Sala Tronowa

Wybudowany w 408EF na gruzach Zamku Jasności duży pałac znajdujący się w północno-wschodniej części miasta. Otoczony jest graniczącym z rzeką murem zawierającym w sobie także budynki wojskowe i stajnie. Stanowi siedzibę królów Autonomii Wolenvain.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

Sala Tronowa

19 wrz 2011, 13:55

Po wejściu do Pałacu przytłacza przestrzeń pustego holu, który oświetlają jedynie przymocowane do ścian pochodnie, które zdają się wiecznie płonąć. Czujne oczy straży obserwują każdy ruch, ponaglając interesanta do konkretnego działania.
Dlatego też zmierzasz ku wielkim żelaznym wrotom, zdobionym w pozłacane płaskorzeźby. Straż rozchyla potężne skrzydła, za którymi jawi się najważniejsze pomieszczenie w całym Pałacu. Sala tronowa.
Podłużna komnata skryta jest w ciemności. Piękne, wąskie okna o ostrych łukach zakryte są ciężkimi, grubymi kotarami z ciemnego sukna. Osoba postronna i mało spostrzegawcza nie dostrzeże, ze pod tą przykrywą umieszczone są szczelnie zamknięte okiennice. Parę metrów od każdego z okien trwa mosiężny stojak z głęboką czarą wypełnioną oliwą. Płonący ogień oświetla wnętrze.
Posadzka wykonana jest z dokładnie oszlifowanych kamiennych płyt. Każdy krok odbija się echem, które niknie w mroku wysokiego sklepienia podtrzymywanego przez rządy strzelistych kolumn, poprowadzonych wzdłuż sali.
Przestrzeń zdaje się przytłaczać, bardziej niż przedtem. Idziesz więc przed siebie i nie możesz oderwać wzroku od jedynego stałego punktu, znajdującego się w przeciwległym końcu sali.
Tron znajduję się na niewielkim podwyższeniu. Kamienny, misternie rzeźbiony i okuty mosiężnymi zdobieniami. Potężny, obity granatowym suknem. Tu stojaków z czaszami ognia jest nieco więcej. wszystko po to, by dokładniej oświetlać zasiadającego i miłościwie panującego władcę…

***
Straż uchyliła przed nimi wrota sali. Nikol wprowadziła Serghia do środka. Sala imponowała swą wielkością, przestronnością i surowym wystrojem.
I jak ci się podoba? Czy nie za mrocznie? – jedynie to mogło martwić obecną królową. Nie mogła jednak pozwolić na promienie słoneczne wpadające przez okna. Wkrótce mdlała by na tronie, a to nie było wskazane. – Poza tym brak kolorów nie rozprasza, lecz koncentruje na pracy.
Nikol lekkim i tanecznym krokiem zbliżyła się do tronu, ciągnąć za sobą nadwampira. Na siedzisku lśniła złota korona wysadzana drogocennymi klejnotami.
Uczynisz mi ten honor? – rzekła podając mu koronę i chyląc głowę.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Posty: 41
Rejestracja: 28 wrz 2011, 15:37

29 wrz 2011, 21:42

Ciekawe, jak bardzo człowiek potrafi się dostosować. Po zaledwie… Ilu? Tym dniu, no i paru miesiącach praktyk, potrafi chodzić po mieście bez zwracania uwagi na odprowadzających go spojrzeniem ludzi. Jednak wiadomo, lekarze, żeby mieć monopol, musieli mieć władzę. A strach to władza.
Ta kobieta jest naprawdę blada. Może po prostu jej zimno, albo za dużo siedziała pod kamiennym sufitem.
Weszli do sali tronowej. Tu też był jakiś blady jak ściana gość. Za szybkami okularów zmrużył oczy w szparki. Usiłował rozpoznać chorobę, która to powodowała. Pewnie za mało czasu spędzają na świeżym powietrzu i tyle. Interesujące, może ma to jakiś związek z chorobą królowej. Ach, i do tego ten gość jest paniątkiem. Jeśli i jego będzie musiał leczyć, to oby pacjent był nieprzyjemny. Szlachetkowie tak już mają, że boją się najmniejszego nacięcia skalpelem.
Królowa się przebrała za jakąś służkę?! Nie podobały mu się takie gry! Udając, że rozgląda się i podziwia salę, sprawdzał, czy strażnicy już zamknęli wejście. Jeszcze nie… Ale dopiero co weszli, a teraz nie rzuci się do ucieczki. Dopadli go… Nie! To tylko jakaś choroba. Nie zna mnie, nie wie, kim jestem, nikt nie pozna mnie przez maskę. A ten tutaj też jest widać chory na to samo i przyszedł na leczenie. Poradzi sobie. Nikt tutaj go nie szuka. Widać takie tu panują zwyczaje. Już idzie coraz lepiej – w między czasie, gdy zaczął panikować, paniczyk coś się odezwał i sobie poszedł. Dobrze, jedne problem mniej.
– Ich heisse Cyrus Stein. Jak każdy lekarz, szkoliłem się na die Uniwersytecie Medycyny Tradycyjnej, dodatkowo zgłębiłem dziedziny cyruliki i zaraz.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

