Sala Tronowa

Wybudowany w 408EF na gruzach Zamku Jasności duży pałac znajdujący się w północno-wschodniej części miasta. Otoczony jest graniczącym z rzeką murem zawierającym w sobie także budynki wojskowe i stajnie. Stanowi siedzibę królów Autonomii Wolenvain.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

Sala Tronowa

19 wrz 2011, 13:55

Po wejściu do Pałacu przytłacza przestrzeń pustego holu, który oświetlają jedynie przymocowane do ścian pochodnie, które zdają się wiecznie płonąć. Czujne oczy straży obserwują każdy ruch, ponaglając interesanta do konkretnego działania.
Dlatego też zmierzasz ku wielkim żelaznym wrotom, zdobionym w pozłacane płaskorzeźby. Straż rozchyla potężne skrzydła, za którymi jawi się najważniejsze pomieszczenie w całym Pałacu. Sala tronowa.
Podłużna komnata skryta jest w ciemności. Piękne, wąskie okna o ostrych łukach zakryte są ciężkimi, grubymi kotarami z ciemnego sukna. Osoba postronna i mało spostrzegawcza nie dostrzeże, ze pod tą przykrywą umieszczone są szczelnie zamknięte okiennice. Parę metrów od każdego z okien trwa mosiężny stojak z głęboką czarą wypełnioną oliwą. Płonący ogień oświetla wnętrze.
Posadzka wykonana jest z dokładnie oszlifowanych kamiennych płyt. Każdy krok odbija się echem, które niknie w mroku wysokiego sklepienia podtrzymywanego przez rządy strzelistych kolumn, poprowadzonych wzdłuż sali.
Przestrzeń zdaje się przytłaczać, bardziej niż przedtem. Idziesz więc przed siebie i nie możesz oderwać wzroku od jedynego stałego punktu, znajdującego się w przeciwległym końcu sali.
Tron znajduję się na niewielkim podwyższeniu. Kamienny, misternie rzeźbiony i okuty mosiężnymi zdobieniami. Potężny, obity granatowym suknem. Tu stojaków z czaszami ognia jest nieco więcej. wszystko po to, by dokładniej oświetlać zasiadającego i miłościwie panującego władcę…

***
Straż uchyliła przed nimi wrota sali. Nikol wprowadziła Serghia do środka. Sala imponowała swą wielkością, przestronnością i surowym wystrojem.
I jak ci się podoba? Czy nie za mrocznie? – jedynie to mogło martwić obecną królową. Nie mogła jednak pozwolić na promienie słoneczne wpadające przez okna. Wkrótce mdlała by na tronie, a to nie było wskazane. – Poza tym brak kolorów nie rozprasza, lecz koncentruje na pracy.
Nikol lekkim i tanecznym krokiem zbliżyła się do tronu, ciągnąć za sobą nadwampira. Na siedzisku lśniła złota korona wysadzana drogocennymi klejnotami.
Uczynisz mi ten honor? – rzekła podając mu koronę i chyląc głowę.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

