Trakt Iquański

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Trakt Iquański

08 kwie 2011, 19:26

Szlak ten przyjął swoją nazwę od Jeziora Iqua wysuniętego od niego trochę na wschód. Rozciąga się od Wolenvain na południe, aż do samych stóp gór Ikrem. Już od ich podnóża prowadzi przez strome doliny prosto pod bramy miasta Minaloit.

Trakt został zrobiony porządnie i jest odnawiany każdego sezonu. Dzięki temu nie ma w nim zbyt wielu zagłębień a zaprzęgi z wozami mogą poruszać się po nim szybkim tempem, jakkolwiek prowadząca do miasta dolina bywa czasem kłopotliwie wąska.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis 2016, 15:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

30 cze 2017, 15:51

Mimo trudności ze strony uciekających w popłochu ludzi, Zci zauważył, jak mag zaczął wystawiać ręce w kierunku goniących go najemników. Już myślał, że i ci zapłonął magicznym ogniem, ale ku jego zdziwieniu, pewnie nie mniejszemu od zdziwienia maga, nic takiego się nie wydarzyło, a czarodziej zaczął uciekać. Zci pomyślał, że ten tylko chciał nastraszyć najemników, a sam trzyma jeszcze trochę energii na zionięcie ogniem, niczym smok z paszczy i zachowuje ją na "czarną godzinę".

Mimo obaw postanowił pobawić się w pościg za nim, mając na uwadze, że jeszcze nie zwrócił na siebie dostatecznej uwagi, by ktoś go uznał za jakiekolwiek zagrożenie. Zci zaczął więc biec równolegle do maga zbliżając się nieco do niego, ale nie więcej niż na około dziesięć sążni. Miał nadzieje, że najemnicy wypłoszą maga i skierują na niego, tak jak psy pasterskie kierują owieczkę.
Przewidywał też, że najemnicy mogą zmęczyć się pościgiem, bo w końcu biegną w podobnym do Zciego pancerzu, ale miał nadzieje, że przebiegnie ich kondycyjnie.

Zci dokładnie nie wiedział, co chce ewentualnie zrobić magowi, gdyby ten znalazł się w zasięgu jego rąk. Najemnicy chcieli go zabić, więc raczej nie będą mieli tego Zciemu za złe, ale może więcej warty będzie żywy mag. Nie miał pewności, czy czarodziej potrafi tryskać ogniem z innych miejsc, nie tylko z dłoni. Ryzyko tak ogromnej wagi wymagało jakiegoś bodźca, by być podjęte. Najpewniej skoczyłby na maga i próbował zablokować jego ręce.
Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2016, 12:47
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

30 cze 2017, 21:33

Mikalar czując przepływ energii magicznej i widząc przerażenie w oczach niedoszłych oprawców już tryumfował, gdy zdał sobie sprawę, że nic się nie dzieje. Zaklęcie, które wielokrotnie wcześniej wykorzystywał, nagle przestało działać! Nie wiedział co mogło wywołać taki efekt zwłaszcza, że jeszcze chwilę temu spopielił jednego z ich towarzyszy. Co gorsza, pozostali przy życiu bandyci zdali sobie sprawę, że Mikalar nie stanowi już dla nich najmniejszego zagrożenia i z determinację ruszyli na niego.

Mikalar nie mogąc ich powstrzymać za pomocą magii postanowił zrealizować przynajmniej dalszą część planu i uciekł z dotychczasowego miejsca potyczki. Mimo, że starał się biec najszybciej jak tylko mógł to słyszał, że zagrożenie ze strony najemników zbliża się z każdą chwilą. Zdając sobie sprawę, że lada moment go dogonią intensywnie starał się znaleźć sposób na wymknięcie się bandziorom.

Po krótkiej chwili uznał, że najłatwiejszym wyjściem będzie próba zgubienia pościgu w zaułkach obozowiska. Przy pierwszej nadarzającej się okazji Mikalar będzie więc chciał dać nura w jakąś boczną uliczkę, a z niej w następną i kolejne. Jeżeli zajdzie potrzeba postara się nawet przeczołgać pod wozem lub pokonać go za pomocą wspinaczki, górą.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 372
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

04 lip 2017, 22:15

MG

W trakcie biegu Mikalar powoli odzyskiwał pełną kontrolę nad ciałem. Jego kroki były coraz bardziej dynamiczne i płynne, co pozwoliło w pewnym momencie utrzymać stałą odległość między nim a napastnikami.

