Główna Sala

Nora Grzechu. To nie tylko burdel, ale też szynk, przy którym klienci mogą się napić dobrego trunku oglądając półnagie tancerki, wskakujące raz po raz na ich stolik. Oczywiście, miejsce to nie tanie... Przy drzwiach wejściowych stoją dwa wykidajły pilnujący porządku.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

Główna Sala

04 kwie 2011, 18:23

Obrazek

Spora sala udekorowana w barwach czerwieni. Zewsząd zwisają zwiewne draperie, nadając lokalowi tajemniczy klimat. Długa lada wykonana z ciemnego, lśniącego drewna stoi tuż koło wejścia, zaraz za załomem cienkiej ścianki, przykuwając uwagę dopiero po jakimś czasie. Sprytnie ułożone kanapy i fotele, są ukryte za metalowymi przegrodami, sięgającymi w górę prawie trzy metry. Te również udekorowano, zawieszając na nich ciemny materiał, swobodnie opadający w dół.
Tylko na kilku stolikach postawiono świeczki, będące jedynym źródłem światła, poza tym spływającym łagodnie z nieokreślonych miejsc z sufitu. Zostały najprawdopodobniej utworzone za pomocą nie do końca legalnej magii. Okna szczelnie zakryto kilkoma warstw zasłon, chroniąc tym samym skąpo ubranych pracowników przed zimnem. Krzesła niskie, okrągłe, ale bez oparcia są ustawione tak, by żadna osoba nie siedziała tyłem do dziewczyn, mistrzowsko tańczących na niewielkich podestach.
Są tu też schody prowadzące na piętro, gdyby któryś z klientów zamierzał nawiązać bliższy kontakt z szerokim wachlarzem świadczących usług osób.


~*~*~*~

Chwilę przerwy, która została jej udzielona, wykorzystała w najmniej konstruktywny sposób jaki znała. Siedziała tuż przy barze i patrzyła w przestrzeń pustym wzrokiem, myśląc na temat najbliższej przyszłości. Hadareth powiedział, że jest gotowy. Ona też była mniej więcej gotowa, więc czekała tylko na alchemika.
Jeszcze kilka dni…
Loki…
Mam przerwę. – rzekła, machając ręką. Nareszcie nauczyli się jej czteroliterowego imienia. Sporo czasu minęło, zanim ktoś przypadkiem użył go po raz pierwszy.
Łyknęła zdrowo z podstawionego jej kieliszka.
Plan Umbre, nabierał kolorów intensywnej czerni.
Odwróciła się i skinęła głową, do siedzącego w oddali czarnego Pchlarza.
Plan Umbre, był jednym z najnikczemniejszych, jakie do tej pory stworzyła.
Powoli zsunęła się z krzesła. A następnie kołysząc uwodzicielsko biodrami, podeszła do jednego z obserwujących ją mężczyzn, zanim ten sam jej nie przywołał.
Plan Umbre nie obowiązywały reguły. Nie te, stworzone przez ludzi.
Idziesz? – zapytała dziarsko, kładąc rękę na talii. Nie sposób było nie przyjąć zaproszenia, zwłaszcza, gdy klienta już przebiegł miły dreszczyk tak prostej pokusy. Szybko podniósł się z miejsca, zostawiając niedopity kufel piwa. Loki prychnęła cicho i bezszelestnie podążyła ku schodom.
Ile za nią? – usłyszała z dołu, pomimo odległości.
Niezauważalnie poprawiła srebrny sztylet, ukryty pod stertą rzemyków i błyszczącej biżuterii.
…polegał na tym, że to klienci płacili więcej, niżeliby chcieli.

[zt]
-

Oboje zeszli na dół, na co pseudo-wilkołak ruszył ku wyjściu, dołączając do ‘obsłużonego’ przez dziewczynę mężczyzny. Dziękowała niebiosom, za ciemność tu panującą, gdyż nikt nie zauważył czarnych jak smoła oczu, nowo powstałego Cienia.
Otarła pot z czoła, zadowolona z pierwszego sukcesu. Było dobrze. Jak do tej pory wszystko szło jak po maśle. Po chwili wyłapała jedno ze chciwych spojrzeń już od dawna przykutych do jej ciała, niczym pijawka do kociej mordki.
Z przyklejonym uśmiechem wskazała schody, zaczynając proces od nowa.
Oto, czym był plan Umbre; dawała nadzieję na coś zupełnie odwrotnego, do czekających jej ofiar losu.
Śmierć przy tym to pikuś.

