Krasnoludzka ciemnia

Niewielkie miasto, zbudowane u stóp gór klifowych. Naturalne fortyfikacje są wystarczającą obroną dla mieszkańców, którzy szukają tu spokoju, władzy i bogactwa. Chociaż mroczna przeszłość miasta nie zachęca osadników, Minaloit ma przed sobą świetlaną przyszłość.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Krasnoludzka ciemnia

31 gru 2012, 16:22

Wydrążona w ziemi niewielka salka była oświetlana słabym płomieniem dwóch pochodni. Leniwe światło nieznacznie rozświetlało cień wręcz klaustrofobicznego pomieszczenia. Drewniane podpory, wbite rzędami w ziemiste sklepienie, utrzymywały stabilność tego miejsca. Co kilkadziesiąt minut ziarnka piasku sypały się z sufitu. Za podłogę robiły ksylemowe cienkie kładki.
Owa sala była swoistym wnętrzem graniastosłupa. Równoległe płaszczyzny dzieliło dziesięć stóp między górą, a dołem. Między ścianami odległość wynosiła dwanaście stóp. Kamienne, surowe dwuskrzydłowe drzwi były jedynym wyjściem. Wrota ozdobiono kunsztownymi runami, które emanowały delikatną białą poświatą. Nie posiadały klamki, jeno krasnoludy wiedziały jak otworzyć wejście. Para łuczyw paliła się małym ogniem, rozstawionych w równej mierze od siebie – blisko marmurowych drzwi.
Na środku ciemni stała stalowa kratka. Rosły mąż musiałby nieustannie siedzieć schylony, bowiem ciasna była. Na metalu wygrawerowano misterne symbole.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

31 gru 2012, 16:40

MG

Ellia przebudziła się, mimowolnie połykając powietrze. Następne wdechy obudzały jej umysł, mozolnie zaczynała zdawać sobie sprawę, gdzie znajduje się. Nagle, z jej ran począł promieniować ból. Została opatrzona, jednakże nadal czuła konsekwencje niedawnej przygody na trakcie.

W końcu zrozumiała, gdzie dokładnie spoczywa. W ciasnej, stalowej klatce. Nie mogła nawet stanąć na równe nogi – jej obrażenia na to nie pozwalały oraz malutka przestrzeń. Leżała pół oparta o chłodne pręty.

Spostrzegła, że klatka jej była udekorowana tajemniczymi znakami. Zauważyła coś jeszcze – dwóch krasnoludzkich siepaczy stojących blisko jej więzienia. Ciężko opancerzeni, opierających się na dwuręcznych toporach. Niewzruszenie strzegli smoczycy.

Wybacz za jakość posta, ale śpieszyłem się.<<
Awatar użytkownika
Ellia
Posty: 53
Rejestracja: 22 kwie 2012, 17:13
GG: 10771379
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1820

31 gru 2012, 19:42

Ciemność…tylko tyle widziała, tylko to czuła. Powoli jednak ustępowała dziwnej jasności, która zapukała do jej powiek. Ściągnęła brwi, zmarszczki pojawiły się na jej czole. Otworzyła mozolnie oczy, zamrugała nimi kilkakrotnie ospałymi ruchami. Była otumaniona, nie wiedziała niczego. Rozejrzała się. Było ciemno, dziwnie i chłodno. Ruszyła się chcąc się rozprostować jednak syknęła zaciskając mocno wargi. Jej klatka się odezwała, rana zawołała do jej całego ciała promieniując w każdej komórce.
- Ałć…– Syknęła, przestała się ruszać tak gwałtownie. Poprawiła się jak najostrożniej umiała, po czym znów zlustrowała całe pomieszczenie. Tylko dwie pochodnie, nieopodal jej klatki stało dwóch osiłków. Zapewne nie byliby zachwyceni gdyby chciała im cokolwiek zrobić. "Tsh. Utrapienie…." Opierała się o nieprzyjemne pręty. Zaczęła się zastanawiać, czy mogłaby ułożyć się na ziemi pozwalając kończynom wystawać za kratami. Wyciągnęła dłoń by to sprawdzić i wyjść poza dostępne granice klatki. Zapewne była otoczona przez mnóstwo czarów, znaki wokoło nie dawały złudzeń. Raczej się stąd nie wydostanie. Westchnęła ciężko. Jej myśli powoli obudziły się do życia, zaczęła się zastanawiać…czemu jeszcze żyje? Czemu jej nie zabili? Czemu ją opatrzyli? Na cholerę oni to robili? Coraz więcej pytań cisnęło jej się na usta, ale odpowiedzi…brak. W pewnym momencie zlękła się czegoś innego.
Ja..się tu zanudzę… – Podsumowała cały pobyt. Chociaż nie sądziła, że mają zamiar ją trzymać tak długo, z pewnością by nie robili tego wszystkiego. Zatem….co chcieli z nią zrobić? Zapewne wykorzystać jej moc…a może coś innego? Nie potrafiła odpowiedzieć na nie…
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

