Trakt Iquański

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut. 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Trakt Iquański

08 kwie. 2011, 19:26

Szlak ten przyjął swoją nazwę od Jeziora Iqua wysuniętego od niego trochę na wschód. Rozciąga się od Wolenvain na południe, aż do samych stóp gór Ikrem. Już od ich podnóża prowadzi przez strome doliny prosto pod bramy miasta Minaloit.

Trakt został zrobiony porządnie i jest odnawiany każdego sezonu. Dzięki temu nie ma w nim zbyt wielu zagłębień a zaprzęgi z wozami mogą poruszać się po nim szybkim tempem, jakkolwiek prowadząca do miasta dolina bywa czasem kłopotliwie wąska.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Zci;
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

31 sie. 2017, 09:39

Za miejsce swego spoczynku, Zci wybrał pobliskie, samotne drzewo po drugiej stronie drogi od obozowiska maga. Mógł się o nie oprzeć, a i patyków na ognisko nie brakowało. Zanim jednak zaczął się przygotowywać, upewnił się, że jego cel nie zmieni swojego miejsca, najwyraźniej wybrał już ofiary i z nimi pozostanie.

Nazbierał odpowiednią ilość materiału, by niewielkie ognisko mogło płonąć jakiś czas. Wszystko złożył tuż obok konaru drzewa, by nie musieć nawet wstawać, by dołożyć coś do ognia, który miał rozpalić. Z pleców zdjął kuszę i przeszywanicę. Kuszę odłożył obok hełmu z lewej strony tak, by mieć je w zasięgu, a przeszywanicę oparł o drzewo, by było mu wygodniej i cieplej w plecy. Ze swojego worka, który również nosił na plecach, wyjął krzesiwo i mały nożyk, za pomocą których rozpalił suchy chrust. Worek również z siebie zdjął i położył obok kuszy. W końcu oparł się o drzewo, przy małym, ciepłym ognisku dokładając co chwilę kilka patyków.

Z ewidentnych nudów postanowił coś lekkiego zjeść. Jedyne, co miał odpowiedniego, to suchy chleb, więc odciął z niego trzy grube kromki. Następnie wyciągnął z worka niewielki bukłak z piwem i popijał nim suche kromki. Udało mu się wypić mniej więcej połowę z półlitrowego pojemnika. Czarodziej do tej pory tylko gadał z napotkaną rodziną, pewnie poznawał ich sekrety i spoufalał się na tyle, by mu spokojnie ufali.

Zci zaczął rozmyślać, czy powinien iść tej nocy spać. Jest ryzyko, że mag wyruszy w dalszą drogę nim się obudzi. Lecz brak snu może bardzo niekorzystnie odbić się na zdolności bojowej Zci.

Ciągłe zerkanie na maga może zostać w końcu zauważone, więc Zci postanowił wyjąć z worka kartkę i ją przeczytać. Chwilkę mu zajęło, by rozpoznać poszczególne słowa, dawno w końcu tego, czy czegokolwiek innego nie czytał. Stwierdził, że to najlepsza pora, by podszlifować tą niedocenianą umiejętność.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

06 wrz. 2017, 00:12

MG

Na twarzy Berwiha pojawił się uśmiech w odpowiedzi na słowa poprzedzające śmiech Mikalara. Trudno jednak było stwierdzić, czy młodzieniec naprawdę rozbawił mężczyznę, czy może reakcja miała pobłażliwy charakter. Jednak młody mag nie miał zbytnio czasu się nad tym zastanowić, gdyż uśmiech mieszczanina na widok jadła z pewnością był szczery i wyrażał wielką radość.

- Niech ci Lorven sprzyja, Mikalarze - powiedział.

Następnie rozłożył części strawy dla siebie i członków swojej rodziny. Wyglądało na to, że dziewczynka miała najeść się do syta, tak samo jak małżonka. Berwih za to wziął pod swoją pieczę resztę strawy.

Mikalar tymczasem ciągnął niezobowiązującą pogawędkę, podczas której ani on, ani Berwih, ani też Hiria czy Gryfieta nie podzielili się informacji czy to ważnymi dla nich, czy o sobie. Cała rozmowa utrzymywała stan zastały w momencie podarowania strawy przez Mikalara rodzinie mieszczan - młodzieniec potrzebował noclegu i zdobył sympatię swoich ”gospodarzy”, darując kolację, a mieszczanie mogli się najeść i okazali gościnność przybyszowi. Wyglądało na to, że każda strona wzajemnie sobie pomogła.


Zciemu w ogóle nie sprawiło trudności przygotowania sobie obozowiska. Nie był to przecież dla niego pierwszy raz - bez trudu znalazł opał i rozpalił ognisko.

