Długi Trakt

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3761
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Długi Trakt

04 wrz 2011, 01:23

Obrazek
Trakt ten, oddzielający się w pewnym momencie od Traktu Iquańskiego, prowadził w kierunku południowo-wschodnim, pełnił przed odłączeniem się Niezależnego Księstwa Lokent od Autonomii rolę ważnego szlaku handlowego. To właśnie tą trasą kupcy z Wolenvain zmierzali niegdyś do Lokent – portowego miasta, do którego przypływają także kupcy z dalekich krain. Towary pospolite w tym regionie były tam wymienia za rzeczy bardzo rzadkie lub w ogóle tutaj nie występujące, co sprawiało, że przeważnie w zasięgu wzroku zawsze był jakiś podróżnik (lub ich grupka).
Obecnie jednak, gdy trakt biegnie przez granicę dwóch, nie utrzymujących zbyt ciepłych stosunków państw, Lokent wprowadziło kontrole graniczne, z którymi musiał liczyć się każdy, kto wyjechał z Lasu Cieni tym właśnie traktem.
Wzdłuż traktu występuje wiele małych gospód, gdzie można przenocować, zjeść czy nakarmić zwierzęta, choć ich liczba zmniejsza się właściwie z dnia na dzień.
Opiszmy jednak dokładniej samą trasę – brukowana, trwała droga jest nachylona, co zapobiega gromadzeniu się wody i ułatwia podróż w trakcie deszczu.
Trakt ten, jak sama nazwa wskazuje jest bardzo długi (ok. 200 mil średnich wolenvaińskich*), a jego krajobraz zmienny – od widoku na jezioro Iqua, przez podróż w cieniu Gór Ikrem, aż po Las Cieni i równiny Niezależnego Księstwa. Przebycie drogi od Derinu do Lokent zajmuje przeciętnemu pieszemu wędrowcowi około miesiąca.

*Jedna mila = 4200m.
Infi zaciągnął się świeżym, wiosennym powietrzem przywodzącym na myśl delikatną słodycz porannego pocałunku kochanków. Na niebie leniwie sunęły lekko przybrudzone obłoczki, zdawało się, że wystarczy wyciągnąć rękę, aby zbadać ich konsystencję. Gdzieś w oddali słyszalne było stukanie dzięcioła o korę drzewa, któremu ten leśny doktor pomagał pozbyć się pasożytów. Sielska atmosfera dodawała otuchy, jednak idący traktem mężczyzna nie zwracał uwagi na otoczenie. Nie okazywał po sobie nawet śladu emocji, chociaż euforia rozpierała jego wątłą, acz wytrzymałą klatkę piersiową. Infi naciągnął kaptur, skrywając twarz. Wiedział, że dzisiaj jest ten dzień, dzień w którym zacznie wcielać w życie swój wielki plan. Instynktownie czuł, co dokładnie ma zrobić, aby dotrzeć do celu tej niepozornie rozpoczynającej się podróży. Nie zastanawiał się, co popychało go w ostatnich latach do takich, a nie innych działań, faktem było, że zawierzając własnej intuicji zawsze dobrze na tym wychodził.Zatopiony w myślach, mężczyzna wkroczył żwawym krokiem do Lasu Cieni.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Keria
Posty: 14
Rejestracja: 01 mar 2014, 00:19
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47092#47092

27 mar 2014, 16:25

Lubiła to, co niezwykłe, sama też nie była najnormalniejszą z osób, więc wszystko, co odbiegało od normy, podobało jej się i budziło jej wielkie zainteresowanie. Niektórych to dziwiło, najwyraźniej nieznajomego również, patrząc na jego reakcję na słowa dziewczyny. Domyślała się, że niewielu komplementowało jego wygląd, najpewniej więcej osób bało się go i odsuwało od niego, gdy tylko dostrzegli jego oczy. Jej to nie przeszkadzało w najmniejszym nawet stopniu. Też nie była zwyczajna.

