Samotna Wieża

Nazwa Pustyni Śmierci jest aż nazbyt trafna - bez znajomości tego terenu trudniej przeżyć tutaj dłużej niż dwa dni. Jeżeli przemierzającym ją śmiałkom dane będzie spotkać grupę nomadów lub pustelnika, z pewnością uzyskają informacje na temat najbliższej oazy, zwykle jednak oddalone są one od siebie o kilka dni forsownego marszu.
Awatar użytkownika
Volumir
Posty: 36
Rejestracja: 25 lut 2011, 21:07

Samotna Wieża

04 mar 2011, 23:20

Samotna, stojąca na piaskach pustyni wieża. Opuszczona i niezamieszkana przez nikogo. W jej ścianach brakuje gdzieniegdzie cegieł, a wejście do niej to jedna wielka szczelina. Przestrzeń w wierzy jest bardzo duża, a pomieszczenia wyjątkowo wysokie. Na kolejne kondygnacje wieży można się dostać dość lichymi schodami i zobaczyć, jak mieszkali tu dawniejsi bywalcy ów przybytku.
Nieraz znajdują tu schronienie karawany przed piaskowymi burzami, chłodem nocy, czy skwarem dnia.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Volumir zwiedził całą okolicę w poszukiwaniu lokum. Nie czułby się miłym sąsiadem w dzielnicy mieszkalnej, dlatego zawędrował aż na Pustynie Śmierci. Na jej skraju oczom demona ukazała się wieża stojąca nad kanionem. Wojownik podążając w jej kierunku nie wyczuwał żadnej aury żywego stworzenia. *Opuszczona wieża, na skraju pustkowia? Świetnie!*. Volumir wolał nie ryzykować i zanim wszedł do środka sięgną po zawieszoną na plecach tarczę i miecz. Ostrożnie zajrzał do środka. *Pusto.* Sprawdzanie budynku rozpoczął od piwnicy. Pomieszczenie było ciemne i brudne. Dookoła ciągnął się rząd ogromnych skrzyń. Demon otworzył wszystkie za jednym zamachem prostym zaklęciem. *Pusto*. Zaciekawiony tym, co lub kto zamieszkiwał ten obiekt wcześniej, wojownik ruszył na wyższe kondygnacje. *Stojak na zbroje, pusta szafa, biurko, kilka zniszczonych ksiąg– ktokolwiek tu mieszkał, nie wygląda na to, żeby miał do czego wracać.* Po kilkuminutowej krzątaninie dotarł na otwarty dach. Jego rubinowe oczy ujrzały widok zapierający dech nawet w jego demonicznej piersi. Zachód słońca tuż nad pustynią. *Coś wspaniałego*. Zszedł na dół i otoczył obiekt kilkoma prostymi ochronnymi zaklęciami. Zmęczony ,ale i zadowolony, udał się na kolację do karczmy.

z/t

Dodane po 1 minutach:

Volumir ociężałym krokiem dotoczył się do budynku, który sobie przywłaszczył. Wycieńczony rzucił się na przegryziony przez szczury materac, który zostawił poprzedni lokator. *Od jutra rozpocznę poszukiwania. Muszę Go znaleźć.*
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Volumir
Posty: 36
Rejestracja: 25 lut 2011, 21:07

19 mar 2011, 12:30

Demon po dwudniowym śnie, zerwał się z rana i ruszył do "salonu", który urządził na parterze. Wypoczęty i zadowolony przyjrzał się swojemu ekwipunkowi. Tarcza mimo, że nie była odkształcona (w końcu łuski smoka są niemal niezniszczalne) to wyraźnie było widać na niej brud, krew i inne ślady walki. Miecz również nie był w najlepszym stanie. Volumir był szczęśliwy, że mógł zająć się czyszczeniem dobytku. Dużą wiedzę na temat broni i wyposażenia zawdzięcza demonicznym płatnerzom, którym często przyglądał się w dzieciństwie.
Awatar użytkownika
Siwa Wiedźma
Posty: 56
Rejestracja: 29 mar 2012, 10:59
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26186#26186

