Rada Magów

Niziny te dzięki wielu pomniejszym rzekom i strumyczkom są mocno zazielenione i bogate w różnoraką florę. Mimo ich uroku ludzie nieczęsto się tam zapuszczają - są to podobno ziemie minotaurów.
Gałgar
Posty: 1147
Rejestracja: 06 lut 2011, 20:50
GG: 42238913
Karta Postaci: viewtopic.php?t=30

Rada Magów

29 paź 2011, 12:27

Jedna z największych wież w całym Leviathanie, otoczona przez gęste lasy wyróżnia się swoją wielkością, zbudowana z białego ręcznie szlifowanego marmuru ze szpiczastym dachem jak czapka czarodziejska wyrastała sobie z lasu jak gdyby nigdy nic. To było miejsce osąd czarodziei, osądzano tutaj każdego przestępce który korzysta z magii a wyroki często kończą się tragicznie, rzadko kiedy jest tutaj uniewinnienie przestępcy.
______________________________________________________

To tutaj, to miało być ostatnie miejsce wędrówki Gałgara, tak owszem, miał tu zginąć a teraz tylko wyszedł z wieży z nadmiernym gniewem dzierżąc zamiast swojej broni zwykły dębowy kij. Co się stało w środku? Cofnijmy się o godzinę czasu.

