Piaski pustyni

Nazwa Pustyni Śmierci jest aż nazbyt trafna - bez znajomości tego terenu trudniej przeżyć tutaj dłużej niż dwa dni. Jeżeli przemierzającym ją śmiałkom dane będzie spotkać grupę nomadów lub pustelnika, z pewnością uzyskają informacje na temat najbliższej oazy, zwykle jednak oddalone są one od siebie o kilka dni forsownego marszu.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Piaski pustyni

03 gru 2011, 22:08

Krajobraz nie był zachęcający dla podróżników. Piekielnie parzący piasek i dokuczające słońce dawały się we znaki. Przed oczyma nie było nic poza piaskiem i paroma skałami. Czasami jak się poszczęści, można znaleźć kaktus lub inną pustynną roślinę. Sama temperatura jest zabójcza. Rankiem słońce smaży niemiłosiernie, a nocą robi się bardzo mroźno. Środowisko może także uraczyć podróż swymi milusińskimi mieszkańcami. Różne bestie grasują na drodze i czekają na nieostrożnych aby złapać ich w śmiertelną pułapkę. Inne po prostu się rzucają, gdy ujrzą potencjalny obiad na horyzoncie.
Brzmi zabawnie…
………

Aleksis i jego uczeń Dahhard oraz golem przemierzają przez pustynie, kierując się na południowy zachód w stronę najbliższej oazy. W czasie swej podróży, spotkali wędrownego kupca, który mniej więcej opisał pustynie. Golem niósł bagaż ludzi, przynajmniej on nie odczuwał słońca.
-Bardzo przyjemnie, ale mogło, by być trochę cieplej, bo mrozi– obudził się sarkazm alchemika. Optymistycznie zaczynał podróż. Zaczynał.
Aleksis zrobił ze swojej białej koszuli, coś podobnego do turbanu. Udar słoneczny, był gwoździem do trumny, więc należało czymś ochronić głowę, przed promieniami słonecznymi.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Darlos
Posty: 34
Rejestracja: 10 mar 2015, 17:44
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 4940370

29 lis 2015, 18:47

- O, niewątpliwie - Darlos zgodził się z dziewczyną. - Pion to bardzo miła odmiana, nieprawdaż..? - Tak, takich słów z pewnością nie użyłby byle oprych z nomadzkiej karawany.

Słyszała, jak mężczyzna przechadza się leniwym krokiem gdzieś w pobliżu. Zapewne irytowało ją to jeszcze bardziej.

Tymczasem on przysłuchiwał się temu, co opowiada przybysz, ale najwyraźniej niezbyt zainteresowała go ta opowieść, bo wrócił swoją uwagą do rudej.
- Sonneillon... - wymówił jej imię. - Dziwnie się czułem, nie mogąc zostać ci przedstawionym przez tyle czasu. Jestem Darlos. Podasz mi rękę? - zapytał uprzejmie. Wywnioskowała, że stoi teraz na wprost przed nią.

- Powinnaś się rozruszać. Krótki spacer dobrze by ci zrobił - ocenił, widząc skrzywienie na jej twarzy.

Mimo rozmowy z Sonn, Darlos zerkał jednocześnie w stronę nieznajomego przybysza. Wśród zgromadzonych poszukał też Batszy, aby upewnić się, jak ona reaguje na opowieść... I czy nie będzie chciała zasięgnąć jego opinii na ten temat. Ale, znając ją - nie liczył na to. I nie zależało mu. Niech robią co chcą z tym dziwnym "poetą", jak go nazwał w myślach. Przecież go chyba nie zabiją, jedzenia jest dla wszystkich.
Awatar użytkownika
Sonneillon
Posty: 71
Rejestracja: 13 lis 2011, 21:38
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=16225&highlight=#16225

30 lis 2015, 17:35

M

yślała, że tajemniczy towarzysz Batszy da sobie spokój z dalszą wymianą zdań po jej jakże uprzejmej wypowiedzi i skrzywionej minie. Otóż – myliła się. Krążył dookoła niej, niczym sęp nad umierającym zwierzęciem. Wierciła się coraz bardziej, ale uwierająca w uda krawędź beczki stawała się jeszcze bardziej uwierająca. Westchnęła głośno, rozpaczliwie. Stanie w miejscu dłużej niż kilkanaście minut nie wchodziło w grę. Najchętniej znowu by się położyła, ale jej towarzysze z pewnością przygotowali więcej atrakcji na tej wieczór.

