Płaskowyż

Nazwa Pustyni Śmierci jest aż nazbyt trafna - bez znajomości tego terenu trudniej przeżyć tutaj dłużej niż dwa dni. Jeżeli przemierzającym ją śmiałkom dane będzie spotkać grupę nomadów lub pustelnika, z pewnością uzyskają informacje na temat najbliższej oazy, zwykle jednak oddalone są one od siebie o kilka dni forsownego marszu.
Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 760
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

Płaskowyż

22 lut 2011, 17:37

Na pustyni był pewien płaskowyż, ot, taki zwykły kawał ziemi, równy jak stół, wokół którego często zbierały się różne paskudztwa( Wielkie pająki, węże wielkie jak konary drzewa, cyklopy itd…)
I tu zwykł trenować swoje umiejętności Linandar, Piaskowy demon z Coldgate, który przybył do Wolenvain tropem niejakiego Brago Acceptaina, który jest odpowiedzialny między innymi za zabójstwo 23 osób w nieistniejącej już karczmie "pod pijaną kurtyzaną"
Linandar postanowił tu trenować swoje obecne, jak i nowe umiejętności, a jedną z nich, będzie nauka kontroli nad piaskiem, którą obecnie opanował w stopniu pozwalającym na przyzwanie jedynie magicznego oka szpiegującego

najprawdopodobniej w swojej karcie postaci będę zamieszczał zmiany dotyczące tej umiejętności, lecz nie będzie tak hop-siup, że w 1 dzień nauczy się tej umiejętności, czy innych na maksa, tylko stopniowo
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

18 mar 2011, 12:31

– Kiedy stanie się noc zło nas odnajdzie, Kidy stanie się noc strach nas ogarnie, Czarna zniszczy nas moc, jak burzy grom.
Kiedy stanie się noc…
Kiedy stanie się noc… –
oczy nabrały nowego, metalicznego połysku. Niczym w amoku, wstała i poczęła ryć na swoim ciele znaki. Ciepła krew kapała coraz obficiej na ziemię, mimo że rany nie były wcale głębokie.
– Chodźcie słudzy swego pana, niech zwycięży zło. – zawołała, podnosząc puste oczy.
Patrzyła przed siebie, gdzie energia kumulowała się w największym stopniu.
To nastąpi dziś…
Odpłacimy zemstą wam za krew…
Będą tutaj w kurzu zdychać…
Odpłacimy im…
Bestie, diabły… Ludzie.
To ten czas! Wreszcie skończmy obrzydliwą kwestię tą… Niech wojenny szelest brzmi. Niech popiół i pożoga zatrwoży serca ich…
– Cień zerknął za siebie i zobaczył coś, czego w żadnym wypadku nie chciał widzieć. Już ich odnalazł. Przewidywał jeszcze trochę czasu, nim mężczyzna tu dotrze, lub choćby zlokalizuje miejsce ich pobytu.
Zatrzymaj się! krzyknął, pędząc już ku niemu, gdy oblewał swoje ciało krwią – Przerywając, zatracisz nas wszystkich! – to była prawda. Jakie konsekwencje mogła nieść w połowie odprawiona inkantacja? Skoll gnał obok wilkołaka, co chwilę podcinając mu nogi.
– Będziesz miał na sumieniu więcej niż ten świat. – próbował zatrzymać go i słownie i fizycznie.
Loki w międzyczasie coraz bardziej poddawała się woli zakazanej magii. Księga zafurkotała wściekle, przewracając kolejne strony. Była niczym katalizator w całym procesie.
– …wa edmo der karsoris owa tomh omnis deus…
Głośne tąpnięcie rozeszło się po całym płaskowyżu. Niczym zawalenie się podziemnej jaskini, lecz na znacznym obszarze. Wszystko ogarnęła przerażające milczenie. Jakby wdech przed skokiem do wody, jakby śmiertelna cisza przed tajfunem.
Loki zapiszczała, a jej twarz przeciął wyraz prawdziwego cierpienia.
Zaczęło się. Nagromadzenie czarnej magii było zbyt gęste, nawet dla Cienia. Odstąpił od mężczyzny, zawracając w miejscu.
– Początek… szepnął bezgłośnie Skoll.
Jakby rozdzieranie lnu, tak samo otworzyła się brama to nieznanemu żywym świata. Od nieba, po ziemię poczęła krwawić cienką stróżką, jakby po niewidzialnym sznurze. Asao, jeżeli w ogóle udało mu się przebić przez skumulowaną wokół energię, a potem jeszcze przez bariery narysowane koło dziewczyny, to teraz na przeszkodzie stanęła mu czarna, pulsująca ściana czarnej mazi. Oblepiła w całości Przeklętą, formułując kulę a potem podnosząc w górę na cienkiej smolistej linie. Całość ociekała czarną, oleistą substancją, kapiąc na wysuszoną całkowicie ziemię. Wszystko, całe światło przygasło, jakby nie mogąc patrzeć na tak obrzydliwą istotę, która z wolna wyłaziła z rozszerzającej się szczeliny.
Skoll struchlał w strachu.
As
Anonymous

