Parter: Recepcja; Epika [godz. otwarcia 7:00-23:00]

Wielki budynek osławiony zasłużoną chwałą, pilnowany przez tajemniczego Bibliotekarza. Codziennie zjeżdżają się do niego mędrcy z najdalszych zakątków świata, by zagłębić się w świat staroelfickiej biblioteki zawierającej tysiąc i jeden tajemnic. Wchodząc, pamiętaj - zachowaj ciszę, albo wylecisz z hukiem.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Parter: Recepcja; Epika [godz. otwarcia 7:00-23:00]

05 kwie 2011, 23:33

Wieczna Biblioteka

Obrazek
Fasada Biblioteki jest pokaźnych rozmiarów dochodzących do paru pięter. Nie jest niewyszukana, ale też nie przesadzona. Gładka ściana została pomalowana na karmelowy kolor, który nadawał budynkowi łagodności. Zaś statuy umieszczone na gzymsie i przy drzwiach przedstawiają groźne potwory z baśni… i rzeczywistości. Brązowe, marmurowe schody prowadzą do wielkich drzwi z dębowego drewna, które same w sobie są już antykiem. Zostały w nich bowiem wyciosane z wielką precyzją obrazy odnoszące się do najważniejszych wydarzeń z historii Wolenvain.
Wchodząc do Biblioteki wchodzisz w świat ciszy. Tutaj każdy ton głosu wyższy od szeptu jest nagradzany dziesiątkami spojrzeń pełnych reprymendy.
Po wejściu do Biblioteki ukazuje się oczom niesamowicie wysoka sala, na której suficie zostały wymalowane historyczne i religijne freski. Na końcu długiego pomieszczenia umieszczone zostały wielkie okna w złotych, zdobionych ramach, od ziemi do sufitu zajmujących parę pięter. Gdy przyjrzeć się bliżej można tam zauważyć dwie odnogi – w lewo i prawo – i jasnym staje się, że wnętrze Biblioteki jest w kształcie litery "T".
Ściany tego kolosalnego pomieszczenia są pokryte książkami. Tuż przy półkach wybudowane zostały chodniki, na których kolejne piętra można się wspinać za pomocą drabin. Trzeba jednak uważać – barierki przy chodnikach nie są zbyt wysokie i, chociaż nie zdarzyły się jeszcze ofiary śmiertelne, niejeden zdążył się już nieźle połamać.
Struktura Biblioteki zapiera dech w piersiach. Zresztą, jak kilkupiętrowy budynek zastawiony od podłogi do samego sufity książkami może nie robić wrażenia? Do tego z naprzeciwka, przez okna zdobiące jedną trzecią daszka "T", wpadały słoneczne promienie, tworząc w pomieszczeniu długie smugi światła, w których z kolei leniwie kłębił się kurz. Ten widok nadawał Bibliotece tajemniczego i zarazem leniwego wyglądu.
Stojące regały zajmowały jedynie parter i to głównie w dłuższej części budynku. W dwóch odnogach natomiast było ich mniej, a pomiędzy nimi ustawiono dziesiątki mniejszych stolików, kilkanaście większych i podłużnych oraz równie tyle wygodnych kanap i puf.
Tuż za drzwiami wejściowymi, na prawo, stoi spore biurko zarządcy biblioteki – Jasminy Vernet. Zawsze zawalone wieloma książkami i papierami. Sama zarządczyni zaś, wiecznie pochylona nad jakimiś tabelkami, jest kobietą wchodzącą w wiek starczy, która praktycznie całe życie spędziła w tym miejscu. Postronnym mogło by się wydawać, że Jasmina potrafi tylko robić awantury i zakłócanie spokoju i niszczenie dóbr biblioteki, w rzeczywistości jednak przed rozpoczęciem tutaj pracy bardzo długo uczyła się o magii i walce. Jest w Bibliotece prawdziwym Strażnikiem i to o niemałej mocy, który pozbywa się wszystkich niechcianych gości. Również wszyscy bibliotekarze, ludzie pałętający się po chodnikach i robiący porządek wśród książek, zostali wyuczeni pewnych ofensywnych i defensywnych zdolności.
Naprzeciwko pani Vernet, czyli po lewej stronie od drzwi, umieszczona została duża tablica, a na niej napisane zostało:
Cisza w Bibliotece obowiązuje KAŻDEGO!
Każdy zakłócający ciszę zostanie natychmiast wyproszony

Po godzinie 23:00 wszyscy odwiedzający proszeni są o opuszczenie budynku.

