Pomieszczenie ambasadora

Wybudowany w 408EF na gruzach Zamku Jasności duży pałac znajdujący się w północno-wschodniej części miasta. Otoczony jest graniczącym z rzeką murem zawierającym w sobie także budynki wojskowe i stajnie. Stanowi siedzibę królów Autonomii Wolenvain.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz. 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

Pomieszczenie ambasadora

04 paź. 2011, 19:33

Pokój ambasadora składa się z trzech pomieszczeń – pierwsze, typowo reprezentacyjne. Mahoniowe biurko oraz łącznie cztery krzesła przy nim – jedno z strony przeciwległej do drzwi, pozostałe trzy zaś były widocznie przeznaczone dla interesantów. Za plecami ambasadora – jeśli ten zasiadłby na swoim krześle – znajdowało się dużych rozmiarów okno, skierowane na wschód. Przy lewej ścianie było kilka regałów, ciężko jednak było stwierdzić, co one kryją – wszystkie papiery zapewne zostały pochowane po szafkach i szufladach. Prawa ściana natomiast była ozdobiona dwoma obrazami ("Lorven przynosząca Leviathanowi pokój" oraz "Powstanie Związku Miast Wschodnich".
Drugie pomieszczenie było już typowo prywatne – tam także światło było dostarczane przez duże okno skierowane na wschód. Duże, dwuosobowe łoże (wygodne, jednakże proste) dosyć jasno wskazywało na przeznaczenie tego pokoju. Po jego obu stronach znajdowały się szafki nocne z świecami na nimi. Poza tym, w pomieszczeniu znajdowała się szafa oraz biurko wraz z krzesłem przy oknie. Oraz następne drzwi.
Te prowadziły do ostatniego już pomieszczenia, będącego łazienką wyłożoną płytkami ceramicznymi. Cóż tu opisywać – żelazna wanna, drewniana misa z wodą oraz muszla klozetowa.


Elathorn, wjeżdżając wraz z Alias do miasta, rozglądał się bacznie. W samym mieście pojawił się anonimowo w wieczorowej porze, przekonując strażników, że przybył pomóc w obronie miasta. Nie wiedział co dokładnie się działo, ponieważ nikt go wcześniej nie raczył dokładnie poinformować. Zresztą, wciąż zmęczony po walce i mający chęć najzwyklej w świecie odpocząć, nie miał żadnej ochoty zajmować się swoimi obowiązkami. Zresztą – na co komu ambasador, skoro ludzie już szykują się do wojny? Jadąc przez miasto zdążył usłyszeć, że w stronę miasta zmierzają najeźdźcy.
– Chyba stąd nie wyjedziemy za szybko. – szepnął do Alias, kierując się w stronę pałacu. Strażnikom zostawił zajęcie się Szkiełkiem, używając za argument fakt, że jest ambasadorem i w związku z sytuacją jak najszybciej musi do pałacu się dostać. Pomógł on zsiąść kobiecie jak i prowadził ją – jednak nie do sali królowej, gdzie zapewne w takiej sytuacji znalazłby Nikol, lecz do własnego – o który wcześniej wypytał – pokoju, który został mu przydzielony jako ambasadorowi. Wchodząc do pierwszego pomieszczenia, zamknął drzwi na klucz i wraz z Alias przeszedł do sypialni, gdzie położył ją na łóżku.
– Staraj się nie ruszać bez potrzeby, twoja rana musi się kiedyś zagoić. A póki co nie wygląda na to, żebyś się nią specjalnie przejmowała. – powiedział opiekuńczym tonem. Cóż, Elathorn sam był zdziwiony tym, jak traktuje Alias.
– No i czuj się jak u siebie. – dodał po chwili, uśmiechając się lekko.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz. 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