18 mar 2011, 20:47

*Uważaj na zbyt duże przeciążenia, pozrywasz nam mięśnie, jeśli nie chcesz do…*
*Wiem, jeżeli nie chce do tego dopuścić, najlepiej wzmacniać przy uderzeniu całą kończynę lub nawet całe ciało. Nie ty pierwszy na to wpadłeś*
Wilk ostatnio zaczynał zadziwiać Asao, wygadany się zrobił i jaki mądrala! Ale Asao już wcześniej zauważył że tamten budzi się przy jego walkach, i dokładnie obserwuje to co robi. Uczył się, i to z całkiem niezłym skutkiem. Dobrze kontrolował energię w tatuażach i szabli, tak jak by robił to od dawna. Choć właściwie można przyjąć że na prawdę to robił, dzieląc jedno ciało z Asao.
W powietrzu gęstniała dziwna moc, w momencie gdy wilk uderzył w czarny kokon, a ten zadygotał jak galareta, lecz nie pękł, zrobiło się cicho. Za cicho jak na tą porę dnia i taki moment. Odbiwszy się od czarnej powłoki zeskoczył na ziemie i zobaczył jak coś niezwykle dziwnego. Świat został jakby przecięty nienaturalnie ciemną linią, z której dosłownie wylewała się moc, lecz ta moc była zła, potężna i obfita, choć zła.
Po skórze wilka przeszły ciarki, mocniej ujął w ręce szable i na chwile znieruchomiał.
*Walcz, poradzisz sobie, widziałeś jak to robię*
W odpowiedzi usłyszał tylko ciche warknięcie, potem wilk przystąpił do pracy. Na piasku wyrysował niezwykle szybko krąg… którego Asao wcześniej nigdy nie widział. Oprócz znanych mu glifów, zobaczył kilka nowych, ich rozmieszczenie też było inne. Nie chciał go rozpraszać więc postanowił spytać potem
*Jeśli przeżyjemy*
Z jego twarzy wydobyło się coś na wzór ludzkich słów, brzmiące jednak jak warczenie wilka
-Wzywam cię bestio, piekielny pomiocie, stań do walki jeżeli nie lękasz się utraty swojej zbrukanej duszy!
Dziwne, jego słowa były jakby wyuczoną formułka, kolejna zagadka na potem.
Tymczasem wilk cofnął się krok w tył czekając w pozycji bojowej na nadchodzące monstrum.
*To co narysowałem tam na piasku, to glif zabijający magie. Na potężniejszych przeciwników zadziała jak mocne rozproszenie, właściwie taką mam nadzieje*
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

18 mar 2011, 21:14

Widziała tylko ciemność. Albo raczej; nie widziała nic. Była głucha, ślepa i pozbawiona jakiejkolwiek możliwości ruchu. Mogła tylko bezsilnie czekać na odzew jej Pana.
– Dziecko… Twoja gorliwość nas zadziwia. – szepnął w jej mózgu przenikliwy, dobrze znany głos – Jesteś dziwną istotą.
– Dzię-dziękuję. – pomyślała, nie wiedząc, jak inaczej się porozumieć. Na szczęście trafiła w tej kwestii, gdyż Mistrz odpowiedział, wyraźnie usatysfakcjonowany.
– Nie masz za co, dziecko. Sprawiłaś, że mogliśmy wreszcie osobiście odwiedzić ten świat.