Otóż, kiedy uciekł z pola bitwy większość magów z wieży zauważyło jego zachowanie, oczywiście od razu uznali go za dezertera który haniebnie uciekł z pola bitwy, wszystko się zaczeło w lesie cieni. Gałgar miał już wchodzić na trakt prowadzący do Ikrem"Hiling kiedy to coś usłyszał jednak nie przejął się tym, myślał że to tylko stwory leśne nic więcej, jak się okazało grubo się mylił. W pewnym momencie dostał jakimś tępym przedmiotem porządnie w głowę co skutkowało zemdleniem. Kiedy się obudził tkwił w jakimś zimnym i wilgotnym lochu przykuty kajdanami do ściany, nie miał zielonego pojęcia co się dzieje. Z jakiegoś zakamarka dobiegły go ciche łkania kobiety a gdzieś za ścianą bolesne krzyki mężczyzny. I wtedy otworzyły się drzwi a Gałgara na chwilę oślepiło, znajdował się w sali tortur, a przynajmniej to wyglądało jak sala tortur, kiedy dostrzegł kobietę która łkała zupełnie ogłupiał, ona nie miała, kończyn, ręce, nogi, brak, były odcięte, ale dlaczego ona jeszcze żyła i dlaczego łkała? Pewnie jest podtrzymywana przy życiu magicznie by odczuwała większy ból niż powinna. Iście koszmarny widok. Do środka wszedł jakiś młodzik ubrany w śmieszny strój czarodzieja, szpiczasta czapeczka na głowie, i jakaś durna kiecka koloru fioletowego z gwiazdeczkami, istna żenada, Gałgar śmiałby się gdyby nie powaga sytuacji i sam fakt że on został schwytany. Młodzik coś powiedział że Gałgi jest parszywym gadem i coś tam coś tam. Kiedy kajdany się otworzyły a Gałgar był wolny miał ochotę jednym ruchem zabić młodzieńca gdyby nie to że nie mógł użyć żadnej swojej zdolności magicznej.
– Co wyście mi do cholery zrobili?
Pierwsze słowa, pierwsza kara, Gałgar poczuł kujący ból w okolicy kręgosłupa, to ten dzieciak musiał to robić. Wtedy przemówił młody klaun
– Choć ze mną, mam cię postawić przed najwyższą radą.
Posłuchał, no bo czemu nie? Miał inny wybór? No raczej tak ale wtedy musiałby wisieć jeszcze tutaj kilka godzin a nadgarstki by tego nie wytrzymały, ruszył za chłopcem bez słowa.
Przechodzili tak puste korytarze wsłuchując się we własne echo które wydawały ich buty, w końcu dotarli, ogromne wrota się otworzyły. Weszli do środka, pomieszczenie było okrągłe, w ścianach były poustawiane trybuny naprzeciwko siebie, a naprzeciw drzwi którymi wszedł Gałgi. Na trybunach siedzieli sami magowie ubrani w fioletowe kiecki ale bez idiotycznych kapeluszy, siedzieli bez ruchu a tylko ich oczy śledziły uważnie ruchy Gałgara, jakie to było krępujące. Kiedy dotarli do środka w sali rozległ się głos, nie wiadomo skąd dochodził a tonu także nie dało się rozróżnić.
– Przedstawić przed oskarżonym zarzuty.
Wtedy jeden z magów wstał, rozwinął pergamin i zaczął czytać wszystkie przewinięcia Gałgara, było dość tego sporo a o to kilka z nich.
– Gałgar von Darksinger, zostałeś oskarżony o uprawianie nielegalnej czarnej magii, o zabicie tysiąca ludzi, o odtwarzanie artefaktów bogów a także o dezercję podczas oblężenia Wolenvain.
To były chyba jego najgorsze przewinienia, a było ich jeszcze sporo. Co miał teraz zrobić Gałgar? No nic, absolutnie nic nie mógł zrobić oprócz bez sensownej próby bronienia się, ale wyrok i tak zostałby wydany, jednak był spokojny, wyrok nie będzie mógł być zbyt surowy, czarodzieje wiedzą jaką siłę magiczną stracą kiedy zabiją Gałgara, a tego by nie chcieli. I znowu rozległ się głos sędziego, tylko teraz było wiadomo skąd dochodzi.
– Czy oskarżony przyznaje się do wymienionych mu zarzutów?
– Tak wysoki sądzie
– Czy oskarżony ma coś na swoją obronę?
– Nie wysoki sądzie. Chce zostać tylko sprawiedliwie osądzony za swoje przestępstwa.
Teraz sędzia wyszedł, wylazł z ukrycia, oczom Gałgara ukazał się widok swojego brata. Gregory stał przed nim patrząc mu prosto w oczy, i wtedy pewność siebie spłynęła jak rzeka po Gałgarze, co się teraz stanie, od dzieciństwa się nienawidzili.
– A więc wyrok będzie następujący.
Gregory zrobił krótką pauzę.
– Twoje moce zostaną ci zabrane na okres tysiąca lat, jednak z radą będziemy łaskawi, zostawimy ci jedną moc. Jaka to ma być moc?
Gałgar odpowiedział bez zastanowienia.
– Magia portali
Na twarzy Gregora pojawił się grymas, liczył na to że Gałgar weźmie inną moc ale nie, ten musiał akurat tą. A na twarzy Gałgiego pojawił się wredny uśmieszek, to była jego najsilniejsza moc jaką miał. Ale uśmiech zniknął po tym jak usłyszał dalsze słowa Gregora.
– A więc skoro tak, twoje bronie, Bat'Leth, gitara oraz kosa zostaną ci odebrane, w ich miejsce zastąpi dębowy kij.
Smok miał ochotę rozszarpać brata w tym momencie. Dlaczego bronie? Czy to ma jakikolwiek sens? Nagle poczuł w sobie pustkę ale jednak coś tą pustkę wypełniało, już był bez mocy. Bez swoich ukochanych zdolności, był…. Pusty.
– Oskarżony jest wolny
Sekunda po wypowiedzeniu tego słowa wystarczyła Gałgarowi na teleportowanie się poza wieże. Osądzony, skazany i srogo ukarany, tylko z magią portali i dębowym kijem wyruszył do Lasu Cieni.

z/t
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Elrohir
Posty: 40
Rejestracja: 26 mar 2012, 20:13
GG: 7824716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27429#27429

