Świątynia Ourelii

Przybytki różnych bóstw rozsiane po Jaśminowym Parku. Niektóre z nich podupadłe, inne nadal doglądane przez wyznawców. Najbardziej prominentne zbudowane zostały ku czci Lorven Protektorki Dusz.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Świątynia Ourelii

06 gru 2011, 21:27

Obrazek
Bogini mórz i oceanów oceanów jest różnie przedstawiana w panteonie leviathanowych bóstw. Niektórzy twierdzą, że Ourelia sprawuje również pieczę nad wodami słodkimi, inni natomiast, iż jest to jej córka, nazywana różnie w różnych kulturach.
Świątynia wodnej bogini znajduje się bardziej na skraju dzielnicy przeznaczonej dla boskich siedzib. Panuje tutaj zieleń, woda w rzece i małym wodospadzie przyjemnie szumi. Świątynia nie jest duża, zbudowana z brązowych, sporych bloków, właściwie zawsze utrzymana przez wyznawców Ourelii w idealnym porządku. Sufit ma raczej całkiem wysoki w samym porównaniu do wielkości świątyni. Szerokie i duże okna wpuszczają wiele światła, a w ich słupach można zaobserwować szybujące leniwie drobinki kurzu.
Sam ołtarz zbudowany został z beżowego marmury i z pewnością nie kosztował mało. Chociaż skromnie ozdobiony, jego kształty i wcięcia w nim wzbudzały podziw do jego autora.

[ Dodano: Nie Gru 11, 2011 6:22 pm ]
Niniel wpadła do świątyni, w której panował mrok. Jedynym źródłem światła były wąskie okna, przez które wpadało światło księżyca w pełni. To wystarczało, by widzieć zarysy wnętrza, chociaż wszystko skrywało się w niebieskich barwach. Niosąca w swoich ramionach siostrę najada podeszła szybkim krokiem do ołtarza i złożyła na nim ciała Vitae. Odrzuciła włosy z jej twarzy, by nie wchodziły jej w oczy i usta. Była kompletnie bez życia, zdawała się być piękną, porcelanową lalką, z którą można było zrobić co się tylko żywnie właścicielowi spodoba. Była tak krucha i bezbronna, że Niniel zabrakło słów. Wpatrzyła się w nią z taką rozpaczą i przejęciem, że nawet nie usłyszała kroków wkraczającego do kapliczki Tarretha.
Dotknęła jej zimnego policzka. Zimnego niczym jej własny, wampirzy. Uklękła na kolanach i oparła czoło o chłodny marmur ołtarza. Zamknęła oczy, modląc się.
Ourelio, bogini ma i mego ludu… Ty, która w opiece trzymasz wszystkie dzieci wody i która troszczysz się, by nic im się nie stało… Otwórz oczy na tę niesprawiedliwość, lub wyjaśnij mi kto zmówił się przeciwko mnie, twojemu dziecku. Moja siostra i twoja córka została zabita gorzej niż mój Nihi, który też ciebie wielbił. Gorzej, bo była sama, a ja nawet nie mam pojęcia jak to się stało… Bogini, błagam, zwróć temu ciału duszę swojego dziecka!
Na kamienną posadzkę spadły łzy najady, podniosła głowę by spojrzeć na stojący w ścianie posążek Ourelii, lecz nie dostała odpowiedzi.
Szybkim ruchem wyjęła ze swojej sukni flakonik z Teverantem i odkorkowała go, bez wahania wypijając łyk jaskrawoniebieskiego napoju. Poczuła się… Dziwnie. Trochę bolało, trochę piekło, ale najważniejsze było to, że nagle nie miała ciała. Była duchem, niebieską poświatą. Jej zmysły zostały maksymalnie wyostrzone, i nagle zorientowała się… Że nie jest sama. Że koło niej, przy ciele jej siostry, ktoś siedzi. "Ktoś", czyli jej dusza.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

14 sty 2016, 20:44

Z każdym krokiem, z każdym pokonywanym metrem zastanawiał się jak bardzo jest zdeterminowany, aby odnaleźć odpowiedzi.
Święto Ourelii zbliżało się wielkimi krokami, niechybnie przybliżając moment w którym Kruk musiał rozwiązać zagadkę. Tajemnicze "zwierzęta" mogły być wszystkim.
Mogły być pogardliwą nazwą dla niższej klasy czyli większości mieszkańców Wolenvain. Równie dobrze określenie to pasowało do odmiennych ras np. kotołaków o których tyle słyszał. Minotaury nie wchodziły w grę, nie tutaj, nawet mimo statusu stolicy Autonomii, miasto nie było aż tak otwarte na wszelkie dziwactwa. Wystarczyło, że Kruk był traktowany z wielką bojaźliwością i wyczuwalnym dystansem.