Skoll, jako jeden z zewnętrznych obserwatorów, mógł jedynie domyślać się, co przeżywa uwięziona dziewczyna. Lecz jakoś nie miał na to ochoty. Zwłaszcza, że wrota rozwierały swoją paszczę powoli zalewając coraz większą powierzchnię, swoją śluzowatą wydzieliną. A co gorsza, zaczęło z tego coś powstawać. Powietrze co chwilę rozrywały wrzaski zębatych paszcz, na sekundę pokazujących z czarnej substancji gładkie, białe zęby.
Miał również oczy. Mnóstwo pływających w zawiesinie czerwonych, zielonych i żółtych punktów obserwowało nowy świat, jako pospiesznie wytworzone organy.
Powstawały również ręce. Jakby połamane w kilku miejscach, czarne i całkowicie oblepione tą paskudną smołą. Sceneria najkrwawszych bitew i agonii, była niczym kwiecista łąka w porównaniu z tym… Czymś. Kula za to zwisała swobodnie, obojętna na cokolwiek. W środku toczyły się poważne pertraktacje, o których jeszcze nie wiedział nikt.

– Jestem Przeklętą. To mój obowiązek dawania ci Panie tego, co tylko mogę…
Wrzawa nagle podniosła się, a następnie ucichła, pozwalając mu przemówić. W tym momencie Loki coś zrozumiała. Jej Mistrz nie był jedną istotą, zamkniętą w tej dziwnej formie, lecz zbirem kilku, kilkunastu milionów jednostek dusz, stanowiących taką całość. W ten sposób jej Pan nie mógł popełniać pomyłek, gdyż jakikolwiek pomysł, był rozpatrywany przez niezliczoną ilość zbitych istot z których każda mogła mieć odmienny pogląd…
– To dobre podejście, które może cię zniszczyć. – powiedział pozbawionym emocji głosem.
Liczę się z tym, Panie. – odpowiedziała spokojnie, już od dawna pogodzona z tym i kilkoma innymi faktami – Ale to jest moim sensem istnienia. Inna możliwość napełnia mnie żałością… Znaczy… Nie przyjmuje jej do wiadomości. – zakończyła kulawo, trochę zmartwiona utratom pierwotnej pewności.
Cień tylko zachichotał wyczuwszy jej emocje.
Wiemy to. A teraz… Zaśpiewaj. Dokończ, co zaczęłaś. Niech się podzieje, jak chcesz.
Ale… Panie! – krzyknęła przerażona – Ja… Ja nie chce… Ja chce, byś ty działał w tym świecie. Co mogę ja…
Nie jest to dla ciebie wystarczająco jasne? Jak widać nie. – Mistrz milczał przez chwilę.
Gdybym chciał, mógłbym zniszczyć ten świat w każdej chwili. Gdybym chciał, mógłbym zabrać stąd wszystkie dusze. Ale to nie jest moim celem. Chcę, byś to ty nadała mi powód, dla którego przybyłem, Dla którego otworzyłaś portal.
Delikatnie pogłaskał ją po szkarłatnych włosach.
– Teraz rozumiesz? Cokolwiek będziesz chciała, ja mogę to spełnić.
Chcesz sprawdzić, czy ci ufam? – zapytała niepewnie.
Chcę sprawdzić, czy JA mogę ci zaufać.