06 paź. 2011, 19:18

Gdy się obudził, nie słyszał żadnej z rzeczy której się obawiał. Nie było dźwięków głazów uderzających o budynki bądź mury, krzyków mordowanych ludzi bądź walczących żołnierzy, szczęku żelaza ani pukania do drzwi. Po prostu spokój. Leżał więc tak jeszcze przez chwilę z zamkniętymi oczyma, rozkoszując się tym. Nikt, kompletnie nikt niczego od niego nie chciał. Zapewne kwestią czasu będzie, aż to się zmieni.
*Przydałoby się sprawdzić z kim w ogóle Wolenvain sąsiaduje, z kim mamy sojusze a kto jest wrogo nastawiony. Nawet nie wiem, kto ma na nas najechać. Świetny ze mnie ambasador.*
Nawet jeśli by chciał jeszcze leżeć, nie miał jak usprawiedliwić przed sobą samym swojego lenistwa. Siły magiczne zregenerował, ranny bądź chory nie był, śpiący także nie. Niechętnie, lecz otworzył oczy. Alias wędrowała po pokoju a czarodziej przez chwile śledził ją wciąż zaspanym wzrokiem.
– Dobry. – przywitał się krótko, podnosząc się z pozycji leżącej. Chwilę później już wstawał i zmierzał w kierunku zostawionego wczorajszego dnia ubioru. Założył koszulę i zaraz potem buty.
– Chyba będę musiał się wziąć do pracy. – stwierdził ni to do siebie ni to do niej i przeszedł do pierwszego pomieszczenia, nie zamykając za sobą drzwi. Otworzył za to główne drzwi i zaczął przeszukiwać szafki w poszukiwaniu dokumentów, które coś mu powiedzą o sytuacji politycznej.
Awatar użytkownika
Kontakt:
Posty: 3750
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

07 paź. 2011, 19:18

MG
Poszukiwania Elathorna przerwało dość natarczywe pukanie do drzwi, a osobnik, który nie czekając na odpowiedź chwilę potem się w nich ukazał, nie wyglądał na przystosowanego do dwornych zachowań, więc chwała mu za to, że w ogóle pomyślał o pukaniu.
– Dzień dobry, ambasadorze - rzekł mężczyzna, któremu w przeciwieństwie do brzytwy, jednak nie brakło ogłady w przemawianiu do ważnych person, choć kontynuował bez dalszych ceregieli.
– Wojska Zachodu są blisko, otrzymałem rozkazy bezpośrednio z dowództwa - widać było, że żołnierza rozpiera duma. – Bardzo mi przykro, ale musi pan iść ze mną, trzeba porozumieć się z wrogiem.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz. 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

07 paź. 2011, 19:23

Powoli uniósł wzrok znad zwoju, przypatrując się przybyłemu. Skinął mu głową na powitanie i wysłuchał, co ma do powiedzenia – wracając do czytania, swoją drogą.
*Więc walczymy z jakimś zachodnim państwem. Cóż, to pożyteczna informacja.*
Powoli zaczął wstawać i chować część papierów porozwalanych na biurku.
– Wybacz Alias, lecz muszę cie opuścić. Zamknij drzwi w razie potrzeby. No i uważaj na siebie. – powiedział do kobiety, która gdzieś tam powinna być. Następnie ruszył w kierunku żołnierza.
– Prowadź. – powiedział krótko.
Awatar użytkownika
Kontakt:
Posty: 3750
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

