Pokój Etoilesa w Świątyni Urag Mala

Przybytki różnych bóstw rozsiane po Jaśminowym Parku. Niektóre z nich podupadłe, inne nadal doglądane przez wyznawców. Najbardziej prominentne zbudowane zostały ku czci Lorven Protektorki Dusz.
Awatar użytkownika
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

Pokój Etoilesa w Świątyni Urag Mala

10 gru 2011, 21:40

Pokój jaki wybrał sobie Etoiles na swoją kwaterę był jednym z większych wolnych. Jego dwie części oddzielone były od siebie ciężkimi haftowanymi kotarami. Zaraz po wejściu trafia się do części reprezentacyjnej. Na przeciw drzwi stoi biurko rzeźbione z jednego kawałku drewna, przy ścianie stoi zaś pusta na razie biblioteczka. Za wielkim krzesłem znajduje się zaś skrzynia z częścią kosztowności zgromadzonych na Białej murenie. Kolejna część, jest prywatna i znajduje się tam wielka szafa oraz skrzynia na ubrania i łoże, na którym mogłoby spać czworo ludzi. Mrocznego klimatu dodawał szkarłatny puchaty dywan i czarna satynowa pościel.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------–

[ Dodano: Sob Gru 10, 2011 9:55 pm ]
Odkładając wór ze zbroją, zerknął czy dziewczyna zamknęła drzwi.
Proszę usiądź, ja zaraz wracam- Jak tylko to powiedział przeszedł do części prywatnej. Był pod wrażeniem, dobrze, że dał swobodę w urządzaniu pomieszczenia swojemu ludzkiemu przyjacielowi, a ten jako krawiec miał na prawde świetny gust. Nie o tym jednak rozmyślał chłopak, kopniakiem otworzył skrzynie, gdzie znalazł zapasowe prześcieradło. Szybko owinął w nie sztywniejące ciało półelfki. Jego ludzie zajmął się jej pochówkiem. Gdy tylko wrócił do cześci reprezentacyjnej usiadł na swym fotelu, znajdującym się za biurkiem i spoglądając na zielonooką zapytał prosto z mostu –Co sądzisz o ludziach
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

27 gru 2011, 11:02

Etoiles musiał przyznać "temu czemuś" racje, to mógłby być układ idealny. –Lecz wtedy jaki sens posiadania takiej kobiety, ani się o nią martwić, ani ukrywać swe ciemne interesy– odpowiedział, samemu nie widząc powodu bycia w takim związku. Zresztą w tym momencie półwampir nie miał ochoty na nic, oprócz wytracenia swych emocji w walce. Jednak wszystko straciło na znaczeniu słysząc słowa obecnego towarzysza. Ledwo wstał i otrzepał kolana, a tu nagle omal nie stracił panowania nad ciałem. Mięśnie twarzy co chwile kurczyły się, aby prawie od razu rozluźnić się. Pirat nie wiedział co zrobić, po raz kolejny przetwarzał informacje zawarte w słowach "jestem bogiem, prawda?". Trudno stwierdzić, czy Etoiles wierzył istnienie bogów, raczej nigdy się nad tym nie zastanawiał, nie wtrącali się, przynajmniej nie jawnie, w życie, a raczej półżycie krwistookiego. Tym razem jednak jeden z nich znajdował się przed nim i bezpośrednio w jakiś sposób wpływał na istnienie "białego". Zdecydowanie półwampir nie wiedział jak się zachować, najpierw pomyślał, aby paść na kolana, ale on nigdy tego nie robił, więc szybko odrzucił pomysł, jednak pozostając na lekko ugiętych nogach. Tak samo nie wiedział co powiedzieć, nawet nie znał miana tego boga.
Z całą pewnością– zgodził się podziwiając zbroję, mimo iż ledwo się ruszał, postanowił obejść twór.
Jak mam się do Ciebie zwracać?– zapytał zerkając na boga.
Awatar użytkownika
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