Ziemia zatrzęsła się, a wylewająca się z otchłani pradawna istota zawyła nieludzko, niczym wrzaski agonii wyciągnięty z miliona gardeł. Ludzka, czarna i całkiem łysa głowa, zakołysała się niebezpiecznie na długiej, gadziej szyi, wyciągniętej w kierunku Asao. Otworzyła usta, z których spłynęła, na pierwszy rzut oka, fala czerwonych światełek. Gałki oczne uderzyły o ziemię, zamieniając się w małe, jaskrawe pajączki które już gnały ku mężczyźnie wyraźnie z czegoś zadowolone.
Za to kaleka twarz poczęła wyłazić z grzęzawiska, za pomocą długich, owadzich nóg, uczepionych dużego, guzowatego cielska, przypominającego kozę z nabrzmiałym brzuchem. Dziwadło zaczęło leźć w kierunku oponenta, dysząc niczym zdychający pies.

– Ale… Czy… – nie, nie powinna zadawać takich pytań. Mistrz nie mógł się mylić, więc ona nie mogła w żaden sposób wątpić.
– Nie zawiodę cię. – stwierdziła pewnie, składając mu w myślach ukłon.
– To dobre podejście, które może cię zniszczyć. – powtórzył, ale bez jakiejkolwiek nagany – A więc czego żądasz?
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 886
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

18 mar 2011, 21:26

Ogromna wyrwa w czasoprzestrzeni, opuszczająca ją kreatura i Asao myślący że może to zatrzymać swoimi sztuczkami – taki widok powitał Eterycznego na pustyni kiedy ten nadleciał znad gór.
Ilość wyzwolonej tu energii starczyła by na uformowanie małej gwiazdy, tak dużej wyrwy nie wytnie się byle jak. Cokolwiek to było przewyższało Viridara znacznie, trzeba by ponad setki Eterycznych żeby zebrać taką energię w tak krótkim czasie.

Podróżnik nicości w rozproszonej, niewidocznej formie lewitował nad tym wszystkim przyglądając się wydarzeniom i zbierając informacje. To takiej walki nie wkracza się na ślepo chyba że chce się zginąć.
*Asao mnie bawi, może myśli że skoro dał rade zablokować moje zdolności da rade temu. Odczują to, na pewno ale wątpię żeby dało to jakikolwiek efekt.*


Nagle jednak z mazi wydostającej się z wyrwy zaczęło coś powstawać. Coś niewątpliwie groźnego i zmierzającego w kierunku Asao. Viridara to nie koniecznie obchodziło. Miał inny cel.
Eteryczny utworzył połączenie świadomości skierowane w wyrwę i wysłał przez nie wiadomość:
– Nie ważne jaki jest wasz cel, pokrywa się z moim. Czy chcecie ten świat zniszczyć czy po prostu go zobaczyć jesteście moim kluczem do wolności, sama wasza obecność nim jest. Wiedzcie że macie sprzymierzeńca.
Po przesłaniu tej informacji Podróżnik nicości zerwał połączenie dla bezpieczeństwa.
As
Anonymous