-

Szefa trochę dziwiło, z jakim zacięciem pracowała jego nowa dziewczyna, zważając na jej pierwotną niechęć do robienia czegokolwiek poza roznoszeniem drinków. Jak maszyna prowadziła kolejnego klienta na górę, po czym sprowadzała na dół, całkowicie odmienionego. Z wyrazem beztroskiego spokoju opuszczali lokal, najwyraźniej usatysfakcjonowani świadczonymi usługami. Co najdziwniejsze; w ogóle nie widział zmęczenia po kotołaczce, co było niepokojące. Ale jakże ekonomiczne…
Nie chcesz sobie zrobić przerwy? – zapytał, patrząc na nowego klienta Loki, wyraźnie zafascynowanego wdziękami kotołaczki. Ona tylko wyszczerzyła szeroko zęby, w bardzo dwuznacznym uśmiechu.
Nie trzeba, dziękuję. – odparła, łapiąc za rękę otumanionego mężczyznę, który nie spuszczał oczu z jednego, wybranego punktu.
David wzruszył ramionami. No, jak chce…

Pracowała całą noc. Uwodziła, prowadziła, a następnie sztyletowała ofiary, napełniając ich ciała nowym, cienistym tchnieniem. Ilu ich było? Nie pamiętała… Ważne, że nareszcie przestały się jej czepiać o opieszałość.
Siedziała przy barze, starając się nie zasnąć. Wiedziała, że jedynym ratunkiem na w miarę jasne funkcjonowania ciała i umysłu, jest jedzenie. Regeneracja natychmiastowa, bez potrzeby odpoczynku.
Noo, jak na nową, spisałaś się całkiem nieźle. – pochwalił szef, podając jej kubek ciepłego mleka – Masz, i idź się przespać. Wyglądasz na półżywą.
Loki potwierdziła skinieniem głowy, z przyjemnością chłepcząc ulubiony przysmak każdego kotołaka.
Mam nadzieję, że zostaniesz na stałe.
Zobaczę. – stwierdziła lekko zachrypniętym głosem, ocierając zamykające się powieki. W sumie jako kelnerka sprawował się nieźle. I na takiej pozycji mogła zostać, kiedy w końcu przestanie mordować ludzi. Wolnym krokiem ruszyła na zaplecze, by przebrać się w zwykły, czarny płaszcz. I zdjąć ten upiorny dzwoneczek!

[zt]
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

08 kwie 2011, 17:15

Loki zachichotała, zadowolona z nowej gry. Kochała bitwę na słówka. A w dodatku z tak godnym przeciwnikiem, stanowiło istną frajdę.
– W regulaminie piszą, że to jest wręcz wzbronione. – stwierdziła szczerze, nalewając również sobie mały kieliszek niebieskiego alkoholu. Będąc kelnerką, dostawało się pewne profity o których większość mogła jedynie pomarzyć.
– Aczkolwiek nie sądzę, byśmy mogli rozmawiać w sposób trzeźwy, jak do tej pory. – oświadczyła mądrze, wypijając zawartość szkła do dna, tym samym nadając poprzedniemu zdaniu nowego znaczenia.
Bądź co bądź, Shin zawsze potrafił ją rozśmieszyć. W ten sposób zaliczał się do wąskiej, ale to bardzo wąskiej, grupy osób poważanych i znacznie kotołaczce bliższych. Poza tym miał jeszcze kilka innych atutów, których Loki zlekceważyć nie mogła w żaden sposób. Choćby nawet chciała.
Awatar użytkownika
Shin
Posty: 81
Rejestracja: 05 kwie 2011, 17:50

08 kwie 2011, 17:28

-Chcesz mnie spić? – zaśmiał sie cicho. Była to naprawdę rzadka u niego reakcja, częściej spowodowana kalectwem przeciwnika niż faktycznym stanem ducha bohatera.
Shin spojrzał na nią z uśmiechem.
-Może przejdziemy gdzieś, gdzie będziemy mogli spokojnie porozmawiać? – spytał po chwili, widząc jak lokal zaczyna sie zapełniać. Nie lubił czuć na sobie tylu spojrzeń, nigdy. Nie przywykł do nich nigdy, pomimo, że jego różnobarwne oczy zapewniały mu nadmiar obserwatorów.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

