Trakt Iquański

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut. 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Trakt Iquański

08 kwie. 2011, 19:26

Szlak ten przyjął swoją nazwę od Jeziora Iqua wysuniętego od niego trochę na wschód. Rozciąga się od Wolenvain na południe, aż do samych stóp gór Ikrem. Już od ich podnóża prowadzi przez strome doliny prosto pod bramy miasta Minaloit.

Trakt został zrobiony porządnie i jest odnawiany każdego sezonu. Dzięki temu nie ma w nim zbyt wielu zagłębień a zaprzęgi z wozami mogą poruszać się po nim szybkim tempem, jakkolwiek prowadząca do miasta dolina bywa czasem kłopotliwie wąska.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Zci;
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

16 lip. 2017, 11:20

MG

Mieszczanin uniósł jedną ze swoich krzaczastych brwi, słysząc słowa Zciego. Opuścił ręce wzdłuż ciała, a z jego twarzy można było wyczytać zniecierpliwienie.

- Gdyby to było takie proste, już dawno w jego trzewiach znalazłby się pęk strzał! - Zleceniodawca zgromił najemnika. Już po chwili jednak odzyskał animusz. - Sprawa musi zostać rozstrzygnięta w sposób jak najmniej zauważalny. Po cichu jak najbardziej potrafisz. Nie moja rzecz czy zostaniesz jego towarzyszem podróży, czy będziesz go śledził. Twoim zadaniem jest znalezienie odpowiedniego momentu, żeby nikt nawet nie mógł podejrzewać, że coś się stało. - Przez krótką chwilę mieszczanin tylko wpatrywał się w swojego rozmówcę, by następnie kontynuować. - Pierścień jest srebrny, z fioletowym kamieniem. Wyśledzenie go nie powinno być problemem: skoro byłeś w stanie mieć go w zasięgu wzroku w tłocznym obozie, nie powinno być problemem znalezienie go po kilku chwilach. - Na jego twarzy pojawił się ironiczny uśmiech. - Sprawiałeś o wiele lepsze wrażenie, kiedy się nie odzywałeś, ale mam nadzieję, że w czynach jesteś o wiele bardziej skuteczny niż w słowach. Wiesz wszystko, co powinieneś wiedzieć. - W międzyczasie sięgnął do kieszeni i rzucił czymś w stronę Zciego - krążkiem grubym na kciuk i niewiele większym od suwerena, w którym znajdował się szmaragd. - To pozwoli nam skontaktować się z tobą w razie potrzeby. Ruszaj.

W tej samej chwili mężczyzna ruszył w stronę obozu, mijając Zciego. Gdy najemnik się odwrócił - jego rozmówcy już nie było.

//Po namyśle uznałem, że to, gdzie będzie kontynuowana rozgrywka, będzie zależeć też od Zciego. Czekamy więc na jego odpis.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

16 lip. 2017, 11:55

Zci lekko się uśmiechną, gdy usłyszał o tym, że sprawa musi być rozwiązana po cichu. Atak kilku zbrojnych wojów w środku obozu to na pewno jeden z najsubtelniejszych sposobów na zabójstwo. W końcu najciemniej pod latarnią.
Wysłuchał co miał do powiedzenia jego zleceniodawca, a potem złapał to co mu rzucił. Zci pomyślał o tym jak o jakimś dziwnym talizmanie, tylko bez łańcuszka na szyję. Mieszczanin jednak szybko naprowadził Zciego na prawdziwe przeznaczenie tego przedmiotu.
Życiowe przekonanie Zciego co do niektórych klas społecznych sprawdziło się mu i teraz. Mieszczanin okazał się gburem w pierwszej kolejności, a potem głupcem.

