Trakty na obszarze Lokent

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.
Awatar użytkownika
Sigrida
Posty: 161
Rejestracja: 04 paź 2012, 15:58
GG: 1453715
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2235

Trakty na obszarze Lokent

17 lis 2012, 22:13

Trakty w Lokent dzielą się na dwie grupy:

-Dzikie, ubite ludzkimi nogami. Najczęściej nierówne i najeżone niebezpieczeństwami, ale mające swoje zalety. Nie są aż tak zatłoczone jak główne drogi, a także są o wiele spokojniejsze. Nie usłyszysz tutaj głosów rozzłoszczonych kupców ani narzekań starych bab.

-Często uczęszczane, wykładane marmurową kostką. Posiadające sprzyjające przejazdowi wszelkich karawan.

Idąc wzdłuż drogi można zobaczyć jedynie wyglądające na niezagospodarowane pola, martwe drzewa sprawiające wrażenie zastygłych w jakiejś okropnej walce i niezliczone krzaki dzikich róż, które walczą o życie ostatkami sił. Patrząc obiektywnie, mimo brzydoty takich miejsc mają one klimat tajemniczości. Wszyscy znamy tego typu obszary. Z tych wielce strasznych bajań starych kobiet.

Przy traktach znajduje się niezliczona liczba gospodarstw. Ludzie tam pracujący, a właściwie prawie, że niewolnicy prezentują się podobnie jak te martwe drzewa. Zmęczeni pracą nędzarze, na twarzach których już dawno nie jawił się uśmiech.
Przechodząc obok ich chat można usłyszeć ich codzienną modlitwę, słowa pozbawione nadziei:
-Eh, co za życie…

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
MG
Nie wiadomo ile czasu minęło od ucieczki Adeli z zamku. Koń, który nie był przystosowany do ciągłego galopu, szybko się zmęczył i zwolnił. Na nieszczęście dla dziewczyny, mimo upływu czasu nie zajechała zbyt daleko.
Na pewno zastanawiała się, czy ojciec dowiedział się już o ucieczce. Zawsze był zajęty, ale ciężko nie zauważyć zniknięcia panienki Adele. Służba nie przepuściłaby możliwości wkupienia się w łaski swojego pana, więc w końcu ktoś by na nią doniósł. Na przykład jej pokojówka, albo prywatny lekarz.
Jednak, nie przejmowała się tym. W końcu mogła poczuć się lepiej… przynajmniej do czasu, aż zaczęło się ściemniać. Nie było możliwości zatrzymania się gdziekolwiek, więc jechała dalej.
W końcu stanęła przed swoim pierwszym, od czasu rozpoczęcia podroży, wyborem – rozgałęzieniem dróg. No, właśnie, który trakt wybrać?

Każdy miał swoje wady i zalety.

Jeden z nich był dziką, zarośniętą dróżką. Z jednej strony, na tego typu drodze nie mogła spotkać się z ludźmi jej ojca. Z drugiej, była straszna… i zapewne pełna niebezpieczeństw.
Na głównym trakcie raczej nie kręcili się bandyci, ale mogła zostać przez kogoś rozpoznana, albo zauważona przez pościg.

Wybór na pewno nie był prosty, ale nie miała zbyt wielkiego pola manewru – musiała zdecydować.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Sigrida
Posty: 161
Rejestracja: 04 paź 2012, 15:58
GG: 1453715
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2235

20 lis 2012, 22:15

MG
[/oldsize]

-Myślałam, że będzie bardziej wygadana…
Stwierdziła kucharka gdy Adela wyszła z pokoju. Siedziała w bali i rozmyślała, aż woda doszczętnie wystygła.
Wyskoczyła z wanny i zaczęła się wycierać. Później, tak jak ją bogowie stworzyli zbiegła po schodkach, powiedziała "dobranoc" wujowi i położyła się spać.
W międzyczasie, w pokoju Adeli można było usłyszeć delikatne, kobiece chrapanie.
Dziewczynka po całym dniu wrażeń położyła się do łóżka, zamknęła powieki i zasnęła…