27 gru 2011, 11:34

Oj, w sumie sam nie wiem… – rzekł niepewnie, drapiąc się w głowę – W sumie jakby nie patrzeć ona chciała brać ślub… Nie preferowała, niestety, wolnego związku. Ha! Ale chyba ucierpiała na tym bardziej, niż ja! Z jednej strony jest mi jej żal, naprawdę. Dobra z niej towarzyszka, tylko wielka szkoda, że tak mnie nienawidzi… – znowu widocznie zaczął swoje wywody, nawet nie dbając czy Etoiles go słucha, czy też nie. Zreflektował się jednakże w chwili, gdy wampir napomknął coś o jego imieniu.
Cień podniósł głowę, po czym łypnął złotymi oczami to w lewo, to w prawo, w górę, w dół, za siebie…
Teraz w sumie to Urag Mal, choć tak nie do końca… Bo widzisz… – zaczął tonem niemal profesorskim siadając na niewidzialnym krześle i rozkładając wygodnie ręce na równie niewidzialnych poręczach – …bogowie skupili się do jednej postaci, a w tym jednej formy. Jedynie Dagoth, znaczy… Urag Mal nie wchodzi w ten kanon. Jest nas dwóch, więc mamy większe pole do popisu. – uśmiechnął się wesoło, ciesząc się, że może wprowadzić wampira w panujące realia, które wyglądały nieco inaczej z perspektywy bogów – Ale powiem ci, że głupio się czuję gdy ktoś się zwraca jego imieniem do mnie… Więc zostańmy przy tradycji i zwracaj się do mnie po prostu Loki. – stwierdził gładko, widocznie nie widząc w tej sytuacji niczego, zupełnie niczego dziwnego.
W końcu… Był ponad to.
Awatar użytkownika
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

27 gru 2011, 12:36

Kolejna rzecz zaskoczyła Etoilesa, tak że nie powstrzymał się i zadał kolejne pytanie, pełnym zdziwienia głosem.
Poślubiła cię, ale ciebie nie cierpi? Dlaczego? – to było dla chłopaka nie pojęte, sam był zawsze wolny niczym wiatr wydymający żagle, niczym okręt na pełnym morzu. Mimo to, niespodzianek nie było końca, bo jak można być jednym w dwóch osobach, a jeśli można to czy jedna część wie, co robi druga, czy obie postacie zachowują się podobnie? Jeszcze te imiona, co prawda półwampir mógł się spodziewać, że ma przed sobą Urag Mala, ale umysł pirata był jakby zaćmiony.
Nie mogąc wyjść z zachwytu z kunsztu wykonania zbroi, dotknął ją palcem jakby bojąc się, że zniszczy pancerz.
Mogę go ubrać?– zapytał się, z błyskiem w oku, który można jedynie porównać, z dziecięcym, gdy dostanie nową zabawkę. Po chwili dla pewności zapytał –Czy mogę kiedyś dać ją do zaklinacza, aby dodać do niej jakiś magiczny efekt, chodzi mi o to czy nie spowoduje to jej zniszczenia?
Awatar użytkownika
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

27 gru 2011, 13:01

Cienisty mężczyzna zerwał się jak to miał w zwyczaju, po czym nie bacząc na ewentualne protesty wampira, zaczął brać do ręki kolejne kawałki zbroi, które skomlały przez chwilę, jakby wyczuwając płynącą od ich stwórcy niebezpieczną aurę.
– Pomogę ci to włożyć. A tak to możesz z tym robić co chcesz, w końcu jest twoja. – stwierdził ten oczywisty fakt, po czym przystąpił do działań.
Hmm, żeby było tym razem krócej… – mruknął pod nosem, mrużąc żółte oczy w dwie poziome szparki. W końcu pstryknął palcami, na co obrobione przez niego żelazo jęknęło z wysiłku. W jednej chwili zniknęło, lecz w następnej… Stojący tuż obok wampir mógł poczuć nagły ciężar, który idealnie dopasowywał się do jego sylwetki z precyzją godną najlepszego giermka.
– Potem sam będziesz sobie musiał poradzić, ale teraz znaj moje dobre serce. – rzekł nie tracąc humoru Loki, wyraźnie zadowolony z takiego towarzystwa – Och… – westchnął nagle, przypominając sobie wcześniej zadane pytanie Etoilesa. Zmarszczył brwi i po raz pierwszy nieco zmarkotniał. Chyba wspomnienia z tego rodzaju tematu nie były do końca dla niego miłe. Acz nie wydawał się zły; przeciwnie, uśmiechnął się delikatnie i przybrał nieco bardziej poważną postawę, ale… Nadal nie wydawał się zły.
– Dlaczego pytasz… Hmm, to była moja wina. O, mogę ci opowiedzieć na ten temat naprawdę ciekawą historię. – stwierdził, lecz zamilkł, jakby czekając czy rzeczywiście pirat chce jej wysłuchać.
Awatar użytkownika
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