Zci postanowił się pośpieszyć, w razie, gdyby jego cel postanowił zmienić kierunek w którym się porusza. Szybko zdjął przeszywanicę i zarzucił ją na plecy, a talizman włożył tam gdzie wcześniej otrzymany suweren, czyli do kołczanu.
Przez obóz biegł truchtem optymalną trasą tam, gdzie zmierzał jego cel.
Plan miał prosty, bo taki najczęściej wypala. Miał zamiar dogonić maga i zbliżyć się do niego na zasięg skuteczny kuszy, a potem punktowo zaaplikować mu bełt w plecy gdzieś w dziczy. Liczył też, że mag będzie podróżował sam. Stres związany z zagrożeniem życia powinien wywołać u niego lekką i chwilową manię prześladowczą, którą powinna zostać zamanifestowana nieufnością do przypadkowych ludzi. Choć nie jest to reguła i mag mógłby zareagować odwrotnie i lgnąć do ludzkich zgromadzeń jak ćma do ognia w ciemną noc.

Zci zamierzał biec truchtem dopóki, dopóty nie zobaczy maga, którego wcześniej śledził.

[z/t]
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

23 lip. 2017, 11:25

MG

Gdy Zci skierował się w stronę obozu, liczba osób znajdujących się tam zmniejszyła się już o połowę. Pozostali również nie zamierzali zagrzewać tu długo miejsca - szybko ładowali swój dobytek, nawet bacząc o jego stan mniej niż zawsze. Był to jednoznaczny znak na to, jak bardzo ludzie obawiali się magii w jakiejkolwiek postaci.

Na twarzach ludzi jawiło się przerażenie bez względu na stan. Nerwowo rzucali wokół spojrzeniami, potykali się, ich ruchy były nieprzemyślane. Pomimo ogromu emocji i obaw, które nie pozwalały na celowe działanie i chłodną analizę, wszyscy mieli jeden cel - jak najszybciej wydostać się z tego miejsca.

Zci także miał taki zamiar, lecz nim najwyraźniej nie targały tak wielkie emocje jak resztą. Miał swój cel, którego chciał dopiąć, zachęcony niemałą nagrodą. Ruszył naprzód, poszukując wzrokiem maga, na którego miał zlecenie. Nie było to łatwe - traktem poruszali się wszystkie wozy opuszczające obóz nad brzegiem Itny. Pieszych także nie było mało. Kilka razy zdarzyło mu się zauważyć kogoś podobnego, lecz po chwili okazywało się, że ta osoba była kimś zupełnie innym.

W końcu jednak się udało. Dostrzegł młodzieńca idącego szybkim krokiem, który bardzo nie chciał zostać zauważony. Starał się zachowywać tak bardzo naturalnie, że stało się to aż nienaturalne. Szedł wzdłuż traktu, razem z innymi. To był ten, który był celem współgraczy. Ten, za którego miał dostać nagrodę w złocie.

Mikalarowi udało się dotrzeć do traktu, a potem ruszyć wzdłuż niego do Wolenvain. Razem z nim szli wszyscy, którzy opuszczali obóz. Chcieli się stamtąd wydostać, znaleźć się jak najdalej stąd. Jak najdalej od nadprzyrodzonych zjawisk, które w każdej chwili mogły okazać się tak samo niebezpieczne dla nich, jak dla tego biedaka, który został spalony żywcem.

Przez trakt ciurkiem przejeżdżały wozy. Konie były popędzane raz za razem, by pędziły jak najszybciej mogły. Właśnie obok młodzieńca przejeżdżał wóz Daldirana - kapłana, z którym Mikalar jeszcze jakiś czas temu podróżował.

Pora nie była późna, choć od południa minęło już dużo czasu. Jeszcze chwila została do zachodu słońca, lecz warto byłoby zatroszczyć się o nocleg. Jednak nie wyglądało na to, by udało się dotrzeć do jakiejkolwiek wioski, zanim nadejdzie noc.

Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

25 lip. 2017, 11:04

Mikalar czuł się już bezpieczny, choć w tłumie ludzi z pewnością czaili się gdzieś jego prześladowcy, to nie było możliwości żeby go znów otwarcie zaatakowali, zresztą musieliby go najpierw odnaleźć w mrowiu ludzi. Swoim zwyczajem szedł więc szybko do przodu, raz po raz wyprzedzając kolejnych ludzi. Teraz jego największym zmartwieniem była nadciągająca noc, choć było do niej jeszcze trochę czasu, to nie uśmiechało się mu spanie pod gołym niebem. Nie liczył jednak na to, że znajdzie po drodze jakiś nocleg. Nie pozostawało mu więc nic innego jak iść przed siebie tak długo jak było to tylko możliwe, a później rozłożyć się na noc pod jakimś drzewem i rozpalić ognisko. Drzewo choć trochę zapewni ochronę przed ewentualnym deszczem, a ogień da odrobinę ciepła. Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń, Mikalar czuł się już trochę zmęczony, a przede wszystkim był głodny. (Jakby było to coś dziwnego.) Ze smutnym uśmiechem zanurzył swoją dłoń w torbie i wygrzebał z niej kilka sucharów i rzekł do siebie - Jesteście smacznym gulaszem przyrządzonym z młodego jagniątka... - Nie pomogło, suchary wciąż pozostały sucharami. Mikalar ze smutkiem zaczął je zjadać jednak w miarę upływu czasu humor mu się zaczął poprawiać. Zawsze mógł jeść korzonki albo gryźć ziemię od spodu. Była to pocieszająca perspektywa.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

25 lip. 2017, 20:23

Gdy wreszcie odnalazł swój cel, Zci odetchną z ulgą, bo już od tamtego momentu miał właściwie z górki.
Ściemniało się, czyli gdzieś niedaleko mag zatrzyma się na noc i tam prawdopodobnie dokona swego żywota. Mieszczuch chciał głównie pierścień, a czy ryzyko spopielenia jest warte nagrody.
Miał nadzieje, że mag nie wsiądzie na żaden z wozów, gdyż to bardzo skomplikowałoby całą sprawę. Na szczęście wszystkie pędziły na złamanie karku i raczej nikt nie będzie brał teraz od tak pasażerów.

Zci szedł przyśpieszonym krokiem, by utrzymywać stałą odległość od maga. Nie poruszał się bezpośrednio w jego stronę, miał go zawsze po swojej lewej stronie. Nawet głowę miał skierowaną przed siebie, zerkając ciągle to na czarodzieja i przed siebie, by w coś nie wejść.
W lewej dłoni trzymał swój hełm, a prawą dłonią trzymał się za pas przewieszony przez ramie, na którym trzymała się kusza.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

29 lip. 2017, 10:34

MG

Mikalar, kiedy już napięcie związane z wydarzeniami w obozie opadło, poczuł zmęczenie i, co ważniejsze, głód. Potrzeby odpoczynku nie był w stanie tak szybko zaspokoić, jakby chciał, więc wpierw zajął się drugą. Na podorędziu miał tylko suchary, choć zdecydowanie wolałby coś bardziej pożywnego i, co ważniejsze, smacznego. Lepsze to jednak niż nic.

Nikt nawet nie zwrócił uwagi, kiedy młodzieniec z czułością zwracał się do kawałka czerstwego pieczywa. Wszyscy byli zajęci jak najprędszym znalezieniem się w bezpiecznym miejscu. A przynajmniej takim, które by się na takie zdawało - choć nikt nie wiedział, czy przypadkiem właśnie wśród nich nie ma groźnego maga. Niektórzy pieszy próbowali nawet złapać się pędzącego wozu, coby znaleźć się jak najdalej. Skutki takiego zachowania były różne, choć najczęściej opłakane.

Znalazłszy w tłumie Mikalara, Zci postanowił utrzymywać bezpieczną odległość i zbytnio się nie wychylać. Szedł tak przez dłuższą chwilę - wyczekiwał dobrego momentu, lecz wyglądało na to, że nie będzie mu dana taka chwila jeszcze przez dłuższy czas. Pozostało mu więc nie tracić swojego celu z oczu i iść razem z innymi wędrowcami.

Kiedy nie musiał już niczym za bardzo zajmować swojego umysłu, w jego głowie pojawiły się wątpliwości: czy służenie jednym magom, by zabić innego maga było czymś, z czym mógł się pogodzić? Samo zlecenie było opłacalne i zgodne z przekonaniami, ale służenie władającym czarami? Czy to się godzi? - najemnik musiał zdecydowanie to przemyśleć.

