Staw

Niziny te dzięki wielu pomniejszym rzekom i strumyczkom są mocno zazielenione i bogate w różnoraką florę. Mimo ich uroku ludzie nieczęsto się tam zapuszczają - są to podobno ziemie minotaurów.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 504
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: "Pod Wroną i Karoszem"
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

Staw

04 gru 2011, 20:39

Mały staw położony na skrajach Nizin, którego głębokość w najbardziej odległym od brzegu miejscu sięga pięciu metrom. Otacza go gaik złożony z młodych i nieco starszych brzóz, które na wietrze tworzą wspaniały klimat schadzek. Miejsce to posiada dobrą aurę, wśród której można pogrążyć się w głębokiej medytacji.

Przed opuszczeniem Anagoraxu, Vitae zabrała ze sobą jeszcze starą, treningową sukienkę. Tego uroczego kompletu do jazdy konnej za nic nie chciała zniszczyć. Kiedy dotarła do stawu, wysłała żywiołaka na rozeznanie. Wodny przyjaciel uznał, że miejsce było puste, nikt nie mógł jej przeszkodzić. Sama rozejrzała się jeszcze, a następnie zaczęła się przebierać. Bryczesy nie sprawiły najadzie większych kłopotów, natomiast rozpinanie skomplikowanego mechanizmu zapięć koszuli zajęło dobre dziesięć minut. Po wszystkim narzuciła na siebie luźną sukienkę, mocno postrzępioną w okolicach ud, schowała do torby zdjęte przedtem odzienie i weszła do wody, zanurzając się do pasa. W celu rozgrzewki wywołała po raz kolejny żywiołaka w postaci trąby powietrznej i poprowadziła go wokół siebie, tworząc niezwykłe widowisko.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

09 gru 2011, 22:08

Vitae dalej była pod wodą. jednak Samael nie mógł z tym nic zrobić. Gdyby zanurkował, najprawdopodobniej by zginął. Pozostało mu tylko zająć się więc zabójcą. Kobieta musiała poradzić sobie sama. Wiedział też, że musi doprowadzić do zwarcia, gdyż nie potrafił walczyć na odległość. Zwiększył odległość od stawu cały czas przyspieszając. Aura objęła nogi. Samael wykonał lewą dłonią dziwny gest, po czym wyjął jeden z noży. Gest spowodował przejście energii demonów do świata Leviathana w określonych miejscach, a były to cztery okręgi. Jeden dokładnie pod zabójcą o średnicy około dwóch metrów. drugi, był oddzielony pół-metrowym pasem ziemi od pierwszego i był na linii pomiędzy assasynem i Samaelem. Trzeci był analogicznie położony z drugiej strony kręgu. Czwarty natomiast, mógł zmienić pozycję i chwilowo nie był aktywowany. Demoniczna energia wyrzucona z nich miała oparzyć i oszołomić przeciwnika. Samael biegnąc po większym pół okręgu zamierzał jak najszybciej dostać się do przeciwnika. Kilka metrów od niego, a ułamki sekund, chciał wyrzucić nóż pokryty Demoniczną Aurą w kierunku przeciwnika. Ostrze nie miało w zamierzeniu zranić zabójcę, tylko go zdezorientować. Na prawdopodobnie zdezorientowanego przeciwnika po chwili miał spaść potężny cios mieczem. W połączeniu z prędkością demona, uderzenie w przypadku trafienie będzie śmiertelne.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 504
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: "Pod Wroną i Karoszem"
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

09 gru 2011, 22:15

Przez długi czas Vitae mogła się tylko domyślać, co działo się nad nią. Miała szczerą nadzieję, że Samael żyje i że zabójca zaraz nie pofatyguje się po jej osłabione ciało pod wodę. Kiedy tylko poczuła, że konwulsje ustąpiły, wychyliła głowę ze stawu tak, by walczący nie mogli jej zauważyć. Kiedy zabójca powinien był wykonywać odskok, wtedy najada wynurzyła się z wody i, choć osłabiona, wciąż mogła strzelać z łuku. Wyjęła najmocniej zatrutą strzałę, jeszcze nigdy nieużywaną. Nałożyła ją na cięciwę i napięła ją, celując w niezwykle szybkiego asasyna.
– Błagam cię, Mistrelu, nie wolno ci chybić, zrób to dla mnie…
Wystrzeliła i natychmiast zamknęła oczy, bojąc się efektu.
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