29 wrz 2011, 22:20

Na te wszystkie ukłony i grzecznościowe zwroty odpowiadała uśmiechem, wiedząc ile ironii wkładał w to Serghio. Czy robił to tylko wobec stanowiska, czy niej samej…było dość istotne i drażniło ją wielce… Póki co musiała jednak załatwić sprawę z medykiem, by przejść do odpowiednich działań…
Cieszę się, że udało ci się go przekonać. Nie zamierzam opuszczać murów pałacu, bądź spokojny…jeśli sprawa może poczekać, to również mnie cieszy. Skontaktuję się z Tobą w wolnej chwili – spojrzała mu wymownie w oczy.
O, tak, na pewno cię wezwę, niech tylko się dowiem jak… – patrzyła, jak postać dziedzica rozmywa się i znika.
Na powrót obdarzyła cyrulika spojrzeniem. Przez ptasią maskę nie mogła dostrzec, jakie uczucia nim miotają.
Sięgnęła po kielich z krwią i umoczyła w nim blade wargi. Wprawne oko medyka powinno spostrzec, że trunkiem nie jest wino…
Dobrze, panie Stein… Mam do pana bardzo delikatną sprawę. Od razu zaznaczam, że nie liczy się wysokość ceny. Będzie mógł pan kształcić się i pławić w luksusach, jeśli tylko mi pan pomoże – zrobiła krótką pauzę, by następnie wypalić wprost: – Słyszał pan może o wampirach?
Awatar użytkownika
Posty: 41
Rejestracja: 28 wrz 2011, 15:37

30 wrz 2011, 18:11

Są jakieś kłótnie między królową a tym kimś. Nie żeby go to obchodziło, można uznać, że przysięga zabrania mu angażowania się w polityczne rozgrywki, choć podejrzewał, że to jakaś drobna sprawa osobista, nie mająca dużego znaczenia. Oby tylko nie przeszkadzali mu w pracy.
– Doktorze, meine Konigin, jeśli można, ewentualnie magistrze – wtrącił odruchowo, gdy tylko Nikol zrobiła minimalną przerwę. Sprawa tytulatury była ważna dla Uniwersytetu, nikt nie chciał, by ktokolwiek o tym zapomniał. Bo przecież od "pana", jest bardzo blisko do "ty", o wiele bliżej, niż od "doktorze". To ostatnie, oprócz bycia w sumie niewiele znaczącą uprzejmością jak "pan", pokazuje również przepaść dzielącą pacjenta i leczącego. W końcu ja skończyłem uniwersytet, czego ty nie dokonałbyś nawet, gdyby było cię na niego stać!
Obietnica wiecznego bogactwa. W czasie nauk był wykład opowiadający tylko i wyłącznie o tej propozycji zapłaty. Ci najbogatsi potrafili naprawdę szafować majątkami, dopóki nie dowiedzieli się, ile kosztuje pełne wyposażenie laboratorium – kosztuje sporo. Ale w końcu Cyrus nie po to tu przybył, prawda? Nie leczy dla wzbogacenia się.
Gdy Nikol zadała niespodziewane pytanie, Cyrus sięgnął i wyjął z torby małą świeczkę. Obrócił w dłoniach w delikatnych rękawicach krzesiwo i elegancko zapalił knot. Przytknął płomień świecy do dziobu, a skryte w środku paprocie kwiaty zaczęły się delikatnie tlić. Dotknięciem palców zgasił ogienek i schował święcę do torby, zaś krzesiwo do jednej ze swych kieszeni. Z czubka dziobu leniwie unosiła się wąska strużka dymu, jak z kadzidła.
Co prawda, nikt nigdy nie dowiódł, że paprocie kwiaty mają jakikolwiek wpływ na człowieka, oprócz chronienia go od zarazy, jednak Cyrusa zawsze uspokajały. Odetchnął parę razy, głęboko wciągając dym.
– Nicht viel, meine Konigin. A z drugiej strony, możliwe, że już zbyt wiele.
Cóż to były za sztuczki?! Zna te pomioty, niech nawet nie myśli, że jego uwadze uszedł kielich wina! Na co czeka?! Czemu jeszcze nikt nie przeszył go od tyłu sztyletem?!



