z przeciwników.

Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

21 wrz 2013, 20:49

MG

Stało się. Pustelnik zginął brutalną śmiercią, a winowajca nie dbał o przelaną krew. Lustrował Nazula swym bestialskim okiem, wyszczerzając przy tym zżółkniałe, niezdrowe zęby. Krew uciekała z ogromnej rany, plamiąc czerwienią rośliny oazy. Nawet tutaj, gdzie życie potrafiło przeciwstawić się potędze Pustyni Śmierci, dochodziło do tragedii.

Obrazek

Arga'Nazul potężnie ryknął, uwalniając w swym duchu gniew. Furia narastała, chęć zemsty przesłaniała inne pobudki. Należało wyrżnąć ludzki pomiot, zakończyć ich marne żywota. Zatopić głodne ostrze w ich przeklętych ciałach, wydobyć ich flaki i rozerwać je na strzępy, by nakarmić nimi sępy. Orkowy umysł kreował dziesiątki wizji, w których odbierał życie. Stawał się zwycięzcą, bezlitosnym tyranem. Kimś, kto zabijał… w krzykach wyzwolonego bólu swych ofiar. W melodii rozcinanego mięsa, pluskającej krwi i dławiącego się oddechu.

Ork, wiedząc o konsekwencjach tegoż czynu, przedłużył działanie zaklęcia. Kamienna skóra utrzymała się jeszcze przez chwilę, by w tym czasie siewca mocy mógł zgnieść swych nieprzyjaciół. Okazać im jeno zagładę. Zaszarżował na wroga, który śmiał go powstrzymać – szlachetnie urodzonego. Ten pies musiał umrzeć. Musiał zostać pochłonięty przez zemstę.

Pierwsze cięcia były unikane przez bandytę, jednakże napędzany przez płomienie pomsty, Nazul nieustannie nacierał. Nieustannie atakował. Nieustannie, wypluwając z siebie gniewne ryki, zmniejszał odległość do słabszego. Żaden atak nie mógł pokonać kamiennej skóry. W spojrzeniu banity przebudził się strach. Wiedział, że musi uciekać. Zamierzał odskoczyć… gdy jego głowa została przecięta na pół. Prostym cięciem.

Wypływający w posoce mózg został zmiażdżony przez stopę Nazula. Nieumyślnie, albowiem zmierzał ku drugiemu przeciwnikowi. Ten, widząc to, natychmiast oddał się ucieczce. Może zechciał wziąć odwet za poległego towarzysza, lecz zobaczył w orkowym wojowniku coś… co natychmiast pożarło jego odwagę.

Ujrzał w zielonoskórym istną bestię.

Awatar użytkownika
Arga'Nazul
Posty: 44
Rejestracja: 19 wrz 2012, 20:49
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2207

22 wrz 2013, 14:47

Szeroko otwarte oczy przepełnione gniewem patrzyły, jak ostatni z parszywych, nędznych psów ten, który zabił mędrca zaczął uciekać. Gdyby Arga był spokojniejszy pewnie machnąłby ręką i pozwolił mu uciec. Teraz furia przepełniała całe jego jestestwo i miał ochotę tylko na jedną rzecz. Zabić!

Ork od razu rzucił się w pościg za swoją ofiarą. Biegł ile sił w nogach. Nie zwracał uwagi ani na ból, ani na zmęczenie. Gniew tłumił je bardzo skutecznie. Chociaż charakterystyczny, ból głowy stawał się coraz bardziej uciążliwy. Arga tak jak go nauczono, pozwolił by magia oblepiająca jego ciało twardą skałą rozproszyła się. Wyglądało to tak, jakby jego skóra zaczęła pękać, po czym przy każdym ruchu mięśni kruszyć. Magiczny kamień sypał się z niego odsłaniając prawdziwą, skórę.

