Główna Sala

Nora Grzechu. To nie tylko burdel, ale też szynk, przy którym klienci mogą się napić dobrego trunku oglądając półnagie tancerki, wskakujące raz po raz na ich stolik. Oczywiście, miejsce to nie tanie... Przy drzwiach wejściowych stoją dwa wykidajły pilnujący porządku.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

Główna Sala

04 kwie 2011, 18:23

Obrazek

Spora sala udekorowana w barwach czerwieni. Zewsząd zwisają zwiewne draperie, nadając lokalowi tajemniczy klimat. Długa lada wykonana z ciemnego, lśniącego drewna stoi tuż koło wejścia, zaraz za załomem cienkiej ścianki, przykuwając uwagę dopiero po jakimś czasie. Sprytnie ułożone kanapy i fotele, są ukryte za metalowymi przegrodami, sięgającymi w górę prawie trzy metry. Te również udekorowano, zawieszając na nich ciemny materiał, swobodnie opadający w dół.
Tylko na kilku stolikach postawiono świeczki, będące jedynym źródłem światła, poza tym spływającym łagodnie z nieokreślonych miejsc z sufitu. Zostały najprawdopodobniej utworzone za pomocą nie do końca legalnej magii. Okna szczelnie zakryto kilkoma warstw zasłon, chroniąc tym samym skąpo ubranych pracowników przed zimnem. Krzesła niskie, okrągłe, ale bez oparcia są ustawione tak, by żadna osoba nie siedziała tyłem do dziewczyn, mistrzowsko tańczących na niewielkich podestach.
Są tu też schody prowadzące na piętro, gdyby któryś z klientów zamierzał nawiązać bliższy kontakt z szerokim wachlarzem świadczących usług osób.


~*~*~*~

Chwilę przerwy, która została jej udzielona, wykorzystała w najmniej konstruktywny sposób jaki znała. Siedziała tuż przy barze i patrzyła w przestrzeń pustym wzrokiem, myśląc na temat najbliższej przyszłości. Hadareth powiedział, że jest gotowy. Ona też była mniej więcej gotowa, więc czekała tylko na alchemika.
Jeszcze kilka dni…
Loki…
Mam przerwę. – rzekła, machając ręką. Nareszcie nauczyli się jej czteroliterowego imienia. Sporo czasu minęło, zanim ktoś przypadkiem użył go po raz pierwszy.
Łyknęła zdrowo z podstawionego jej kieliszka.
Plan Umbre, nabierał kolorów intensywnej czerni.
Odwróciła się i skinęła głową, do siedzącego w oddali czarnego Pchlarza.
Plan Umbre, był jednym z najnikczemniejszych, jakie do tej pory stworzyła.
Powoli zsunęła się z krzesła. A następnie kołysząc uwodzicielsko biodrami, podeszła do jednego z obserwujących ją mężczyzn, zanim ten sam jej nie przywołał.
Plan Umbre nie obowiązywały reguły. Nie te, stworzone przez ludzi.
Idziesz? – zapytała dziarsko, kładąc rękę na talii. Nie sposób było nie przyjąć zaproszenia, zwłaszcza, gdy klienta już przebiegł miły dreszczyk tak prostej pokusy. Szybko podniósł się z miejsca, zostawiając niedopity kufel piwa. Loki prychnęła cicho i bezszelestnie podążyła ku schodom.
Ile za nią? – usłyszała z dołu, pomimo odległości.
Niezauważalnie poprawiła srebrny sztylet, ukryty pod stertą rzemyków i błyszczącej biżuterii.
…polegał na tym, że to klienci płacili więcej, niżeliby chcieli.