- Domyślam się – odparła, mając na myśli więcej, niż mógł się domyślać. Wystarczyło, by zauważyli jej dziwne uszy i już niektórzy brali ją za elfkę i czasami nie chcieli mieć z nią więcej do czynienia. Cóż, życie – jak to przed laty powiedział jej nauczyciel. Tego nie była w stanie ominąć.

- Wzajemnie, wiele już miałam nieprzyjemnych przepraw z nieco mniej lub za bardzo przyjacielskimi osobami. – Uśmiechnęła się odrobinę gorzko i odwróciła do swojego konia, mając nadzieję, że Drasim nie weźmie tego za zniewagę. Nigdy nie wiadomo, jakie drobnostki inni mogą potraktować jako obrazę. Na początku zastanawiała się, czy nie zrobić krótkiego postoju, by jedynie zjeść coś i odpocząć chwilę w cieniu, jednak zapowiadało się, że zostanie pod drzewem chwilę dłużej, rozkulbaczyła więc konia, siodło i pakunki kładąc na ziemi tuż pod drzewem. Beżowy wór nieco zachlupotał, miała jednak nadzieję, że mężczyzna tego nie zauważył i nie będzie się dopytywał, co w nim trzymała. Niektóre mikstury zostały wykonane z rzadko spotykanych i ewidentnie magicznych roślin, nie chciała tłumaczyć, jak weszła w ich posiadanie. Była mu też niezmiernie wdzięczna, że nie chciał uścisnąć jej ręki na powitanie. Miała jeszcze mniejszą ochotę, by wyjaśniać, czemu wzdraga się przed kontaktem fizycznym niż czemu jej juki chlupoczą.

Kiedy skończyła układać pakunki pod drzewem, sama tuż obok nich usiadła, zachęcając Drasima do uczynienia tego samego. Oparła się plecami wygodnie o pień i wyciągnęła nogi przed siebie, po czym położyła sobie torbę na kolanach i zaczęła w niej grzebać, szukając jedzenia.

- Przed siebie – roześmiała się. - Do najbliższego miasta, gdziekolwiek jest. Zawsze miałam problem z orientacją w terenie. – Wzruszyła ramionami, ciągle przeszukując torbę. Miała w niej za dużo rzeczy, by cokolwiek mogła znaleźć łatwo, jednak wreszcie udało jej się wyciągnąć bukłak z wodą, chleb i trochę suszonego mięsa. Odłożyła torbę obok reszty juków, trzymając jedzenie wciąż na udach. Pociągnęła duży łyk z bukłaka i wyciągnęła go w stronę mężczyzny.

- Reflektujesz? – zapytała, widząc, że nie miał żadnego prowiantu wyciągniętego, więc albo już zjadł, albo nie miał czego zjeść. Była gotowa podzielić się swoimi zapasami, chociaż zazwyczaj tego nie robiła, bo miała dziwnie dobry humor nawet jak na nią samą.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

27 mar 2014, 17:21

Życie nie było zbyt łaskawe dla kogoś kto dobiegał od normy. Najwyraźniej Kerii również się nie udało uniknąć różnych nieprzyjemności. Powodem tego mógł być jej dosyć wysoki wzrost, ale zielonooki wątpił by chodziło tylko o to. W każdym razie dostrzegł gorzki uśmiech i nie odezwał się ani słowem. Drasim przyglądał się kobiecie jak rozkłada każdy pakunek. Był niezmiernie ciekawy co się w nich znajduje, ale pytanie o to było bardzo niegrzeczne. Mogło zresztą wytworzyć mylne wrażenie jakoby czarnowłosy chciał coś ukraść. Szkoda byłoby zniszczyć nową znajomość nieprzemyślanymi słowami. Spokojnie więc czekał, aż jasnowłosa rozkulbaczy swego konia. Po chwili już siedziała oparta o pień drzewa i zachęciła zielonookiego by również się rozsiadł, co też uczynił po krótkiej chwili wahania. Usadowił się więc obok Kerii, zachowując "grzeczną" odległość.

