Długi Trakt

Szlaki lądowe rozchodzące się we wszelkich kierunkach świata. Często uczęszczane gościńce są wybrukowane, ale w świecie gry nie brakuje też wąskich, niebezpiecznych ścieżynek.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Długi Trakt

04 wrz 2011, 01:23

Obrazek
Trakt ten, oddzielający się w pewnym momencie od Traktu Iquańskiego, prowadził w kierunku południowo-wschodnim, pełnił przed odłączeniem się Niezależnego Księstwa Lokent od Autonomii rolę ważnego szlaku handlowego. To właśnie tą trasą kupcy z Wolenvain zmierzali niegdyś do Lokent – portowego miasta, do którego przypływają także kupcy z dalekich krain. Towary pospolite w tym regionie były tam wymienia za rzeczy bardzo rzadkie lub w ogóle tutaj nie występujące, co sprawiało, że przeważnie w zasięgu wzroku zawsze był jakiś podróżnik (lub ich grupka).
Obecnie jednak, gdy trakt biegnie przez granicę dwóch, nie utrzymujących zbyt ciepłych stosunków państw, Lokent wprowadziło kontrole graniczne, z którymi musiał liczyć się każdy, kto wyjechał z Lasu Cieni tym właśnie traktem.
Wzdłuż traktu występuje wiele małych gospód, gdzie można przenocować, zjeść czy nakarmić zwierzęta, choć ich liczba zmniejsza się właściwie z dnia na dzień.
Opiszmy jednak dokładniej samą trasę – brukowana, trwała droga jest nachylona, co zapobiega gromadzeniu się wody i ułatwia podróż w trakcie deszczu.
Trakt ten, jak sama nazwa wskazuje jest bardzo długi (ok. 200 mil średnich wolenvaińskich*), a jego krajobraz zmienny – od widoku na jezioro Iqua, przez podróż w cieniu Gór Ikrem, aż po Las Cieni i równiny Niezależnego Księstwa. Przebycie drogi od Derinu do Lokent zajmuje przeciętnemu pieszemu wędrowcowi około miesiąca.

*Jedna mila = 4200m.
Infi zaciągnął się świeżym, wiosennym powietrzem przywodzącym na myśl delikatną słodycz porannego pocałunku kochanków. Na niebie leniwie sunęły lekko przybrudzone obłoczki, zdawało się, że wystarczy wyciągnąć rękę, aby zbadać ich konsystencję. Gdzieś w oddali słyszalne było stukanie dzięcioła o korę drzewa, któremu ten leśny doktor pomagał pozbyć się pasożytów. Sielska atmosfera dodawała otuchy, jednak idący traktem mężczyzna nie zwracał uwagi na otoczenie. Nie okazywał po sobie nawet śladu emocji, chociaż euforia rozpierała jego wątłą, acz wytrzymałą klatkę piersiową. Infi naciągnął kaptur, skrywając twarz. Wiedział, że dzisiaj jest ten dzień, dzień w którym zacznie wcielać w życie swój wielki plan. Instynktownie czuł, co dokładnie ma zrobić, aby dotrzeć do celu tej niepozornie rozpoczynającej się podróży. Nie zastanawiał się, co popychało go w ostatnich latach do takich, a nie innych działań, faktem było, że zawierzając własnej intuicji zawsze dobrze na tym wychodził.Zatopiony w myślach, mężczyzna wkroczył żwawym krokiem do Lasu Cieni.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

05 lip 2015, 22:17

MG

Kruk postanowił odsunąć się od przeciwnika, przynajmniej na tyle na ile było to możliwe. Szczęśliwie dla niego mężczyzna zwolnił, co oznaczało tyle że może w miarę bezpiecznie odskoczyć i prawdopodobnie będzie miał dość czasu na czynność, którą postanowił wykonać. A wyglądała ona dość... dziwnie.

Trudno stwierdzić, czy wpychanie sobie w oczy śniegu było dobrym pomysłem. Na pewno nie było to do końca przyjemne uczucie, jednak mroczny elf niewątpliwie przeżył już w swoim życiu dużo gorsze rzeczy. W każdym razie, niewiele to pomogło. Poczuł się jakby ktoś nagle oblał go zimną wodą (co było niejako prawdą), na krótką chwilę jego ostrość widzenia poprawiła się, zaraz potem jednak zaczęła znów wracać do poprzedniego stanu. Łzy napływały, a oczy mimowolnie chciały się zamknąć.