-

Witaj, Darlosie. – skłoniła głowę z do miejsca, z którego dobiegał jego głos. – Miło jest poznać twoje imię. – o jakie złe fluidy przez nią przemawiały. Najchętniej urwałaby komuś głowę. Batszy? A może temu człowiekowi, który stał przed nią?

-

Podam – stwierdziła i wyciągnęła przed siebie dłoń. Udało jej się znaleźć przedramię mężczyzny. Oparła się na nim i zsunęła z siedziska. Gdyby nie to, że opierała się na nim zapewne przewróciłaby się. Tak skończyło się tylko na lekkim zachwianiu na ugiętym kolanie. Kiedy już stanęła twardo na nogach naszła ją chęć, żeby wybadać jej tymczasowego towarzysza. Chęć jednak musiała zostać stłumiona, bo wszelkie przejawy magii od razu zostałyby zauważone. A szkoda.

-

Nie pogardzę spacerem, ale bez zbędnego wykorzystywania energii. Słowem – poproszę powoli. Masz obok siebie staruszkę. – zdała się na Darlosa, jeżeli chodzi o wybranie kierunku marszu. Sama narzucała rytm kroków, a raczej koślawą parodię rytmu. Poruszanie się po piasku nie zostało jej ulubioną rzeczą.

-

Czemu z nią podróżujesz? – zapytała prostu z mostu, kiedy oddalili się nieco od Batszy i ich nowoprzybyłego towarzysza.
Awatar użytkownika
Darlos
Posty: 34
Rejestracja: 10 mar 2015, 17:44
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 4940370

01 gru 2015, 21:43

Nie odpowiedział od razu. Miał ten komfort, że mógł na nią patrzeć, a ona na niego nie. Obrał niezbyt wyszukaną trasę wokół obozowiska, ale z drugiej strony - jakie to miało znaczenie? Szli niespiesznie, po jednej stronie mijając rozstawione wozy i wielbłądy, a po drugiej mając bezkres zapadającej w sen pustyni.

- To dosyć wygodne - mruknął w końcu, wpatrując się w niknący w mroku nocy horyzont. - Ale zmierzam dalej. Fontanna to tylko mały przystanek w tej podróży...

Darlos westchnął do siebie. - Ale, co to znaczy.... staruszkę? - zmienił temat. - Rozumiem, że podróż była osłabiająca, ale nie wyglądasz, jakbyś już dorobiła się wnuków.

Zwrócił uwagę na jej dłonie i sposób podpierania się o jego rękę. Czy trzymała go z damską gracją, czy niedbale? Zaciskała się na nim kurczowo, czy drżała jak staruszka? Wreszcie - jakie miała dłonie, czy jędrne i ciepłe, a może zwiotczałe, styrane długim życiem?
Awatar użytkownika
Sonneillon
Posty: 71
Rejestracja: 13 lis 2011, 21:38
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=16225&highlight=#16225

03 gru 2015, 18:31

A

ha. Wie o Fontannie i nie jest nią nawet zainteresowany. Sonn zakwalifikowała tego człowieka do straceńców nie posiadających już nawet nadziei na to, że mogą polepszyć swój byt… A może ten człowiek miał już wszystko, co można dostać od życia? Niee, wtedy na pewno nie podróżowałby razem z Batszą przez tę otchłań spiekoty i piasku. Z pewnością szaleniec. Ciekawe jaki jest cel jego podróży. Czy może przemierza kontynent zupełnie bezcelowo, kierując się tam, gdzie cisnęły go obecne wydarzenia? Zmarszczyła brwi. Nie, nie będzie wyciągać od niego żadnych informacji. Jest to zupełnie obojętny dla niej człowiek. Wmawiała sobie, że nie potrzebuje nic o nim wiedzieć , ale stare przyzwyczajenia nie chciały odejść.

H

a, nie wygląda. Dobre sobie. Zupełnie przypadkiem odgarnęła rude kosmyki za ucho, pokazując spiczastą małżowinę. W tym miejscu geny po papie elfie dosyć mocno dawały o sobie znać. Typowa dla tej rasy lekkość ruchów i zwinność, którą dawniej posiadała, została jednak zaburzona przez potrzaskane kolano i zniszczony staw biodrowy. Sonn także nie miała typowej dla elfek drobnej budowy ciała. Koszula zgrabnie odstawała w pewnych miejscach. Przez zniszczone stawy teraz jej stopy ciężko grzęzły w piasku, a gdyby nie pomoc Darlosa już dawno by się poddała i spacer skończyłby się fiaskiem.