Dostęp do Działu Zakazanego jest WZBRONIONY.

Piętra
Parter: Literatura piękna [epika]
I: Literatura piękna [liryka; dramat]
II: Historia świata; Gospodarka; Geografia
III: Biologia [flora i fauna → rasy myślące; rasy niemyślące]
IV: Psychologia; Społeczeństwo; Stosunki między-rasowe; Wierzenia
V: Języki; Sztuki piękne [bez literatury!]
VI: Matematyka; Chemia; Astronomia
VII: Fizyka; Magia
VIII: Księgi Zakazane

Piętro na którym się znajdujesz poświęcone jest literaturze pięknej, a dokładniej epice! Różni się ono trochę od pozostałych, ponieważ w przeciwieństwie do nich, nie tylko przy ścianach można znaleźć regały, ale zostały też rozstawione w samym środku pomieszczenia, tworząc szerokie, wygodne alejki. Na samym końcu sali znajdowało się oczywiście wiele wygodnych siedzeń i stołów, do których również schodzili się wszyscy, którzy wypatrzyli jakąś książkę na innych piętrach.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 375
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

10 lis 2014, 09:52

MG

Dłoń starca zatrzymała się na jednym z porozrzucanych wokół woluminów. Spojrzał na Lunę z mieszaniną strachu, zmieszania i konsternacji. Ten stan jednak nie trwał wcale długo, skrzatka nie musiała czekać na reakcję na jej pytanie. Strach, zmieszanie i konsternacja zostały zamienione na szelmowski uśmiech i mrugnięcie okiem. Wyglądało na to, że bibliotekarz nie zamierzał mówić nic na ten temat, na co dowodem mógł być wyprostowany wskazujący palec przytknięty do ust.

Pytanie tylko – czy był szczery? czy może tylko chciał zbyć kwateronkę? Wszyscy zdawali się tacy tajemniczy i zagadkowi.

Luna nie miała zbyt wiele czasu na zastanawianie się, bo już po chwili mogła usłyszeć podniesiony głos, który już lada chwila mógł stać się krzykiem, kobiety, z którą rozmawiała wcześniej:

- Nie słyszałaś co powiedziałam?! Znikaj stąd, łachudro! – Kobieta nie przebierała w środkach. Najwidoczniej niespecjalnie pasowała jej obecność skrzatki w przybytku.

Awatar użytkownika
Luna
Posty: 76
Rejestracja: 16 mar 2012, 21:22
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26310#26310

13 lis 2014, 22:23

– Przepraszam najmocniej, ale rozmawiam z tym panem! – żachnęła się Luna.
– Nie jestem co prawda z dobrego domu, jednak z tego co mi wiadomo, nie grzecznie jest przerywać czyjeś rozmowy – wycedziła przez zęby w kierunku bibliotekarki.
Skrzatka nie miała pojęcia, do czego może ją zaprowadzić taka zuchwałość, ale, szczerze mówiąc, miała to gdzieś. Była wściekła. Nic ostatnio nie szło po jej myśli. Kiedy odtwarzała w głowie ostatnie tygodnie, to miała wrażenie, że wszechświat właśnie upomniał się o cały dług szczęścia, jakiego jej udzielił na przestrzeni mijającego półwiecza. Nie wiedziała, czym na to zasłużyła, ale nie zamierzała się na to godzić.
– A teraz, jeśli pani wybaczy, pozwolę sobie powrócić do rozmowy z tym uroczym mężczyzną.
W tym momencie mrugnęła zawadiacko do bibliotekarza. Nie wiedząc, jak ten zareaguje, Luna nie przestawała mówić.
– Może zechciałby pan pogawędzić w jakimś przyjemniejszym miejscu? Naturalnie uwielbiam tutejszy wystrój i niebanalną atmosferę, jednak trochę zaschło mi w gardle – dla wzmocnienia efektu kwateronka teatralnie chwyciła się za szyję.
– Więc jak? Idziemy? – zapytała w końcu, niecierpliwie wyczekując odpowiedzi.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 375
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