10 gru 2011, 11:53

MG
//
Samael, przekombinowałes, Sry Vitae, to było przegrane od chwili w której wrzucił cię do wody co mnie kompletnie zdziwiło. Ty chciałeś ja zabić czy po prostu miałeś głupi pomysł bo sam nie wiem.


Dookoła Zabójcy zaczęła zbierać sie demoniczna energia, w każdym kierunku ewentualnej ucieczki czekało kolejne zagrożenie, nie było ucieczki. Jednak anim zebrana przez Poł-demona energia będzie gotowa do ataku, była jeszcze chwila czasu, Asasyn wrócił ręką w której pulsowała zebrana energia nad taflę wody i uśmiechnął się w stronę Samaela.
Wiązka energii elektrycznej minęła w powietrzu strzałę wystrzeloną przez Najadę i zetknęła się z taflą wody w której ta nadal przebywała.
Cały staw przez chwile rozbłysnął kiedy elektryczność się po nim rozchodziła powodując u Vitae okropny ból wywołany skurczem wszystkich mięśni, a w konsekwencji.. zatrzymaniem akcji serca.
Jednak serce dziewczyny nie było jedynym na którego zatrzymanie się przyszedł czas, strzała przez nią wystrzelona dosięgnęła celu, Zabójca został ugodzony w prawą pierś co przebiło mu płuco a trucizna ze strzały zaczęła rozchodzić się po jego krwioobiegu a do tej zapewne już śmiertelnej z powodu trucizny rany, Pół-demon dołożył erupcję energii ze swoich portali która wyrzuciła Asasyna prosto do wciąż pulsującej energią wody która dokończyła dzieła. Zabójca zginął od własnej broni – porażenia elektrycznego. Zanim jednak wyzonał ostatni dech, wypowiedział dwa słowa:
– Zadanie.. wykonane.

//tl;dr
Vitae dead możesz opisać swoje ostatnie tchnienie jak chcesz. Samael zalicza dwa fragi bo to przez jego pomysł Vitae zginęła a to jego atak zadał ostateczny cios Zabójcy (KS'er je****)
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

10 gru 2011, 16:18

Zabójca nie żył. Wtedy zaczął się rozglądać za Vitae. Nie ruszała się widział ją. Leżała w wodzie, która jeszcze pulsowała energią. Szybko do Niej pobiegł i sprawdził puls. Nic nie wyczuł. Jednak, nie wszystko było stracone. Wrócił do ciała zabójcy, z którego zabrał wszystkie kosztowności i kilka noży do rzucania. Miał gdzieś nieduże szoki elektryczne, kiedy dotykał wody. Był częściowo izolowany, a woda trochę rozładowała napięcie. Wtedy powrócił do zwłok Vitae. Okrył je płaszczem assasyna i uniósł. Przerzucił przez ramię i sprawdził czy wszystko się dobrze trzyma. Zaczął biec w kierunku Wolenvain. Użył Aury, aby być tam jeszcze szybciej. Wiedział kto może mu pomóc, a ten ktoś był jednak winny przysługę.

z/t x2 – zabieram też ciało Vitae.
Awatar użytkownika
Ao
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