Miejsce znalazł mniej więcej na wysokości ogniska Berwiha, lecz po drugiej stronie drogi. Dzięki temu mógł mieć oko na Mikalara, jednocześnie nie zwracając na siebie uwagi. Raz po raz przejeżdżały ostatnie wozy, które jeszcze znajdowały się na trakcie. Najprawdopodobniej ich właściciele bardzo pragnęli jak najbezpieczniejszego schronienia.

Po spożyciu strawy Zci postanowił podszlifować swoją umiejętność czytania. Nigdy nie był najmędrszy na naukach, ale ostatnimi czasy było z tym jeszcze gorzej. Po jakimś czasie jednak udało mu się przeczytać krótki fragment modlitwy do Lorven. Lorven, Protektorki Dusz, o której właśnie mówił ktoś z okolic ogniska, przy którym zatrzymał się Mikalar.


//Jeśli chcecie tego wieczoru jeszcze coś zrobić, napiszcie o tym w następnym poście. Jeśli nie pojawi się nic, co będzie wymagało dłuższego rozpisywania, najprawdopodobniej przejdziemy do poranka.
Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

07 wrz. 2017, 09:47

Mikalar nie zabawiał swych gospodarzy zbyt długą rozmową. Dzisiejszy dzień był dla niego pełen wrażeń, używania magii, ucieczek i biegów. Gdy więc tylko stało się możliwe, ułożył tobołki pod swoją głową, owinął się swym płaszczem tak szczelnie jak mógł i zamknął oczy. Nim zasnął, przez głowę przewijały mu się wszystkie wydarzenia z dnia, szybko jednak zmieniły się w przyjemne myśli, wizje i wspomnienia, a na końcu zniknęło i to. Pozostał tylko miarowy oddech i zamykająca się czerń nocy wokół śpiącego.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

08 wrz. 2017, 18:19

Sen był jednak ważny dla Zciego i postanowił zmrużyć oczy i się przespać. Mag nie wyglądał jakby się obawiał pościgu, więc pewnie będzie spał tak samo długo jak każdy inny człowiek. Nawet gdyby wstał wcześniej, to na pewno kieruje się do do miasta wzdłuż drogi wraz z nowo poznaną rodziną, więc łatwo będzie go dogonić, a przynajmniej tak sądził.
Poczytał jeszcze trochę, jednak słabe światło ogniska skutecznie go do tego zniechęciło.

Włożył dłonie za głowę i oparł ją o nie, a następnie szybko zasnął.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

11 wrz. 2017, 20:55

MG

Krzyki i rozmowy powoli cichły, kiedy coraz to więcej ludzi kładło się na spoczynek. Wszyscy mieli nadzieję, że dożyją kolejnego dnia, choć wcale nie mogli być tego tak pewni - wszak nieopodal grasował dziki mag, który przecież był niebezpieczny! Nie wiadomo, czy jeszcze ktoś nie ucierpi od niecnych czynów tego złoczyńcy.

Mikalara bardzo szybko zmorzył sen - jego dzień był pełen przygód, wrażeń i niebezpieczeństw, więc niedziwnym było, że nie musiał długo na to czekać. Rodzina, która tak nadzwyczaj ufnie przyjęła go do ogniska, także niezbyt długo musiała czekać. Gryfietta i Hiria zasnęły w ogóle jeszcze przed tym, kiedy Mikalar się w ogóle kładł. Berwih tymczasem nie wyglądał na takiego, co miał dzisiaj spać. W momencie opadania powiek młodzieńca, mężczyzna siedział wpatrując się w ogień.

Zci także nie czekał długo, zanim zasnął. Po chwili odwiedzał coraz to kolejne marzenia senne, lecz jego sen nigdy nie był zbyt głęboki. Jego sen można było porównać do króliczego - choć najemnik odpoczywał, każdy niespodziewany dźwięk mógł go w każdej chwili obudzić.

I tak się stało. Hałas dochodzący ze strony rzeki zbudził wojownika. Zci wychwycił nieregularne, ciężkie kroki bodajże trzech osób i ich niewyraźne mamrotania, które wyraźnie powinny być o wiele cichsze, bo co chwilę ktoś syczał, uciszając innych. Czasem też ktoś rzucił z tamtej strony, by ”zamknęli jadaczki”. Głosy nie zbliżały się zbyt szybko, ale zbliżały się ciągle. Trudno jednak było usłyszeć, o czym w ogóle mówili.

