Cela Extrem

Podziemie pałacu to pilnie strzeżone miejsce przeznaczone dla skazanych i oczekujących wyroku czy wykonania kary osób. W szczególnych przypadkach mogą być oni odwiedzani.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Cela Extrem

02 sty 2012, 12:19

MG:
Chociaż siedząca na środku tego pomieszczenia dziewczyna była skulona i w swoich marnych skrawkach ubrania zdawała się być niegroźna, to cała cela była dosyć rygorystycznie zbudowana. Cztery ściany tworzące kwadratową podłogę o pięciu metrach rozpiętości były gołe. Posiadały jedynie małe okienko, tuż przy suficie, niestety dziewczyna jakby nie skakała (a próbowała już tego wiele razy) nie mogła przez nie wyjrzeć. Poza tym i tak wydawało jej się za brudne by móc coś przez nie zobaczyć.
Podłoga reprezentowała się równie skromnie. W drugim tygodniu pobytu tutaj czarownicy podarowano łaskawie koc, na którym teraz zwijała się nocą i którym mogła się owinąć w chłodniejsze dni. Poza tym była tutaj sporej wielkości dziura trochę po prawo od wejście, do której miała załatwiać swoje potrzeby. Oprócz tego nie było tu nic. Raz dziennie dostawała pod kraty jedzenie i dzban wody, jednak nie było to dużo więc kobieta szybko wychudła.

Prawdę mówiąc nie miała na co narzekać. Miała małe okno, mogła liczyć dni. Mogła się owinąć kocem gdy było jej zimno. Strażnicy kiedyś ją nagabywali, lecz gdy zorientowali się, że tak naprawdę bardzo słabo rozumie ich język, zostawili ją w spokoju.
Cała potężna moc Extrem wyparowała, a wszystkie sztuczki które mogłaby nadal robić zostały zablokowane przez zaczarowane obręcze na jej nadgarstkach. Było to coś podobnego do tego, co było używane przez jej własne stare wojsko, z tym że te obręcze były widoczne, niezbyt grube i o złotawym poblasku. Nie jednak za mocą Extrem tęskniła najbardziej. Przez długie miesiące zwijała się na ziemi w swojej celi w narkotycznym głodzie, podczas gdy strażnicy przyglądali się jej niemal nagiemu ciału. Po jakimś czasie była już chyba zbyt brudna i chuda żeby wydawać im się atrakcyjna, nawet pół goła. Chociaż miała już względny spokój, to głód nadal szarpał nią, sprawiając, że czasem obijała się o ściany i kaleczyła samą siebie.
Ostatnio wszystko umilkło. Białowłosa klęczała już tylko lub leżała na środku celi, nic nie mówiąc, z zamkniętymi oczami. Zdawać by się mogło, że nie żyje, lecz każdego wieczora podchodziła na klęczkach do wejścia celi i zabierała swoją porcję jedzenia. I tak przez długie, długie dni.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 760
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