Medykowi jednak to nie wystarczał - bo czemu miałoby wystarczać. W pewnym momencie gwałtownie skręcił. Przeczołgał się pod kilkoma wozami, zwinnie przeciskał się przez kłębowiska obozowiczów.

Znów poczuł to dziwne uczucie, że ktoś go obserwuje. Kiedy przebiegał przez drogę, przy której jeszcze nie tak dawno opuszczał wóz pewnego kapłana, jego wzrok spotkał się ze wzrokiem zgrzebnie ubranego mieszczanina o przeraźliwie jasnych, błękitnych oczach. Po chwili Mikalar stracił go z oczu, kiedy ten wszedł między innych ludzi.

Młodzieniec dopiero przed chwilą uciekł najemnikom, więc nie mógł być pewny, żeby udało mu się to zrobić na dobre.

Zci tymczasem cały czas miał na oku swój cel. Mimo tego, że cel sprawiał duże trudności, mężczyźnie udało mu się nie zgubić go z oczu.

Wojownik cały czas trzymał się w odległości dziesięciu sążni od Mikalara. W przeciwieństwie do jego współgraczy, którzy właśnie przeszukiwali obozowisko - chociaż bez skutku. Zresztą ich także widział.

Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2016, 12:47
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

06 lip 2017, 21:54

Choć początkowy etap ucieczki z pola bitwy nie układał się fortunnie dla Mikalara to już wkrótce los się do niego uśmiechnął. Mimo, że na początku jego bieg był znacznie wolniejszy od jego przeciwników, to odrobina ruchu i wciąż buzująca adrenalina zrobiły swoje i wkrótce nie czuł skutków upadku z wozu, który do tej pory skutecznie go spowalniał i otumaniał.

Mimo to wiedział, że musi zgubić pościg, w końcu nieszczęścia chodzą parami, a skoro natknął się na bandziorów to wysoce prawdopodobne było, że podczas biegu powinie mu się noga toteż wkrótce zaczął kluczyć między uliczkami i czołgać się pod wozami, aż wpadł w tłum ludzi.

Wyglądało na to, że panika z powodu jego ekscesów jeszcze tu nie dotarła albo ludzie zdołali się już opanować. Mikalar postanowił więc zakończyć tu swoją szaleńczą gonitwę i ciężko dysząc po swoim nienaturalnym wyczynie fizycznym, spokojnie wszedł w mrowie ludzi. Raz po raz rozglądał się jednak za swoimi dotychczasowymi oprawcami i zastanawiał się co dalej. Wiedział, że gdzieś w tłumie znajduje się trzech uzbrojonych mężczyzn gotowych go zabić, a on sam nie miał pojęcia czemu. Co prawda spopielenie jednego z ich towarzyszy dawało powód, ale nie dawało się ukryć, że działał w samoobronie...

Mikalar podszedł do jednego straganów i szybko zlustrował towar, a następnie otoczenie wokół siebie. Starał się udawać zwykłego człowieka w tłumie. Wkrótce spokojnie ruszył dalej.

Mając teraz chwilę spokojnie rozważył swoje możliwości. Mógł pozostać w obozowisku i spróbować odnaleźć, a następnie przycisnąć Nirema, który mógł go wystawić. Z drugiej strony wiązać się to może z ponownym spotkaniem z uzbrojonymi mężczyznami, co nie uśmiechało mu się, zwłaszcza, że jego zaklęcia, nie wiedząc czemu, nie działały tak jak powinny. Być może powinien znaleźć powód tych... "zakłóceń"? A może lepiej będzie uciec do stolicy, w końcu miał się tam udać, ale przecież w ostatniej chwili zmienił swoje zdanie. Mikalar zaklął parszywie i wchodząc coraz głębiej w tłum rozważał kolejne możliwości...
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis 2016, 15:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

