Trakt Iquański

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Trakt Iquański

08 kwie 2011, 19:26

Szlak ten przyjął swoją nazwę od Jeziora Iqua wysuniętego od niego trochę na wschód. Rozciąga się od Wolenvain na południe, aż do samych stóp gór Ikrem. Już od ich podnóża prowadzi przez strome doliny prosto pod bramy miasta Minaloit.

Trakt został zrobiony porządnie i jest odnawiany każdego sezonu. Dzięki temu nie ma w nim zbyt wielu zagłębień a zaprzęgi z wozami mogą poruszać się po nim szybkim tempem, jakkolwiek prowadząca do miasta dolina bywa czasem kłopotliwie wąska.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Meledan
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

26 paź 2011, 08:48

Koshi nie przewidział, że kapłan może wezwać posiłki… Jego szyderczy uśmiech zmienił się w gniew, który informował, że koniec zabawy… Chłodnym tonem rzekł:
– Śmiesz prosić mnie o zaprzestanie magii, wzywając w tym czasie posiłki?!
Istoty zbliżały się coraz bliżej. Czuł to za sprawą pryzmatu. Natychmiastowo wytworzył ten sam rodzaj iluzji w głowie Aliyah, która informowała ja:
– Aliyah! Ktoś się zbliża, dlatego wyjdź na trakt i biegnij do mnie ile masz sił w nogach. Gdy będziesz przy mnie stań za plecami, bym mógł Cię osłonić. Ta wsza wezwała kogoś… Wytworzę w jego umyśle iluzję, więc nie będzie Cię widział. Uważaj na obcych…
Gdy iluzja przekazała co miała przekazać, Koshi zerwał telepatyczny łańcuch między nim, a dziewczyną, koncentrując się na więzi z kapłanem. Użył sporej ilości magii, by całkowicie wymazać obraz dziewczyny w jego percepcji, mimo iż ta ilość nie była nawet jedną dziesiątą tego co miał w zapasie… Następnie zwiększył dystans na odległość 15 metrów i kontynuował dialog:
– Człeczyno… Mów co wiesz, albo zanim twoje posiłki przyjdą, będziesz martwy… – jego ton był niezwykle gniewny. Oczy żarzyły się ogniem, a dłonie były gotowe by wykonać kilka prostych ruchów kończących spotkanie… Był on gotów, by w razie ataku trzech istot sparaliżować kapłana, wzmacniając więź dziesięciokrotnie i odlecieć z Aliyah jak najdalej… Noc była młoda, więc nie groziło mu słońce…
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

26 paź 2011, 15:59

Wezwałem posiłki?
Hevan na sekundkę się obrócił, łapiąc wzrokiem jakieś kształty z oddali.
Cholera! jak mógł się na to nabrać? Odwrócił głowę od rozeźlonego demona, i to z jakiego powodu! "Ktoś za tobą jest", stary, wyświechtany trik. Dostał by w tył głowy i po zabawie.
Na szczęście demon nie zaatakował, odsunął się tylko kilka metrów w tył i zaczął mu grozić. Przy okazji użył magii– wystarczająco dużo.
Walka zdawała się być coraz bardziej nieunikniona, mimo to wolał by obejść się bez machania mieczem.
Nie znam tych ludzi za mną, równie dobrze to mogą być twoje posiłki!
Na wszelki wypadek dobył egzekutora. Co jeśli zaatakują go z dwóch stron? Trudna sytuacja. Nie można było zostawić rozwoju zdarzeń przypadkowi.
Uaktywnił egzekutora który zapłonął delikatnym, białym ogniem. Demon ciągle używał magii która będzie podsycać płomień. Zaraz użycie jakiegokolwiek zaklęcia będzie go kosztować kolosalne ilości energii, jeżeli w ogóle mu się uda.
Przyjrzał się przeciwnikowi. Nieuzbrojony, brak jakiegokolwiek opancerzenia. Mimo że to nadal był demon, może nawet wampir– nie mógł gorzej przygotować się do walki z kimś władającym lekkim, szybkim mieczem. Może nie dać rady uniknąć każdego z jego cięć, za co srogo zapłaci. Na dodatek był istotą magiczną, co tylko spotęguje rany wywołane uderzeniem.
Ostrzegam po raz ostatni, przestań bawić się w te magiczne sztuczki.
Awatar użytkownika
Aliyah
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

