Gęstwiny przy Dziwnym Trakcie

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

Gęstwiny przy Dziwnym Trakcie

25 lip 2012, 17:50

Przy trakcie, łączącym stolicę Autonomii – rozwijające się, potężne miasto Wolenvain – oraz zniszczoną wioskę – ruiny Varti – rośnie sporych rozmiarów, gęsty las. Wielkie, wiekowe drzewa, pochylają się nad drogą, rozkładając nad nią baldachim potężnych gałęzi, rozszczepiających światło na słabe promyki tu i tam. Głucha cisza, która roznosi każdy odgłos na sporą odległość, dodaje temu miejscu spokoju i harmonii, tak bardzo potrzebnego komuś, kto większość życia spędził wśród zgiełku miasta.
Wśród drzew swoje życie od zawsze prowadzą przeróżne gatunki ptaków, grających koncert niemal bez przerwy. Pomniejsze zwierzęta przemierzają runo leśne, szemrają w ściółce i wdrapują się po wysokich pniach, niezwykle czujne na jakikolwiek ruch czy odgłos w pobliżu. Im dalej w las, tym atmosfera staje się bardziej tajemnicza, drzewa rosną gęściej, światła do runa dociera mniej. Gdzieniegdzie można znaleźć kępki paproci wśród których skrywają się te najmniejsze zwierzęta. Jagody, jeżyny, dzikie maliny, borówki… To tylko mały procent z tego, co w lesie może znaleźć wprawne i znające się na tych sprawach oko.


Z tego miejsca możesz udać się do:
Ruin bramy zachodniej Wolenvain;
Traktu południowego.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

12 cze 2013, 23:12

MG

Tak, Darrian mógł wyczuć, że dziewczyna ciągle i nieustannie uderza w te samo miejsce, niczym mało bystra dziewuszka, która najwyraźniej ignorowała jego rady. Tak więc, wszystkie reakcje ze strony Ali mogły się magowi wydawać monotonne, przewidywalne…A przynajmniej do czasu, gdy nie poczuł, jak w jego barierze nie pojawiła się nagle luka.
-Co do….
Nie wielka, jednak będąca przebiciem przez jego ochronę, która w tym momencie była dziurawa w niewielkim i nie zagrażającym stopniu, lecz gdyby Alia była zapewne kimś bardziej wprawionym i potężnym, byłby to nie lada zagrożenie.
W każdym bądź razie samej Alii udało się rozbić drobne pęknięcie do wyrwy na pół łokcia. Było to zapewne bardzo budujące dla dziewczyny, jednak nie mogła nacieszyć się w tym pełni, gdyż nagle poczuła wielką słabość która ogarnęła jej osobę. Nie była już w stanie utrzymać mentalnego połączenia z Darrianem. Jej świadomość wróciła do ciała które zachwiało się i upadło na pupką na trawę. Trochę kręciło jej się w głowie, no ale czym to jest, skoro w pewnym sensie osiągnęła to co chciała! Fakt, wypadałoby popracować nad jakąś efektywnością, jednak ważne jest, że dziś nauczyła się na czym polega cała sztuka.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

16 cze 2013, 14:12

// Mało czasu na pisanie ale napisałem.

– Chyba niedoceniałem nas albo przeceniałem ją. – Pomyślał Darrian. Sam w sumie nie wiedział czy okazał się silniejszy w tej kwestii niż zakładał czy dziewczyna po prostu była tak słaba. Oba wytłumaczenia miały swoje plusy, ale chwilowo liczyło się to, że Alia była na krawędzi swoich zdolności.
– Znajdź miejsce, w którym w końcu się przebiła, ja upewnię się, żeby tu nie zemdlała. – Wydał w myślach polecenie skierowane do Rinej, mając nadzieję, że ta zda sobie sprawę z faktu, że wypada zająć się słabością w ich obronie i nie będzie i daruje sobie narzekanie na temat wydawania jej poleceń czy czegoś w tym stylu. Przynajmniej docinków na temat faktu, że dziewczyna jednak się przebiła nie musiał się obawiać, w końcu sam wdarł się do umysłu Wiedźmy o wiele łatwiej a, poza tym fakt, ile czasu i energii zajęło to Alii, w końcu każda bariera musiała ustąpić.
Pół-elf wstał z ziemi, otrzepał się z trawy i liści, po czym skierował kroki do dziewczyny, która przed chwilą wylądowała na trawie, by przy niej przyklęknąć i zacząć mówić.
- Nadal masz przed sobą kawał drogi, ale robisz postępy. - Zacznie, bez złości, ale i bez współczucia w głosie. - Nie powinno być tak źle, wstawaj. – Doda, by następnie samemu się wyprostować i podać jej rękę aby mogła łatwiej wrócić na nogi. Miał nadzieję, że dziewczyna będzie w stanie pozwalającym ją teraz wykorzystać jako obiekt ćwiczeń dla Rinej, ale to się dopiero miało okazać.
- Masz dość sił, żeby teraz zagrać role worka treningowego zamiast mnie?
Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

19 cze 2013, 00:52

// To miało być zwięzłe. Może się połapiesz, bo trochę namotałam.