((Dodaję tak na przyszłość, że gdyby niemiecki okazał się pod jakimkolwiek względem niezrozumiały – w co wątpię, bo posiłkuje się głównie moją skromną wiedzą i google translatorem – to proponuje użyć wcześniej wspomnianego, lub, lepiej, po prostu napisać do mnie.))

Proszę nie nadużywać tego języka, nie należy on wszak do kanonów fantasy. Poza tym, adnotacje fabularne piszemy kolorem czarnym – Infi.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

30 wrz 2011, 18:59

Oczekując odpowiedzi przyglądała się dokładnie ubiorowi oraz działaniom Steina. Trzeba było przyznać, że ten niecodzienny i niepiękny strój i sprawnie hamował zapach krwi, a także skutecznie zniechęcał Nikol do jakichkolwiek działań. Efekt spotęgowała woń kadzidła, dość nieprzyjemna dla nosa królowej.
Jeśli, doktor, myśli, że wezwałam go, by się posilić – czyżby czytała mu w myślach?! – to jest w błędzie. Powtórzę, sprawa jest wielce delikatna. Bardzo dla mnie istotna i ponoć niemożliwa. Ale ja wierzę w ludzi. W ich umiejętności. W pańskie umiejętności, doktorze. Dlatego bardzo ważnym jest, co doktor o nich słyszał? Co o nich wie? Wówczas obejdzie się bez zbędnego wstępu i przejdę do meritum.
Znów upiła łyk krwi. Jak dobrze robiła na jej stan, zmęczony przez słońce dnia. Szczęściem, nadchodził wieczór. Pora wampirów. Jej pora.
Awatar użytkownika
Posty: 41
Rejestracja: 28 wrz 2011, 15:37

30 wrz 2011, 21:25

Nie chcę się posilić? Ha! Ciekawe. Teraz jest jej potrzebny, ale każdy w końcu przestaje taki być, ale jeśli wampirzyca potrzebuje leczenia – a to chyba oczywiste – to będzie zdana na jego łaskę. Przysięga go wiążę, to prawda, ale przecież każdemu może się zdarzyć "wypadek", zwłaszcza lekarzowi ledwo-ledwo po studiach. Zobaczymy jeszcze, kto ma wszystkie asy w rękawie, królowo!
Fakt, że patrzy na niego z góry, z pewnością wspomoże jego sprawę. Zdaję się, że traktuje go tylko i wyłącznie jak narzędzie do wypełnienia celu, albo może raczej do naprawy ciała. Chociaż nie dba o jej opinie o nim na tyle, by się przed nią płaszczyć.
– W czasie moich podróży spotkałem kilka wampirów, meine Konigin. Zdarzyło się też, że musiałem je leczyć. Wiem jednak niezbyt wiele. Bardzo, bardzo rzadko zdarza się, że wampir zachoruje. Zwykle wiążę się to z jego mocą, bardziej, niż z wiekiem czy środowiskiem. Boicie się srebra. Czosnek jest dla was odrażający. Nie lubicie dnia. A przede wszystkim, jesteście martwi. Pomogę pani, meine Konigin. Wiążę mnie przysięga. Niech mi przebaczą bogowie.
Splunąłby, gdy tylko miał jak. Skinął głową.
– Proszę kontynuować. Im szybciej, tym lepiej.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

