Polana przy Trakcie Rybackim

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.
Awatar użytkownika
Cztery Kroki
Posty: 28
Rejestracja: 17 kwie 2012, 16:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1810

Polana przy Trakcie Rybackim

18 lip 2012, 22:17

Na każdej drodze podróżnych może złapać noc albo inne problemy które wymagają postoju. Dlatego przy szlakach co jakiś czas rozmieszczane są miejsca takie jak to. Wykarczowana polana, wyrównana i oczyszczona z krzewów, trawy oraz większych głazów. Można tu w spokoju rozpalić ognisko, rozbić obóz czy zatrzymać powóz albo i całą karawanę na noc. Pośrodku polany znajduje się otoczone kamieniami miejsce na spore ognisko i kilka prymitywnych ław z pniaków i bel drewna. Naokoło niestety sporo śmieci i brudów zostawionych przez nieodpowiedzialnych podróżnych ale cóż zrobić?
***
Tej nocy nikt tu nie obozował. Ognisko się nie paliło. Nie było gwaru ani ruchu na trakcie. Wszyscy albo ruszyli dalej przed zmrokiem, albo zatrzymali się gdzieś wcześniej. Cztery Kroki uniknąwszy kłopotów z bandą niezidentyfikowanych rębajłów podjął kolejną próbę spędzenia reszty nocy w chociażby umiarkowanym spokoju. Krzywiąc się lekko z powodu otaczających to miejsce zapachów osób zbyt leniwych by wykopać sobie latrynę w oddaleniu dotarł do resztek ogniska. Wyglądało na to że obozowano tu jakiś czas temu. W pobliżu zostało nawet nieco opałowego drewna. Znużony Gnoll ponownie zagłębił się w gęstwinę, by przynieść go trochę więcej. Tak jak poprzednio, nie planował rozpalać dużego ognia, jedynie tyle by dawał ciepło i nieco światła. Zajęło mu pół godziny zanim usiadł wreszcie na kocu przy trzaskającym nieśmiało ogniu. Podróżne tobołu leżały obok a gnoll dokładnie sprawdzał zawartość, upewniając się czy wszystko jest na miejscu i czy nic nie wymaga naprawy.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Aaliz
Posty: 13
Rejestracja: 08 lip 2012, 21:36
GG: 37550203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31102#31102

18 lip 2012, 22:28

Ciepło, gorący posiłek – to były tylko dwie rzeczy, o których marzyła Aaliz. Droga dłużyła się niesamowicie. Wiecznie albo widziała morze albo las i już sama zgubiła się wielokrotnie. Pragnęła zdążyć przed zmrokiem, aby być bezpieczna. Dlaczego nie mogłaby się po prostu wtulić, zasnąć – oczywiście będąc już najedzoną? Mijała wielu po drodze. Czasem się uśmiechnęła, kiwnęła głową. Jednak tak naprawdę zaczęło ją to wszystko zastanawiać. Gdzie jest? Jakie rasy mijała? Czuła się jak mała dziewczynka, która dopiero wchodziła w wielki świat. Wciąż miała nadzieję, że on jej nie złapie w swoje brudne macki i pożre.
Wszystko w końcu było tu "obce". Nawet roślinność, którą przecież wcześniej spotykała, wydawała się inna. Niosła swoją torbę – gruby materiał, zawiązany liną – przerzuconą na barku. Nagle usłyszała sympatyczne (czy doprawdy coś w lesie, pełnym stworzeń magicznych może brzmieć tak ciepło?) trzaskanie drewna. Nabrała więcej sił, tak od razu! Przyspieszyła kroku, wchodząc na jakąś polankę. Może mogłaby tu zostać na noc, dopóki nie minie zmrok? Głupia podbiegła po prostu do ogniska, rzuciła obok torbę i wyciągnęła do płomieni dłonie, próbując je ogrzać. Dopiero później zaczęła masować je, wszak torba wcale lekką nie była. Gdy zobaczyła, że nie jest sama, zlękła się niesamowicie, odskakując trochę do tyłu, tak że, spadła z kawałka drewna, na którym wcześniej siedziała.
Awatar użytkownika
Cztery Kroki
Posty: 28
Rejestracja: 17 kwie 2012, 16:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1810