12 lut 2012, 22:29

Wspominał ostatnie wydarzenia, trochę martwił się tym, że rzeczy które się stały nie wywołały u niego najmniejszej reakcji emocjonalnej. Czy to z powodu wieku i tego co już widział? A może przez to, że zrobił wszystko co mógł i nie miał czego żałować? Pewnie tak. Jakimś dziwnym sposobem zawędrował w miejsce dotąd mu nieznane. Srebrny wilk spokojnie podszedł do jeziora, jakby otoczonego drzewami. Było to o tyle dziwne, że nie wyglądało naturalnie. Czyżby zjednoczony miał wyczuć tu jakąś magiczną emanację? Podreptał do granicy wody, przejrzał się w niej tylko po to by zaraz wziąć kilka łyków, o ile uznał, że nadaje się ona do picia. Znów to samo dziwne przeczcie. Był dość rozluźniony, wyczulone pięć zmysłów oraz naprawdę, bardzo ponadprzeciętne zdolności do wykrywania wszelkiej magii. Tylko zwyczajna istota idąca pod wiatr miałaby szansę go zaskoczyć. Ale… Ao miał ten dziwny zwyczaj, że zawsze na postoju ustawiał się tak by widzieć kierunek w którym poruszają się masy powietrza. Czasem śmiał się sam z siebie w duchu, że jest przesadnie ostrożny. Jednak gdy często dzięki temu unikał ras polujących na wilcze skóry dziękował sobie za te wszystkie przezorności. Ziewnął spoglądając w niebo, jaka była dziś pogoda?
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

13 lut 2012, 20:50

MG:

Ao jest niczym jak obieżyświat, natchniony wiatrami południa, wyruszył przed siebie na kolejną wędrówkę. Nie wiedział dlaczego obrał akurat taki kierunek, może wewnętrzny instynkt prowadził go przez jego własne ścieżki, które to muszą przejść przez Niziny Szmaragdu? Był młody, ale porównując go do innych, przyziemnych ras wydawał się swoistym obeliskiem, kimś, kto skrywał wiekowe doświadczenie, ale jego przygoda miała właściwie się rozpocząć teraz. Nastał okres, gdy wiry przeznaczenia niosły cichutką nowinę, pełną tajemniczości i grozy. Pradawnego czekało wyzwanie, które prawdopodobnie naznaczy go. Ten czas właśnie się nadszedł.
Kroczył ostrożnie, kierując się razem z oddechem powietrza. Tutaj nie musiał się niczego obawiać, ale wyglądało na to, iż wolał być przezorny. Nigdy nie wiadomo, kiedy niebezpieczeństwo wkroczy na drogę wilka, zmuszając go do walki. Jest potężny, ale wiedział, że widok krwi jest ostatnim obrazem jaki chciałby ujrzeć. Zima powolnym chodem opuszczała krainę, nadchodziła wiosna. Biały puch roztapiał się, powstały niemałe kałuże. Rośliny budziły się, pierwsze kwiaty rozkwitały. Z okolic przybyły jelenie, by napić się świeżej wody z pobliskiego stawu.
Pradawny czuł tutaj naturalny spokój, wręcz emanujący harmonią, nieskażoną przez cywilizację. Panujący nastrój zachęcał do refleksji, głębszych przemyśleń.
Był spragniony, a orzeźwiająca, zimna woda pobudzała jego zmysły, było wręcz idealne. Mógł pozwolić sobie na odpoczynek, w końcu przybył długą podróż z Lasu Cieni, aż tutaj.
Wyczuł coś, przeczucie zakłóciło jego spokój. Coś nadchodziło od zachodu, a zapachem odstraszało. Zbliżała się aura czegoś, co nie pasowało do tego miejsca dobitnie. Poczuł potężną magiczną energię, niezwykle chaotyczną i równie złowrogą.
Z niedalekiej kniei wyłonił się mężczyzna, ubrany ekstrawagancko, zupełnie nie pasował do osób, których pradawny spotkał. Wyglądał na człowieka, bynajmniej nim nie był. Ospałym krokiem zmierzał wprost na niego, w pewnym momencie znajdował się na tyle blisko, by móc dokonać lepszej obserwacji.
Czerwonooki nieznajomy, o długich, czarnych jak noc włosach i przystojnych rysach twarzy. Na głowie ma niewielki, do koloru włosów, kapelusz. W ręku trzymał laseczkę ze złotymi ornamentami. Jego strój przypominał płaszcz, niezwykle elegancki, udekorowany szlachetnymi kamieniami umiejscowionych w różnych częściach ubrania, zupełnie bez ładu. Ów płaszcz i spodnie zlewały się, są czarne. Wyzywające wejrzenie spoglądało na Ao z dozą wyższości. Ironiczny uśmieszek towarzyszył mu przez cały czas.
Zatrzymał się pięć metrów od wilka.
– Wiem, czego pragniesz. Dać ci to mogę, Ao – przemawiał syczącym głosem, jednak zachęcającym do rozmowy. Budził piekielną ciekawość swą postawą. Oparł się na lasce. Skąd znał imię pradawnego?
Spotkanie
Awatar użytkownika
Ao
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