Siedziała na trawie, starając się jak najszybciej zregenerować stracone na ćwiczeniu siły. Wiedziała, że energia nie wróci do swojego poprzedniego stanu natychmiast, jednak żeby mag zdolny był funkcjonować, musi umieć radzić sobie ze spadkami mocy, jak może. Przy nazwaniu Alii czarodziejką stuprocentową niektórym prawdopodobnie na chwilę zawiesi się głos, a oni sami się zastanowią, czy dziewczyna nie umiejąca jeszcze pewnych, choćby dla innych podstawowych, rzeczy może zostać ochrzczona takim mianem. Nie zmieniało to jednak faktu, że odbudowanie energii było dla niej w tej chwili ważne.
Nie wykonywała żadnych zbędnych ruchów, pozwalając sobie na chwilę odpoczynku. Mimo, iż nie do końca przebiła się przez barierę Darriana, była z siebie względnie zadowolona. Tak, mogło jej pójść lepiej, mogła się przebić za pierwszym razem, udowadniając mężczyźnie, że stać ją na naprawdę wiele. Jednak najwyraźniej tak nie było i oboje musieli się z tym faktem pogodzić. Uśmiechnęła się pod nosem, czując się coraz lepiej.
Gdy mag kucnął koło niej, mówiąc, otworzyła oczy, obserwując jego twarz. Nie widziała na niej negatywnych emocji, nie doszukała się tego także w tonie wypowiedzi. Kawał drogi przed tobą, Alio, ale robisz postępy, widzisz? To już coś.
Czy da radę robić teraz za worek treningowy? Cóż, jest mu to winna. Bądź co bądź, dotrzymując swojej części umowy, uczy ją czegoś nowego. Teraz jej kolej. Przyjęła wyciągniętą dłoń – nie widziała powodu, by odmówić oferowanej jej pomocy.
Stanęła na nogach, po czym na chwilę zamarła, chcąc upewnić się o stabilności swojej postawy. Nie zauważyła jednak, by w najbliższym czasie z przyczyn wywołanych swoimi działaniami miałaby osłabnąć. Czy tak się stanie, gdy Darrian z Rinej zaczną ćwiczyć? Cóż, to dość prawdopodobne. Wzruszyła lekko ramionami, rozluźniając je.
Daj mi chwilę, jeśli możesz.
Nie czekając na odpowiedź, powoli uspokajała się, przygotowując do służenia jako worek treningowy. Może jej nie zabiją. Może. Nie widziała jednak powodów do zwlekania. Była w miarę rozluźniona, energii miała coraz więcej. Wróciła spojrzeniem do mężczyzny.
Szybko się regeneruję. Widać, teraz na mnie kolej. Co mam robić? I co masz zamiar ćwiczyć?
Spokojnie czekała na instrukcje i chociaż szczątkowe wyjaśnienia na temat tego, co mag ma zamiar na niej przetrenować. A, prawdopodobnie, nie tyle mag, co jego umysłowa współlokatorka. Mimo, iż kobieta nie przepadała za dziewczyną, ta miała szczerą nadzieję, że mężczyzna utrzyma Rinej w ryzach na tyle, by Alia pod koniec dnia nadal była w pełni władz umysłowych i fizycznych.
Spojrzała nieco nieufnie na Darriana.
Tylko mnie nie zabijcie.
Dodała to tak dla zasady, na wszelki wypadek. Miała przykre wrażenie, że jeśli osobliwa parka dwóch osób w jednym ciele będzie ciała ją zgładzić, zrobi to bez względu na jej prośby, groźby czy układy.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