11 lis 2012, 13:17

Nae'val zrobił kilka kroków wgłąb pomieszczenia, nie wiedząc co go tam czeka. Jednak takiego obrotu spraw zupełnie się nie spodziewał. Nagle wszystko zaczęło się trząść, ściany pękały, a gruz sypał się na posadzkę. Wkrótce leżał pod nim przygnieciony, nie mógł się ruszyć, a ból był nie do zniesienia. Poczuł, że odchodzi… znowu. Wokół robiło się coraz ciemniej, aż w końcu zapadł zupełnie w sen, z którego miał się już nie obudzić. Lecz stało się zupełnie odwrotnie. Z obolałym tułowiem i rozciętą nogą, a także gałęzią leżącą obok, która najwyraźniej była przyczyną obrażeń, obudził się leżąc na brzuchu oparty głową o pień jednego z drzew. Wszystko go bolało. Zupełnie się pogubił, ale wszystko wskazywało na to, iż podczas lotu musiało mu się przysnąć. Był zły na siebie, a jednocześnie oszołomiony. Czyli, że te wszystkie bestie, zielone potwory i miasto pełne trupów było jedynie snem? Czymś czego nie było? Byli najwyraźniej dopiero w drodze do owej wieży, gdyż nie było jej nigdzie widać. Znaleźli się za to na zewnątrz starego lasu. Całe to zdarzenie go intrygowało i popychało, by nie stał w miejscu, tylko nareszcie zaczął działać. Poczuł, że Ciemny także obudził się w jego głowie. Nie pytał jednak o nic, musiał odnaleźć drogę do ich celu, dobrze by było również rozwikłać tą zagadkę, która stawała się coraz bardziej powikłana. Nie sądził, że będzie musiał się tyle wysilać, choć może to przyniesie skutki i dostarczy mu nowych doświadczeń, które pomogą mu odnaleźć się w innych etapach jego życia? Wszystko było w tej chwili pytaniem, na które chciał bez zwłoki odpowiedzieć, tak więc wstał, opatrzył ranę kawałkiem ubrania i pozbierał wszystkie rzeczy, które ewentualnie wypadły podczas upadku. Sprawdził, czy wszystko ma na miejscu i ruszył do lasu.
Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 758
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

04 gru 2012, 22:39

Tylko… sen?
Zabrzmiał głos Ciemnego w głowie Elrohira. Znów byli w tym lesie, A jego latający towarzysz po prostu przysnął. Tyle że, to nie był zwykły sen, tylko ich wspólny, co było dosyć… osobliwe. A i jego treść była niepokojąca. Zniszczona osada, świątynia, Dahnik, olbrzym, wilki – wszystko mu się teraz mieszało w głowie. Musiał to pozbierać, jeżeli chciał szybko do akcji przejść. A akcją teraz było ogarnięcie sytuacji.
Znajdowali się na ścieżce w lesie, niedaleko stąd powinna być wieża Rady Magów. Biała Wieża. Miejsce, gdzie spoczywa jego własność, gdzie na niego czeka maska Dahnika, gdzie będzie mógł zyskać ciało i na powrót stać się… Piaskowym Demonem. A teraz nie mógł nic zrobić, siedział więc w głowie Elrohira, służąc mu w razie nagłego wypadku, takiego jak ten z wilkami. Kto wie, czego mogli się spodziewać w przyszłości. Kto wie…
Awatar użytkownika
Elrohir
Posty: 40
Rejestracja: 26 mar 2012, 20:13
GG: 7824716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27429#27429

08 gru 2012, 17:46

Szedł tak przez las rozmyślając nad wszystkim co się do tej pory wydarzyło. Musiał jednakże uważać i być czujnym, gdyż nie wiadomo co go tutaj czeka. Nie chciałby przecież, żeby teraz jego przygoda się zakończyła, szczególnie, że CHYBA niedawno co ją zaczął. Powtarzał sobie w myślach, by znów nie usnąć, tym bardziej, że był zmęczony. Lecz rzekomej wieży ni widu ni słychu. Wtedy postanowił, że powinien wzbić się ponad las, może wtedy dojrzy ich cel. Zatrzepotał więc skrzydłami i zaczął wznosić się ponad korony drzew. Gdy był wystarczająco wysoko, jego oczom ukazał się niesamowity widok ogromnego budynku. Zdawało mu się, że już go kiedyś widział. Ale gdzie i po co tu był? Natychmiast skierował się ku niemu wyraźnie zafascynowany co ich teraz czeka. Zapytał Ciemnego, czy mu także wydaje się, że już kiedyś tu byli. Podleciał pod wrota i zaczął się rozglądać. Po chwili jednak uznał, że trzeba coś zrobić. Pchnął więc je z nadzieją, że się otworzą. Jeżeli się udało, wchodzi w głąb pomieszczenia i oczekuje na dalszy rozwój wydarzeń.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

29 gru 2012, 19:59

Mam nadzieję, że ruszymy z kopyta. 48h na odpis, ani minuty dłużej.MG

Cała tak zwana „rada magów” powstała stosunkowo niedawno. Kumulując degeneratów ze wszystkich zakątków Lewiatana stała się chaotycznym, niespójnym tworem, w którym kłótnie, zabójstwa i zaginięcia były na porządku dziennym. Mimo tego, że potężne zaklęcia często wstrząsały ziemią w tym rejonie, biała, utworzona magicznie wieża ani myślała się zawalać. Nikt nigdy nie wiedział, co dzieje się w jej wnętrzu, jednak kilka dni temu wszelkie hałasy ucichły. Żaden z mieszkańców budynku nie dawał najmniejszego choćby znaku życia. Mieszkańcy okolicznych wiosek pomyśleli po prostu, że magowie wytłukli się nawzajem i już planowali organizację wyprawy mającej na celu wyszabrowanie ich bogactw, jednak po jakimś czasie okazało się, że drzwi wieży zamknięte są na cztery spusty. Nie było możliwości, aby się przez nie przebić, więc „śmiałkowie” zrezygnowali z grabieży.