02 sty 2012, 23:00

Cóż, coraz bliżej do celu,lecz wciąż za daleko aby dosięgnąć dłonią i go osiągnąć. Oczywiście to metafora, lecz wyjaśnia to co się tutaj teraz dzieje. Jeden strażnik już się poddał, lecz drugi nadal stawia głupi opór. No a jak nie działa już siła argumentów, to może zadziała argument siły. Ten czasem potrafi przetłumaczyć lepiej niż jakiś przydługi wywód o danej racji. Tylko jest jeden mały problem… Ciemnowidz przecież nie posiadał materialnego ciała, a jego moce, oprócz opętania, o którym za chwilę, nie są przydatne.Właśnie, oprócz opętania… Ta moc się może przydać. Tylko kogo? Samael odpada, ponieważ teraz jest to nieprzydatne, "uparty strażnik" także odpada, bo jest zbyt uparty. Wiem wiem, brzmi jak masło maślane no ale co miałem napisać? Ze ma silną wolę? Chociaż… Dobra, nieważne, rozumiem, macie mnie teraz za idiotę, nie musicie mi tego przypominać, przecież już muszę żyć ze świadomością tego faktu. No ale drogą eliminacji został nam…
Jak wszystko pójdzie dobrze, to po jakiejś chwili "strachliwy strażnik" powinien się rzucić na tego "upartego" z bronią w ręku. Będzie się z nim szarpać i ranić bronią po nogach i brzuchu ale tak, żeby go zbyt ciężko nie zranić. Oczywiście zostanie tutaj wykorzystany efekt zaskoczenia, żeby jak najbardziej zmaksymalizować szanse powodzenia. Jak wszystko pójdzie dobrze (czyli "uparty" będzie leżeć ogłuszony pod ścianą, ewentualnie na ziemi, bez ściany ale to już zależy co nam Mistrz Gry wymyśli) to nadal zostanie w ciele swojej nowej "zabawki". Ot tak na wszelki wypadek. Zresztą dajcie się mu choć przez chwilę nacieszyć czuciem w paluszkach i nóżkach, okej?
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

03 sty 2012, 12:04

MG:
Słabszy strażnik, ten stojący po prawej, również sięgnął ręką by dotknąć rękojeści miecza, spojrzał jednak przy tym na Darkesa. Jego kolega w jednej chwili zrozumiał co się tu dzieje, a słowa tego tchórza jeszcze go w tym przekonały.
– Darkes… Lepiej naprawdę ich przepuśćmy. Nie chcę mieć przez ciebie kłopotów.
Ten po lewej wyciągnął kilka cali miecza z pochwy.
Oszalałeś?! – wrzasnął do swojego kumpla, maszcząc groźnie gęste brwi. Teraz już miał większe pojęcia o tym, co się dzieje. Przecież jego kolega i zarazem w sumie sąsiad nigdy tak się nie zachowywał, znali się dobrze. – Zastanów się co mówisz! To magia, cień za tobą przytula się do ciebie jakbyś był jakimś nekromantą. On czaruje a więc tym samym – nie możemy mu ufać. Stój na dupsku i słuchaj mnie.
Strażnik po prawej zamrugał kilka razy i obrócił się wolno w stronę Samaela. Niespokojnie poruszał ramionami, jednak nie czuł nic za sobą. Nadal się bał, ale jego wzrok świadczył raczej o tym, że raczej nie rzuci się z bronią na swojego kolegę. Mimo to jego ręce trzęsły się mocno.
Darkes spojrzał uparcie na Samaela – teraz już był pewny swojej decyzji.
Odejdź – zarządzał, tym razem już bez żadnych próśb i uprzejmości. Extrem w celi nadal nie podniosła na nich wzroku. Darkes miał ochotę użyć argumentu, ze ona nie jest zdolna do przesłuchiwania, ale o tym niestety nie jemu decydować.
Awatar użytkownika
Posty: 760
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

03 sty 2012, 16:13

No cóż, nadal ma zbyt mało czasu żeby tego drugiego opętać, więc jedyne co mógł zrobić to już wrócić do Samaela i już po chwili po cieniu nie było żadnego śladu. I tak teraz piszę, żeby potem nie było – teraz Ciemny wszedł w Samaela i wszystko co powie tylko ten wyżej wymieniony słyszy. To tak na wszelki wypadek. Żeby nie było.
PRZYNAJMNIEJ PRÓBOWAŁEM… I CO TERAZ?
Fakt, plan nie wypalił tak jak trzeba i na pierwszy rzut oka nie można było się tam dostać (w sensie że do celi Extrem) bez rozlewu krwi, a tego chcemy uniknąć. No, rozlewu krwi to za mało powiedziane, bez zgonu. Bo o ile jeszcze ogłuszyć strażników było można, to zabić już nie. No ale teraz przedstawmy sprawę jasno – Jeden chce ich przepuścić, a drugi nie, bo nie. Cholerne uparciuchy, zawsze muszą w czymś przeszkodzić. No, ale poczekajmy co ma Samael do powiedzenia w tej sytuacji. A nuż wpadł na jakiś genialny plan…
Awatar użytkownika
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