21 cze 2013, 18:39

Darrian miał pewien bardzo konkretny pomysł w kwestii tego co chciał wypróbować. Sztuczka Alii z zapominaniem wymagała skupienia na kilku rzeczach na raz, jednocześnie trzeba było poruszać się po czyjejś głowie, usuwać wspomnienia i wyobrażać sobie obraz, który się wstawi w miejsce usuniętej myśli. Tak się jednak składa, że posiadanie dwóch świadomości na raz ma tendencję do ułatwiania życia, jeśli chodzi o zajmowanie się kilkoma rzeczami jednocześnie.
- Spróbujemy odtworzyć tą twoją sztuczkę z zapominaniem. Zapomnisz o tym upewnianiu się czy aby na pewno cię nie zabijemy. – Oświadczył Pół-elf. Jej główna zdolność była całkiem przydatna a skopiowanie jej byłoby nadzwyczaj przydatne. – Możesz usiąść, oprzeć się o coś, nie ważne. – Dodał, odsuwając się jednocześnie o kilka kroków do tyłu i zamiast bezczynie czekać aż Alia zrobi… cokolwiek, miał zamiar wytłumaczyć Rinej co planował.
– Więc tak, wchodzisz jej do głowy i dobierasz się do momentu, w którym rzuciła w nas tym nieufnym spojrzeniem. Następnie postaraj się sprawić, by o tym zapomniała a tym czasem ja wyobrażę sobie scenkę zastępczą i zostawię ją na miejscu jej własnej myśli. – Oświadczył w myślach do swojej nieodłącznej towarzyszki, która szybko z jego nastawienia do tej mentalnej wiadomości wyczuła, że nie przejmował się tym, jeśli coś, im nie wyjdzie i z dziewczyną coś się stanie. Krótko mówiąc, podobało jej się takie podejście, ale nie sądziła, by celowe czegoś popsucie spotkała się z jego aprobatą, niestety.
– Może to ja powinnam się zająć jej nowymi wspomnieniami, wymyśliłabym wam coś… ciekawego. – Odparła Wiedźma swoim markowym tonem łączącym uwodzicielstwo z sarkazmem co Darrian kompletnie zignorował, przez chwilę w ogóle nie odpowiadając, a następnie po zebraniu myśli rzucając krótkie – Do roboty.
Rinej nie mogła zaprzeczyć, że sprawianie, by ktoś zapominał o jakiejś rzeczy mogło się okazać przydatne, więc postanowiła ustąpić i zrobić to czego chciał jej nosiciel. Na jego komendę miała zamiar zaatakować umysł Alii, uderzając w cokolwiek co zostało z jej barier w tej chwili osłabienia i starając się w jej głowie wyszukać najświeższych wspomnień a konkretnie tego, które miała usunąć. Skupi się na obawach dziewczyny wobec ich dwójki w swoich poszukiwaniach, w końcu miała odnaleźć moment, w którym ta przypominała, im, by jej nie zabić.
Darrian w tym czasie, natomiast tworzył w myślach nowe wspomnienie, zaczął od wspomnienia samej polany, na której się znajdowali i dodał do niej obraz samego siebie stojącego około dwóch metrów od miejsca, z którego na polanę padało spojrzenie w tym wspomnieniu. Cała scenka trwała tylko kilka sekund i służył ćwiczeniu, więc o szczegóły nie dbał za bardzo, dodając tylko naprędce dźwięk szumu liści do obrazu. Nadal wszystko jednak zależało od Rinej, a raczej tego czy uda jej się odszukać wybrane wspomnienie, Pół-elf niestety obawiał się, że ta postanowi w razie czego usunąć cokolwiek, gdy uzna, że zajmuje jej to za dużo czasu. Z samym usuwaniem nie powinna mieć przynajmniej problemu, widziała jak Alia to robiła i sama miała doświadczenie w grzebaniu ludziom w głowach, by być w stanie zaadaptować je do tego jak magia działała na Lewiatanie po wcześniejszym pokazie.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