W międzyczasie jego oprawca wynurzył się zza drzewa i oparł ciężko o pień. Dyszał nerwowo, co Kruk mógł wyraźnie usłyszeć. Jego oddech był nieregularny, wzmagając się z każdym ruchem, to znów słabnąć gdy przystanął. Dłoń z mieczem trzymał opuszczoną. Odepchnął się od drzewa i ruszył ociężale w stronę elfa.

Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

05 lip 2015, 23:12

Przypuszczenia okazały się błędne - śnieg, który był wodą jak kiedyś wytłumaczono mu, wcale nie pomógł w walce z piekącą substancją. Przez chwile było lepiej. Potem męka powróciła. Oczy wiedziały lepiej, miały jedyną strategię pozbycia się dziwnej substancji - łzy.

Tymczasem jego przeciwnik zwolnił. Bardzo gwałtownie zwolnił, co mógł dostrzec w momencie chwilowej poprawy. Napastnik wyłonił się zza drzewa, na co Kruk zareagował przybraniem postawy, jednak nieco ją rozluźnił gdy człowiek oparł się o drzewo. Był to gest pełen ociężałości, wyraźnie sprawiający ból i trud. Wiele razy czuł się jak on, kilkakrotnie był na krawędzi śmierci. Powolne ruchy, przytłumione dźwięki, blaknące kolory. Opuszczona dłoń w której dzierżył broń mogła oznaczać wycieńczenie albo podstęp. Opcja druga była tą słuszną, na co argumentem był ciężki oddech towarzyszący wysiłkowi. Mężczyzna odbił się od drzewa za pomocą dłoni i niezdarnie ruszył w kierunku Kruka.

Ten zrobił krok w tył, ponownie szybkim ruchem sięgnął pod pachę by chwycić drugi sztylet. Skupił swoją całą wolę, aby zogniskować widzenie na przeciwniku i rzucił ukrytą bronią wprost w niego. Był gotowy do uskoczenia w bok, bądź innej nieco śmielszej akcji.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

17 lip 2015, 17:24

MG

Mężczyzna nie był w stanie nadążyć za Krukiem, przez co ciął jedynie powietrze. Mimo to nie zatrzymywał się, kontynuując swój pochód w stronę elfa i ponawiając ataki. Poruszał się ociężale, w dodatku przestał dbać o obronę niemal zupełnie odsłaniając się na ataki.

Sztylet Kruka trafił, przy tak niewielkiej odległości nie było właściwie innych szans, jednak zatrzymał napastnika jedynie na ułamek sekundy. Człowiek wydzierał ze swojego ciała resztki sił, aby dosięgnąć swoim mieczem białowłosego. Mimo tego, że poruszał się ociężale jego ataki były momentami trudne do przewidzenia, a dla Kruka nawet trudne do zobaczenia ze względu na wciąż męczące go potworne pieczenie oczu. Mógł jedynie cofać się przed mężczyzną, aby pozostać poza jego zasięgiem i mieć nadzieję że o nic się nie potknie.

Przebyli tak kilka metrów, kiedy wymachujący mieczem człowiek upadł w końcu ciężko na ziemię i upuścił miecz. Jeszcze żył, ale proces jego śmierci rozpoczął się już w najlepsze i tylko silna magia mogłaby go uratować. Coś, czym raczej nie dysponował. Oddech leżącego na ziemi mężczyzny stawał się coraz płytszy i wolniejszy.

Mroczny elf mógł odetchnąć, zagrożenie teoretycznie ustąpiło, choć nie miał pewności czy jego przeciwnik się jeszcze nie podniesie, ani też nie wiedział co jeszcze mogło czaić się w okolicy. W trakcie walki mężczyźni zapędzili się nieco w las, odsuwając od traktu. W stanie w jakim się znalazł Kruk nie mógł się dokładnie rozejrzeć i stwierdzić gdzie powinien iść, był raczej zagubiony. Nie potrafił powiedzieć jak długo efekt tego dziwnego proszku się utrzyma. Od kontaktu z nim minęło pare minut, a jedynie pieczenie zdawało się lekko ustąpić. Mógł próbować iść przed siebie na oślep, starając się na nic nie wpaść, lub też czekać. Choć elf nie był tego świadomy, efekty alchemicznego wytworu ustąpiłyby po kilkudziesięciu minutach, a on mógłby wrócić do normalnego funkcjonowania.

Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

17 lip 2015, 18:32

Kilka kolejny sekund stało pod znakiem niedbałej walki obydwu. Ranny i najwyraźniej umierający człowiek atakował bez logiki, bez pomysłu, niemal na oślep. Ostatki desperacji utrzymywały miecz w jego dłoniach.
Kruk też nie miał łatwo - do tej pory unikał. Gdy miał już użyć swoich umiejętności walki bez broni na atakującym przeciwniku, gdy stała się rzecz nieunikniona - napastnik upadł na śnieg i wypuszczał z swojej piersi ostatnie tchnienia życia.

Mroczny elf odetchnął z ulgą. Schował egzotyczny miecz do pochwy, ale zamiast tego wyciągnął swoją główną broń. Fantazyjny pałasz z ciemnego metalu, zdobiony koszem przypominającym suche gałęzie drzewa. Niezawodna broń, która stała się niemal przedłużeniem ręki swego pana. Schylił się lekko, nie spuszczając wzroku z umierającego. Ponownie chwycił garść śniegu i wtarł w oczy, tym razem dokładniej i wytarł go równie szybko. Następnie podszedł do przeciwnika i celując ostrzem broni wypowiedział jedno zdanie w Wspólnym, które zawierało syntezę pytań
- Kim jesteś, z czyjego polecenia, skąd przybywasz i dlaczego? - odezwał się szorstkim głosem. Był cały czas czujny i pozostawał w bezpiecznej odległości od konającego.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

19 lip 2015, 20:29

MG

Śnieg nadal nieszczególnie pomagał, powodując jedynie krótką poprawę, zapewne wynikającą z gwałtownego pobudzenia nerwów. Wcieranie sobie czegoś w oczy raczej nie było najprzyjemniejszym doznaniem, ale i tak nie mogły one teraz piec Kruka bardziej, więc niewiele tracił.

Mężczyzna, zakładając że jeszcze był w stanie w ogóle rozmawiać nie odpowiedział Krukowi nawet słowem. Stęknął jedynie cicho i podparł się jedną dłonią o ziemię, w desperackiej już próbie uniesienia się choć trochę z ziemi. Próbie, która zakończyła się zresztą fiaskiem. Wyglądało na to, że mierząc ostrzem w już i tak umierającego człowieka Kruk raczej nic z niego nie wyciśnie.

Minęło kilka kolejnych minut, w ciągu których niedoszły zabójca już zupełnie przestał się ruszać, a jego oddech ustał. Kruk natomiast odzyskał wzrok na tyle, aby zorientować się którędy wrócić na trakt, oraz dostrzec jakieś szczegóły otoczenia. Choć jego oczy nadal piekły tak, że miał ochotę kląć i krzyczeć.

Zabity przez niego człowiek leżał na brzuchu, większość ciała zakrył zszarzały, znoszony płaszcz. Gdyby Kruk postanowił je odsłonić, lub też przewrócić mógłby dostrzec prosty, cienki pancerz w utwardzonej skóry nałożony na ciemnozieloną jopulę. Reszta ubioru prezentowała się raczej zwyczajnie, nogawice tego samego koloru co jopula, buty do kostki, szeroki skórzany pas, przy którym wisiały dwie sakiewki, jedna duża sakwa, oraz pochwa na leżący tuż obok zwłok tasak średniej roboty. Na pierwszy rzut oka mężczyzna nie wyróżniał się właściwie niczym.

Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

20 lip 2015, 11:09

Odpowiedzi na jego pytanie byłby miłą zapłatą za trud, jednak nie doczekał się ich. Gdy mężczyzna ostatkami sił próbował się podnieść, by upaść i skonać, on sam odetchnął z ulgą. Podobnie jak ulgę przyniósł mu poprawiający się wzrok.

Odszedł daleko od traktu ale postanowił przeszukać napastnika. Może miał wskazówkę co do powodów, jakiś list.. cokolwiek.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

04 sie 2015, 21:29

MG

Wskazówka rzeczywiście się znalazła. Przynajmniej taką mógł Kruk mieć nadzieję. Przy mężczyźnie znalazł osiem szylingów, oraz złożony kawałek pergaminu. Bez żadnej wątpliwości mógł stwierdzić, że jest coś na nim napisane. Jedynym problemem był fakt, że nie potrafił tego odczytać. Skryta za symbolami Wolna Mowa nie była czymś, czego kiedykolwiek się nauczył. Musiał znaleźć kogoś, kto odczyta dla niego treść tego kawałka skóry, a najlepiej jeszcze nie rozpowie tego później. Było to o tyle trudne, że ze swoją organizacją od jakiegoś czasu już nie był w stanie nawiązać żadnego kontaktu i nic nie zapowiadało zmiany.