-

Jestem półelfką. Słyszę, że do tej pory chyba nikt cię nie poinformował z kim podróżujesz.

D

łoń, która spoczywała na jego ramieniu z pewnością była szczupła i delikatna, ale w uścisku znać było twardość osoby, która niejedno przeszła i niejedno umiała. Dłoń o długich palcach i długich, wypielęgnowanych paznokciach. Prawie jak delikatna dłoń szlachcianki, z pewną małą i drobną różnicą – skóra była poznaczona siateczką starych blizn, widocznych dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3773
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

City Lights

06 gru 2015, 03:16

MG

Nic nie wskazywało na to, że człek, który przyszedł prosto z pustyni, z marszu opowie tak rozbudowaną historię. Misser szeroko i poetycko nakreślił powody, dla których znalazł się na niegościnnej Pustyni Śmierci. Zrobił to tak, aby zdobyć sobie uwagę odbiorców, porwać ich wyobraźnię i oderwać na chwilę od trudów podróży. Wyglądało na to, że mu się udało. Batsza, która właściwie wprowadziła go do obozu i którą karawaniarze uznawali za swego rodzaju autorytet w niektórych dziedzinach, nie stała wraz z mężczyznami wsłuchanymi w opowieść Missera. Jeśli oczekiwała, że ten ostatni posłucha jej i uda się z nią na stronę, to się przeliczyła.

Zbliżyła się zatem do centrum obozu, zabierając stamtąd swojego drobniutkiego syna. Rozejrzała się w poszukiwaniu Darlosa, który zostawił jej pociechę zupełnie samą i spostrzegła, że spaceruje sobie pod rękę z Sonneillon, obserwowany czujnie przez młodego nomada, Selsila. Nie wyrzekła ani słowa, ale czuć było, że jej się to nie podoba. Wprawdzie trudno było ocenić jej nastrój, bo kaptur, który nosiła, dobrze skrywał jej twarz (szczególnie teraz, wieczorową porą). Tym niemniej nie trzeba było uczonego, aby zrozumieć, że wokół działo się zbyt wiele, aby mogła to kontrolować. Spoczęła na posłaniu, ostrożnie układając małego do snu i czuwając przy nim w siadzie skrzyżnym. Ze swej pozycji miała możliwość obserwowania tak spacerujących jak i zamieszania wokół Missera, badając otoczenie.

Gdy przybysz skończył, wśród karawaniarzy wybuchł śmiech. Najpierw zagruchał zleceniodawca, a jego wesołość udzieliła się pozostałym mężczyznom. Atmosfera rozładowała się niemal całkowicie.

– Musisz być kompletnie szalony! – zarechotał kupiecki zwierzchnik grupy. Najwyraźniej nie uznał opowieści Missera za do końca wiarygodną, ale mimo tego podobała mu się na tyle, że nie szczędził mówcy dobrego słowa. Nieważne, czy historia była prawdziwa, jeśli była dobrze opowiedziana. – Dajcie mu strawy i wina, pewnie mu zaschło w gębie! – polecił, a tamci uwinęli się szybko, podając nowoprzybyłemu parującą miskę gęstej, mocno przyprawionej kaszy z okazyjnymi kawałkami jakiegoś twardego mięsa, drewnianą łyżkę i gliniany kubek z trunkiem. – Zobaczymy, czy ci nie odbije jeszcze bardziej, ale jeśli chcesz, możesz się z nami zaczepić do samego Khan’Sal – zaproponował po chwili. – Chyba umiesz sobie poradzić ze swoją bronią? Może ci ją niebawem oddamy. Jak będziesz się dobrze sprawował, to dostaniesz jakieś pieniądze na pobyt, zabawimy tam ze dwa tygodnie. Prędko zapomnisz o swojej kobiecie, gdy spotkasz tamtejsze! Później wracamy do Varti. Jak się zwiesz?

Awatar użytkownika
Misser
Posty: 110
Rejestracja: 09 mar 2012, 21:42
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1678

10 gru 2015, 11:15

Widząc jak postawiona zostaje przed nim smakowicie wyglądająca potrawka oraz wypełniony rozcieńczonym winem kubek, nastawienie mężczyzny do karawaniarzy nieco się zmieniło. Mimo to, nie popuszczał cugli swojej ostrożności, bacznie obserwując otaczających go ludzi. Dobiegający jednak z każdej strony śmiech, był najlepszą przesłanką iż towarzystwo uznało jego historię, co pozwalało mu na nieco swobodniejsze zachowanie. Nim jednak zdążył zabrać się do jedzenia - mimo bowiem dość krępującej sytuacji w której się znajdował, głód znacząco przeważał nad wstydem - odznaczający się autorytetem wśród innych mężczyzna wypowiedział kilka ciekawych zdań.