05 sty 2013, 03:31

MG

Smoczyca przetrwała. Krasnoludy dostarczyli smoka do Minaloit. Uwięzili gada w istnym kopalnianym szybie. Uleczyli rozległe obrażenia swymi tradycyjnymi technikami. Przemieniona w humanoida Ellia przeżyła najwidoczniej po to, aby stać się więźniem istot, których chciała niedawno uśmiercić.

Słaba była, ledwie poruszała swym ciałem. Świeżo zabandażowane rany dawały o sobie znać za każdym wykonanym – nawet najdrobniejszych ruchem. Smoczyca potrzebowała odpoczynku i opieki. Nowe legowisko okazało się ciasną klatką podobną do tych, w których więziło się dzikie zwierzęta. Ona nie była bezmyślnym zwierzem. Posiadała emocje i myślała, jak każda rozumna istota. Jak każda – wybrała ścieżkę i musiała ponieść jej konsekwencje.

Ellię zastanawiało – czemu pozwolono jej żyć? Dlaczego nie dobili ją? Czyżby brodacze zapragnęli wykorzystać smocze jestestwo do swych celów? A może potrzebowali świeżych ingrediencji do swych rzemieślniczych prac? A może postanowili oszczędzić smoczycę, bowiem wyróżniała się od wszystkich innych potężnych istot jej pokroju? Ellia snuła własne teorie i wizje mrocznej przyszłości.

Wystawiła rękę za kratę, jednakże nagle poczuła silnie porażenie – jakby elektryczne. Instynktownie odsunęła rękę z powrotem do środka więzienia. Na skórze nie było żadnych śladów, jednakże kończyna wydawała się jej dotkliwie poparzona. Lepiej, aby przyzwyczajała się do małej przestrzeni.

Nagle drzwi otworzyły się, przez otwarte przejście wpadło mnóstwo białego światła. Rażące promienie oślepiły przez chwilę kobietę. Do środka wszedł karłowaty półcień. Po chwili wrota zamknęły się, a pomieszczeniem ponownie władał półmrok. Niska istota była już przy klatce – widoczna.

Krasnolud w kunsztownie zdobionej blado-błękitnej zbroi. Wypolerowane płyty odbijały słaby blask płomieniu łuczyw. Na krańcach naramienników wykuto ciąg misternych symboli, tak małych, że jeno jastrzębie oko mogłoby je przeczytać. Opancerzenie chroniło jakby do pasa, bowiem dół zasłonięty był szeroką suknią o grubym, brązowym materiale. Kroki posłańca były głośne…

Lico stare o siwej brodzie, zaplątanej w dziesiątki warkoczyków. Głowa łysa o wystających, krzaczastych bokobrodach. Wyraz twarzy był niezwykle surowy, a same oblicze emanowało aurą oziębłości i przenikającego chłodu.

- Smoczyco – przemówił w Wolnej Mowie, z twardym krasnoludzkim akcentem. - twe dni zostały policzone. – Rzekł bezuczuciowym tonem. Głosem cichym, zapowiadającym tragedię. - Zostaniesz stracona w nadchodzącym Festynie. Odpowiesz za swoje zbrodnie. – Delikatnie przechylił głowę w prawy bok. - Twoi bracia nie żyją. Zostali zgładzeni – uśmiechnął się ponuro. - Zostałaś… Samotna. – Celowo wypowiedział ostatnie zdanie w takiej formie.