[zt]
-

Oboje zeszli na dół, na co pseudo-wilkołak ruszył ku wyjściu, dołączając do ‘obsłużonego’ przez dziewczynę mężczyzny. Dziękowała niebiosom, za ciemność tu panującą, gdyż nikt nie zauważył czarnych jak smoła oczu, nowo powstałego Cienia.
Otarła pot z czoła, zadowolona z pierwszego sukcesu. Było dobrze. Jak do tej pory wszystko szło jak po maśle. Po chwili wyłapała jedno ze chciwych spojrzeń już od dawna przykutych do jej ciała, niczym pijawka do kociej mordki.
Z przyklejonym uśmiechem wskazała schody, zaczynając proces od nowa.
Oto, czym był plan Umbre; dawała nadzieję na coś zupełnie odwrotnego, do czekających jej ofiar losu.
Śmierć przy tym to pikuś.

-

Szefa trochę dziwiło, z jakim zacięciem pracowała jego nowa dziewczyna, zważając na jej pierwotną niechęć do robienia czegokolwiek poza roznoszeniem drinków. Jak maszyna prowadziła kolejnego klienta na górę, po czym sprowadzała na dół, całkowicie odmienionego. Z wyrazem beztroskiego spokoju opuszczali lokal, najwyraźniej usatysfakcjonowani świadczonymi usługami. Co najdziwniejsze; w ogóle nie widział zmęczenia po kotołaczce, co było niepokojące. Ale jakże ekonomiczne…
Nie chcesz sobie zrobić przerwy? – zapytał, patrząc na nowego klienta Loki, wyraźnie zafascynowanego wdziękami kotołaczki. Ona tylko wyszczerzyła szeroko zęby, w bardzo dwuznacznym uśmiechu.
Nie trzeba, dziękuję. – odparła, łapiąc za rękę otumanionego mężczyznę, który nie spuszczał oczu z jednego, wybranego punktu.
David wzruszył ramionami. No, jak chce…

Pracowała całą noc. Uwodziła, prowadziła, a następnie sztyletowała ofiary, napełniając ich ciała nowym, cienistym tchnieniem. Ilu ich było? Nie pamiętała… Ważne, że nareszcie przestały się jej czepiać o opieszałość.
Siedziała przy barze, starając się nie zasnąć. Wiedziała, że jedynym ratunkiem na w miarę jasne funkcjonowania ciała i umysłu, jest jedzenie. Regeneracja natychmiastowa, bez potrzeby odpoczynku.
Noo, jak na nową, spisałaś się całkiem nieźle. – pochwalił szef, podając jej kubek ciepłego mleka – Masz, i idź się przespać. Wyglądasz na półżywą.
Loki potwierdziła skinieniem głowy, z przyjemnością chłepcząc ulubiony przysmak każdego kotołaka.
Mam nadzieję, że zostaniesz na stałe.
Zobaczę. – stwierdziła lekko zachrypniętym głosem, ocierając zamykające się powieki. W sumie jako kelnerka sprawował się nieźle. I na takiej pozycji mogła zostać, kiedy w końcu przestanie mordować ludzi. Wolnym krokiem ruszyła na zaplecze, by przebrać się w zwykły, czarny płaszcz. I zdjąć ten upiorny dzwoneczek!

[zt]
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Ernest Luwe
Posty: 72
Rejestracja: 20 lis 2011, 21:26
GG: 39831351
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1130

