Sklep Alchemiczny "U Bentruma"

Niewielkie miasto, zbudowane u stóp gór klifowych. Naturalne fortyfikacje są wystarczającą obroną dla mieszkańców, którzy szukają tu spokoju, władzy i bogactwa. Chociaż mroczna przeszłość miasta nie zachęca osadników, Minaloit ma przed sobą świetlaną przyszłość.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Sklep Alchemiczny "U Bentruma"

02 lis 2011, 15:43

Pracownia alchemiczna Aleksisa to na pierwszy rzut oka zwykły drewniany dom. Po dłuższej obserwacji można dostrzec szyld zawieszony nad drzwiami z napisem "U Bentruma". Gdy wejdziemy do środka budynku ujrzymy przed nami kamienną ladę na całą szerokość ścian. Za nią znajdują się półki zapełnione różnymi, czasami dziwnymi składnikami alchemicznymi. Wszystko jest ładnie posegregowane, od prawej zaczynają się zioła w opakowaniach kończąc na lewej stronie, czyli wnętrznościami zwierząt w słojach. Na ladzie leży księga z listą rzeczy do zamówienia. Całe pomieszczenie jest w doniczkowych roślinach i kwiatach, które tworzą ładną kompozycje zapachów.
Za ladą znajduje się klapa w podłodze prowadząca do piwnicy sklepu. Znajduje się tam laboratorium Aleksisa i tuzin kolejnych półek. Ampułki, puste szklane butelki i wiele innych podobnych przedmiotów walają się w całej piwnicy. Ogólnie panuje niezły bajzel. Znajduje się tutaj także łóżko.
….

Alchemik układa swe produkty na pułkach, dziś wielkie otwarcie sklepu. Nie może pozwolić sobie nawet na najdrobniejsze pustki na składzie. Jego burzowy golem niósł większe pakunki do piwnicy.
– Paaanie….to ostaaatnia paaaczka.– Przemówił golem swym nienaturalnym, pustym głosem. Był absolutnie posłuszny woli swego pana i wykonywał swoje obowiązki należycie, jednak mówienie sprawiało mu małą trudność.
– Doskonale, chyba wszystko zostało już zrobione. Rośliny są, półki zapełnione są, tylko będzie trzeba księgę uzupełnić.– Młody alchemik był podekscytowany, otwiera własny interes. Miał nadzieje na szybki zysk i sporą popularność wśród mieszkańców Minaloit. O, ile się orientował, w mieście było bardzo mało podobnych sklepów, więc liczył na małą konkurencje.
Gdy skończył układanie, zostało mu oczekiwać na pierwszego klienta. Oparł się na kamiennej ladzie i wpatrywał się w drzwi. Golem stał nieruchomo koło niego, oczekując na kolejne polecenia.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

02 lis 2011, 20:26

Szyld " U Bentruma" można było zobaczyć już z daleka. Świeże drewno i farba wyróżniały się na tle innych drewnianych, i już wyblakłych z upływem czasu, obiektów. Miasto Minaloit było spokojnym miejscem gdzie każdy pilnował swoich spraw, przyjaźnie się uśmiechał i ciężko pracował. Przynajmniej takie było pierwsze wrażenie Hevana.
Paladyn otworzył drzwi, przepuszczając przodem swą towarzyszkę, potem ostrożnie je zamknął i wszedł do środka. Wnętrze było dość podobne do szyldu– świeże i zadbane. Półki pełne były najróżniejszych ingrediencji, roślin, przyrządów, niektóre zapełnione były małymi i większymi fiolkami, inne różnokolorowymi płynami. Sklep wyglądał względnie dostatnie.
Wspaniałe miejsce żeby uzupełnić zapasy.
Zanim jeszcze coś zamówił, Hevan zaczął rozglądać się po przybytku. Jego uwagę skupiło ciekawe stworzenie, chyba golem, oraz inteligenta twarz młodego sprzedawcy, może nawet właściciela tego sklepu. Całej kompozycji urok dodawał wszędobylski zapach porozstawianych tu i tam kwiatów.
Nie kryjąc zainteresowania podszedł do ekspedienta.
Witam, całkiem przyzwoity sklep, szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się takiego w tak małym mieście. A przechodząc do interesów– potrzebuję kilku rzeczy. Na początek czysty alkohol, jak najmocniejszy, jakieś ćwierć litra.
Hevan wyjął z tobołka butelkę z resztką płynu na dnie i postawił na ladzie.
Dalej hmm, jakieś zioła na maści lecznicze, może czarny piołun i bławatek górki? Tak, będę również potrzebował wyciągu z trującego bluszczu, nie wiele, małą fiolkę. Co tam jeszcze… ah tak, czy mógłby Pan zaproponować coś o bardzo mocniej woni? Takiej której trudno się pozbyć. Lub barwnik ujawniający się tylko w świetle księżyca. To chyba wszystko.
Hevan zastanowił się ile wyda na to wszystko. Nie przepuszczał pieniędzy na coś niepotrzebnego, ale dziwnie czuł się korzystając z nie swoich funduszy. Miał trochę swojego grosza, ale te pieniądze wyda na co innego. To co teraz robi przysłuży się dobru– a na to właśnie Arcykapłan dał mu złoto.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

