Piętro III: Biologia [flora i fauna, rasy (nie)myślące]

Wielki budynek osławiony zasłużoną chwałą, pilnowany przez tajemniczego Bibliotekarza. Codziennie zjeżdżają się do niego mędrcy z najdalszych zakątków świata, by zagłębić się w świat staroelfickiej biblioteki zawierającej tysiąc i jeden tajemnic. Wchodząc, pamiętaj - zachowaj ciszę, albo wylecisz z hukiem.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Piętro III: Biologia [flora i fauna, rasy (nie)myślące]

17 lis 2011, 00:03

Piętro to, tak jak każde inne, kładką przymocowaną do ściany, która to cała składa się regałów (patrz opis Biblioteki). Jedyne co różni je od innych pięter, to to, że zapełniały je tomiszcza poświęcone biologii, nie tylko florze, ale i faunie, zawierającej w sobie również dział o rasach myślących. I ten właśnie dział zdawał się cieszyć na tym piętrze szczególną popularnością.
Znajdował się on w prawej wnęce na końcu samej biblioteki i był dość często odwiedzany przez wiele ciekawskich.
Książki można było wziąć i znieść na dół, by przestudiować je w jakimś cichym kącie… Lecz trzeba pamiętać, by potem odłożyć je na miejsce.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

27 mar 2012, 17:18

Zadziałał odpowiednio prędko, by uniknąć ewentualnej rzezi, do której jego kompanka była gotowa i zaciągnął ją do wybranego działu w celu… poszukiwania wiedzy rzecz jasna. W pewnych momentach miał jej już serdecznie dość i myślał o tym, jakby tu uciec, a w innych natomiast zaskakiwała go, a był wręcz zakochany w psychologii Naziemców, a szczególnie upodobał sobie osobliwe indywidua, takie jak Jean Hawk. Spojrzał w tej chwili na nią, promieniała tą pewnością siebie, oparami alkoholu i jak zwykle zdawało się, że po mistrzowsku opanowała technikę poruszania się w momencie, gdy alkohol utrudnia utrzymanie równowagi. Wzdrygnął się w pewnym momencie i odrzucił od siebie rozważania na temat tego jak ona to właściwie robi i czy jest to w ogóle możliwe dla istoty ludzkiej czy zawdzięcza to swej naturze morskiej wiedźmy.
Znaleźli się w dziale biologicznym. Flecher zdał sobie sprawę, że nie cierpi schodów w każdej postaci i zastanawiał się czy mógłby istnieć inny sposób, aby dostawać się do miejsce położonych wysoko w górze.
W porządku. To musi być tutaj. Wszakże szukamy informacji na temat monstrum, a ich nie klasyfikuje się raczej do istot inteligentnych, zatem… – ruszył wgłąb pomieszczenia eleganckim krokiem i zatrzymał przed oznaczeniem poddziału, którego poszukiwali. – [/b]…tutaj musimy szukać.[/b] – Wskazał na regały pełne ksiąg i zwojów.
Trochę tego dużo, ale znam dobry sposób. Choć za mną proszę – nakazał i nie czekając na jakiekolwiek sprzeciwy, pochwycił jej dłonie, wyprostował i zaczął na nich układać tomiszcza, jakby była jego osobistą , ruchomą biblioteczką. – Jeśli nie będzie tego wiele to powinniśmy się wyrobić, zatem głowa do góry i pomóż mi jeśliś łaskawa, o Pani! – rzekł z entuzjazmem, jednocześnie kpiąc sobie z zaistniałej sytuacji.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