Przeleciał wzrokiem symbole ponownie zatrzymując się na samym końcu listu. Ostatni symbol był nieco większy od pozostałych i zapisany atramentem w nieco innym kolorze. Był to znak jego organizacji. Ten człowiek miał z nią coś wspólnego, a przynajmniej jeśli nie on, to ci od których otrzymał te zapiski.

Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

05 sie 2015, 13:55

Parę szylingów schował do ukrytej sakiewki przy pasie. Nie traktował tego nawet jako zapłaty za trud. Jedyną zapłatą jest to, że przeżył walkę. Cieszył się z dobrego ruchu, który wykonał uskakując w bok.
Dużo mniej cieszyła go wiadomość. Nie dość, że była zapisana w Wolnej Mowie, to była opatrzona symbolem jego macierzystej organizacji. Pozostawało pytanie: czy był to wynajęty człowiek, który miał się pozbyć Kruka, czy ktoś, kto przechwycił notkę. Jeśli pierwszy scenariusz okazałby się prawdą, wynikłoby z tego, że coś dziwnego stało się podczas jego nieobecności. I to nie w Zewnętrznym Kręgu.

Pałasz wylądował w swoim ukryciu ze skóry. Mroczny elf wydarł kawałek z płaszcza przybysza, który okrywał jego ramiona czyli dość wysoko. Miał zamiar wytarzać kawałek materiału w śniegu i zawinąć go na ranie. Postanowił poszukać czegoś jeszcze, a w razie fiaska zabrać łuk wraz z amunicją. A potem udać się do Gorących Źródeł.

z/t
Awatar użytkownika
Estelawien
Posty: 186
Rejestracja: 14 sie 2014, 13:06
GG: 47821741
Karta Postaci: viewtopic.php?p=49681#49681

10 sie 2015, 15:29

Estelawien po chwili walki z własnym ciałem w końcu się poddała, bezwiednie opadając na porzucony na ziemię przy porzuconym na granicy traktu głazie. Urywany, chrapliwy dech uchodził z unoszącej się spazmatycznie piersi ostrouchej morderczyni, gdy krople potu żłobiły swój szlak pośród zakrzepłego na jej licu brudu. Dziewczyna czuła każdy mięsień napiętego do granic możliwości karku, gdy raz za razem oglądała się w stronę szmerów i szeptów, którymi przebrzmiewała wiekowa puszcza. Tępy ból zalewał jej myśli karminową falą, gdy tylko spróbowała poruszyć otartymi do krwi stopami, obleczonymi w nasiąkłe potem, posoką i wszelakimi innymi płynami jakie mogło w sobie zawierać jej ciało poniżej kolan. Zresztą, jakby w ogóle jakiekolwiek drgnienie dolnych kończyn nie mroczyło jej spojrzenia ciemnymi plamkami, dobywając stłumiony jęk z popękanych warg. Pośród dawniej pięknych, zadbanych włosów barwą przywodzących na myśl żywe płomienie teraz pyszniły się strzępy pajęczyn, liści i wszelkiego innego brudu. Nie miała nawet dosyć siły i samozaparcia, by choćby odgarnąć je sprzed zmizerowanych oczu, spoglądających pusto przed siebie. Brak pokarmu, wody i paru innych substancji, od których dawno już uzależnił się jej organizm coraz mocniej dawał się jej we znaki, odbierając wątłą resztkę energii, jaka wciąż tliła się w jej sercu. Gęsty pot rosił jej skórę, parząc sto i jeden otarć, ranek i siniaków. Cierpiała zupełnie zasłużenie, choć nie potrafiła ani tego pojąć, ani tym bardziej zaakceptować. Nigdy jeszcze nie była tak blisko ocalenia, a zarazem daleko...