18 mar 2011, 22:25

*Nie dasz temu rady, uciekaj bo oboje zginiemy*
----
*Nie udawaj że mnie nie słyszysz, oszalałeś, wiesz z czym mamy do czynienia?*
*Najwyższa świadomość, milion dusz. O to z czym masz do czynienia, nie z jednym przeciwnikiem, lecz z całą armią*
Loki jeśli nie chcesz żebym wiedział czym to jest to napisz, skasuję. Ale jak nie, to ja to później fabularnie wyjaśnie
Asao chciał odebrać mu władze nad ciałem, co okazało się niemożliwe. Pozostało tylko współpraca.
*To jak chcesz z nim walczyć*
Zobaczył w ich wspólnej jaźni obraz tego co chciał zrobić. Niebezpieczne, szalone, ale mogło się udać. Trzeba być dobrej myśli.
Wilk od razu zauważył jego chyba jedyny słaby punkt. Właściwie nawet już wcześniej zaplanował co chce zrobić, Asao dziś odkrył kilka jego ukrytych talentów.
Na dłuższe zastanowienie nie było czasu, demon przeszedł do ataku. Zawył przeraźliwie, na co wilk odpowiedział tylko krótkim warknięciem.
Zabrzmiało trochę jak "Wynocha z mojego świata"
Gdy coś wypełzło z jego pyska przeszedł do wykonywania własnego planu. Skoczył niewielki kawałek do przodu, dosłownie muskając mieczem po drodze glif. Następnym susem wybił się mocno i wysoko w powietrze, zmierzając z prędkością strzały w kierunku lewego ramienia besii. Przelatując przelał wszystko co miał w miecz i zaciął potwora na lewym ramieniu. Asao wolał nie myśleć co w normalnych warunkach stało by się przy spotkaniu tak gęstej magii i tak potężnego glifu, lecz warunki nie były normalne. Zaraz skoku, powietrze napełniło się magią bestii która zetknęła się z glifem. Potworowi rzecz jasna ten niewielki znak nie wyrządził większych szkód, lecz…
*Zmieniłeś otoczenie na bardziej magiczne żeby zredukować anomalie spowodowane zetknięciem tak różnych środowisk. Do tej pory tylko o tym czytałem…*
Wilk nie słuchał. Skupił się całkowicie na tym, co zaplanował. Kiedy spadł, odskoczył w bok, i po raz kolejny w stronę bestii żeby zadać jej cięcie. Płynnie zmieniał położenie energii, raz była w nogach, raz w końcówce miecz, następnie na plecach żeby zabezpieczyć się przed zdradzieckim atakiem podczas spadania. Kolejny skok, cięcie, upadek, odskok i od nowa. W atmosferze było tyle energii że ta walka mogła trwać w ten sposób jeszcze długo.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

18 mar 2011, 22:52

[możesz wiedzieć=) jak wyjaśnisz fabularnie to w porządku]

Już dawno wybrałaś drogę bez powrotu. Teraz jedynie to pieczętujesz. – powiedział i zasyczał przeciągle – Zastanów się. Czy to na pewno obrazuje twoje zamiary? Twoje odczucia?
Nie, nie obrazowało. Loki była coraz bardziej zdesperowana. Chciała zadowolić swego Pana, ale każdy pomysł pociągał pytania z jego strony. Zadrżałaby, gdyby mogła. Tak bardzo chciała sprawić, by był z niej dumny. Tak bardzo…
Dziecko Mroku. Czyżbyś o czymś nie zapomniała?
Loki wstrzymała oddech, w napięciu czkając. Nawet nie zauważyła, gdy po jej twarzy pociekły ciemne łzy.
Kierujesz się tym, czego bym chciał. Spróbuj spojrzeć na siebie.
Ale… Twoje pragnienia są moimi…
No więc właśnie. – odpowiedział łagodnie – Spójrz na to swoimi oczyma.
I w tedy do niej dotarło. Myśleć jak nie Mistrz, tylko jak ona. Zwykła, nic nie znacząca dusza. Nowy pomysł, nowa perspektywa. Ona znała ten świat z innej strony. Nie jako cień na ścianie, a żywa, materialna postać. I o to właśnie Panu chodziło.
Doskonale… – podchwycił z upojeniem penetrując kształtujący się w jej głowie nowy plan.
O to właśnie chodzi, Cthulhu. – zadrżała na dźwięk tego imienia. Tajemnego, istniejącego tylko w świecie umarłych i cieni – A teraz ja ci podsunę jeszcze jeden, przydatny dodatek.


Z czarnej masy wystrzeliła wysoko w górę wężowa paszcza. Zaświeciła czterema parami oczu o różnych kolorach i rozwarła bezzębną szczękę. W jej środku było coś na wzór… Czułek? W każdym razie smakował rozproszonej energii Viridara, badając z kim ma do czynienia.
*Eteryczny. Już wcześniej doniesiono mi o twoim istnieniu w tym świecie. Oraz tym, że chciałeś uszkodzić mojego sługę* – powiedział bezbarwnie, bez problemu przełamując wszelkie bariery kontaktowe. Trudno było określić, czy słowa zostały wypowiedziane, czy przekazane mentalnie. Najważniejsze zadanie spełniły, przekazując informacje.
*Istoto, co jesteś nam w stanie zaoferować?* – zapytał głosem sześcioletniego dziecka, tak nieczule, że mogło powodować to dość skrajne emocje. Z czego radość nimi nie była.