28 cze 2013, 00:40

MG

Alia mogła być naprawdę z siebie dumna, bo choć nie wyszło jej za pierwszym razem, to mimo wszystko dokonała czegoś, czego nigdy wcześniej nie próbowała. Była to dla niej zupełna nowość. Choć nie było w tym nic dziwnego. W końcu była uzdolniona magicznie. Jednak prawdopodobnie nie zdawała sobie sama z tego sprawy, jakim wyczynem właściwie było to, co osiągnęła oraz jak wiele kosztował ją ten upór. Wyczerpała bowiem duże pokłady swojej magii, które nie regenerują się w przeciągu kilku chwilach, a są odczuwalne w sposób namacalny dla ciała – zmęczenie i osłabianie. Krótka chwila wytchnienia nie wiele dała, gdyż Alia czuła się jak po lekkim maratonie. Najwyraźniej regenerowała się wolniej niż przypuszczała, albo po prostu po raz pierwszy od dawna była zmuszona użyć takiej ilości magii.
W każdym bądź razie teraz ważniejszą kwestią były zamiary Darriana, który chciał wykorzystać Alię-oczywiście za jej zgodą. Jak na razie. Tak więc, gdy dziewczyna wypowiedziała ostatnie słowa, Darian jak na komendę przeszył jej umysł dostając się do wnętrza. Rinej, przeczesywała jej myśli z przeszłości. Nie było to dla niej trudne, bo opierało się na zasadach działania telepatii, a wspomnienie świeże niczym cieplutkie bułeczki które swoją drogą obecnie chętnie bym wpierdoliła bo głód ;_;. Znalazła pożądany fragment wspomnienia. Skasowała go. Zrobiła to na tej samej zasadzie, co chwilę wcześniej Alia, która skasowała wspomnienie patyka. Nic prostszego. Wiedźma naturalnie korzystając ciągle z chwili, zastanawiała się, czy nie pójść dalej i "przypadkiem" nie skasować wspomnienia, czy też raczej umiejętności połykania śliny. Od tak, po prostu sprawić by Alia uroczo śliniła się, a jej zawartość ust skapywała jej po brodzie. Nieustannie. Z zazdrości. Acz, w ostatniej chwili Rinej się powstrzymała, wyobrażając sobie kolejną awanturę półelfa. Następnie tak, jak chciał wykreował nowe wspomnienie, które, tak jak chciał zastąpiło stare…
Alia czuła jedynie obecność w swoim umyśle Darriana. W pewnej chwili poczuła zamroczenie, ból…który sprawił, że aż musiała przymknąć oczy, a gdy je otworzyła…ból zniknął, zamroczenie również oraz wspomnienie krzywego spojrzenia również. Było po prostu dla Ali tak, jakby się najzwyklej w świecie zgodziła być workiem, wszystko się zaczęło, trwało kilka sekund i skończyło się chwilowym bólem, roztargnieniem. Bez żadnych krzywych spojrzeń…
Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

01 lip 2013, 14:35

Potrząsnęła głową, pozbywając się resztek bólu oraz wrażenia, że ktoś nadal tam przebywa. Jej zgoda na użycie jej jako worka treningowego nie zmieniała faktu, że posiadanie drugiej osoby w strefie zazwyczaj prywatnej i niedostępnej, jaką był umysł, nie należała do rzeczy najprzyjemniejszych i najbardziej przez Alię pożądanych.
Skończyłeś, prawda? Bo tak nie do końca…Nie do końca orientuję się, co się stało.
To akurat była prawda. Dziewczyna czuła się otumaniona i niezbyt pewna, czy Darrianowi udał się czar – najzwyczajniej w świecie nie pamiętała szczegółów zadania. Ale chyba o to chodziło?
Dodatkowo, zmęczenie dawało jej się we znaki. Nadmiar wyczerpanej tego dnia energii sprawił, że czuła się nieco osłabiona i psychicznie, i fizycznie. Nie była przyzwyczajona do zużywania sporych ilości mocy w tak krótkim czasie, przez co czuła się po prostu źle. Jedyne, o czym teraz mogła marzyć, była chwila świętego spokoju dla regeneracji mocy.
Nie miała jednak zamiaru informować o tym Darriana. Przyczyna była prosta – nie chciała wyjść na słabą czy niedoświadczoną, mimowolnie starała się zrobić na magu jakiekolwiek wrażenie, by móc udowodnić, że nie jest dzieckiem, tylko nie taką znów złą prawie-czarodziejką. Wiedziała, że mimo zmęczenia, jeśli mag będzie chciał, by znów robiła za królika doświadczalnego, zgodzi się, nie okazując wyczerpania – nawet, jeśli miałoby jej to zaszkodzić.
Mówić nic, na dobrą sprawę, nie musiała, gdyż w jej postawie widać było efekty dzisiejszych ćwiczeń.Wzrok był zmęczony, ramiona nieco opuściła w dół, zgarbiła się lekko.
Niby to dla wygody, usiadła na trawie ze skrzyżowanymi nogami, licząc, że w ten sposób nieco odpocznie.
Robimy dzisiaj coś jeszcze?
Zachowywała neutralny wyraz twarzy, niezdradzający jej podejścia do sprawy, tego, czy ma ochotę dalej ćwiczyć, czy raczej wymięka na chwilę obecną.

// To miało być dłuższe i bardziej składne, ale jakoś nie idzie mi dziś myślenie. Wybacz.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

04 lip 2013, 14:55

// Wybacz Alia, niestety muszę trzymać się postaci, która jest zaprojektowana wokół wykorzystywania cudzych słabości.