08 kwie 2011, 17:51

Ja? Spić cię? – zapytała niewinnie, wskakując na ladę. Ten ruch miała na tyle wyćwiczony, że potrafiła nawet na zapełnionym naczyniami blacie, znaleźć wolny kawałek i usiąść, przy okazji niczego nie zrzucając.
– Może. Okej, jak chcesz spokoju to choć. Niestety przerwę będę miała dopiero za jakiś czas, ale... – zbliżyła swój nos do jego, omal niemal ich nie stykając – ...jestem dobra, jeżeli chodzi o obejście prawa.
Pstryknęła palcami i zeskoczyła zgrabnie lądując tuż obok Shin'a. [dobrze odmieniam?] Zachęcająco dotknęła ogonem jego stopy, nakazując iść za sobą.

[zt]
Awatar użytkownika
Shin
Posty: 81
Rejestracja: 05 kwie 2011, 17:50

08 kwie 2011, 17:58

Uśmiechnął sie do niej. Zrozumiał dokładnie o co jej chodziło. W obecnej chwili to wydawało siemu najlepszym pomysłem. Wstał i ruszył powoli zanim ciekaw, gdzie go zaprowadzi.
z\t
Awatar użytkownika
Kyealan Stary
Posty: 171
Rejestracja: 21 lut 2011, 21:13

10 kwie 2011, 10:07

U drzwi rozległo się kołatanie. Cały burdel zamilkł.
GWARDIA KRÓLEWSKA! – Krzyknął donośny głos – OTWIERAĆ!
Nikt nie kwapił się podejść do drzwi i je otworzyć, więc zniecierpliwieni gwardziści wyważyli je.
Godnie z poleceniem króla przybywamy tu, by aresztować niejakiego Dawida właściciela burdelu "Nora Grzechu". Utrudniający aresztowanie będą traktowani za współwinowajców! Więc GDZIE ON K**WA JEST?
Nikt jednak nie odpowiedział. Wszyscy stali jak wryci. Po chwili Dawid wyszedł za zaplecza. Dumnie z podniesioną głową.
Czego chcecie ode mnie, od moich dziwek i od mojego burdelu. – Powiedział
Dawidzie Smith, jesteś aresztowany za niepłacenie podatków, hazard, mordowanie, handel środkami odurzającymi oraz niehonorowanie praw człowieka! Wszystko co powiesz może zostać użyte przeciwko tobie! – Wyłożył sprawę jasno zakuwając Alfonsa w kajdany.

Dawid został wyprowadzony na zewnątrz przed oblicze króla. Gwardzista przypiął pęta więźnie do swojego konia i wszyscy pojechali do zamku. Rozprawa sądowa Dawida odbędzie się za tydzień. Do tego czasu król musiał wyciągnąć z niego wszystkie informacje.
z/t
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