07 paź. 2011, 19:34

MG
Żołnierz poprowadził Elathrona przestronnymi korytarzami pałacu, kierując się w stronę wyjścia.
– Zostałem poinstruowany, aby przekazać panu podstawowe informacje na temat Imperium Zachodniego, gdyż jest pan podobno nowy stanowisku ambasadora - zachowanie typowego żołdaka zaskakiwało coraz bardziej, jego mowa była gładka i dobrze poukładana, najwyraźniej nieprzypadkowo został wybrany do tak odpowiedzialnego zadania jak przygotowanie ambasadora do wypełniania swojej funkcji. Mężczyzna nie dał sobie przerwać, jak uprzednio kontynuując, przekazując informacje w iście żołnierskim stylu.
– Imperium Zachodu leży właściwie na północnym zachodzie stąd, za krainą zwaną Hodgerdu, która objęta jest neutralnością i pozwoliła mu na przemarsz swoich wojsk. Niektórzy prawią, że to ze strachu. W Imperium do władzy dostają się tylko ludzie czystej krwi, reszta istot jest traktowana jak obywatele drugiej kategorii, w skrajnych przypadkach jako tania siła robocza.
Żołnierz zamierzał kontynuować swój wywód, ale wraz z ambasadorem dotarł do stajni, gdzie znajdował się koń Elathrona – Szkiełek, doskonale wypoczęty i wykarmiony przez służbę.
– Proszę wziąć konia, będzie panu potrzebny - rzekł żołdak, samemu sadowiąc się na karym ogierze.
– Czy ma pan jakieś pytania? Jestem tu, aby podczas drogi rozwiać wszelkie wątpliwości.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie. 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

07 paź. 2011, 19:42

Prowadzona wskazówkami służby, Satine biegła na złamanie karku, byle tylko wykonać polecenie królowej. Ambasador miał zjawić się w Sali Tronowej, bo czekał tam na niego ważny gość, wielmożny pan.
Wadą pokojówki było jej kalectwo. Satine była niemową. Kiedy wpadła przed konie żołdaka i Elathrona, wskazała na długowiecznego i kłaniając mu się, pospiesznie dotknęła skroni dla skojarzenia korony i wykonała kilka zapraszających gestów w stronę Sali Tronowej. Jej ruchy były nerwowe, naglące, świadczyły o sprawie nie cierpiącej zwłoki.
Elathorn stanął przed trudnym wyborem.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz. 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

07 paź. 2011, 19:43

Czarodziej szedł nieco z tyłu żołnierza, słuchając uważnie. Wreszcie dowiedział się, z kim walczą! Żołnierz sprawiał pozytywne wrażenie, mimo tego, że jedynym źródłem magii – i tak żałosnym – był jego medalion. Z drugiej strony, czarodziej miał wreszcie okazję się czegoś dowiedzieć, więc nie miał zamiaru źle się do niego odnosić do niego źle tylko z tego powodu, że zbrakło mu szczęścia przy urodzeniu.
– Cóż, sporo mi powiedziałeś, żołnierzu. Nie dziwię się, że ciebie wybrali do tej roli. – wyraźnie pochwalił żołdaka, dosiadając Szkiełka.
– Jakie były wcześniejsze stosunki z tym Imperium. Oraz jaki może być ich cel w tej inwazji – chcą po prostu nas zniszczyć, zależy im na ziemi, złocie, czymkolwiek? Czy nic nie wiemy?
Dopiero gdy skończył mówić, zwrócił jakąkolwiek uwagę na służkę. Kojarzył tą osobę z sali tronowej a jej gesty były dosyć jednoznaczne.
– Raport? Wybacz, złożę go później. – odpowiedział chłodno i przestał zwracać na nią jakąkolwiek uwagę.

z/t

[ Dodano: Sob Gru 10, 2011 7:18 pm ]
Uznaje, że Alias wyparowała. Nie mam zamiaru omijać tego pomieszczenia tylko dlatego, że zniknęła bez słowa.