- Jechałaś w tym samym kierunku, w którym ja szedłem. Najbliżej chyba znajduje się Derin. – Powiedział jakby do siebie Drasim, obserwując w zamyśleniu swój kij, chwilowo nie zwracając uwagi na to co robi jego towarzyszka. Fakt rozkulbaczenia konia sugerował, że zamierza ona zostać chwilę dłużej pod tym drzewem. Z zamyślenia wyrwało mężczyznę skierowane do niego pytanie.

- Dziękuję – uśmiechnął się z wdzięcznością i pociągnął solidny łyk wody. W taki upał nie było nic lepszego do picia. Od razu oddał bukłak właścicielce. Zastanawiał się jak podtrzymać rozmowę, ale nic mu za bardzo do głowy nie przychodziło. Zawsze wolał słuchać niż mówić, był zresztą do tego przyzwyczajony.

– Piękne zwierzę – rzekł, wskazując konia. - Jak się zwie? – Drasim ściągnął rękawice i schował do torby, nie były mu teraz potrzebne. Było gorąco, ale drzewo zapewniało przyjemny cień. Póki co nie miał zbyt wielkiej ochoty ruszać w dalszą drogę. Poza tym ciągle nie zdecydował co ze sobą zrobić. Dobrze by było jednak znaleźć jakąś gospodę lub cokolwiek przed nocą. Miał nadzieję, że zdąży, w końcu słońce było jeszcze dosyć wysoko.

Awatar użytkownika
Keria
Posty: 14
Rejestracja: 01 mar 2014, 00:19
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47092#47092

27 mar 2014, 18:16

Zauważyła, jak mężczyzna się jej przyglądał. Nie czynił tego aż tak dyskretnie, jak by pewnie chciał, a zresztą sama Keria nie ukrywała się z tym, że go obejrzała od stóp do głów. Nie wydawało jej się, że jest to spojrzenie oceniające wartość jej juków, chociaż na pewno przykuły one jego uwagę. Spokojnie kontynuowała to, co już robiła, mając nadzieję, że brak ostrożności nie zgubi jej później, jak czasami się niestety działo.

- Derin? W Derinie chyba mnie jeszcze nie było, bardzo dobrze. – Zamilkła na chwilę, próbując sobie przypomnieć, czy w trakcie swojej wieloletniej tułaczki po świecie zawitała do Derinu. Zwiedziła już tyle miast i wsi, że ich nazw spamiętać nie sposób, jednak była przekonana, że o tym mieście jedynie słyszała, nie miała go natomiast okazji ujrzeć na własne oczy. Miała nadzieję znaleźć tam większą pracę, po której zostałoby jej trochę pieniędzy na dalszą wędrówkę bez celu, bo jej obecne zasoby zdecydowanie zbyt szybko się kurczyły. Nie wszędzie mogła znaleźć jadalne rośliny i przyjemne miejsce w lesie na nocleg, czasami musiała więc zapłacić za strawę i kwaterę, co niezmiennie i niezmiernie ją bolało.

- A ty dokąd zmierzasz? Do Derinu czy może gdzieś dalej? – zapytała, ciekawa, czy może znalazła sobie kompana na resztę podróży, czy przyjdzie jej jechać do miasta samej. Uwielbiała samotną jazdę, jednak po pewnym czasie rozmowa z Pimpusiem, podczas której nie miała zbyt wielkiej szansy usłyszenia odpowiedzi na swe słowa, męczyła ją i Keria tęskniła do ludzkiego (lub, w każdym razie, mniej zwierzęcego) towarzystwa.

Uśmiechnęła się na podziękowanie Drasima. Wzięła bochenek chleba w rękę i wyciągnęła go w kierunku mężczyzny. Była świadoma tego, że sam najpewniej by nie poprosił o jedzenie, jednak nie była aż tak pozbawiona serca, by ucztować, gdy ktoś siedział obok niej i prawdopodobnie nie miał nic w ustach od dawna.