Tymczasem zmęczony Mikalar spał w najlepsze. Tylko w jego snach raz po raz pojawiał się suweren krążący z rąk do rąk i pierścień. Pierścień jego mistrza. W każdym swoim śnie trzymał go w dłoni, ale czuł, że mu się wyślizguje. Mikalar jednak na razie mocno trzymał go w dłoni i nie zamierzał puścić. Tymczasem pierścień był bardzo śliski, wręcz obślizgły…

//Hm, jednak zostajemy na razie tutaj. ;)
Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

13 wrz. 2017, 10:01

Sen spłynął na Mikalara szybko, a z nim nocne majaki. Obrazy, które widział, przesuwały się jeden za drugim. Niektóre miejsca i rzeczy, które dostrzegał, wydawały mu się znajome, a jeszcze inne stanowiły tylko smugi, z których trudno było wychwycić chociaż kolor. Wkrótce jednak wszystko zaczęło zwalniać, a on sam zaczął dostrzegać szczegóły – Złoty kolor i krążącego suwerena.

Młodzieniec przewrócił się z pleców na bok, w kierunku Berwiha i mruknął kilka słów, których znaczenie było trudne do ustalenia. Zaraz zresztą obrócił się ponownie na drugi bok, a potem na plecy. Znów coś powiedział, dało się jednak wyraźnie usłyszeć, że mówił coś o złocie. Mikalar ponownie zwrócił się w kierunku swego gospodarza. Jego usta bezwiednie szeptały jakieś słowa, a pod zamkniętymi powiekami można było dostrzec nienaturalne ruchy oczu. Wszystko to musiało się dziać ku rosnącej zgrozie gospodarza, który nie śpiąc, obserwował jak młodzieniec zachowuje się coraz dziwniej.

Mikalar ciągle zmieniał pozycję i raz wolniej, a raz szybciej mamrotał coś o suwerenie, dłoniach i pierścieniu. Przewróciwszy się na plecy, kolejny raz w przeciągu kilku uderzeń serca, sięgnął swą lewą ręką w kierunku prawej dłoni i przez sen wymacał znajdujący się tam pierścionek. Tym razem jednak złapał go tak mocno, że jego śpiąca twarz wykrzywiła mu się w grymasie bólu. Nie wyrwało go to jednak z sennych majaków, stało się wręcz odwrotnie. Wszystko jak gdyby się pogłębiło, z ust coraz szybciej wylewały się kolejne słowa, choć większość z nich się powtarzała – Złoto, pierścień i dłonie.

Chłopak z każdą chwilą zachowywał się coraz niespokojniej, słowa zamieniały się w słowotok, jego ruchy stawały się coraz bardziej niekontrolowane, a pewnej chwili niemal nie wpadł w ognisko i tylko szczęście sprawiło, że nie zajął się ogniem. Mimo tego uparcie spał dalej, a jego ruchy i dziwne zachowanie zaczęło się pomału uspakajać. Wkrótce, po jego dziwactwach nie było śladu i znów spał w najlepsze.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

14 wrz. 2017, 20:14

Z wcześniej rozpalonego ogniska pozostało tylko kilka żarzących się piekielną czerwienią patyków i Zci nie spodziewał się obudzić jeszcze tej samej nocy, a jednak tak się stało. Ktoś musiał mieć ważny powód, by podróżować nocą. Jednym z tych powodów mógłby być pościg za kłopotliwym magiem. Otworzył szeroko swe oczy i pozostał chwilę w bezruchu.

Następnie odwrócił głowę, aby lepiej przysłuchać się i ewentualnie przypatrzeć tym, co przeszkadzają wszystkim w spaniu. Nie miał żadnej pewności co do tego, kto postanowił przemierzyć obóz. Przypuszczał, że to mogą być wojowie, którzy wcześniej walczyli z czarodziejem. Jeśli faktycznie tak jest, to ich obecność może okazać się zbawienna. Odnajdą maga, rozjuszą go, ten zacznie palić i mieszać z ziemią, a wtedy nikt nie będzie miał Zciemu za złe, że ten uciszyłby go bełtem ze swej kuszy.

Zci nie mógł jednak czuć się tak pewnie i komfortowo. Nie minął nawet dzień, więc wciąż pamiętał tajemniczego mieszczanina, który potrafił zauważyć jego pościg za magiem, wysłać jakiegoś pachołka, by dostarczył monetę i informację, a potem bezszelestnie się podkraść.

Jednak nieznajomi zachowywali się zbyt głośno, by nie zaalarmować maga, albo Zciego, więc jeżeli faktycznie są najemnikami, z którymi wcześniej grał w kości, to muszą sądzić, że mag pod wpływem strachu powinien iść do miasta dniem i nocą.