02 lis 2011, 21:53

I w końcu ktoś wszedł do środka sklepu. Był to dobrze zbudowany mężczyzna w niezłym na pierwszy rzut oka opancerzeniu. Pierwsze skojarzenie było jedno– wojownik. Alchemik nie chciał wiedzieć, jak owy człowiek zarabia na życie, nie interesowało go czy jest łowcą potworów, wybawicielem bezbronnych, a może zwyczajnym banitą, który właśnie szykuje się na kolejną "akcję". Można było po tym człowieku stwierdzić jeszcze jedną cechę. Doświadczenie w zielarstwie. Miło było patrzeć na osobę, która doskonale wiedziała czego chce i nie zadawała głupich pytań.
Aleksis spojrzał na golema, a stworzenie od razu podniosło z półki butelkę najczystszego, najmocniejszego alkoholu jaki znajdował się w sklepie. Była to czarna butla ze specyficznego szkła, które nie przepuszczała światła do środka. – Pozwoli Pan, iż użyję swojej butelki. Ten *alkohol* może długo nie poleżeć w Pańskiej butli. Krasnoludzka robota, nazwana pieszczotliwie przezroczystym kwasem. Zapewniam, że nie będzie Pan narzekał.– W czasie, gdy mówił, ostrożnie wyjmował korek z czarnej butli. Gdy skończył, wyją z pod lady czarny ćwierćlitrowy pojemnik. Wlewał ostrożnie zawartość do drugiego pojemnika. Kropelka alkoholu "spadła" na kamienny lad. Każdy mógł usłyszeć syczenie i zobaczyć po chwili niewielką dziurkę. Po skończonym przelewaniu, golem porządnie zakorkował butlę.
– Hmmm, zioła lecznicze. Proponował bym krucze ziele i paproć ognistą. Mieszanka tych ziół, będzie lepsza i oczywiście za taką samą cenę. Ale, jeżeli woli Pan zostać przy swoich produktach, to oczywiście nie ma problemu. Przy okazji nazywam się Aleksis Bentrum i jestem właścicielem mego "małego" sklepu, miło mi.
Golem w tym czasie przyniósł fiolkę trującego bluszczu i delikatnie położył ją na ladę.
– Niestety, moje barwniki nie sprostają Pańskim wymaganiom, ale posiadam interesujący specyfik mojej produkcji o niezwyklej mocnej wonni. Zapachu nie da się pozbyć normalnymi metodami i śmierdzi przez dobry tydzień. Mam jeszcze na składzie mech smoczy, który także posiada mocną woń, ale wyczuwalną tylko dla zwierząt. Jeżeli to nie sprosta Pańskim wymaganiom, mogę stworzyć odpowiedni specyfik na zamówienie, według Pańskich instrukcji
Alchemika mógł jedynie spekulować, że owy człowiek szykuje się na "coś". Czyżby chciał coś oznaczyć, a potem wytropić? Było widać na twarzy Aleksisa niezmierną ciekawość. Zastanawiał się o cel ostatnich produktów…
Awatar użytkownika
Desabia
Posty: 128
Rejestracja: 16 paź 2011, 13:37
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=14514&highlight=#14514