- Nie mam wiele więcej – powiedziała, tłumacząc skąpość posiłku. Przyzwyczaiła się już do takiej strawy, nieczęsto pozwalała sobie na większe luksusy. Jedzenie miało przede wszystkim sycić, smak był kwestią drugorzędną.

- Dziękuję. – Spojrzała z lekkim rozczuleniem na konia, który skubał trawę w niewielkim oddaleniu od wędrowców. - Pimpuś, na imię mu Pimpuś. Ma niecałe jedenaście lat, mam nadzieję, że długo jeszcze pożyje. – Nie wyobrażała sobie życia bez niego. Całe swoje dorosłe życie – jak nazywała czas od ukończenia nauki u swego mistrza – spędziła na nim, podróżując, włócząc się bez celu i zwiedzając świat. Znali się jak łyse konie i kupno nowego zwierzęcia chyba złamałoby Kerii serce, chociaż czasami wydawała się go w ogóle nie mieć.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

27 mar 2014, 19:05

Dokąd on zmierzał? Nie miał pojęcia. Wiedział jednak, że przydałoby mu się trochę grosza. Nie miał jednak ochoty wracać do poprzedniego życia. Było nudne. Dziedzictwo matki było w Drasimie bardzo silne mimo wszystko. Nie mógł ukryć, że lubił się wałęsać, a w jego życiu ostatnio brakowało lekkiego dreszczyka emocji.

- Szczerze mówiąc to nie wiem. W Derinie mógłbym poszukać jakiejś pracy, dobrze by było zarobić trochę przed nastaniem zimy. – Odpowiedział nieco zamyślony. Nigdy nie był bogaty, ale pieniądze często się przydawały. Może kupiłby sobie jakieś juczne zwierzę? Byłoby mu znacznie łatwiej. Lepiej jednak nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość, gdyż los lubi płatać sobie figle i nigdy nie wiadomo co postawi na drodze życia. Liczy się to co jest tu i teraz. Poza tym dalekosiężne plany nigdy były w stylu czarnowłosego mężczyzny.

Ponownie podziękował, gdy Keria podzieliła się z nim swoim jedzeniem. Jeśli tylko zielonookiemu będzie to dane to odwdzięczy się za okazaną dobroć. Miał dług wdzięczności wobec tej dziewczyny.

- Jestem prostym człowiekiem i taki posiłek w zupełności mi wystarcza, dziękuję. – Rzekł czarnowłosy mężczyzna. W jego głosie zabrzmiało lekkie zawahanie, gdy wypowiadał słowo "człowiekiem". Drasim miał nadzieję, że nie dostrzeże tego jasnowłosa. Często zastanawiał się nad swoją przynależnością rasową. Nie każdy był skory do zaakceptowania jej, a czarnowłosy wyjawiał to tylko bardzo zaufanym osobom. Czyli w zasadzie nikomu. Innym zostawały tylko domysły.

Wszystko układało się całkiem nieźle. Poznanie tak sympatycznej osoby na trakcie było rzadko spotykane. Być może nie będzie musiał podróżować samotnie, przynajmniej przez pewien czas. Problem stanowił jednak fakt, że on nie miał wierzchowca. Odpocznie tu sobie jeszcze chwilę, a potem ruszy w dalszą drogę. Do miasta był jeszcze kawałek i trzeba go było przejść. Spojrzał przez chwilę na twarz Kerii. Wydawała się bardzo młoda, ale wiedział, że pozory były czasem mylące. Na wszelki wypadek odwrócił szybko wzrok by nie wzięła tego za niegrzeczność. Jedną z rzeczy, których nauczyła go matka był szacunek do kobiet. Nauki swojej rodzicielki traktował bardzo poważnie i przez wzgląd na jej pamięć trzymał się ich.