26 wrz 2011, 18:06

Nikol zmarszczyła uniosła lekko brwi.
Obrażasz mnie tymi słowami – powiedziała to bez cienia gniewu. Nikol nie należała to zadufanych w sobie możnowładców. Wszak nigdy nie była jedną z nich. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, Królowa uśmiechnęła się lekko.
Dostrzegła, że ta prosta czynność, jaką kazała wykonać, sprawiła mu sporo bólu. Ciekawe czemu? Cierpienie nie było jej obce. Wiedziała, jak to jest, nie móc swobodnie oddychać.
Cofając się, Elathorn wprawił ją w rozbawienie. Lubiąc igrać z losem i emocjami innych, zbliżyła się, mrużąc oczy.
Jestem aż taka straszna? – podeszła na pół kroku. – Widzisz, drogi Elathornie. To, co nazywasz magią, nie zawsze nią jest. Nie widzę w tym jednak nic niemoralnego. Nie każdy musi prosić o dar, jaki otrzymuje – odparła.
Nie mając zamiaru odpowiadać czarodziejowi na tak zuchwale zadane pytanie, ominęła tę kwestię. Zresztą sama nie potrafiła sprecyzować ofiary, jaką przyszło jej złożyć. Na dodatek nieumyślnie.
Nie radzę. – chwyciła go gwałtownie za nadgarstek. Poczuł jak zimna jest jej skóra. – Ona nie lubi być traktowana przez innych, czarodzieju.
Puściła jego rękę, z wolna wracając na tron. Z niemałym wdziękiem usiadła.
Mogłabym pozwolić ci zapoznać się z nią bliżej – uniosła dłoń na wysokość twarzy i pstryknęła palcami. Między nimi zamigotał fioletowy płomyczek. Przebrała palcami, a ognik zatańczył nad każdym z nich – ale – spektakularnie zdmuchnęła płomyczek znad kciuka – to co mi oferujesz, to za mało. Mam przeczucie, że stać cię na wiele więcej, Elathornie. – Wbiła weń swe złote oczy.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

26 wrz 2011, 18:35

– Naprawdę, obraziłem wielu ludzi moją szczerością i zapewne jeszcze nie jedna osoba będzie mi mogła powiedzieć coś takiego. Chociaż rzadko się zdarza, żebym kierował tego typu słowa w kierunku istot wiedzących o magii coś więcej, niż tylko to, że jest gdzieś tam i używa się jej machając rękoma. – odpowiedział poważnie, bez nawet maluteńkiego cienia ironii czy próby rozładowania napięcia kiepskim żartem. Jednak pozwolił sobie nieco ulżyć nerwom – szybkim ruchem języka nawilżył wargi a jego dłoń wykonała trzy, nie mające żadnego sensu gesty. Gdy królowa ponownie się do niego zbliżyła, widać było, że chciał wykonać kolejny krok w tył. Uniósł już nawet nogę, jednak powstrzymał się.
– Czasem otrzymuje się dary, które niekoniecznie się chce. Choć zdarza się to niezbyt często, taki dar może sprawić, że osoba zostaje odcięta od otoczenia, odrzucona na bok, niechciana. Nawet jeśli to jest wspaniały dar, to czasem trzeba mieć siłę by móc z tym darem wytrwać. Jednak nawet niechciany dar można spożytkować w inny sposób niż ten, który wymyślił dawca daru. – Po tych słowach, na wysokości swego czoła utworzył z lodu coś, co przypominało płatek śniegu. Magią posłał go delikatnie w dół, śledząc go przez chwilę wzrokiem.
– Być może urażę cię po raz kolejny, ale po tych słowach wyglądasz jedynie na pionka, który przypadkiem znalazł się na planszy, gdzie grają najlepsi z graczy. Z twoich słów wynika, że brak ci sił, by zmienić siebie samą – a wzięłaś się za zmienianie królestwa. Cóż za ironia. – uśmiechnął się lekko, złośliwie. Chwilę później wyciągnął dłoń po amulet, jednak Nikol chwyciła go za rękę. Nie odczuł dyskomfortu z powodu jej zimna – wręcz przeciwnie, dało mu to małą, lecz jednak dawkę energii.
– Więc miałem racje. Nie jest to tylko zła energia, ona ma w sobie coś jeszcze. A może po prostu ponownie się mylę, co dało mi złudzenie racji? – na jego twarzy pojawił się lekki uśmieszek, bardziej satysfakcji czy triumfu niż ironii.
– Widzę, że nasza królowa jednak nie jest ślepa. Tak, mam więcej informacji. Informacji, które zapewne zagwarantują mi życie tutaj – ponieważ tortury zniszczą moje ciało i mnie zabiją, zanim zniszczą moją psychikę. Informacje o pewnej organizacji. – schował rękę do kieszeni, odruchowo już szukając kamienia. Nie było go. Następne jego słowa zostały wypowiedziane szybko a Elathorn przy tym uśmiechał się lekko.
– Znam lokalizacje, część członków oraz przywódcę organizacji, której celem jest obalenie królowej niejakiego Wolenvain.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

