Kopalnia srebra

Niewielkie miasto, zbudowane u stóp gór klifowych. Naturalne fortyfikacje są wystarczającą obroną dla mieszkańców, którzy szukają tu spokoju, władzy i bogactwa. Chociaż mroczna przeszłość miasta nie zachęca osadników, Minaloit ma przed sobą świetlaną przyszłość.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3796
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Kopalnia srebra

13 lut 2012, 15:59

Będąca właściwie powodem założenia miasta, czy raczej kolonii górniczej w początkowym okresie, znajdująca się niedaleko Minaloit kopalnia srebra stanowiła jego główny dochód. Srebro z tej kopalni po obróbce w Derin trafiało do domostw, składów, warsztatów i różnej maści przybytków w całej Autonomii, uniezależniając ją od dostaw z dalekiego południa czy Hodgerdu. Mimo wielkiego potencjału i niewątpliwie ogromnych zasobów leżących odłogiem w górach Ikrem'Hilling, kopalnia jest dość mała i słabo rozbudowana. Srebro nie jest na tyle ważnym towarem eksportowym, aby opłacało się tworzyć większe ośrodki górnicze wokół nawet największych jego złóż, toteż mimo zaopatrywania w nie całego rejonu kopalnia w Minaloit była niewiele większa niż prywatne kopalnie w Wichrowych Szczytach.

MG
Górnik wyprowadził Aleksisa z jego sklepu, prowadząc ulicami miasta. Wyglądało na to, że pogoda nieco poprawiła się w ostatnich dniach, chociaż wiatr dawał się we znaki każdemu, kto wybierał się na spacer. Zima wycofywała się powoli z terenów Autonomii, ustępując pola nadchodzącej wiośnie. Śniegi stopniały już nieco, jednak jego mokre i ciężkie hałdy nadal zalegały na rogach ulic.
Mężczyzna szedł szybko, odwracając się co jakiś czas, aby sprawdzić, czy alchemik podąża za nim. Doprowadziwszy go wreszcie do kopalni zadrżał z zimna, dołączając wkrótce do małego tłumku podobnie ubranych, oburzonych i zziębniętych górników przed kopalnią. Zamieniwszy z nimi kilka słów, górnik ponownie podszedł do Bentruma.
– Mistrzu… ja mistrza zaprowadzę, oni wszystkie bojają się golema – to powiedziawszy, zstąpił do kopalni, machając do alchemika zachęcająco dłonią.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3796
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

25 kwie 2012, 20:49

MG
Misja alchemika wyglądała na zakończoną, przynajmniej w części. Greg wziął sprawy w swoje krasnoludzkie ręce, unieruchamiając golema na dobre. Nie wiadomo, jak potoczyłyby się sprawy, gdyby nie wkład Aleksisa, dzielnie stającego do walki z nieznanym zagrożeniem w obronie ludu, którego nawet nie znał. Tamtego dnia Bentrum okazał prawdziwy heroizm, gotów poświęcić życie w imię wyższego dobra – odwleczenia zagłady Minaloit, którego istnienie nie miałoby sensu bez tamtejszej kopalni srebra. Lekka zmiana zaszła zapewne także w jego charakterze. Dawny Aleksis nigdy nie pomyślałby, że najpierw stanie do walki z pustynnymi demonami, a następnie zrobi wszystko, co w swojej mocy, aby pomóc górnikom i ich rodzinom.
Jak to bywa w życiu, także i teraz nie wszystko poszło po jego myśli. W ostatecznym rozrachunku to nie on dezaktywował obsydianowego golema, a cała sytuacja przyniosła więcej szkód niż pożytku – zawalony nowy sektor kopalni, nadciągające krasnoludy, których żądania mogą być dalekie od pokojowych, przerwanie prac wydobywczych… Wiele należało jeszcze zrobić, jednak praca Czarnego Kamienia została tutaj zakończona. Mógł on wreszcie odsapnąć, a z jego barków zdjęty został ciężar odpowiedzialności za losy całego miasteczka. Zniknął gdzieś cały stres, zostało tylko zmęczenie, zarówno psychiczne i fizyczne, jak po trudnych ćwiczeniach fechtunku albo strzelectwa. Cóż, każdy bohater ma swój oręż, prawda?

W drodze powrotnej na powierzchnię Aleksis zdawał się nieco rozluźnić, przynajmniej chwilowo.
– Wkrótce się dowiesz - odparł enigmatycznie Yurgreg na pytanie mężczyzny, schylając się lekko, aby uniknąć zderzenia z wystającą z niedawno obniżonego sufitu skałą. Bagaże w jego worku postukiwały metalicznie, gdy krasnolud i człowiek wspólnie przemierzali tak ważne dla ekonomii tego regionu korytarze. W zachowaniu Grega było coś osobliwego, jakby spoglądając na odbijające światło pochodni ściany srebra wracał myślami do dawnych wspomnień związanych z jego dzieciństwem, zapewne spędzonym głęboko pod ziemią.
Zdecydowanie nie można było odmówić krasnoludom pamiętliwości, a i tym razem miała ona okazać się kluczowa w nadchodzących wydarzeniach. Nawet idący nieco przed Aleksisem brodaty osobnik zdawał się na każdym kroku w niemy sposób rozgłaszać wszem i wobec: „To wszystko zawsze było nasze, a wam, ludziom, nic do tego”. Kolonię górniczą czekał ciężki okres i tylko od jej mieszkańców zależało, czy staną się drugim Wolenvain, z którego zdaniem muszą liczyć się wszystkie miasta Autonomii, czy też pożegnają się z marzeniami, oddając wszystko w ręce gburowatej rasy.

