Świątynia Ylminy

Przybytki różnych bóstw rozsiane po Jaśminowym Parku. Niektóre z nich podupadłe, inne nadal doglądane przez wyznawców. Najbardziej prominentne zbudowane zostały ku czci Lorven Protektorki Dusz.
Ir

Świątynia Ylminy

14 lut 2011, 10:56

Świątynia Ylminy to mały drewniany budynek bardziej przypominający wiejską chatę niż miejsce kultu. Spowodowane jest to przekonaniem, że nie dobra materialne a ciężka praca bogacą człowieka. Zbudowana na wzniesieniu w lekkim oddaleniu od domów, jest jednym z punktów orientacyjnych miasta.
Uwagę przechodniów przykuwa posąg bogini która w jednej dłoni trzyma kosz pełen płodów rolnych, zawsze świeżych, natomiast druga uniesiona jest w geście powitalnym.
Każdy kto potrzebuje, może sięgnąć do kosza i poczęstować się owocami i warzywami. Warto dodać, że obok kosza zawsze stoi przynajmniej jeden akolita, którego zadaniem jest dbanie o pomnik, posiada on również małą skrzyneczkę na datki, ponieważ świątynia utrzymywana jest w dużej mierze z darowizn.
Przybytek ogrodzony jest żywopłotem, uważanym przez kapłanów za dostateczną ochronę.
Wnętrze budowli jest bardzo skromne. Próżno tu szukać, zdobionych lichtarzy i innych tego typu przedmiotów. Jedynym wyróżniającym się elementem jest malowidło przedstawiające boginię pomagającą rolnikom w czasie żniw. Razem z nimi znosi znój pracy i wynagradza ich za trud, znajduje się ono za ołtarzem ustrojonym w polne kwiaty.

Po lewej stronie znajdują się drzwi prowadzące do cel kapłanów i akolitów, jednak miejsce to jest niedostępne dla osób odwiedzających świątynię. Jest tam również pomieszczenie w którym przygotowywane są różnego rodzaju maści i eliksiry lecznicze oraz nalewka jabłkowa. Część produktów wykorzystywana jest w świątyni a reszta sprzedawana na targu. Znajdują się tam również drugie drzwi prowadzące do ogrodu świątynnego. To tam, z błogosławieństwem bogini, uprawiane są t warzywa i zioła na maści a punktem centralnym ogrodu jest stara jabłoń uważana za dar od samej Ylminy.

Po prawej stronie ołtarza są schody prowadzące do podziemnej części. To właśnie tam leczeni są chorzy i cierpiący. Strefa ta jest otwarta jednak z uwagi na pacjentów zaleca się zachować tam ciszę i spokój.

Obecnie w świątyni służy dwóch kapłanów: Ojciec Felevor Alenga i główna uzdrowicielka Irin Silvermoon oraz czterech akolitów którzy przyjęli śluby milczenia do czasu święceń kapłańskich.

Zasady panujące w świątyni są bardzo proste:
1. Świątynia jest miejscem świętym dlatego należy zachować tam spokój nie wszczynać awantur i burd.
2. Będąc w przybytku należy podporządkować się woli kapłanów.
3. Każdy potrzebujący pomocy znajdzie ją, bez względu na rasę, klasę społeczną czy pochodzenie.
4. Świątynia chętnie przyjmie każdą pomoc.

Mam nadzieję, że opis się podoba. Chcę też zaznaczyć, że akolici i ojciec, przeor są NPCami wytworzonymi na potrzeby fabuły. Oni również mieszkają w świątyni i zajmują się nią. Bo jedna osoba raczej nie dała by rady pogodzić życia poszukiwacza przygód z prowadzeniem świątyni xD
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 886
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

17 lut 2011, 20:30

Pod wejściem do świątyni ktoś zostawił pudełko z napisem "Do Irin".

W środku była sakiewka awanturnika i kartka z napisem – Oddaj to właścicielowi.
Posty: 338
Rejestracja: 06 lut 2011, 12:13

18 lut 2011, 09:22

Ylmina, patronka elfów. A elfy to przecież istoty niemal czysto magiczne. Kilian miał z nimi coś wspólnego. Wielu jego przyjaciół z Ysanaarskiego lasu reprezentowało tę rasę. Sam jest dzieckiem żywiołu. Słońca, które wstało te kilka godzin temu. Może Ylmina wskaże poecie źródło tej magii, która uderzyła ostatnio w karczmę jakby taran rzucony na mury jakiejś twierdzy. Poza tym szukał ogólnego spokoju. Prosił boginię płodności o to, by wsparła go w rozwoju jego twórczości, osobowości, duszy i ciała. Siedział tak milcząco w jednej z przednich ławek.
Ir

18 lut 2011, 20:53

Modlitwa w lesie dobrze jej zrobiła, dzięki niej czuła się oczyszczona i spokojna.