26 paź 2011, 16:08

Sytuacja robiła się napięta. Głos zarówno Koshiego, jak i jego rozmówcy, był podniesiony i nie znoszący sprzeciwu. Atmosfera gęstniała, a uczucie to spotęgowało wytworzenie iluzji, która otoczyła polimorfkę, ku jej niezadowoleniu. Bardziej jednak zaniepokoiły ją słowa towarzysza. Nie myśląc nad nimi wielce, zdała się na niego i postąpiła, jak kazał.
Ku zaskoczeniu wszystkich wychyliła się zza drzewa i skoczyła, w locie się przeobrażając w coś opływowego, miękkiego i czarnego. W zaledwie dwóch susach znalazła się za demonem, znów dokonując przemiany w człowieka. Bacznie obserwowała otoczenie, szukając zbliżających się sylwetek. Jej dłoń powędrowała do lewego karwasza, w którym ukryte miała noże. Nie zwykła chybiać, nawet jeśli cel był ruchomy. Tyle zdołała się nauczyć od Skrytobójcy.
Przy okazji zerkała też na rycerza, który ostrzegawczo dobył miecza. Koshi był demonem, potężnym, ale i w myśli Aliyah wkradły się wątpliwości…jak miał obronić się przed ostrzem?
Awatar użytkownika
Elianna
Posty: 74
Rejestracja: 22 paź 2011, 21:17
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=928

26 paź 2011, 16:25

Wybacz kapłanie, to moja postać nie ja.

Idąc przez las, była cicho. Jedynie co jakiś czas sprawdzała, czy żmij idzie za nią i czy czasem nie chce się na nią rzucić. Zaczęła mu z lekka ufać. Wciąż nie dałaby mu nawet potrzymać jej broni, ale nie obawiała się, że rzuci się na nią. Przynajmniej aż tak. Gdy wyszli na drogę, już było ciemno, co nie stanowiła problemu dla półelfki. Naturalna infrawizja może nie była tak skuteczna, jak ta, którą odkryła w Oku, ale wciąż pozwalała bezproblemowo poruszać się w półmroku. Wychodząc na trakt właściwy, trafili na jakąś grupkę istot – bo przynajmniej jednego z nich nie można było nazwać człowiekiem. Skrzydła zdecydowanie nie były ludzkim elementem. Z drugiej strony, półelfka wraz z żmijem także zostali zauważeni.
– Cii! – kompletnie zignorowała słowa żmija. Zeszła z samego traktu, idąc w kierunku jakiegoś z krzaczka. Nie wzięła pod uwagę tego, że już ją zauważyli, lecz starała się w nim ukryć. Aktywowała Oko i za jego pomocą przybliżyła obraz bezpośrednio na istoty. Nagle między coś-dziwnego-z-skrzydłami a człowieka wyskoczyła… pantera?! I zmieniła się w kobietę? Elianna aż zamrugała (jednym, bo drugie i tak miała zamknięte) okiem ze zdziwienia. Po chwili uśmiechnęła się szeroko. Najwidoczniej kolejny człowiek, mający swój rasowy problem, postanowił zabić niewinne istoty, tylko dlatego, że nie były ludźmi. Uśmiech zniknął z jej twarzy, chwyciła za łuk. Widząc kobietę, była już pewna, co zrobi. Nie pozwoli, by ktoś podzielił los jej matki! Och, biedna matka!
*Wy wszyscy zasługujecie na śmierć!*
Wycelowała w najbardziej osłonięte i witalne miejsce zarazem, jakie dostrzegła u jedynego (zapewne) człowieka. Następnie naciągnęła cięciwa i stworzyła strzałę – taką, której nawet nie będzie dało się usłyszeć. Cicha, magiczna strzała. Gdy puściła cięciwę, poleciała ona w stronę Hevana. Jedyny dźwięk, jaki można było usłyszeć, to sama cięciwa.
Awatar użytkownika
Ventrox
Posty: 432
Rejestracja: 13 cze 2011, 21:44

26 paź 2011, 20:29

No kurde… Powiem Wam – ciekawa historia. A tak na poważnie – bezsensu. Dlaczego Elaś strzela? Jaka jest natura Twojego ataku? Dochodzisz do wniosku, że dwóch dziwaków chce zabić niewinnego człowieka. Jednak zamiast ustrzelić "agresorów" strzelasz w ofiarę. Czy to nie dziwne? A poza tym, tak marudziliście, że potrzebny jest Wam MG. Przecież ta walka jeszcze się nie zaczęła! Tyle krzyku o jedną strzałę!
Mało tego – posty winni napisać jest Koshi i ew. Haeven. Nie wiem jak Wy to widzicie, ale ja nie widzę tu wyraźnych dwóch obozów walki.
Wiem na pewno, że po jednej stronie jest Koshi i Nikol, a po drugiej Elaś i Xar. Albo nie… Nie wiem, 'na pewno', acz przypuszczam. No i co z Hevanem?
Ja tak się nie bawię. Wyjaśnijcie to i owo, może być na SB, aczkolwiek preferuję fabularne wyklarowanie sytuacji, a napiszę co trzeba.
Awatar użytkownika
Meledan
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