Świt. Obudziły ją… krzyki. Z tego co zrozumiała, nie była to zwykła kłótnia pijaczków, jakich pełno w karczmach.
-Wiem, że panienka Adela tu jest. Nawet nie wiecie ile pan Gremory zapłacił za złapanie tej gówniary! Mówić, gdzie ona jest!?
Odezwał się ochrypły, męski głos.
-Nikogo tutaj nie ma. Jeśli szukasz samotnej dziewczynki, która przemierza tak niebezpieczne trakty leć na dróżkę… może znajdziesz jej nagie zwłoki.
Odparł głos, w którym Adela mogła rozpoznać Elwirę, jej wczorajszą towarzyszkę kąpieli.
-Kłamiesz, ty tłusta dziwko! Daj mi przejść.
Mężczyzna szybko wpadł w gniew. Sądząc po jego gwałtownych słowach i sposobie, w jakim traktował kobiety można było wywnioskować, że do rycerza mu daleko. Był raczej jeden z nielicznych najemników jej ojca.
-Nie. Musimy uszanować prywatność naszych gości, nie mogę pana wpuścić na górę.
Przez chwilę mogło się wydawać, że wojak odpuścił sobie pogoń za szlachcianką i odszedł z pustymi rękami. Jednak, nagle usłyszała dźwięk opadnięcia bezwładnego ciała o ziemię, a następnie ciężkie kroki na schodach.

Jedno było pewne – człowiek, który się zbliżał nie miał dobrych zamiarów.
Adela musiała się schować, albo uciekać… ale, co wtedy stałoby się z kucharką i gospodarzem? Czy mężczyzna w przypływie złości nie zrobiłby czegoś głupiego? W końcu już raz uderzył kobietę.
Awatar użytkownika
Astallia
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

20 lis 2012, 23:20

Zbudziły ją hałasy dobiegające z dołu, odgłosy krzyku i kłótni. Dźwięki te natychmiast postawiły ja na nogi. Spała w ubraniu, spodziewając się ewentualnego pościgu, gdyby nie zmęczenie pewnie ze strachu wcale by nie zasnęła. Teraz znów adrenalina kazała jej unieść się z łóżka i szukać ratunku, zwłaszcza, że rozmowy z parteru stawały się coraz bardziej słyszalne. W pośpiechu narzuciła na siebie płaszcz i pelerynę oraz przywiązała rapier do pasa, słysząc jak Elwira próbuje za wszelką cenę chronić ją, podziękowała losowi za poczciwość dziewki i sobie samej za to, że jednak zdecydowała się towarzyszyć dziewczynie podczas wczorajszej kąpieli. Nagle Elwira została odepchnięta, po budynku rozbiegł się przeraźliwy jęk i odgłos kroków, kimkolwiek był przybysz, szedł tu po Adelę i musiała szybko coś wymyśleć. Spojrzała przez okno, lecz oceniając wysokość piętra, szybko stwierdziła że nie jest to dobry pomysł, aby wybrać tą drogę ucieczki. Również na dach nie było jak się wspiąć, gdyby stanęła na parapecie, nie sięgnęłaby dachówek. Mogła mieć jedynie nadzieje, że ktoś kto szedł po nią jest sam, chyba nie ściągaliby plutonu po samotną dziewczynkę. Wyjęła swoją broń i czekała na środku pokoju na niechcianego gościa, zdecydowana walczyć o swoją wolność. Ostatnie treningi z nauczycielem fechtunku, kończyły się jej powodzeniem, zaczęła wygrywać sparingi przeciwko niemu, dlaczego miało się nie udać z kimś obcym… Nagle wymyśliła inne rozwiązanie. Drzwi otwierały się do wewnątrz, co oznacza, że może poczekać za nimi, tak aby po otwarciu ich, najemnik nie mógł jej zobaczyć. Ewentualnie jeśli się obróci w jej stronę, szybki kopniak w jaja i przewaga wyciągniętego rapiera da jej lepszą pozycję. Chyba, że postanowi wejść do środka, wtedy byłyby dwie możliwości– wyciągnięta broń najemnika oznacza natychmiastowy atak od tyłu, schowana broń najemnika oznacza przeczekanie i ewentualne wyprowadzenie kopniaka w przyrodzenie, gdy ten zacznie odwracać się w jej stronę. Gdy tylko będzie miała możliwość, musi zbiec do stajni i pochwycić swojego konia. Nie wiedziała co stanie się z gospodarzami, ale nie po nich przyjechał najemnik, więc prawdopodobnie nic im nie będzie, musi dbać o siebie, nie jest w stanie uratować nikogo, ledwo dba o siebie samą. Poza tym to obywatele księstwa, nie można im bezpodstawnie robić krzywdy.
Awatar użytkownika
Sigrida
Posty: 161
Rejestracja: 04 paź 2012, 15:58
GG: 1453715
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2235