27 gru 2011, 14:03

To było niesamowite, Etoiles spotkał się nie raz z magami, ale żaden nie potrafiłby czegoś takiego. Jeśli miałby wcześniej jakieś wątpliwości co do boskości Lokiego, to teraz musiały one wyparować. Pomyśleć, że półwampir wcześniej przez chwile chciał zabić tą cienistą postać, która teraz w jakiś sposób była dla niego dobra. Co prawda przysługa mogła wcale nie być miła, ani nie koniecznie musiała godzić się z systemem moralnym pirata, ale na razie nic na to nie wskazywało. Etoiles przyjrzał się jeszcze raz zbroi i odpowiedział.
Cóż jestem ciekawy, więc proszę opowiedz– Mówiąc to chciał usiąść jak jego towarzysz w powietrzu, trzeba było przyznać, że narobił niesamowitego huku przewracając się w zbroi.
Przepraszam zagapiłem się– powiedział zmieszany i usiadł na swym krześle.
Awatar użytkownika
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

27 gru 2011, 15:28

Zachichotał cicho, widząc reakcje swojego nowego znajomego. Wciąż nie mógł się przyzwyczaić do tego, iż taka drobinka jaką dla niego była chociażby zmiana wyglądu zbroi, tak bardzo zaskakiwała i zachwycała ludzi.
Również usiadł, wracając na swoje wygodne krzesło, które westchnęło cicho, jak to miało w zwyczaju wykonane z drogiego materiału obicie. Cóż, bóg chyba lubił wygody, drogie metale i tego pokroju rzeczy. Można to było mimowolnie odczuć, chociażby patrząc na stworzone przez niego dzieło, które aktualnie znajdowała się Etoilesie.
A więc może od początku… Hmm, chyba w sumie będziesz jedyną osobą której to opowiem. – zdziwił się nagle, podparłszy ręką podbródek – Ale spokojnie, póki będziesz trzymał język za zębami pozwolę ci żyć. – parsknął śmiechem, lecz oczy… Pozostały niewzruszone, wręcz niepokojąco zimne – No więc może tak. Kiedyś byłem bogiem, tylko że w innym świecie. Co tu dużo mówić… Wyrzucili mnie stamtąd, gdyż nie spodobał im się mój sposób bycia. Więzienie, tortury i te inne sprawy. Urag Mal był w podobnej sytuacji, tyle że w innym świecie. To jest chyba nawet w waszym. – dodał, dłonią zataczając małe koło – Więc połączyliśmy siły. Na początku pomógł mi uciec, bym mógł osiąść w ciele jakiejś tu istoty. No i napatoczyła się, o dziwo dość silna. Przez to nie mogłem działać od razu tylko czekać i czekać, aż jej dusza stanie się taka jak moja. Czas robił swoje i na moje szczęście w końcu otworzyła ona portal, by uwolnić mojego towarzysza. – rzekł z wolna przypominając sobie kolejne momenty. To było już tak dawno, więc aby nie kłamać, musiał wytężyć swoje siły, co objawiało się krótkimi pauzami.
– To pierwsza część. Potem razem z Urag Malem wykupiliśmy jeden ze światów. No i tak sobie mieszkaliśmy, podbijaliśmy kolejne wymiary, srata ta ta. Wszystko skomplikowało się, gdy nasza podopieczna, to jest ta której ciało zamieszkiwałem na początku, wdała się w pakty z konkurencyjną firmą. No i zaczęło się apogeum. Urag sprowadził ją do nas, co nie było zbytnio dobrym pomysłem. Wiesz… Ja w wersji pojedynczej już sprowadzałem drobne kłopoty. A jeszcze w wersji żeńskiej z wyjątkowo wrednym charakterkiem, mógłbym narobić niezłego bałaganu. Znam siebie na tyle, że taki rachunek nie był zbytnio trudny. Na całe szczęście Urag też sobie zdał z tego sprawę, dlatego wysyłał ją na misje, na jakieś poszukiwania, po prostu by nie było jej zbyt długo w naszym świecie. Było to dobre, lecz wiesz… Że tak powiem nie spodobało jej się za bardzo gdy zaszła w ciążę. Zrobiła cały ten raban ze ślubem, że nie będzie wychowywać kolejnego bękarta, że albo ona albo dziecko, takie pierdoły. By mieć święty spokój zgodziłem się. Nasz miesiąc miodowy trwał tydzień, a skończył się on wyjątkowo… widowiskowo. Cała zachodnia wieża w płomieniach, pół pałacu rozwalone, ofiary śmiertelne. Jeżeli miałbym przedstawić obrazek apokalipsy, to rzekłbym, iż wyglądałby podobnie. – westchnął przeciągle, zawieszając wzrok gdzieś w przestrzeni.
– Urag się wkurzył. Kazał jej iść do wszystkich diabłów, by w końcu zrobiła porządek ze swoją pierwszą, nieślubną córką. Ona stwierdziła, że w porządku, że od dawna o tym myślała. Ale widziałem w jej oczach strach. Nie chciała zabijać swojego dziecka. Pomimo tego, iż tylko raz w życiu je spotkała, znaczy się zaraz po narodzinach. Potem obserwowała w szkle, jak ta się rozwija, jak coraz bardziej zżerają ją wewnętrzne cienie… W końcu zeszła na ziemię, tu do Wolenvain dokładnie. Hah, od tamtej pory nie ma z nią kontaktu… – stwierdził ponuro, rzucając wampirowi ponure spojrzenie – Wychowałem prawie sam naszą córkę, znaczy się jej drugą w sumie. Acz ta chyba nie jest z tego powodu zadowolona. Ostatnio trzyma się jedynie Uraga. Ja nie wiem… Nikt nie chce ze mną mieć nic wspólnego. Tak samo Fenris. Przyłączył się do Loki, gdyż łaskawie stwierdził, iż jestem zbyt… Jak to ujął… O, zbyt skrzywiony moralnie i psychicznie, na dodatek nie posiadający żadnych wartości. Może i tak jest, ale by sobie ze swoją macochą szedł w siną dal..? Sayrin z Uragiem, Fenris z Loki, Hel w podziemiach, Midgar tu i… I… To nie jest sprawiedliwe… – chlipnął bardzo nieszczęśliwy, osuwając się całkiem na niewidzialnym fotelu.
Awatar użytkownika
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