Wreszcie dotarli na powierzchnię. Tym razem Greg pozwolił wyprzedzić się ubrudzonemu Aleksisowi, który czując świeże powietrze po raz drugi tego dnia doznał uczucia, jakby jego płuca były rozrywane, a oczy ukłute żywym ogniem. Tłum przed kopalnią nie zmniejszył się ani trochę, wszyscy z zapartym tchem czekali na wybawiciela, człowieka, który uratował ich nieduże miasto. Ryk kobiet i mężczyzn na zewnątrz był dla przyzwyczajonego do ciszy kopalni Aleksisa niczym smoczy warkot, przybierający na sile w miarę jak wynurzał się ze sztolni. Wszyscy już wiedzieli, czego dotyczyła sprawa, wiedzieli, że się udało, zachowywali się, jakby właśnie zdarzył się cud. Każdy wpatrywał się w Bentruma niczym w obraz, każdy chciał go dotknąć, mnóstwo ludzi klepało go po plecach i krzyczało do jego nadal wrażliwych uszu. Bohater zasługiwał na wszelkie honory, także te w wykonaniu prostego ludu, nie zwracającego uwagi na jego stan.
Niższy od Bentruma krasnolud pozostał w cieniu, zaraz po wyjściu z kopalni kierując swe kroki w stronę górników. To oni najwyraźniej wpuścili go do środka, a ktoś musiał zdać relację z podziemnych wydarzeń. Padło kilka ostrych słów, gdy Greg opowiedział górnikom o swoich planach związanych z golemem oraz o tym, że wkrótce nie będzie tutaj sam, za towarzystwo mając dziesiątki, jeśli nie setki swoich pobratymców. Krasnolud splunął, odpowiadając jednemu z kretów w tak niewybredny sposób, po czym pracując łokciami zaczął przeciskać się przez tłum. Nie oczekiwał wiwatów i ich nie otrzymał. Mało kto wiedział, jaki był jego wkład w całą historię, wielu nawet nie zauważyło niskiej postaci wychodzącej za Bentrumem z kopalni.
- Mistrzu. Namiestnik prosi o odwiedziny w ratuszu najszybciej jak będzie to możliwe - odezwał się nagle mężczyzna o kruczoczarnych włosach i długiej todze, który nagle wyrósł obok alchemika, widocznie współpracownik Jamiga.
Wydostanie się z objęć tłumu mogło dla zmęczonego całą sytuacją Aleksisa być niezwykle trudne i frustrujące. Każdy normalny alchemik pragnąłby teraz zasiąść spokojnie w swojej pracowni, jednak Czarnemu Kamieniowi nie dane było odpocząć. Musiał zmierzyć się z własną lokalną sławą i jej konsekwencjami, jakie by one nie były.

Wybacz, że dopiero teraz i to na dodatek bez należytego impetu. Takie czasy.
Aleksisie, przyznaję Ci okrągłe 24 Punkty Chwały.
Do zobaczenia wkrótce.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