Dopiero gdy przekraczał próg zadbanej i nomen omen całkiem urokliwej świątyni, do jego głowy zaświtała myśl, równie nagła co szalona. Lata treningów, wyrzeczeń oraz pobytu na powierzchni złagodziły wręcz wrodzoną nienawiść do powierzchniowych kuzynów. Zamknięte, nietolerujące obcych, społeczeństwo mrocznych elfów różnie nazywało elfy zamieszkałe powierzchnię. Wśród nich inwektywa "zwierzęta" wydawała się wręcz... naturalna.
Postanowił poszukać kapłana, bo tylko ten mógł odpowiedzieć na zaistniałe pytanie.
Awatar użytkownika
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

21 sty 2016, 14:45

MG

Poszukiwania Kruka już w świątyni nie trwały długo. Przynajmniej w założeniu. Dość rozbity kult Ourelii nie trzymał się na ziemiach Autonomii zbyt mocno, a jego kapłanów ciężko było spotkać. Stąd poszukiwania takiego ot tak miały raczej marne szanse dojść do skutku. Byłoby to dużo prostsze dla kogoś, kto z wyznawcami tej bogini miał dobry, stały kontakt. Bo zapewne gdzieś w Wolenvain choć jeden z tych oddanych Ourelii wyznawców musiał się kręcić, miasto było przecież ogromne.

Ale Kruk już w wejściu natknął się na kogoś innego - młodego mężczyznę w niezbyt bogatym ubiorze, który właśnie sprzątał świątynię. Zapewne przygotowywał ją do nadchodzącego święta, na wypadek gdyby ktoś postanowił oddać cześć bogini w tym raczej niewielkim i zapomnianym przybytku, który Świątynia Światła dawno zepchnęła już w Wolenvain na skraje pamięci jej mieszkańców.

Sprzątający uniósł wzrok, wyraźnie zdziwiony widokiem jaki się przed nim pojawił. Co jak co, ale któż spodziewałby się mrocznego elfa w ścianach tej świątyni.

- Potrzebujesz czegoś? - zapytał nieco niepewnie.

Awatar użytkownika
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

21 sty 2016, 16:26

Mroczny elf ściągnął z głowy kaptur, odsłaniając całą swoją twarz napotkanemu mężczyźnie. Przez chwilę ignorował pytanie człowieka. Rozejrzał się po świątyni, podziwiając jej dzikie piękno - o ile za uosobienie dzikości można uznać wytwór ludzkich dłoni.
W końcu odwrócił się do sprzątającego i uśmiechnął się lekko, oczywiście tą stroną, która pozbawiona była blizny. Nie chciał wystraszyć mężczyzny.
- W zasadzie to tak. Wybacz mi, dobry człowieku, moje wścibstwo ale podziwiam kunszt ludzkiej myśli. Te wszystkie świątynie są intrygujące, widać, że wznieśliście je w pocie czoła ale.. - zatrzymał się na chwilę i spojrzał w górę. Udawał ogromne zainteresowanie. Musiał. Był gotów torturować, a nawet zabić tego człowieka, byle wyjawiono mu pewne informacje
- .. ale ta świątynia przyciągnęła mą uwagę. Jest tu tak dziko, pierwotnie, bez zbędnego zgiełku. Zupełnie tak, jakbym powrócił do rodzinnego miasta. Możesz zaspokoić moją ciekawość i powiedzieć mi dlaczego jest tutaj tak pusto? Nie ma wyznawców Ourelii? Niedługo ponownie powstanie wiosna, a przecież to czas tej bogini.
Obrócił się, przeszedł kilka kroków i ponownie spojrzał na człowieka.
Awatar użytkownika
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

21 sty 2016, 16:44

MG

Człowiek stał w miejscu, nadal dość niepewnie obserwując mrocznego elfa. Zapewne była w tym też doza ciekawości. Niewiele mrocznych elfów można było ujrzeć na powierzchni, a więc ich obecność wzbudzała zainteresowanie, oraz ożywiała w umysłach ludzi przeróżne plotki, które przez dziesiątki, a może nawet setki lat narodziły się o tej podziemnej rasie. I nie, nie były to raczej korzystne plotki.

- Pusto... - młodzian powtórzył niczym echo, po czym wzruszył ramionami. - Wszystkie świątynie tutaj rzadko się zapełniają, a już mało kto oddaje cześć Ourelii. Tutejsi mieszkańcy niewiele zainteresowania mają boginią wód.