02 lis 2011, 22:24

Miasta… Miasteczka… Jak ona nienawidziła tych mniejszych lub większy, śmierdzących skupisk ludzi. W sumie zastanawiała się po co tu przyszła, ale chyba tylko ze względu na jej tymczasowego towarzysza podróży. Pierwszego od dawien dawna który wytrzymał jej towarzystwo dłużej niż godzinę, a to na jej normy był już duży sukces. Dodatkowo chciała zobaczyć po jakim czasie paladyn zauważy, że nie jest tym za co brał ją wcześniej. Wtedy mogło by być bardzo… ciekawie.
Weszła do sklepu niczym cień w swojej czarnej szacie. Zaraz jednak schowała się za Hevanem, jako że żadnego interesu tutaj nie miała. Może trochę znała się na ziołach, ale to trochę w żadnym wypadku nie nadawało się do tego by kogoś leczyć lub zatruć… Bo tak właściwie do niczego nie było jej to potrzebne.
Bardziej zainteresował ją golem. Jako, że sama potrafiła wytworzyć jako-takie życie w istotach które przywoływała, inne sposoby ożywiania rzeczy interesowały ją straszliwie. Chociaż golemy są niepraktyczne. Umieją mówić i nie można ich skompresować. W dodatku są wielkie i czasami wymykają się spod kontroli… A przynajmniej to o nich czytała. Z tego co wiedziała, posiadanie golema miewało także swoje plusy– tak jak tutaj na przykład. Idealny "pracownik"– nie męczy się, nie potrzebuje dni wolnych, pensji…
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

02 lis 2011, 23:00

Kurcze, muszę wprowadzić małe zmiany w kp. Hevan, jak na razie, biega bez zbroi, tylko w normalnej szacie

Z rozmowy jasno wynikało że alchemik, który przedstawił się jako Aleksis Bentrum, znał się na rzeczy, tego nie można było zaprzeczyć. Hevana satysfakcjonowało to w zupełności, nawet zaproponował mu ciekawą mieszankę roślin. Świeża ognista paproć w tych stronach! Paladyn nawet nie myślał żeby o to pytać.
Ale najpierw wypadało się przedstawić. Hevan lekko się ukłonił.
Mawiają na mnie Hevan, Boży sługa Vieroxona, paladyn Trilla i Armeny. Do usług.
Tak do końca nie był paladynem Armeny, ale i tak nikt go tu nie znał. A paladynem bogini harmonii i tak zostanie, tylko że trochę później.
Zabawnym było obserwować uwijającego się w sklepie golema. Hevan właściwie nigdy nie widział na własne oczy tej bestii– tylko o nich czytał. Uczono go walki z nimi, na wypadek gdyby ponownie wybuchł bunt tych bestii, tak jak niegdyś w mieście Mestile… ale to zupełnie inna historia. Tutejszy golem wydawał się całkiem spokojny i opanowany, prawdopodobnie nie miał nawet krzty swojej woli. Nie, teraz dawanie golemom wolnej woli było surowo zabronione, i każdy dobrze o tym wiedział.
Hevan wysoko uniósł brwi kiedy zobaczył co ten "przezroczysty kwas"(cóż za trafna nazwa!) zrobił z kamiennym blatem. Ciekawe jak człowiek może wypić coś takiego?
Na pewno jeszcze wróci do tego sklepu.
Krucze ziele i paproć… całkiem rzadki towar w tych stronach, szczególnie paproć, oczywiście biorę.
Golem, z twarzą pokerzysty, postawił na stole butelkę wywaru z bluszczu. Cholernie nieprzyjazny specyfik, szczególnie wylany na otwartą ranę. Ciężko się goi, boli i potwornie swędzi. Ciężko go czymkolwiek zneutralizować, szczególnie dla kogoś kto nie ma pojęcia o zielarstwie. Potrafił też na jakiś czas zupełnie zamaskować zapach czegokolwiek. Potem śmierdziało jak zwykle.
Cóż, barwnik mogę sobie podarować na rzecz tego specyfiku. Potrzebuję go zupełnie niewiele, najmniejsza fiolka wystarczy w zupełności.

To był jeden z lepszych pomysłów na jakie wpadł dziś Hevan. Z tym że trzeba będzie wynająć potem kogoś z psem, albo z dobrym węchem… ale to potem. To co miał załatwić-załatwił.
Spojrzał na Andre, którą wyraźnie zainteresował golem. Mikstura niwelująca działanie aury po woli słabła, a On był już prawie pewien tego, co zastanawiało go od początku.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