Spośród ciemności w jakie począł popadać jej umysł, wymęczony poczuciem inwigilacji, zmęczenia i strachu wyrwał ją stukot końskich kopyt, w tej chwili brzmiących dla niej niczym lorveniański chór. Ktoś tu był prócz niej i mógł jej pomóc! Jakkolwiek nie była to absurdalna myśl i równie dobrze mogła wpaść pod kopyta jakiegoś centaura, minotaura, czy pospolitego bandyty na koniu, który pewnikiem poderżnie jej gardło, obrabuje i zgwałci (niekoniecznie w tej kolejności), to jednak teraz nie miała nawet siły na podobny pesymizm, może i nie zerwawszy się z miejsca, ale uniósłszy na tyle, by nie wyglądać jak porzucony przy przydrożnym kamieniu trup. Była młoda, a przynajmniej na taką wyglądała; zabiedzona, poszarpana, brudna i ranna, o czym przypominał owinięty wokół jej nogi bandaż. Spiekota w jej ustach ledwie pozwalała jej mamrotać, a jednak z trudem przełknęła ślinę, starając się skupić zamglone spojrzenie. Młody mężczyzna na koniu; szlachcic... gdyby tylko mogła, zaśmiałaby się z tego absurdu. Brakło mu tylko białego konia, a jej sukni i kąpieli, a mogliby być niczym para z bajki. Będzie dobrze. Wymamrotała półprzytomnie w myślach, gdy kącik jej ust drgnął lekko pod plamką brudu. W końcu jednak rycerz, czy kimkolwiek był nieznajomy przystanął przy niej, spoglądając ze swego konia na zmizerowaną półelfkę, przypominającą ucieleśnienie wszystkich nieszczęść tego świata.

-Tak... trochę tak...zbłądziłam i...-głos zamarł w jej piersi, gdy podrażnione gardło pobudziło łzy w kącikach jej oczu. A może to dojmujące wrażenie ulgi to sprawiło? Gdy w końcu przynajmniej część emocji opadła z niej po pojedynku z nieumarłymi, a potem Sevianem. Po okrutnym mordzie dokonanym w głębi leśnej chaty. Sama pogubiła się we własnych emocjach i odczuciach, nazbyt wyczerpana by myśleć choć trochę racjonalnie. Zresztą... jakby kiedykolwiek jej to wychodziło. Tak czy inaczej parę słonych kropel spłynęło po jej polikach przedzierając się przez zdobiącą ją warstwę brudu, a wargi usta delikatnie zadrżały. Czego jak czego, ale szczerości nie można było im odmówić. Naprawdę nie udawała; po prostu była drobną, wykończoną dziewczyną w sercu wrogiego jej lasu, porzuconą na granicy własnych sił i możliwości, prawie oszalała ze strachu, która zupełnym cudem uszła śmierci. Wyglądała na równi żałośnie, co roztkliwiająco, nie siląc się na żadne sztuczki czy zwody.-Tam byli martwi... oni...oni chodzili. Ja uciekłam, a potem...Pomóżcie mi, błagam.-mamrotała, wpatrując się weń jak w zbawienie, którym zresztą dla niej był. W tym momencie zrobiłaby wszystko, o co poprosiłby ją mężczyzna, byle zabrał ją z tej Czeluści.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

25 sie 2015, 23:22

MG

Mężczyzna podał Estelawien dłoń i pomógł jej wstać. Objął ją lekko, pomagając utrzymać się na nogach. Nie zdawał się przejmować szczególnie tym, że raczej komuś jego stanu nie przystoi obmacywać przypadkowo napotkanej kobiety. Podprowadził ją pod konia, aby wsparła się na siodle zwierzęcia. Gdy ta w końcu wydusiła z siebie. Oczy szlachcica rozszerzyły się gwałtownie.

- Martwi? Chodzili? - dłoń mężczyzny powędrowała na rękojeść miecza, a on sam rozejrzał się uważnie. Nie dostrzegł jednak niczego, rudowłosa dawno zgubiła swój pościg... Lub też pościg przerodził sie w obserwatora. W każdym razie, nie wyglądało na to, aby w pobliżu znajdowało się jakieś zagrożenie.

Mężczyzna wypuścił powoli powietrze, zapewne stwierdzając że jego reakcja była zbyt gwałtowna. Sama dziewczyna pewnie była w szoku i może nawet nie do końca świadoma co mówi. Zachodził o głowę co taki ktoś jak ona robi w środku lasu, jednak jakaś ludzka dobroduszność, czy może łatwowierność sprawiała, że nie uznał iż powinien posiekać ją na kawałki. Gdyby każdy mężczyzna pomagał napotkanej w środku lasu kobiecie zapewnie niewiele na świecie ich by już pozostało. Te wszystko krwiożercze, elfki, driady, wampiry...

Szlachcic wyciągnął z juków drugiego konia bukłak, który odkorkował i podał dziewczynie. Mogła poczuć ledwo wyczuwalną woń jakiegoś słabego, słodkawego wina. Trzeba przyznać, że mężczyzna nie pił byle czego.

- Jacy martwi, o czym mówisz? Co w ogóle robisz w środku lasu? - pytania, które musiały paść w końcu zostały wypowiedziane.

Wróć do „Trakty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 19 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 18 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.