03 sty 2012, 16:34

Jeden strażnik już dał za wygraną… Ale drugi był zbyt uparty. No trudno. Miał przeczucie, że jeszcze nie opłaca się ich zabijać. Najprawdopodobniej zostałby zabity albo wygnany. Nie… Jeszcze nie czas na to. Musiał poczekać, ale więźniarka musiała żyć i nie popaść w szaleństwo. Może… Wysłałby do Niej Ciemnego? Aby się z nią porozumiewał i przekazywał wieści. Nieco dziwna forma nie pozwolenia, aby ktoś popadł w szaleństwo. Wysyłać do Niej ducha. Ale nie miał żadnych innych możliwości. Ciemnego nie mogli wykryć. No i może postraszyć strażników.
-Co teraz? Więc porozmawiasz z więźniem w celi i przekażesz mi podstawowe informacje. To co ona powie. Powiesz, że jeśli powie co chcę wiedzieć o jej zdolnościach magicznych, pomogę jej się wydostać. Będziesz potrafił mnie odnaleźć, prawda? No i… Możesz postraszyć strażników. – Rzekł do Ciemnego. Strażnicy nie mogli tego usłyszeć.
-Wrócę tu z Tarrethem, albo bez. Jednak musicie wiedzieć, że swoją decyzją mogliście narazić się na jego gniew. Żegnam was. Wrócę tu jeszcze.

z/t no chyba że jednak mnie wpuszczą ^ ^
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

05 sty 2012, 13:10

Darkes jedynie kiwnął uparcie głową i odprowadzał mężczyznę wzrokiem do wyjścia, jego kolega stał tylko w miejscu i wydawało się, że zaraz się rozpłacze. Gdy w lochach ucichły wszystkie odgłosy zdłął rękę z broni i popatrzył na roztrzęsionego sąsiada. Podszedł do niego i położył mu rękę na ramieniu.
– Czy wszystko w porządku? – zapytał troskliwie i ku jego uldze drugi strażnik kiwnął głową i rozprostował się nieco, jakby magia opuszczająca to pomieszczenie opuściła i jego umysł. – To nie było normalne, wierz mi – ciągnął Darkes marszcząc ze zirytowaniem nos. Miał ochotę zostawić tę pozycję i polecieć od razu do Tarretha, był pewien że zdenerwowany Samael przedstawi ich w gorszym świetle niż w rzeczywistości. Jednak bał się, że mężczyzna jeszcze tu wróci a jego kolega o słabszych nerwach wpuści go do celi. Zgarbił się nieco. Była potrzeba informowania Tarretha? Z jednej strony nie należało to do jego obowiązków, z drugiej Samael wszystko to wydawało mu się mocno podejrzane.
Postanowił nie ruszać się z miejsca i opowiedzieć o wydarzeniu tym jedynie, jeśli Tarreth sam do nich zejdzie. Niech się dzieje co się ma dziać.
Awatar użytkownika
Posty: 760
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