26 wrz 2011, 18:58

Nikol westchnęła ciężko i z politowaniem. Elathorn igrał z ogniem.
Jesteś odważny albo głupi. – nie mogła pozwolić, aby ktokolwiek posuwał się za daleko w swych słowach.
Sięgnęła po kielich i upiła zeń łyk. Skrzywiła się. Temperatura trunku wyraźnie jej nie odpowiadała.
Wspominałam już, że nie wszystko złoto, co się świeci? Zdaje się, że tak. – przyłożyła palec do ust, a odjąwszy go po sekundzie, dodała: – Nawet nie wiesz, jak bardzo się zmieniłam. Nie ma to jednak nic wspólnego z owym darem. Jeśli myślisz, że "magię" tę mogłabym spożytkować inaczej i przekształcić wedle własnego uznania, aniżeli woli jakiegoś tam dawcy – przewróciła ostentacyjnie oczami – to jesteś w błędzie.
Na słowa o organizacji zdrajców uśmiechnęła się ukradkiem.
Pięknie, pięknie…idealnie. Ale powoli Nikol, zdrajca zawsze pozostanie zdrajcą…
Nie mylisz, się. Wyczułeś impuls energii? Wyczujesz go przy każdym moim dotyku. Nicości nie da się opanować. Zainteresowany? – z torturami czy bez, Nikol wyciągnie z Elathorna każdą informację.
Jeśli nie posłucha jej, z pewnością ulegnie przed Serghiem.
Właśnie. Serghio. Zbliżało się lato. Nie było zbyt dużo czasu.
Jeśli zgodzisz się współpracować, otrzymasz dostęp do zakazanego działu biblioteki. Będziesz mógł zamieszkać w komnatach pałacu. I będziesz mógł poznać to, czego tak bardzo pragniesz – uśmiechnęła się i ponownie zanurzyła usta w krwistym napoju.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

26 wrz 2011, 19:22

– Niezależnie, czy jestem odważny czy głupi, nie opłaca ci się mnie zabijać. Nawet, jeśli obrażałbym cie w najbardziej prostackie sposoby, mam coś, czego ty chcesz. Mimo wszystko, wyglądasz na kogoś kto przekłada swoje interesy nad dumę. Przynajmniej jeśli chodzi o coś tak mało znaczącego, jak obrazy. Chociaż nie mogę zaprzeczyć, że czuje się tu dosyć pewnie. Przynajmniej, póki nie znajdziesz sposobu by wyciągnąć ze mnie informacje, na których ci zależy. – po tych słowach uniósł ręce i przeniósł je za głowę. Splątał palce obu dłoni i usadowił je na swoim karku.
– Jestem bezbronny. Niczym owieczka na terenie wilków. Jednak ta owieczka może zaprowadzić wilka do swojego domu, gdzie jest ich wiele więcej, czyż nie?
Chociaż nie było tego widać w jego słowach, ciało pokazywało, jak bardzo się denerwuje. Od czasu do czasu postukiwał stopą o posadzkę, na jego skórze pojawiały się krople potu. Dobry obserwator mógłby także dostrzec ruchy języka – ukrytego przez wargi, jednak niespokojnego. Rzeczywiście, Elathorn igrał z ogniem. Bardzo zimnym ogniem.
– Więc moc została Ci dana w taki sposób, że niemożliwe było odrzucenie jej. Nie uczyłaś się jej więc ani nie posiadłaś przez jakiś kontrakt – ktoś ci ją dał. Co więcej, bardzo się zmieniłaś. To daje wiele do myślenia, królowo. Ale nie sądzisz, że trochę tu duszno? To pewnie przez dym z pochodni. Może wpuścić trochę świeżego powietrze do sali? Myślę, że to nieco polepszy atmosferę.
*Z pewnością nie jest człowiekiem. Zresztą, nie ma cienia. Teraz tylko się upewnić. Cóż za ironia losu, jeśli moje podejrzenia okażą się prawdą. Co jeszcze kryjesz, królowo?*
Przestąpił z nogi na nogę. Energia Nikol wydawała się straszna głównie z powodu jej tajemniczości. Miał świadomość, że tylko ona może sprawić, aby wyszedł stąd żywy. Wątpił, aby był w stanie stawić czoła czemuś takiemu w aktualnym stanie. Postanowił jednak dalej ryzykować.
– Rzeczywiście, odczułem. Głównie dzięki naturalnemu talentowi do czucia magii. Niezależnie jak to nazwiesz, to jest magią. Zapewne dlatego, tak mnie to ciekawi. Z drugiej strony, ty królowo nie wyczułaś mojej energii magicznej – powiedział, uśmiechając się ironicznie – Wiesz tylko tyle, że masz do czynienia z czarodziejem. Nie znasz mojej mocy, czyż nie? Nie masz talentu, zarówno by wyczuć moją jak i swoją moc. Nie obawiasz się, że jeśli mógłbym ją badać, dowiedziałbym się o niej więcej niż ty? Dowiedziałbym się więcej niż ty o tobie? – przechylił lekko głowę, zastanawiając się, w jakim kierunku tak naprawdę teraz dąży.
– Współpraca. Cóż za piękne słowo. Jednak, skąd mam wiedzieć, na ile jestem tu bezpieczny? Skąd mam wiedzieć, że po powiedzeniu tego co wiem nie zostanę zabity? Daj mi do ręki medalion a wyjawię ci pierwsze informacje. – powiedział, rozplątując palce u dłoni. Lewą rękę opuścił gdy prawą wysunął w stronę królowej.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

