Płaskowyż

Nazwa Pustyni Śmierci jest aż nazbyt trafna - bez znajomości tego terenu trudniej przeżyć tutaj dłużej niż dwa dni. Jeżeli przemierzającym ją śmiałkom dane będzie spotkać grupę nomadów lub pustelnika, z pewnością uzyskają informacje na temat najbliższej oazy, zwykle jednak oddalone są one od siebie o kilka dni forsownego marszu.
Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 758
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

Płaskowyż

22 lut 2011, 17:37

Na pustyni był pewien płaskowyż, ot, taki zwykły kawał ziemi, równy jak stół, wokół którego często zbierały się różne paskudztwa( Wielkie pająki, węże wielkie jak konary drzewa, cyklopy itd…)
I tu zwykł trenować swoje umiejętności Linandar, Piaskowy demon z Coldgate, który przybył do Wolenvain tropem niejakiego Brago Acceptaina, który jest odpowiedzialny między innymi za zabójstwo 23 osób w nieistniejącej już karczmie "pod pijaną kurtyzaną"
Linandar postanowił tu trenować swoje obecne, jak i nowe umiejętności, a jedną z nich, będzie nauka kontroli nad piaskiem, którą obecnie opanował w stopniu pozwalającym na przyzwanie jedynie magicznego oka szpiegującego

najprawdopodobniej w swojej karcie postaci będę zamieszczał zmiany dotyczące tej umiejętności, lecz nie będzie tak hop-siup, że w 1 dzień nauczy się tej umiejętności, czy innych na maksa, tylko stopniowo
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