28 gru 2011, 11:02

Trzeba przyznać, że Etoilesa bardziej zaskoczyło magiczne założenie zbroi, a nie jej przemiana, dotarłu do niego już kiedyś słuchy o iluzjonistach, czy zaklinaczach, więc wcześniej mógł podejrzewać Lokiego o oszustwo, ale prawdopodobnie ostatnie wydarzenia z piękną elfką w roli głównej, zaćmiły umysł półwampira.
Trzeba przyznać, że pirat miał pociąg do pięknych i drogocennych przedmiotów, można było nawet powiedzieć, że prawdopodobnie w tym wypadku nie różnił się od tego boga. Niestety nie dane mu było ujrzeć mebel towarzysza, ale podobno czego oczy nie widzą, to nie boli duszy
Krwistooki nie zareagował na groźbę, zmienioną w żart. Nigdy nie zdradzał tajemnic, ani coś co nią mogło być. Tak więc wygodnie rozsiadwszy się na krześla słuchał z uwagą, a trzeba przyznać, że to co opowiadał Loki było bardzo ciekawe, a nawet dał ogólny obraz tego sytuacji, a także czego się spodziewać po bogu.
Może pomóc szukać żony, lub dziecka?– zapytał na koniec. Kruczowłosy wiedział już że wplątał się w niezbyt bezpieczną grę, ale nie da się cofnąć czasu, a bez niebezpieczeństwa nie ma zabawy.
Awatar użytkownika
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