Jednak to nie miał być koniec używania magii. Książę zaczął skupiać magię w lewej dłoni. Wiedział, że to, co chce zrobić jest niezwykle trudne. Zawsze korzystał do tego zaklęcia obydwu rąk oraz stał w miejscu. Teraz miał wolną tylko jedną, a do tego biegł jak oszalały. Ziarna piasku, których pełno było na pustyni zaczęły zlatywać się do ręki orka niczym chmara owadów i zaczęły formować kulę piasku wielkości dorodnego jabłka. Po czym wypowiedział inkantację. Starał się to zrobić tak by słowa były zrozumiałe, chociaż było ciężko powiedzieć choćby pojedyncze słowo jak to w biegu. Kula wystrzeliła jak z procy w stronę uciekiniera. Arga powtórzył zaklęcie jeszcze z dwa razy posyłając pędzące kule zbitego piasku prosto w swojego przeciwnika. Miał nadzieję, że któraś z nich doleci nie rozlatując się w powietrzu i pozbawi jego ofiarę równowagi, a wtedy tylko dobiec i zabić jak parszywego elfa.

Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

17 mar 2014, 20:47

MG


Gdyby Sonneillon widziała, pierwszą rzeczą, jaką by dostrzegła, byłoby słońce. Palące, definitywnie nie zimowe słońce. Z racji jednak, że jej oczy już dawno zostały zjedzone przez mrówki, jedynym indykatorem faktu, że znajduje się na pustyni musiało dla niej być gorąco, które odczuwała na skórze. Gdy jednak skupiła się na odczuciach swojego ciała, dotarło do niej, że czuje się jakby miała największego w historii kaca. Bolała ją głowa, chciało jej się pić a nawet dźwięk wozów doprowadzał ją do szaleństwa. Zaraz, wozów? Tak, jej wewnętrzne oko mimo bólu głowy było w stanie jej powiedzieć, że znajduje się na wozie ciągniętym przez konia, a uszy boleśnie uświadamiały jej, że nie był to jedyny wóz, który był w pobliżu.
Żeby było jeszcze ciekawiej, mimo iż długoucha główka powoli zaczęła składać wspomnienie porwania, jej ciało nie było w żaden sposób skrępowane ani magicznie unieruchomione i nikt nie wydawał się jej obserwować, czy pilnować. Nikt nawet nie zauważył, że się obudziła, co mogła wykorzystać by dowiedzieć się conieco od głosów, które słyszała dookoła siebie. Mogła także poprosić o coś co pomogłoby z jej obecnymi dolegliwościami które bądź co bądź jej doskwierały.

// Różnica czasu się pojawiła w porach roku i trza było coś z tym zrobić. Nadal sklejam braki po Błysku, znikam nieobecne w KP rzeczy itd. Rozkulam się od next posta.
Awatar użytkownika
Sonneillon
Posty: 71
Rejestracja: 13 lis 2011, 21:38
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=16225&highlight=#16225

19 mar 2014, 14:34

Ś

wiadomość wracała do niej powoli, jakby wynurzała się z dna jeziora. Coś jej się nie zgadzało. Wszystko jej się nie zgadzało. Słońce, które parzyło jej głowę, suchość w ustach i ten pulsujący ból nad lewym oczodołem składały się na mieszankę nie do wytrzymania. Skrzypienie kół wozu w dodatku potęgowało irytację wywołaną nieznośnym bólem. Pomiędzy jednym a drugim jego ukłuciem docierało do niej gdzie jest i co się z nią stało w niedalekiej przeszłości… Tak właściwie skąd ona wiedziała, że owa przeszłość jest niedaleka? Wyruszały z Wolenvain, a teraz, jak wywnioskowała z palącego słońca i wszechobecnym braku wilgoci, na jakiejś pustyni. Jedyną, o jakiej gdzieś ktoś jej kiedyś wspomniał to Pustynia Śmierci. Nie mogła być jednak pewna czy właśnie podróżowała przez tę nieprzyjemną krainę.

P

oruszyła delikatnie kończynami i ze zdziwieniem stwierdziła, że nie jest związana. Przyszłość zaczęła malować się w lepszych barwach, byle tylko ta głowa przestała ją tak boleć… Przypomniała sobie ostatnie chwile, kiedy to razem z Luvien spotkały się z Batszą, prawie całodniowy, nudny do granic możliwości marsz, a raczej kołyszący krok konia. Później w jej pamięci znajdowała się czarna plama, która szczerzyła się do niej szyderczo. A mama mówiła, żeby nie ufać obcym. Czy Batsza zabiła Vahzaha i chciała zająć jego miejsce przy Studni Życzeń? Czy była po prostu zwykłym łowcą niewolników? To ostatnie nie pasowało jej ze względu na to, że nie jest w żaden sposób skrępowana. Może mieli wystarczająco liczną straż by nikt z jadących na wozach nie uciekł? Tak właściwie nie mieli dokąd uciekać, wszędzie dookoła był piasek, a niedoświadczeni wędrowcy zgubiliby się w trymiga. Nie mając zapasów wody, upchnęliby niczym rośliny, a ich ciała przykryłby piach.