09 kwie 2011, 23:59

Wypuściła trzymane w płucach powietrze z przeciągłym świstem. Nie cierpiała odwlekać nieuniknionego i to jeszcze w ten barbarzyński sposób… Nie mogła uciekać od zadania, zajmując czas na jego spełnienie w przyjemny sposób. To jej tylko przeszkadzało i mąciło w głowie.
Skup się. – skarciła się, szkryfiąc wokół siebie tajemnicze symbole. Zataczała nimi ciasny krąg, mający utrzymać jej ciało przy życiu w czasie pierwszego uderzenia.
Kątem oka zauważyła lecącą do niej Księgę i Cienia pełznącego po płaskim stepie.
Pomóż mi dokończyć krąg. – poprosiła, a Skoll bez sprzeciwu zaczął kreślić dziwne znaczki.
Kotołaczka otworzyła Przeklęty Tom, znajdując od razu odpowiednią formułkę. Przewertowała kartki i znalazła jedną, zapisaną przez siebie na kawałku postrzępionego pergaminu. Mocno zacisnęła go w dłoni, znając już to zaklęcie tak dobrze, że mogła je odtworzyć nawet w czasie snu. Dzieło zostało po dłuższym czasie ukończone.
Dziewczyna ułożyła księgę przed sobą, jedną ręką zaczesując czerwone kosmyki włosów za ucho. Widok dobry mieć musi.
Loki?
Skoll, nie chcę byś w tym uczestniczył.
Ale moim obowiązkiem jest ochrona Przek…
Cholera! Słuchaj mnie! Nie możesz. Tu. Być. Rozumiesz?!
Loki…
Nie. Wybacz, ale tu nie ustąpię. To co zamierzam zrobić… Zlikwiduje wszystkie dusze, które tu będą, ot co.
Cień zamilkł, a dziewczynie wydawało się że spuścił mimowolnie oczy. Po raz kolejny czuła, że z racji wyższego celu zadaje komuś ból. Odetchnęła, przykładając rękę do twarzy. Nie powiedziała mu o jednej sprawie. I miała też cichą nadzieję, iż sam jej nie odkryje.
Wiesz… – przerwał nagle ciszę, podpełzając na ziemi do stup kotołaczki. Zerknęła nań, a po chwili wahania dotknęła dłonią gorącej ziemi.
Nie wiesz jeszcze jednego… Dotyczącego twojego… Imienia. – wykrztusił, z trudnością sklejając odpowiednie słowa.
W umyśle zadźwięczały jej ostrzegawcze dzwoneczki, a zwykle uśpiona syrena zabłysła czerwonym światłem. Nowa tajemnica?
Cień Lokiego nie należał do tych najspokojniejszych… Jak już wiesz. Często wybierał się na ziemię, próbując wniknąć w ciała istot materialnych, by choć na chwilę poczuć się jak niegdyś jego pan. Pomimo wielu niepowodzeń, czasami dostawał to, czego chciał.
Poczuła nieprzyjemny skurcz w gardle.
– Wiesz, dlaczego Cienie cię za pierwszym przywołaniem nie zabiły? Wyczuły w tobie pokrewną energię, albo raczej, tą pochodzącą od istoty cię zamieszkującej. Zgadnij, jakie pierwsze słowo opuściło twoje usta?
Ragnarok… – szepnęła cicho. Opiekun kiedyś, bardzo dawno temu, powiedział jej o tym i innym niecodziennym zdarzeniu związanym z nią samą. Ale teraz było to bez znaczenia. Słuchała z zapartym tchem, czekając na następne słowa, niczym pochodzące od wyroczni.
A w waszym świecie znane jako; ‘koniec’. Małe kotołaczki zazwyczaj nie używają podobnych, poza wymiarowych stwierdzeń. Ale kontynuując; Loki został wypędzony za swoje szaleństwo, ze Świata Antykreatora. Był wściekły i poprzysiągł odpłacić Jednemu z Wielu.
Westchnął przepraszająco, wyrzucając z siebie ciążącą prawdę.
Z czasem twoja rozwijająca się osobowość i jego charakter zlały się w jedno. Gdyż mimo wszystko; nie mógł przejąć całkowitej kontroli nad Rzeczywistym. Masz jego charakter, ale logiczne myślenie wniosłaś sama. Nie jesteś obłąkana. Tej właśnie cechy brakowało Lokiemu, by zniszczyć Wielki Cień. A wiedząc twoje przygotowania i tą bezwzględność, stwierdzam, że nordycki duch Szaleństwa rozpoczął działania na szeroką skalę. Uznał, że teraz najwyższy czas, odebrać to co jego. .
Milczała nadal, co dało Skollowi szansę na dokończenie z pozoru abstrakcyjnej opowieści.
Nie rzucałaś cienia. Więc wysłano mnie, bym pilnował twoje poczynania. Byś nigdy nie zapragnęła zemsty. Wszystko szło idealnie. Bardziej niż idealnie. Stałaś się naszym głównym łącznikiem, co Cieniowi niezwykle sprzyjało.
Ale ty…
Tak, już od początku wiedziałem o wszystkim.
Ale…
– Loki był ojcem mojego ojca. Cokolwiek to było… Czułem, że nie mogę im ciebie wydać.
Delikatny wietrzyk spowił pustynię, która zasyczała przerzucanym z miejsca piaskiem.
– Wybacz, że to wszystko przekazuję ci tak naraz i w taki sposób. To co ci mówię, nie może opuścić twojego umysłu. Nie przez Ragnarokiem. – Cień drgnął, wyciągając rękę przed siebie – Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania, to ja chętnie…
To ja mam dzieci? – Skoll zamarł, a w następnej chwili westchnął ciężko.
Ten temat jest na tyle rozległy, że na razie go przemilczę. – Loki parsknęła śmiechem, wstając z ziemi. Nie, nie jest obłąkana. Nie jest szalona.
Ale po tym wszystkim… Granica między świadomym postępowaniem, a jego brakiem, była aż zanadto cienka. Otarła nieposłuszne łzy, niewiadomo kiedy uronione i z uśmiechem spojrzała na ciemną plamę, żywo kontrastującą ze złotym pyłem.
Tak czy tak… Nie zostajesz. – rzekła bezdusznie, szczerząc szeroko kły.
Cień bardzo, ale to bardzo niechętnie odpłynął kawałek dalej. Przystanął, odwrócił głowę, po czym widząc spojrzenie kotołaczki, znikł szybko, zostawiając Loki pełną nadziei i złych przeczuć.
A więc tak to wygląda… – powiedziała do siebie, spuszczając oczy na leżącą przed nią księgę – Niczego to nie zmienia, ale i tak miło… Krew z ziemi, krew z ducha, krew ze sługi.
Czaszka napełniona goryczą, kości zmielone w dymie, sługa więziony pod ręką pyłu.
Zamknięty w świetle, ten, który nie może się połączyć ze swoim Władcą, ten, który został obdarzony wielką łaską, ten, który po wsze wieki będzie ci służył…