03 lis 2011, 10:03

Alchemik zauważył, iż sprostał wymaganiom swego klienta z tego powodu był zadowolony. Uzupełnił w ten sposób niezwykle ważne paliwo jakim była motywacja, bowiem to ona spowodowała otwarcie sklepu. Dobre chęci są podstawą do prowadzenia jakichkolwiek interesów. Aleksis z lekkim uśmieszkiem na ustach podszedł do środkowej półki i szybkim ruchem ręki wyją mały słoik z dziwną, budyniowatą zieloną substancją. Po czym nałożył robocze rękawice i ostrożnie odkręcał zakrętkę. Po otwarciu zadziwiająco, nikt nie poczuł niczego wstrętnego. Chłopak wyjął małą fiolkę i napełnił ją z niemałą trudnością, substancją z słoika. Fiolka została napełniona i położona przed nosem bożego sługi.
Właśnie, bożego sługi. Hevan mógł być poważanym kapłanem albo z racji na swoją budowę– paladynem. Zapewne, ma cholernie dużo obowiązków i religijnych obrządków, skoro służy aż dla trójki bóstw. Ciężkie jest życie takich ludzi, zbyt rygorystyczne jak na gust Aleksisa.
Kogoś jeszcze zobaczył właściciel sklepu. Wcześniej jej po prostu nie dostrzegł, dopiero teraz zobaczył kobietę, dość mroczną. Była odziana w czerń a idealnym kontrastem ubioru była jej blada skóra. Trochę strasznie wyglądała, ale taki komentarz wypowiedziany na głos mógł zrazić tą osobę do Aleksisa. Ale najwidoczniej kobietę zainteresował golem, który posłusznie służy alchemikowi.
– Dobrze, specyfik gotowy. Kropla wystarczy, aby coś "naznaczyć" zapachem a i zapomniał bym, wstrząsnąć przed użyciem. W, tedy substancja się rozrzedzi i będzie gotowa do użycia.– W tym momencie golem przyniósł ostatnią rzecz, starannie zawiniętą paczuszkę ziół leczniczych, które nie raz pomogły dla strudzonych podróżników.– Dobrze, więc to już chyba wszystko. Osiem szylingów i dwadzieścia pięć orów. Droga Pani, jeżeli chcesz czegoś się dowiedzieć na temat golemów, to proszę pytać.– Odpowiedział miłym i sympatycznym głosem, próbując zachęcić do rozmowy towarzyszkę Hevana.
Awatar użytkownika
Desabia
Posty: 128
Rejestracja: 16 paź 2011, 13:37
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=14514&highlight=#14514

03 lis 2011, 16:59

W sumie czemu by nie zapytać o sproszkowaną kość smoka? Nie wiedziała czy taka nada się do rytuału, ale jeśli udałoby się jej włączyć smoka do swojej małej, prywatnej, kościstej menażerii byłaby niezwykle ucieszona tym faktem.
Zaczekała aż Hevan skończy rozmawiać z alchemikiem. Zastanawiała się co jeszcze potrzebne by jej było do odprawienia rytuału. Na pewno kapryfolium i bylica… Paproć równie dobrze może zebrać w lesie. Co jeszcze… Znowu poczuła się osłabiona przez swoją pamięć i szybkość kojarzenia faktów. Powolne przypominanie sobie ziół niezbędnych do obrzędu doprowadzało ją do szału.
Spojrzała z zainteresowaniem na sklepikarza gdy ten napomknął o jej zainteresowaniu golemem. Czy gapiła się na niego aż tak wyzywająco?
-O golemie może później…-uśmiechnęła się. Znowu mówiła, irytująco przeciągając niektóre sylaby– Czy ma pan sproszkowaną kość smoka?– znając życie wyda ostatnie monety na coś co może w ogóle jej nie wyjść, ale natura kobiety odzywa się u niej nawet po pięciuset latach bycia banshee.
Najwyżej zwali całą winę na młodego paladyna. On przecież zaczął o smokach, nieprawdaż? Zawsze najlepszym rozwiązaniem jest mieć na kogo walić winę za swoje niepowodzenia.
Awatar użytkownika
Zik
Posty: 62
Rejestracja: 25 paź 2011, 23:42
Karta Postaci: viewtopic.php?t=963

03 lis 2011, 17:13

Szwendając się po okolicy, pytajął o sklep alchemiczny, który minął już dwukrotnie. Mało ludzi było zorientowanych, gdzie ów się znajduje. Za trzecim razem nic nie odwróciło jego uwagi i zauważył szyld. Klepnął się otwartą dłonią w czoło i pomyślał "jaki ja byłem ślepy". Wszedł do środka. Wszystko pachniało nowością, świeżością. Rzucił chłodne spojrzenie po pomieszczeniu. Zdołał zauważyć kilka interesujących go składników. W środku znajdowało się kilka osób, a jego uwagę zwróciła młoda dziewczyna. Rozmawiała z jakimś człowiekiem za ladą, a obok stał jakiś rosły mężczyzna. Przemyślał szybko po co tu przybył i skierował swój krok ku gromadce. Zbliżając się zdołał zauważyć kupkę ruchomych skał, tak z pewnością to był golem.
– Ale zaraz zaraz, czy ich nie zakazano przypadkiem? – pomyślał.
– Nie ważne, muszę kupić trochę niezbędnych rzeczy, – toczył ze sobą dalej dialog w myślach.
– Mam zapotrzebowanie na kilka składników – wszedł sklepikarzowi w słowo.– mianowicie potrzebuję: oczy traszki, sześc fiolek krwi owcy, paru katalizatorów, najlepiej w postaci zębów mlecznych i do tego serce wampira. – wymienił jednym tchem.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