06 kwie 2012, 00:19

Siwa miała owiniętą twarz chustą, tak, że owa zasłaniała jej nos i usta. Długa peleryna falowała zaś na wietrze, zaś kaptur naciągnięty był na głowę i chronił swą właścicielkę przed nadmiernym działaniem słońca za którym nie przepadała. Ogólnie zza brunatnej peleryny, widniała jedynie szczelinka z parą brązowych oczu, patrzących przed siebie.
Wiedźma przemierzała pustynne tereny na swym wielbłądzim, dwugarbnym wierzchowcu, który kołysał się w rytm stawiania swych trójpalczastych odnóży przed siebie. Buble wszelakie załadowane na stworzenie trajkotały o siebie. Kot rozłożył się na jednym garbie i jakimś cudem spał i nie było możliwości by spadł. Magia. Lecz dokąd właściwie srebrnowłosa zmierzała? Otóż, postanowiła wyruszyć ze swej bazy w kierunku Minolith. Doszły ją wszak plotki, zasłyszane przypadkowo od jednej z kupieckiej karawany, że w Minolith znaleziono w kopalni golema. Kiedy o tym usłyszała, od razu spakowała wszystko co najważniejsze i wyruszyła. Jednak po długiej już i żmudnej podróży, jak i dotarciu do opuszczonej wierzy postanowiła odpocząć w niej i poczekać na zmrok. Było południe. Należało przeczekać skwar dnia. I z ta myślą zeszła z wierzchowca i przez "wybrakowane elementy" wieży weszła do środka, zaciągając w cień wielbłąda. Zsunęła kaptur, chustę. Z torby swojej podróżniczej wyjęła książkę, siadła na piasku i poczęła czytać, popijając wodę z bukłaka. Należało czekać do zmierzchu. Nie przeszkadzało jej to. Była cierpliwą istotą. Kot ułożył się przy jej prawym boku.
Awatar użytkownika
Keith
Posty: 75
Rejestracja: 04 kwie 2012, 13:37
GG: 22266238
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26471#26471

06 kwie 2012, 00:52

Keith nie był zadowolony. Delikatnie mówiąc. Był istotą miasta. Metropolii. Uliczek, karczm i gwaru. Jakim cudem dał się namówić na wyprawę po pustyni? Ach tak. Miał powody by się zmyć z Wolenvain. Dość naglące, trzeba przyznać. Przeczekanie kłopotów w tej krainie wydawało się całkiem logiczne. Podróże co jakiś czas były odświeżające, to prawda. No i kobiety… pustynne niewiasty pociągały swoją egzotyką, i tajemniczością. Upał mu nie przeszkadzał. Trzeba przyznać że czuł się całkiem nieźle. Widać tatko pochodził z jeszcze cieplejszych stron. Przynajmniej udaru nie trzeba się obawiać.
Ale i tak Keith był niezadowolony. Po pierwsze, denerwował go wszędobylski piach. Po drugie, za każdym razem gdy spotykał ludzi, musiał tłumaczyć że nie, nie jest ifrytem ani żadnym innym pustynnym duchem. Po trzecie, jego towarzysze w ucieczce z miasta zniknęli gdzieś pierwszego dnia po całonocnej popijawie. Po trzecie ten przywódca karawany był strasznie czuły na punkcie swojej córki i tylko z ledwością dał się ubłagać o zapas wody i jedzenia zanim pogonił Keitha między wydmy. Zupełny burak, nie ma co.
A do tego czul jak powoli opuszczają go siły. Nie było źle, cała kraina była wręcz przesiąknięta pragnieniem wody. Ale wiedział że długo tu już nie pociągnie.

A teraz Keith siedział pod dachem wieży, drzemiąc oparty o ścianę. Przez jakiś czas obserwował okolicę w poszukiwaniu podróżnych. Miał nadzieję, że znajdzie się ktoś na tyle życzliwy by pomóc mu w dotarciu do cywilizacji albo chociaż tego co tutaj nią nazywano. Ale po niecałej godzinie uległ senności i po prostu zasnął tam gdzie siedział. Dlatego nie dostrzegł zbliżającej się w stronę zrujnowanej wieżycy wiedźmy. Dopiero irytujące ryknięcie wielbłąda poderwało go na nogi (a tak, wielbłądy, kolejne cudo pustyni. Keith mógłby przeżyć resztę życia bez zbliżania się do tych piekielnych istot i umrzeć szczęśliwie). Otworzył pomarańczowe oczyska i przetarł je ostrożnie by przypadkiem nie wetrzeć sobie piachu w ślepia.
Ki diabeł? – mruknął ostrożnie wyglądając za okno. Ściana nosiła ślady nadgryzienia przez czas i pustynne warunki, więc na wszelki wypadek nie opierał się dłońmi o futrynę, bo bał się że poleci razem z nią w dół. – Ktoś przyszedł? Musiałem przegapić…