Z

aniepokoiła się o Luvien. Polubiła ją, nie chciała żeby skończyła martwa w jakimś rowie, tylko z powodu wyprawy do Studni Życzeń. Martwiła się także z bardziej samolubnych powodów, takich jak to, że Lu miała kielich, który podarował im tajemniczy bard, a nie sądziła, że bez niego da się cokolwiek ze Studnią zrobić. Tajemnicza przepowiednia ciągle wspominała o trójce wędrowców. Czy uda jej się tam dotrzeć samej i spełnić proroctwo? Na razie nie wiedziała gdzie jest, okropnie bolała ją głowa, a gardło bolało z braku wody. Była kulawa, częściowo oślepiona, bez konia i zapasów, bez swojej nieodłącznej, ciężkiej jak jasna cholera torby z medykamentami. Nie wiedziała gdzie jest i co ma robić. Znowu czuła się jak zagubione we mgle dziecko. Nie poddała się jednak temu uczuciu i zebrała się w sobie.

U

siadła, podkurczając nogi. Ból w głowie zapulsował jeszcze mocniej, na chwilę pozbawiając ją tchu. Kolano także nie było dłużne i ostro zakuło. Po chwili doszła trochę do siebie i zauważyła, że dalej ma na sobie swoje ubranie, w którym wyruszały w podróż. Futrzany kaftanik i gruba wełniana opończa zdecydowanie nie były ubraniami na pustynię, jednak z tego, co wiedziała w nocy robi się tutaj przeraźliwie zimno. Rozsznurowała kaftanik i zdjęła go, zostając w cienkiej, lnianej koszuli. Skórzane spodnie parzyły ją w tyłek, jednak nie miała żadnego pomysłu, co z tym zrobić.

W

reszcie zdecydowała się odezwać się do najbliższego siedzącego jej człowieka.
-Masz wodę?– Nie chciała być nieuprzejma, ale bardzo potrzebowała się napić. Dźwięki, które wydobyły się z jej gardła w niczym nie przypominały jej pięknego głosu. Miała chrypę, jakby nie mówiła od dłuższego czasu. Ile mogło upłynąć od momentu, kiedy Batsza je unieszkodliwiła do teraz?
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

20 mar 2014, 16:30

MG



Nad tym czy odezwanie się od razu bez próby podsłuchania jakichkolwiek istotnych informacji było najlepszym pomysłem możnaby debatować dość długo. Ktoś patrzący z boku zapewne by się z tą decyzją kłócił tak długo jak samemu by nie poczuł bólu głowy i palącej wręcz suchoty w gardle dręczących elfkę, którym najwidoczniej naprawdę chciała zaradzić.
– Patrzcie no, nasza królewna się obudziła, już myśleliśmy, że trzeba będzie złożyć wizytę tej wiedźmie, która pokazała nam zaklęcia utrzymujące stan w jaki cię wprowadziliśmy. – Odezwał się znajomy niewidomej głos należący do Batszy, nie był on jednak groźny czy zaniepokojony, słowa te padły z wyraźnym zadowoleniem w głosie. Nadal osłabiona Sonn nie mogła zbytnio polegać na swoich zdolnościach, przez co następna chwila była wyłącznie serią odgłosów towarzyszących ostrożnemu poruszaniu się na drewnianym wozie, skrzypu naciskanych i zwalnianych spod nacisku desek a następnie słodkiemu dźwiękowi przytłumionego chlupotu wody zamkniętej w bukłaku.
– Pewnie masz więcej pytań niż włosów na głowie, ale narazie pij, byle powoli. Po dłuższej przerwie nagłe wypełnienie trzewi wodą z reguły się źle kończy. – Rzekła ponownie, podając do rąk niewidomej bukłak jakimś cudem chłodnej wody. Czyżby kobieta była czarodziejką?
– Widzisz, nie mieliśmy innego wyboru niż pozbycie się jeszcze jednej osoby prócz tego Vazaha, czy jak go tam zwali. – Po chwili na skorzystanie z bukłaka przez elfkę, Batsza zaczęła się tłumaczyć a w jej głosie mimo starań dało się wyszukać nutkę poczucia winy. – Widzisz, potrzebujemy twoich zdolności widzenia a już towarzyszy mi ktoś potrzebujący tej studni. – Dalej wyjaśniała swoje postępowanie, z każdym słowem bardziej pozwalając wydostać się na zewnątrz smutkowi zmieszanemu ze wstydem. – Mój syn został przeklęty przez swojego ojca, gdy ten wydawał z siebie ostatnie tchnienie, odbierając mu wszelki kontakt ze światem, rozmawiałam z magiem, który twierdzi, że on tam dalej jest i nie mogę pozwolić by taki był jego los. To miało być skierowane… na mnie. – Wyjaśniła, o co chodzi, brzmiąc jakby miała się w każdej chwili rozpłakać, lecz determinacja powstrzymywała ją od tego. W tym momencie wszystkie marzenia kobiety spoczywały na cieniutkiej nitce będącej szansą na to czy Sonneillon zgodzi się jej pomóc, pozbawiając się szansy na otrzymanie swojego życzenia. Były też inne opcje, można było wykorzystać jej rozpacz by w kluczowym momencie zaatakować i przywłaszczyć sobie życzenie. Zanosiło się, że zamiast walki z pustynią, najcięższą batalię przyjdzie niewidomej przeprowadzić we własnej głowie podczas decyzji co odpowie swojej porywaczce.
Awatar użytkownika
Sonneillon
Posty: 71
Rejestracja: 13 lis 2011, 21:38
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=16225&highlight=#16225