Wyglądał ich z niecierpliwością, ale postanowił zachować ostrożność. Swą prawą dłonią chwycił rękojeść miecza, który znajdował się w pochwie przypiętej do pasa i pociągnął do siebie powoli swoją prawą nogę, by później ewentualnie jak najszybciej wstać, lecz mimo to wyglądać na śpiącego.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 352
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

20 wrz. 2017, 00:13

MG

Po chwili, kiedy najemnik do końca się rozbudził, zorientował się, że było już po północy. Wskazywał na to zresztą stan ogniska, które domagało się dorzucenia większej ilości drewna i pomocy w ponownym rozpaleniu.

Ludzie, którzy zdecydowanie nie zachowywali się zbyt dyskretnie, coraz bardziej się zbliżali. O ile wcześniej Zciemu trudno było określić, kim mogli być, im mniejsza dzieliła ich odległość, tym większej nabierał pewności, że przeszkadzają w spoczynku innym ludziom najemnicy, z którymi jeszcze jakiś czas temu grał w kości.

Po ich rozchwianym głosie mógł wnioskować, że nie byli trzeźwi. Zci bardzo dobrze wiedział, że człowiek pijany to człowiek nie do końca świadomy swoich zachowań, a co za tym też idzie - nieprzewidywalny. Najemnicy wcale nie musieli się zachować tak, jakby on tego chciał. Czy był gotów na to, że w pewnym momencie sytuacja będzie wymagała jego interwencji? I ta interwencja nie musiałaby wyglądać tak, jak sobie wcześniej zamierzał!

Najemnicy zataczając się to w jedną, to w drugą stronę, wybudzali coraz to kolejnych pielgrzymów. Szukali swojego celu, lecz nie szło im to za żwawo. Jeden z nich od czas do czasu krzyczał pełne frustracji Gdzie jest ten pieprzony pierścień?!, lecz na jego pytanie odpowiadano raczej okrzykami, których celem było uciszenie go.

W mozole zbliżali się coraz bardziej. Czasem kierowali się w stronę Mikalara, czasem wyglądało, że mieli zupełnie go ominąć, by następnie wrócić na odpowiedni kurs. Płynęli niczym łajbą w środku sztormu.


Pierścień raz po raz to pojawiał się w dłoni Mikalara, by po chwili zniknąć. Jakby nie mógł się zdecydować, czy powinien zostać przy swoim właścicielu, czy może rozpłynąć się w powietrzu niczym nocna mara.

Nic więcej nie odczuwał. Wszystko skupiło się wokół jego dłoni i pierścienia, który jakby nie mógł się zdecydować - gdyby tylko miał własną jaźń - co ma ze sobą zrobić. Odejść czy zostać. Pozostać materialnym czy zniknąć. Być nadal akcesoriem swojego właściciela czy może się uwolnić.

Nagle pojawiła się też postać. Mikalar czuł, że istnieje szansa, że postać może mu pomóc… choć nie był pewien, jakie ma wobec niego intencje. Co wobec niego zamierza i jakie poczyni kroki. Mikalar czuł, że postać może też mu wyrządzić krzywdę. Mikalar nie wiedział, jak ma się do niego odnosić. Mikalar wiedział tylko, że coś go z nim łączy. Nie wiedział jednak kim ta osoba była i jak wyglądała. Wiedział za to, że na pewno istnieje. Był tego niezaprzeczalnie pewny.


//Jakby co to Mikalar nadal sobie śni. To w sumie tyle. Powodzenia.
Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 34
Rejestracja: 27 lis. 2016, 12:47
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

Re: Trakt Iquański

21 wrz. 2017, 18:09

Choć wydawało się, że młodzieniec prześpi resztę nocy spokojnie, to już wkrótce znów zaczął zachowywać się nieswojo. Wszystko jednak potoczyło się szybciej i nieco mniej gwałtownie niż wcześniej, jakby nie miał już sił do ciągłego rzucania się pośród majaków sennych. Wciąż jednak przewracał się z boku na bok i uparcie trzymał pierścień w swojej ręce jak gdyby nie chciał go wypuścić, choć ten bezpiecznie leżał na jego palcu. W końcu, po dłuższej chwili, choć nie tak długiej jak wcześniej, Mikalar obrócił się na plecy i gwałtownie otworzył oczy.