Weszła do świątyni i od razu została zatrzymana przez jednego z akolitów który wręczył jej dwa przedmioty, mieszek i list. Najpierw spojrzała na sakiewkę i przeczytała karteczkę. Uśmiechnęła się gdy stwierdziła, że przyniósł ją tu Viridar. Jednak ten człowiek ma sumienie– pomyślała, po czym nakazała podopiecznemu oddać pieniądze jednemu z leżących w lecznicy ludzi. Następnie otworzyła list. Bardzo się zdziwiła gdy zobaczyła kto jest nadawcą. Cóż może chcieć od niej rada– pomyślała i zaczęła czytać.

Dowiedziała się, że do świątyni została wysłana kolejna kapłanka która ma pomóc jej w obowiązkach. Druga część listu bardzo ją zdziwiła. Nakazano jej bowiem przyłączyć się do Organizacji Brzask. Postanowiła, że jak tylko posili się i odpocznie, wyruszy do siedziby organizacji i porozmawia z przewodniczącym.

Schowała list i zaczęła iść w kierunku drzwi prowadzących do jej pokoju. Gdy przechodziła obok ołtarza zauważyła, że ktoś jest w świątyni. Poznała go od razu i podeszła by się przywitać.

– Witaj Kilianie, co cię sprowadza do świątyni?

Dodane po 4 godzinach 54 minutach:

Widząc, że Kilian się nie odzywa i prawdopodobnie jest pogrążony w modlitwie postanowiła mu nie przeszkadzać.

Wyszła ze świątyni i skierowała swe kroki do karczmy.
Według listu, to tam miał przebywać przywódca organizacji Brzask.
Posty: 338
Rejestracja: 06 lut 2011, 12:13

19 lut 2011, 09:15

Po długim czasie otworzył oczy i tak nim wzdrygnęło, że uderzył aż plecami o oparcie ławy. Solidnie. Huk rozległ się po świątyni, a Kilian wydał z siebie cichy pisk. Zakłopotany zakneblował swe usta otwartą dłonią. Musiał pogrążyć się w twardym śnie. Nawet nie wiedział ile czasu przesiedział już w tej świątyni. Całe szczęście, że wiedział przynajmniej gdzie jest.
Tak, z pewnością nieźle tu przysnął. Wstał i wyjadł sporo jagód z koszyka obok jego ławki. Nie miał pojęcia, czy może od tak wyjadać to, co zostało złożone w tym przybytku, ale jakoś tak złapała go ochota na jagodowy sok. A później na rześką kąpiel.
Ukłonił się bogini i ruszył do sauny.

z/t
Ir

21 lut 2011, 14:40

Gdy dotarli do świątyni, Irin przywołała jednego z akolitów po czym poprosiła go o przyprowadzenie Opata. Po chwili zjawili się, kapłanka wyjaśniła wszystko Ojcu a ten po chwili zastanowienia zgodził się na to by przybysz skorzystał z jego biblioteki.

– Jeżeli będziesz czegoś potrzebować, poproś akolitów. Ja natomiast idę do ogrodu by pomóc w zbiorach jabłek.

Uśmiechnęła się do Asao i wyszła, on natomiast został poprowadzony do pokoju Ojca.
As