05 sty 2012, 15:26

Ale ale! Magia wcale nie opuściła tego miejsca, co to to nie. jedyne co wyszło to Samael, lecz magia została. Tyle tylko że teraz była ukryta w ścianie i wszystko tu obserwowała. Ale zadanie dostał i teraz trzeba było je wypełnić, czyli odwiedzić cele Extrem i ją o wszystko wypytać. Jedyne ryzyko jakie było to to, że więzień może się ducha przestraszyć, lecz innego wyjścia nie ma. No, skoro już wszystko ucichło a strażnicy "stoją na dupskach " (btw. te słowa mnie nieźle we wcześniejszym poście MG rozbawiły xD). Więc Ciemny, jak na dobrego niematerialnego cienia, czy też ducha przystało, przenikając przez ściany znalazł się na miejscu.
HEJ TY, TYLKO SIĘ NIE PRZESTRASZ.
No cóż, nie codziennie do celi zaglądają duchy, nieprawdaż? Każdy by się mógł przerazić taką wizytą.
WYDOSTAĆ CIĘ STĄD? MAM "PRZYJACIELA", Z KTÓRYM MOŻEMY TO ZROBIĆ, LECZ NAJPIERW, ZANIM PO NIEGO PÓJDĘ, TO MUSISZ NAJPIERW MI OPOWIEDZIEĆ O TWOICH MAGICZNYCH ZDOLNOŚCIACH. JAK TO MO JUŻ POWIESZ, TO CIĘ STĄD WYRWIEMY, JASNE?
A teraz tylko czekać na odpowiedź, straszeniem strażników zajmie się później.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

07 sty 2012, 12:42

MG:
Extrem, bardzo powoli, uniosła głowę, a pomiędzy jej zwichrzonymi kosmykami włosów pojawiła się para matowych oczu. Spojrzała na ducha jakby go zupełnie nie widziała. Jej nieobecny wzrok dopiero po chwili się sfokusował na jego postaci. Czy się przestraszyła? Nie, zupełnie. Bo chociaż można było powiedzieć, ze postradała zmysły, to jednak jej wspomnienia zostały – była niegdyś potężnym magiem i wiedziała też, że taki duch nie jest dla niej zagrożeniem.
Czego on jednak chce? Po co tu przylazł? Żeby mnie straszyć?
Ton jego "głosu" na to nie wskazywał, ale zresztą nie obchodziło jej to zbytnio. Z jego gadaniny zrozumiała jedynie, że mówił coś o magii, również słowo "przyjaciel" obijało jej się o głowę, jednak jego definicja była dla niej tak przykra, że nie miała ochoty o nim myśleć.
Wbiła wzrok w ducha, żałując jednocześnie, że nic nie widzi. Mimo iż teraz nic nie zakrywało jej gałek ocznych, była bardziej ślepa niż niegdyś. Na razie nie odzywała się, patrzyła tylko przez chwilę na Ciemnego po czym zwiesiła ponownie głowę.
Awatar użytkownika
Posty: 760
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

07 sty 2012, 21:56

I już na sam początek sukces! Nie przestraszyła się, a to już coś! Co prawda jakoś z nim kontaktu nie nawiązuje jak na razie, ale może za chwile się rozgada. Ciemny przekrzywił głowę w prawo, gdy ona na niego patrzyła. Miała, hmm, jakby to powiedzieć, nieobecny wzrok? Nie, to złe słowo. Bardziej pasowało do tego inne określenie – miała wzrok jak u ślepca, wg. Ciemnowidza. Niby patrzyła a jednak go nie widziała. No, nieważne, trzeba się jakoś dogadać, żeby osiągnąć cel. I wtedy wpadł na inny pomysł.
WOLNOŚĆ
Będzie rozmawiać jak z małym dzieckiem, stosując pojedyncze słowa i krótkie zdania.
POMOŻESZ MI TO JA POMOGĘ TOBIE. MOGĘ CIĘ STĄD UWOLNIĆ. POMÓC CI.
Tutaj nastąpiła mała pauza w jego monologu, jednak po chwili kontynuował.
OPOWIEDZ. O SWOICH MOCACH. WTEDY JA CI DAM WOLNOŚĆ. CHCESZ?
Miejmy nadzieję, że teraz się okaże bardziej rozmowna niż przed chwilą, gdy na niego tylko spojrzała. Tym swoim "ślepym", jakby nieobecnym wzrokiem.
A MOŻE CHCESZ DOWODU MOJEJ PRAWDOMÓWNOŚCI?
Awatar użytkownika
Posty: 219
Rejestracja: 16 lis 2011, 13:12
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1043