15 lis 2014, 01:03

MG

Mężczyzna niemal mechanicznie powrócił do zbierania woluminów. W momencie, kiedy bibliotekarka zaczęła mówić, panu w średnim wieku zrzedła mina. Luna jednak, aż nazbyt zuchwale odpowiadając wcześniejszej rozmówczyni, w ogóle tego nie zauważyła. Dostrzegła jednak purpurę, która rozlewała się niemal równomiernie na całej powierzchni twarzy kobiety. Aż nadto ewidentne były ściśnięte w kreskę wargi i pełne wrogości ślepia sprawiające wrażenie, że nie mogłyby należeć do kogoś takiego, a raczej do krwiożerczej bestii.

Wtem skrzatka, niewiele przejmując się rozjuszonym monstrum, zwróciła się do rozmówcy, proponując my wyjście i rozmowę. Ten, poprzestając na chwilę zbierać kilka ostatnich woluminów, odpowiedział:

Niestety, lecz wiele pracy przed nami – Zaczął, podkreślając jednocześnie jego identyfikowanie się z grupą współpracowników. – i nie możemy sobie pozwolić na chwile przerwy. Może kiedyś los pozwoli nam się spotkać i porozmawiać, ale dziś nie ma takiej opcji. Czy mogłaby panienka opuścić bibliotekę? Serdecznie proszę.

Na jego twarzy pojawił się nieśmiały, delikatny uśmiech. Jego głos był dość niski, ale nasiąknięty pewną przyjaznością, jednocześnie nie będąc wcale charakterystycznym. Takowy ton można było usłyszeć nierzadko w wielu miejscach, więc i trudno byłoby go zapamiętać.

W międzyczasie też zapadła pewna cisza. Rozmowy, które przeprowadzali między sobą bibliotekarze podczas układania konkretnych księgozbiorów, urywały się w pół zdania, kiedy rozmówcy zauważali niezbyt codzienną sytuację. Sami uczestnicy owego incydentu przestali się odzywać, kobieta ze względu na to, że z powodu gniewu nie była w stanie wykrztusić choćby słowa, a mężczyzna, bo już powiedział, co miał do powiedzenia. Lunie pozostało jedynie zareagować.

Awatar użytkownika
Luna
Posty: 76
Rejestracja: 16 mar 2012, 21:22
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26310#26310

23 lis 2014, 21:52

Los wyciągał do niej ręce, tylko po to, by z rozbawieniem obserwować, jak potyka się próbując do nich sięgnąć. Luna miała dość. Nie zamierzała być pośmiewiskiem, ani dla wszechświata, ani dla nikogo innego. Nie tak łatwo być skrzatem taktowanym poważnie – dziecięce rozmiary raczej nie przydają nikomu dostojeństwa. Teraz kwateronka ewidentnie była lekceważona. Nie wiedziała, po co w ogóle pchała się do tej przeklętej biblioteki.
– Co też mnie pokusiło? – mamrotała pod nosem dziewczyna.
– Och, ta moja cholerna ciekawość. Czy ja nigdy się nie nauczę? Sto lat na karku, a ja nadal błądzę jak dziecko…– kontynuowała swój monolog.
– Chędożone miasto, chędożony dzień, tydzień, miesiąc – Luna nakręcała się coraz bardziej.
– No i jeszcze ci mężczyźni, psia krew, nadały ich mi złe duchy. No, może poza tym jednym… – zamyśliła się nagle Luna, przypominając sobie swojego dobroczyńcę. Przy okazji nerwowo sprawdziła, czy pierścień jest na swoim miejscu i odetchnęła z ulgą, wyczuwając pod palcami zimny metal.
Zamyślona blondynka kierowała się do wyjścia z biblioteki, potykając się o rozrzucone wszędzie książki i fragmenty drzwi wejściowych. W pewnym momencie nie udało jej się utrzymać równowagi i upadła na ziemię. Dłonią trafiła na naprawdę sporą księgę. Wyglądała na bardzo ceną. Luna zastanawiała się chwilę, czy to bezpieczne, po czym doszła do wniosku, że i tak nie ma to dla niej większego znaczenia. Zamiast jednak chować książkę pod szatę, tak jak zrobiła to wcześniej, po prostu, siedząc na podłodze, zaczęła przeglądać tomiszczę.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 375
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