Nagle obok Zciego zatrzymał się wóz. Mężczyzna prowadzący pojazd wyglądał na kupca, choć nie wyglądał na takiego, który by się z tym obnosił. Jedyną wskazówką był towar, aktualnie przykryty płachtą. Sam ubiór człowieka, choć zadbany, nie był zbyt bogaty - wyglądał na średnio zamożnego mieszczanina.

- Hej! - zakrzyknął, by zwrócić uwagę wojownika. - Nie chciałbyś, coby podróż pospieszyć? Siądź tu koło mnie. Przyda się to nam obu. Ja cię przewiozę, ty mnie ochronisz w razie czego.

Najwyraźniej uzbrojenie Zciego zdecydowanie przekonywało mężczyznę do zatrzymania się i zaoferowania wspólnej podróży. Jednak nie wyglądało na to, żeby powożący miał długo czekać, więc Zci musiał decydować szybko.

//Mikalarowi daję wolną rękę, nie oferując żadnej interakcji - zawsze możesz coś wymyślić.
U Zciego za to zastosowałem sprzeciwianie się postaci - twoja postać zaczyna mieć pewnego rodzaju wątpliwości co do poczynań. Od ciebie zależy, co w końcu zrobi - to jest jedynie podpowiedź związana z pewnego rodzaju immersją i grą zgodnie z charakterem postaci. Podejrzewam, że na razie wychodzi mi to raczej topornie, ale musi być ten pierwszy raz.
Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

30 lip. 2017, 20:36

Choć starał się iść tak szybko jak było to możliwe Mikalar w końcu się poddał. Zdał sobie sprawę, że nie zdoła znaleźć bezpiecznego miejsca na nocleg toteż zwolnił i zaczął się baczniej rozglądać. Zdaje się, że część ludzi, która zmuszona była podróżować piechotą zaczęła myśleć podobnie. Oddalili się od obozowiska nad Itną już dobry kawałek, a zagrożenia ze strony straszliwego maga nie było widać, a choć ludzie wciąż pozostawali niespokojni i parli przed siebie wiadomym było, że wkrótce trzeba będzie się zatrzymać, niektórzy już to robili. Małe grupki ludzi pomału schodziły z traktu na bok, zbierały chrust, rozpalali ogniska i starali się jako tako ułożyć na niewygodnym gruncie żeby odpocząć, do zmroku była jeszcze chwila, może dwie, najwyższy czas było jednak odpocząć.

Mikalar szedł jeszcze kawałek rozważając, czy nie spróbować się dołączyć do jednej z grup, które znajdowały się na uboczu. Nie do końca był pewien tego rozwiązania. Po incydencie nad Itną ludzie z pewnością będą jeszcze bardziej nieufni niż zazwyczaj, on sam z pewnością taki by był. Z drugiej strony nie uśmiechało mu się samotna noc pod drzewem. W grupie zawsze mogło być nieco bezpieczniej, a choć zagrożenie od najemników minęło, to w morzu ludzi z pewnością znalazłoby się kilku takich, którzy mogliby mieć ochotę okraść kogoś podczas snu.

Koniec końców Mikalar wypatrzył niewielką grupę na poboczu, która dopiero co szykowała się na noc. Była to prawdopodobnie nieduża rodzina, mąż z małżonką i małą córeczką. Dorośli z pewnością mieli powyżej dwudziestki, a córka dopiero kilka, pięć może sześć lat. Mikalar nie umiał dobrze określać wieku takich małych brzdąców. Musieli być dobrą, tradycyjną i ciężko pracującą rodziną, która wcześnie się pobierała, płodziła dzieci i ciężko pracowała na życie. Mikalar podszedł bliżej i postanowił zrobić coś czego nie robił od dawna, a uznał, że będzie najlepszym wyjściem na rozpoczęcie rozmowy - Pozdrowił ich w imię bogini.