29 gru 2011, 11:15

No, jakbyś zobaczył ciemnoskóre dziewczę, z kocim ogonem, równie kocimi uszami, żółtymi oczami i krwistoczerwonymi włosami, mógłbyś… Ją pozdrowić. – westchnął ciężko, przecierając twarz dłonią – Nie, nie chce mieć z nią na razie nic wspólnego. Szczególnie, że i tak niedługo się z nią spotkam.. – mężczyzna spojrzał w górę, milknąc na chwilę, jakby zajęty jakąś wnikliwą obserwacją.
– Cóż… Wygląda na to, że przegrywa. Nie wiem czy czujesz, ale właśnie przewija się nad nami miriad dusz, które zmierzają do jednego punktu. – napomknął, nie odrywając wzroku od sufitu – Kumulują się, wnikają, a tym samym zbijają się w jedną, wielką masę. Nie wróży to dobrze ani nam, ani chyba właśnie umierającej żonce. Hmm, powinienem chyba poinformować o tym Uraga… – mruczał pod nosem, w między czasie klikając na niewidzialne guziki, które wydawały ciche piski za każdym ich dotknięciem. W końcu nastała chwila ciszy przerywana pojedynczymi, bardzo równomiernymi stęknięciami tajemniczego przedmiotu, jakim w tej chwili bóg operował.
Tak? – odezwał się w końcu nieznany Etoilesowi, nowy głos. Dochodził z okolic siedzącego Cienia, który uśmiechnął się szeroko w sposób wyjątkowo drapieżny.
No witaj, witaj. Nie chce ci zawracać głowy, ale mamy mały problem…
– Problem? – rozległ się głos rozproszony w eterze, przenikany przez głuche, trudne do sprecyzowania zgrzyty. Loki zmarszczył brwi, dźgając powietrze palcem, jakby próbując naprawić te niesprzyjające usterki.
Szlag, nie wiem gdzie jesteś, ale cholernie słaby odbiór…
Problem? – powtórzył zimno głos, mogący wywołać u niejednej osoby drgawki strachu. Ale oczywiście nie na siedzącym na przeciwko wampira mężczyźnie, który nadal nie dawał za wygraną, naprawiając coś co mogło przypominać niewielkich rozmiarów pudełko.
O, lepiej. A tak, problem. Coś mi się wydaje, że nasza służka zawiodła. Właśnie czujemy z naszym towarzyszem paskudne fale energii, które szybują do jednego celu. – stwierdził w ogóle nieprzejęty Loki, takim tonem, jakby informował o stopnieniu zeszłorocznego śniegu – Możesz to…
Już sprawdziłem. – przerwał mu, wyraźnie znacznie mniej obojętny na co się dzieje – I radzę ci się stamtąd wynosić. – rzekł nie znoszący sprzeciwu głosik, po czym zamilkł, a powietrze przecięły te same piski co na samym początku.
Loki westchnął ciężko, machając ręką, by rozgonić stworzone przez siebie niewidzialne ustrojstwo.
Wybacz przyjacielu, ale będę musiał cię opuścić. – powiedział smutno, z wolna wstając na nogi – Ale nie martw się. Jeszcze na pewno cię odwiedzę. – pocieszył go, chwytając w ramiona w mocnym uścisku. Można by powiedzieć za mocnym, gdyż wampir stracił na chwilę dech, pomimo nałożonej na siebie zbroi.
A do tego czasu, chciałbym byś nam więcej wyznawców sprowadził. Wiesz… Miło jest słuchać ich modłów, patrzeć na składane ofiary… – wymieniał na głos, przewracając żółtymi oczami pełne koła – Później z pewnością jeszcze cię do czegoś wykorzystam. Na razie jednak tylko tyle, choć… Chcesz coś jeszcze? Jakieś życzenia? – zapytał na koniec, w końcu puszczając pół-elfa z objęć z wyraźnym oczekiwaniem. Widać, że się spieszył, lecz nie zamierzał zostawić Etoilesa bes własnego zdania, które jak widać liczyło się dla boga.
Awatar użytkownika
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