21 lis 2012, 15:37

MG
[/oldsize]

Mężczyzna po chwili, która dla szlachcianki była wiecznością, doszedł do izby Adeli. Po chwili gwałtownie wszedł do pokoju. Popchnął drzwi tak niefortunnie, że dziewczyna oberwała w głowę. Na szczęście nie zdradziła swojej pozycji, nawet nie zajęczała.

Nagle, zupełnie niespodziewanie tajemniczy napastnik się odwrócił. Jego połowę twarzy znaczyła
okropna blizna, usta miał wykrzywione w obleśnym uśmiechu.
-Szukałem cię dzie….
Nie dokończył. Po prostu nie zdążył, ponieważ dziewczyna użyła kobiecej karty atutowej – kopniaka w jądra.
Chwila słabości mężczyzny i Adela ruszyła w dół, prosto do stajni.
Wskoczyła na konia i puściła się w galop. Pędziła długo, aż w końcu koń nie wytrzymał. Poplątały mu się nogi, a Adela spadła na mokrą od wilgoci trawę.
Bogowie jej sprzyjali. Oprócz licznych stłuczeń nic nie stało się ani jej, ani wierzchowcowi.

Minęła chwila zanim wróciła na trakt. Odpuściła sobie galop, jej koń musiał trochę odpocząć.
Daleko, gdzieś na drodze zamajaczył cień małego chłopca. Coś podpowiadało Adeli, że nie ma się czego bać. Co jak co, ale nieznajomy nie wyglądał ani na rycerza, ani na najemnika… był potencjalnym sprzymierzeńców, a tacy się jej przydadzą.
Awatar użytkownika
Astallia
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