30 wrz 2011, 21:41

Skinęła głową przytakująco.
Więc są martwe. Nie biją im serca, nie pracują narządy, brak funkcji życiowych… – zeszła powoli ze schodków. – A ja ich potrzebuję. Bardzo potrzebuję na okres miesięcy dziewięciu. Nim wiosna przejdzie w lato, muszę pobudzić organizm. A kiedy nastaną lody zimy, winnam powić potomka – zrównała się z nim, by kontynuować szeptem. – Wyrażam się dość jasno? Jesteście doktorem, znacie wiele ziół i specyfików…mniej lub bardziej zakazanych. Może nie odczyniacie czarów, nie stosujecie rytuałów, lecz znacie się na organizmach. Byłam człowiekiem, wiele mi zeń zostało – zamilkła raptownie. – Muszę zajść w ciążę, muszę urodzić dziedzica – powtórzyła lodowatym tonem i wbiła złote oczy w ptasie ślepia maski.
Być może wymagała cudu, rzeczy niemożliwej, ale musiała spróbować.Problem tkwił w niej. Będąc martwą, nie mogła utrzymać ciąży. Płód z góry byłby nieżywy.
Po Nikol widać było determinację. Mięśnie na twarzy zadrżały, zdradzając mocno zaciśnięte zęby. Dłonie złożone miała w piąstki. Stała wyprostowana i napięta jak struna. Oczy miała rozognione. Jakby od tego dziecka zależał jej los.
Awatar użytkownika
Posty: 41
Rejestracja: 28 wrz 2011, 15:37

01 paź 2011, 21:38

– Wampiry, z tego co słyszałem, są utalentowane magicznie. Może by tak wypowiedzieć zaklęcie? Czy może nicht da się?
Rzucił jadowicie. Wiadomo, nauka i magia nigdy nie szły ze sobą w parze. Wśród lekarzy, nie tylko zresztą, chodzą teorię, że pierwsza wykorzystuje prawa natury, a druga je łamie, więc wykluczają się wzajemnie. Podobno nawet pacjenci, których leczono naraz tradycyjnie, jak i magicznie, umierali, bo żadna z terapii nie wywarła najmniejszego skutku.
– Meine Konigin… To niemożliwe. Nie da się. Nikt..! Znaczy… Prawie nikt…
W pierwszej chwili chciał naraz śmiać się z naiwności królowej, krzyczeć z oburzenia nad obrzydliwością pomysłu i naukowo wykazać brak szans na powodzenie. Ale przypomniał sobie pewne wydarzenie, dawno, dawno temu, dopiero gdy zaczynał naukę na Uniwersytecie. Profesor Westermeier, którego imię wymazano ze wszystkich kronik. Za samo wymówienie go można było właściwie od razu spalić swój dokument lekarski i powiesić się.. Jego żona umarła na krótko przed narodzinami dziecka, w czasie ciąży. To, co on zrobił, żeby uratować niemowlaka… Każdego człowieka coś powinno zatrzymać przed krokiem naprzód.
Cyrus odwiedził pracownię Westermeiera. Oczywiście, po kryjomu. Był wtedy młody, i bardzo ciekawski. Uczniaki oczywiście nic pewnego o aferze nie wiedziały, oprócz tego, że profesor popadł w mocną niełaskę rektora. Wlazł na dach i zszedł przez okno w suficie. Laboratorium było zamknięte, więc nigdy go nie niepokoił, nawet gdy, jak się okazało, spędził tam kilka godzin. Przejrzał notatki, wpatrywał się z otwartymi ustami w mechanizmy, wielkie spirale z kulami na czubkach, zrobionymi z jakiegoś, zdaję się metalu. Biurko, pokryte stertami kartek, notatek i książek. A nade wszystko – stół, na którym nadal widać było ślady krwi, i przymocowane do niego skórzane pasy. Gdy tylko się opamiętał, nawiał stamtąd i nigdy nie wrócił, ani nikomu o tym nie wspomniał.
W tej chwili zdał sobie sprawę, że tuż przed nim stoi Nikol. Niemal odskoczył w tył. Zamiast tego, wzdrygnął się. Z jakiegoś powodu przyszło mu na myśl, że mógłby spróbować wydziobać jej oko. Oczywiście, zaraz wrócił na ziemię i cofnął się o krok, na bezpieczny dystans. Nikt chyba nie lubi, jak wampir niebezpiecznie zbliża się do jego szyi.
– Absolutnie wykluczone.
Ciekawe, swoja drogą, ile tak wspominał o starych, studenckich czasach.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