26 wrz 2011, 20:41

Przysłuchiwała się słowom Elathorna, opróżniając kielich. Spokojnie odstawiła naczynie obok tronu. Oparła się swobodnie i nonszalancko, a w chwilę potem się roześmiała, odchylając głowę do tyłu. Kiedy doszła do siebie, klasnęła w dłonie.
Zupełnie jakby z cienia wyłoniła się mała, chuda czarnulka. Miała duże czarne oczy, pod którymi widniały mocne sińce.
Satine, panu jest duszno – poleciła dziewczynie, która posłusznie podeszła do jednego z okien. Zsunęła sznurem kotarę, po czym zdjęła rygiel z okiennicy i odchyliła kolejno skrzydła. Potem otworzyła okno. Do Sali Tronowej wpadło świeże, wiosenne powietrze wraz z promieniami słońca.
Jesteś bezbronny, nawet nie wiesz jak bardzo. Ale masz rację. Zaprowadzisz mnie do reszty owieczek. – była tego pewna. – Myślisz, że masz nade mną przewagę, bo nie znam twojej mocy? Elathornie, ja nie muszę jej znać. Co więcej, nie muszę się jej obawiać. Ty sam zaś poznasz tylko tyle, na ile Nicość pozwoli. Ona mnie nie zgubi – znów zeszła do niego.
Stanęła w promieniach słońca. Och, ile musiało ją to kosztować. Ile cierpienia, lecz uśmiech nie schodził z jej pięknej twarzyczki.
Co teraz, czarodzieju?
Spojrzała na wyciągniętą dłoń. Miast amuletu musnęła ją opuszkami palców. Wiedziała, że znów poczuje impulsy. Postarała się, aby były silniejsze niż poprzednio. Fiolet zajaśniał nieco mocniej.
Jesteś głupi. – z szybkością błyskawicy powróciła na tron, który schroniony był w cieniu. – Masz moje słowo. Słowo królowej to nie byle co. Jeśli ci ono nie wystarcza, odejdź i strać możliwość poznania. – wzruszyła ramionami.
Serghio z lubością się tobą zajmie, czarodzieju. Chętnie mu w tym pomogę.
Nikol nie zamierzała ustępować. Elathorn mógł pomarzyć o medalionie. Wampirzyca za nic nie oddałaby mu go do ręki. Nie, żeby coś o długowiecznym wiedziała. Po prostu amulet był zbyt cenny. Był jej. Nie wyzwalał on mocy, jedynie oczyszczał, by przypadkiem uwolnione Zło nie opętało dziewczyny.
Oferuję ci mój dom i posadę…ambasadora – dodała wymownie.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