02 maja 2011, 15:51

Weszła głównym wejściem, gdyż było znacznie bliżej, niżeli to od zaplecza. Gorączkowo układała w głowie najbardziej wiarygodne alibi, dzięki któremu prześlizgnie się między pytaniami i karcącym spojrzeniem szefa w miarę bez szwanku. Przeskoczyła przez dwójkę facetów montujących nowe drzwi, gdyż stare ktoś raczył wreszcie wyrzucić. Prywatna straż nie raczyła nawet jej powiedzieć słowa przywitania, tępo wpatrzona w nieokreślony punkt przed sobą. Loki przystanęła, wyczuwając drobne, ale istotne zmiany obejmujący cały burdel.
Wszyscy; poczynając od ochrony, a na tancerkach kończąc zachowywali się normalnie. Nie licząc ukrytego gdzieś głęboko smutku, zamaskowanego przyklejonym, nienaturalnie szerokim uśmiechem.
Kotołaczka wyłapała wzrokiem drobną dziewczynę o długich, niemal białych włosach, właśnie znikającą za ciemnym kontuarem. Przyspieszyła, przeciskając się miedzy stolikami, od czasu do czasu kiwając głową bardziej znanym klientom.
Co jest? – zapytała, łapiąc dziewczynę za ramię. Loki zacisnęła zęby, gdy z bliższa ujrzała jej ładną, delikatną twarzyczkę. Zapuchnięte, sine oczy ukryte pod warstwą grubego makijażu, bledsza niż krzem skóra i dodatkowo poranione wargi. Cokolwiek się wydarzyło, było to niezwykle bolesne dla wszystkich.
Ingrid… – szepnęła ze współczuciem, widząc koleżankę w takim stanie. Nie pracowała tu długo, ale już zdążyła poznać większość z prostytutek dość dobrze. Przynajmniej na tyle, by ocenić skalę problemu.
Dziewczyna westchnęła i potrząsnęła gwałtownie głową, powstrzymując łzy znowu napływające do jej błękitnych oczu.
Królewska straż sprzątnęła Davida. Interes się sypie, ale staramy się to jakoś… Utrzymać. – wykrztusiła, nalewając do kolejnych kufli zimne piwo.
Przez duszę kotołaczki przebiegł dreszcz.
Dla niej brak szefa oznaczał koniec. A ci wszyscy ludzie, by utrzymać pracę harowali dwa razy ciężej, zamiast odejść i poszukać nowego zajęcia. Być może też… nie mieli dokąd iść.
Ingrid przeszła obok, zostawiając ją nieruchomą i głęboko zamyśloną.
To było dla niej dziwne i nie spotykane. Dobrowolna synchronizacja, mająca na celu utrzymanie ledwo kulejącego interesu, okrojonego z nielegalnych środków. I wszyscy razem… Ale to przecież nie było logiczne… Sentymenty? Przez jej głowę przebiegały różne, oderwane od siebie myśli. Nagle prychnęła śmiechem i lekkim skokiem znalazła się na bladzie barku. Podniosła głowę do góry, lustrując wszystkich swoim drapieżnym spojrzeniem, jakby prześwietlając każdą znajdującą się tu duszę na wylot.
Towarzysze! Jestem zaskoczona waszą postawą. – krzyknęła, na co cały lokal zamilkł w niemym osłupieniu. Ingrid również ucichła, podnosząc zdziwiony wzrok znad ramienia nieznanego klienta – Wasze związanie z tym miejscem, jak i was razem urzekło mnie, zmuszając do podjęcia pewnej decyzji. – przerwała na chwilę, pozwalając przetoczyć się przez salę przytłumionym szeptom.
Jak myślicie, czym jesteśmy w oczach zwykłych ludzi..? Tych, którzy nie wiedzą, czym naprawdę jest nasza praca, hmm? Podpowiem; jesteśmy śmieciem. Takim, do którego można przyjść w każdej chwili i za odpowiednią cenę kupić pocieszenie. Niczym tani alkohol, zatapiający wszystkie smutki.
Loki usiadła, odsuwając ogonem zagradzające jej szklanki. Założyła noga na nogę i kontynuowała, czując narastające w powietrzu napięcie.
– Bez godności, którą szczyci się nawet żebrak. Bez zasad i moralności. Bez żadnych uczuć… Niczym przedmioty bez duszy. – dokończyła cicho, nadając ostatnim słowom pobrzęk gorzkiego smutku.
*…ma rację…*
*Niczym śmiecie…*
*…zniszczona godność.*
*Sponiewieranie…*

– Dziwka z dnia na dzień nie staje się duchowną, tak samo jak duchowna nie staje się dziwką… Tyle że… Kto tu tak naprawdę jest bardziej wartościowy? Ci, którzy sprzedają siebie by zarobić dla najbliższych, czy ci, skuleni w dostatku i niemym spokoju, głusi na świat..? Czy to sprawiedliwe? Czy to dobre? Niestety, tak jest i… Nie można tego zmienić. – zakończyła lekko łamiącym się głosem.
Albo może mam winnam powiedzieć, iż jednak. Można? – jej wypowiedź przerwało kilka pojedynczych szmerów, coraz bardziej zaciekawionych zebranych. Loki czuła tą przebijającą wszystko desperację, wyciekającą z każdego pracownika. Nawet kuchnia przycichła, przyklejając złaknione uszy do szczeliny w drzwiach.
Tak kochani, mam możliwości, które mogą to wszystko zmienić. My możemy to zmienić. – podniosła głos o ton do góry – Pozbywając się wszelkich zasad, nie mamy oporu ich nie przestrzegać. A to, czyni nas otwartymi na nowe prawo…
Westchnęła ciężko, jakby tłumaczyła jakąś potwornie zawiłą formułkę.
Towarzysze, do czego dążę. Towarzysze… Czy tak ma to wyglądać? Czy zasługujecie na taki byt? Wy, którzy wycierpieliście najwięcej? Ale mam pomysł i niosę wam nadzieję. Przechodząc przez bramy tego piekła, odznaczyliście się godnością i zaszczytem, by dać wam to, czego szukaliście przez te wszystkie lat.
Oczy jej zabłysły, w szczerym szczęściu.
Wolność. To miejsce to zbiorowisko nieszczęśliwych dusz. Dusz, które nie mogą znaleźć ukojenia, które nie widzą innej drogi. Ale nie martwcie się, znam kogoś, kto pomoże nam, nam wszystkim się z tego wydostać.
*Ufaj jej.*
*Mówi prawdę.*
*Żyj dla niej. Dla tego co mówi.*