- Możesz pytać. Mów szybko. – Dodał po chwili, za nic mając jakąkolwiek reakcję smoka. Wiedział, że te kraty powstrzymają wszystko. Jeszcze nikomu nie udało się sforsować potężnych ochronnych run.

Przepraszam za opóźnienie. Poparzenie będzie cię dotkliwie gnębić jeszcze przez parę postów. Możesz wypytywać o wszystko posłańca, ale dobieraj słowa mądrze. Prawdopodobnie niedługo znów zostaniesz sama – nie wspominając o strażnikach.
Awatar użytkownika
Ellia
Posty: 53
Rejestracja: 22 kwie 2012, 17:13
GG: 10771379
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1820

01 lut 2013, 11:54

Wystawiła mozolnie rękę, jednak owa nie przekroczyła zbytnio granic krat, prąd błyskawicznie dał się we znaki pokazując, że z wygodnego leżenia mogła już zrezygnować. Syknęła, warknęła i złapała się za poparzoną łapę. Spojrzała na nią badawczo by wychwycić jakieś oparzenia, jednakże wydawała się zdrowa nie licząc nieprzyjemnego uczucia wewnątrz.
- Psia mać…– Mruknęła poirytowana. Co z tego, że ją podleczyli jak musiała teraz siedzieć jak jakieś zwierzę. To było chyba gorsze niż jakieś prace. Bytowanie w jednym ciemnym miejscu, snucie teorii na temat własnej śmierci. Z pewnością zniszczyłoby to jej psychikę, stałaby się żywym smokiem zombie. Czyżby to chcieli osiągnąć? To również było możliwe. Jak jednak nie dać się złamać? Czekało ją ciężkie zadanie.
Nagle masywne drzwi otworzyły się z chrzęstem, światło wdarło się przebijając się przez wszystkie przeszkody, trafiwszy na oczy smoczycy rozprysły się nieprzyjemnym blaskiem. Jej źrenice skurczyły się chcąc się schować w sobie, ślepia zostały ukryte pod powieką.
- Ała, cholera! – Warknęła machinalnie. To z pewnością nie poprawiało jej humoru. Zaraz jednak znów zapadł półmrok, Ellia niepewnie otworzyła oczy i rozejrzała się. Stanął przed nią jakiś jegomość, wyraźnie był wysoko postawionym krasnoludem, chociaż nie była tego pewna. Zmierzyła go nieufnym spojrzeniem czekając na cel jego wizyty. Nie wyglądał na przyjemnego. "Super…czy w ogóle istnieją uśmiechnięci krasnoludzie!?
Zaczął przemowę, wyraźnie chciał ją postawić przed faktem dokonanym. Zmarszczyła nos nie chcąc ukazywać swoich emocji, słuchała go w głuchym spokoju.
- Zgładzona? Niby czemu? Urządzicie sobie ze mnie imprezę i ucztę? – Stwierdziła prosto. Będzie niezłą atrakcją.
- Z resztą…po co mówisz mi o tych innych? Sama doskonale dawałam sobie radę, inni mi tylko zawadzali. Wyszło na to, że trafiłam tutaj przez głupie plany. Na cholerę mi to było potrzebne – Zarzuciła łbem spoglądając gdzieś na bok z wyraźną złością w ślepiach. Była w końcu rasowym smokiem, zbyt dumnym by okazać jakąkolwiek skruchę.
- Po co też traciliście nerwy by mnie opatrzyć? Równie dobrze mogłam tutaj zdychać z bólu, a festyn by mi ukończył cierpienia. Na cholerę to…?- Spojrzała na niego z ukosa badawczym wzrokiem. Co też siedziało mu w tym jego łbie?
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

04 lut 2013, 21:22

MG

Krasnolud w kunsztownej zbroi wpatrywał się z wyższością na humanoidalną formę smoczycy. Uważnie wysłuchał jej dialektu. Nie dało się określić jak zareagował na słowa samicy, albowiem lico jego było kamienne. Nie wyrażało żadnych emocji, jakby zostało zamrożone w surowej mimice. Powoli nabrał powietrza do swych płuc, aby odpowiedzieć.