Bestia zawyła, gdy jedno z jej odnóżu odpadło po pierwszym cięciu. Nie zdążyła się zreflektować, gdy znowu miecz ją ugodził, tym razem w bok. Potwór cierpiał, lecz mimo wszystko… To nie mogło skończyć się dla wilkołaka dobrze. Co mógł zrobić zwykły Rzeczywisty, istocie przedwiecznej i niewiarygodnie potężnej?
Mimo, że nie znajdowała się na swoim terenie, to i tak była znacznie sprytniejsza niż się zdawało. Przecież to ona sama, niegdyś o mało nie zdobyła samego Królestwa…
Odcięta noga nagle zadrżała, po czym wstała samodzielnie. Już z jej odciętej części zaczęła wyrastać nowa, identyczna reszta istoty obok. Guzy nawarstwiały się na nowym ciele, wytwarzając coraz to nowe organy. Za chwilę będzie gotowa do działania.
Pierwsza bestia wykrzywiła paskudna mordę do wilkołaka i uderzyła. Próbowała odgryźć mu głowę swoimi ostrymi zębami, robiąc bardzo szybkie zwroty i ataki.
Asao nie przejął się małymi pajączkami, które tak naprawdę stanowiły główna broń Cienia. Dopadły do narysowanego na piasku glifu i jęły kopać w ziemi. Gdy dotarły na odpowiednią odległość zwinęły swoje małe ciałka w kulki, niczym, pluszowe zabawki.
Wybuch poderwał piach w powietrze, mając zamiar wysadzić również nieprzyjemny rysunek.
As
Anonymous

19 mar 2011, 08:43

Asao dziwił się, skąd wilk wie jak walczyć z tą bestią. Zdziwił się jeszcze bardziej gdy zobaczył jak bestia profesjonalnie niweluje jego znaki.
*Większość istot myślała że glif to tylko rysunek na piasku, a to coś…*
Nie dokończył myśli, przez kolejny krzyk huczący nad jego uchem. Bestia rozdzieliła się jakby na dwoje, jej "nowa" część zaatakowała z niezwykłą szybkością, wilk jak by w ogóle się tym nie przejął, nawet gdy w momencie skoku ja jego ramieniu pojawiła się stróżka krwi.
*Nie zabijesz go w ten sposób*
*Wiem*
*On wie jak niwelować glify*
*Owszem*
*To co, do cholery, zamierzasz zrobić?! Twoimi zadrapaniami jakoś się nie przejął!*
*Przyjrzyj się i ucisz*
Czemu miał się przyglądać? Robił ciągle to samo! Skok, upadek, niski skok… tak niski że prawie dotykał ziemi czubkiem miecza. A bestia z powodu ataków z każdej strony w ogóle się nie przemieszczała, krąg postępował.
*Ale gdzie glify, co chcesz mu zrobić samym kółkiem? Nic! Źle uważałeś, to nam nie pomoże*
*Ty*
*Co ja?*
*Nie widzisz? Ty jesteś znakiem, jesteś całym kodeksem. Myślę że twoja kontrola antymagii jest już wystarczająco mocna*
Jego słowa były niepokojące
*Wystarczająca… do czego*
*On jeszcze nie zadomowił się w tym świecie, dalej jest na pograniczu wymiarów. Zamkniemy go tam gdzie nie będzie już tak silny, zamkniemy go…*
*We mnie. Zginę. Zginiemy*
*Nie koniecznie, wszystko zależy od tego jak bardzo będziesz chciał żyć*
Przy ostatnim upadku wilk dokończył krąg, i po raz ostatni wyskoczył w kierunku łba potwora. Będąc w powietrzu, rzucił miecz pod bestię, w sam środek koła. Sam leciał z zawrotną prędkością w kierunku jej głowy.
Poczuł energię wydobywającą się z miecza w momencie gdy zetknął się z bestią…
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 886
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