28 mar 2012, 00:46

Jean mozolnie pełzła po kolejnych stopniach, z nie jakim zacieszem na twarzy. Tak się wszystko przyjemnie kołysało w jej oczach, że czuła się jak na otwartym morzu. W każdym bądź razie, stawiając kroki mozolne, które z niejaką dziwną precyzją trafiały na co drugi schodek.
Znalazła się na "poziomie trzecim". Naturalnie pojęcia nie miała pirackiego, w jakim dziale aktualnie bytuje i czy tu znajdzie to czego potrzebuje, a raczej, czy Flecher znajdzie to czego ona poszukuje. Bo wszak, nie oszukujmy się. Jean i literki się nawzajem za bardzo nie znały. Dosłownie wręcz i w przenośni jednocześnie. Dlatego też gdy Flecher coś napomkną, Pani Kapitan jedynie przytaknęła coś pod nosem i podążyła za słomo-włosy zatapiając się z każdym krokiem w biblioteczne odmęty. Celina szła rozglądając się na boki, i wymachując niemrawo rękami, niczym akrobata próbujący utrzymać równowagę na linie. Dodam, że akrobata taki nie co…mający koordynację ruchową poniżej wszelakiej zacności. No ale mniejsza. Flecher staną, więc Jean również, skupiając się intensywnie na wielkim regale z masa powciskanych wszędzie książeczek.
-Och…–Wydobyła z siebie inteligentnie, jak i z pewną dozą zniechęcenia. Kiedy Flecher podszedł do takowej ściany, Jean również ośmieliła się to uczynić. Ba. Wyciągnęła nawet pierwszy lepszy tomik, który znajdował się w zasięgu jej dłoni i otworzyła go. Przed oczyma mogła dostrzec literkowe, zlewające się niemalże ze sobą szlaczki wzorów, bytujących jedne pod drugimi. Jean ściągnęła brwi i spaczała swym wzrokiem mężczyznę, który po fachowemu zabierał się za poszukiwania wiedzy książkowej. Czy ten ktoś, naprawdę był w stanie rozczytać takowe pismo? Jakoś nie dowierzała. No ale…kartkowała.
-Jak w tej głowie ci się telepie…długo tu nam czasu zejdzie? – Spytała, jednocześnie przyglądając się niejako dziwnemu rysunkowi, który znalazła po przekartkowaniu połowy tomiku. Rysunek oddawał wygląd jakiegoś karłowatego stworzenia, o twarzy przypominającej genitalia ludzkie…trudno powiedzieć jakie dokładnie, acz prócz tego fenomenu w oczy rzucały się krzywo narysowane przez autora, obwisłe piersi, w sztukach czerech. Jean zadumała się. Uniosła brew. Przekrzywiła głowę o 45 stopni w lewo, po czym książkę zamknęła i wcisnęła…gdzieś ta w regał. Raczej nie czegoś takiego poszukiwała. Lecz pewne zwątpienie ją ogarnęło.
-Oh, tak…łaska, łaska już, tylko eto…– Przeciągnęła, zadumała się, po czym zaczęła ładować jak leci każdą książkę na wózeczek. Skąd wiedzieć miała wszak, co się w nich znajduje, skoro pisma nie pojmowała? A większość dzieł czytanych była ubogo lustrowana była.
– Pewnyś żeśmy znajdziemy coś? A raczej znajdziesz, bo ma osoba nie pojmuje tego jak słowo pisane się rozszyfrowuje. – Napomknęła pod nosem, stoicko-pirackim stylem.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

28 mar 2012, 15:07

Czasem mogła zobaczyć jak się podnieca, kiedy wyczytywał na głos nazwy jakichś istot i chwalił się, że spotkał je na swojej drodze, a to sam a to jakąś kompanią stawiał im czoła i oczywiście wychodził z tych starcie zwycięsko albo przynajmniej nie przegrywając, czyli za pomocą ucieczki, a ksiąg przybywało. W pewnej chwili zapytała go czy jest pewien sukcesu.
Ależ oczywiście moja droga, pani Kapitan. W tak wielkim zbiorze musi coś na ten temat być. – Stwierdził wertując kartki jednego tomiszcza i podając je ostatecznie towarzyszce, by zatrzymać się i odwrócić na pięcie w jej stronę. Zmienny miał charakter jak na szaleńca przystało i tak o to w tym momencie był wybitnie miły, a przynajmniej promieniał pozytywną energią, choć miał dokonać za chwilę żmudnej roboty.
Problemem będzie abyś mogła mi pomagać w wertowaniu tekstu i spisów treści, ale istnieje szansa, iż ktoś zilustrował stwora, nawet jeśli to tylko wyobrażenie.
Poprowadził ją niby to po dżentelmeńsku, o ile określenie takie w takim państwie istniało, do jednej z wielu ław, by zasiedli przy niej i zaczął rozkładać księgi.
Wybrałem tylko te, które dotyczą mórz i oceanów. Teraz oddzielę jeszcze pisma tematycznie związane z istotami od opisujących miejsca i zjawiska je przeszukamy w razie, gdybyśmy nic nie znaleźli w tychże – wyjaśnił plan działania, wskazując na formującą się już stertę ksiąg o stworzeniach morskich.
Właściwie to chyba nie wiele przeszkadza nam w tej chwili w tym, bym mógł nauczyć twą osobę, Pani Kapitan, podstaw czytelnictwa w tutejszym języku, czyż nie? – zbliżył swą twarz niebezpiecznie blisko do jej twarzy i oczekiwał odpowiedzi, tak jakby spodziewał się, że będzie to przytaknięcie. W gruncie rzeczy liczył na to, że uda mu się tu upiec kilka pieczeni na jednym ogniu, wszakże miał w planach jeszcze jedną wiążącą się z jego przyszłymi planami, ale o tym już nie wspomniał kompance, właściwie nie widział powodu, by wiedziała, w końcu problem ten jej nawet nie dotyczył, a on miał czas, zawsze był cierpliwy, kiedy było to wymagane do wykonania większego zadania.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