Podniósł się i otrzepał z pyłu swoje długie, jasne szaty przeznaczone do podróży po pustynnych piaskach. Nie przepadał za tym ubiorem, ale ponoć był niezbędny na tym pustkowiu. Zaciągnął kaptur w nieudolnej próbie schowania rogu przed spojrzeniem potencjalnego gościa na dole. Nie chciał wystraszyć osoby która tu przybyła. Przestraszeni ludzie mają tendencję do ucieczki albo odruchowego ataku. Bełt z kuszy w brzuchu to kiepski sposób na rozpoczęcie znajomości. Tak samo jak ściganie kogoś po piaskach żeby mu tłumaczyć, że wcale się go nie ściga i nic mu nie grozi.
Halo? Jest tam kto? – zawołał stawiając pierwsze kroki na schodach prowadzących w dół. Stawiał stopy ostrożnie, żeby nie znaleźć się na parterze w sposób zbyt szybki i bolesny – Szczęście się do mnie uśmiechnęło i ktoś się pojawił w tej dziurze?
Awatar użytkownika
Siwa Wiedźma
Posty: 56
Rejestracja: 29 mar 2012, 10:59
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26186#26186

06 kwie 2012, 20:07

Siwa zadomowiła się w wieży szybko, czytając książkę dotyczącą spisów ziół i dumając sobie pod nosem na rozmaite tematy, obejmujące swym zagadnieniem niemalże większość dziedzin życia. Mrużyła przy tym oczy, spoglądając gdzieś w dal, by po chwili powrócić do rzeczywistości, przeczytać kolejne dwie, trzy strony i znów uczynić to samo. I tak jej mijał czas. Na lekturze, dumaniu, pojeniu się wodą, a przynajmniej do momentu w którym to kot nie zaczął zabawiać się ogonem wielbłąda. Ten zaczął awanturować się, kot jeżyć…Siwa zerwała się z ziemi. Chwyciła dwugarbne zwierzę za uzdę i syknęła na kota, który po chwili znając swe przewinienie położył się na ziemi kładąc po sobie uszy. Niczym zbity pies. Ajlin wzdychneła niczym matka dwójki niesfornych dzieci. Dobrze, że czas jakoś mijał i niedługo można by było spodziewać się zmroku…
Wtem kot nagle postawił uszy i omiótł ogonem nerwowo po ziemi spoglądając na schody. Wiedźma nie wiedziała o co chodzi dopóki nie usłyszała czyjegoś głosu. Zmarszczyła czoło. Raczej nie wydawało jej się by właśnie szedł do niej jakiś zbój, zwarzywszy na pewną dozę irytacji w głosie.
-Nie dziurze, tylko wieży…– Naprostowała Siwa. Ach, takie tam pospolite kobiece czepialstwo względem…postaci w białych szatach z nasuniętym kapturem na głowę. Co było dziwne, zważywszy iż przecież byli w budynku. Jakby nie było to przyjemny cień i chłodek tu panował, w porównaniu do tej pustynnej patelni.
-I nie powiem, możliwe że szczęście dość spore, choć to zależy od tego, czego byś sobie oczekiwał…zakapturzony człeku.– Powiedziała spokojnie, bacznie obserwując postać tajemniczą. Ciągle będąc przy swym wierzchowcu, gładząc jego pysk. Kot, leżał pod ścianą miotając nerwowo ogonem.
Siwa nie mogła dopatrzeć się broni, czy też złowróżbnego tonu człowieka, dlatego też uspokoiła się nieco. –Wody? – Spytała po chwili. Nie widziała bowiem, by owa istota posiadała jakiś bagaż, co było sporym niedopatrzeniem.
Awatar użytkownika
Keith
Posty: 75
Rejestracja: 04 kwie 2012, 13:37
GG: 22266238
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26471#26471