Awatar użytkownika
Keria
Posty: 14
Rejestracja: 01 mar 2014, 00:19
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47092#47092

27 mar 2014, 20:03

Skinęła głową, słysząc słowa Drasima. Miała dokładnie taką samą sytuację, chociaż nie wybiegała myślami aż do zimy. Żyła w zasadzie z dnia na dzień, bo jej usługi były zawsze potrzebne, jeśli nie w jednym miejscu, to w innym, nie musiała się za bardzo martwić przyszłością. Wątpiła, by mężczyzna zajmował się tym samym, co ona, nie wyglądał na osobę, która z pasją zbiera roślinki o północy, by później warzyć z nich tajemnicze i niekiedy bardzo dziwnie wyglądające mikstury o cudownych właściwościach, pomagając sobie w tym magią.

- A czym się zajmujesz, jeśli mogę zapytać? – odparła, wyraźnie się tym interesując. W zasadzie wiele rzeczy wzbudzało jej ogromną ciekawość, lubiła wiedzieć dużo o wszystkim i wszystkich, stąd brały się jej często zbyt dociekliwe pytania. Zwykle dodawała frazę "jeśli mogę wiedzieć" do końca pytania, co dawało jej poczucie, że dawała swoim ofiarom wybór, czy odpowiedzieć, czy nie i nie była aż tak okropna.

Skwitowała kolejne podziękowania mężczyzny uśmiechem. Podała mu kawałek suszonego mięsa, świadoma, że sam by go z jej ud nie wziął. Nie byli jeszcze na tak zaawansowanym poziomie znajomości. Co prawda ona nie miałaby najmniejszych problemów ze zgarnięciem jedzenia z nóg osoby dopiero co poznanej, ale przyzwyczaiła się już, że niektóre z jej zachowań były postrzegane jako dziwne. Starała się tak manewrować, by nie dotknęła dłoni Drasima swoją. Musiała zdjąć rękawiczki do jedzenia, więc tym bardziej nie mogła sobie pozwolić nawet na przypadkowe muśnięcie. Nie przepadała za swoim specyficznym darem, a poza tym wolała nie używać go na kimś, kogo dopiero co poznała, tak samo jak nie chciałaby, by ktokolwiek go na niej zastosował.

Odrobinę poszerzyła uśmiech, gdy usłyszała nieznaczne zawahanie w głosie mężczyzny przy wypowiadaniu słowa "człowiek". Nie powiedziała ani słowa, jednak nie mogła powstrzymać uniesienia kącików ust. Z takimi oczami Drasim raczej nie mógł uchodzić za człowieka, a przynajmniej nie zwyczajnego, więc Keria bardzo by się zdziwiła, gdyby udało mu się wypowiedzieć to zdanie bez uśmiechu czy zawahania. Ona sama miała z tym często problem.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

27 mar 2014, 20:38

Drasim uśmiechnął się na zadane pytanie. Będzie miał pretekst by zapytać ją o to samo, a ta kwestia od początku go interesowała. Nie mógł się nie uśmiechać, gdyż dziewczyna była bardzo ciekawska, ale jemu to nie przeszkadzało ani trochę. Z wiadomych względów nie będzie mógł wszystkiego wyjawić o sobie, nie na początku ich znajomości. Zielonooki musiał się chwilę zastanowić nad tym co powie.

- Zapytać zawsze można. Inna sprawa to czy odpowiedź się uzyska. – Tutaj na moment przerwał. - Znam się trochę na uzdrawianiu. Ostatnimi czasy wędrowałem od wioski do wioski, pomagając tam gdzie zdołałem. – Mówiąc patrzył w oczy z przyzwyczajenia. Lubił to robić bo miał wrażenie, że tworzy jakąś więź z rozmówcą. Poszkodowanych, których leczył to zazwyczaj uspokajało jeśli już pogodzili się z dziwnymi oczami. Zwłaszcza jeśli mieli do wyboru zaakceptowanie go lub śmierć.