28 mar 2012, 15:51

Jean słuchała i podążała za swym "kompanem" z niedowierzaniem słuchając czego to on nie widział, czy też raczej nie więżąc w to że te martwe przedmioty zwane książkami, jakoś miały im pomóc. No ale, co ją tam. Skoro siano-włosy był taki pewny siebie.
-Och..– Wydobyła z siebie Celina, kiedy to Flecher zatrzymał się z nagła po tym jak przeprowadził wywody na temat planu działania, a następnie zaproponował jej naukę. Początkowo Piratka paczyła się tępo w twarz mężczyzny bytującej tak blisko jej, oczy jej zdawały się patrzeć gdzieś w dal, jakoby wyobrażając sobie jakieś dziwne marzenie czy tam jawę, w której to Pani Kapitan błyszczy swą znajomością szlaczków. Stan ten nie trwał długo, po chwili bowiem Jean wróciła na ziemię, spojrzała na siano-włosego z konspiracyjnym błyskiem w oku, jak i wyszczerzyła się, ujawniając szereg swych pożółkłych zębów.
Prędzej poszukiwania pójdą…jak i nie będę potrzebowała więzienia skrybów na pokładzie. Zawsze tacy buntowniczy bywają…– Wywróciła oczami, sugerując, że problem ten przyprawia ją co najmniej o irytację i frustrację.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

28 mar 2012, 20:22

Zatem przyszedł czas wziąć się do roboty. Otworzył pierwszą z ksiąg i począł tłumaczyć skomplikowane tajniki odczytywania informacji zapisanych pismem. Zaczął od wyjaśniania jak odczytywać pojedynczo poszczególne litery i nakazywał jej ćwiczyć dykcję w tej kwestii, a dopiero po tym wyjaśniał jak po kolei litery i znaki łączą się w słowa. Tłumaczył niczym wykładowca jednej z szkół, w których miał okazje gościć, choć okazywał jednocześnie niecierpliwość i zaczynał wygłaszać swoje komentarze, co niejednokrotnie skończyło się tym, że piratka uspokoiła go przy pomocy straszaka jakim był jej oręż. Zamienili się w pewnym sensie rolami i choć trwało to dość długo, to jego uczennica zaczęła już sama powoli odczytywać mniej złożone słowa, oczywiście olał tu kwestię pisania, właściwie to zapomniał, że można umieć czytać, lecz nie umieć pisać, zignorował też fakt, że jedna lekcja, nawet trwająca dość długo, to zbyt mało.
W porządku. Słyszałaś jak zwie się ten stwór, szukaj, więc zapisu, który odczytuje się tak samo, tylko to musimy zrobić, a właściwie tyle od ciebie wymagam. Przewertuję resztę informacji, jeśli już na coś natrafimy – poinstruował ją gestykulując przy tym wielokrotnie, by tuż po chwili zabrać się do poszukiwać.
Właściwie to jego głowę bardziej trapił fakt, że poświęcił cenny czas swojego życia dla kogoś innego. Zmiękł chyba przez te sześć lat i to poważnie, kiedyś zaśmiałby się Jean prosto w twarz i zignorował ją. Może taka, a nie inna postawa była spowodowana faktem, iż nie pobudził jeszcze wszystkich swoich umiejętności, a co wraz z tym, nie był w stanie się postawić. Był jedynie cieniem dawnego siebie. Już nie stanowił dla nikogo zagrożenia. Już nie był istotnym informatorem. Czasy wojny o władzę chyba dobiegły końca, ale nie mógł się z tym pogodzić, wciąż miał swoje ambicje. Wciąż w głowie świdrowały mu zemsta i żądza manipulowania władzą. Wciąż chciał stać się równy bogom.
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że jego szalony śmiech ogarnął całe piętro. Uspokoił się i nawet nie spojrzał na kompankę. Po prostu wymamrotał coś pod nosem i wrócił do lektury.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