29 kwie 2012, 23:11

Szli korytarzem ku wyjściu, wykutym przez siłę dziesiątek ludzkich rąk. Omijali skalne wypuklenia jak i gruzy, kierowali się do starej części kopalni, oddalając się od obsydianowego golema. Alchemik czuł spojrzenie tworu na plecach, podświadomie przypominał sobie bezuczuciowe, martwe ślepa, patrzące się świdrującym wejrzeniem we wszystko, co je poruszy, zmusi do przesunięcia ciężkiej głowy, aby zarejestrować obiekt. Czuł ciarki w łopatkach, powoli wędrujące w dół przez kręgosłup. Słyszał echo bzyczenia odbijającego się od skał, jakby tylko jego uszy zdawały się je wychwycić, Greg szedł dalej, beznamiętnie schylając się od kolejnego wysuniętego fragmentu sklepienia. Tylko uczony usłyszał ten charakterystyczny dźwięk, głęboko zakorzeniony w jego świadomości. Jednakże tym razem strach nie istniał, pozostało jedynie zrozumienie i dziwne podniecenie. Ciekawość, która nie została zaspokojona, nie nakarmiona. W końcu przeminęło w nim uczucie bycia obserwowanym przez animowaną skałę, echo znikło w ciemnościach tuneli, a jedyne metaliczne brzęczenie zawartości plecaka krasnoluda towarzyszyło mężczyznom. Aleksis zastanawiał się przez krótką chwilę, co jeszcze ukrywał bagaż brodacza, jakie tajemnicze narzędzia skrywał przed oczyma ciekawskiego młodzika. Cóż, młodzik nie miał odwagi zapytać, zniesmaczony odpowiedzią na wcześniejsze zadane pytanie. "Wkrótce się dowiesz" – zaprawdę wiele to mówiło i wyjaśniało…
Stępiony wzrok alchemika zauważył zachowanie Grega, nie był jeszcze, tak bardzo umęczony przez wszędobylski pył, aby zignorować nieobecność wojownika, który odleciał myślami do swego własnego świata, pełnego wspomnień i chwały. Bentrum zmarszczył brwi, na jego twarzy pojawiło się wyraźne zakłopotanie. Setki migoczących światełek tańczyło na licu zakłopotanego, blask srebra raz jeszcze pokazał swe prawdziwe piękno, raz jeszcze nie poruszył alchemika, jednak zmusił go do refleksji. Kłopoty dopiero nadciągną, a Greg jest świadectwem nadchodzącej przyszłości. Nieludzie jak i ludzie staną przed sobą. Pytanie, czy staną wraz ze sobą? Uczony nie potrafił jeszcze odnaleźć odpowiedzi na to pytanie. Miał przeczucie, iż zostanie wciągnięty w wiry kolejnych problemów Minaloit, oby nie musiał zwalczać ich sam. Lecz teraz liczyło się tylko jedno zmęczonemu mężczyźnie. Chciał po prostu spocząć i wypić lampkę wina, a może ponownie zatopić żołądek szczynami za parę miedziaków? Brzmi ciekawie.
Zaśmiałby się, gdyby nie palące go wargi ust i częsty kaszel, tym razem ciepło się uśmiechnął, promieniował najzwyklejszą radością. Nagle poczuł w sobie ulgę, zostawiając ciężar bohaterstwa w głębinach sztolni, jednakże ciężaru, którego alchemik podjąłby raz jeszcze. Dlatego właśnie był szczęśliwy, utracił coś, co go gnębiło od dawna, lecz zaskakująco nie potrafił nazwać tego uczucia. Wyczuł to, wyczuł utratę tego uczucia i było mu z tym dobrze. Następne, przyszłe kroki stawiał pewniej. Stały się odważniejsze, lecz ciągle rozważne, gotowe przed każdą nierównością, szczeliną, czy przeszkodą…
Oślepiające światło powierzchni brutalnie uderzyło źrenice alchemika, oślepiając go gwałtownie, napełniając jego wzrok bólem. To nie była jedyna fala niesamowitego uczucia uderzającego jego serce… Jak i umysł. Cóż, jeżeli coś boli, to znaczy, że żyjesz. Czyste powietrze przedzierało się przez tchawicę człowieka, szarżując ku zdobyciu płuc. Aleksis szaleńczo kaszlał, wyglądał na kogoś, kto próbuje wypluć co najmniej własne gardło. Ostatnia, trzecia fala była niekontrolowanym wrzaskiem, krzykiem radości. Zgromadzony tłum radował się na widok zabrudzonego i zmęczonego alchemika. Myśleli, iż to jest najprawdziwszy bohater miasta, zabójca golema. Mylili się, jednak żadne słowa w tym momencie nie uświadomiłyby tym ludziom prawdy. Krasnolud, nie Bentrum, uratował miasto… Na jakiś czas. Bohater, wcześniej przykucnięty, nabierający powoli kolejne dawki powietrza, przyzwyczajający się do powierzchni i jej światła, wstał i ogarnął oczyma nadchodzący tłum, pragnący pogratulować mu… Przez krzyk i poklepywaniem go po zmęczonych ramionach. Momentalnie został otoczony przez lud, ogłuszany przez tysiące ludzkich głosów, dotykany przez większość. Czekał i obserwował. Nie zorientował się, gdy zgubił Grega. Nie mógł odnaleźć go wzrokiem. Cicho westchnął, nie mógł już ponownie uścisnąć dłoni hardego woja.
Bentrum mozolnie szedł przez siebie, uśmiechając się do każdego kogo mógł. Otwarcie przyznał, że jest zmęczony i spragniony. Powoli kierował się do swego sklepu alchemicznego, tam gdzie będzie mógł odpocząć po długim dniu. Usłyszał od nieznajomej osoby, wyłaniającej się znikąd i równie szybko znikającej w tłumie, że musi zjawić się u namiestnika, jak najszybciej. Alchemik cicho westchnął, ciszej, niż wcześniej…

[Z/t]

Dzięki ci, Infi, za dobrą sesją. Może częstotliwość pojawiania się naszych postów nie była błyskawiczna, ale… To miało "pierdolnięcie".

Wróć do „Minaloit”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52216
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1049
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: katrost
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.