Słońce znikło, zasnute gęstymi chmurami tak samo jak sielska, pustynna atmosfera. Powietrze stężało, wiatr zawirował wokoło, a Loki… Krwawiła. Z naznaczonych przez Cień szram poczęła kapać czarna substancja, zmieszana z jej własną posoką.
Dziewczyna zawyła z bólu przez zaciśnięte zęby, ale kontynuowała dalej. Złote oczy przecięła czarna fala, pozbawiając je całkowicie jakiegokolwiek wyrazu.
Ale nadal była sobą. I nie mogła za nic na świecie teraz przerwać, za nic.
Oddał krew, kości i ciało. Teraz chce oddać duszę, by Panu nigdy jej nie brakowało, aby zawsze była na usługi, by nigdy nie cierpiała rozłąki…
Awatar użytkownika
Shin
Posty: 81
Rejestracja: 05 kwie 2011, 17:50

10 kwie 2011, 00:35

Oglądał to wszystko jak film, słuchając dokładnie każde słowo. Nie śmiał sie wtrącać, nie śmiał przerywać. Po prostu nie mógł. Gdy cień odszedł, zmarszczył brwi. Powoli, niepewnie a przede wszystkim ostrożnie zaczął zbliżać sie do dziewczyny. I nagle usłyszał ten przeraźliwy krzyk, krzyk z głębi istoty, wyrażający czysty ból. Chłopak podbiegł do niej. Stanął przed nią i szybko rozejrzał sie dookoła, w jego ręku spoczywała rękojeść jego miecza, pokrytym lodem.
Czuł te aurę, potężną starożytną magię. Rozejrzał się dookoła i spostrzegł krąg. KRĄG! Niewiele myśląc stanął tuż przed Loki.
"Nie zawiedź mnie…" pomyślał i skoncentrował się. Jego miecz otoczyło chłodne, jakby pokryte płatkami śniegu powietrze. Zebrał tam wszystko co mógł. Ułamek sekundy ciszy, nicości. Czerń. Pustka w głowie, oprócz jednej myśli. Tej jednej jedynej myśli. Że da rade.
Wbił miecz w gorący piasek pustyni, dokładnie w środek okręgu, tuż obok tajemniczej fiolki. Poczuł jak jego energia znika, poczuł, jak z niego wycieka… Jak zmienia właściciela….
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

10 kwie 2011, 12:45

Had nie pamiętał żeby kiedykolwiek przebył taki szmat drogi w tak krótkim czasie. Gdyby nie wojskowe szkolenie, pewnie już z kilkanaście razy stawałby żeby odpocząć. Chociaż tym razem na odpoczynek nie było czasu.
W myślach powtarzał kilkakrotnie co i jak ma zrobić. Asao wiedział jak przekazać mu swoją wolę, Had wiedział dokładnie jak ma postąpić. Ale powtórzyć nie zaszkodzi.
Wpadł na rozgrzane piaski pustyni wiedziony śladem cienia, mimowolnie musiał trochę zwolnić, w piasku biegło się o wiele ciężej, nogi zapadały się po kostki w ciężkich butach, na dodatek powietrze było cięższe i gorętsze.
W oddali ujrzał dwie niewielkie postacie na środku pustynnego płaskowyżu. Nie było czasu dziwić się skąd się wziął nieproszony gość, dobiegając do Loki Had musiał najpierw złapać oddech.
Padł zmęczony na kolana, czymprędzej wyciągnął nóż, i spojrzał na dziwnego przybysza. Wyglądał na zmęczonego, i na dodatek używał magii.
-Przestań..używać..magii– Wysapał Had, ciągle jeszcze łapiąc duże hausty powietrza. Zrobił jeszcze jeden głęboki wdech, wstał i poharatał sobie dłoń tak, jak kazał Asao.
*Wyszło chyba całkiem nieźle*
*No może być. Nie dziw się że do ciebie przemawiam i nie próbuj mi odpowiadać, nie możesz tracić sił na mentalny kontakt. Spróbuję ci jakoś pomóc.*
Zamknął oczy i szepnął do obcego
-Odsuń się-
Zaczął po woli szeptać słowa w dziwnym języku, co chwilę przyspieszając i podnosząc ton. Słowa mieszały się, tak jakby wypowiadało je kilka osób jednocześnie w małym odstępie czasu. W czasie inkantacji wokół Hada zaczęły pojawiać się w powietrzu błękitne glify, płonące jasnym światłem. Co chwilę można było tylko wyłapać jakieś konkretne słowo z dziwnego, tajemniczego szumu.
Had otworzył oczy które przybrały barwę owych glifów, jego krew również zaczęła tak fosforyzować, na całym ciele wystąpiły mu świecące żyły. Teraz już tylko czekał na ruch Loki.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