07 lip 2017, 21:20

Niedługa przebieżka truchtem Zciego zakończyła się w momencie, gdy jego cel wkroczył między ludzką zbieraninę.
Kolejna kłoda rzucona pod nogi, bo łatwo kogoś zgubić w tłumie. Na szczęście nie był zbyt daleko od ściganego maga. Energicznym ruchem lewej ręki zdjął z głowy hełm i przyśpieszonym krokiem zaczął zbliżać się do czarodzieja. W tłuszczy chciał zachować odstęp kilku sążni i miał nadzieje, że nadal pozostanie niezauważony. Po to właśnie zdjął hełm, wśród głów innych ludzi jego głowa nie będzie się tak rzucała w oczy, za wyjątkiem braku jakiegokolwiek nakrycia głowy, co jest dość nierozsądne w deszczową pogodę, choć wcale nie tak rzadkie. Tym samym charakteryzował się też mag, którego ścigał.

Zci nawet się nie odwracał, by zobaczyć co się działo z najemnikami, bo swój wzrok skupiał wyłącznie na głowie maga, ewentualnie rozglądając się lekko, gdyby czarodziej postanowił sprawdzić, co takiego czyha za nim i przekręciłby łeb chociaż odrobinę.

W głowie opracowywał plan, gdyby w jakiś sposób stracił maga z oczu. Wie o nim tyle, że nosi szary płaszcz, ma ciemnobrązowe włosy i lekki zarost, a to nie wiele i znalazłoby się tu kilka innych osób z podobnym rysopisem.
Z każdą chwilą rosło ryzyko, że zgubi swój cel, więc miał zamiar w końcu go zaczepić i sobie z nim zamienić kilka słów. Zci w końcu był otwarty na niemal każde oferty związanie z odpowiednią zapłatą, a czarodziej może mieć czym sypnąć w zamian za czyjeś milczenie, albo nawet ochronę. Na pewno nie odważyłby się użyć swych magicznych mocy, bo wtedy dałby każdemu dokładną wiadomość gdzie się ukrył.

Zci postanowił jednak jeszcze chwilę śledzić maga, aż ten nabierze pewności, że swoich oprawców zgubił i że fajerwerki nie są mu potrzebne.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 372
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

09 lip 2017, 16:40

MG

Choć Mikalarowi zdawało się, że sytuacja się uspokoiła - wcale tak nie było. Zaszedł na tyle daleko, że wieść o płonącym najemniku nie rozeszła się wystarczająco, ale na pewno dotarła. Ludzie z coraz większej odległości od miejsca zdarzenia uciekali w popłochu. Niektórzy byli na tyle przezorni, żeby zabrać ze sobą swój dobytek, inni myśleli jedynie o swojej skórze. Młodzieniec mógł się przekonać, że plotki przenoszą się z niezwykłą prędkością i nie są odporne na przeinaczenia. Jeśli ktoś pytał, co się działo, słyszał o spalonym człowieku, który padł ofiarą czarownika - i do tego momentu by się to zgadzało, lecz ów czarownik miał mieć długą brodę i być wysoki na ponad sążeń. Z innej rozmowy Mikalar usłyszał, że najemnika spopielił elf czy inne plugastwo, a w jeszcze innej, że miał swojego własnego golema! Wspomniane przeinaczenie jeszcze były racjonalne - bo przecież mogło tak być chociaż w małym stopniu - tych mniej prawdopodobnych lepiej nie przytaczać.

Bladawiec postanowił nie zwracać na siebie uwagi. Podszedł do jednego ze straganów. Z wielką uwagę studiował fakturę leżących na nim serów. Sery jednak znikały w zastraszającym tempie, opieszale pakowane przez otyłego kupca i jego pomocników. Po chwili młodzieniec rozejrzał się wokół. Nie zauważył nic szczególnego - widział uciekających ludzi i panikę, ale nie zauważył w tym wszystkim najemników. Najwyraźniej usilnie starali się znaleźć go po drugiej stronie drogi. W przeciwieństwie do nich, Mikalar wiedział, że nie ma to najmniejszego sensu. Odszedł do straganu i ruszył w losowym kierunku.

Zdawało mu się, że w pewnym momencie zauważył Nirema z Hwermem, którzy mimo wszystko wracali w miejsce bójki. Wyglądali na zdenerwowanych i wręcz drżeli z przerażenia, lecz najwyraźniej troska o kompana wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem.