Na jej czoło wstąpiły perełki potu, spowodowane atakiem mentalnym na zebranych dookoła ludzi. Wiedziała że ma jedno podejście.
Więc nie mogła zawieść.
Ale by to zrobić, pierwsze musimy pokonać naszego ciemiężcę. Jak myślicie, kto odpowiada za to, co was spotkało? Kto tak właściwie pracuje tutaj z własnej przyjemności? – odpowiedziała jej cisza – Nikt, prawda? Wszyscy zarabiają na ten jeden kawałek chleba, codziennie zmuszony do poniżenia, w desperacji szukając innego wyjścia. Którego nie ma.
Podniosła zaciśniętą rękę w górę, nie mogąc też opanować radosnego drżenia.
Towarzysze… Weźcie za broń, za ostrza, za piki i pale. Weźcie za ogień, ale też… Trzymajcie w rękach bandaże, w sercach miejcie miłość dla wrogów i święte słowa na ustach. Działajcie z regułami, których nigdy nie mieliście, ale nie bądźcie ludźmi.
Przez salę przetoczyło się echo…
Loki… – wykrztusiła całkowicie rozstrojona Ingrid, wypuszczająca z rąk drewnianą tacę.
Loki. – szepnął ktoś.
Zawtórowały kolejne głosy, wymawiające w niekontrolowanym amoku to dziwne, przeklęte imię bożka śmierci i szaleństwa. Kotołaczka zwiesiła głowę, powstrzymując mdłości spowodowane tak potwornym wysiłkiem. I tak było nie najgorzej; desperacja i z dawna ukrywana niepewność pracujących w tym miejscu ludzi, pomogła niewiarygodnie. Zazwyczaj żadko osiągała coś takiego, chociażby po kilku przemowach. A tutaj? Wprost niewiarygodne.
Co mamy zrobić? – zapytała ciemnooka dziewczyna, podchodząc do chwilowo niedysponowanej Loki.
Trenujcie… Uczcie się… – wykrztusiła słabo, zamykając przekrwawione oczy. Musiała odpocząć.
Usłyszała pospieszne kroki, kilka krzyków i odgłosy barykadowani drzwi. Mogła się tylko domyślać co się dzieje.
W piwnicy zostało mnóstwo sprzętu przecież.
– My zaciągniemy kilka innych osób, które mogą się przydać.
– Ruchy! Ruchy!

Po kilku minutach zasnęła, kładąc obolałą głowę na wypolerowanym blacie, niezdolna do najmniejszego ruchu.
Zaczynała działać. Oto znalazła nowy plan na życie, który nigdy więcej nie pozwoli jej popełnić samobójstwa.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

02 maja 2011, 17:12

Wraz z Viridar'em kroczyli w kierunku centrum tej ogromnej myślowej anomalii i ku zdziwieniu Łupieżcy zatrzymali się przed… domem publicznym. Bardzo ciekawe. Co jakiś burdel ma wspólnego z tą całą aferą, która zburzyła spokój u obydwóch umysłowych szakali? Dodawało to tej anomalii nieco tajemnicy, ale Flecher podejrzewał, że wszystkie ciekawostki zostaną zaraz odsłonięte.
Wchodząc głównym wejściem kukła wmieszała się w tłum, który coś skandował – tak, było tłoczno, a w centrum swoją przemowę skończyła przed chwilą kobieta, która prawdopodobni mogła sobie owinąć w okół palca każdego mężczyznę.
A to ciekawe, wyczuwam w tych ludziach wolę buntu. – powiedział Łupieżca do Eterycznego przy użyciu telepatii. Oczekiwał na jego spostrzeżenia, sam wolał mówić na końcu.
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 886
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

02 maja 2011, 17:22

Więc źródło tego było w .. domu publicznym? Viridar ledwo powstrzymał się od śmiechu.
Trzeba było się temu przyjrzeć. Viridar się nie patyczkował. Zajrzał w umysł pierwszego napotkanego z ludzi pracujących w przybytku.