21 lis 2012, 16:17

Bolało gdy trzepnął ją drzwiami, ale jeszcze bardziej musiało boleć najemnika, gdy czub buta dziewczyny trafił w jego przyrodzenie. Poskutkowała lepiej niż przypuszczała, przeciwnik krzyknął jak zarzynany niedźwiedź, łapiąc się w czułe miejsce, a ona w tym czasie zbiegła na dół i dosiadła swojego konia, puszczając się szaleńczo naprzód. Dziwiło ją trochę, że jest osiodłany, ale być może gospodarz przewidział ewentualność ucieczki dziewczyny, w takim razie ponownie miała powód do wdzięczności.
Niewiedziała co z jej nową znajomą i jej ojcem się stanie, mogła mieć tylko nadzieje, że nic takiego i że nie wpłynie to w żaden sposób na ich bezpieczeństwo i mały interes. Ona już tu pewnie nie wróci, cały bagaż miała ze sobą, flet, sakiewkę, rapier i ubranie. Prawdopodobnie nigdy nie wróci w okolice Lokent, nie dlatego że nie lubi tego miejsca, ale przez decyzje ucieczki jest tutaj raz na zawsze spalona, w szybkim czasie szlachta dowie się metodą ploteczek o jej wybryku i już nigdy nie będzie miała wstępu na salony, chyba że poślubi kogoś z prestiżem salonowej gwiazdki, a póki co nie znalazł się odpowiedni kandydat.
Teraz jednak gnała traktem na przód, koń był coraz bardziej zmęczony, lecz adrenalina nakazywała jej wycisnąć z czworonoga ile się da. I rzeczywiście wycisnęła, po długiej jeździe, jej przyjaciel nie wytrzymał, zarżał i upadł na ziemię, zrzucając ją z grzbietu.
-Przepraszam przyjacielu.– powiedziała gdy tylko wstała z zielonej trawki i rozmasowała stłuczone miejsca. Podeszła natychmiast do konie i przyjrzała się z uwagą, czy nic mu nie jest. -Wiem, że jesteś zmęczony, ale musisz wstać, proszę… Bez ciebie mnie złapią i zmusza do rzeczy, przez które nigdy nie będę szczęśliwa, proszę zrób to dla mnie.– głos Adelki był słodziutki i subtelny, a rumak zdawał się rozumieć co do niego mówi, albo przynajmniej wyczuwać emocje jakie towarzyszą jego właścicielce. Dwie łezki bezradności małej dziewczyny spadły na jego szyje. Opornie podniósł się na chwiejnych nogach i ruszył o minimetr do przodu. Szlachcianka chwyciła wodze i prowadziła go dalej idąc obok niego.
Po przejściu znacznego odcinka sama była dość zmęczona i wdrapała się z powrotem na wierzch konia, który przyjął ją spokojnie i szedł dalej. Z wycieńczenia wręcz położyła się w siodle, ledwo patrząc przed siebie. Nagle w oddali zauważyła posturę małego człowieczka, nawet niższego od niej. Uniosła się trochę i położyła dla ostrożności dłoń na rapierze, choć prawdopodobnie tym razem nie musiała się bać. Zbliżyła się do niego i dostrzegła więcej szczegółów. Z pewnością nie był to człowiek, przypominał bardziej niziołki, o których czytała tylko w powieściach. Nosił zabawną rudą czuprynę i miał zielone, głębokie oczy. Adela podjechał bliżej i rozbudziła się lekko na jego widok.
-Witaj Panie. Zakupiłabym od Pana trochę jedzenia, jeśli byłby Pan tak miły…– już od dłuższego czasu burczało jej w brzuchu, nie dziwne więc, że tym akcentem rozpoczęła rozmowę. -Zechciałby Pan powiedzieć mi, dokąd prowadzi ta droga?– dodała po chwili.
Derranein
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

21 lis 2012, 18:20

Nie dość, że pogoda była jak pod psem to jeszcze w jego krwi płynęły promile. Albo krew w promilach. Otrzymywał sprzeczne sygnały z różnych części ciała, a najgorsze było to że wątroba, zamiast jak najszybciej uporać sobie z problemem które jej także dotyczy, postanowiła strzelić focha. Jak kobieta.
Na domiar złego, na horyzoncie dostrzegł człowieka na koniu. Jednakże, na patrol to nie wyglądało. Może jakiś zabijaka? Jeśli zaatakuje, niziołek z pewnością nie zostanie damą w opałach. O nie, ma swoją godność. Może nie sprawia takiego wrażenia, ale zawsze pokonywał swoich wrogów. Co prawda, było ich niewielu. Może kilku. Na pewno znalazł się chociaż jeden.Z niesmakiem uświadomił sobie, że to nastolatka. Jechała na równie zmęczonym koniu tak samo jak jego właścicielka, co stanowiło cud sam w sobie.
Zapytała go o jedzenie. Nie zrozumiał jej początkowo, jedzenie równie dobrze mogło stanowić metaforę "hej, zaraz poderżnę ci gardło".
Mimo to, oddał jej kawałek chleba. Nawet nie wziął od niej pieniędzy, chociaż wyglądała na taką której akurat ich brak nie stanowił zagrożenia. Zadała kolejne pytanie. Derranein tylko przewrócił oczami. Nie wiedział, czego się po niej spodziewać, ale rapier mogła nosić tylko dla ozdoby. Mimo to, oszukiwanie młodej kobiety na środku drogi o tej porze to robota dla łajdaków.
-Oczywiście że dokąś prowadzi. Do Wolenvain, z resztą jak wszystko– skomentował z niesmakiem.– Ale nie dotrzesz tam w takim stanie, nie mówiąc już o twoim zwierzęciu.
Zrobiło mu się go żal. Właścicielka tak go zamęczała. Ciekawe, dlaczego tak szybko pędziła.
-Dwa kilometry drogi stąd znajduje się gospoda, z którą wiążę niemiłe wspomnienia. Nie maja tam ani dobrego piwa, ani żarcia, ale kto by chciał mieszkać w takiej spelunie! Ale jeśli chodzi o wynajęcie pokoju, jest to całkiem słuszny wybór. Zawsze pozostaje schronienie się w lesie, ale nie wiem czy w moim stanie będę mógł przejść pomiędzy drzewami bez wpadania na nie, a obawiam się że tobie też to się nie uda.
Cholera, poczuł się zobowiązany pomóc jej ze wszystkich sił, nawet jeśli były one nikłe. Magia na nic się tu nie zda. Ucieczka także odpada. Trzeba będzie pomyśleć o solidnym odpoczynku i o niewidocznej kryjówce. Decyzje, decyzje.
-Nazywam się Derranein DeLario, pochodzę z jednego z rodów z północnych miast. Na pewno nigdy o nas nie słyszałaś, ale to nie szkodzi. A ty, młoda damo, przed kim uciekasz? Kto wysłał za tobą pościg? Czyżby mąż? A może jesteś złodziejką?– Pytania wylewały się z niego strumieniami, a o taką śmiałość nigdy by się nie posądził. Co alkohol potrafi zrobić z ludźmi… zdumiewające.
Awatar użytkownika
Astallia
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