- Zwę się Misser - odpowiedział empata krótko, popijając mały łyk nieco kwaśnawej cieczy. Czując jak gardło i podniebienie ponownie stają się wilgotne, odchylił lekko głowę do góry i odetchnął kilkukrotnie, czując jak bolesne wręcz otępienie powoli wypuszcza jego umysł ze swych szponów. Zebrawszy siły - zarówno fizyczne jak i mentalne - chłopak podjął dalszą rozmowę. - Mistrzem jakowymś szermierki czy walki ogółem nie byłem i stać się takowym nie zamierzam, jednakże swojego gardła i skromnej sakiewki bronić, zdaje mi się, potrafię. Może na pustyni jest inaczej, jednak w mieście ucieczka od potencjalnego zagrożenia jest zazwyczaj najlepszym sposobem na zachowanie głowy w kontakcie z szyją. Walka to chaos, a w chaosie nawet największy mistrz walk może się potknąć lub poślizgnąć. - Misser wzruszył lekko ramionami by po chwili dodać: - Żeby nie zostać źle zrozumianym. Staram się unikać walki, ale potrafię również stawić czoła niebezpieczeństwu gdy zaistnieje taka potrzeba. - by nieco wzmocnić wydźwięk swoich słów, Empata musnął lekko umysły najbliżej siedzących odrobiną powagi i stanowczości, przybierając jednocześnie nieco bardziej zdeterminowaną postawę.

- Co zaś celu podróży... - Misser zawahał się lekko, zagłębiając się na chwilę w myślach. - W sumie... I tak nie mam teraz żadnego celu czy pomysłu, więc czemu nie? - pomyślał po czym z lekkim uśmiechem odpowiedział: - Tak po prawdzie, to moje ostatnie działania stawiają pod znakiem zapytania jakiekolwiek plany, które wcześniej mogłem snuć, każdy więc cel do jakiego zmierza ta karawana jest dla mnie korzystny i logicznie rozumując - jedyny. Trzeźwo już bowiem myśląc, nawet gdybym chciał, samodzielnie nigdzie stąd nie dotrę. Co zaś za tym idzie... - Tutaj empata z pozycji siedzącej lekko powstał i opadł na jedno kolano - Komu swą służbę mam zaoferować, by móc korzystać z waszego towarzystwa i opieki? - zapytał lekko i spokojnie, nie czując żadnego bólu w związku z potencjalną utratą niezależności. Mimo bowiem iż raz danego słowa starał się dotrzymywać, nie było ono czymś co wiązało go absolutnie.

Wypowiedziawszy co miał powiedzieć, empata nieco dokładniej przyglądnął się karawanie, starając się wyszukać co ważniejsze jednostki by wstępnie rozpoznać jaką strategię rozmowy czy też negocjacji przyjdzie mu prowadzić.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3773
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

These Days

12 gru 2015, 19:09

MG

Powoli rozchodzący się po obozie mężczyźni zaczęli wracać do przerwanych pojawieniem się Missera prac. Rozkładali posłania, wykładali beczki i skrzynie do siedzenia oraz osłonięcia przed wiatrem, sprawdzali, czy ustawienie wozów jest poprawne i czy będą mogli tym samym wznowić rano swoją podróż. Wyglądało na to, że wszystko jest w porządku. Pustynia nie była zdradliwa w tak małej odległości od traktu, a miejsce, w którym przystanęli, używane było już niejednokrotnie – tak przez nich jak i im podobnych podróżników. Zwierzęta spędzono w ciasne stadko i przywiązano zaraz przy wozach, na tyle blisko ognisk, aby chłód nocy im nie zaszkodził. To one, wraz z wehikułami, stanowiły największa osłonę przed podmuchami, które mogły nadejść z zachodu. Ci z karawaniarzy, którzy należeli do pustynnego ludu, potrafili czytać znaki na niebie, wiedzieli, że noc będzie bezpieczna, bez burz piaskowych.