– Miałem rację.– Szepnął cicho do siebie.

Zobaczył Loki. W umyśle człowieka cały czas rozbrzmiewały jej słowa, jej twarz, jej polecenia. Jednak Eteryczny dojrzał też cos czego zaślepiony człowiek nie mógł. W wspomnieniach swojego źródła informacji zobaczył że Loki koncząc "mowę" była słaba. I dobrze.

Flecher dostał telepatyczną odpowiedź:
– Miałem rację. Miałem kiedyś do czynienia z istotą mającą ograniczone zdolności wpływania na innych, jednak nie myślałem że po naszym ostatnim spotkaniu jeszcze o niej usłyszę.
W wspomnieniach jednego z tych ludzi widzę że ma kontrolę nad dużą ich grupą. Lepiej ich nie prowokować. Nie chcę tu robic masakry.
Widziałem też że po swojej przemowie straciła sporo sił. Jest gdzieś tu.


Po przekazaniu Enigmie informacji, Podróżnik Nicości zaczął rozgladać się po przybytku…
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

02 maja 2011, 17:39

Wszyscy wrócili do pracy, przekazując sobie co chwilę porozumiewawcze szepty i spojrzenia. Klienci również zachowywali się normalnie, będąc jednakże pod lekkim napięciem. Teraz bardziej zajmowali się przytłumioną rozmową z prostytutkami, ukrytą pod subtelnym dotykiem ich ciała, teraz znaczącym tak niewiele.
Nora Grzechu, zamieniona została na Norę prawdziwej konspiracji. Knuli wszyscy, nie wiedząc nawet na jaki temat. Cel był jeden – obalić ciemięzcę. Tylko kto nim był i w jaki sposób miało do tego dojść? Wiedziała to tylko pewna dziewczyna.
Loki. – usłyszała tuż przy uchu, czemu zawtórowało lekkie szturchnięcie. Otworzyła zaspane oczy, już trochę w lepszym stanie.
Długo spałam? – zapytała, podnosząc się do pozycji siedzącej, a następnie stojącej już zaskakując z barku.
Ciemnooka dziewczyna pokręciła głową i wskazała dyskretnie na nowo przybyłych. Loki natychmiast przeniosła wzrok na dwójkę ludzi i podniosła brew do góry.
Eteryczny? Ciekawe, co go tu sprowadza. Wszakże poznała już jego ludzką formę, temu też nie miała wątpliwości iż to on. Kotołaczka kiwnęła głową i powoli podeszła do dwójki klientów, przywołując na twarz lekki uśmiech.
Co dla was, moi kochani? Zapraszam tam. – powiedziała, kiwając głową w kierunku zasłoniętej ciemnym parawanem kanapy. [dokładny wygląd w poście opisowym]
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 886
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

02 maja 2011, 18:03

Przed jakąkolwiek reakcją skierowaną do Loki po jej podejściu, Viridar wysłał Flecherowi telepatycznie krótkie:
– *To ona.*

Następnie Eteryczny odwrócił się do Loki i odpowiedział:
– Wiesz że nie jestem tu dla waszych zwyczajowych usług. Dlatego tymbardziej przyjmuję zaproszenie. Lepiej nie rozmawiać na środku tego miejsca.

Po tych słowach Podróżnik Nicości poszedł w kierunku pokazanym przez kotołaczkę, jednocześnie wysyłając Łupieżcy wiadomość:
– *To mimo wszystko jej "teren". Lepiej na razie róbmy to czego chce.*
Kiedy dotarł do parawanu odsunął go i zajął miejsce na kanapie, czekając na Enigmę i samą Loki.

Kiedy niespodziewany, acz adekwatny w tej sytuacji towarzysz Eterycznego, jak i sama Loki także znaleźliby się w obrębie parawanu, Viridar miał zacząć mówić:
– Raz cię znalazłem kierując się nikłymi śladami twoich zdolności. Myślałaś że coś na taka skalę pozostanie niezauważone?
Nie przejdę obojętnie obok twoich planów po tym czym one ostatnio groził, a zwłaszcza że tym razem wpływasz na moje pole działania. Co ty planujesz?

Wróć do „Nora Grzechu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerra z Derinu, Lota
Liczba postów: 52214
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1048
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Kerra z Derinu
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.