13 lut 2012, 23:06

Cieszył się otaczającą go naturą, pięknem zbliżającej się wiosny. Dlaczego ten świat nie może zawsze być taki spokojny?… Chociaż, swoją drogą, wtedy byłby za nudny. Na pysku srebrnego wilka ukazało się coś, co można by nazwać uśmiechem. Istota nie zwróciła większej uwagi na uciekające przed nim zjadacze trawy, popiła krystalicznej wody. Przyglądała się błękitowi nieba. Tę scenę zakłóciło jednak coś podejrzanego. Niebagatelna energia magiczna, emanująca bardzo niepokojącą aurą, wręcz złowrogą zbliżała się do zagajnika. Ao nie poruszał się, nie uciekał, jedynie oczekiwał. Był pewny siebie i dumny, aż do przesady. W swojej własnej opinii nie widział wielu wrogów którzy mogliby mu zagrozić w jakikolwiek sposób. Dojrzał stworzenie, które na pierwszy rzut oka było człowiekiem. Ale… Po dokładniejszym przyjrzeniu się można było obalić tę teorię. Widział szkarłatne oczy, dostrzegał długie falujące czarne włosy. Zauważył kapelusz, jednak tym co zwróciło uwagę pradawnego był kostur, oraz słowa, burzące ponownie spokój jego duszy. Przekręcił głowę nieco w bok, w typowo ludzkim geście, w tej nieludzkiej postaci. Przyzwyczajenie. – Znasz moje imię, czy jednak jesteś pewny, że wiesz czego pragnę? Jeśli tak, powiedz mi, czegóż to może chcieć ktoś taki jak ja? Głos czarnookiego był spokojny, harmonijny i nawet delikatnie melodyjny. Zjednoczony zachowywał spokój, jak zawsze, bez większego wysiłku. Obserwował złote ornamenty na lasce nieznajomego wężoustego, widział w swoim życiu wiele rożnych skarbów i opisów takowych w siedzibach rodów pradawnych. Tego typu jednak sobie nie przypominał, właściwie to zapomniał już większość tej wiedzy. Nie czuł się z nią specjalnie związany. Wilk usiadł, oczekując odpowiedzi. Czasami nawet ja sam nie wiem czego tak naprawdę chcę, ciekawe co on wymyśli. Co mi powie, jakie znaczenie będą miały jego słowa… I co będzie chciał w zamian, jeśli jego propozycja okaże się warta uwagi? Nawet za bardzo o tym nie myśląc, zachowywał ostrożność. Miał to najzwyczajniej w świecie wbudowane w swoją osobowość, wędrując samotnie nie można być nieuważnym. Nawet sen niekiedy staje się luksusowym towarem, którego może zabraknąć.

Theme.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

14 lut 2012, 00:47

MG:

Nieznajoma istota niebezpiecznie poszerzyła swój uśmiech. Kąciki ust powędrowały tak wysoko, iż Ao mógł ujrzeć cały zestaw drapieżnie wyglądających białych kłów. Krwawe tęczówki zmieniły kolor na złoty, to zjawisko potwierdziło hipotezę – na pewno nie jest człowiekiem. Persona zaczęła się śmiać, wydalając z siebie twardy, donośny głos. Czym była i czego chciała od pradawnego?
– Pragnienia każdy posiada, dostrzegasz swoje, Ao? – sardoniczny wybuch ustał, usta uformowały się w niewielki, prowokujący uśmieszek.
Istota odwróciła się ku stawu i zaczęła flegmatycznie iść. Nie spieszyło się jej, podkreślała każdy swój finezyjny ruch. Będąc blisko wody nie zatrzymała się, kontynuowała marsz. Jej stopy powinny zanurzyć się w wodzie, jednak nie stało się tak. Szła dalej, zupełnie ignorując elementarne prawa świata. Zatrzymała się osiem metrów od wilka, płynnym ruchem odwróciła się ku niemu. Całe zdarzenie jest zaskakująco podejrzane. Woda zupełnie nie reagowała na ciężar persony, jakby nie posiadała ciężaru.
Laska tupnęła w staw, woda czarniała. Oczy ponownie zmieniły kolor, tym razem na chorobliwie zielony.
– Rzeczywistość, względne pojęcie. Nieprawdaż, Ao? – głos stał się nagle przyjazny, bez żadnego wydźwięku ironii – Masz ochotę na… – wzrok przeistaczał swój kolor na niebieski – grę?
Znikąd zerwał się porywisty wiatr, niemalże porwał pradawnego. Staw wirował, a w centrum wiru był On. Kimże musiał być, pokazując swą potęgę potrafiącą zmieniać pogodę i materię? Po chwili wszystko ucichło, a woda odzyskała swoją naturalną przeźroczystość.
Awatar użytkownika
Ao
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

14 lut 2012, 01:22

Pradawny spoglądał ze skrywaną odrazą na wyszczerz nieznajomego. Po prostu mu się nie podobał, nie czuł od niego żadnych dobrych intencji. Zaczynał mieć powoli dość jego spojrzenia, wyrażającego wyższość i pogardę. Zazwyczaj zjednoczony sam patrzył tak na podrzędne rasy, więc nie potrafił zrozumieć za kogo ten ktoś się uważa. Miał ochotę prychnąć gdy kolor oczu czarnowłosego zmienił się, odpuścił sobie. Bezczelność następnych słów i zachowania tego kogoś wręcz zamurowały Ao. Przez chwilę miał wielką ochotę by po prostu zabić przybysza, jednak… Nadal nie odpowiedział mu na pytanie. Skoro znał jego imię, może naprawdę wie też czego pragnie on sam? Wilk nie zwrócił większej uwagi na sztukę chodzenia po wodzie, można śmiało określić, że nawet go nie zainteresowała. Jednak coś innego wzbudziło w nim emocje, złość. Taką samą gdy ktoś krzywdzi twojego przyjaciela… – Odwołaj to zaklęcie, mistrelu. Warknął nie szczędząc zasączyć dawki nienawiści w każdą zgłoskę. Następne słowa jedynie pogłębiły złość wiekowej istoty. Nie znosił gdy ktoś nie odpowiada na jego pytania, a kieruje rozmowę na inny tor. Jakby znikąd zerwał się wiatr, tworząc niewielkie tornado wokół wielobarwnego. Zaraz potem wszystko tak szybko jak się pojawiło, tak ucichło i wróciło do normy. Zwierzęca postać zaczęła morfować, przybierając ludzkie kształty, by jeszcze ułamek sekundy przed całkowitą przemianą okalać się białymi szatami, czarodziejską togą. – Nie jesteś jedyną istotą naginającą prawa natury, potrafię to i ja, i wielu moich krewnych. Jednak, mistrelu, nie jesteś magiem. Nie wyczuwam mocy od twojej kontroli, iluzją także to nie jest. Pytasz Mnie, czy mam ochotę na grę.. Uśmiechnął się delikatnie, zarzucając włosami. Miał ochotę rozluźnić całkowicie więzy na swojej mocy i pokazać temu komuś z kim ma do czynienia, ale postanowił zagrać ciekawszą kartą. Poluzował je jedynie odrobinę, by dało wyczuć się małą część prawdziwego potencjału many. Jednak… Ta niewielka część była na tyle duża, że wielu ludzkich czarodziejów nie powstydziłoby się takich pokładów magii. – Istoty takie jak ty, oferujący grę zawsze są pewne, że wygrają, czyż nie? Jeśli nadal chcesz grać, wyjaśnij reguły zabawy i obiecaj mi, że ich nie złamiesz, stworzeniu o wielu twarzach. Czy zwyczajne słowo posiada jakąkolwiek wagę? Miejmy nadzieję, że tak. Ale… Tym razem białowłosy poczuł w sobie, w otoczeniu coś innego. Jakby miał szansę złapać za nić wiodącą do poznania dawno zapomnianej sztuki. Nie chciał przepuszczać szansy, wiec to zrobił. Tylko, czy jeśli dojdzie do odpowiedniej wymiany słów, ta moc wskaże mu drogę jaką można ją kontrolować? Na to liczył.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