– Gdy nas napadną, nie będziesz miał wyboru – rzekł ten, z którym rozmawiał Misser, a który od początku jawił się tutaj jako najbardziej władny ze wszystkich mężczyzn. – Jeżeli zdecyduję się cię zatrudnić, to odpowiadasz przede mną. Zwą mnie Niranidem z Varti – wypiął dumnie baryłkowatą, nienawykłą do regularnego wysiłku fizycznego, ale pokaźną pierś. – Na razie za mało o tobie wiem, ale będziemy cię obserwować. A co tak oczy mrużysz? – zapytał, podchodząc bliżej do Missera i mrużąc własne patrzałki. Nadal stojący blisko niego strażnicy spięli się lekko na tę lekkomyślność, ale nie zareagowali. W końcu to ich zleceniodawca miał broń – swą piękną szablę – a nie nowy członek karawany. Dziwaczny kształt tęczówek młodziana wyraźnie zainteresował Niranida. – Od urodzenia to masz? – zapytał ze szczerą ciekawością.

Awatar użytkownika
Misser
Posty: 110
Rejestracja: 09 mar 2012, 21:42
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1678

14 gru 2015, 16:35

Misser słysząc przyznanie się mężczyzny do pełnienia najważniejszej roli w obozie, lekko uśmiechnął się w duchu. A co gdyby był zabójcą nasłanym by uciąć głowę karawanie, sprowadzając nań chaos celem wystawienia jej na cios? Takka lekkomyślność sporo mówiła na temat bezpieczeństwa całej wyprawy... Choć po prawdzie empata nie znał zwyczajów i organizacji ludu zżytego z pustynią a sama grupa mogła mieć inne powody by nie obawiać się ataku od wewnątrz. Mimo tych wątpliwości jednak, Misser zdecydował się wyruszyć z karawaną. Niestety, jak to mówią: od zamysłu do spełnienia droga daleka.

- Jeśli wierzyć mym rodzicielom, to od urodzenia Panie. - odpowiedział Misser spokojnym i pozbawionym zarówno znacznej służalczości jak i hardości głosem. Miast tego, powoli zgłębiał psychikę dowódcy, pozwalając by jego własny umysł dostosowywał się do świadomości przywódcy karawany w stopniu pozwalającym na odczytywanie co silniejszych emocji, znacznie jednak słabszym od całego potencjału Missera. - Ostrożności nigdy za wiele... - pomyślał Empata czując jak wstrzymywany w połowie dar próbuje wyrwać się z okowów jego woli. - Oczy mrużę zaś, gdyż nieprzyzwyczajony do jaskrawej pustyni jestem a i piasek daje mi się mocno we znaki. Inną kwestią jest fakt iż słyszałem w mieście nie tak dawno temu, że na pustyni wzrok figle płatać jeno mi będzie, tedy bardziej na słuchu i instynkcie się opieram. Podejrzewam także że nawet po opuszczeniu tych diabelskich piasków, widzieć daleko i szczegółowo przez dłuższy czas mi dane nie będzie. Zgodnie zaś z tym co mi znachor w rodzimej wiosce rzekł, brak wzroku wyostrza słuch i czucie, tedy i do takiego profitu dążę, - Odparł wyczerpująco mężczyzna wykorzystując przygotowaną wcześniej historyjkę, która pozwoli mu ukryć własne zdolności nieco dłużej. Empacie nie było bowiem w smak zdradzanie własnych sekretów ledwo poznanym nieznajomym, którzy o ile teraz zachowywali się przyjacielsko, to w niedalekiej przyszłości mogli stać się przyczyną zmartwień i zagrożenia.

- Jeno jedną prośbę mam Panie. Jeśli mam się w walce na coś przydać, dostęp do broni jest pewnym minimum. Rozumiem iż nie będziecie skłonni zwrócić mi jej teraz, jednakże rozsądnym zdawało by mi się przebywanie z kimś, kto szybko byłby w stanie broń tę mi nazad przekazać. Jeśli zaś ta kwestia zostanie przez was uregulowana, oddaje się pod wasze słowo i czekam na wskazanie obowiązków. - Misser zakończył swoją wypowiedź, wstrzymując się od jakichkolwiek ingerencji w rozmówcę. Doświadczenie nauczyło go że nawet najdoskonalsza i najsubtelniejsza zmiana nastawienia podczas negocjacji, szybko staje się przyczyną niezadowolenia drugiej strony, wyczuwającej podświadomie zmanipulowanie umowy.