Jakież musiało być zdziwienie Elrohira, gdy wrota wieży uchyliły się pod jego lekkim dotykiem. Młodzian wkroczył (czy właściwie wleciał) do ciemnego, pachnącego kurzem i zgnilizną pomieszczenia zbudowanego z tego samego, co reszta budynku, białego kamienia. Po chwili jego oczy przyzwyczaiły się do mroku. W holu panował bałagan, jakiego nie powstydziłby się książę Lokent po jednym ze swych znanych w szerokim świecie, hucznych bali. Kręte schody prowadziły w górę, ciągnąc się przez wszystkie kondygnacje aż na dach. Rozbite meble, podarte księgi, potrzaskane gabloty… Stosy śmieci zalegały każde piętro, a w całej wieży nie było widać żywego (pardon Ciemny) ducha. Nie było też krwi ani innych śladów walki. Wyglądało na to, że magowie wybyli z wieży, paląc za sobą mosty. Co jednak z Maską Dahnika, po którą przyszedł Elrohir…? Należało poszukać jakichś poszlak.

Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 758
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

30 gru 2012, 22:20

WIĘC, TO BYŁO TAKIE PROSTE? NO MNIEJSZA, NIEWAŻNE, NIE ZASTANAWIAJMY SIĘ NAD TYM SZCZĘŚCIEM, KTÓRE NAS SPOTKAŁO, GDYŻ MOGŁYBY TE DRZWI BYĆ ZAMKNIĘTE. TAK NA AMEN. NO, W KAŻDYM RAZIE, TY POSZUKAJ W ŚMIECIACH, A JA POLATAM PO CAŁYM POMIESZCZENIU, W POSZUKIWANIU CZEGOŚ, CO POMOŻE NAM W ODNALEZIENIU NASZEJ… NAGRODY.
Tak dawno to było, zaczął już wspominać, jak to odnalazł swego towarzysza, minotaura, którego miana już nawet nie pamiętał. Wszelkie objawy człowieczeństwa, albo raczej w jego przypadku – elfieństwa, już zatraciły się z chwilą, gdy przyzwał ducha Gałgara, który wskazał mu cel. Właśnie tą wieżę. Ciemny właśnie w niej miał znaleźć Maskę. I swego odwiecznego towarzysza, Dahnika. Niech go czeluść pochłonie, jednakże duch się stęsknił za nim… w jakiś przedziwny sposób.
Upiór oddzielił się od ciała swego dotychczasowego naczynia, Elrohira, po czym zaczął badać parter, w poszukiwaniu jakiś poszlak. Zaczął latać, niczym czarna chmura nad podłogą, zataczając kolejne kręgi w pomieszczeniu, coraz wyżej, jakby nakręcając tą spiralę w górę. Nieśpiesznie, należy dodać, gdyż szukał maski, albo czegoś, co zwróci jego uwagę w poszukiwaniach. Gdyby nic nie znalazł to by wzdłuż schodów poleciał na pierwsze piętro i tam zaczął badać, jednakże wyżej nie wzlatując, gdyż uważał, ze powinni szukać we dwóch, gdyż to zwiększa szanse powodzenia. Może być tak, że duch pominie coś, na co zwróci uwagę żyjąca osoba i na odwrót – może być tak, ze to właśnie upiór będzie widział więcej. Kto wie, ten wie, w każdym razie na pewno nie oni dwaj.
Awatar użytkownika
Elrohir
Posty: 40
Rejestracja: 26 mar 2012, 20:13
GG: 7824716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27429#27429