Udało im się. Darrian był pozytywnie zaskoczony skutecznością działań Rinej, a to było delikatnie mówiąc, rzadkie zjawisko. Zakładał, że potrzebne będzie conajmniej kilka prób a teraz, po pierwszym podejściu, Alia stała otumaniona przed nimi, bez wiedzy na temat co właśnie się stało. Nie było sensu ukrywać pozytywnego zaskoczenia i Pół-elf pozwolił delikatnemu uśmiechowi zająć swoje usta.
– Chyba muszę zacząć się przyzwyczajać, że coś ci wychodzi. – Pomyślał, łącząc ze sobą pochwałę i zaczepkę, obie skierowane do jednej i tej samej osoby, siedzącej w jego głowie.
– Jeszcze nie raz cię zaskoczę, nie martw się. – Odparła Wiedźma, decydując się na odebranie swojemu nosicielowi satysfakcji z wpadnięcia w jego prowokację. Nie zdawała sobie jednak sprawy z faktu, że już samym tym faktem go ponownie zaskoczyła.
– Nie mogę się doczekać. – Odpowiedział, naśladując charakterystyczny, sztandarowy ton głosu Rinej, po czym skupił się ponownie na rzeczywistości. Alia była wyraźnie zagubiona a jej postawa zdradzała zmęczenie. Cała sytuacja przedstawiała jeden zasadniczy problem, Mag wyciągnął od niej wszystko, co miała do zaoferowania w tym momencie. Z umiejętnością sprawiania, by ktoś zapomniał o spotkaniu z, nim, mogli sobie pozwolić na eksperymentowanie na kimkolwiek, bez strachu o konsekwencje, o ile nie posuną się za daleko. Dziewczyna, natomiast nie miała niemal nic prócz kilku rad, które może i przekuje w coś użytecznego, ale nadal daleko było jej do bycia zagrożeniem.
- Widzę, że jesteś zmęczona, myślę, że możemy sobie darować. Sam też – tu przerwał aby zasłonić usta dłonią i cicho, acz nie prawdziwie ziewnąć - chętnie usiądę przez chwilę. – Dokończył, po czym ponownie usiadł na trawie, na przeciw swojej fizycznie obecnej towarzyszki. Teraz, po uśpieniu czujności, nadszedł czas na właściwe działanie.
– Nie wchodź mi w drogę. – Pomyślał szybko dla pewności, że mimo, iż Rinej raczej spodoba się to co planował, ta nie będzie przeszkadzać.
Plan Darriana był prosty, wprosić się do osłabionego umysłu dziewczyny tak cicho, jak to możliwe i skupić się na jej zmęczeniu. Następnie użyć swojej sztandarowej sztuczki i sprawić, by odczucie zmęczenia całkowicie ją opanowało i doprowadziło do snu. Nie powinien mieć z tym większych problemów z racji tego, że usunięte wcześniej przez niego wspomnienie powinno uśpić jej czujność a zmęczenie nie pozwolić jej na ewentualną obronę. Gdyby grzeczne podejście jednak nie podziałało, po prostu uderzy w umysł dziewczyny taką ilością energii jaką tylko da radę z siebie wykrzesać bez sprowadzania się do jej stanu. Powinno to ją, wtedy skutecznie obezwładnić przynajmniej na chwilę.
Kiedy już Alia nie będzie w stanie kontaktu ze światem, Pół-elf zostawi koło niej swój łuk ze strzałami, zabierając, za to jej sztylety, o których istnieniu łaskawie raczyła go powiadomić w Linoskoczku. Łuk był mu bezużyteczny, a nie chciał zostawiać jej całkiem bezbronnej w lesie, Rinej oczywiście się do tego przyczepi, ale jakoś sobie z tym da radę. Gdy zrobi swoje, odejdzie w las by wrócić do bycia wolnym strzelcem. // z/t się doda po MG poście jeśli wszystko wyjdzie.
Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

05 lip 2013, 15:25

// Ale komplikujesz, zła istoto.

