Strona 88 z 88

Trakt Iquański

: 08 kwie. 2011, 19:26
autor: Niniel
Szlak ten przyjął swoją nazwę od Jeziora Iqua wysuniętego od niego trochę na wschód. Rozciąga się od Wolenvain na południe, aż do samych stóp gór Ikrem. Już od ich podnóża prowadzi przez strome doliny prosto pod bramy miasta Minaloit.

Trakt został zrobiony porządnie i jest odnawiany każdego sezonu. Dzięki temu nie ma w nim zbyt wielu zagłębień a zaprzęgi z wozami mogą poruszać się po nim szybkim tempem, jakkolwiek prowadząca do miasta dolina bywa czasem kłopotliwie wąska.

Re: Trakt Iquański

: 02 lis. 2017, 12:52
autor: Mikalar
Mikalar odchodząc od najemników gratulował sobie szczęścia. Wręcz czuł, że lada moment umknie pościgowi raz, a dobrze gdy w jednej chwili upadł na ziemię i poczuł niewyobrażalny ból, który rozsadzał mu nogę i promieniował w każdym kierunku. Nie mógł powstrzymać krzyku. Nigdy jeszcze nie poczuł takiego bólu jak w tym jednym momencie. Nie miał pojęcia co się stało, a przez chwilę nie był świadomy gdzie jest, ale wciąż tkwiła mu w głowie świadomość ucieczki. Przez krótką chwilę starał się czołgać, byle jak najdalej od bandziorów, ale po chwili ból w nodze stał się tak nieznośny, że pociemniało mu w oczach, a on sam znieruchomiał, starając się zwyczajnie go przetrwać. Był teraz całkowicie zdany na łaskę i niełaskę najemników...

Re: Trakt Iquański

: 03 lis. 2017, 19:15
autor: Zci
Jak tylko bełt dosięgnął maga, Zci zaczął szybko wstawać z ziemi. Kuszę zarzucił na plecy, a hełm założył na głowę i popędził w stronę maga. Miał nadzieje, że mag ma ten pierścień na dłoni i nie wróci do pełni przytomności, nim siłą go zdejmie. Zabranie pierścienia to najtrudniejsza część zadania, jakie mu zostało powierzone. Nie będzie miał najmniejszych problemów, by uciec bandzie pijaków.

Biegł najszybciej jak potrafił, by mieć jak najwięcej czasu, jego kusza podskakiwała na plecach, a hełm podtrzymywał dłonią, ale szybko zdecydował się go zdjąć i założyć ponownie dopiero przy magu.

Po dobiegnięciu do maga, stanął mu butem lewej nogi, na jego lewym ręku, przyklęknął na jego plecach dociskając go w ziemię, a wolnymi rękoma zaczął macać jego palce, przytrzymując jego prawą rękę swoją prawą, w poszukiwaniu jakichkolwiek pierścieni, z zamiarem zgarnięcia wszelakich. Miał nadzieje, że mag nie potrafił ciskać płomieniem i władać ziemią z czegoś innego, jak tylko dłoni. Co chwilę odwracał się do nacierających najemników, by zaprzestać poszukiwań, gdyby ci pojawiliby się za blisko. Wtedy musiałby wstać i dobyć miecz, by mieć jakieś szanse w walce.

Re: Trakt Iquański

: 17 sty. 2018, 18:32
autor: Vereomil

Zci wyczuł wybrzuszenie na palcu serdecznym swojej ofiary. Jednak zanim zdołał ściągnąć pierścień, co mogło być trudne w rękawicach usłyszał oddalony od niego o niemal łokieć świst strzał, po którym nastąpił głośny jęk mężczyzny leżącego przy jednym z obozowisk za plecami najemnika. Nie obyło się także bez siarczystych przekleństw. Jednak to nie tylko to zdołał usłyszeć.

- Hej, ty! lepiej odejdź od niego. Mamy do niego pewną sprawę i nie chcesz nam w niej przeszkadzać. Rozumiemy się?! - Farerin splunął, podchodząc do maga i stojącego nad nim mężczyzny. - Dobrze się grało, ale tej rundy nie chcesz już rozgrywać.

Kilka sążni za nim podążali jego współpracownicy, którzy także nie wyglądali na zachwyconych sytuacją. Zdecydowanie wyglądali na wrogo nastawionych. Tym bardziej, że Zci przeszkodził im w czymś, co zdecydowanie mogło być dla nich przyjemne.

Mikalar czuł ogromny ból w udzie. Był tak duży, że nawet nie zdawał sobie sprawy ze stopy postawionej na jego dłoni. Łzy napływające do oczu nie pozwalały mu widzieć wyraźnie, ale nad nim majaczyła pewna postać. Młody mag miał wrażenie, że gdzieś ją widział, ale nie był w stanie zupełnie skojarzyć, czy go znał. Trudno było stwierdzić, czy to pamięć zawodziła, czy może ból otępiał jego zdolności myślenia.

Jeden z najemników schował łuk i zamiast niego wyciągnął długi nóż. Dwójka miała się niebawem zrównać ze swoim liderem, a wtedy szanse Zciego na wyjście z sytuacji cało mogły jeszcze bardziej zmaleć.