30 mar 2012, 15:34

Flecher nad Jean…stał, jak i sapał przez swe usta…dźwięki odczytywania kolejnych liter, w których przemykała się irytacja i zniecierpliwienie. Jak na początku, Jean z niejakim zainteresowaniem podchodziła do tematu i o ile dziesięć pierwszych znaków wymowę załapała, tak większa ilość wiedzy na raz, to było chyba za dużo, bowiem Pani Kapitan myliła dźwięki które należy wydawać przy czytaniu kolejnych znaków z innymi. Naturalnie, Flecher najwyraźniej się zawziął, bo nieraz nawet i po kilkakroć do znudzenia poprawiał Celine, co zaś zaczynało ją irytować, a co kończyło się tym, że kobiecina z nagła sięgała za pas, w celu ujęcia kordelasa, a jej wzrok aż nawoływał do rzezi. Jednakże, burza i ta szybko mijała. Jean po dłuższej chwili potrafiła z zastojami wyrecytować do poły dźwięki, które przypisywane były odpowiednim literom. Trzeba przyznać, że Jean niejaką ambicją była popychana do nauki, przez samą siebie. Wszak, uświadomiła sobie, choć niechętnie, w momencie pewnym, że znajomość pisma, pozwoli jej na większą kontrolę, jak i jej zyski podwyższyć może. Wszak w niektórych portach cokolwiek sprzedać, to bez skryby ni ruszy…A i inne motywy kobieciną również kierowały, lecz o tym rozpisywać nie będę. Niewiedza wszak, jest czasem taka słodka..
No, jakby nie było, po godzinach wyrywania se włosów z głowy, wywracania oczami, powarkiwania, szczękania kordelasem, dukania, charkania, wzdychania, ubolewania, żałości, agresji, płaczu…Jean potrafiła nijako odczytywać dźwięczność znaków. Naturalnie mrużyła przy tym intensywnie ślepia, jak i w skupienie popadała, łapiąc pauzy, lecz wymawiała dźwięki pod nosem, a owe kleiły się w wyrazy, które ona znała. I tak też więc Po tej żmudnej nauce, Jean mogła z niejaką dumą wertować kolejne kartki ksiąg szukając wyrazu, co wymawia "Lawren", "Morski potwór" i "złoto". To ostatnie, naturalnie, to skaza zawodu, co poradzić? Pani Kapitan śledziła palcem tekst, irytując się, że znaczenia niektórych wyrazów nawet nie jest w stanie pojąć, jak i strofując się tym, że poszukiwania, to żmudne zajęcie…Przejrzała właściwie dopiero ledwo jeden dział, no ale. Jest kobietą, to wie lepiej, co nie?
Kiedy po pomieszczeniu zaczął rozlegać się psychodeliczny śmiech, Jean podniosła łep. Zmrużyła jedno ślepie, jak i uniosła drugą brew ku górze, robiąc ustami dziwna minę, kompletnego niezrozumienia. Patrzyła się tak na słomo-włosego, aż ten najzwyczajniej w świecie coś charkną i kontynuował swoje poszukiwania. Jean patrzyla jeszcze przez chwilę niepewnie na Flechera, sięgając tym samym po rumowy bukłaczek, by zatrzeć te dziwne wrażenie…Następnie sama ze swym naturalnie pirackim stanem, kontynuowała wydukiwanie, poszukując w księgach, tego, czego szukała. Mozolnie…
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