24 lis 2014, 23:54

MG

W momencie, kiedy Luna odeszła od pracujących bibliotekarzy, ci przestali na nią zwracać uwagi. Tak jak mrówki, które nie przerywały pracy, dopóki im nie przeszkodzono, tak oni nawet nie zauważali obecności kwateronki, omijając ją jakby w ogóle nie istniała i nie siedziała na podłodze, czytając jeden z grubych woluminów. Księga była oprawiona w dobrej jakości skórę, a na rogach znajdowały się zdobione okucia. Już na pierwszy rzut oka dało się zauważyć, że miała już swoje lata, choć była w dobrym stanie, ale i pomimo tego jej wartość z pewnością była ogromna. Wszak mało kto mógł sobie pozwolić na księgę stworzoną z takim kunsztem. Nie wyglądało to na regularną pracę introligatorską, a raczej kosztowne zlecenie, do której zaciągnięto utalentowanych artystów i rzemieślników.

Treść jednak nie wyglądała na taką, jaką warto byłoby uwiecznić na kartach księgi o takich zdobieniach, nawet biorąc pod uwagę niezwykle biegłą umiejętność posługiwania się językiem przez autora. Luna mogła przeczytać o heroicznych przygodach rycerzy sprzed kilkuset lat, o magach, którzy zgłębiali najciemniejsze zakątki swojej profesji, do których nie miał dostępu żaden z maluczkich śmiertelników, o wielkich bitwach, które już w tamtych czasach miały status legendy i też o zdradach, które wyszły na światło dzienne dawno po śmierci sprawców. Wszystko zostało napisane w sposób niezwykle mityczny i tajemniczy. Nic nie zdawało się tym, co się zdawało na pierwszy rzut oka, a wyglądało też na to, że i w wielu miejscach metafory zastąpiły konkretne informacje. Nic nie było tym, czym powinno być, a to, co zdawało się autentyczne, szybko zostało poddawane w wątpliwość przez samego autora.

Luna szybko zauważyła, że owe opowieści nie były chronologicznie opisane i (co więcej!) nie miały ze sobą nic wspólnego. Równie dobrze mogłyby to być bajki, które opowiada się dzieciom na dobranoc, a jednocześnie mogło się w nich kryć ziarno prawdy. A co się za nim kryło? Nie wiedziało się tego, dopóki nie sprawdzono.

Skrzatka dotarła do opowieści o strasznym smoku Ykstrhfdionie, który miał swą pieczarę wśród najwyższych szczytów gór Ikrem, kiedy zorientowała się, że w opowieści brakuje sporej części. Kogo by to nie zaintrygowało?

Awatar użytkownika
Luna
Posty: 76
Rejestracja: 16 mar 2012, 21:22
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26310#26310