19 lip 2012, 09:34

Gnoll właśnie kończył pakowanie całego sprzętu na powrót do plecaka, kiedy dotarł do niego zapach kolejnego intruza przy jego ognisku. Normalnie wyczułby go wcześniej, ale otaczające obozowisko zapachy poprzednich biwakowiczów przytłumiły jego węch. Tak jak poprzednio, zapach przypominał ludzki, ale było w nim coś, co nie pasowało do końca. Ostrożny Cztery Kroki upewnił się że włócznia znajduje się w zasięgu ręki. Wyczuwał tylko jedną osobę i – sądząc po zapachu – kolejną kobietę. Ale lepiej być przygotowanym. Odwrócił się od ognia, na który i tak nie patrzył wprost by nie stracić zupełnie możliwości widzenia czegoś w ciemności. Dostrzegł zbliżającą się niewielką postać i zmarszczył brew. Poczuł się lekko zaskoczony gdy ta najwyraźniej zagubiona i skupiona na własnych problemach mała samica podeszła do rozpalonego przez niego ogniska i nawet go nie zauważyła. To było nowe przeżycie dla gnolla. Zazwyczaj ludzie dostrzegali go od razu. Towarzyszyły temu też często okrzyki typu "na bogów! Co to jest?" albo "Uwaga, jakiś potwór!".

Tymczasem ta dziwnooka dziewczyna rzuciła swoje rzeczy na ziemię i usiadła sobie, zaabsorbowana ogniem i ignorująca jego obecność. Zaczął się wręcz lekko niepokoić. Mogło to bowiem oznaczać że nie traktowała go jako jakiekolwiek zagrożenie. Mogła być czarownicą albo czymś…
Na szczęście po chwili dziwna dziewczyna dostrzegła go, obudziwszy się z zamyślenia. I świat potoczył się normalnymi torami. Przerażenie na twarzy, gwałtowne odsunięcie. Samica nie była więc ani obłąkana ani groźna, a jedynie nieporadna i nieprzytomna. Przypominała mu trochę bezradne Szczenię, ale nie był na tyle głupi by się zupełnie odprężyć albo zawierzyć temu wrażeniu.

Gnoll przysunął nieco łeb w jej stronę i pociągnął nozdrzami, łapiąc zapachy przestraszonej towarzyszki. Kojarzył je. W Aldhal wielu ludzi pachniało morzem. Sól, pot, tani alkohol, ryby. Zapach rybaków i żeglarzy. Chociaż pot nie był jej, a do tego inny zapach sugerował że zapewne była jedną z tych, jaką ludzie nazywali "dziewkami portowymi". Gnoll zastanawiał się co taka robiła z dala od portu.
Wyprostował się i ziewnął, ukazując garnitur ostrych kłów i zwijając język jak pies. Przybyła nie wydawała się groźna, ale to nie znaczy że pozwoli by broń znalazła się poza zasięgiem jego dłoni.
Kto ty? – warknął, bo inaczej mówić nie do końca mógł. Spoglądał na nią badawczo, z pewną nonszalancją sugerującą że co prawda mógłby ją rozgryźć jak patyk, ale jak na razie nie ma dość powodów by się tak wysilać.

Awatar użytkownika
Aaliz
Posty: 13
Rejestracja: 08 lip 2012, 21:36
GG: 37550203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31102#31102