Jego mózg nie pracował jednak tak jak powinien - Zachowywał się jak mucha taplająca w smole. Mikalar przez długą chwilę zastanawiał się gdzie jest, czemu leży na ziemi i czemu jego oddech jest taki niespokojny. Z tyłu głowy zaś czuł ciche, niepokojące łupanie i wiercenie. Ostrożnie podniósł się z ziemi, spojrzał na dogasające ognisko i schwycił się palcami za skronie, które zaczął pomału masować. Pomału dochodziło do niego, to co zaszło i rozejrzał się po swoich gospodarzach. Hiria i Gryfieta wciąż spały, choć ich sen był dość lekki, ale Berwih zdawał się cały czas czuwać. Mikalar mruknął cicho kilka słów o koszmarach na swoje usprawiedliwienie i zamknął się w rozmyślaniach.

Niemal zdążył zapomnieć uczucie spływających na niego snów i niepokoju jakie przynoszą. Teraz jednak, kiedy znów ich doznał, musiał się skupić. Zawsze była to najtrudniejsza część. Mikalar z trudem powstrzymał ziewnięcie. Był straszliwie zmęczony... Pomału dochodziły do niego wszystkie wypadki nocy, a wraz z nimi poczucie napięcia. Pierścień, pieniądze i jacyś ludzie. Pierścień jego mistrza, który wciąż znajdował się na palcu jego dłoni. Młodzieniec zaczął składać swój sen i wypadki poprzedniego dnia razem i szybko, jak na swoją powolność, doszedł do wniosku, że ktoś chciał dostać ten pierścień w swoje ręce. Nie wiedział tylko czemu.

Podniósł swoją upierścienioną dłoń wyżej i w świetle dogasającego ognia dokładnie się przyjrzał fioletowemu kamieniowi w srebrnej oprawie. Przez długi czas uważał go za zwykłą błyskotkę. Niezwykle piękną, ale tylko błyskotkę. Teraz miał co do tego wątpliwości. Z zamyślenia wyrwało go jednak narastające dźwięki gdzieś zza jego pleców. Gdy obrócił się w tamtym kierunku dostrzegł grupkę "skradających" się ludzi. Jego umysł, który do tej pory zachowywał się dość mozolnie, gwałtownie przyśpieszył. Nie zgubił pościgu!

Mikalar gwałtownie się rozejrzał. Mógł próbować ucieczki, ale nie czuł się całkowicie na siłach by próbować nocnego marszu, a jego nagłe powstanie mogłoby wzbudzić zainteresowanie. Młodzieniec opadł z powrotem na swoje posłanie. Uznał, że najlepszym wyjściem będzie uważne nasłuchiwanie i udawanie, że śpi. W końcu nie wiedzieli gdzie się znajdował, a przy odrobinie szczęścia mogą go ominąć. Będzie mógł wtedy udać się w całkowicie przeciwnym kierunku i raz na zawsze zgubić pościg.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis. 2016, 15:26
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

22 wrz. 2017, 17:18

Zci nie mógł sobie zażyczyć lepszej okazji, do zgarnięcia pierścienia. Przewidywał, że najemnicy mogliby się pojawić, ale nawet w najśmielszych nadziejach nie mógł liczyć, że po pijaku będą szukali maga. Było ich trzech, więc nie powinni spłonąć za szybko, a wywołane zamieszanie usprawiedliwiłoby każdy czyn przeciwko czarodziejowi ciskającego ogień z rąk w pijaczków.

Jak najszybciej zabrał się za ładowanie swej kuszy. W ciemnościach było to trudniejsze niż zwykle, więc Zci zebrał w garść chrustu i cisnął nim w ognisko, które na krótką chwilę dało więcej światła i odrobinę ciepła. Chciał to zrobić szybko, ale jednak dyskretnie, jak najciszej.

Naciągnął cięciwę za pomocą dźwigni przywieszonej blisko pochwy z mieczem, później ją odwiesił, wyciągnął bełt z kołczanu i umieścił go w łożu kuszy. Kuszę położył sobie na lewej nodze, gotów, by w razie czego wycelować i wystrzelić.
Miał zamiar czekać tak długo, aż najemnicy znajdą maga, albo ten spanikuje i zacznie swoje "fajerwerki".

Zdał sobie sprawę, że mag może zacząć uciekać, zamiast walczyć, więc i on musiał być gotowy. Póki najemnicy byli daleko, Zci zaczął się pakować. Przywiązał worek do pasa, a rękawy przeszywanicy zarzucił na ramiona. Miał nadzieje, że najemnicy znajdą maga, albo zbliżą się do niego na tyle, że ten zacznie swoje płomienne czary. Gdyby jednak go minęli, to wtedy zareagowałby inaczej.

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 5 użytkowników online: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 3 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Zadra
Liczba postów: 51989
Liczba tematów: 2958
Liczba użytkowników: 1034
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: kika2121
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.