06 kwie 2012, 20:40

Ha. Kobieta. Dzień Keitha stawał się odrobinę lepszy za każdym razem gdy jego wzrok napotykał na przedstawicielkę płci przeciwnej. Zszedł na dół starając się wyglądać na tyle niegroźnie na ile był w stanie. A że normalnie nie sprawiał wrażenia krwiożerczego mordercy, to szło mu całkiem nieźle. Stanął pod schodami by nie drażnić kota. Kota? Kto zabiera koty na podróż przez pustynię? Chociaż w sumie był całkiem dużym kiciorem. Może był wytresowany do obrony? Tak czy siak te zwierzęta różnie reagowały na jego obecność. Temu najwyraźniej się nie spodobał.
– No tak w sumie potrzebuję pomocy. – powiedział zdejmując z głowy kaptur. Oczom kobiety ukazała się twarz nieznajomego. Oprócz sterczącego ze środka czoła rogu, spiczastego ucha wystającego zza niemal czarnych włosów i pomarańczowe oczy z nitkami czerwieni wydawał się całkiem przystojny. Na swój intrygujący sposób. Skóra półdemona miała śniady kolor podobny do osób jakie spędziły w tej spieczonej słońcem krainie już jakiś czas. – O ile ty też nie zagubiłaś się na tym pustkowiu. Wtedy oboje mamy przechlapane.
Uśmiechnął się sympatycznie i życzliwie. Teraz byle kobiety nie wystraszyć ani nic podobnego. Musi zadziałać swoim osobistym urokiem, a tego mu na szczęście nie brakowało. Większość ludzi szybko go lubiła, albo chociaż tolerowała, gdy minęło pierwsze zdziwienie wyglądem.
Słysząc przyjazną, a wręcz dobroduszną propozycję kobiety pokręcił lekko głową.
– Dziękuję, mam trochę swojej na górze – kciukiem wskazał schody którymi zszedł To tam miał swój mizerny dobytek jaki udało mu się unieść w czasie ucieczki przed gniewem karawaniarza.. –Na razie śmierć z pragnienia mi nie grozi, chociaż nie wiem jak długo jeszcze. Jestem Keith, a ty?
To nie o wodę się w tej chwili martwił, ale o siły od kilku dni stopniowo opuszczające jego ciało. Na razie nie było źle, ale wolał żeby dziewczyna nie okazała się nieprzyjazna. Nigdy nie był wybitnym wojownikiem.
Awatar użytkownika
Xera
Posty: 15
Rejestracja: 16 mar 2012, 10:39

07 kwie 2012, 07:39

Postanowiła odjechać trochę na przód i zobaczyć czy niczego tam nie ma. Chciała się też oderwać też od kupca który ciągle proponował jej by go "rozluźniła" a otrzyma dość pokaźną sumę, ale nie zgodziła się. Gdyby nie to, że było tu kilku magów i kilkunastu strażników, zabiła by go za to, albo mocno pokaleczyła. Gdy wróciła do karawany zauważyła, że zostali zaatakowani i nikt nie przeżył. Musiał być to nie byle kto. Zabrała ze sobą trochę pieniędzy oraz tyle wody i prowiantu ile znalazła. Po dwóch dniach dotarła do wieży. Był to stary i zniszczony budynek. Gdy weszła do środka zauważyła kobietę stojąca koło schodów. Na schodach stał najwidoczniej jakiś demon. Na środku jego czoła wzrastał długi róg. Zdjęła chustę, która zasłaniała jej twarz i powiedziała – Witam, nazywam się Xera. Czy mogę tu zostać by odpocząć? – mówiła to wpatrując się w twarz demona.