Awatar użytkownika
Darlos
Posty: 34
Rejestracja: 10 mar 2015, 17:44
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 4940370

14 gru 2015, 20:16

Słysząc jej odpowiedź, Darlos uśmiechnął się złośliwie. Choć nie mogła zobaczyć jego równych zębów, usłyszała ten uśmiech w jego głosie.
- No, niezły charakterek jak na staruszkę - pochwalił ją. - Lecz czymże są ludzkie lata dla elfów, półelfów..? Choćbyś miała ich dwieście, dopóki czas nie zmarszczy twojej skóry, pozostajesz wciąż młoda... czy się mylę? - tutaj znowu wyczuła lekki uśmiech. Nie wiedziała, na ile może traktować poważnie jego słowa.

Tak czy owak, Darlos był ciekawy, jak Sonn na to zareaguje. I był ciekawy jeszcze jednego. Tego nawet Batsza mu nie powiedziała. Blizny. Nie był pewny, czy czasem zbyt szybko nie porusza tematu, który może być dla niej drażliwy, ale z tego, co póki co usłyszał, Sonneillon nie należała do osób, które trzymają się jakichkolwiek konwenansów. I tak pewnie mu nie odpowie.
- A te stylowe "tatuaże"? Co odpowiadasz, gdy ludzie cię o nie pytają?

Radosny aplauz ze strony obozowiska dał mu do zrozumienia, że wędrowiec został zaakceptowany. I bardzo dobrze, pomyślał Darlos. Może będzie można z kimś pogadać o czymś więcej niż tylko kaszy i wielbłądach. Mimo, że nie przepadał za poetami, niewątpliwie należeli oni do inteligencji, a to rodziło nadzieję na ciekawe konwersacje.

Były oczywiście jeszcze rozmowy z Batszą.. ale to zupełnie inna para kaloszy. Odnalazł ją wzrokiem, siedzącą na posłaniu. Chyba patrzyła w ich stronę. Wolną ręką dał jej znać, że jest w porządku.

Powoli obchodzili cały obóz i zbliżali się do miejsca, z którego rozpoczęli spacer.
Awatar użytkownika
Sonneillon
Posty: 71
Rejestracja: 13 lis 2011, 21:38
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=16225&highlight=#16225

22 gru 2015, 00:37

-

Nie, nie mylisz się. – liczyła, że jej sucha odpowiedź zakończy tę absurdalną wymianę zdań. Nie wiedziała, co chciał osiągnąć Darlos, a jego niejasne zamiary powodowały zamęt w jej duszy. Chciała powrócić na swoje miejsce na wozie, ale bez jego pomocy i z dezaktywowanymi zmysłami zapewne przewróciłaby się o coś lub o kogoś już po pięciu krokach. Kostur niestety został przy beczkach, więc zostało zdanie się na pomoc mężczyzny.

M

ilczała dłuższą chwilę, mając nadzieję, że Darlos zrozumie aluzję pozostania w ciszy. Przeceniła jego zdolności domyślania się. Bezgłośnie westchnęła, kiedy usłyszała pytanie. Zastanowiła się czy jest taki głupi, czy tylko udaje.

-

Brak doświadczenia w zabawie z nożami. – odparła, mając nadzieję, że zakończy rozmowę przynajmniej na chwilę. Nie żeby była bardzo drażliwa na punkcie, po prostu chciała zakończyć ten dzień. Po tym krótkim spacerze piasek wdarł się w każdy zakamarek jej ubrania. Zamarzyła o kąpieli, ale w najbliższym czasie nie będzie jej to dane.

-

Mógłbyś mnie odprowadzić do wozu, na którym mogę spocząć? – licząc na pozytywną odpowiedź pogrążyła się w rozmyślaniach. Jak do tej pory wszystko potoczyło się nie po jej myśli. Została sama jak palec, bez możliwości zmiany swojej sytuacji. Batsza pozbawiła ją czegoś, co do tej pory ceniła najbardziej – wolności. Dla kogoś, kto spędził w lochu tyle czasu, co ona było to nie do zniesienia. To w dodatku było jeszcze gorsze – pęta narzuciła sobie sama, zgadzając się na tę wariacją wyprawę. Nie mogła się już wycofać. Będąc na pustyni musiała podążać z karawaną, inaczej by zginęła.

Z

astanawiała ją jeszcze inna rzecz – czemu Batsza zadała sobie tyle trudu by przetransportować przez pustynię ją, swojego sparaliżowanego syna i tego dziwnego człowieka, skoro do Lasu Cieni można byłoby dotrzeć zupełnie inną, łatwiejszą i krótszą drogą. Jakie więc interesy ma do załatwienia w Khan’Sal?

Wróć do „Pustynia Śmierci”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.