19 lip 2012, 10:22

Aaliz i groza – to chyba najlepszy żart wszech czasów. Nie potrafiłaby nikogo zranić! Na pewno zaczęłaby bezsensu gadać, aby jako tako wybić przeciwnika. W końcu lepiej było opowiadać o pogodzie niż zacząć płakać i błagać o życie. A też napadać na istotę, która była więcej niż dwa razy od Aaliz wyższa było jakąś abstrakcją. Dlatego też po prostu zaczesała swoje falowane włosy do tyłu, próbując dokładnie zobaczyć, kogo wcześniej przeoczyła.
Cóż to za istota? Rzeczywiście jest lekkomyślna. Jeśli paliło się ognisko, zdecydowanie samo nie wsiąknęło ognia z powietrza i bum powstało palenisko. Była olbrzymia. Aaliz nawet pociągnęła nogi do siebie, patrząc nań z lekkim zainteresowaniem. Czy pies może być tak duży? Mieć sprawne dłonie, posiadać torbę i takie duże zęby? Aaliz pragnęła tylko troszeczkę ciepła, bez kłopotów. Wiatr był taki silny na statku… Podniosła kaskadę rzęs, żeby przyjrzeć się postaci. Musiała przecież ocenić sytuację. Jak bardzo jest w niebezpieczeństwie? Waleczność istoty zobaczyła dzięki bliźnie na pysku i lekko naderwanym uchu. Jak miała pokazać, że chce być tylko przyjacielem? Nie przeciwnikiem! Chciałaby mieć kogoś, kto jest stąd i byłoby miło, gdyby nie chciał zjeść biednej Aaliz.
Gdy tylko przysunął łeb w jej stronę, dziewczyna wstała na równe nogi, lekko się chwiejąc. Spojrzała mu prosto w oczy, dokładnie tak jak się nie powinno patrzeć "psu", zauważając, że również tak jak ona ma nietuzinkowe oczy. Kiedy ziewał, mogła zobaczyć cały arsenał jego zębów. Wtedy wyrosły jej skrzydła. Zaczęła się bać. Nie chciała, aby jej ręka znalazła się między siekaczami.
Nie jestem smaczna – ostrzegła, unosząc rękę ku górze, ale zaraz ją cofnęła, zdając sobie sprawę, że tak może łatwiej za nią złapać. – Naprawdę, obiecuję Ci, Panu, Ci, Panu – zaczęła się miotać, nie wiedząc, jak ma się zwracać do danej istoty. – Paskudnie smakuje! – dodała, poprawiając sukienkę, która troszkę się obwiązała wokół szczupłych nóg.
Nawet przez to podeszła krok bliżej, chcąc dokładniej przyjrzeć się postaci. Nigdy nikogo takiego nie spotkała! Lekko się uśmiechnęła, tym jakże bystrym odkryciem. Krwistoczerwonymi tęczówkami badała sylwetkę istoty. Miała taką ochotę go dotknąć! Zobaczyć, jakie ma futro. Podeszła kolejny krok.
Aaliz jestem. A Ty, Pan? – rzekła sympatycznie, znów się miotając. Ty niewychowana dziewko portowa!
Awatar użytkownika
Cztery Kroki
Posty: 28
Rejestracja: 17 kwie 2012, 16:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1810

19 lip 2012, 10:42

Strach jaki okazywała dziewczyna był dla gnolla znany, zwyczajny i zupełnie naturalny. Większość osób reagowała tak na gnolle, a przynajmniej za pierwszym razem. Na jej szczęście gnoll nie wydawał się bojowy. W końcu jaką korzyść mogło mu przynieść skrzywdzenie jej? A problemy i owszem. Ludzie znajdą samicę z rozgryzionym gardłem i nagle wszyscy patrzą na niego podejrzliwie. Nie, bez powodu nie będzie się w takie problemy pchać. Cztery Kroki obejrzał ją dokładnie i badawczo, chociaż z jego punktu widzenia nie było wiele do oglądania. Tylko te oczy takie dziwne…
I wtedy nagle dziewczynie wyrosły na plecach skrzydła. Zaalarmowany gnoll poderwał się na nogi, a włócznia znalazła się w jego łapie z zaskakującą szybkością. Drapieżny pysk wykrzywił się lekko. Ostrze skierowane było w Aaliz, ale jeszcze nie atakował. Metalowe zakończenie było jednak gotowe do morderczego pchnięcia.
Gnoll warknął coś w swoim języku.Aaliz raczej nie znała gnollowego, ale mogła się domyślić że nie było to "Ojej, demon. Jak miło!". Cóż się dziwić,skoro tajemnicza samotna podróżniczka zaczyna nagle wypuszczać dodatkowe części ciała? Najwyraźniej Aaliz nie była do końca tym na co wyglądała, ale przynajmniej wyjaśniła się sprawa jej niezwykłych oczu.
Cztery Kroki zignorował jej zapewnienia o własnej niesmaczności. Częściowo dlatego że słyszał je wielokrotnie, ale głównie dlatego że był zbyt przejęty. Nie odpowiedział też na jej pytanie dotyczące imienia. Tą sprawę zostawi na później. Najpierw chciał coś wyjaśnić.
Co ty jesteś? – Warknął ostrzem włóczni wodząc w powietrzu.
Awatar użytkownika
Aaliz
Posty: 13
Rejestracja: 08 lip 2012, 21:36
GG: 37550203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31102#31102