Widziała zadowolenie Darriana z tego, że udało wykonać mu się sztuczkę bezbłędnie, za pierwszym razem. Nie czuła się specjalnie dobrze z tym, że ktoś grzebał jej w umyśle, dodatkowo wiedziała teraz, że utraciła któreś ze wspomnień. Zlekceważyła to jednak. Mężczyzna nie odzywał się chwilę – uznała więc, że rozmawia ze swoją, niewidoczną dla niej, towarzyszką. Nie wiedziała – nie mogła wiedzieć – o czym rozmawiali, więc postanowiła się odprężyć.
Ucieszyła się z przerwania ćwiczeń. Mag nie wydawał się szczególnie zmęczony. Uśmiechnęła się lekko po jego słowach, obserwując, jak siada naprzeciw niej. Mimo zmęczenia, starała się być względnie uważna, nawet podczas odpoczynku. Obecność obcego maga nie napawała jej optymizmem i zmuszała do zachowania choćby minimalnej czujności – wciąż, pomimo wszystko, nie była w stanie wykrzesać w sobie zaufania w stosunku do jego osoby.. Siedziała bez ruchu, czuwając.
Nie spodziewała się zdrady, musiała to przyznać przed sobą. Sądziła, że cała nauka, całe te treningi były obopólną korzyścią. On nauczył ją jednej rzeczy, ona pokazała mu swoją sztuczkę. A teraz okazało się, że to wszystko to był jeden wielki spisek. O tak, wiedziała już, o co chodziło temu draniowi. Wyciągnął ją na to odludzie, by, namotawszy jej w głowie obietnicami o magii, ogłuszyć ją i wykorzystać. Poznała to od razu, gdy tylko w swoim umyśle poczuła, jak ogarnia ją senność, a zmęczenie zdaje się przytłaczać, pomimo odpoczynku.
Nie była pewna, co niedawny partner w ćwiczeniach ma zamiar zrobić, lecz na pewno nie było to nic dobrego. Nie dała po sobie poznać jakichkolwiek efektów jego działań magicznych – Darrian mógł mieć złudne wrażenie, że jest dobrze, że ona nic nie widzi. Alia czuła rosnącą adrenalinę, spychającą zmęczenie na dalszy plan. Ułamek sekundy wystarczył, by podjęła decyzję o swoim dalszym postępowaniu.
Lekki napór innego umysłu nie ustępował. Była już przekonana, że mag atakował i nie miała zamiaru się poddać. W niewinnym, dziewczęcym umyśle poczęło rodzić się coś, czego nie znała. Autentyczny strach o własne życie, krew pulsującą w żyłach, przyśpieszone bicie serca. Nigdy nikogo nie zabiła, i nie chciała tego robić, jednak teraz nie przeszło jej to nawet przez myśl. Została zaatakowana i musiała walczyć o własne życie. Nie mógł jej zabrać tego, co potrafiła – tego, co osiągnęła po latach ćwiczeń i wyrzeczeń. I to dawało jej siłę.
Ratowanie własnej skóry było priorytetem, nie mogła się więc tak po prostu poddać dziwnym zabiegom człowieka, którego nawet nie znała. Na myślenie i roztrząsanie sprawy będzie czas, gdy wszystko się skończy. Teraz współczucie i inne altruistyczne odruchy, na skutek adrenaliny i nerwów, zastąpiło zdecydowanie i chęć przetrwania, nawet kosztem innych. Pchana impulsem, natychmiastowo zareagowała.
Napięła mięśnie, po czym, zrywając się do pozycji klęczącej, wydobyła zza pasa jeden ze swoich sztyletów. Od razu, w jednej chwili, odepchnęła się nogami od ziemi, rzucając całym ciężarem na Darriana. Ostrze, trzymane przez nią w prawej dłoni popchnęła w kierunku szyi złego czarodzieja.
Cały atak trwał dosłownie sekundy, mogła więc liczyć, że zaskoczenie będzie działało na jej korzyść. Jeśli atak umysłowy nie ustał po udanym ciosie, gotowa była natychmiastowo dobić napastnika. Bo nim właśnie był. Wrogiem, napastnikiem, życzącym sobie jej śmierci, chcącym ją wykorzystać. Oddychała szybko, czując, że ubranie lepi jej się do ciała.
Przeżyć. Tylko tego pragnęła, postawiona w sytuacji bez wyjścia.
Awatar użytkownika
Urlos
Posty: 289
Rejestracja: 21 sie 2012, 20:51
Lokalizacja postaci:
GG: 8392405
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2165

11 lip 2013, 02:00

MG:
Alia i Darrian

A wszystko miało być tak pięknie. Zarówno w planach Darriana, jak i Alii. Ten pierwszy po prostu chciał obezwładnić dziewczynę i ukraść jej broń, a ta druga – chyba tylko ona wie, czego chciała przed atakiem maga. Wszystko jednak poszło nie tak i dla jednej i dla drugiej strony – niestety.

Darrian miałby o wiele łatwiej, gdyby próbował pozostać w jakimkolwiek , minimalnym nawet kontakcie mentalnym z Alią po "pomocy", którą zaoferowała Rinej. Jednak nie zrobił tego. Ot, zakończyli czynność i tak samo kontakt mentalny. Szybko się okazało, że jego intencje nie były w pełni szlachetne. Chciał zaatakować i obrabować (częściowo) dziewczynę.