Wchodząc do pomieszczenia, wpierw skierował się do sypialni. Ta była jednak pusta. Nawet najmniejszego śladu, pożegnania, wskazówki, czegokolwiek. Zacisnął dłoń w której nie trzymał książki w pięść. Osoba, dla której ryzykował życie po prostu zniknęła.
Zero wdzięczności.
Podszedł do biurka i wziął mały klucz z niego, po czym otworzył jedną z jego szuflad właśnie tym ustrojstwem. Skrył w nim artefakt, który otrzymał od Samaela. Nie pozostawił jednak jej tak po prostu. Po zamknięciu szuflady na klucz, zaklął zamek – teraz potrzebny był nie tylko klucz, ale także jego energia. A następnie magicznie wzmocnił całą szufladę oraz połączył ją z "systemem alarmowym". Gdyby ktoś przy niej grzebał, impuls magiczny powinien zostać przesłany do niego.
Skrył jeszcze klucz w kieszeni spodni i opuścił pomieszczenie.

z/t
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz. 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

12 gru. 2011, 16:53

Szybkim krokiem wkroczył do pomieszczenia. Tym razem czas nie działał na jego korzyść. Dopadł do biurka, na którym leżała masa papierów. Znalazł dwa niezapisane, które już po chwili zapisał jakże lakonicznym listem:
Królowa zniszczyła koronę i opuściła miasto, zrzekając się przy tym władzy. Ja zostałem zwolniony z wszystkim moich obowiązków. Opuszczam tym samym miasto w pogoni za królową.
Dawny doradca i ambasador, Elathorn

Obie kartki wcisnął do kieszeni w spodniach i ruszył do pomieszczenia sypialnego. Tam otworzył szufladę – zarówno kluczem jak i magią. Dezaktywował wszelkie zaklęcia a klucz rzucił na łóżko.
Chwycił książkę, którą pokrył niewidzialnością. Z poszewki na kołdrze zrobił na szybko tobołek, w którym skrył Invustri jak i kilka swoich gratów, by po tym opuścić swój pokój.

z/t
Awatar użytkownika
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip. 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

13 sty. 2013, 18:46

Dni mijały a Herubin zapadł… w sen? Można to tak nazwać, nawet jako mniej żywotne drzewo szedł po komnatach ślamazarnie, oczy jego skrywały do połowy powieki, a oddech miarowy nie dodawał jego obrazowi energii. Cóż wyczerpała go sroga zima, najchętniej zaszył by się w lesie na kilka tygodni i nie dawał znaków życia. Władza nadana mu, choć raczej sam się o nią prosił, nadawała tempa jego życiu. Większość dni spędzał na bezużytecznej papierkowej robocie, podpisując mniej zobowiązujące pisma i unikając tych ważniejszych.
Popadł w melancholie rzadko opuszczając mury pałacu co widocznie mu szkodziło. Od czasu do czasu zaglądał do pozostałych radnych, jednakże to były momenty wyjątkowo sporadyczne. Jego blada twarz nieco się zestarzała wołając o dostęp do światła i powietrza. Cóż, on nie miał ochoty ratować swego lica przed czasem, egzystował tak aż do niedawna. Ileż można było bezczynnie siedzieć nim ktoś coś zrobi z tym miastem? Ano długo jak sam zademonstrował. Teraz dziwne uczucie bezradności zmalało, a jego miejsce zastąpiła choć szczypta chęci by coś wreszcie zrobić.
Jako, że nie miał własnego domu, ani nawet pokoju odkąd z rezydencji pozostały zgliszcza zadomowił się tutaj, zmieniając sale w części przeznaczonej dla urzędników jak rękawiczki. Teraz jednak potrzebował czegoś elegantszego, miał zamiar przyjąć gości a w zasadzie jednego, na razie musiał się zadowolić uszami miasta, musiał usłyszeć co małe ptaszki ćwierkają o władzy w Wolenvain. Informacja rządząca światem miała niedługo zadecydować o kolejnych krokach radnego. Ich trójka za długo zwlekała, choć Niniel uspokajała go i trzymała na tronie to nie mogło trwać wiecznie. Wiedział, że rada nie będzie trwać wiecznie przy ich bierności, trzeba było podjąć kroki.
Usiadł na krześle, za mahoniowym biurkiem czując do niego swoistą odrazę. Czyżby wróciła do niego choć część ducha lasu? Usiadł spięty, wyprostował sztucznie plecy i rozpoczął przeglądanie dokumentacji dawnego ambasadora, już po kilku minutach wezwał sługę który z wrodzonym lękiem patrzył na brzydką twarz satyra. Nie należał do najpiękniejszych, nawet gdy mógł umrzeć po walce magów nikt nie odważył się podejść. Czy istniał lepszy znak na to, że lud go nie chce? Obdarował chłopca słabowitym uśmiechem. Krótko rozkazał by sprowadzić dowódce straży miejskiej, po namyśle jednak dodał do listy imion postać mu nieznaną ale konieczną. Musiał poznać kogoś kto zarządza wywiadem miasta, nie wierzył w cuda, wiedział że każde miasto, winno mieć służby szpiegowskie, przez chwile pomyślał że to nawet najada nimi dowodzi ale pewności nie mógł mieć. Postanowił dać ogólne wskazówki, od tych dwóch osobników miał poznać wskazówki które były konieczne do równowagi na arenie politycznej autonomii.
Awatar użytkownika
Kontakt:
Posty: 3750
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