30 gru 2012, 22:32

Ucieszył się, gdy wrota pod wpływem lekkiego popchnięcia otwarły się na oścież, wręcz zapraszając ich do środka. Na początku Elrohir nie mógł zupełnie nic dostrzec, lecz po chwili jego wzrok przyzwyczaił się do ciemności. Ujrzał wtem białe ściany, zupełnie takie same, jak na zewnątrz wieży. Rozejrzał się uważnie nie chcąc niczego przegapić już na wejściu i zaczął dalej penetrować pomieszczenie. Poczuł, że Ciemny opuszcza jego ciało i niedługo potem zobaczył jak duch także zabrał się za szukanie czegoś, co pomoże mu odnaleźć maskę.
Elrohir stąpał powoli, tak jakby nie chciał, by ktokolwiek go usłyszał – jeżeli tu w ogóle ktoś był. Jak dla niego, wieża ta mogłaby być zupełnie wyludniona, bez żadnych potworów i tym podobnych istot. Poczuł lekki strach, nie wiedział bowiem dlaczego magowie tak nagle zniknęli, co się z nimi stało i gdzie teraz są? To kolejne pytania, na które musiał odpowiedzieć – a raczej chciał.
Chodził od jednego kąta do drugiego, obszukiwał ściany z nadzieją, że może znajdzie jakąś tajną skrytkę, czy przejście. Od czasu do czasu spoglądał na jego towarzysza, nie chcąc by ten mu znikł z pola widzenia. Nadzieja – tylko to mu teraz pozostawało.
Awatar użytkownika
Elrohir
Posty: 40
Rejestracja: 26 mar 2012, 20:13
GG: 7824716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27429#27429

05 sty 2013, 20:51

Niestety nic nie udało mu się znaleźć. Ech, tu w ogóle cokolwiek jest? Nie wiedział już sam, czy są w odpowiednim miejscu. Powoli zaczynało go to wszystko męczyć. I ciągle myślał o swoim śnie, przez który się poturbował upadając na ziemię. Nie widząc nic niezwykłego, co pomogłoby im, spytał Ciemnego, czy ruszają już dalej. Rozejrzał się dokładnie próbując wyhaczyć coś co mogło umknąć ich uwagi. Niestety – nic. Ujrzał wtedy schody na dach wieży. Może tam? Wziął głęboki wdech i ruszył przed siebie, w górę wieży. Przekazał Ciemnemu swoje zamiary i skupił się na drodze wciąż uważając, by nic go nie zaskoczyło. Zobaczył też najpierw, czy są one bezpieczne, a gdy stwierdził, że tak – szedł dalej.
Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 758
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

06 sty 2013, 19:49

Elrohir szedł w górę, a Ciemny postanowił przelecieć przez wszystkie podłogi i sufity, ku samemu szczytowi tej wieży, a dokładniej to poleciał na ostatnie piętro. Jeżeli nic nie było na pierwszym ani na tym które sprawdzał, to powinno być na samej górze. Jeżeli nie – pójdą szukać niżej. No cóż, więc teraz czas udać się na szczyt, gdyż Maska i demon w niej zaklęty wzywa. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to już niedługo powinien znów mieć swoje ciało i osiągnąć cel jaki sobie wyznaczył. Nie wiedział co będzie dalej, mogło być tak, że znów dostanie ciało i będzie miał władzę nad maską… albo jej prawowity właściciel zacznie próbować wyprzeć ducha, by samemu w końcu ruszać kończynami. Chociażby i magicznymi.

//niechaj ten post zaspokoi wasz głód, a że nie da się dłużej wymodzić, to macie ten kawałek tekstu
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

09 sty 2013, 23:25

MG

Gdy poszukujący Maski Dahnika śmiałkowie przeszukiwali tajemniczą, białą wieżę, nie znaleźli niczego niezwykłego. Oczywiście, gdyby zebrać do kupy wszystkie walające się na każdym z pięter rozbite sprzęty, podarte księgi i pergaminy, wystarczyłoby to na pokrycie zapotrzebowania niewielkiej szkółki dla magów. Jak można się było spodziewać, ani Elrohir ani Ciemny nie mieli jednak zamiaru godzinami zbierać pozostawionych w popłochu śmieci, aby wyciągnąć z nich strzępki niedotyczących ich zadania informacji. Przeszukiwali pomieszczenie za pomieszczeniem, piętro za piętrem, jednak na każdym z nich powtarzał się ten sam schemat – chwilowa nadzieja, krótkie przeglądanie stert nieprzydatnych przedmiotów, rezygnacja. W tym miejscu nie było ani śladu bytności ludzkiej, nie mówiąc o obecności potężnych, magicznych artefaktów, po które przybyli śmiałkowie. Duch i jego pierzasty przyjaciel podążyli więc na dach, ostatnie miejsce, w którym mogliby cokolwiek znaleźć.