02 lut 2013, 22:11

Było już późno w nocy, gdy

Luwe opuścił miękkie i pachnące posłanie, podszedł do okiennic i otworzył je. Do środka wleciało chłodne, lecz niezbyt czysto pachnące powietrze. Nic nie szkodzi, i tak było lepsze od ogromnych ilości perfum jakimi skropione była pościel i poduszki. Ernest nie był dokładnie pewien ile czasu spędził wpatrując się w dal w stronę, gdzie niebo było najjaśniejsze. To świtu pozostały jeszcze może niecałe dwie godziny. Nagle jego tułów objęły delikatne ręce, a do pleców przywarła mu twarz Alicji. Czuł jej włosy na swoim ciele, a jej dłonie zawędrowały na wysokość klatki piersiowej i zaczęły ją drapać.
-Przestań to łaskocze – powiedział Luwe i przycisnął ręce dziewczyny własnymi. Stali tak przez chwilę w milczeniu po czym Ernest odwrócił się i obdarzył dziwkę namiętnym pocałunkiem. Następnie zaśmiał się krótko i rzucił się na posłanie:
-Doprawdy nie za wiele się tu zmieniło od czasu, gdy byłem tu ostatni raz. Ten drań Oskar nie zajął się tym miejscem jak zamierzał – mówił to patrząc na Alicję i gdy zobaczył zmieszanie na jej twarzy wywołane tym co powiedział uderzył się lekko trzema palcami w czoło udając zaskoczenie:
-Nie mówiłem ci tego? Znam się z tym bydlakiem od bardzo dawna, kiedy jeszcze nie powodziło się nam tak dobrze – skłamał bez mrugnięcia okiem mężczyzna – Ostatecznie on został właścicielem zamtuza a ja oberży, całkiem nieźle nie uważasz? Choć z drugiej strony, obecny stan Czarnego Kota nie jest powodem do dumy – mówiąc to wzruszył ramionami – w każdym razie zamierzam to zmienić. Gdy dowiedziałem się, całkiem niedawno że to Oskar jest jest właścicielem myślałem, że będziemy mogli jakoś dogadać się wspierać wzajemnie swoje interesy. Niestety plotki wydają się być prawdziwe. Ten skurczybyk gdzieś zniknął. Nie mówił Wam może gdzie się wybiera? Zresztą nieważne i tak nie mogę opuścić miasta, bo pilnowanie interesu jest najważniejsze. Możesz mi powiedzieć przynajmniej, kto pełni tu teraz rolę zarządcy? Może jednak uda nam się dobić targu? Wtedy na pewno bywałbym tu częściej.
Po tym krótkim monologu uśmiechnął się do dziewczyny, pocałował ją i przewrócił na materac, a następnie położył się obok i zaczął gładzić palcem jej brzuch. Swoimi słowami chciał pokazać dziewczynie z jaką ważną personą ma do czynienia i jeżeli załatwi interes z obecnym zarządcą Nory Grzechu będą widzieć się częściej, a co za tym idzie będzie hojnie jej płacił za spędzone razem chwile. Mało która dziwka mogła w tych trudnych czasach zarobić więcej niż suwerena za noc. Ernesta w tej chwili interesowało jedno konkretne nazwisko, lecz skoro sytuacja pozwalała upiec dwie pieczenie na jednym ogniu nie zamierzał przepuścić takiej okazji i po raz drugi tej nocy dał ponieść się pierwotnym instynktom i chwili uniesienia. Gdy rano opuszczał lokal nie musiał martwić się, że złapie go skurcz, bo takiej rozgrzewki nie miał od dawna. Co więcej dowiedział się bardzo cennej informacji. Teraz należało zrobić z niej tylko odpowiedni użytek.
z/t
Awatar użytkownika
Trinn
Posty: 75
Rejestracja: 24 cze 2012, 18:19
Lokalizacja postaci: Sala
GG: 8800133
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2008

13 gru 2014, 12:31

//Ostatnio dużo gram na SL-ach. W gruncie rzeczy całe półrocze spędziłam na SL-u, także mój styl pisania może (ale nie musi!) pozostawać trochę przesiąknięty sposobem tworzenia postów charakteryzującym wspomniane fora. Poza tym, sam wstęp jest chyba niezłym przykładem. Choć w gruncie rzeczy nie zwracałam uwagi na to czy tutejsi użytkownicy piszą jakieś takie chronologiczne prologi bądź odznaczenia po slashu. Tak czy inaczej! Infi powinien być ze mnie dumny, że wreszcie zaczynam grę. Sama jestem z siebie dumna, a teraz – po uprzedzeniu, z czystym sumieniem rozpoczynam właściwą część.