W przeciwieństwie do najemników, Zci cały czas obserwował Mikalara. Trudno stwierdzić, jakie miał względem niego zamiary, choć jedna rzecz determinowała jego przyszłą decyzję - pieniądze. Wszak trzeba mieć za co zjeść, odziać się i zadbać o uzbrojenie. Niemal każdy mieszkaniec Autonomii Wolenvain boryka się z tym problemem. Dla Zciego przez długi czas był to chleb powszedni - choć nawet jeśli chodzi o pieczywo, rzadko miał je wtedy w ustach. Nie to, co szlachetkowie, którzy tylko leżeli brzuchem do góry i nie zaznali znoju prawdziwego życia, a sute obiady były im podstawiane pod nos.

- Hej, ty z hełmem! - Zci usłyszał głos zza pleców. Po chwili w jego polu widzenia pojawił się handlarz na wozie z drewnem. - Miałem ci to przekazać. Jeśli chcesz więcej, masz się stawić na brzegu. Tam już cię znajdą.

Handlarz rzucił w stronę wojownika małe zawiniątko. W środku znajdowała się moneta - suweren. Nawet jeśli Zci chciałby o cokolwiek zapytać, nie miałby już okazji - handlarz od razu ruszył, nawet się nie oglądając, czy ktoś znajduje się przed końmi.

Teraz tylko w gestii Zciego zostało, czy skorzysta z propozycji.

Awatar użytkownika
Mikalar
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2016, 12:47
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3626

09 lip 2017, 17:52

Wieści roznosiły się lotem błyskawicy i choć Mikalar wiedział, że to co mówili ludzie było w większości wyssanymi z palca bujdami, to nie miało to znaczenia. Coraz więcej z nich zaczynało uciekać z miejsca, w którym się znajdowali, a choć panika jeszcze nie wybuchła, to tylko czekać było, aż zdarzy się incydent, który wzburzy tłum. Jedyne co było w tym wszystkim dobre to fakt, że nikt nie powinien go podejrzewać, w końcu nie miał ani brody czy golema, jednak nierozsądne było zachowywać się w sposób spokojny pośród zdenerwowanego tłumu. Zbyt by go to wyróżniało...

Mikalar przyśpieszył kroku, a jednocześnie starał się odnaleźć w obozowym labiryncie. Szukał jakiegoś punktu charakterystycznego, który powiedziałby mu gdzie się znalazł. W pewnym momencie zdawało mu się, że dostrzegł Nirema i zatrzymał się w pół kroku. Wyglądało na to, że wracali do chorego towarzysza. Mikalar zagryzł usta spoglądając w tłum, gdzie mignął mu obraz jego i Hwerma. Zawahał się, ale trwało to tylko krótką chwilę.

Szybko ruszył dalej i spojrzał się na niebo w celu zlokalizowania słońca, a następnie obrał kierunek zachodni. Liczył on na to, że zdoła wyjść z obozowiska gdzieś w okolicach traktu, a stamtąd szybkim marszem ruszy do Wolenvain.

Mijając kolejne stragany i ludzi wciąż bił się z myślami. Głównie myślał o tym niespodziewanym napadzie, który go spotkał. Oczywiście, mogło to być zwykłe zrządzenie losu, ale nie podobało mu się zorganizowanie i determinacja żołdaków, którzy mimo bycia świadomym zagrożenia, dalej podejmowali się próby zabicia go. (Jak gdyby na komendę Mikalar znów się rozejrzał w poszukiwaniu zagrożenia.) Czy Nirem miał z tym coś wspólnego? I być może najważniejsze pytanie, czemu zaklęcie, które już wielokrotnie wykorzystywał i ratowało mu życie, nagle zawiodło? Mikalar mógł tylko zgadywać lub sądzić, że to wszystko było przypadkiem, jednak jeśli nawet to był przypadek to stwierdził, że nie jest to dobrze, że wybiera on sobie maga na obiekt swoich żartów. I czemu żołdacy byli AŻ tak zdeterminowani?
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis 2016, 15:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