20 lip 2012, 11:23

To nie był strach związany z tym, jak wyglądał gnoll. Aaliz uważała, że każdą rzecz, nawet tę największą, można załatwić pokojowo. W końcu po co komu niepotrzebny wylew cennej krwi? Miała one swoje miejsce w żyłach, tętnicach i sercu. Ta młoda dziewczyna była po prostu ciekawa, z kim tak naprawdę rozmawia. Zawsze interesowały ją inne rasy, wszak ona sama nie do końca wiedziała, kim tak naprawdę jest i w ogóle co jeszcze istnieje na tym świecie. Przecież mogli się zawsze zaprzyjaźnić!
Aaliz przestraszyła się jednak postawy rozmówcy. Rzadko kiedy ktoś na nią warczał. Dziewczyna nie wiedziała, że tylko tak może "mówić". A potem wskazywał na nią włócznią i w dodatku machał nią w powietrzu. Już widziała w spowolnionym tempie jak sięga jej gardła, a krew tryska na wszystkie strony świata. Jej najbliższa broń, którą jako tako mogła się bronić, leżała w torbie jakieś trzy kroki od nich. Na pewno to nie była dlań korzystna sytuacja.
Bała się, więc i "wyskoczyły" jej skrzydła. W końcu tak naprawdę stała na przeciwko obcej istoty, zupełnie nic o niej nie wiedząc, bez broni, bez jakichkolwiek umiejętności samozachowawczych i jedyne, o czym myślała to to, czy ma miękkie futerko.
Chyba demonem – odpowiedziała, nie cofając się ani o krok i patrząc na niego swoimi tęczówkami. Próbowała nawet zapamiętać dokładnie, jak wygląda włócznia, lecz nie była w stanie. Opanował ją dziwny strach. Nie wiedziała, do czego może posunąć się postać i czy tak naprawdę nie jest jakimś "pożeraczem demonów", który wędruje od wioski do wioski i je zabija.
Przestań, boję się i to dlatego. Nie zrobię Ci krzywdy, obiecuję. – rzekła cicho, dotykając lekko włóczni i opuszczając ją na dół. Naprawdę miała pokojowe zamiary. Jedyne co pragnęła mu ukraść, to troszeczkę ciepła z ogniska.
A Ty kim jesteś? – dodała zaraz, chcąc zapamiętać "nową rasę". Czy będzie mogła kupić jakiś podręcznik, aby nie być już całkowicie zieloną w tym świecie?
Awatar użytkownika
Cztery Kroki
Posty: 28
Rejestracja: 17 kwie 2012, 16:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1810