26 paź 2011, 21:12

Koshi widząc nadlatujący pocisk od razu zdał sobie sprawę, że jest to podręcznikowy przykład magii. Strzała leciała prosto na kapłana, który zarzekał się, że nie wzywał posiłków. Koshi był nieufny, lecz wiedział, że ta człeczyna może mu się przydać w wykonaniu wielkiego planu. Postanowił pójść na żywioł. Błyskawicznie zerwał więź z kaznodzieją, wystawiając się kilka centymetrów od trajektorii lotu strzały. Gdy była w jego pobliżu jednym smagnięciem skrzydła spróbował wybić ją od boku, uniemożliwiając trafienie kapłana. Ułamek sekundy później popatrzył w stronę atakującej postaci, łapiąc z nią kontakt wzrokowy i próbując złapać w iluzję. Natychmiast odwrócił się na bok, by nic nie podejrzewała. Chciał także sprawdzić, czy nie była to zwykła pułapka przyszykowana przez człowieka. Błyskawicznie spróbował wytworzyć iluzję w umyśle strzelca, która stawiała go w kompletnej ciemni, przez którą nie mógł nic widzieć. Następnie spróbował zachwiać percepcją pozostałych zmysłów. Miało to potrwać tylko kilka sekund, by Koshi mógł upewnić się o zamiarach człowieka. Odwrócił się do niego i tonem wzbudzającym zaufanie, oraz ukazującym swą wyższość powiedział:
– Liczę, że nie łgałeś, człeczyno…

Po czym wrócił do Aliyah gotów, by unikać pocisków, oraz przyjmując je na swoje skrzydła w razie konieczności…
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

26 paź 2011, 21:39

Jak to warto nie mieć uprzedzeń. Jeżeli ktoś kiedyś powie mu, że ma uprzedzenia do demonów, opowie mu historie "jak to razu pewnego, demon zasłonił mnie przed strzałą".
Warto napomnieć że była to magiczna strzała, z bardzo delikatnym wręcz ładunkiem magii. Rozpłynęła by się w jego aurze zanim by do niego doleciała, szczególnie że miecz pali się już spory kawałek czasu.
Co niby teraz mu powiedzieć?
Dziękuję… teraz wybacz na moment.
Jakiś skurwysyn posłał mu strzałę prosto w plecy! Na dodatek magiczną!
Takie coś się nie godzi. Nie był tu nawet jednego dnia, a już miał tak zapalczywych wrogów? To się nazywa talent!
Teraz, gdy tamten nieznajomy użył magii, czuł jej źródło. Nie ma szans żeby mu uciekł, a strzelanie w lesie między drzewami będzie gigantycznym utrudnieniem. Jest jeszcze ta magia… na szczęście spalanie już się rozpoczęło.
Hevan nie zamierzał nic mówić. Rozpalił ogień na dłoni i zaczął pędzić w kierunku z którego przyleciał pocisk, lawirując między drzewami w razie ataków z dystansu. Spodziewał się jeszcze magii, i to o wiele silniejszej, ale przeciwnik prawdopodobnie spróbuje tego dopiero gdy Hevan będzie już blisko. Ha, to się mocno zdziwi…
Awatar użytkownika
Elianna
Posty: 74
Rejestracja: 22 paź 2011, 21:17
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=928