30 gru 2011, 14:36

Opis pasował chyba do kobiety, która zadawała się z Niniel, ale Etoiles nie był pewien, dlatego nie wspomniał o tym towarzyszowi rozmowy, zresztą małżonek nie musiał być zachwycony pocałunkiem kobieta, a tak czy siak trudno było stwierdzić jak zachowa się wobec wampirzycy, a na razie pirat miał wobec niej własne plany. Krwistooki niczego za bardzo nie rozumiał z dalszej części rozmowy, sam niczego nie czuł, ale był przecież tylko prostym półwampirem, więc czego tu od niego wymagać.
Z pewnością nie mam już żadnych życzeń– odpowiedział uśmiechając się dosyć miło, choć trudno to zauważyć pod hełmem. Dopiero teraz doszło do niego, że przyjdzie mu zapłacić, zdecydowanie zawyżoną cenę za przemianę zbroi.
Zaraz jednak dodał –Sam mam sprawę do załatwienia, więc: Niechaj gwiazdy nad tobą czuwają, a księżyc pilnuje celu– Po tych słowach pożegnania wyszedł, musiał w końcu załatwić sobie ochronę pokoju.

[z/t]

[ Dodano: Nie Sty 22, 2012 12:28 pm ]
Etoiles przybył do swojej komnaty, którą mimo kilku dziwnych wypadków uważał za w miarę bezpieczną, a przynajmniej najbezpieczniejszą w Wolenvain. Jednak w obecnym wypadku było tu na tyle spokojnie, że postanowił zaprosić tutaj swegogościa. Trudno nazwać sytuację w jakiej znajdzie się cel pirata "gościną", ale prawdopodobnie
będzie to dla niego najlepsze wyjście. Półwampir ściągnął z siebie zbroję, którą założył na wcześniej przygotowaną podstawę, po czym przebrał się w nowe ubranie. Musiał się skupić, nie chciał popełnić żadnego błędu, gdyż te byłby niewybaczalne, a szczególnie martwe punkty, jak krwistooki nazywał chwilowe nie ruszanie się postaci, co gorsza przez ten okres nie docierały do niego żadne bodźce. Dla pewności, gdyby nagle potrzebował przejąć kontrolę nad wieloma ciałami, postanowił spokojnie się położyć, jednocześnie rozkazując ostatniemu swojemu słudze zająć się przygotowaniem obfitego jedzenia, co po krótce oznaczało małe przemeblowanie i wstawienie stołu, który po pewnym czasie prawie się uginał od mięsiwa i owoców. Dopiero gdy do pokoju została wniesiona beczka z Extrem, Etoiles się ruszył, Własnoręcznie otworzył pojemnik i kazał im się oddalić, po czym podał jej swoje ramię dziewczynie, aby gdy tylko wstanie zarzucić na jej plecy zieloną pelerynę i zaprowadzić ją za stół i samemu usiąść po drugiej stroni.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

24 sty 2012, 00:32

MG:
Nareszcie! Nareszcie otworzyli tę okropną beczkę. Magiczka zaczynała mieć powoli dość tej całej podróży, wolała już sobie siedzieć w lochach niż być targana w taki sposób; coś takiego byłoby nie do pomyślenia za dni jej potęgi.
Gdy wieku beczki zostało otworzone, snop światła oślepił ją nagle musiała się skulić niczym małe zwierze i przeczekać ból. W końcu podniosła ostrożnie głowę i z pomocą Etoilesa wygrzebała się z beczki.
Stanęła na własnych nogach, w swoim szarym fraku, a po chwili poczuła na ramieniu ciężar płaszcza. Marzyła w tym momencie żeby zrzucić ubranie które dostała od strażników, ale powstrzymała się. Zwróciła swe obojętne oblicze w stronę Etoilesa, unosząc nieco brwi. Nie pozwoliła się dotknąć ani poprowadzić za rękę, ale zrozumiała jego intencje i ruszyła za nim, by w końcu zasiąść przy drugim końcu stołu. Był on obficie zastawiony, aż ślinka leciała. Zanim jednak wyciągnęła rękę by dotknąć czegokolwiek, chciałaby się dowiedzieć o co chodzi jej porywaczom. Czy są to jakieś zbiry? Cóż, i tak zapewne nie zrozumie jego wyjaśnień. Wzruszyła więc ramionami i oderwała jedno winogrono by włożyć je do ust i powoli rozgryźć.

Wróć do „Świątynie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52171
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.