10 kwie 2011, 13:21

Duży kop magicznej mocy ożywił ją nagle, pozwalając na coś, czego wcześniej nawet nie przewidywała.
Had… – przywitała się, na co fala czarnej mazi splamiła jej sine usta.
*Fiolka… Rozgrzać do 60 stopni… Rzucić w otwartą bramę…*
Wskazała mokrym od krwi palcem za siebie, gdzie leżał w piasku rozgrzany już eliksir.
– W świetle, w cieniu, w ogniu, w wodzie, na zawsze pieczętuje to w sobie.
Każdy rozkaz, wypełnię po stokroć. K-każdą prośbę po tysiąckroć…

Znowu powtórka z poprzedniego przywołania; głuche tąpnięcie, trzask rozrywanego lnu i cienka czarna linia biegnąca od nieba do pustynnej ziemi.
Stąd odwrotu nie było już.
Każde milczenie, będzie dla mnie smutkiem i radością.
Panie… Pozwól mi stać się z tobą jednością…

Brama rozwarła się, przecinając pustą przestrzeń w połowie. Czarne kłęby dymu wylazły ze szczeliny, badając nowe otoczenie z ciekawością. Stali kilkadziesiąt metrów od monstrum, które z wolna poczynało precyzować miejsce pobytu wzywającej, jak i urzeczywistnionych Cieni.
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

10 kwie 2011, 14:18

*Oto początek, i oto koniec. Jednak jedna kwestia pozostaje nie rozwiązana. Na kogo przyjdzie koniec, a na kogo czeka nowy początek.* – Te słowa przeszły przez myśli Viridara. Znał je.. sam nie wiedział skąd, ale pasowały do tego co się miało stać.

Planów było wiele, możliwości rozwoju sytuacji jeszcze więcej. Wszystko miało się rozstrzygnąć teraz.
Eteryczny pojawił się nad wyrwą w której materializował się cień. Na razie ingerencja nie wchodziła w gre. Niewiadomych było i będzie mnóstwo przez cały czas, jednak teraz było ich za dużo żeby ingerować.
Cel całej tej sytuacji już był widoczny. Tylko czy on jest końcem czy na niego przyszedł koniec. W takich sytuacjach trzeba to wiedzieć. Jednak nawet Eteryczni z całą swoją wiedzą, magią i technologią nie umieli przewidywać przyszłości. Dlatego Viridar czekał, czekał sam nie wiedząc na co.
Wiedział jednak że kiedy to się stanie, będzie wiedział.
Awatar użytkownika
Shin
Posty: 81
Rejestracja: 05 kwie 2011, 17:50

10 kwie 2011, 16:02

Po krótkiej chwili oćmienia chłopak wstał. Był oszołomiony i to nie byle jak. Nigdy nie sądził. Powoli podniósł się, pierwszą rzeczą jaką poczuł był powalający wręcz ból głowy, czuł jakby jej wnętrze po prostu płonęło. Drugą było pieczenie demoniego oka, nie mógł go otworzyć, ból go po prostu paraliżował. Chłopak podniósł sie jednak i rozejrzał wokół. Piasek… Ciemności… Barwy szare, mało kontrastowe– zlewające sie. Jakieś dziwne sylwetki. Czuł sie strasznie słaby, spłukany ze swojej mocy.
-Co sie… dzieje…. – wydukał po chwili z niemałym wysiłkiem
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