- Twój atak na naszą ziemię i na naszych ziomków- wspomniał cichym głosem o niedawnej przeszłości. - Za poległych obrońców, którzy chronili tę ziemię. Krasnoludzkich i ludzkich – ciągnął dalej, w swej surowości, niemal perfekcyjnie posługując się Wolną Mową. - Zostaniesz zgładzona.


- Uleczyliśmy cię, abyś mogła umrzeć na Festynie. To wszystko. – Zakończył i odwrócił się. Powolnym krokiem wyszedł z sali. Ciemność i milczący strażnicy – tylko oni towarzyszyli skazanemu smoku…

Magiczny ból osłabł, ale dalej dawał o sobie znać.

Znów zapanowała gnębiąca cisza.

Awatar użytkownika
Ellia
Posty: 53
Rejestracja: 22 kwie 2012, 17:13
GG: 10771379
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1820

10 lut 2013, 11:31

Długo nie odpowiadał, z resztą Ellia nie sądziła żeby tak bardzo przejął się jej słowami. Wstrzymywała jego wzrok mrużąc nieco swoje zielone ślepia, przyglądając się mu badawczo. W końcu orzekł wyjaśniając krótko jej sytuację. Nic nie odpowiedziała, przechyliła łeb na bok spoglądając się w ciemną czeluść.
- Tsh. Ciekawe czy też oni wszyscy mieli prawo do zabijania mojej rodziny – Burknęła krzywiąc się na samo wspomnienie. To jest walka, polegli nie mieli głosu, a żywych nie obchodziły uczucia wrogów. Taka jest brutalna kolej rzeczy.
Krasnolud wyszedł, jasność na chwilę buchnęła aby ponownie przegrać z ciemnością tego miejsca. Spojrzała na swoje ciało kombinując. Zapewne te kraty by się nie połamały, gdyby zamieniła się w smoka. Może sama ukróci sobie głowę? "Cholera, nie ma czym…" Jedynym jej wyjściem jest zamienienie się w smoczycę w odpowiednim momencie i polec w walce. Zwykła śmierć na jakimś festynie nie wchodziła w grę, jej duma krzyczała by zrobić cokolwiek. Ellia przymknęła oczy chcąc się wygodnie ułożyć i może zasnąć by ten nudny czas leciał szybciej. Na tę chwilę niczego sensownego nie mogła zrobić.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3796
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

05 sie 2013, 20:59

MG

Czas mijał nieubłaganie. Dni przekuwały się w tygodnie, tygodnie w miesiące. Ellia straciła rachubę już wieki temu, a nic nie wskazywało na to, żeby jej sytuacja miała ulec polepszeniu. Mimo zapowiedzi jedynego krasnoluda, z którym zdarzyło się jej porozmawiać, nikt nie przyszedł po nią, aby położyć jej głowę na pieńku i gładko odciąć ją toporem. Krasnoludy działały niezwykle powoli, ważąc każdą decyzję i działanie. Względem Ellii czuli się bezpieczni – dwa razy dziennie karmili ją ochłapami mięsa, czasem chlebem, zwykle jednak dawali jej jedynie mętną wodę. Uwięziona w nieprzeniknionym dla niej, krasnoludzkim więzieniu mogła tylko czekać. Nie wiedziała, że gdzieś w tym samym kompleksie tuneli znalazł się śmiałek mający za cel uratowanie jej. Miał na to szansę – czujność strażników osłabła znacząco przez te wszystkie dni, szczególnie, że uwięziona kobieta nie sprawiała większych problemów. Nie miała zresztą jak tego zrobić. Magiczne, odnawiane codziennie runy trzymały ją w ryzach. Miały jednak swoje minusy – pilnujący ją brodacze rozleniwili się i pozwolili swoim umysłom bujać w obłokach, częstokroć zapijając się w trupa pod jej celą.