- Rozmawiając z kimś mam zwyczaj patrzeć temu komuś w oczy. Rozumiem jednak, że nie wszystkim może to odpowiadać z wiadomych względów. Więc jeśli Ci będzie to przeszkadzało to daj mi znać. – Powiedział Drasim, mając nadzieję, że jednak nie będzie przeszkadzało.

Ponownie przyjął poczęstunek i podziękował. Zastanwiał się czy dziewczynę drażni to ciągłe dziękowanie, ale taki już był. Jego uwadze nie uszły ostrożne manewry, które przeprowadzała Keria swoją ręką. Czyżby czyjś dotyk był jej niemiły? Na dłoniach miała widoczne blizny po oparzeniach, ale nie były one świeże i z pewnością jej nie dokuczały. Postanowił się nad tym dłużej nie zastanawiać, a przejść do pytania, które już wcześniej go zaczęło dręczyć.

- A czym Ty się zajmujesz? – Zapytał zielonooki. Miał swoje podejrzenia i domysły, ale nie sądził by były one trafne. Początek ich znajomości wydawał się obiecujący. Poza tym Drasim musiał się zrewanżować za okazaną dobroć. Innego wyjścia nie widział.

Awatar użytkownika
Keria
Posty: 14
Rejestracja: 01 mar 2014, 00:19
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47092#47092

27 mar 2014, 21:23

Miała wrażenie, że ich cała rozmowa polegała na unikaniu jasnych, całkowicie zgodnych z prawdą odpowiedzi. Keria manewrowała, by nie dotknąć mężczyzny przez przypadek ani nie wyjawić niczego zbyt ważnego dotyczącego jej zajęcia czy życia, Drasim natomiast ewidentnie próbował ukryć to, kim był oraz – jak się przekonała zaledwie przed momentem – co robił. Dziewczyna rozpoznała charakterystyczną przerwę, jaką zrobił, zastanawiając się, co powiedzieć, co było dopuszczalne – doskonale to znała, gdyż sama taki manewr często stosowała. Oczywiście, mogło to być zupełnie przypadkowe, jednak Keria nie wierzyła w zbiegi okoliczności, tak jak nie wierzyła w przeznaczenie i bogów.

- Uzdrowiciel, powiadasz. To musi być ciekawe. Nigdy nie znałam się za bardzo na leczeniu, jakoś nie interesowało mnie to zbytnio, chociaż na pewno przydałoby się, żebym wiedziała, jak opatrzyć podstawowe rany, bo zwykle mi to nie wychodzi. – Wpadła w lekki słowotok, jednak na szczęście zdołała go w porę poskromić. Czasami potrafiła mówić i mówić, aż nie było wiadomo, czy kiedykolwiek skończy.

- Nie ma sprawy, mi to w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkadza. Naprawdę mi się podobają twoje oczy i nie mam problemu z tym, że na mnie patrzysz. – Uśmiechnęła się do niego. Kwestia przynależności rasowej Drasima niesamowicie ją nurtował. Nie pogardzała istotami innymi od ludzi (musiałaby być hipokrytką), ale bardzo chciała się dowiedzieć, czym był jej towarzysz posiłku. I zaczęła się nawet zastanawiać nad tym, czy nie dowiedzieć się tego w brutalny sposób, ale na razie nie była aż tak zdesperowana. Może sam powie? Kto mógł wiedzieć.