- Niech Lorven ma was w swojej opiece. - Powiedział. - Pozwolicie wędrowcowi przyłączyć się do was i dzielić się z nim ogniem? Mówią na mnie Mikalar.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

31 lip. 2017, 15:36

Głowę Zciego zaczęła zaprzątać złośliwa myśl o tym, że polując na jednego maga, tym samym pomaga innemu. Chwilkę się nad tym zastanawiał, przez co odrobinę rzadziej spoglądał na swój cel. Jeden czarodziej, chce pewnie potężnego artefaktu pod postacią pierścienia, który zapewni mu więcej mocy. Być może mag sam w sobie nie jest magiem, a jedynie wykorzystuje pierścień do strzelania ogniem z rąk i to by się nawet zgadzało. W takim wypadku cała światowa niesprawiedliwość ustabilizowałaby się choć trochę. Tak jak wcześniej sądził, że magia to dar wrodzony, tak mógłby posiąść magiczne moce.
Zci zamarzył się trochę i swoje wątpliwości, jakich by to podstaw nie miały, odłożył na bok na rzecz wizji strzelania ogniem z własnych rąk.
Wizje te jednak przerwał mu jakiś mieszczanin na wozie. Zaoferował transport w zamian za samo przebywanie na wozie. Zci spojrzał jednak na maga i szybko zadecydował, że skoro mag nie próbuje dostać się na żaden wóz, to i Zci nie będzie miał z tego żadnego pożytku.

- Nie... Dzięki.

Obserwował maga jeszcze trochę, by zadecydować co teraz zrobić. Ten zaczął się rozglądać, ale jak się okazało na szczęście nie za zagrożeniem. Mag upatrzył sobie jakąś rodzinę, a do głowy Zciego zaczęły napływać czarne myśli. Czy mag ten nie jest przypadkiem zwyrodniałym mordercą. Najemników zabijał w samoobronie, ale czy musiał ich żywcem spopielać? Pewnie potrafił korzystać też z innych mocy. W końcu kilkoro z nich utknęło w ziemi w samym środku obozowiska. Skoro mógł ich unieruchomić, to po co ich potraktował ogniem? Być może teraz zamarzyła mu się rzeź niewiniątek. Podczas snu zakopie ich magicznie głęboko w ziemi, a tam spali.
Zci zaczął lekko obawiać się o swoje życie, gdy tylko wyobraził sobie jaką moc może mieć ten mag. Zabójstwo z zaskoczenia to jedyne rozsądne rozwiązanie. Teraz musiał tylko poczekać, aż nieświadoma rodzina przyjmie tego czarodzieja, a potem pomyśli jak się z nim rozprawić.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

27 sie. 2017, 18:00

MG

Mała blondyneczka schowała się za ojca - człowieka wyglądającego na biednego mieszczanina - kiedy zauważyła podchodzącego w ich stronę Mikalara. Rodzina usadowiła się wokół niezbyt dużego, ledwie chwilę temu przygotowanego ogniska, które miało dać im ciepło i ochronę na czas nocy. Młodemu magowi rzuciło się w oczy, że nie widzi w pobliżu jedzenia - wydawałoby się, że po szybkiej wędrówce, kiedy wszystko zostało przygotowane na wieczór, pielgrzymi powinni się posilić, lecz tak się nie działo. O ile córka nie wyglądała na zbyt przyjaźnie nastawioną wobec przybysza, mężczyzna nie wyglądał na przestraszonego czy wrogiego:

- Niech i nad tobą Protektorka Dusz czuwa. Usiądźże z nami i się ogrzej. I byśmy strawą poczęstowali, ale u nas tego niedostatek. - Kobieta kiwnęła głową, na której twarzy malował się delikatny uśmiech. Miała blond włosy i delikatne rysy twarzy. Jej szczupłą sylwetkę okrywała bawełniana suknia w ziemistym koloerze. Mężczyzna za to popchnął delikatnie do przodu swoją córeczkę. - No, Hirio, przywitaj się.

Kiedy dziewczynka wyszła zza pleców, Mikalar zauważył, że jej sukienka była podarta. Najprawdopodobniej stało się to podczas gorączkowej ucieczki z obozowiska. Szczęściem było to, że nie została zadeptana przez panikujący tłum. Skończyło się tylko na rozdartym materiale i obtartym kolanie.

Po chwili ojciec Hirii ponownie się odezwał:

- Jestem Berwih, a to jest moja małżonka Grypieta. - Wskazał na kobietę siedzącą obok. Na tym zakończył.