01 kwie 2012, 19:30

Flecher postanowił, że będzie rozglądał się co jakiś czas dookoła zamiast wpadać w głęboki trans, bowiem dziwne myśli przychodziły mu do głowy i jak najbardziej nie były to myśli przyjazne, nie mniej jednak udało mu się powstrzymać, zatem spoglądał a to na otoczenie, a to na kompankę, która była najwyraźniej równie skupiona co ona, czyli w ogóle, choć w jej przypadku było to uzasadnione, a on po prostu nie mógł zaakceptować swoich przerw co chwilę.
Minęło kup czasu i stos przerobionych lektur się pomniejszał. Odrzucał jedną księgę za drugą, zdążył zawrócić uwagę na to, że w wielu informację się powtarzały, a nawet istniały w nich sprzeczności, a wszystko tylko dzięki przewertowaniu kilku z nich. W końcu podniósł się jak szalony i uśmiechnął diabolicznie, jednocześnie z pewną wesołością.
Mam drańskie nasienie…! – wydał z siebie urwany okrzyk, by po chwili zdać sobie sprawę, że są przecież w bibliotece, a on już trzeci raz drze się jak szalony, wszakże szalony jest, ale przecież nie musiał tego na każdym kroku okazywać. Zaczął wyczytywać informacje jakie znalazł. Był to wyrywek jakiegoś dziennika pokładowego. Dowiedzieli się, iż autor widział stwora na morzach na północ od ich aktualnej pozycji i w tamtejszych też regionach powinno się pytać o dokładniejsze informacje, choć należy się liczyć z tym, że bestia jest zadziorna i podczas walki z nią, kapitan będący autorem tekstu nie odkrył żadnych słabych punktów stwora, który zniszczył jego okręt i to doszczętnie, a następnie sprawił, iż reszta załogi zakończyła żywot w w jego żołądku.
No proszę. Ten tekst nie jest stary, ma 30 lat. Nie sądzę, by ktokolwiek Cię ubiegł, droga Pani Kapitan. – Spojrzał na nią i kontynuował. – Zatem jeśli to prawda, masz szansę, choć nie mam pojęcia jak chcesz pokonać tą bestię. Po tym jak ujrzałem te wszystkie opisy pancerza, kłów, ciosów miażdżących okręt i innych makabrycznych rzeczy, nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak jeden okręt może upolować to monstrum, chyba potrzeba by całej floty.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

03 kwie 2012, 16:47

Jean pomimo skupienia, które charakteryzowało się kompletnym jego brakiem ,nie mogła znaleźć żadnych wzmianek na temat stworzenia przez nią poszukiwanego. Słowem parę – smutek wielki. Jedynym efektem prac, było to, iż Pani Kapitan zdarzało się swe ciężkie powieki opuszczać i przysypiać na siedząco, śliniąc się przy tym na pergamin. Wszak Celina nie była przyzwyczajona do takich…nużących zajęć. Wokół niej ciągle coś się działo bądź to ona sprawiała, że coś się dziwnego wytarzało wokół jej persony. A tu? Największa akcja to przewijane kartki, które przy takowym czynie szeleściły nijako monotonnie i, no właśnie, usypiająco. Tak więc Jeanowa główka przekrzywiała się samoistnie to na prawo, to na lewo. Ślepka się przymykały, a i dało się również posłyszeć od czasu do czasu charkot…chrapała smacznie, a przynajmniej do momentu, w którym to Flecher drzeć się nie poczynał na nowo. Wówczas spojrzeniem zaspanym patrzyła na niego obojętnie, by po chwili przesunąć oczy na pergamin…i tak w kółko i w kółko…Stos malał, dzień mijał, rum się czerpał, Jean znów przysnęła…
-Nasienie! – Ogłosiła, zrywając się z krzesła sięgając automatycznie po kordelas, gdy tylko posłyszała entuzjazm Flechera. Entuzjazm zaś kojarzył się Celinie z bitką, stąd też zapewne ta nagła reakcja, która jednak szybko poszła w niebyt chwili i aktualnie Jean podeszła nijako do siano-włosego i zaglądając mu przez ramie na tekst lektury, którego tak szybko w stanie czytać nie potrafiła. Temu też słuchała….
To nie okręt ma upolować "stora…tylko jego kapitan. – Powiedziała po dłuższej przerwie, szczerząc się piracko, szturchnęła go łokciem w nerkę. Oczy jej zalśniły na samo wyobrażenie tej potyczki. Jej statek i bestia? Ona i bestia! Ciary podekscytowania zjeżyły jej włoski na karku.
Tak więc…ja udaję się na północ. Jeśli sławy chcesz to ze mną płyń. No, ewentualnie i innymi takimi, jeśli gdzie się udać…rozpatrujesz, to i odstawić Cie gdzie mogę po drodze, czy też fali. Jeśli zaś nie, to niechaj Ourelia wynagrodzi trudy twe czytelnicze. – Rzuciła do Flechera i niejako poczęła kierować się żwawszym krokiem ku wyjściu. Jej instynkt się włączył i niczym kompas intuicyjnie podpowiadał gdzie Celina ma podążać jeśli chce znaleźć stwora północy. Ciągnęła ją niewidzialna nić instynktu.
Flecher zaś nie skorzystawszy z oferty Jean również wyszedł z biblioteki i podążył w sobie tylko znanym kierunku…

