Piaskowy Pałac Dahnika

Nazwa Pustyni Śmierci jest aż nazbyt trafna - bez znajomości tego terenu trudniej przeżyć tutaj dłużej niż dwa dni. Jeżeli przemierzającym ją śmiałkom dane będzie spotkać grupę nomadów lub pustelnika, z pewnością uzyskają informacje na temat najbliższej oazy, zwykle jednak oddalone są one od siebie o kilka dni forsownego marszu.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Piaskowy Pałac Dahnika

16 wrz 2013, 00:42

Pełna niebezpiecznych wydm zachodnia część Pustyni Śmierci potrafiła zmieniać się z dnia na dzień. Potężne wichury wywoływane przez zderzające się z nienaturalnym klimatem Pustyni Śmierci wiatry powodowały przesuwanie się ogromnych zwałów piasku z miejsca na miejsce, zasypując dawne struktury i odsłaniając nowe. W tym miejscu nic nie było stałe, wędrowcy praktycznie się nie zdarzali, a wśród rdzennych mieszkańców pustyni uchodziło ono za przeklęte. Nic zresztą dziwnego, skoro w jego centrum znajdował się zapomniane, złowrogie ruiny Piaskowego Pałacu Dahnika.

Niezależnie od tego, jak potężne burze piaskowe przetaczały się przez tej rejon, pozostałości zbudowanej z twardego, szklanopodobnego, przypominającego obsydian materiału struktury były widoczne zawsze, choćby z wydm miały wystawać tylko iglice potrzaskanych wież. Nie znalazł się jeszcze śmiałek, który próbowałby dostać się wgłąb zakopanego pod tonami piasku pałacu, ale opiewającego go legendy nie pozostawiały żadnych złudzeń – gra była niewarta świeczki.


Przekazywane ustne podania mówiły o budowli jako o wyższej niż wszystkie góry świata rezydencji samego Dahnika uznawanego powszechnie za jednego z pięciu demonicznych władców Czeluści. Będący ongiś śmiertelnym czarnoksiężnikiem mag obrał sobie ponoć to miejsce za główną siedzibę, z której dowodzić miał armią złożoną z setek tysięcy przywoływanych przez siebie demonów. Jedni mówili, że jego plany zostały pokrzyżowane przez innych demonicznych władców, inni, że dokonała tego grupka niezłomnych śmiałków. Pewnym było, że niezależnie od tego, jaka była prawda i czy szklana budowla faktycznie należała niegdyś do samego Dahnika, nie płynęło z nich już żadne zagrożenie. Mimo wszystko nomadzi starali się nie zerkać w to miejsce, a mówiąc o nim ściszali głos. Wierzyli oni bowiem, że Dahnik jest jednym z trzech Bóstw Nieładu, bogiem magii, którą uznawali za sprzeczną z naturą, a jego pałac mimo, że zniszczony, stanowił od zawsze siedlisko największego plugastwa, jakie kroczyło po Spektrum Lewiatana.


MG

Duch elfa Linandara bezgłośnie zbliżył się do ruin znanej mu struktury. Już lecąc w tym kierunku prosto z położonej na Nizinach Szmaragdu wieży wyczuwał targające jego eterycznym ciałem ogromne zawirowania magiczne, jakby właśnie w tym miejscu gromadziła się ogromna moc. Cienisty kształt, jakim teraz był, nie zwracał dużej uwagi, więc Linandarowi udało się przedostać bardzo blisko centrum ruin, pod prawie dwumetrowy, piramidalny kolec wieńczący dawno temu obsydianową wieżę. Mnogość potrzaskanych ścian i innych szklanych elementów zabudowy, przez jakie przyszło mu się przedzierać zaskoczyła nawet jego.

Okazało się, że widmo Dahnika nie bez kozery nakazało mu udać się właśnie tutaj. Wokół czubka iglicy stało symetrycznie sześciu łysych magów o kamiennych obliczach i brudnych, szarych szatach. Ich skupione twarze były zwrócone ku sobie, gdy w równym tempie recytowali sobie tylko znaną mantrę. Czarodziej znajdujący się najdalej na północ trzymał w dłoniach zszarzałą maskę bez wyrazu, wnętrzem w swoim kierunku, jakby przygotowywał się do jej założenia. Jego ręce trzęsły się niesamowicie, nie wiedzieć, czy ze strachu, czy z powodu pulsującej w powietrzu energii magicznej.

