Najwyższa Wieża

Wybudowany w 408EF na gruzach Zamku Jasności duży pałac znajdujący się w północno-wschodniej części miasta. Otoczony jest graniczącym z rzeką murem zawierającym w sobie także budynki wojskowe i stajnie. Stanowi siedzibę królów Autonomii Wolenvain.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

Najwyższa Wieża

11 paź 2011, 21:52

Elathorn opanował się na tyle, by przestać marnować energię chwile po odjechaniu od bramy. Wciąż jednak był zły, co było widać na jego twarzy jak i samej postawie ciała. Jedną ręką kierował Szkiełkiem a drugą próbował pozbyć się z siebie elementów zbroi. Wchłonął nawet lód, który utrzymywał na sobie, by zregenerować przynajmniej trochę mocy. Nim dojechał do pałacu, górna część zbroi już pokazywała szlak, którym się kierował. W stajni zszedł z Szkiełka i zostawił go, samemu zajmując się dolną częścią zbroi. Po chwili już była – upragniona wolność! Irytująca, obcierająca i przymała zbroja wreszcie przestała być problemem. Czarodziej odetchnął głęboko – i wkroczył do pałacu. Był pewien, że nie przeprosi Nikol za swoje czyny, nawet, jeśli ta będzie tego żądała. Wciąż wierzył, że to po jego stronie była racja i że to jego plan zapewniłby znacznie mniejsze straty.
– Cóż poradzić na głupotę władców. – mruknął do siebie, wspinając się po schodach. Ta sytuacja jedynie utwierdziła go w jego przekonaniach, utwierdziła go w tym, że jego Idea musi się spełnić. Lecz nie można robić wszystkiego naraz, czyż nie?
W końcu, lekko zasapany dotarł na szczyt jednej z najwyższych wież. W praktyce to najwyższej, lecz czarodziej nie miał tej pewności – przez otwór w oknie wpatrywał się jedynie w pole bitwy.
*Za daleko. Będzie trzeba skonstruować soczewkę.*
Czarodziej w trakcie studiów nad magią światła, czytał także kilka książek o optyce. Dzięki swojej pamięci oraz umiejętnością magicznym właśnie teraz skonstruował soczewkę, która pozwalała mu się zorientować w sytuacji na polu bitwy. Przynajmniej częściowo – rozpoznawał bardziej machiny wojenne czy oddziały, nie było mowy o rozpoznaniu pojedynczego człowieka.
Powolutku, bez pośpiechu, nie chcąc tracić energii na Lustro – tworzył lodowe prostopadłościany, 1,5x1,5x2 metry z czymś na kształt tarana na końcu skierowanym w przeciwnika. Stworzył takie trzy, postarał się obliczyć trajektorię lotu – i wystrzelił je w katapulty, by po chwili zabrać im moc magiczną.
*Miłej zabawy z kruszeniem lodu.*
Pomyślał, tworząc kolejną bryłę lodu.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

12 paź 2011, 22:29

Czarodziej uśmiechnął się, patrząc, jak katapulty zostają niszczone.
*Popełniłaś błąd królowo, więc muszę ci pomóc. Ciekawe, czy ktokolwiek zauważy moje wsparcie.*
Po chwili postanowił zadbać o to, żeby na pewno zostało zauważone. Gdy skończył jedną bryłę, zaczął tuż obok niej tworzyć drugą a soczewkę przestawił tak, by dało się przez nią przyglądać bramie – dzięki dużo mniejszej odległości rozpoznawał już pojedyncze ludzkie – i nie tylko – sylwetki na tyle dobrze, że mógł zaryzykować wystrzelenie. W jego głowie pojawił się jednak kolejny plan, który mógł dać więcej niż zabicie kolejnych żołdaków, których wymieni następna fala.
Poszerzył nieco szpikulce przy obu bryłach – w taki sposób, żeby mogła ona się wbić w ziemię i stać, po prostu przeszkadzając. Następnie przez soczewkę wypatrywał, gdzie za bramą przechodzi najwięcej ludzi – by w końcu stworzyć bryły i wystrzelić w tamto miejsce. Miał zamiar nie tylko zabić kilku bądź kilkunastu żołdaków, ale także zmniejszyć prędkość, z jaką będą wchodzili do miasta.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