08 sty 2012, 21:04

Na korytarzu do celi Extrem dotarł odgłos kroków. Po chwili zza zakrętu wyszedł nie kto inny jak Samaon, a dokładnie Etoiles kierujący jego ciałem, zagadujący cały czas strażnika, raz o rodzinę, raz o sytuacji w mieście, a także opowiadał śmieszne historyjki o tym jak poznał Tarretha. Za nimi dreptało czterech ożywieńców dźwigających trzy wielkie beczki i skrzynię z brzęczącymi butelkami piwa.
Panowie, dziś wieczorem zapraszam was na górę na niespodziankę urodzinową dla mojego przyjaciela Tarretha.– mówiąc to lekko gestykulował chcą sprawić jak najprzyjemniejsze wrażenie. Po chwili spodziewając się niewygodnych pytań dodał. –Musimy ukryć gdzieś piwo, aby zbyt wcześnie nie odkrył niespodzianki-gdy to powiedział, wyciągnął cztery butelki piwa z skrzyni, niesionej przez sługę Etoilesa i podając po jednej strażnikom, sam odkorkował napój dla siebie. Zawołał–Wznieśmy toast za długie życie Tarretha, waszego generała, a mego bardzo dobrego przyjaciela, niechaj zdrowie mu dopisuje.– trzeba zauważyć, że wybierając butle z napojem, wyciągnął w tym wypadku te znajdujące się po drugiej stronie skrzyni, miało to takie znaczenie, że w tych znajdował się środek usypiający i zamazujący wspomnienia, a łyk tego napoju da przynajmniej kilka minut na ucieczkę. Pijąc swoją porcje Etoiles miał pewność, że mu się nic nie stanie, jego świadomość była teraz w ciele Samaona, a półwampir spokojnie spoczywał w strzeżonym pokoju w świątyni Urag Mala. Jednak dla pewności, aby mężczyzna, który ich tu przyprowadził stał się nie przytomny, wysłał myślowy rozkaz ożywieńcom. Mieli ustawić się za nimi i w razie czegoś ogłuszyć strażnika uderzenim beczką w głowe.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

12 sty 2012, 21:57

Pisałam Ci, że środek zamazujący wspomnienia odpada. Przejrzyj archiwum na gg. W takim razie jedynie usypiający.

MG:
Chociaż zarówno już w dobrym humorze dreptający za Samaonem strażnik, jak i ten drugi przy drzwiach celi Extrem chętnie sięgnęli po butelki z piwem, to Darkes znowu stał się podejrzliwy.
Po jakie licho zatrzymują się akurat przy tej celi? Każdego strażnika w zamku częstują piwem? Nic by nie starczyło dla Tarretha w ten sposób, myślał mężczyzna, wpatrując się uważnie w Samaona. Co prawda wziął od niego piwo, lecz jedynie uniósł je do ust i nic z niego podczas toastu nie wypił. Nie wiedział dlaczego, ale ufał mu nie bardziej niż Samaelowi, zresztą – jako strażnicy nie mieli prawa pić na służbie. Opuścił nieco rękę z piwem, stojąc cały napięty i obserwował sytuację. Po chwili żałował już, że pozwolił swojemu koledze wypić zawartość butelki, ten bowiem usmiechnął się jak dziecko w kołysce i osunął się z tym uśmiechem na ziemię, podobnie zresztą jak strażnik który przyszedł z całą tą bandą. Darkes upuścił butelkę i wyjał szybkim ruchem miecz z pochwy. Wiedział, że nie miał wielkich szans, ale musiał bronić wejścia do celi. Spojrzał wściekle na Samaona.
– Tarreth ci tego nie wybaczy, śmieciu. U niego każda osoba taka jak ty kończy bez głowy.
Ugiął lekko nogi i czekał na atak, chociaż w głębi duszy miał nadzieję, że cud sprawi, iż zrezygnują.

Wróć do „Lochy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 11 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52169
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.