21 lis 2012, 20:56

-Dzień dobry Panie DeLario.– Adela siliła się na maniery i dworskie ukłony, które mogły nie pasować do sytuacji, w której się znalazła. Niziołek był albo z natury bardzo miły, albo to promile czyniły z niego jednego z najbardziej miłych facetów, jakich w życiu poznała. Poczęstował ją nawet chlebem, a ona z trudem hamowała, żeby nie rzucić dziko na ofiarowany posiłek.
Powinna powiedzieć o sobie prawdę, czy może lepiej przemilczeć coś i przekłamać? Widać było gołym okiem, że przed kimś ucieka, nie dość że jest zziajana, to jeszcze samotna, a jej wygląd nie daje żadnych wątpliwości w odnośnie jej stanu szlacheckiego.
-Adela Gremory, panna z rodu Gremory. Uciekam przed rodzicami jakkolwiek to nie brzmi. Chcą mnie wydać za mąż za wyjątkowego parszywca, a ja wolę umrzeć niż żyć z nim przez całe życie. Mój ojciec to poważana osobistość, więc na pewno rozesłali już za mną pościg, mogą to być najemnicy, ale też żołnierze księcia. Muszę wyjechać z księstwa Lokent jak najszybciej. Przyjemnie się gawędziło, dziękuję za poczęstunek mości panie, ale powinnam brnąć na przód.– podziękowała mu elegancko, ukłoniła się i resztkami sił ruszyła o parę kroków dalej, wolno ale do przodu to było jej postanowienie. Czuła, że nie ma wyjścia i musiała powiedzieć mu prawdę, przecież odkryłby od razu kiedy dziewczynka kłamie, zwłaszcza że ciężko jej to idzie, a po domyśleniu się z pewnością drążyłby tak długo, aż by nie poznał całej prawdy, a ona musi jechać dalej, przecież nie może prosić go o pomoc…
Derranein
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