17 paź 2011, 20:56

Elathorn nie próżnował. Chociaż uśmiechnął się lekko gdy dojrzał coś, co przypominało z tej odległości machanie, wciąż miał zadanie do wykonania. Powolutku, oszczędzając siły tworzył kolejne sople. Każdy był długi na 1,5 metra oraz na tyle gruby, by spokojnie przebić człowieka. Choćby i w zbroi. Jednak gdy gromadził energie do następnej lodowej broni, czuł jak ulatują z niego siły. Oddychało mu się coraz ciężej, prawie jakby ktoś usiadł mu na klatce piersiowej. Oparł się o parapet okna i dojrzał przybywające jednostki, które nie wyglądały już na rekrutów.
*Czyżby początek zabawy?*
Dwadzieścia sopli. Elathorn nie był zadowolony z tej ilości. Gdyby miał więcej mocy, mógłby ich wytworzyć znacznie więcej, w końcu nie tracił energię na lustro. Jednak stracił jej zbyt dużo, po prostu dając się ponieść emocjom. Wciąż był zły na królową za źle podjętą decyzje. Gdyby działali zgodnie z jego planem, to teraz te jednostki albo leżałyby martwe, albo poddawały się na wieść, że elita zmarła a przywódca został zabity.
*Więcej wam nie potowarzyszę. Naprawcie błąd królowej.*
Wystrzelił wszystkie sople w środek formacji która wyruszyła. Zdążył wycofać z nich magiczną energię, jednak i tak był zbyt osłabiony – osunął się wzdłuż ściany i upadł na posadzkę. Przez chwilę widział ciemność przed oczami po czym zemdlał z powodu wyczerpania.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

15 lis 2011, 18:05

Obudził go gigantyczny hałas. Wydawało mu się, że całe miasto zaczęło się wydzierać, na dodatek o bogach. *Byłoby miło, jakbyście się zamknęli.*
Całe ciało pulsowało okropnym bólem, jakby ktoś wbił w niego miliardy maluteńkich igieł, idealnie pobudzając cały układ nerwowy. Z naciskiem na tą część odpowiadającą za głowę. Przez chwilę sądził, że ona dosłownie wybuchnie. Uniósł rękę i na ślepo wyszukał parapetu. Chwycił go mocno i podciągnął się, by po chwili stanąć. Spojrzał na wciąż aktywną soczewkę.
*Więc dlatego tyle czasu mi to zajęło i tak się czuje? Cholera, popełniłem tak amatorski błąd.
Po chwili jednak stwierdził, że mogłoby się przydać. Skierował je na plac, gdzie było zamieszanie. Zostało tam kilka przedmiotów. Kilka z nich Elathorn rozpoznał z przeczytanych legend. Boskie przedmioty… tu, na ziemi?! Dane zwykłym ludziom. W tym Invustri, której pożądał odkąd o niej przeczytał! Tyle wiedzy miało mu przejść koło nosa? Nie godzi się. Nie mógł przegapić zapewne jedynej okazji na zdobycie tego, o czym mógł tylko marzyć. Przypatrywał się temu, który po nią pójdzie. Dojrzał go na tyle wyraźnie, by móc rozpoznać twarz. Z jego pamięcią pewne było, że już jej nie zapomni, przynajmniej do czasu, aż zdobędzie księgę. Samael, nawet o tym nie wiedząc, zdobył nowego wroga.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