W momencie, gdy brązowowłosa odpoczywała na ziemi, lis robił swe podchody. Szybko jednak zdał sobie sprawę, że coś jest nie tak, jak być powinno. Jak to możliwe, że czynności, które robił od lat, teraz nie odnosiły skutku? Delikatne pieszczenie umysłu wywołało taki efekt, jakby piórem próbować zrównać górę. Nieco silniejsze poczynania sprawiły, że niczego nowego się nie dowiedział. Z jakichś przyczyn nie mógł się po prostu wedrzeć do umysłu istoty tak łatwo, jak zawsze.

Złe intencje zostały wykryte. Delikatny, młody (nawet jeśli zmęczony) umysł był w stanie rozpoznać nienaturalne oddziaływanie. Obce działania nietrudno było zlokalizować. W końcu przed Alią stał mag. Po zmęczonej twarzy i zamkniętych oczach trudno rozpoznać emocje. Darrian nie mógł dostać się do umysłu, więc ani zamiarów, ani emocji też nie znał. To była przewaga, którą Alia mogła wykorzystać.

Napięcie po obu stronach sięgało zenitu. Żadna strona nie była szczera z drugą. Pod okryciem błękitnego nieba, delikatnego wiatru zachodniego i na oczach śpiewających ptaków odbywał się ukryty bój. Chmury powoli przesuwały się po błękitnym niebie. Krótkie chwile mijały w milczeniu, jakby obecna dwójka zwyczajnie rozkoszowała się cudowną pogodą.

Krzyk rozległ się nagle. Dziewczęcy – pełen paniki, strachu, ale i determinacji. Alia spróbowała się gwałtownie poderwać. Wraz ze zmęczeniem i nieustającą próbą ataku, okazało się to trudniejsze, niż myślała. Darrian, któremu walka nie była obca, poznał się na tym i chociaż się nie spodziewał fizycznego starcia – zdążył odskoczyć… raz. Po pierwszym nieudanym ataku, Alia upadła na kolano. Ten atak wymagał od niej więcej wysiłku niż chciała w niego włożyć.

Na szczęście ataki Darriana zostały na chwilę przerwane. Alia poczuła ulgę, szybko się zorientowała, że obecna pozycja pozwala jej na drugi atak z doskoku, co niezwłocznie wykonała. Tym razem Darrian zdążył ocalić swoje życie, ale nie nogę. Sztylet Alii powędrował głęboko w udo, omijając na szczęście kość. Wściekły mag podburzony bólem i czystą furią cisnął przepotężną dawką mentalnej siły w dziewczynę, po czym zachwiał się i upadł na pośladki.

Uczucie, jakiego Alia doświadczyła można było porównać do gigantycznej kuli, która zderzyła się z głową dziewczyny. Z tą różnicą, że nie było tam pędu fizycznego, na szczęście dla niej. Uderzona poczuła jak wszelkie istniejące bariery zamieniły się w mentalny pył. Z jej nozdrzy buchnęła krew, którą aż się zakrztusiła i wypluła z gardła. Opadła na kolana z widokiem rozmazanego obrazu, ale instynktownie zaczęła wycofywać się do najbliższego drzewa. Te na szczęście dla niej nie było tak daleko. Schowała się za nim przed magiem.

Darrian wyrzucił z siebie tak potężną dawkę energii, że sam musiał chwilę poczekać, aż złapie psychiczną równowagę. Właśnie dzięki temu Alia mogła się schować. Wiedziała, że jedyną jej szansą na przeżycie jest ucieczka. Kulejący mag raczej nie będzie w stanie jej dogonić. Podpierając się o drzewa może będzie w stanie dotrzeć… gdzieś. O ile się ruszy.

Magowi siedzącemu na ziemi właśnie obraz zaczął powracać do ostrości. Pierwsze co dostrzegł to sztylet wbity w jego prawe udo. Nie był pewien, bo obraz się jeszcze w zupełności nie wyklarował, ale widział chyba, jak dziewczę siedzi skryta pod drzewem. Jak to możliwe, że to wszystko przetrwała? Musiałby odsapnąć chwilę i udać się za brązowowłosą. Musi też zadecydować – wyciągnąć sztylet, czy nie. Wyciągnięcie, to zapewne krwotok. Pozostawienie i gonitwa, to poszarpanie sobie ścięgien.