26 wrz 2011, 21:27

Na wezwanie królowej pojawiła się służąca. Wyglądała strasznie, jednak Elathornowi nie było jej żal. Taki już los spotyka tych, którzy nie otrzymali wiedzy magicznej lub talentu, czyż nie? Jednak to, co miała zrobić, wykonała dobrze. Ciężko zresztą byłoby otworzyć okno w zły sposób.
– Dziękuje, królowo. – powiedział pewnym siebie tonem. – Od razu lepiej. Ach, piękna wiosna. Współczuje ci, królowo, że musisz siedzieć w tym pałacu i wysłuchiwać kolejne osoby. Może lepiej byłoby wyjść na spacer? – Elathorn za wszelką cenę chciał sprawdzić, czy kobieta rzeczywiście jest wampirzycą czy nie. Kompletnie nie spodziewał się, że ona zrobi to bez żadnego podstępu – po kilku wypowiedzianych przez siebie zdaniach, jak gdyby nigdy nic weszła w promienie słoneczne. Czarodziejowi szczęka opadła – i to dosłownie. Stał przez chwilę z lekko otwartymi ustami, by dopiero po chwili je zamknąć.
*Niemożliwe! Po prostu niemożliwe! To było pewne, że jest wampirzycą! Ale… nie? Więc co? Licz? Duch? Nie, nie, nie. Za mało wiem, nie mam pojęcia. Cholera!*
– Być może to prawda, że to ja jestem bezbronny. – pewność z jego głosu prysnęła jak mydlana bańka. Jednak wciąż nie zamierzał się poddawać. Gdy zauważył dłoń Nikol zbliżającą się do jego – bez naszyjnika – przygotował się do przejęcia energii. Tak jak oczekiwał, chciała się droczyć. Wykorzystał to, przejmując impulsy magiczne. Nie powstrzymał lekkiego uśmiechu, kiedy dzięki przewadze swojej energii, spacyfikował impulsy i – w pewnym magicznym sensie – przygotował je do – magicznej – sekcji.
– Słowo królowej to nie byle co, jednak nie mogę tak po prostu zmienić strony, bez niczego namacalnego. Chociaż jest to propozycja bardzo kusząca, musiałbym nad nią pomyśleć w spokoju przez jakiś czas. Jeśli mi nie ufasz królowo, możesz wysłać za mną straże, które upewnią się, że nie opuszczę miasta.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

26 wrz 2011, 21:53

Oparła łokieć na rzeźbionej poręczy i wsparła na dłoni brodę. Po jej twarzy nie widać było zmęczenia. Róż na policzkach niwelował wrażenie przeraźliwej bladości, a nie schodzący z jej ust uśmiech w żaden sposób nie upodabniał jej do straszliwej krwiopijczyni.
Taka jest moja rola, że nawet na spacer nie mogę wyjść. Pozostały mi wieczory, zbyt chłodne na przechadzki. Z pewnością dziwił cię wystrój sali, ale czy nie właśnie w pełnej ciemności człowiek nabiera obawy? Nie jestem tyranką i w inny sposób chcę zdobyć choćby odrobinę respektu – miała nadzieję, że rozwiała już wszelkie wątpliwości.
Jeszcze przez jakiś czas przyjdzie jej zregenerować siły po tym słonecznym popisie.
Elathornie, bądźmy szczerzy. Nie oddam naszyjnika po dobroci. Chyba w to nie ufałeś? Poza tym wszelkie próby przejęcia kontroli nad tym, co nieprzewidywalne, mogłyby się skończyć dla ciebie bardzo źle. Kiedy zaszyjesz się w bibliotece, z pewnością natrafisz na odpowiednie księgi – zrobiła krótką pauzę – Wybór stron jest jasny. Rebelianci zostaną ukarani. Po czyjej wówczas stronie lepiej stać? Dla mnie możesz przemyśleć to nawet w siedzibie tej organizacji. Nikt nie będzie cię pilnował i śledził. A kiedy zdecydujesz, wróć. Być może wtedy zaproponuję ci coś, czego nie zapomnisz, jako czarodziej – uśmiechnęła się tajemniczo. – Nie ma ryzyka, nie ma zabawy, czyż nie? – zaśmiała się, lecz widząc jego niezdecydowanie dodała: – Jestem królową, nie skrytobójczynią.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