- Jestem zielarką – odparła prosto. Po chwili postanowiła dodać jeszcze kilka elementów, którym w zasadzie zaprzeczyć nie mogła. - I sporządzam wywary, głównie lecznicze. I w zasadzie zajmuję się wszystkim, na czym chociaż trochę się znam, a za co płacą. – W zasadzie nie lubiła definiować swojej pracy. Robiła dosłownie wszystko, co potrafiła, korzystając ze wszystkiego, czego nauczyła się w domu rodzinnym i później, gdy spędziła dwanaście lat u szalonego nauczyciela. I bardzo jej się taki stan rzeczy podobał.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

27 mar 2014, 22:21

Drasim nie skłamał ani trochę, a nawet więcej. Powiedział właściwie całą prawdę. Był uzdrowicielem i przez większą część życia tym się zajmował. Owszem, czasami był zmuszony do poszukania innego zajęcia, ale jego główną profesją było leczenie innych. Z uwagą wysłuchał wszystkich słów kobiety, nie przeszkadzało mu gadanie innych, lubił słuchać. Mógł w ten sposób dowiedzieć się sporo ciekawych rzeczy, które potem mogłyby się przydać.

- Jeśli dane nam będzie przebywać ze sobą dłużej to mógłbym nauczyć Cię paru rzeczy. – Powiedział zielonooki. Nic mu nie zaszkodzi jeśli podzieli się swoją wiedzą z kimś innym. Poza tym dziewczyna naprawdę była sympatyczna, a on chciał się jakoś odwdzięczyć.

Drasim odwzajemnił uśmiech, patrząc w jej oczy. Był nieco zażenowany i zaskoczony bo nikt jeszcze tak mu nie mówił. Odwrócił wzrok w stronę Pimpusia, ponieważ było to chwilowo łatwiejsze niż patrzenie Kerii w oczy. Nie był już młody, a zachowywał się jak jakiś smarkaty chłopak. Zbyt długa podróż w osamotnieniu źle działa na "człowieka".

- Znam się trochę na zielarstwie – odparł, gdy usłyszał czym się jasnowłosa zajmuje. Miał pewną wiedzę dotyczącą tej dziedziny. Przydawała się często w długoterminowym leczeniu. Teraz zauważył jak bardzo brakuje mu jakiegoś jucznego zwierzaka, który pomógłby mu wozić uzbierane bądź zakupione zioła. Pracując w przytułkach miał wszystko na miejscu, ale odwiedzając poszczególne wioski tak dobrze nie było. Po rozpoznaniu choroby, problemu, najczęściej musiał sam biegać po lesie i szukać odpowiednich ziół. Tylko trzeba było uzbierać pieniądze, których on od wieśniaków nie brał. Zadowalał się posiłkami albo możliwością przenocowania. Pójście do Derinu i zarobienie trochę grosza nie było głupim pomysłem jak tak sobie pomyślał. Byłoby świetnie, gdyby mogli powędrować do miasta razem. Podróż zeszłaby znacznie szybciej, a poza tym Drasim polubił Kerię jeśli można to tak nazwać. Nie był zbyt ufny, ale pomyślał, że mógłby zaufać tej dziewczynie po dłuższej znajomości.

Awatar użytkownika
Keria
Posty: 14
Rejestracja: 01 mar 2014, 00:19
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47092#47092

29 mar 2014, 16:56

Uśmiechnęła się promiennie, słysząc słowa mężczyzny, lecz jednocześnie wgryzła się w kawałek chleba, wyglądała więc cokolwiek dziwnie. Zawsze irytowało ją nieco, że umiała uwarzyć każdą miksturę, magiczną lub nie, wiedziała, co pomaga na jakie dolegliwości, lecz nigdy w zasadzie nie potrafiła leczyć. Nastawić złamanej ręki, opatrzyć ranę, nic jej nie wychodziło. Mogła polać coś eliksirem lub napoić nim kogoś, nic więcej. Czasem miała nawet problem z dopasowaniem odpowiedniej mikstury. Nie odróżniała chorób, wiedziała tyle, co zwykli, niezbyt wyedukowani ludzie, więc czasem zdarzało się, że zamiast komuś pomóc, szkodziła.

- Byłoby naprawdę świetnie – powiedziała entuzjastycznie. - Powinnam być pojętną uczennicą, nikt się na to nigdy nie uskarżał. – Nie dodała już, że jej nauka miała niekiedy dziwne skutki, jak okres czasu, który spędziła, próbując opanować pewne zaklęcie. Leczenie innych nie powinno być tak skomplikowane i mieć tak nieprzewidywalnych i wielce uciążliwych efektów, nieprawdaż?