21 lut 2011, 16:59

Asao podziękował serdecznie opatowi i dał się w ciszy zaprowadzić do świątynnej biblioteki. Nie było to duże pomieszczenie, lecz całkowicie zapchane książkami. A cóż tam były za dzieła!
Asao złapał pierwszą z brzegu książkę i przypomniał sobie że już kiedyś taką widział. Był to kompletny zbiór wszystkich nieudanych zaklęć współczesnej magii. Odłożył z poszanowaniem książkę i zaczął rozglądać się za czymś innym. Wszystkie regały były opisane, co bardzo ułatwiało czytanie. Tematyka była bardzo zróżnicowana– od dość skomplikowanej teorii i powstania magii, przez praktyczne podręczniki czarowania aż do o wiele lżejszych tytułów w których znajdowała się nawet jedna książka kucharska. Regał z tymi tomami był oznaczony kartką z namalowaną uśmiechniętą buzią, Asao poczuł sympatię do przeora.
Jego uwagę przykuła półka oznaczona jako sztuki niemagiczne. Znajdowały się tam tomy opisujące wykorzystywanie energii, nie magii. Właściwie niewielu ludzi wiedziało że magia i energia czymś się różnią. A różniły, i to bardzo.
Zatrzymał wzrok na jednym z grubszych i starszych tomów i miał wrażenie że serce na chwile przestało bić. Na grzbiecie opasłego tomiszcza błyszczała wielka litera Y, takimi oznaczał swoje księgi potężny mag Y'radius. Asao wyciągnął drżącą rękę i złapał księgę, natychmiast zaczął ją kartkować, nie pofatygował się nawet żeby usiąść. Lektura tak go wciągnęła, że całkiem zapomniał o otaczającym go świecie…
Ir

21 lut 2011, 18:20

Zbiory były nadzwyczaj udane, 5 koszy jabłek z których powstanie przepyszna nalewka. Po skończonej pracy Irin poszła obmyć się w swoim pokoju, gdy nagle usłyszała głosy dobiegające z nawy głównej. Postanowiła zobaczyć kto odwiedza świątynię. Zrobiła kilka kroków i ujrzała Opata witającego nieznajomą. Kapłanka od razu wiedziała kim jest ta kobieta. Podeszła i przywitała się z nową Siostrą. Była to ta która miała wspomóc Irin w obowiązkach. Wzięła jej tobołek i zaprowadziła do pokoju. Porozmawiała, dała wskazówki, po czym wyszła by odwiedzić Asao. Weszła do pokoju i zobaczyła go zaczytanego. Nie wiedziała co o za księga lecz wyglądało na to, że jest bardzo interesująca, postanowiła więc, że później ją przejrzy. Nie chciała mu przerywać, jednak stwierdziła, że o wiele wygodniej będzie mu w jakimś bardziej oświetlonym miejscu.

– Asao, przepraszam, że ci przerywam– powiedziała– ale może chciał byś przejrzeć tą księgę w ogrodzie. Moim zdaniem panuje tam znacznie lepsza atmosfera, niż tu wśród kurzu.– Uśmiechnęła się i dodała– Może masz ochotę na jakiś napitek lup jadło?
As

21 lut 2011, 19:20

Miał wrażenie że ktoś coś do niego powiedział. Obejrzał się i zobaczył Irin, zdaję się że proponowała mu wyjście do ogrodu i coś do picia.
Ogórd?Aaa ogród, właściwie czemu nie. A co do napitku– bardzo chętnie, od tego kurzu zaschło mi w gardle, z chęcią napiję się wody.
Coś sobię przypomniał:
-Musimy porozmawiać na temat organizacji, wygląda na to że zbliżają się spore zmiany(A nawet diametralne, spowodowane tym że ktoś obejmie urząd króla co skutecznie zniszczyło moje plany, jak i historię organizacji. Może to i lepiej, coś nowego się wymyśli)
Asao uśmiechnął się i z książką pod pachą udał się do ogrodu.
Ir

21 lut 2011, 20:06

Irin zaprowadziła go do ogrodu.
Dzień był ciepły a na niebie było kilka chmur, nastała jesień a z nią czas zbiorów. Niedługo miało rozpocząć się również nabożeństwo ku czci plonów i matki Ylminy.
Gdy tylko weszli poczuli intensywną woń mięty pomieszaną z łagodnym zapachem melisy. Część plonów była już zebrana, został niektóre warzywa i zioła które dojrzewały wraz z nadejściem pierwszych dni zimy. Ogrodnik zgarniał pierwsze pożółkłe liście i rozpoczynał przygotowania do zimy. Przeszli dróżką aż pod jabłoń i usadziła go na skromnej drewnianej ławeczce którą, za prośbą Irin, postawiono na środku. Weszła do małej szopy i wróciła z dzbankiem wody i dwoma kubkami, po czym podała mu jeden. Swoją wodę natomiast podgrzała i wrzuciła kilka listków świeżej mięty.
Spojrzała na niego, lecz nic nie mówiła, delektując się smakiem napitku.

Wróć do „Świątynie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Ciemny
Liczba postów: 52251
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.