11 kwie 2011, 14:52

Hadareth, choć było to już dawno temu, czytał o podobnym spotkaniu pierwszego stopnia z arcydemonem w jego rodzinie. Wtedy walka była chaotyczna i nieskuteczna, na dodatek jego krewny walczył samotnie.
Ale teraz było inaczej.
Na jego twarz wpełzł uśmiech. Dziki i niekontrolowany, Had z trudem powstrzymywał chęć roześmiania się na głos.
*Będziesz walczył z czymś, co kiedyś zamieniło ludzi w wilkołaki. Nie powstrzymuj nienawiści i szału który w ciebie wstąpi, daj mu upust*
Spojrzał na bestie wyciągającą po woli swoje obślizgłe cielsko z szczeliny pomiędzy wymiarami. Miał wrażenie że już kiedyś widział tą bestie, i że zrobiła mu coś strasznie złego, coś za co powinien ją zniszczyć.
Złapał za fiolkę wskazaną przez Loki i cisnął ją wprost w czarną otchłań, zaczął od nowa inkantacje wzmacniając wcześniejsze zaklęcie, i skupiając swoją moc wokół bestii, zacieśniając antymagiczne węzy wokół niej.
Usłyszał nienaturalny, mrożący krew w żyłach krzyk, szybko podbiegł do bestii i z okrzykiem wściekłości wbił w nią nóż naładowany boską energią, bez chwili zwłoki zebrał swoją własną energię w drugiej ręce i wbił jej eteryczną postać w demona.
Poczuł jak jego ciało drętwieje, a jego siła się cofa
*Nie daj mu się pokonać! Uznaj go za wroga, nieprzyjaciela, najeźdźce, wrogiego żołnierza, cokolwiek co paskudnie ci się kojarzy! Twój własny wilk zajmie się resztą!*
Had zacisnął zęby, i zamknął oczy, nie miał dużo czasu na imaginacje, właściwie wpadł na lepszy pomysł. Spojrzał na Loki, oraz na tego dziwnego gościa obok.
Loki klęczała na ziemi cała w dziwnej, czarnej mazi, tamten wyglądał jakby ktoś wyssał z niego duszę. Dziś byli jego sojusznikami, a Had nie lubił kiedy ktoś wyrządzał krzywdę jego towarzyszą.
Ogarnęła go kolejna fala gniewu. Jego ciało zdrętwiało i zaczęło jakby działać samo, Had nie miał nad nim kontroli.
Jego ręka wbiła się głębiej w czerń ciała wroga, usłyszał jak z jego twarzy wydobywa się krzyk, a energia płynie tak jak wcześniej, lub nawet intensywniej. Ktoś kto sterował jego ciałem zacisnął dłoń, uwalniając jednocześnie zgromadzoną energię która wystrzeliła w różnych kierunkach w postaci wielkich kolców, zaczynających się przy jego dłoni. Jego ciało w kilku miejscach lekko się ugięło, wyglądało na to, że sam również dostał. Ale teraz nie czuł bólu.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

11 kwie 2011, 18:29

Flakonik jak w zwolnionym tempie; wzbił się w powietrze, zatrzymał, a następnie opadł w dół znikając w ciemności. Po sekundzie, może dwóch, pustynia zabłysła w jednorazowym afekcie, powodując istny chaos. Cień zawył przeraźliwie wylewając się ze szczeliny, byleby uciec przed parzącą jasnością.
Półżywa kotołaczka zadarła, oblepiony czernią palec do góry i wykonała nim skomplikowany znak, tworząc w powietrzu cienistą zmazę.
Niech… Wrota się zamkną… Niech uchronią… Przed wieczną… zatratą… – zawyła rozpaczliwie, z trudem łapiąc hausty powietrza.
Niebo zadrżało gdy brama zasyczała i opadła na ziemię, roztrzaskując czarną taflę niczym lustro. Kawałki między wymiarowej struktury zniknęły pośród piasku, znikając na zawsze w paszczy pustyni.
Jeden z Wielu na początku całkowicie zdezorientowany, miotał cienistą powłokę na wszystkie strony. Powłokę, która miała monstrualne rozmiary… W końcu mógł pokazać całą swoją postać, wywołując u niejednej istoty obrzydzenie.
Pierwotne zło, dzikie, bezlitosne, mające tylko za cel niesienie śmiertelnego porządku. W którym istoty żywe nie były uwzględniane. Potężny, niezniszczalny twór poczuł nagle strach. Jego śliskie, półpłynne ciało zostało nagle spętane. Czuł też, że jakaś moc, dziwnie potężna; zbliża się… Zawył nieludzko, otwierając wielką, uzębioną paszczę. Jedyna droga ucieczki została odcięta.
Cthulhu. – warknął niewiarogodnie głośno, samym dźwiękiem wzbijając falę złotego piasku.
Żaden Cthulhu, kupo smarków! – odwrzasnął wysoki, męski głos.
Cień zasyczał, lecz nim zdołał zrobić cokolwiek innego poczuł niewiarygodny ból, dochodzący z jednego miejsca. Ryknął ponownie, zwijając monstrualne ciało do mniejszych rozmiarów, by uciec od niszczącej go energii.

– Zdradziła.
– Nie, ona nie.
– Loki.