19 mar 2011, 11:03

Viridar nie wydawał się zdziwiony faktem że jego rozmówca tak szybko dotarł do niego z powrotem. Było to oczywiste od początku.
Eteryczny jednak miał coś więcej niż chęć pomocy. Miał długofalowy plan który praktycznie nie mógł się nie sprawdzić, chyba że cień odrzuci jego pomoc. Jednak ta okoliczność też przewidział i przygotował się na nią.
Bez chwili zastanowienie Podróżnik Nicości odpowiedział:

*Skrzywdzić? Nie. Proces zadałby najwyżej trochę bólu. Chciałem pójść łatwiejszą drogą w rozwinięciu swoich zdolności. Jednak zostałem zmuszony do trudniejszej która dała podobny efekt.
Mogę dla przykładu przekazać informację gdzie w tym świecie chowają się istoty dość potężne żeby być dla was groźne. Jest to miejsce zwane Ołtarzem Żywiołów.

Jednak póki nie będe wiedzieć czego tu szukacie nie jestem w stanie powiedzieć jak mogę wam w tym pomóc.*


Zajmując część uwagi istoty komunikacją, Viridar wykonywał swój własny plan C. Taki na wszelki wypadek, mający dwa cele: Zdobycie informacji i może nawet pochłonięcie dość dużej ilości koncentracji cienia aby Asao zrobił swoją część walki.
Cokolwiek by się nie stało Viridar wyjdzie zwycięsko. Miał przygotowanych jeszcze kilka pomysłów.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

19 mar 2011, 11:38


Ale… Tak można, tak? – zapytała niepewnie.
Jeżeli pozwolę by tak się stało, to się stanie. Jeżeli czegoś chcę, to właśnie to dostanę. Pojmij to w końcu.
Przepraszam… Ale tyle mam pytań… – powiedziała cicho, truchlejąc w środku.
Zadaj je. – podsunął Cień, łagodnie dotykając jaźni dziewczyny.
Panie… Kim jesteś?
Cichy świst i zimny dotyk w sercu zmusiły ją do głębokiego wdechu.
Cthulhu, to już przecież wiesz. – oznajmił dziecięcym głosikiem, na powrót pozwalając Loki oddychać – Tu jesteśmy Cieniem. Gdzie indziej zwą nas Antykreatorem. Siewcą. Ciemną Stroną. Czasami Odwiecznym Wrogiem.
Tylko głupi i zaślepieni tak twierdzą – wtrąciła z gniewem na ostatni tytuł, który nie przypadł jej ani trochę do gustu.
Cień zaśmiał się, choć nie było to upustem emocji. Raczej komentarzem, w zrozumiały sposób odbieranym przez ludzi. W tym Loki.
Mało wiesz, dziecko. Pamiętaj, że w różnych Światach, pojęcie ‘dobro’, czy ‘zło’ są zupełnie inaczej interpretowane. To najbardziej względne pojęcia, jakie kiedykolwiek zostały stworzone.
Cień wydał przeciągły jęk, co zaniepokoiło kotołaczkę. Uciążliwe glify walczącego wilkołaka nie były przyjemne, nawet dla niego. Z różnych stron słyszała szepty, wygłoszone w różnych dialektach, językach. Przez różne osoby.
– Panie?
– Jeden z Rzeczywistych próbuje mnie wygnać stąd. – oznajmił, w ogóle tym faktem nie przejęty – Teraz jednakże dziecko, spełnię twoją wolę.
Ale…
Czyżbyś się niepokoiła?
On może to zrobić? Może cię stąd… – zabrakło jej odpowiednich słów.
Nie. Nikt nie potrafi. – zaszeleścił subtelnie – Lecz moja rola w tym świecie już i tak dobiegła końca.
Zostawisz mnie? – zapytał z urazą, a jej serce wydawało się poszarpane na kilkanaście kawałeczków – Z tym wszystkim..? Samą?
Skoll nadal będzie dotrzymywał ci towarzystwa. Jest łącznikiem pomiędzy tymi światami.
Ale…
Sądzę, że to zadanie jest w odpowiednich rękach.
Loki milczała. Myślała… Że teraz będzie wszystko dobrze, że będzie służyć. Że nigdy już nie opuści swego Mistrza.
Jesteś gotowa.
Odsunęła na bok emocje, choć nie przyszło jej to z łatwością.
Jeżeli ty tak sądzie, Panie. To jestem. – powiedziała z cichym westchnięciem. Z chęcią poszłaby za nim, w głąb nieznanych światów, byleby trwać u jego boku…
Loki. – wstrzymała na moment dech. Pierwszy raz użył jej zwykłego imienia, tak niegodnego dla ust potężnego Cienia – Rola w każdym przedstawieniu się kończy. Ale kto może przewidzieć, ile jeszcze scenariuszy zostało napisanych?
Z tymi słowami wszedł w jej duszę, przeprowadzając odpowiednie modyfikacje.