//MG– > Zaatakowana karawana, nikt nie przeżył. Zwierzęta zostały skradzione, złoto i kosztowności złupione. Ty cudem znalazłaś jakieś zapasy wody, żywności, parę szylingów ewentualnie, wyciągniętych zza pazuchy zabitego karawaniarza. Przemieszczałaś się pieszo. Nie przesadzaj. Uzupełnij pole profilu.
poprawki namiesione mojej podróży
Awatar użytkownika
Siwa Wiedźma
Posty: 56
Rejestracja: 29 mar 2012, 10:59
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26186#26186

07 kwie 2012, 12:58

Kobieta uśmiechnęła się, słysząc jak to postać zakapturzonego poszukuje pomocy. Cóż, sumie nic dziwnego, wszak to była pustynia! Tu ludzie przebywający są tu dla interesów, przez nieszczęśliwe zrządzenie losu, bądź tez jak sama wiedźma mieszkają tu…bo tak i tyle.
Jednakże uśmiech dziewczyny znikną z twarzy, kiedy mężczyzna zdjął kaptur. Nie, nie przeobraził się w przerażenie, obrzydzenie, strach, lecz grymas jej twarzy sugerował zainteresowanie i ciekawość. Siwa badała wzrokiem rysy twarzy, zwłaszcza rogatą narośl wyrastającą z czoła. Wyrwała się z transu tego słysząc że jej rozmówca kontynuuje. Wydawał się miły i niegroźny. Może to było naiwne ze strony kobiety, lecz nie żywiła względem niego żadnych obaw. Jego zachowanie było takie szczere, że ośmieliło to wiedźmę, która zaśmiała się cicho pod nosem.
-Nie kpij ze mnie. Znam te piaskowe wydmy dość dobrze. Mieszkam w zachodniej części tych odmętów. Tak więc można powiedzieć, że masz nie małe szczęście. Tak się składa, że podróżuję w kierunku miasta. Minolith. Nie mam nic przeciwko, żywemu towarzystwu, a na pewno bardziej rozmownemu, że tak powiem. – Zażartowała, patrząc kątem oka na wielbłąda, który mielił pyskiem wędzidło, tocząc przy tym pianę, patrząc na wszystko swymi przymrużonymi oczami. Tak, żywe i rozmowne towarzystwo było by jak najbardziej wskazane. Wieczne monologi prowadzone w przestrzeń niebezpiecznie często ostatnimi czasy zdarzało się przeprowadzać Wiedźmie sugerując, że czas ruszyć ten swój tyłek w kierunku jakichś aglomeracji.
– Siwa Wiedźma Ajlin. – Podeszła bliżej, wyciągając dłoń mając chęć uściśnięcia dłoni mężczyzny. Jej ruchy były pewne. Nie było w nich widać wahania czy jakichś ukrytych intencji. Jednocześnie kiedy się zbliżyła przyjrzała się twarzy mężczyzny, zwłaszcza rogowi, który ją niejako zaciekawił, tak bardzo, że nie mogła się powstrzymać by się spytać…
-Ta narośl, to wynik choroby? Czy to cecha charakterystyczna twojej rasy? Mogę dotknąć? I te oczy…interesujące. – Stwierdziła naukowym tonem zwykłej ciekawości. Nie chciała być nie miła czy naskakiwać na nowo poznanego. Ta ciekawość była u niej naturalna i nie wymuszona, choć mogła się wydać niegrzeczna…
Nagle po pomieszczeniu rozległ się kobiecy, obcy głos. Ajlin odwróciła się w kierunku dźwięku, lustrując niska kobietę.
-Och…Naturalnie.– powiedziała na starcie. Zdziwiona lekko. Rzadko jej się zdarzało spotykać ludzi na pustyni i to jeszcze w podróży. – Bóg podróży chyba lubi łączyć tych co cel podobny mają. Zakładając, że również zmierzasz w kierunku miasta, wojowniczko. Czy nie?
Awatar użytkownika
Keith
Posty: 75
Rejestracja: 04 kwie 2012, 13:37
GG: 22266238
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26471#26471