21 lis 2012, 21:58

-Dziękuję za wyjawienie mi swoich planów, panno Gremory, ale daleko panna nie zajedzie rozpowiadając o tym na lewo i na prawo- Podniósł lewy kącik ust. Jednak nie z powodu wygłoszonej kwestii– wątroba powróciła z niezasłużonego urlopu i ostro wzięła się za pracę.
Niziołek przeczesał rude włosy. Mówią, że rude osoby duszy nie posiadają. Może to i lepiej. Nie mógłby znieść drugiego, równie parszywego bytu w jego ciele. Podszedł do konia. Spojrzał mu prosto w oczy. Koń był albo odważny, albo poważnie zmęczony ponieważ kompletnie nie opierał się, mimo że Niziołek zaczął delikatnie zbierać magię w koniuszkach palców. Obstawiał to drugie. Słusznie z resztą.
Widać było, że zwierzę cechuje się iście królewską dumą. Determinacja i oddanie swojej właścicielce zasługiwało na nagrodę, ale i on był blisko granicy wytrzymałości.
-Ruszaj, jeśli musisz. Ale oddaj mi wcześniej swojego konia– Powiedział, głaszcząc jego pysk.– To zwierze jest ci posłuszne całym sobą, ale jeszcze kilka kilometrów, a będziesz musiała pomyśleć o zakupie nowego konia.
Patrzył jej prosto w oczy, jakby próbował wyczytać jej emocje. Szlachcic powinien zrozumieć szlachcica, chociaż niektórzy wysoko urodzeni "południowcy" czasem zaskakiwali ich swoją… prostotą.
-Zanim rzucisz mi w twarz gadką o niezależności, pozwól, że przewidzę Ci przyszłość. Twój ojciec wysłał za tobą mnóstwo ludzi, a pobliskie królestwo już prawdopodobnie wiedzą o twojej ucieczce. To samo okoliczni bandyci. Myślisz, że uda Ci się samej dotrzeć do Wolenvain?- Rzekł, wysyłając w stronę jej twarzy malusieńki magiczny pocisk. Zachichotał.– Przyda Ci się pomoc, a ja jestem na tyle nietrzeźwy, że nawet nie myślę o możliwości twojej odmowy.
Odwrócił się w stronę, z której przyjechała dziewczyna.
-Więc, Gremory rozpoczęli poszukiwania córki. Będzie ciekawie. Chodźmy, im szybciej dotrzemy do Wolenvain tym bezpieczniejsza będziesz.
Co ja tu robię? Pomyślał. Życie dworzanina było dla niego piekłem, więc czemu pomagał ludziom, których stan wręcz ociekał absurdem i hipokryzją? Czy dlatego, że zostałąbuntownikiem tak samo jak i on?
Awatar użytkownika
Astallia
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

21 lis 2012, 22:27

-Oddać mojego konia?! Nigdy!– Adela trochę się ożywiła, przynajmniej na tyle, aby chronić przyjaciela. Lecz po szybkim zrywie wróciła do łagodnej postawy i spojrzała z bezradnością na niziołka.
-Co powinnam zrobić?– była na tyle rozsądna, żeby ocenić iż nieznajomy ma racje, pościg już ją goni, dotychczas udało się jej zbiec i ukrywać, ale fakt że najemnicy i żołnierze mogą na nią polować, wcale nie ułatwia sprawy. Była samotna i nie wiedziała co dalej, wypad był zupełnie nieplanowany i… I wszystko było nader niebezpieczne dla samotnej nastolatki.
-Chcesz mi pomóc? Dlaczego?– nawet nie zwróciła uwagi, kiedy przeszła na ty w zwracaniu się do rudowłosego, zapewne wtedy gdy zaczął bawić się swoją magią wokół jej twarzy, co właściwie nie było dżentelmeńskie, ale właściwie nie było też bardzo złośliwe, czy upokarzające.
Spojrzała nieufnie w stronę obcego mężczyzny i zbadała go wzrokiem od stóp do głowy. Skąd miała wiedzieć, że nie zabije jej, czy nie zaprowadzi z powrotem do ojca… Ale czy właściwie miała inne wyjście z tej sytuacji? Chyba najlepiej mu zaufać, bo przecież sama i tak zginie, lub trafi do dworu, z którego wyszła…
Derranein
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

23 lis 2012, 20:23

Info: Wypowiedzi są dostosowane do historii z reworka KP, która ukaże się wkrótce.