03 lis 2011, 18:36

Alchemik zdziwił się, gdy dziewczyna zapytała go o sproszkowaną kość smoka. Był to niezwykle drogi składnik, stosowany w potężnych wywarach, zazwyczaj do wyzwalania znaczniej mocy magicznej. Mikstury tego typu były pite zazwyczaj przez magów, którzy chcieli zwiększyć moc swych zaklęć. Cena składnika nie należała do tanich, ponieważ zabijanie tych bestii było cholernie wymagającym zajęciem, sproszkowanie kości także było nie lada wyzwaniem dla alchemików. Aleksis posiadał tylko sto trzydzieści gramów sproszkowanej kości. Czyżby klientka miała zamiar przygotować wspomniany wywar, czy może miała inny cel co do wykorzystania składniku? Na pewno nie chciała kupić rzadkiego towaru bez celu.
– Sproszkowana kość smoka jest pożądanym składnikiem alchemicznym, posiadam na składzie sto trzydzieści gramów proszku. Dwadzieścia gramów sprzedam za sześć suwerenów. Mogę także polecić Wichrowe Szczyty, jak Droga Pani nie będzie chciała zakupić sproszkowanej kości. Znam jaskinie, gdzie mieszka pewien smok. – Aleksis oczywiście zażartował, nikt normalny prócz jego mistrza, by nie szedł do smoczej groty. Tylko szaleńcy lub potężni wojownicy i magowie są wstanie coś zrobić dla łuski bestii.
Nowa twarz weszła do środka sklepu. Jakież to ogromne zdziwienie ogarnęło sklepikarza, kiedy ujrzał Mrocznego elfa w swoim sklepie. Nie wiedział zbyt wiele o elfach, tym bardziej o mrocznych. Zamówienie tej osoby było dość tanie, ale nagle zażądała serca wampira. Twarz alchemika spoważniała, stracił swój dobry humor, kiedy elf wymówił słowo "wampir".
– Tak, oczywiście. Wzrok traszki jest przydatny na eliksiry wzmacniające ciało, szczególnie nogi.– Golem biegał po półkach i kładł zamawiane przedmioty na ladę, gdy sklepikarz mówił– Krew owcy jest wykorzystywana do wielu eliksirów, ja osobiście stosuje ją do czarnego wina, które doskonale orzeźwia umysł. Niestety, z zamawianych składników, nie posiadam serca wampira.– Bentrum nie miał zamiaru w sklepie posiadać cokolwiek związanego z wampirami. Brzydził się tych istot.
Awatar użytkownika
Zik
Posty: 62
Rejestracja: 25 paź 2011, 23:42
Karta Postaci: viewtopic.php?t=963

03 lis 2011, 20:53

– Ehh wielka szkoda, tego pałęta się dużo po ulicach, a Ty nie masz nawet jednego… – rzekł z pogardą do człowieka. Jego oczekiwania nie były spełnione, co utrudni wykonanie rytuału.
– Głupiutki człowieczku, jak że mało wiesz o rytuałach. Krew jest, by zasilić rytuał, ale nie mnie uczyć ludzi…– dostał myśl wymierzoną w jego umysł. Elf przespacerował się po sklepie i przesuwając swym czarnym palcem po szkle wybierał kolejno następne materiały. Do lady przyniósł jeszcze trzy fiolki mocnego alkoholu, skrzydła sześciu nietoperzy i trochę sproszkowanych ludzkich kości.
– Co masz jeszcze ciekawego dla mnie? Może jesteś zainteresowany wymianą – Mam tu trzy rogi jednorożca.
Miał jeszcze dużo mistycznych przedmiotów w torbie, ale potrzebował ich do rytuału, który miał zmienić wszystko. Chciał zapanować na ciemnością ostatecznie, a może i nad śmiercią. Miał wielkie ambicje i nigdy nie poprzestawał na laurach.

Wróć do „Minaloit”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52216
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1049
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: katrost
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.