27 gru 2014, 14:34

Kogóż nie zaintrygowałby niekompletny zbiór fantastycznych baśni? Skrzatki Luny. Większość opowieści przypominało jej te, które w dzieciństwie słyszała od Panny Słoneczko. Widocznie, w różnych częściach świata mieszkają różne stwory, istnieją różne języki, wznoszone są różne budowle, ale baśnie są bardzo podobne.
Kartkowała niepełny skrypt z gasnącą nadzieją – nadal jednak tliło się w niej przekonanie, że znajdzie w nim coś sensownego.
Owszem, wiedziała, że baśnie to nie tylko głupoty dla malców. Że kryje się w nich mądrość przodków i spora porcja historii miejsc, które opisywano. Tylko to sprawiło, że nie odeszła zrezygnowana po przeczytaniu pierwszej karty.
Kiedy jednak na kolejnych stronicach, poza ogólną wiedzą, która i tak była niepełna, nie udało jej się wyczytać nic przydatnego, kwateronka postanowiła się poddać. Co prawda, w pobliżu księgi leżało kilka luźnych kart. Mogły to być brakujące fragmenty przeczytanych przed chwilą mitów. Luna na prawdę nie miała ochoty bawić się w książkowego detektywa.
– A niech to! – mruknęła pod nosem i nachyliła się, aby podnieść kartki leżące najbliżej. Robiła to raczej z poczucia obowiązku, niż z ciekawości.
Pierwszy rzut okiem, na trzymane w ręce pismo, całkowicie zmienił jej nastrój. Co prawda nie była to brakująca część historii o dzielnych wojownikach. Litery były inne, kartki nieco grubsze, no i treść pasowałaby do fabuły tylko wtedy, kiedy tworzyłby ją ktoś, kto wcześniej najadł się za dużo tych śmiesznych leśnych grzybków.
– Wreszcie coś ciekawego – szepnęła tylko do siebie i pogrążyła się w lekturze, drepcząc powoli w kierunku wyjścia. Wyglądało na to, że wyprawa do Biblioteki nie będzie dla skrzatki całkiem nieudana.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 375
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Karczma Pod Bezgłową Damą
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

16 sty 2015, 22:24

MG

Jednakże Luny nie zainteresowały opowieści zza gór i mórz. Zamknęła księgę na rzecz rozrzuconych kart pochodzących z innych woluminów, przeglądając je chybcikiem, szukając czegoś, co ją by zaciekawiło. Dopiero po kilku chwilach dorwała stronicę, którą zdecydowała się przeczytać.

Napisane tam było o symbolice oka z wrażonym weń sztyletem, które miało oznaczać oszustwo, kradzież, wszelkie przestępstwo i rychłą przyszłość tych, którzy owe występki mieli nieszczęście zobaczyć.

Dalej przeczytać mogła, że właśnie wydłubywaniem oczu (jednego lub dwóch) karano większość zbrodniarzy. Dopiero później zaczęto wykorzystywać pomysły bardziej kreatywnych rzemieślników, trudniących się wymyślaniem narzędzi tortur i egzekucji.

Mowa była też tam o znaczeniu religijnym owego symbolu, który wśród znacznej ilości wyznawców Yiridiara miałby być uważany za jego znak. Niżej pojawiły się wzmianki o pewnym zrzeszeniu, lecz w tym momencie tekst się urywał, pojawiając się na kolejnej karcie, której skrzatka oczywiście nie posiadała.

Tuż obok wyrysowana była rycina, która łudząco przypominała oznaczenie na amulecie, który został zdobyty przez skrzatkę w wyniku kradzieży jej pieniędzy.


Nikt nie zauważył Luny kroczącej w kierunku wyjścia wraz ze stronicą tekstu w jednym ręku i grubego woluminu w drugiej, kilkoro par oczu jakby dostrzegało ową scenę, lecz, będąc pochłoniętym pracą, nikt nie reagował. Skrzatka opuściła przybytek prawie niezauważona. Ciekawe tylko, kiedy zostanie zauważony brak jednej z ksiąg.

/Luna z/t
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 106
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

10 wrz 2015, 19:27

Młody łowca był oniemiały. Mimo że znajdowała się przed nim tabliczka zakazująca hałasowania to i tak Kewc nie byłby w stanie wykrztusić słowa. Biblioteka już z zewnątrz wydawała mu się ogromna, wchodząc po schodach nie mógł się nadziwić technologi potrzebnej do zbudowania czegoś takiego.
A teraz, teraz trudno było opisać stan w jakim znalazł się chłopak. Nigdy wcześniej nie widział czegoś takiego. Największe pomieszczenie jakie w życiu widział wypełnione książkami. Potężne regały pełne książek które wcześniej on uważał za coś niezwykłego. Przez myśl przeszło mu że chyba tylko bogowie mogli by zbudować taką budowlę. Jakakolwiek istota dokonała tego czegoś musiała być niesamowicie potężna.
Po chwili doszedł do siebie i kontemplował spis działów. Nawet tam znajdowały się trudne dla niego słowa. Zainteresował go dział biologia. Na podstawie jego wiedzy miało to coś wspólnego z zwierzętami. Upewniło go w tym podpisanie "rasy niemyślące" i "rasy myślące". To było coś co go interesowało. Coś co było mu znane. Przynajmniej taką miał nadzieję. Wszystko tutaj wydawało się takie ogromne i obce. Dalej nieco oszołomiony wielkością biblioteki ruszył na trzecie piętro znaleźć coś w czym znalazł by odpowiedz na nurtujące go pytania. Czym mianowicie było to monstrum na które natknął się w lesie. Cóż nawet jeśli tego nie zajdzie zawsze podedukuje się znajomości zwierząt. Miał też skrytą nadzieję że znajdzie odpowiedz na najstarsze pytanie, czymże są te białe nitki wewnątrz niego.
z/t
Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 277
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