- W zamian mogłabym cię nauczyć trochę tego, co sama wiem. Dużo czasu spędziłam na studiowaniu roślin i mikstur, więc nie mają przede mną żadnych tajemnic – dodała z dumą pobrzmiewającą wyraźnie w jej głosie. Nie zaoferowała poznania innych dziedzin, w których była mistrzem, nie lubiła ujawniać wszystkiego o sobie naraz.

W międzyczasie skończyła rzuć suszone mięso, popiła wodą i schowała resztki tego, co jej zostało, do torby. Pewnie Drasim był jeszcze głodny, ale musiała być rozsądna i nie mogła oddać mu swojego całego jedzenia. Aż tak pomocna nie była. Wyjątkową życzliwością już się wykazała, zazwyczaj za wszystko, co oferowała innym, oczekiwała natychmiastowej pieniężnej zapłaty, bez względu na to, z kim akurat rozmawiała. Zarówno od wieśniaków, jak i wyżej postawionych osób wymagała odpowiedniej rekompensaty za fatygę. W końcu jedzenia, ziół czy wiedzy, jak przygotowywać mikstury nie dostała za darmo, przez długie lata ciężko pracowała, uczyła się, była odcięta od całego świata, żeby teraz móc z kilku składników stworzyć coś niemalże magicznego.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

29 mar 2014, 17:41

Leczenie wychodziło mu całkiem nieźle. Właściwie to tylko tym się zajmował przez całe swoje życie. Nie miał co prawda pojęcia czy okaże się dobrym nauczycielem, ale spróbować nie zaszkodzi. Drasim zauważył entuzjazm w głosie kobiety i był z tego zadowolony. Przynajmniej wiedział, że jego towarzyszka ma chęć do nauki.

- Postaram się nie być uciążliwym uczniem – odpowiedział jej zielonooki. Usłyszał nutkę dumy i ucieszył się z tego powodu. Dobrze, że była pewna swoich umiejętności. Wiedza przedstawiała dla czarnowłosego uzdrowiciela dużą wartość. Zawsze był chętny do poznawania nowych rzeczy. Wszystko w życiu mogło mu się kiedyś przydać, warto było poświęcić czas na naukę. Zwłaszcza, że miał go on często bardzo dużo.

Oboje skończyli się pożywiać i wyglądało na to, że powoli będą się zbierać do podróży. O ile tylko Keria będzie miała ochotę na dalszą wędrówkę z Drasimem. On nie miał nic przeciwko, ale to ona posiadała konia i jeśli tylko zechce będzie mogła go zostawić w tyle. Zielonooki wstał, tym razem nie podpierając się kijem i otrzepał się.

- Dziękuję jeszcze raz za posiłek – rzekł w stronę jasnowłosej, patrząc jej w oczy i wyciągnął rękę by pomóc jej wstać. Nie tylko ze zwykłej grzeczności, ale chciał też sprawdzić jej wcześniejsze zachowanie. Taki już był i nie mógł nic na to poradzić. Zresztą w jego opini nie robił nic złego, chciał tylko przecież jej pomóc. Poza tym to była opcja, z której dziewczyna mogła skorzystać lub też nie, uzdrowiciel się nie obrazi przecież z powodu takiej błahostki.

- Miło było cię spotkać. Zechcesz kontynuować podróż razem ze mną, czy też wolisz dotrzeć szybciej do miasta na swoim wierzchowcu? – Zapytał. Do Derinu nie było co prawda daleko, ale podróż szybciej by mu minęła, gdyby mógł ją przebyć z kimś. Zawsze to raźniej i bezpieczniej było wędrować we dwoje.

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Dahhard, Infi
Liczba postów: 52122
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1038
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Filip Chujzer
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.