Nie kojarzę gdzie ostatnio była Trinn, czym się zajmowała, przed kim uciekała. Pamiętam natomiast jakie tragedie ją dotknęły, w pewnym stopniu wpływając na zniekształcenie osobowości. Dziewczyna opuściła rodzinny karawan cyrkowy, wpadła na uzbrojoną po zęby grupę poszukiwaczy, została świadkiem morderstwa, a jakby tego było mało – swym wielkim, ostrym toporem groził jej rudowłosy krasnolud. Rude są wredne, każdy to wie. Szkoda, że dziewczę jest tym nie posiadającym w podobnych kwestiach świadomości, wyjątkiem – potwierdzającym zresztą regułę. Na dodatek nikt nie uprzedził jej jak bardzo te małe, krępe stworzenia są przyzwyczajone do swoich zarostów. Gdyby tylko wiedziała, nie zdecydowałaby o ucięciu brody jednemu ze swoich kompanów.
Mimo wszystko, pozwalam sobie stwierdzić, iż wylądowała w burdelu. Burdele to zawsze dobry początek! Ale, żeby nie było nieporozumień – mimo dosyć osobliwego, świecącego brokatem i brzęczącego zwisającymi monetami ubioru, brązowowłosa nie należy do pracownic owego przybytku. W gruncie rzeczy nie mam pojęcia jak się tutaj znalazła, lecz w związku z niebywałymi problemami finansowymi można by uznać obecność kobiety w domu lekkich obyczajów za swego rodzaju desperacką próbę zdobycia odrobiny grosza. Nie spełniając się w roli kurtyzany lecz con artystki, która błądziła pomiędzy podpitą klientelą, słuchała rozmów, sączyła wino ze srebrnego pucharka. Za zgodą burdel matki, zapewne (nie mam pojęcia czy jest tu postać przewodniczącej tego kółeczka, właśnie dlatego przydałyby się jakieś 'relacje' ;c)! Panie lekkich obyczajów, pewnego mroźnego dnia, widząc na ulicy podkuloną młódkę – wyglądającą na nie więcej niż szesnaście lat, zaraz wzięły ją pod swoje skrzydła. Poza tym, ostatecznie nikt nie zwracał na nią większej uwagi. Po pierwsze – wtapiała się w wielobarwne tło. Po drugie – jest niezwykle niską osóbką. Po trzecie – dostrzegłszy jakikolwiek zalążek problemu bądź zwiastun szeroko pojętej 'afery', naraz zmieniała postać umykając między deskami w mroki rozświetlonej gwiazdami nocy. Reasumując: dobrze tu chudemu dupsku dziewczyny. Szczególnie w tym właśnie momencie, gdy siedziała w zatłoczonej głównej sali, z fałszywą nieśmiałością rozglądając się w poszukiwaniu jakiegoś spitego fraj… łatwego celu.
Awatar użytkownika
Achtram
Posty: 8
Rejestracja: 22 paź 2014, 14:05
Lokalizacja postaci: Główna Sala
GG: 51626668
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50554#50554

13 gru 2014, 22:08

Achtram wszedł do sali głównej przybytku rozpusty. Bywał już w miejscach podobnych, często, swego czasu było to dla niego wręcz kompulsywne, o ile pozwalały na to pieniądze. Dziś był pierwszy raz od lat, pierwszy raz w tym akurat lokalu i pierwszy raz bez tej osoby przez którą w ogóle przestał odwiedzać tego typu miejsca, a z którą zawsze przednio się w nich bawił. Rozejrzał się po sali przypatrując się podpitym mężczyznom i ladacznicom, które rozpalały żądze swoim stylem bycie i negliżem. Swoje kroki skierował do baru, przy którym zamówił piwo, w największym kuflu jaki mieli, gdyż był bardzo spragniony, a także nie chciało mu się co chwilę wstawać. Następnie znalazł sobie dogodne dla siebie miejsce. Teraz wystarczyło już jedynie czekać na kobietę, która zapewne niechybnie się zjawi. Ściągnął więc swój płaszcz, w myślach przewinęła się wiązanka wielu nieprzyjemnych słów pod adresem ludzi, którzy umieścili tu stołki bez oparcia, po czym pociągnął łyk trunku. Kolejna wiązanka, tym razem pod adresem tego kto rozcieńczał to już i tak nienajlepsze piwo i mógł przystąpić do bliższej obserwacji pracujących tu kurtyzan, oraz klientów. Lubił obserwować ludzi w różnych sytuacjach, szczególnie sytuacjach tego typu, interesowały go zawsze zachowania, pozory jakie sprawia się aby komuś zaimponować lub podwyższyć jego samoocenę. Tak, zamknięty ze swoimi myślami, czekał cierpliwie na to co przyniesie dzisiejszy wieczór.
Awatar użytkownika
Trinn
Posty: 75
Rejestracja: 24 cze 2012, 18:19
Lokalizacja postaci: Sala
GG: 8800133
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2008