Gromadę Cieni przecięła cisza, przerywana bezsilnym zgrzytaniem zębów. To nie wróżyło nic dobrego. Szczególnie, gdy czuli w swoich czarnych sercach… Złość.
Jeden z mężczyzn podniósł do góry rękę, dzięki czemu zwrócił uwagę pozostałych.
Zostaliśmy ośmieszeni… Ale nie cofniemy czasu, więc pozostaje nam tylko jedno. Zlikwidować oprawcę.
Konie zarżały, ludzie kiwnęli głowami. Ruszyli pustynnym zboczem w dół, klinem wchodząc w rozlaną postać Cienia. Znikli z szarej mgle; piętnastu jeźdźców i trzydzieści wierzchowców.

Nie czuła nic. Również nic nie widziała. Jakby ciało zostało pozbawione kontroli, a sama świadomość zepchnięta na bok.
*Co jest…*
*O, witaj przyjaciółko. Mam nadzieję, że jest dogodnie?*
*A ty to co?*
*Aaa, nie poznajesz? Mój ty kwiatuszku, jestem ci dozgonnie wdzięczny!*
*To ty to… Cień?*
*Bravissimo! A teraz kotku nie przeszkadzaj, tylko patrz!*

Cień nadal się kurczył. Wydawało się, że walka jest już rozstrzygnięta… Że już po wszystkim.
Had został brutalnie odepchnięty od ciemnej masy, a na jego piersi wykwitła czarna szrama. Nie była głęboka, ale bardzo rozległa. Mężczyzna poczuł mocny ból, gdy ta poczęła krwawić.
Widocznie ten Świat nie jest warty przetrwania. – przemówiła czarna postać, wyłaniająca się powoli z miejsca, gdzie przed chwilą stał Hadareth. Okuty w zbroję, wyglądał niczym rycerz z piekła rodem. Dzierżył w dłoni ciężki, oburęczny miecz który został już naznaczony strugą czerwieni.
Zapłacisz za wszystko. – powiedział, podchodząc do mężczyzny i podnosząc jednocześnie śmiercionośną broń.
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

11 kwie 2011, 19:35

Cała sytuacja działa się szybko, szarża Hadaretha którą ten przypłacił raczej dotkliwą raną na piersi, nagłe zamknięcie przez Loki portalu, w całej tej sytuacji ciężko było się połapać.
Pojawił się jednak nowy czynnik, jakaś istota powstała w miejscu gdzie był Cień i ruszyła na Hada.

Nie zwlekajac Viridar nawiązał połączenie świadomości z istotą która wyszła z Cienia i przekazał jej tą wiadomość.
*Ten świat mnie więzi. Nie życzę mu dobrze. W innych okolicznościach mielibyście we mnie sojusznika. Jednak, niszcząc ten świat teraz, zabierzecie mi możliwość uwolnienia sie… *

W tym momencie wiadomość urwała sie na chwilę, a pomiędzy Rycerzem a Hadarethem pojawił się Viridar. Eteryczny miał w powietrzu dość czasu na koncentrację.
W stronę czarnej postaci posłana została wzmocniona Fala Psioniczna, nie tylko uderzając go z rozrywającą wręcz siłą lecz zakłócając też koncentrację.

*.. Do czego nie mogę dopuścić* – Dokończył Podróżnik nicości po czym zerwał połączenie.

Po odepchnięciu przeciwnika, Viridar już normalnie zaczął mówić:

Mimo wszystko szkoda że poznajemy się w takich okolicznościach. Nasze rasy mogły by sobie wiele zaoferować.
– Powiedział po czym wzleciał w powietrze, mając na celu uderzyć w Istotę skoncentrowaną w magicznym ostrzu energią, wzmocnioną dodatkowo energią kinetyczną którą miał wytworzyć rozpęd.
Erranein
Posty: 383
Rejestracja: 07 lut 2011, 18:59
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?t=43&highlight=erranein

11 kwie 2011, 22:01

Err podróżował przed siebie. nagle, w znacznej odległości od niego zauważył naprawdę dziwny widok. Przyśpieszył.
Chwycił hadaretha (albo kogoś o podobnej nazwie, trudnej do zapamiętania) I zbadał rany. nie wyglądało to za dobrze.
Viridar rozmawiał z kimś.. lub czymś, było humanoidalne ale krasnolud wolał się nie wtrącać do tej rozmowy.
W między czasie nadleciał Gałgar.

Wróć do „Pustynia Śmierci”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.