Mężczyzna ponownie zaczął zamiatać podłogę, młode gałązki jego miotły miarowo tarły o posadzkę zrzucając kurz i brud na jedną kupę.

- Bo ja wiem czy wiosna jest czasem naszej bogini. Na pewno jest czasem rybaków z Aldhalu, a to wśród nich jeszcze tylko kult mojej pani się tak naprawdę zachował. Ale rybacy się w Aldhalu, nie mają powodów aby przybywać tutaj do świątyni. No i też nie czas jeszcze na modły i święta, na to przyjdzie pora za trzy dni. Wtedy zapewne zbierze się tutaj kilka, może kilkanaście osób.

Awatar użytkownika
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

21 sty 2016, 19:29

Kiwał głową na każde słowo młodego mężczyzny. Religia jest ciekawym elementem życia wszystkich rozumnych istot. Czy chodzi tutaj o ludzi, jego lud, krasnoludy - każda rasa oddawała cześć jakieś nieznanej esencji, która według nich, stanowiła o być lub nie być. To na bogów zwalano wszelkie niepowodzenia, w w nich upatrywano nadziei. Kruk nie pamiętał jak sprawa miała się w miejscu jego pochodzenia. Nie chciał pamiętać. Jedyne co mógłby tam znaleźć to kolejny tabun wrogów, a kto wie - może i gniew rodziny.
- Powiedziałeś o rybakach. Przybędą tutaj z Aldhalu by oddać cześć Ourelli. A inne rasy? Czy tylko ludzie upodobali sobie tą boginię?
Awatar użytkownika
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

22 lut 2016, 14:07

MG

Mężczyzna pokręcił głową.

- Powiedziałem że rybacy w Aldhalu są i nie przybędą, bo po co. Oni swoje obrzędy tam na miejscu sprawują - powtórzył, podnosząc nieco głos. Najwyraźniej uznał, że Kruk jest przygłuchawy i trzeba do niego mówić głośniej.

Drugie pytanie już nieco zaskoczyło rozmówcę elfa. Zamilkł na chwilę, najwyraźniej potrzebując się namyślić.

- A bo ja wiem. Tutaj przecież ludzie żyją. Czasami się trafi jakiś elf, czy krasnolud, czy kto inny nawet. No ale... - tu urwał na chwilę, najwyraźniej przypominając sobie z kim rozmawia - - oni mają jakieś tam swoje zajęcia pewnie. Nie widziałem nigdy, żeby przychodzili cześć Ourelii oddawać. A bym zauważył, bo nie jest nas jakoś bardzo dużo tutaj w Wolenvain.

-Zresztą... - kontynuował ciszej[/b] - oni się w ciemne sprawy jakieś często mieszają. Są z takich co raczej pod Czarnym Kotem siedzą, tam się wszyscy jak zwierzęta zachowują, o burdę łatwo.[/b]

Awatar użytkownika
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

24 lut 2016, 02:26

Wysłuchał człowieka bardzo uważnie. Oczywiście, sprawiał wrażenie znudzonego ignoranta szukającego rozrywki na powierzchni. Równie dobrze mógł przyjść tutaj za trzy dni i czekać na rozwój wydarzeń. Mała, podupadająca świątynia i niemal zapomniany kult bogini w sercu Autonomii, stwarzały doskonałą kryjówkę dla konspiratorów. Sęk w tym, że pojawienie się dwójki nowych istot wzbudziłoby niepotrzebne zainteresowanie wiernych. Odpadało więc i święto, i ta świątynia.
Musieliby się gdzieś wtopić. Będąc wśród podobnych

Dopiero wzmianka o zachowaniach w słynnej karczmie po Czarnym Kotem olśniła umysł mrocznego elfa. Szukał wszędzie w około, ale rozwiązanie było bliżej niż przypuszczał. Było bardzo blisko. Podobnie jak ryzyko śmierci oraz nieciekawych konsekwencji. Chciał za wszelką cenę wyśledzić konspiratorów, by wyciągnąć z nich informacje, a następnie zabić. Nie sądził, aby to Wolenvain było ostatecznym przystankiem w układance. Był pewien, że spisek sięgał głębiej.. bał się przywołać tą bluźnierczą myśl, która ukazała się w jednej chwili.
Skinął tylko głową i wyszedł bez słowa. Jak zawsze miał to w zwyczaju, zaciągnął kaptur na głowę.

z/t

Wróć do „Świątynie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 6 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.