20 lip 2012, 11:43

Gnoll nie ufał obcym. W ogóle. Nie napotykał wielu przyjaznych istot więc każdy obcy był traktowany jako zagrożenie do momentu gdy okazało się że jest inaczej. Był do tego, szczerze mówiąc, rasistą. Ale rasistą absolutnym, traktującym z niechęcią każdą rasę oprócz swojej. Zwłaszcza jeżeli napotkana istota nie miała na tyle przyzwoitości by wyglądać "po swojemu" przez cały czas. Do tego sama przyznała że jest demonem. Co prawda gnolle nie posiadały nigdy szczególnie bogatej wiedzy na temat demonologii, ale rozumiał że są to swojego rodzaju złe duchy. A złe duchy są… no złe. Sprowadzają choroby, płoszą zwierzynę, wyjaławiają ziemię i sprowadzają złe sny. Tak mówił szaman jego klanu. Dlatego jej wyznanie wcale go nie uspokoiło.
Chociaż z drugiej strony, jej strach pachniał prawdziwie. I powiększał się gdy ostrze skierowało się w jej stronę. Obiecała nie robić mu krzywdy, ale na ile można ufać złym duchom? Szaman mówił że są złośliwe i kłamliwe. Chociaż ta pachniała jak człowiek, coś w jej zapachu było innego. Cztery Kroki miał zgryz. Oczywiście nie pozwolił jej dotknąć ostrza włóczni. Gdy zbliżyła dłoń, odsunął ją poza jej zasięg. Kto wie czy nie przeklęła by broni albo coś.
Z drugiej strony, narażać się złym duchom też nie jest rozsądnie. W końcu Kroki zdecydował.
Trzymaj się daleko. Druga strona ogień. – wskazał miejsce po przeciwnej stronie ognia. – Robi sztuczki, włócznia w oko.
Prychnął w sposób który dla człowieka byłby odpowiednikiem splunięcia. Nie spodobała mu się towarzyszka i nie ufał jej, ale zdecydował się jej nie przeganiać, jeżeli będzie się zachowywać rozsądnie.
Nie był pewien czy powinien zdradzać jej swoje imię. Duchy mogły zrobić z kimś nieprzyjemne rzeczy jeżeli znały jego imię. Ale w końcu uznał, że może zdradzić jego część, zwłaszcza że nie było w jego ojczystym języku.
Ja Cztery Kroki – wskazał na siebie z niejaką dumą. W końcu otrzymał takie imię nie bez powodu.
Awatar użytkownika
Aaliz
Posty: 13
Rejestracja: 08 lip 2012, 21:36
GG: 37550203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31102#31102

20 lip 2012, 15:10

To było zrozumiałe, że jeśli nagle istocie, która patrzy na świat krwistoczerwonymi tęczówkami, wyrastają skórzane skrzydła, może ona szykować się do ataku. Jednak to w Aaliz było nietuzinkowego. Ona sama nie bardzo wiedziała, co robi demon. Oczywiście znała swoje źródła mocy i czuła, kiedy słabnie, a kiedy przybiera na sile, ale nie była pewna, skąd te tęczówki, czy może mają jakieś dodatkowe "gratisy". Gnoll był od niej więcej niż dwa razy wyższy! Może Aaliz naprawdę wyglądała na głupiutką, ale naprawdę nie chciała go atakować. Czuła się zagubiona, a teraz, gdy celował w nią włócznią, dodatkowo prawdziwie przerażona. Aż cofnęła się o krok, widząc jego błysk w oczach. Przecież wcale zła nie była! Nikt na nią nie narzekał, raczej.
Nie potrafiła zabić dla siebie jakiejkolwiek zwierzyny, a jedyne co chciała zrobić z gnollem, to go pogłaskać i popytać, gdzie mogłaby się zatrzymać. Na pewno ma to miękkie futerko! Pragnęła poznać jego historię – skąd blizny, naderwane ucho. Albo to dlaczego jest tak negatywnie nastawionych do obcych niewiast.
Dobrze, spokojnie. – rzekła, opuszczając dłonie, kiedy zabrał włócznie. Wciąż w nią mierzył. Już wiedziała, jak może się czuć zwierzyna, gdy patrzy na nią "myśliwy" tym swoim wzrokiem. Wolnymi krokami zaczęła iść do przeciwnej strony, nie spuszczając go z oczu. W razie czego musiała się bronić; jednak tak, aby nie zrobić mu krzywdy.
Nie będzie żadnych sztuczek… – dodała, uśmiechając się lekko. Nawet słysząc to prychnięcie, nie nastawiła się negatywnie do istoty. W pełni go rozumiała. Może demony to tak naprawdę były złe duchy? Usiadła ponownie na pieńku, przysuwając do siebie ostrożnie torbę. To właśnie na niej wyciągnęła nogi, które prawdę mówiąc były obolałe od długiej wędrówki.
Cztery Kroki, opowiesz mi coś o tym mieście? – spytała uprzejmie. Zbliżyła dłonie do ognia, uważając, żeby się nie poparzyć. Czy naprawdę powinna się bać i rozpocząć etap "ucieczka natychmiastowa"? Och, rany, ale była głodna.
Awatar użytkownika
Cztery Kroki
Posty: 28
Rejestracja: 17 kwie 2012, 16:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1810