20 gru 2014, 16:58

Lubiła atmosferę tego miejsca. A może to przyzwyczajenie? Spędziwszy w nim tyle czasu, – niechęć, którą odczuwała względem sprzedających swe ciała kobiet – poczęła jawić się jako rozmyte wspomnienie. Gdyby dziewczę chciało, mogłoby dotknąć go, pozwolić aby po karku spłynął dreszcz znajomego wstrętu. Ale nie chciała. Pragnęła wyłącznie spokoju, a otrzymawszy go – z każdym dniem zatracała właściwy cel jakim pozostawało odnalezienie wozu ojca. Myśl o brzydkim, krępym człowieku, o tym jak zakręcał na palcu swojego wąsa, jak wybuchał rubasznym śmiechem, naznaczyła skórę kobiety pojedynczą zmarszczką między brwiami. Zwilżywszy wargi Trinn postanowiła skupić swą uwagę na czasie teraźniejszym. Otaczająca ją rzeczywistość winna być bardziej zajmująca od tego, co prawdopodobnie nigdy nie powróci.
Tańczące po sali miodowe światło tworzyło złudną iluzję bezpieczeństwa. Łagodne, lekkie ramiona koralowych zasłon zdawały się pasować do barwy rozpalonych pocałunkami ust kurtyzan. Miękki materiał co i raz łaskotał plecy siedzącej przy oknie brunetki. Z otwartego okna zaglądał do środka chłód, w desperackiej próbie podjęcia rządów w przybytku i wyparcia tym samym przyjemnego, bijącego od strony kominków ciepła. Noc porozrzucała na niebie roje gwiazd,dostrzegane wyłącznie z miejsca zajmowanego przez brązowowłosą. Wiatr szeptał do ucha dziewczyny niedoprecyzowane komentarze odnośnie nieznajomego. Mruczał, nie dając spokoju. Łebek panienki przekręcił się na prawo, a ślepia wbiły spojrzenie zielono-szarych tęczówek w prawdziwe źródło hałasu. To nie wiatr. Jakże trwający wciąż w podróży powiew miałby przystanąć przy tak nieistotnej osóbce tylko po to, aby szmerem zagłuszyć tęsknotę? Dosłyszana rozmowa toczyła się między jedną z kurew, która oplatała szyję rosłego, łysego wojownika, a właśnie wspomnianym delikwentem. Ich oczy skierowane pozostawały w stronę obiektu obserwacji. Poszedłszy ich śladem kuglarka zerknęła w kierunku siedzącego nieopodal mężczyzny. Twarz przysłaniał mu kaptur, a pośród roześmianych par oraz pijaków – rzeczywiście, interesował dziwną powściągliwością oraz milczeniem.
Przez moment, trwała w bezruchu, a wyczekawszy chwili gdy plotkujący zmienili temat, aby naraz obrać kurs na pokój na piętrze – dziewczyna wstała z miejsca, poprawiła przybrudzone spodenki po czym ruszyła w stronę wspomnianego jegomościa.
Witamy w Norze. – lekki uśmiech rozświetlił jej bladą twarz, gdy wreszcie dotarła do tajemniczego gościa. – Nikt nie powinien tu być sam. Mogę zaproponować jakąś… – nigdy wcześniej nie spełniająca się w podobnej roli brunetka zagryzła wargę poszukując odpowiedniego słowa. – …kur…Jakieś towarzystwo??
Mogła, ale nie zaproponowała.

/zt

Wróć do „Nora Grzechu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.