02 paź 2011, 12:37

Gdyby wystarczyło zaklęcie, nie przyprowadziłabym tutaj doktora. – odgryzła niecierpliwie.
Długo przyszło jej czekać na odpowiedź. I to odmowną! Nie takiej oczekiwała. Gwałtownym ruchem rzuciła kielichem o ścianę, wylewając przy okazji resztę jego zawartości, a z jej gardła wydobył się gniewny warkot. Dopiero teraz zrobiła się faktycznie niebezpieczna.
Czyli nie jest to możliwe? Czy wręcz przeciwnie, lecz nie chcecie, doktorze, zająć się tą praktyką? – zapytała spokojniej, lecz widać było, że spokój ten jest naciągany.
Następnym krokiem, jaki powinna wykonać, to rozmowa z Serghiem. Jako doradcą. Rzecz polegała na tym, że przy takim obrocie spraw, trzeba będzie wprowadzić monarchię dożywotnią, lecz wówczas wszyscy już zorientują się, kto rządzi Wolenvain i dopiero rozpocznie się polowanie na wampiry. Tyle tu zdradliwego ognia…
Z drugiej strony mogła też pogodzić się z ustąpieniem z tronu po okresie kadencji i tyle. Zostanie znów byle tropicielką błąkającą się po lasach bez celu.
Awatar użytkownika
Posty: 41
Rejestracja: 28 wrz 2011, 15:37

02 paź 2011, 17:04

Nie sądził, że wampiry tak łatwo tracą panowanie nad sobą. Te, które spotkał, były co prawda cały czas śmiertelnie poważne, ale jednocześnie w jakiś sposób próbowały naśladować kulturalnych ludzi. Zapewne przychodzi im to z wiekiem, podobnie jak u człowieka.
Jeszcze ciekawszą sprawą było to, czyja krew była w tym pucharze. Czy wampir musi zabić ofiarę, żeby móc wypić dość krwi? Czy żywi się na zamkowej służbie? Czy ona robi to dobrowolnie? A może łapie ofiary na ulicy?
– Nauka pozwala zrobić wszystko. Widziałem pewne… Eksperymenty w tej konkretnej dziedzinie, w której jesteś pani zainteresowana. Ten, który je przeprowadzał, już nie żyje. Podejrzewam, że koniec końców nie udało mu się, a żeby ukryć fakt samych prób, Uniwersytet uciszył tego badacza. Jednak to są takie dziedziny nauki, na które nawet die Konigin nie powinna wkraczać. Nikt nie wie, co się stanie, nawet jeśli faktycznie uda się panią ożywić.
Wspomniał jej o skrytej aferze, ale kogo to obchodzi? Przecież nikomu nie powie. Raczej nie chciałaby, żeby po mieście rozniosła się plotka, że królowa jest wampirzycą.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

02 paź 2011, 18:19

MG:
W Pałacu Sprawiedliwości ledwo dało się słyszeć dźwięk dzwonów, które opanowały już całe miasto. Nie dłużej niż parę minut po tym przez pałacowe wrota wpadł zasapany jeździec – młody (nie mógł liczyć więcej niż 30 lat) żołnierz, o zaczerwienionych, czy to z podniecenia, czy ze zmęczenia policzkach. Jego jasna czupryna była w nieładzie, to samo tyczyło się jego ubioru.
Zajechał na koniu aż pod same drzwi Sali Tronowej – tam zeskoczył z poruszonego zwierzęcia i truchtem ruszył w stronę dwóch postaci znajdujących się po drugiej stronie pomieszczenia.
– Do diabła, nie mogli wybudować dłuższej Sali Tronowej? – zapytał w myślach i przyspieszył kroku, biegnąc już z całych sił w nogach. Zatrzymał się dopiero przed dwójką ludzi znajdujących się w Sali, przesuwając się jeszcze parę metrów do przodu po śliskiej posadzce.
– Proszę o wybaczenie, Królowo – zaczął natychmiast mężczyzna, całkowicie ignorując Cyrusa. Sytuacja była w końcu najwyższej wagi.
Oddział patrolu na zachodzie spotkał się w armią Imperium zmierzającą w naszym kierunku. – Słowa chłopaka były szybkie a on sam ledwo miał czas by zaczerpnąć oddech. Póki co nie dawał nikomu dojść do słowa. – Liczebność wroga nieznana, nasz patrol został niemal całkowicie wybity przez ich… – tu zająknął się na chwilę, jakby bał się nieznanego, które właśnie miało zostać wypowiedziane. – Ptaki. Sokoły, zdaje się. Jeden z członków patrolu pozostał żywy i przyniósł nam wieści. Przeciwnicy są w odległości dwóch dni.
Tutaj mężczyzna zamilkł i wpatrywał się z nadzieją w oczach w Nikol, jakby już teraz miała rozstrzygnąć, czy uda im się obronić, czy też nie.
R-rozkazy, pani? – zająknął się na końcu, lecz nie z powodu strachu czy braku doświadczenia – raczej rozpaczy, że koszmar jednak wrócił.

Wróć do „Pałac Sprawiedliwości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 6 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.