14 sty. 2013, 16:02

MG

Mimo, że radny Herubin nie przejawiał dużej aktywności na arenie politycznej, podczas dni stagnacji tak czy inaczej zmuszony był do pełnienia swoich obowiązków. Jako nieobeznany z realiami cywilizowanych społeczeństw i w dodatku niewyedukowany względem sprawowania rządów osobnik miał szczególnie utrudnione zadanie. Wszyscy, którzy go otaczali, oczekiwali, że rozumie choćby elementarne prawidła świata, którego częścią władał, lecz wszystkie nadzieje szybko trafił szlag, przez co rola Herubina była ostatnimi czasy mniej, niż marginalna. Snuł się po korytarzach Pałacu Sprawiedliwości, nie wiedząc co czynić, od pewnego czasu nietrapiony już prośbami, listami i ponagleniami. Jak to drzewiej bywało, wybrani z ludu władcy nie sprawowali się dobrze w swej roli, przez co faktyczną władzę w kraju skupiali w swych rękach teoretycznie niżsi w hierarchii możni. Kilka spotkań z okoliczną szlachtą wywołało dobry skutek, jednak dzieło to przestało być kontynuowane, przez co sytuacja Wolenvain poprawiła się zaledwie nieznacznie. Konsorcjum rosło w siłę z dnia na dzień, już teraz mając decydujący głos w sprawie ekonomii całej prowincji, a poddani coraz częściej szeptali między sobą o tym, że należałoby mianować wysoko urodzonego, wykształconego króla. Brakowało silnej ręki, nowych praw i postanowień, a obywatele Autonomii gubili się w tym wszystkim, całkowicie powierzając swe życie lokalnym, nieusługującym już nikomu władykom. Rozwarstwienie kraju było bardziej, niż widoczne, przez co nikt nie był pewny jutra. Posiadający majątki ziemskie okoliczni rządcy wcielali w życie własne plany, nie posiadając nad sobą suwerena, który mógłby ich utemperować. Prości ludzie nie łudzili się, że członkowie rady regencyjnej zmienią coś w tym segmencie, a ich panowie zadzierali nosa pod powałę, rozbestwieni do granic możliwości. Coś wielkiego wisiało w powietrzu.

Jakże wielkie było więc zdziwienie chłopca na posyłki, gdy najmniej rozgarnięty radny wysłał go po dwie szczególnie ważne dla miasta osoby. Po niespełna godzinie w dawnych komnatach ambasadora pojawił się dowódca straży miejskiej, Hermon, syn Hedora. Przycisnął pięść do ukrytej za niewielkim napierśnikiem klatki piersiowej, przy czym głęboko skinął głową. Honory zostały oddane.

- Wzywałeś mnie, panie - stwierdził, postępując dokładnie tak, jak przystało na człeka jego stanu. Co jak co, ale Hermon doskonale wiedział, jak się zachować w obecności jednego z formalnych władców miasta. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji.