07 kwie 2012, 13:48

Keith odetchnął lekko widząc reakcję rozmówczyni. Zaciekawienie było pozytywną reakcją, chociaż z drugiej strony sugerowało że rozmówca nie takie rzeczy widział. Mimo wszystko nie miał nic przeciwko temu że wiedźma mu się przygląda. Ba, było to dla niego zupełnie naturalne, zrozumiałe i nawet pochlebne gdy niewiasta się na niego zapatrzyła.
Nie kpię, nie śmiałbym. – gdy pierwsza reakcja okazała się właściwa, mógł sobie pozwolić na więcej swobody. Ukłonił się lekko z uśmiechem – Chociaż nie wyobrażam sobie jak można mieszkać na takim odludziu. Samotnicze życie to nie dla mnie. A podróż do miasta? Wręcz idealnie. Wszędzie byle do cywilizacji. I oczywiście w ramach wdzięczności z radością dostarczę ci rozrywek jakich brak towarzystwa ci poskąpił.
Uśmiechnął się lekko. Na szczęście zęby miał ludzkie, bo w zestawieniu z oczami i rogiem ostre kły mogły by mu naprawdę utrudniać kontakty międzyludzkie. Zainteresowanie kobiety i delikatne impulsy jakie od niej wyczuwał sprawiły że wrócił do swojego zwyczajnego sposobu mówienia. Radosnego, flirtującego i swobodnego.
Siwa Wiedźma? – teraz on uniósł lekko brew w zaciekawieniu. Jakoś nigdy nie miał wielkich kontaktów z osobami parającymi się magicznym rzemiosłem. Ze względu na swoje pochodzenie lekko się obawiał, że któryś zechce go przebadać w swoim laboratorium albo coś w tym stylu. Na szczęście rozmówczyni wydawała się raczej życzliwa. No i nie miała raczej ze sobą laboratorium. A badania w zapiaszczonej wieży mogły być niedokładne.
Mimo tych lekkich zmartwień podał jej dłoń. Miał ciepłą skórę, nieco cieplejszą niż normalny człowiek. Do tego przy dotyku elektryzowała lekko w przyjemny sposób. Jej wzrok wpatrzony w róg na czole półdemona nie zbił go z tropu, raczej lekko rozbawił. To było naturalne, że przyciągał wzrok, zwłaszcza na początku.
Jeżeli wierzyć mojej matce, to pamiątka po ojcu. Tak samo jak oczy i parę innych drobiazgów. Możesz dotknąć jak chcesz.
Do takich pytań też się zdążył przyzwyczaić. Miał tylko nadzieję, że kobiecie nie wpadnie do głowy by próbować go ułamać i użyć go do jakichś eksperymentów. Kiedyś Keith przyciśnięty do muru przez pustki w sakwie sprzedał swój róg alchemikowi. Efekty uboczne wytworzonych specyfików były… ciekawe.
Zanim jednak kobieta miała okazję położyć dłoń na tak intrygującym ją obiekcie, rozległ się w pomieszczeniu głos. Spojrzał w stronę wejścia. Kolejna kobieta. No proszę. On sam na sam z dwiema kobietami na środku pustkowia… Przepędził natrętne myśli z głowy. Teraz nie czas odpływać w marzenia. Musi się dostać do miasta, a w towarzystwie dwóch kobiet podróż będzie przyjemniejsza, prostsza i nie straci tyle sił jeżeli będą w pobliżu. Kto wie, może się nawet podładuje?
Witaj, Xera. – uśmiechnął się do niej w sposób mający podkreślić jak bardzo jest niegroźny i życzliwy. Kobieta wyglądała na wojowniczkę, a nie chciał być pomacany ostrzem za podejrzany wygląd. – Jestem Keith. Miło widzieć przyjazne twarze na tym pustkowiu. Naprawdę mam dziś szczęście.
Awatar użytkownika
Xera
Posty: 15
Rejestracja: 16 mar 2012, 10:39

07 kwie 2012, 23:48

A i owszem idę do tamtego miasta – zamilkła na chwilę wciąż wpatrując się w wiedźmę i demona – postanowiłam pójść w stronę golema czyli dla mnie w stronę zarobków. Ostatnio mam małe problemy z zarobkami -wzięła do ręki pierwszą książkę i otworzyła ją – a was też sprowadzają sprawy finansowe? – Odłożyła książkę i wpatrywała się w róg. Przypomniała sobie coś co mówił jej pewien człowiek : <demony wrogo nastawione zawsze ukrywają swój róg… reszta albo nie boi się śmierci albo też mają pokojowe nastawienie i nie ukrywają prawdziwych "ja"> Ten widać boi się że coś mu zrobię, gdyż widać, że jest zdenerwowany. Odstawiła miecz i spytała – jest tu może jakieś łóżko żeby odpocząć?

Wróć do „Pustynia Śmierci”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 4 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52206
Liczba tematów: 2973
Liczba użytkowników: 1046
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Senti
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.