Zci bez namysłu odmówił kupcowi, który oferował mu transport. Stwierdził, że o wiele ważniejsze jest zlecenie niż wygodne siedzenie i ciepła strawą, na którą zdecydowanie mógłby liczyć, gdyby wsiadł na wóz.

Najemnik cały czas miał w zasięgu wzroku Mikalara, ale przy tym musiał się zatroszczyć o nocleg dla siebie. Na razie stał na trakcie, będąc omijanym przez pielgrzymów pieszych i na wozach. Nikt nie zwracał na niego uwagi, choć raczej za bardzo się do niego nie zbliżali - ot, zwykła ostrożność względem uzbrojonego człowieka.

Pora była coraz późniejsza. Słońce chyliło się ku zachodowi i niebawem miało przekraczać horyzont. Nie zostało wiele czasu, by przygotować ognisko i przygotować posłanie.

Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

29 sie. 2017, 22:44

Mikalarowi nie uszło uwadze, że mała dziewczynka schowała się na jego widok. Przez chwilę zastanawiał się, czy to zwykła ostrożność, czy może wyglądał, łagodnie mówiąc, nieciekawie. Szybko się jednak zreflektował, że od starcia w obozie zdołał przytulić ziemię przynajmniej z tuzin razy, a może trochę mniej. Uśmiechnął się się do dziewczynki i otrzepał swoje ubranie z zaschniętego błota, choć raczej w niewielkim stopniu naprawiło to jego wizerunek. Przynajmniej nie miał żadnego zwierciadła żeby w pełni zobaczyć swój żałosny stan.

Słysząc zachęcający ton ze strony mężczyzny podszedł bliżej i uśmiechnął się do zgromadzonych przy ognisku, a żeby zatrzeć nieco złe wrażenie na dziewczynce, która przypominała pomniejszoną i żeńską wersję Mikalara, przynajmniej pod względem stanu ubrania, uklęknął i najprzyjemniejszym głosem na jaki mógł się zdobyć powiedział – Niech się młoda panna tak nie wstydzi. Nie ma czego.

Zachęcona przez ojca i może choć trochę przez obcego, w końcu wyszła ze swego ukrycia i przyłączyła się do reszty. Mikalar, przysiadłszy przy ognisku, przez chwilę zastanawiał się jak jego wybryk wpłynął na innych ludzi w obozie. Dziewczynka miała szczęście, ale mogła skończyć znacznie gorzej. Zwykle jego rozpromieniona twarz spochmurniała. Zaczął wyrzucać sobie swoją głupotę, jednak taki stan nie mógł trwać długo. Zresztą trwał tylko krótką chwilę. Jego twarz znów się rozpromieniła.

Dziękuję za waszą gościnę i ogień. Zwłaszcza teraz... - Dodał to nieco ciszej. - Hmm. Pewien kapłan mi kiedyś powiedział, że bogowie odpłacają się nam tak samo jak i my postępujemy z innymi. Powiedziałbym, że musiałem dzisiaj kogoś straszliwie rozeźlić. - Roześmiał się – Ale widzę, że wy dzisiaj musieliście uczynić wiele dobrego, a przynajmniej dla mnie.

Mikalar sięgnął do swojej torby i wyciągnął skryty bochenek chleba, a do tego kilka pasków suszonego mięsa. Sucharów i mięsa jeszcze trochę mu zostało. Może na dzień albo dwa. Wszystko zależało od jego nastroju.

Składam na ręce gospodarza. – To powiedziawszy dał Berwihowi jedzenie by rozdzielił je między nich, a sam sięgnął po bukłak z winem. Potrząsnął nim. Jeszcze zostało. Odciągnął korek, powąchał, a potem pociągnął łyk. - Cóż, nieco zatęchło i skwaśniało. Ale lepsze takie niż żadne. - Bukłak, podobnie jak i jedzenie, powędrował do gospodarza.

Mikalar zaczął szykować się do dłuższego posiedzenia. Zdjął torbę z ramienia i odczepił drugą od pasa. Przez chwilę masował sobie bark, a potem pociągnął dalszą, dość luźną rozmowę...

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 51989
Liczba tematów: 2958
Liczba użytkowników: 1034
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: kika2121
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.