22 mar 2014, 17:20

Wzdrygnęła się, usłyszawszy znajomy głos. Nie do końca wiedziała kogo się tutaj spodziewać, ale nawet przez myśl jej nie przemknęło, że będzie musiała spotkać Batszę ponownie. Otrząsnęła się jednak ze zdumienia– niby kogo innego mogła się tutaj spodziewać?
Przyjęła bukłak z wodą. Odkorkowała go i wypiła mały łyk, najpierw ogrzewając zimną wodę w ustach. Zrobiła to również ze wzglądu na nieprzyjemne dodatki, które mogły się w niej znajdować, ale elfka nie wyczuła żadnych gorzkich domieszek. Wypiła drugi łyk już trochę pewniej. Woda przyjemnie chłodziła wyschnięte na wiór gardło. Była zimna i słodka, jaka zawsze wydaje się woda, kiedy od dłuższego czasu nic nie piła. Zastanowiła się skąd mieli tak dobrą wodę na pustyni. Może niedawno mijali jakąś oazę? Albo dopiero od niedawna po niej wędrowali…
Wysłuchała historii swojej porywaczki, a wraz z jej długością co raz bardziej marszczyła swoje rude brwi, widoczne znad białej przepaski. Była wściekła, wstrząśnięta i smutna jednocześnie.
-Ty głupia, samolubna kobieto. Stąpasz po trupach by tylko móc osiągnąć swój cel. Poświęciłaś dwa niewinne istnienia tylko po to, by uzdrowić swojego syna, a nawet nie wiesz czy uda ci się osiągnąć swój cel. Studnia to magiczne miejsce, które może ci pomóc, ale równie dobrze twój syn może zostać taki do końca życia, bo to nie on został wybrany do wypełnienia tej misji…– głos jej się załamał. Jej ramionami wstrząsnął suchy szloch. Zapłakałaby gdyby mogła, niestety już dawno pozbawiono jej tej możliwości.– Nie musiałaś ich zabijać, dobrze o tym wiesz. Porwałaś mnie i zabiłaś moich towarzyszy. Po tym wszystkim liczysz, że ci pomogę?– Sonne była w wyjątkowo kiepskiej sytuacji, jednak jeszcze nie w najgorszej. Już dawno przestało zależeć jej na życiu, tak jak na początku. Mogli ją zostawić na środku pustyni i odjechać. Może przeżyje, a może nie, co za różnica. Bez niej nie mają nawet najmniejszych szans na odnalezienie Studni. Mogą sobie robić co tylko chcą.

Wróć do „Pustynia Śmierci”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 20 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 19 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Ciemny
Liczba postów: 52251
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.