Duch Linandara rozmazywał się na wietrze, podobny do szarpanej przez mocny wiatr stróżki dymu. Jego wizja była zatarta, dostrzegał tylko ciemne, stojące przed nim kształty. Im bliżej iglicy się znajdował, tym bardziej niszczała jego struktura. Wiedział, że ma jeszcze szansę stąd uciec, ale kolejny krok naprzód może mu tę szansę odebrać.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

30 mar 2014, 20:05

MG

Po chwili ciszy upstrzonej niepewnością "przywódca" grupy drgnął, jednakże pozostał na swym miejscu i zdziwiony podniósł brew, bowiem Andruela ni stąd, ni zowąd, wyszła sobie zza drzew, dziwnie uśmiechnięta. Klasnęła w dłonie, mówiąc, że wszystko jest w porządku. Zaraz też zaczęła pospieszać swoich towarzyszy i przemówiła do nieznajomego. Bardzo życzliwie, warto wspomnieć.

Spokojnie. Okiełznaj te piaski, bo będziemy je mieć w miejscach niepożądanych. Jeśli zechcesz, możesz podróżować z nami – zaproponowała mu bez konsultacji z resztą i najwidoczniej ta reszta nie miała nic przeciwko, jeśli pominąć klika zniesmaczonych grymasów. Ten, który wcześniej ją wołał, stał zaciekawiony. – Myślę, że powinieneś dostać się do Varti. Coś mi mówi, że właśnie tam znajdziesz drogę wiodącą ku swemu przeznaczeniu… Chłopcy, za chwilę wyruszamy. Koniec tego słodkiego lenistwa.

Poklepała wielkiego skorpiona po kleszczu i wskoczyła na niego. Powoli podjechała na Dzikim Piasku do Ciemnego i zatrzymała się w bezpiecznej odległości.

Jestem Andruela, a to Dziki Piasek. To jak? Jedziesz z nami, czy wolisz zaryzykować i spróbować przejść tych kilka dni piechotą? Do najbliższej wioski jest kawałek drogi, a widzę, że nie jesteś przygotowany do podróży – stwierdziła, wyciągając zapraszającą dłoń w kierunku mężczyzny.

Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 758
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

30 mar 2014, 21:18

Zagrożenie minęło, gdyż okazało się, że kobiecinie nic się nie stało. I wyglądało na to, że to ona była przywódcą grupy, ponieważ ona jako jedyna zaczęła odzywać się do niego. Prawdopodobna mogła być też wersja, że ten krzyk był jedynie marą, wytworem jego wyobraźni, lecz to mało prawdopodobne. Był lekko oszołomiony, gdyż przez ten krzyk zaczął szykować się… ale do czego? Tego nie wiedział.
Ona jednak wiedziała, że jest magiem kontrolującym piaski pustyni, które posłusznie się uspokoiły tak, jak Ciemny. Nasuwało się też pytanie, skąd na mogła wiedzieć takie rzeczy. Wyczuła to od niego? Sama jest magiem? A może po prostu logicznie rozumując zauważyła to? Zresztą to już nieistotne, była wybawieniem dla samotnego wędrowca, jakim Ciemny teraz był. I postanowił, że skorzysta z jej propozycji, głupotą byłoby teraz podróżować samemu, biorąc pod uwagę fakt, że on mógłby mieć jeszcze jakieś problemy z głową. Z tą karawaną miał dostać się do Varti, lecz on sam nie wiedział, co to za miejsce. Wóz albo przewóz, złapał za dłoń kobiety, która pomogła mu usiąść za nią na wielkim skorpionie. Swoją drogą jakim cudem można okiełznać takie bydlę, które mogło zabić całą karawanę w kilka sekund też było dobrą zagadką. Było mnóstwo pytań, a jak dotychczas żadnych odpowiedzi dla podróżnika. Nie zwrócił uwagi na nieprzychylnych mu ludzi, a jeżeli spróbują jakoś wyrazić swój sprzeciw, no cóż, to już bez znaczenia. Varti już czeka.

z/t

Wróć do „Pustynia Śmierci”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.