Awatar użytkownika
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip. 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

14 sty. 2013, 20:48

Cierpliwie oczekiwał swoich gości, zajął się przeglądaniem od dawna nieaktualnych raportów i dokumentów. W niezbyt wyczerpującej lekturze nie przeszkodził mu nikt, dziwne że tak pięknie urządzona część pałacu była nieużywana, kolejny przykład ignorancji rady. Krzesło zaczynało stawać się coraz bardziej niewygodne, niczym więzienie odmawiające resztek przyjemności. Odetchnął z ulgą gdy usłyszał kroki na korytarzu. Dźwięk butów zwiastował początek, Herubin natychmiast wyprostował się do granic możliwości oddając pozory władczego wyglądu. Splecione dłonie położył na pobliskiej księdze, dla kogoś kto zna go dłużej mogło by się to wydawać komiczne, teraz jednak prawie nikt kto wejdzie do tej komnaty nie odważy się z niego śmiać, choćby ze względu na szacunek. Jakieś plusy władzy znalazł, uśmiechnął się w myślach.
I stało się, pierwszy gość zawitał do drzwi oddając satyrowi należyte honory… miłe uczucie, choć pewne gest był wyuczony.
Dokończając całą tą zabawę w tytuły i powitania sięgnął po pióro bawiąc się nim w dłoni. Jakieś zajęcie dla zestresowanych dłoni, lepsze to niż atak jąkania podczas rozmowy. Spojrzał w oczy rozmówcy, tak, dobrze się stało że przyszedł tutaj pierwszy, szpiedzy mieli to do siebie że kłamstewka i intrygi to coś z czego żyli, na osobę przed sobą mógł liczyć.
- Zapewne zadajesz sobie pytanie, czemu Cię tutaj wezwałem… cóż prawdę mówiąc też chciałbym wiedzieć i właśnie pan pomoże mi się z tym uporać. Jak zapewne można było łatwo zauważyć władza autonomii nie specjalnie sobie radzi, jesteśmy zbyt… powolni- widać, że starał się dobierać delikatniejsze słowa, czasem tak po prostu było lepiej– tutaj pojawiasz się ty, powiedz mi jak Cię zwą? Przykro mi lecz nie orientuje się w niuansach mian osób… nawet tak ważnych jak pan. Niech mnie bogowie wezmą w opiekę… musisz mi zdradzić informacje, trzy będą mnie szczególnie interesować, co się dzieje w mieście? Co z ludźmi po wojnie, czy choć nieco sytuacja się poprawia? Po drugie co ludzie o nas mówią, na pewno orientujesz się w plotkach wśród mieszczan i chłopów? I jedno najważniejsze pytanie co ty sądzisz o radzie? I radzie nie kłamać, gdybym chciał słuchać pustych pochlebstw wezwałbym szlachcica, nie szczędź słów bo od tego naprawdę może wiele niedługo zależeć…
Długi monolog z mnogością pytań… tak, w tym Herubin czuł się dobrze. W ostatnim zdaniu przeszedł nawet do dowódcy na ty, czyżby zbytnio się spoufalał? Możliwe jednak w tej chwili potrzebował opinii, opinii ludu, a kto będzie lepiej o niej mówić niż osoba która musi utrzymać to miasto w kupie? Próbował odnaleźć na twarzy rozmówcy jakiekolwiek emocje, czy cokolwiek działo się w sercu tego człowieka? Wątpił by okazał choć ich cień, mógł jedynie czekać i słuchać, o tak słuchać bo po raz pierwszy miał usłyszeć głos miasta, które możliwe zaraz wykrzyczy mu w twarz wszelkie wady i niedoskonałości. Był gotowy licząc, że wreszcie ktoś powie jak źle dzieje się w państwie.

Wróć do „Pałac Sprawiedliwości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 17 użytkowników online: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos, Vereomil
Liczba postów: 52090
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.