14 lut 2012, 22:50

MG:

Wejrzenie istoty powtórnie się zmieniło, lecz tym razem nie kolor oczów, a źrenice ulegały przemianie. Zwężały i formowały, aż w końcu ułożyły się w pionie. Wężowe ślepia zerknęły na niebo, kpiarski uśmieszek zanikł. Ao dostrzegł powagę na twarzy istoty, wydawało się, że gdzieś odpłynęła myślami, zupełnie nie przejmując się cząstką uwolnionej energii zjednoczonego, która przewyższała niejednego mistrza magii. Pokłady niepojętej energii dla śmiertelników.
Postać zawiesiła swoją głowę ku górze, ale oczy wędrowały na dół, by nawiązać kontakt z rozmówcą. Spojrzenie pełne pychy i czystej zniewagi. Jego poza mogłaby urazić niejednego, emanował pogardą .
– Zasady? Poznasz je, ukrytych jeszcze nie widzisz, a wokół cię otaczają. Znasz zasady, lecz nie dostrzegasz ich – tęczówki nabrały krwistej barwy. Głos miał cichy, ale pełny tajemniczości, mówił zagadkami – Zanim zaczniemy grę, opowieść usłyszysz, a raczej doświadczysz – głowa powoli opadała – Zasady obowiązują… Każdego – spoglądał na człowieczą formę wilka z lekko pochyloną głowę w prawą stronę. Perfidny uśmiech to ostatni obraz jaki zarejestrował Ao.
*
Pradawny obudził się w pomieszczeniu, dokładnie na łóżku. Pokój pięknie udekorowany bogatymi i drogimi ozdobami. Obraz szczegółowo przedstawiający lipę, zwieszony na ścianie nad łóżkiem, namalowany najwidoczniej przez utalentowanego artystę. Poranne promienie słońca rozświetlały pokój, ściany raziły po oczach bielą mimo to panowała tutaj przyjemna atmosfera. Otwarte okna wpuszczały orzeźwiające powietrze, wypełnionym zapachem kwiatów. Obok łóżka stało biurko, a na nim leżał stos papierów.
Bohatera zaskoczył fakt, iż ujrzał obok siebie śpiącego mężczyznę, który nagle otworzył oczy. Patrzył się na gościa, ale zupełnie nie był zdziwiony, jakby ignorował fakt obecności obcej osoby w jego domu.
Mężczyzna podniósł ręce do góry i rozciągnął się, oczywiście towarzyszył temu głośny ziew. Leżał jeszcze przez dłuższą chwilę, drapiąc się po plecach. Ktoś zapukał o drzwi pokoju i wszedł do środka, kobieta ubrana w czerwoną suknię.
– Panie, proszę wstawać, goście niedługo przyjadą – przemówiła ciepłym głosem. Podskokach zbliżyła się do łóżka i gwałtownym ruchem zgarnęła pościel.
– Nel, spokojnie. Mamy jeszcze sporo czasu – mówił ospale.
– Panie, proszę za mną.
Pan wstał i ruszył za służką. Otworzyli drzwi i wyszli z pokoju, nie zamknęli ze sobą wejścia. Ao usłyszał wrzaski dzieci z podwórka. Spojrzawszy przez okno widział pole pokryte całkowitą zielenią, na której turlały się dzieci.

Wróć do „Niziny Szmaragdu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.