11 lip 2017, 12:27

Zci gdy usłyszał, że ktoś za nim krzyczy, lekko się zląkł. Zupełnie się nie spodziewał, że i on może być śledzony, a gdyby się okazało, że mag kogoś śledził, to niezły byłby to korowód. Odwrócił się szybko łapiąc za rękojeść miecza przywieszonego z lewej strony. Był gotowy wyciągnąć broń, gdyby ktoś miał go zaatakować, ale spostrzegł, że patrzył się na niego tylko jakiś człowiek na wozie z drewnem. Być może nawet ten sam, który wcześniej tak głośno ogłaszał swoją obecność potencjalnym kupcom.
Gdy kupiec zaczął mówić dalej, Zci jeszcze rozejrzał się w prawo i w lewo, by upewnić się, że nic mu nie grozi. Spojrzał także za siebie, w końcu był bardzo blisko maga, którego śledził. Ten również mógł usłyszeć, że ktoś woła kogoś w hełmie. Czarodziej mógł go wziąć za jednego ze swoich oprawców i postanowić przysmażyć boleśnie plecy Zciemu.
Na szczęście, albo tego nie usłyszał, albo nie zwrócił na to uwagi, w około też nie było zagrożenia, więc Zci puścił rękojeść miecza i odwrócił głowę w stronę handlarza na wozie drewna. Akurat w momencie gdy skupił na nim wzrok, handlarz zakończył swój monolog i rzucił w jego stronę jakieś zawiniątko. Zciemu udało się je złapać prawą ręką, a handlarz od razu po tym odjechał. Zci postanowił sprawdzić co jest w środku, lecz mimo lekkiej konsternacji Zci zachował swoją ostrożną naturę i rozwinął otrzymane zawiniątko z wyprostowanymi rękoma i jak najdalej od twarzy. W razie, gdyby w środku miałby się znajdować jakiś podstęp, który miałby go powalić.
Spodziewał się jakiegoś proszku, albo kilku monet, choć gabaryty zawiniątka na to nie wskazywały. W środku nie było pułapki, w zamian za to, była złota moneta. Taka, którą Zci kiedyś widział. Gdy napadało się na bogate wozy, to bardzo rzadko trafiało się na małą skrzynkę zawierającą nawet kilkadziesiąt takich monet zwanych "suwerenami".

Trochę zdziwiła Zciego wartość monety, jaką ktoś postanowił zainwestować w niego. Ktoś musi naprawdę go cenić, albo przynajmniej być na tyle bogatym, by ryzykować od tak utratę suwerena. To jednak, na pewno oszczędziło magowi trochę kłopotów, bo Zci przestał się już nim interesować. Wątpił, aby był wstanie wyciągnąć z niego coś więcej, niż już dostał. Myślał chwilę nad najbezpieczniejszym miejscu ukrycia nowo nabytego skarbu. Zawiniątko z monetą włożył do kołczanu między ścianką bliżej nogi, a bełtami.
Przeciągnął się lekko i udał się w stronę brzegu, uważając, by nie staranował go tłum. W tym celu znów założył hełm, aby zwolnić drugą rękę, dzięki czemu mógł w razie czego odpychać, albo przeciskać się między poddenerwowanymi ludźmi. Szedł krokiem przyśpieszonym, nie chciał, by ten, który w niego zainwestował musiał za długo czekać.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 372
Rejestracja: 13 gru 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

Re: Trakt Iquański

13 lip 2017, 20:27

MG

Mikalar postanowił nie zagrzewać dłużej miejsca w obozowisku. Mimo wielu pytań i wątpliwości, nie zamierzał szukać odpowiedzi. Zamiast tego wyruszył na zachód, chcąc jak najszybciej wydostać się z obozu, a potem traktem dotrzeć do Wolenvain.

Kiedy był na skraju obozowiska, poczuł, że dziwne uczucie go opuszcza. Możliwe, że mógł już korzystać z magii.

Ostatni raz, kiedy Zci miał w zasięgu wzroku Mikalara, ten właśnie przyspieszał kroku i kierował się na zachód. Po tym najemnik postanowił udać się nad brzeg Itny, tak jak polecił mu handlarz drewnem.

Wojownik, stanąwszy w pobliżu rzeki, dopiero teraz miał szansę zaobserwować siłę żywiołu - woda z głośnym szumem płynęła w dół, mocno się przy tym pieniąc. Przez kilka chwil był sam, dzięki czemu nikt nie przeszkadzał mu w podziwianiu tego widoku.