26 paź 2011, 22:50

Z pewnością każdy, kto dostrzegłby posmutniałą twarzyczkę stwierdziłby, że strzała powinna trafić Hevana. Ten smutek z powodu, że jakiś człowiek jeszcze żyje był widoczny jak na dłoni. Cóż, niektórzy z tej podłej rasy nie śpieszyli się do umierania. A szkoda. Chwytając tym razem realną strzałę, zastanawiała się nad tym, jakim cudem zdołali dojrzeć jej pocisk. Cóż, fakt, że była wcześniej zauważona kompletnie uległ z jej czasem niemądrej główki. Wciąż przyglądając się za pomocą Oka Doskonałego Łowcy z bliska, zobaczyła, że ta dziwna-istota-z-skrzydłami ją zauważyła.
*Wyczuli magię? Nie ma możliwości, by mnie zauważyli.*
Chwilę później Elianna przeżyła swoje pierwsze, bezpośrednie spotkanie z iluzją. Świat nagle stał się czarny. Pomyślała, że ktoś zablokował magię w jej oku, więc otworzyła drugie, anulując tym samym umiejętność. Lecz wciąż było ciemno! Pisnęła przeraźliwie. Częstotliwość tego dźwięku była tak wysoka, że zapewne mogłaby rozbić nie jeden, a setki kieliszków. Odskoczyła w panice do tyłu, nie mając powodu, czemu i jakim prawem ktoś odebrał jej wzrok! Zaczęła cofać się i – nawet o tym nie wiedząc – wyszła poza zasięg iluzji. Oparła się plecami o konar drzewa i pierwsze co zobaczyła, to biegnącego, zdecydowanie niezadowolonego z ataku człowieka.
– Przeklęci ludzie! Powinniście wszyscy zginąć za to, co nam robicie! – wykrzyknęła i odwróciła się, by uciekać – obawiała się konfrontacji z trzema przeciwnikami a nie miała pewności, czy żmij jej pomoże w jakikolwiek sposób. Wtedy także skojarzyła, że przed nią – a jeszcze przed chwilą za nią – stoi drzewo. Nie wiele myśląc, zarzuciła łuk na ramię i nie chcąc tracić czasu ani energii magicznej na używanie zaklęcia, zaczęła się po nim wspinać. Można by ją porównać do wystraszonej wiewiórki bądź kota! Pomykała szybko między gałęziami, by usadowić się dwa i pół metra nad ziemią, w dosyć gęstej części liściastego drzewa.
– Znaj moją łaskę i wiedz, że cię dziś nie zabije jak sobie pójdziesz! – krzyknęła do kapłana, trzymając się jedną ręką za konar. Obawiała się w tej pozycji strzelać z łuku, mogłaby spaść. A to zdecydowanie by nie było miłe. O nie.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

27 paź 2011, 06:33

Kobieta! Co jest nie tak z tą okolicą?
Hevam w drodze analizował czy ma jakichś wrogów-kobiety. Raczej z nikim takim nie zadzierał, choć mogła to przecież być żona bandyty którego kiedyś wtrącił do lochu… ale skąd znała by magie? I to tak wyrafinowaną?
Wszystko okaże się podczas przesłuchania.
Paladyn zauważył że, gdy był już dość blisko, jego cel zaczynał umykać na najbliższy dąb
"No tego jeszcze brakowało żebym skakał po drzewach"
Trudno byłoby ją namierzyć gdyby nie to że zaczęła gadać. Gadulstwo gubiło już lepszych niż ona. Jeszcze w biegu Hevan podniósł z ziemi dość ciężki kamień, i z impetem rzucił w kierunku z którego dochodził dźwięk.
Awatar użytkownika
Elianna
Posty: 74
Rejestracja: 22 paź 2011, 21:17
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=928

27 paź 2011, 17:40

Tylko dzięki temu, jak gęste były gałęzie, Elianna nie pożałowała tego, że postanowiła się odezwać. Kamień, łamiąc kilka małych gałązek nie dotarł do niej, chodź sprawił, że zaczęła się z lekka obawiać. Dla pewności, wlazła w jeszcze gęstszą część korony drzewa, gdzie już nie powinna zostać dosięgnięta. Z drugiej strony, wiedziała, że także nie będzie mogła atakować. Nawet sam fakt, że bała się puścić drzewa nie był tak szkodliwy, jak masa gałęzi i liści. Ani nic przez to nie widziała ani tym bardziej, nie przeleciałaby przez to żadna niemagiczna strzała. A magiczna narobiłaby znowu za dużo huku i zniszczyłaby pułapkę. Pat. Pytanie brzmiało, komu co się prędzej znudzi – mężczyźnie stanie pod drzewem, czy półelfce siedzenie na drzewie. Po krótkiej chwili z nudów zaczęła machać lekko nogami, czując się w miarę bezpiecznie, chociaż wciąż niezbyt komfortowo. Chwilowo musiała odepchnąć chęć zabicia mężczyzny na bok.
*Masz szczęście, dam Ci trochę pożyć. Pozabijam w międzyczasie twoich pobratymców, skurwysynu!*

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52122
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1038
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Filip Chujzer
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.