Pierwszy post ma Alia.
Darrian, rany nogi raczej czyste, ale nieciekawe.
Alia, ledwo trzymasz się na nogach. Nie wiesz którędy do góry. Możesz spróbować ociekać. Radzę poradzić coś na krew cieknącą z nosa. Jeśli stracisz przytomność w tym stanie, jest szansa, że już nigdy się nie obudzisz.
Pozdrawiam
U.
Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

12 lip 2013, 00:36

Najlepszą obroną jest atak – a przynajmniej tak wydawało się Alii w obecnej sytuacji, gdyż nie miała żadnego pola manewru i została postawiona pod ścianą. Czuła zmęczenie po "ćwiczeniach", na jakie namówił ją Darrian; dopiero teraz pojęła ten podstęp, jak łatwo dała nabić się w butelkę. Teraz zaś, mimo osłabienia, musiała działać.
Nagle krzyk, mimowolnie wyrwawszy się z jej gardła, przerwał złowróżbną, dziwną ciszę. Zerwanie się z miejsca okazało się dużo trudniejsze, niż początkowo zakładała. Nie udało jej się wykonać w pełni swojego planu. Czarodziej, widocznie nawykły także do walki wręcz, zdołał odskoczyć, a ona wylądowała na kolanach. Wiedziała jednak, że mimo pierwszego niepowodzenia nie mogła się poddać, gdyż od tego zależało jej życie. To właśnie zagrożenie życia, zastraszenie, nagłe zderzenie z brutalną rzeczywistością było tym, co pchało ją naprzód i pozwalało sobie radzić.
Nagłe ustanie ataku umysłowego pozwoliło jej na kolejne uderzenie. Zadała cios na oślep; sekundę później poczuła, jak ostrze wbija się w ciało. Do jej nozdrzy po raz pierwszy dotarł zapach krwi. Cudzej krwi. Oczy jej na moment utkwiły w jednym punkcie, racząc ją potwornym widokiem, który stał się jej dziełem. Broń wbiła się w udo mężczyzny. Natychmiast puściła rękojeść; przestraszone jej czynem serce zgubiło jedno czy dwa uderzenia.
Ułamek sekundy później poczuła, jakby ktoś z wyjątkowo dużą siłą uderzył ją w głowę niesamowicie ciężkim przedmiotem. Z przerażeniem zdążyła zwrócić uwagę, że cokolwiek, co jeszcze broniło jej jaźni przed atakami z zewnątrz po prostu obróciło się w pył. Zgubiła ostrość widzenia, a krew, która nagle wytrysnęła jej z nosa i gardła splamiła ziemię. Musiała zachować przytomność – pojęła, że jeśli straci świadomość, nie dojdzie już do siebie. Nie była też pewna, kiedy obudziłaby się przy obrażeniach, jakie poniosła.
Jedyną jej nadzieją była ucieczka. Nogi, które ledwo czuła, poniosły ją dalej, pozwalając skryć się za drzewem. Oddychała głęboko, przez usta, gdyż krew kapała jej z nosa. Nie zastanawiając się wiele, wykonała pierwsze, co przyszło jej na myśl – pochyliła głowę i przyłożyła o krwawiącego miejsca lewy rękaw bluzki.
Wtedy, gdy oparła plecy o drzewo, zalała ją fala sprzecznych uczuć. Czuła się źle; zrobiła coś, czego nie zrobiła nigdy w życiu – zraniła człowieka, który mógł teraz umrzeć. Jednakże zdrowy rozsądek niczym surowy ojciec potrząsnął nią i przywrócił do rzeczywistości.
Przeżyć. Zachować przytomność. Ledwo słyszała słowa, które, jak się zorientowała, powtarzała w kółko. Jedyna możliwość, która pozwoli jej przeżyć, to ucieczka. Rana, jaką zadała magowi umysłu, z pewnością go spowolni. Musiała się jednak sprężać. Dowiedziała się już, do czego jest zdolny. Kto wie, co posiada w zanadrzu.
Była zmęczona, krwotok nie ustawał, lecz musiała ruszyć. Z wysiłkiem, podtrzymując się drzewa, za którym się chowała, dźwignęła się na nogi. Wciąż pchana przez resztki zdrowego rozsądku, podszepty przerażonego umysłu oraz naturalny strach o własną skórę powoli wstała, oddychając głęboko. Ze spuszczoną głową, by krew nie ciekła jej do gardła, chciała ruszyć w stronę lasu – z przekonaniem, że im dalej od mężczyzny, tym lepiej. Instynkt podpowiadał, by nie obracać się i nie zamierzała tego czynić.
W końcu, ledwo trzymając się na nogach, odepchnęła się od swojej osłony i chwiejnym krokiem ruszyła ku następnemu drzewu. Wiedziała, że tak będzie wyglądać jej dalsza droga – od drzewa do drzewa, w głąb lasu, przy każdym przystanku kilkusekundowa przerwa na odpoczynek. Wyrzuty sumienia umilkły, nie słyszała już powtarzających się rozkazów ani walki wewnętrznej. Pozostał jedynie cel, jaki sobie postawiła – znaleźć się jak najdalej od tego człowieka.

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.