Jakby znikąd nagle pojawił się przed nim zgrzebnie ubrany mieszczanin o przeraźliwie jasnych, błękitnych oczach. Czyżby zmysły Zciego się stępiły, że go wcześniej nie zauważył? Mężczyzna był pewien, że nikt za nim nie szedł. Tymczasem stał przed nim - wysoki na około 5 stóp i piędź, szczupły mężczyzna o długich, sękatych palcach i nieprzeniknionym wyrazie twarzy. Jego twarz pokrywały małe zmarszczki - wyglądał na około 40 lat.

- Przejdźmy do rzeczy. - Jego głos był niski i wyraźny mimo dźwięków rwącej rzeki. - Zostało zauważone, że obserwowałeś pewnego człowieka posiadającego umiejętności magiczne. Nie moja rzecz, jaki miałeś powód, ale za to mamy dla ciebie kolejny, żeby to robić. - Zamilkł na krótką chwilę, lecz nie dawszy Zciemu nawet możliwości odpowiedzi, ciągnął dalej. - Zależy nam na pewnym pierścieniu, w którego posiadaniu jest właśnie ta osoba. Co do człowieka - mógłby się okazać nam przydatny, acz nie musisz się powstrzymywać, jeśli będziesz musiał użyć drastycznych środków. - Kolejny raz zamilkł, kolejny raz na bardzo krótką chwilę. - Zależnie od tego, czy przyprowadzisz nam sam pierścień, czy też właściciela, twoja nagroda może być różna. Jednak na pewno będzie w monetach takich jak ta, którą dostałeś. Zgadzasz się?

Mieszczanin w końcu zamilkł, oczekując odpowiedzi Zciego. Skrzyżował ręce na piersi i z góry spoglądał na swojego rozmówcę. Wojownik musiał podjąć decyzję w tej chwili, choć z pewnością nie pomagały mu ani szum rzeki, ani zgiełk pakujących się ludzi za jego plecami.

//Mikalar - z/t z tematu. Do weekendu zdecyduję co dalej, ale prawdopodobnie od razu przeniesiemy się do WV - zobaczymy.
Awatar użytkownika
Zci
Posty: 46
Rejestracja: 17 lis 2016, 15:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3621

Re: Trakt Iquański

13 lip 2017, 22:06

Mimo tego, że szum był głośny, był też kojący, a rzeka była przykładem tego, co niebezpieczne i zarazem piękne.
Tak przynajmniej wydawało się Zciemu, który rozglądał się po brzegu, by wypatrzeć tego, który skusił go do przyjścia tutaj złotą monetą.

Zciego zaskoczyło jak łatwo daje się podejść. Najpierw handlarz drewna, a teraz mieszczuch. Miał nadzieje, że to nie są pierwsze oznaki tego, że powinien przejść na spoczynek. Nie dorobił się jeszcze niczego poza własną brodą.
Z uwagą, ale i ciekawością przysłuchiwał się słowom przybyłego mieszczanina. Gdy ten skończył mówić i założył ręce, Zci odpowiedział:
- Gdyby dano mi znać wraz z monetą, to załatwiłbym to niedaleko stąd, a tak muszę go szukać... Jak ostatnio na niego spoglądałem to kierował się w stronę Wolenvain. Potrzebuje informacji gdzie jest, w którą stronę się kieruje i jak mniej więcej wygląda pierścień.
Zci już wcześniej zastanawiał się jak dopaść owego czarodzieja, ale gdy był blisko, to mógł go zaskoczyć, w drodze nie będzie miał takiej możliwości. Chwilę ciszy oczekiwania na odpowiedź mieszczanina przerwał szybko jeszcze sam Zci dodając:
- W związku z tym, że widziałem jak poradził sobie z poprzednimi zbójcami, nie sądzę, abym samotnie dał rade go wziąć żywcem. Mógłbym mu przestrzelić nogi, ale wtedy potrzebowałbym kogoś z wozem i końmi.

Zci sądził, że dostał łatwą robotę. Mieszczanin wydawał się takim, który ma potrzebne mu informacje, a kusza załatwi kwestię dystansu i ognistej magii. Zastanawiał się, czy chce ją sobie utrudniać biorąc maga żywcem. Nawet niezdolny do biegu, wciąż będzie ciskał ogniem z rąk.

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 4 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52122
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1038
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Filip Chujzer
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.