26 wrz 2011, 23:18

Elathorn powoli ruszył w stronę okna. To był pierwszy raz, gdy oderwał wzrok od okolic królowej. Ciężko stwierdzić, czy postanowił po prostu zignorować tą resztkę manier, których się trzymał czy przestał się obawiać ataku. Oparł się o parapet i wychylił lekko, patrząc w dół.
– Będąc szczerym, sądziłem, że wystrój ten jest z nieco innego powodu. Lecz powiedzmy, że po prostu się pomyliłem. – powiedział, wciąż wychylając się przez okno. Potem odepchnął się lekko od parapetu i spojrzał na królową.
– Nie jesteś – po tych słowach zamilkł na chwilę.
– Zadowolona z tego, że musisz tu siedzieć? – dodał po chwili. Elathorn w tej chwili nie miał najmniejszego pojęcia, co zrobić. Z jednej strony, czuł się zdradzony przez Wilczyce i jej ludzi. Z drugiej strony, królowa także nie była czysta jak łza. Nie mówiąc o tym, że to on wychodził na zdrajcę w wypadku akceptacji oferty. Jego dłoń powędrowała na parapet i zaczął stukać o niego palcami.
– Liczyłem na to. Nie tyle na poznanie samej energii, co zrozumienie sposobu działania medalionu. Wątpię, aby takie rzeczy można było znaleźć w bibliotece. – słuchając królowej, starał się podjąć decyzje. Jedna albo druga strona. Neutralność była niemożliwa, jednak kto jest silniejszy? Z kim Elathorn osiągnie swój cel? Przełknął ślinę.
– Bez ryzyka nie ma zabawy. Nie powiem, ciekawe stwierdzenie. – mówił wolno, wciąż nie mogąc podjąć ostatecznej decyzji. Armia Wyzwolenia czy królowa. Królowa czy Armia Wyzwolenia? Tym razem powstrzymał się i nie próbował złapać za kamień – wiedział, że już go tam nie ma.
– Cóż. Chyba wiem nieco za dużo na to, by po prostu zaszyć się gdzieś w górach, nie sądzisz? – powiedział otwarcie, wzdychając. Ruszył powoli w kierunku tronu.
*Zdrady wybaczyć nie można.*
Uklęknął przed tronem, lekko krzywiąc się z bólu. Ponownie jednak nie opuścił wzroku.
– Ja, znany jako Elathorn Lothan Allaronni Sarham Draennwar przyjmuję twą propozycje, tym samym składając ci hołd wierności.
Odczekał chwilę po czym dodał kolejne zdanie.
– Czy by udowodnić to, że nie kłamałem, mam już podać imię pierwszej osoby? Czy przeniesiemy to na później?
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