Awatar użytkownika
Ellia
Posty: 53
Rejestracja: 22 kwie 2012, 17:13
GG: 10771379
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1820

06 sie 2013, 22:09

Była przekonana, że lada dzień straci żywot, odliczała dni za pomocą przynoszonego pożywienia. Minął pewien czas, a ona nadal żyła, nadal dychała. Czyżby festyn został przesunięty? Zaczęła robić niewielkie kreski by w jakikolwiek sposób określać czas spędzony w tej ciasnej klatce. Był on jednak niesamowicie monotonny, większość czasu smoczyca starała się przesypiać, jeśli nie mogła to myślała nad swoim planem odnośnie walki o swoje życie. Z każdym kolejnym dniem stawało się to nudne i mało realne, krasnoludy nie kwapili się by w końcu zakończyć jej egzystencję na tej ziemi. Dlaczego? Tego nikt jej nie powiedział.
Tygodnie zaczęły się dłużyć, Ellia traciła rachubę. Nie miała pojęcia co z sobą zrobić, była sam na sam ze swymi myślami przez tak ogromny szmat czasu. Taki stan rzeczy kompletnie wyniszczał gadzinę od wnętrza tępiąc w niej pamięć i swoją godność. Jadła jakieś ochłapy z niechcianą wdzięcznością, piła łapczywie nawet mętną wodę byleby jakoś żyć, o ile można to tak nazwać. Wiele razy myślała o tym by skończyć ze sobą, jednak nie chciała zrobić tego w paskudnej człowieczej postaci, pragnęła umrzeć jako smoczyca. Ile jednak czasu zniesie w tak mizernym pomieszczeniu? Jak długo wytrwa w swym postanowieniu nim targnie na swe życie w prawdziwym szaleństwie?
Wegetowała niczym ledwo żywa roślina, schudła z powodu złego odżywiania się, jej mięśnie przestały istnieć, stały się nic niewartą masą w organizmie. Zapomniała jak wyglądają promienie słońca, jakie jest uczucie kiedy wieje delikatny zefir, jaki zapach posiada powietrze tuż po burzy. Nie pamiętała niczego, jej najbliższą przeszłością była jedynie owa cela oraz jej mrok przecinany przez mętne światło wiec. Wegetowanie było udręką do którego smoczyca w jakiś sposób przywykła i nie potrafiła żyć inaczej.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3796
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

20 sie 2014, 00:22

MG

Otworzył oczy, widząc przed sobą znaną mu skądinąd twarz. Trzymali go tak, żeby był cały czas zgięty, za przedramiona i barki, dzięki czemu jego twarz znalazła się na tym samym poziomie z twarzą tamtego. Głowa bolała go niemiłosiernie, a zimna, brudna woda, jaką przed chwilą go oblano nie polepszyła tego stanu. Ni to klęczał, ni to stał, upodlony niemożnością przyjęcia właściwej mu, wyprostowanej postawy. Odkrył brak większości posiadanych przez siebie przedmiotów osobistych. Pozostawiono mu jedynie ubranie, które ktoś cięciem rozchełstał do połowy torsu. Spodnie pozostały na szczęście nietknięte, pozbawiono go jednak butów.

Stojący przed nim i wwiercający w niego oskarżycielskie spojrzenie krasnoludzki kapłan poczekał, aż Dahhard dojdzie nieco do siebie. Uczeń alchemika zauważył, że obok tych, którzy go unieruchamiali, pomiędzy nim a starym brodaczem stało jeszcze dwóch wojowników. Odziani w potężne, nieprzenikliwe, stworzone z mocnego metalu zbroje i pełne hełmy patrzyli na niego spode łbów. W dłoniach dzierżyli dwuręczne buławy sprawiające wrażenie, jakby mogły jednym ciosem strącić chłopakowi głowę z barków.

Znajdował się w jakiejś malutkiej ziemnej grocie, a drewniane wrota, które do niej prowadziły, zostały otwarte na oścież. Dalej widział korytarz prowadzący w lewo, poza zasięg jego zamglonego wzroku.

- Dlaczego tu przyszliście? - zapytał prosto, a sens tych słów dotarł nawet do sponiewieranego Dahharda.

Wróć do „Minaloit”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 17 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 16 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52216
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1049
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: katrost
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.