20 lip 2012, 15:30

Przez cały czas gnoll uważnie ją obserwował, szukając jakiegokolwiek powodu by podjąć walkę. Jednak na szczęście półdemonica nie robiła nic podejrzanego. Gdy usiadła przy ogniu, Cztery Kroki opuścił broń i także usiadł na swoim miejscu. Włócznię jednak odłożył na bok tak, by w razie czego była gotowa do natychmiastowego użycia. Przeszedł z agresywnej obrony do zwyczajnej podejrzliwości. Nie wyglądał na pluszaka do głaskania. Prędzej na dzikie zwierzę, które zupełnym przypadkiem zostało obdarzone inteligencją i otarło się tu i ówdzie o cywilizację. Prawda jednak była taka, że brakowało mu nieco własnego stada i chyba tylko dlatego nie odrzucił towarzystwa z miejsca.
Czujne spojrzenie nie odrywało się od niej, gdy gnoll znów wziął się do przerwanego pakowania. Przyszykował sobie koc żeby mieć na czym leżeć w nocy, chociaż jeszcze nie zbierał się do snu. Zwłaszcza że niezwykła dziewczyna zaczęła mu zadawać pytania. Nie był dobrym towarzyszem rozmów. Mówił mało i prostym językiem. Nie podobała mu się świszcząca i piskliwa mowa tutejszych ludzi. Nie miała w sobie ducha, jak jego ojczysty język.
Miasto. – Wzruszył ramionami. Gest który mimowolnie załapał w czasie podróży przez ludzkie krainy. Dla niego wszystkie miasta były podobne. Kamień, tłok, ludzie, smród i pełno niezrozumiałych zasad i kłamstw. Polityka i gospodarka nie były w polu jego zainteresowań. Dla niego miasta różniły się głównie rozmiarem i umiejscowieniem. Wskazał na kierunek z którego przybył – Al-d -hal. Rybacy. Statki i ryby.
Pokazał w drugą stronę, tam gdzie zmierzał szlak.
Nalin. Nie znam. Przechodzę tylko. Dalej Wole-vai. Duże miasto. Dużo ludzi. Smród. Tam ide.
Po tym wyczerpującym tłumaczeniu znów zaczął się jej badawczo przyglądać, a od czasu do czasu pociągać nosem. Gdy minął pierwszy szok i zaskoczenie zaczęła go napotkana osóbka interesować.
Awatar użytkownika
Aaliz
Posty: 13
Rejestracja: 08 lip 2012, 21:36
GG: 37550203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31102#31102

24 lip 2012, 11:10

Uważna obserwacja ją troszeczkę peszyła. Sama już przestała się obawiać gnolla. Wszak jeśli chciałby się rzucić jej do gardła, dawno by już to zrobił. Sama też nie miała pojęcia, co mogłaby zrobić podejrzanego. Wszystko, co wyglądało na agresywne, z jej strony były po prostu ciekawością. Zwłaszcza, że Aaliz walk unikała jak ognia, a jeszcze bardziej sytuacji konfliktowych. Po prostu nie widziała w nich sensu. Czy nie można było załatwić czegoś na podstawie ugody?
W ogóle dlaczego miałaby robić cokolwiek swojemu rozmówcy? Było to tak absurdalne myślenie. Był stworzeniem, dzięki któremu nawet nie mogła podrosnąć na sile. Chciała już zacytować "skończ waść wstydu oszczędź", przez te baczne obserwowanie. Te spojrzenie wcale nie było z tych "przyjemnych". Aaliz zaczęła czuć się niechciana i do tego jakby była jakimś łotrem, gwałcicielem niewinnych dzieci!
W Wolevil, jest tam wiele ludzi takich jak ja?ludzi, a to dobre! Bo człowieki, jak to było w pewnej bajce, też zapewne mają skrzydełka. Wbrew pozorom Aaliz chciałaby w końcu być tą "normalną". Ukrywać swoje prawdziwe "ja", aby zaznać chwilę spokoju. O tak, to było jej marzenie na dzisiejszy wieczór. Czy jest jakaś spadająca gwiazda?
Skąd Ty pochodzisz? – spytała.

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 10 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 10 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.