28 wrz 2015, 22:10

MG:

Wejście Kewca do gmachu biblioteki nie pozostało niezauważone. Mimo wspaniałości budynku, nie był na tyle wypełniony ludźmi, na ile Kewc sobie wyobrażał, że powinien; tylko kilkanaście osób dystyngowanie przechadzało się po długich korytarzach, wśród nich kilku bibliotekarzy, ze skrzętnością przywodzącą na myśl mrówki katalogując i porządkując grube, cenne woluminy, z których każdy był zapewne wart więcej pieniędzy, niż Kewc widział w ciągu całego swojego życia.

Niestety, nie mógł napawać się tym imponującym widokiem zbyt długo, jako że niedługo po jego wtargnięciu zbliżył się do niego jeden z bibliotekarzy, obrzucając niezbyt czystego, uzbrojonego w Lorven jedna wie, do czego potrzebny w bibliotece łuk, dość podejrzanie wyglądającego jegomościa, brudzącego czystą podłogę gmachu swoimi starymi, zużytymi butami, surowym spojrzeniem. Spojrzenie to po chwili złagodniało, kiedy bibliotekarz zidentyfikował na twarzy przybysza nieskrywany, prawdziwy podziw - to, że ktoś doceniał piękno tego miejsca sprawiało mu przyjemność. Zapytał więc grzecznie Kewca, odrywając jego uwagę od okolicy i zmuszając go do skupienia uwagi:

- Przepraszam, panie, czy jesteś obywatelem Wolenvain? Biblioteka jest, niestety, dostępna wyłącznie dla obywateli naszego pięknego miasta. - Mimo ubogiego wyglądu Kewca jego jawny podziw dla gmachu i jego zawartości zaskarbił sobie niejaką uprzejmość bibliotekarza, nie wyrzucił go więc z biblioteki z miejsca. Czekając jednak na odpowiedź i widząc rosnącą konsternację na twarzy oberwańca, jego mina zaczęła robić się coraz kwaśniejsza.

Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 106
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

29 wrz 2015, 22:30

Kewca zaskoczyła mała liczba osób wewnątrz budynku. Podszedł też do niego jakiś jegomość. Przerwało to podziwianie przez chłopaka wnętrza. Słysząc jego słowa nieco posmutniał. Odpowiedział grzecznie
- Nie, nie jestem obywatelem. Już wychodzę tylko chciałbym zadać pytanie. Kto jest twórcą tego wielkiego budynku? - Popatrzył z nadzieją na bibliotekarza że ten udzieli mu odpowiedzi. Wielki budynek wywołał w chłopaku nie małe zaciekawienie. Nie mógł co prawda liczyć na przeczytanie ksiąg z wnętrza ale miał nadzieję na dowiedzenie się czegokolwiek o twórcach tego monumentu.
Chcąc nie chcąc ruszył do wyjścia, skoro miał jeszcze dużo czasu postanowił pozwiedzać miasto i kupić coś na rynku. Zszedł po wielkich schodach na rynek.
z/t
Mogę założyć ze odpowie że to elfy zgodnie z opisem?

Wróć do „Wieczna Biblioteka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Viridar
Liczba postów: 52209
Liczba tematów: 2974
Liczba użytkowników: 1048
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: WielkaNiewiadoma
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.