Pytanie nie zaskoczyło go. Było logiczne, że dziewczyna nie przyjmie pomocy od nieznajomego, szczególnie w takich okolicznościach.
-Wiesz, sam jestem szlachcicem. Możesz mi wierzyć, albo nie, nie dbam o to. Zawsze gardziłem tymi wszystkimi sztuczkami i działaniem za plecami innych, a wydaje mi się, że
i ty również nie pochwalasz takiego życia–
Uśmiechnął się przyjaźnie, chociaż nie wyglądało to przekonująco.– Myślę, że ludzie powinni robić to czego chcą, a nie tego co nakazuje im ich ród.
Niziołek zmierzył dziewczynę jeszcze raz. Ujrzał w niej bojowniczkę o swoje przeznaczenie. Z aprobatą pokiwał głową. Dziewczyna uciekła, aby nie zmarnować życia u boku kogoś, kogo w ogóle nie znała.
Sądzę, że osoby takie jak ty zasługują na lepsze życie. Podjęłaś odważną i ryzykowną decyzję, aby móc kierować swoim losem. Dlatego chcę ci pomóc. A poza tym, liczę na naprawdę dobrą przygodę, ponieważ moje życie wyglądało ostatnio bardzo monotonnie!- Splunął w pobliski kępek trawy. Ach, gdyby jego matka to widziała, zemdlałaby ze wstydu. A on tylko by się ucieszył. Dworskie życie nie było mu pisane.
Awatar użytkownika
Sigrida
Posty: 161
Rejestracja: 04 paź 2012, 15:58
GG: 1453715
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2235

24 lis 2012, 01:35

MG
[/oldsize]

Do tej pory ucieczka była cholernie pusta. Młoda Adela nie miała do kogo swojej szlachetnej buzi otworzyć, musiała polegać tylko na sobie, żadne silne ramię nad nią nie czuwało. Gdy spotkała Derraneina nie ufała mu tak do końca, ale widząc jego przyjazne zachowanie wyjawiła swój największy sekret. Niziołek nie pochwalił jej wylewności, ale zgodził się pomóc. W końcu też kiedyś był tak zagubiony.

Gdy mówił o szansie na lepsze życie Adela tylko kiwała głową. Całkowicie się z nim zgadzała, więc nie chciała przerywać wywodu. Między dwoma wojownikami życia rozpoczął się najpewniej długotrwały sojusz. O ile nie zginą otrzymując zdradziecką strzałę od bandyty, albo co gorsza najemnika pana Gremory.
W końcu pojechali. Zgodnie stwierdzili, że dziewczyna powinna być w ruchu i jak najszybciej opuścić Lokent. Dotarli do granic państewka. Właściwie, nic nie stało na przeszkodzie przekroczenia tej cholernej linii dzielącej trakt do Wolenvain i państwo… oprócz oddziału lekkiej kawalerii.

Nad głowami konnych powiewały sztandary z złotą różą w polu czerwonym. Pan Gremory nie mógł pozwolić sobie na dyshonor w postaci ucieczki córki. Ostatecznym, desperackim krokiem było wynajęcie kawalerii i obstawienie granic. Widać, że szlachcic nie oszczędzał pieniędzy. Żołnierze zachowywali się jakby to była wojna. Byli świetni wyposażeni, każdy z nich zajmował należyte pozycje i wypatrywał choć jednego wędrowca na szlaku. Zapewne, gdyby tylko podeszli Adela zostałaby rozpoznana i złapana. Musieli wymyślić coś innego… Ale co? Ciężko było ich ominąć, a o ile nie chcą zginąć nie mogą rzucić się do ataku… Najlepszym sposobem byłoby przelecenie nad blokadą. Niestety, nie mieli skrzydeł.
Jedynym słabym punktem blokady był las cieni. Żołnierze mogli kryć się między drzewami, ale na pewno nie byłoby ich tak dużo i dwójka stosunkowo małych humanoidów mogłaby ich ominąć… O ile mieliby trochę szczęścia. Oczywiście, jakby ktoś zobaczył, że przemieszczają się po lesie cieni mógłby bez problemu ich dogonić, albo co gorsza strzelać bez uprzedzenia…

Dziewczyna znów znalazła się pod toporem niewidzialnego kata. Żadna z logicznych dróg ominięcia blokady nie była do końca pewna i sprawdzona. Musieli wszystko szacować na odległość, nie mogli nawet dostrzec czy kawalerzyści posiadali broń dystansową. Czy jej nowy towarzysz będzie miał pomysł na ominiecie blokady? A może dziewczyna znów wymyśli genialny plan i wybrnie z tej sytuacji? Czas pokaże.

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Vereomil
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.