/zt x 2 <Flechera za zezwoleniem jego, naturalnie>
Awatar użytkownika
Kaen
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

31 maja 2012, 08:13

Przechadzając się po centrum wielkiego ścieku, jakim według Kaena było Wolenvain , półdemon zobaczył gmach biblioteki. Nie interesował się zbytnio topografią tego miasta, gdyż za każdym razem odkrywał tylko coraz większy syf, który coraz bardziej go przytłaczał.
-Trzeba by zacząć rozglądać się za jakimś bardziej zachęcającym miejscem niż to miasto.
Powiedział do siebie. Z resztą i tak nic go tu nie trzymało, tak więc na odchodne postanowił poszukać zajęcia w bibliotece.
Szybkim krokiem przeszedł pomiędzy półkami i skinął na bibliotekarkę, która nie zwróciła na niego uwagi. Nie miał pojęcia gdzie ma szukać. Nie miał pojęcia czego szukać.
Obszedł cały parter i pierwsze piętro szukając czegoś dla siebie. Nie znalazł nic ciekawego. Zaraz po wdrapaniu się na następne, już drugie, wziął do ręki księgę o tytule ,, Broń roskvarów z epoki sökkwaberków’’ wzdrygnął się i pobiegł na piętro trzecie.
Ta część biblioteki była niewątpliwie największa. A nawet jeśli nie to zawierała najwięcej dzieł. Większość była poupychana na siłę na pókach, część leżała na ziemi. Jako, że nie miał zamiaru narażać i tak wyniszczonych ksiąg na całkowity rozpad, zaczął szukać czegoś ciekawego spośród porozrzucanych ksiąg i zwojów. Większość tytułów było nieczytelnych, a takimi nie miał zamiaru się zajmować. Litery w środku nie były raczej w lepszym stanie niż te na grzbietach.
Po kilku godzinach takiego buszowania znalazł kilka interesujących go ksiąg. Jako, że nie chciał już dużej siedzieć w zatęchłym pomieszczeniu wybrał tylko jedną z nich, a mianowicie: ,,Niezwykłe Istoty w Leviathanie’’. Resztę niedbale rzucił na jedną z półek i zaczął czytać…
Lektura trwała niecały kwadrans, a cała księga była właściwie przerostem formy nad treścią. Informacje o wielkim mięczaku czy gryfie niewiele go obchodziły, a cała reszta była opisana lakonicznie. Większość kartek zajmowały grafomańskie zdobienia, a litery były wręcz ogromne. Następnie zaczął przeglądać ‘dzieło’ od nowa. Szybko doszedł do bardzo grubej kartki, której gabaryty nie zwróciły wcześniej jego uwagi. Wziął nóż i lekko naciął ją, tak by jej nie uszkodzić, a zobaczyć co jest w środku. Przez lata sklejone strony nie chciały się rozejść, jednak nie stawiały długo oporu wobec ostrego jak żyletka noża.
Hydra…-Pomyślał Kaen. Gdy był mały to coś o niej słyszał, ale do Aldhal niewiele docierało, a jeśli już to mniej niż było tu zapisane. Przeczytał treść bardzo uważnie.
Las cieni…-Pomyślał–To jakoś na południe o Derin…-Tym razem powiedział do siebie przypominając sobie mapę Leviathana.
Kaen odłożył ‘’Niezwykłe Istoty’’ i zbiegł po schodach biblioteki na parter, wyszedł z elfickiego przybytku, a potem skierował się na południe miasta.
z/t

Wróć do „Wieczna Biblioteka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.