27 wrz 2011, 16:31

Zrobiła zaskoczoną minę, unosząc do tego brwi. A kiedy czarodziej wychylił się przez okno, po jej obliczu przebiegł cień, a górna warga drżała, chcąc unieść się do góry i ukazać kły. Lecz tego Elathorn widzieć nie mógł, a Nikol pilnie strzegła swej tajemnicy i poświęcała się dla jej ukrycia.
Kiedy znów na nią spojrzał, siedziała w tej samej pozycji, przysłuchując się temu, co mówił.
Władza wymaga wielu wyrzeczeń – odparła. – Z pewnością znajdziesz coś na temat Nicości i wtedy być może zrozumiesz jak niebezpieczna jest to materia i czemu nie można w nią ingerować. Zdradzić mogę, że medalion nie jest jakoś szczególnie ważny, ale i tak nie zamierzam go nikomu wręczać do ręki. Jest jak…ta korona. – Nikol ściągnęła lekkim ruchem drogocenny symbol ze skroni i przez chwilę obracała w dłoniach. – I bez niej jestem królową, lecz z nią – powoli umieściła ją z powrotem na prawowitym miejscu – jest prościej i nie ma co do tego wątpliwości.
Nie było to ani miejsce, ani czas, aby wdrażać Elathorna w tajniki Energii Nicości. Niech sam najpierw pozna jej podstawy, a do tego na pewno będzie potrzebował czasu spędzonego w bibliotece.
Kiedy długowieczny uklęknął i przyrzekł jej wierność, uśmiechnęła się do własnych myśli. Jednak nie zrezygnuje z czujności. Jedyną osobą, której mogła zaufać i w pełni powierzyć sekrety i plany był Serghio. Odruchowo musnęła palcami złoty krzyżyk.
Wyznaj mi pierwsze imię, a potem czuj się bezpieczny. Nikt nie powołany nie dowie się o naszym przymierzu. A jeśli ktokolwiek będzie cię nagabywał, wiesz, co mówić. Po to wszak byłeś tu pierwej wysłany przez rebeliantów – okazało się, że Nikol nie tylko przedkładała interesy ponad dumę, ale potrafiła wiązać pewne fakty. I była przebiegła. Nie została wybrana za ładną buzię, choć i tego nie można było jej odmówić.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

27 wrz 2011, 20:21

– Nie chodzi mi o samą Nicość. Nie chce zgłębiać magii, która nie jest mi przeznaczona. Może i jestem żądny wiedzy, ale wciąż nie na tyle szalony, żeby próbować ją opanować. Chodzi mi o same właściwości amuletu, który ją utrzymuje. Będę niezmiernie wdzięczny, jeśli dostałbym amulet działający na tej samej zasadzie. – skoro już zmienił strony, czemu nie spróbować na tym zyskać tyle, ile jest możliwe?
*Nicość. Naprawdę ciekawa sprawa. Wątpię jednak, bym był w stanie ją opanować bez oddania części siebie. Nie mam pojęcia kim ona jest, że dostała taką moc. Ani, czego poświęciła. Określenie czarna magia wydaje się być lekko śmieszna wobec tej całej Nicości. *
Bezpieczeństwo. Czy tak mógł nazwać aktualną sytuacją? Czy można być bezpiecznym, stojąc na krawędzi? W końcu wystarczy jeden, zły ruch aby spaść, a to nie skończy się dobrze. Mimo wszystko, Elathorn poczuł ulgę. Dwie sprawy na głowie mniej. Nie, zaraz. Trzy sprawy. Z trudem powstrzymał uśmiech zadowolenia przed pojawieniem się.
– Niestety, imienia pierwszej osoby nie znam. Za to jej wygląd nie pozostawia żadnej wątpliwości. Jest to ogr, któremu z jakiegoś powodu wyrosły kolce na ciele – głównie na głowie i ramionach. Bezmyślna siła uderzeniowa twoich wrogów na kiwnięcie palca przywódcy. – wziął głęboki oddech. Oparł się dłoniami o podłogę, zacisnął zęby i z pomocą rąk odepchnął się od ziemi, wstając. Grymas bólu ponownie pojawił się na jego twarzy.
– Mam nadzieje, że oferta zarówno zamieszkania w pałacu jak i zostania ambasadorem jest wciąż aktualna? Jeśli tak, bardzo chętnie bym z niej skorzystał, królowo. Teraz jednak pozwól, że się oddale. Mam sprawę na tyle pilną, że nie mogę zwlekać. – ukłonił się minimalnie i – ponownie, nie wiadomo, czy z braku szacunku czy poczucia bezpieczeństwa – odwrócił się do niej tyłem, ruszając ku drzwiom wejściowym. Gdy już wyszedł z sali, odetchnął głośno z ulgą.
*Udało się.*

z/t

Wróć do „Pałac Sprawiedliwości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.