Giętka szyja zakołysała się, wypuszczając z paszczy ośmiornice macki.
*Nas nie interesują istoty w tym świecie. Nie przyszliśmy tu by was zniszczyć. Nie teraz. Eteryczny, nasz cel już został wyznaczony. Jeżeli pragniesz go poznać, zajmij się Przeklętą. Będzie to dla nas zapłata za informacje.*
Stworzenie zapadło się z powrotem do jednolitej masy. Wszystko wlewało się z powrotem w otchłań.
*Być może ocalisz się przed Ragnarokiem*

Asao rąbnął w bestię tak potężną mocą, iż ta po prostu… Opadła na ziemię, niczym stary worek na ziemniaki. Zaczęła parować i wydzielać czarny dym, który powoli wchodził w szczelinę. W ogóle cała maź poczęła się wsysać tam, skąd wyszła.
Czarna kula z Loki w środku, nagle opadła i niczym skórka pomarańczki, otworzyła się pokazując zawartość. Nieprzytomna kotołaczka leżała zwinięta w kłębek, naznaczona na całym ciele czarnymi hieroglifami. Ale raczej nic się jej nie stało i, co najważniejsze, żyła.
– Loki… – szepnął Cień i runął w jej stronę. Wyglądała ciekawie. Na pierwszy rzut oka wszystko było w porządku, dlatego Skoll jął rozglądać się za czymś innym. Znalazł nienaruszoną księgę i czym prędzej zamknął. Wrzucił do pozostawionej samopas torby, po czym okrył dziewczynę kocem. Nic więcej nie mógł zrobić.
– Wrócę. Na razie śnij. – szepnął jej do ucha, po czym przełożył sobie cień torby przez ramię i czmychnął błyskawicznie.

[Skoll zt]
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 886
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

19 mar 2011, 12:47

Wszystko układało się zgodnie z pierwszym planem Viridara, miał właśnie zrobić coś dla tej istoty, a nawet miał coś za to dostać, coś najcenniejszego dla niego – informację. Było nawet lepiej niż przewidział. Oczywiście możliwość manipulacji nim przez Cienia też przewidział, jednak na razie zlecenie było dopuszczalne.

*Będzie jak zechcesz.*
Tylko tyle. Żadna inna myśl nie pojawiła się w jego umyśle. Nie mógł zdradzić niczego o swoich planach.

Viridar skupił swoją eteryczną formę i ruszył lotem nurkowym do miejsca gdzie z czarnej kuli wyłoniła się Loki. Celowo jednak wykonał dziwny zwrot w powietrzu żeby upewnić się że Asao go zobaczy. To też była część planu.
Podróżnik nicości wylądował przy kotołaczce i bezzwłocznie otoczył ją barierą psioniczną, dla jej i jego bezpieczeństwa.
Następnie uniósł barierę jakby była to pusta bańka i wzleciał w powietrze wraz z Loki i ruszył w stronę swojej kryjówki w górach, przesyłając kotołączce przez połączenie umysłów jedno słowo: "Spokojnie".

z/t

Wróć do „Pustynia Śmierci”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 22 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 21 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.