Co ciekawe, zwieńczenie wieży nie było całkiem puste. Dokładnie na środku ozdobionego dwoma malutkimi iglicami zwieńczenia budynku stał dziwacznie wyglądający przyrząd. Ustawiona na niewielkim, wyglądającym jak część wieży stoliczku czarna, jakby szklana kula emitowała z wewnątrz niebieskawe światło. Zarówno Elrohir jak i Ciemny poczuli, że ich umysły mimo woli wędrują dalej, niż by sobie tego życzyli. Poczuli się podobnie, jak przed zapadnięciem w nieoczekiwany, hiperrealistyczny sen, co zdarzyło się wcale nie tak dawno temu. Ktoś, kto opuścił tę wieżę zabezpieczył teren przed niepowołanymi gośćmi, umieszczając na samej górze białej wieży powodujący halucynacje przedmiot. Coś jednak sprawiło, że zrobił to nieumiejętnie, dzięki czemu znajdującym się w polu działania przedmiotu osobom udawało się po pewnym czasie wyswobodzić z jego jarzma. Ponadto, czarna kula nie działała przez cały czas, wyrzucając z siebie moc cyklicznie co kilkadziesiąt minut, utrzymując swe działanie przez kolejne kilka. Teraz przyszedł czas kolejnego wyzwolenia efektu, a Elrohir i Ciemny musieli zrobić coś, aby nie zapaść w kolejny, dziwny sen. O wiele bliższa obecność tajemniczego przedmiotu z pewnością sprawiłaby, że ich odczucia byłyby daleko bardziej realistyczne i niepokojące, więc gra była warta świeczki. Właściwie, nasi bohaterowie nie mogli być nawet pewni, czy wszystko to, co widzą, nie jest kolejną ułudą. Jakże jednak to sprawdzić, jeśli nie empirycznie…? Wszak tajemnicza kula aż prosiła się o dotknięcie. Prawdopodobnie lepiej byłoby uciekać, ale z racji na zagrożenie, w którym nagle znaleźli się Elrohir i Ciemny rejterada stanowczo nie była wskazana.

//Nieprzekraczalne 48 godzin i 35 minut na odpisanie.
Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 758
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

11 sty 2013, 13:36

JA JESTEM ZA TYM ABY WEJŚĆ. TAM MOGĄ BYĆ ŚLADY. TAM MOŻE BYĆ SKARB. TAM MOŻE BYĆ MASKA. CHODŹ, CHODŹ, NAE'VALU…
Ciemny wszedł do ciała Elrohira, aby następnie pokierować jego ruchami w kierunku czarnej szklanej kuli, jednakże wyjątkowo robił to na tyle delikatnie, że parł do przodu, ale jeżeli Nae'val zdecyduje, żeby tam nie iść, to straci kontrolę nad ciałem. Cóż, będzie lepiej, jeżeli we dwóch tam wejdą, wszak mają wtedy co najmniej dwa razy większe szanse przeżycia i zdobycia przedmiotu pożądania. Teraz tutaj na dobrą sprawę jest wybór dla towarzysza Ciemnego – czy iść dalej, czy zostać we "względnie bezpiecznym" świecie. Jeżeli zdecyduje że zawraca, Ciemny wyjdzie z niego i pójdzie sam. Jak wejdą we dwóch, zostaje w jego umyśle. Robią obydwaj nieroztropnie – wszak to może być pułapka magiczna, ale prawdopodobnie nie mają innego wyjścia. Chyba, że któryś z nich spróbuję tą kulę zniszczyć, ale nie wiadomo było, czy jest to możliwe, czy też nie. Zresztą, Ciemny i tak żyje-nieżyje dzięki łutowi szcześcia, więc jeżeli teraz je straci to nie uczyni wielkiej różnicy dla świata. Ale, jest druga strona medalu. Jak uda mu się przeżyć i przeprowadzić ceremonię na masce, jeżeli odzyska swoją dawną moc i ciało, będzie mógł decydować o losach tego świata. A nawet jeżeli nie, to o jakiejś znacznej jego części. Cóż, takie są plany i założenia, teraz wszystko zależy od tego, czym ta kula niebieskoczarna jest.

Wróć do „Niziny Szmaragdu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 5 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.