15 lis 2011, 18:49

Na tym samym parapecie, na którym Elathorn wsparł swoje ramiona, przysiadł kruk. Czarny jak smoła lub jeszcze czarniejszy. Był dość duży, a ślepia miał jak dwie czarne perełki błyszczące. Łypał na długowiecznego to jednym to drugim okiem, nie wzbudzając ani sympatii, ani zaufania, ani żadnych innych cieplejszych uczuć. Kruk – jak wiadomo – był sługą diabła. Owszem, jest to iście piekielnie inteligentne ptaszysko i Elathorn powinien nieco obawiać się przenikliwości w jego spojrzeniu.
Jak się tu dostał i co tutaj robił? Kto wie, jakim magicznym sposobem znalazł się w wieży cierpliwie czekając na przebudzenie długowiecznego. Tego Elathorn miał się nigdy nie dowiedzieć. Kruk napawał go dziwnym lękiem, gdyż jako ptak wróżebny, mógł nieść złe wieści. Wieści!
Do nóżki czarnopiórego przywiązany złotą nicią był rulonik. Musiał wiec być to posłaniec…posłaniec królowej. Dopiero teraz ogarnęła go cisza panująca we wnętrzu martwego Pałacu. Nie było słychać rozmów ani kroków. Zupełnie cicho i nieswojo.
kruk przypomniał sobie, rozpościerając lekko skrzydła. Przestąpił z nóżki na nóżkę i czekał wlepiając jedno z lśniących oczu w maga.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

17 lis 2011, 16:36

Kruk? Elathorn dopiero teraz go zauważył. Czarne ptaszysko nie wyglądało na posłańca z listem miłosnym bądź zaproszeniem na arcyważne posiedzenie arcyważnych arcymagów. Dlatego bez żadnych większych emocji wziął list i zaczął go czytać.

Naprawdę nie rozumiem, czemu nie mogłem dostać treści listu na PW i już teraz wyjść z wieży.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

17 lis 2011, 18:01

Kruk zaskrzeczał i znów lekko rozpostarł skrzydła. Ze stoickim spokojem czekał, aż długowieczny odwiąże rulonik, po czym przyglądał mu się to jednym, to drugim okiem.

Elathorn jął czytać:

Ambasadorze!
Choć nasze stosunki ostatnio podupadły i oblekły się chłodem, jesteś jedyną osobą, która nie pierzchła z bliskiego mi kręgu. Po przemyśleniu przeszłych wydarzeń oraz głębokiej zadumie nad Twoją osobą, chciałabym mianować Cię moim doradcą. Postacią mi najbliższą. Co więcej…zostałbyś Namiestnikiem Tronu Wolenvain, drugą, najważniejszą osobą po mnie. Z mojego nadania.
Równocześnie pragnę, abyś dalej pełnił funkcję ambasadora.
Czy zechcesz przyjąć ofertę?
Królowa Wolenvain

P.S. List ten wraz z Twoją zgodą upoważnia do pełnienia w chwili natychmiastowej w/w urzędów.


List pisany był kobiecym, ładnym i czytelnym pismem. Z pewnością nie był podrabiany. Nawet nosił jeszcze ślady zapachu jej perfum. Teraz przyszedł czas na decyzję Elathorna.
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

17 lis 2011, 18:38

Treść listu zadziwiła go. Nie wyglądał na podrobiony ani tym bardziej na jakąś zasadzkę. Spojrzał na kruka.
– Ciekawe wieści przyniosłeś. O ile mnie w ogóle rozumiesz, zwierzu. Jak tak, leć do swej pani i przekaż jej, że przyjmuje tą wiadomość. – po tych słowach ponownie zwinął list w rulonik. Na jego ustach pojawił się mały uśmiech.
– Ale że mnie wybrała to jest dopiero ciekawe. – powiedział już do siebie. Po chwili przyłożył dłoń do zimnego lodu i wchłonął całą magiczną energię jaką wcześniej w niego włożył, po czym opuścił wieżę.

z/t Wreszcie!
Awatar użytkownika
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

08 gru 2011, 21:20

Ponownie wkroczył do wieży. Dopiero przekraczając drzwi i zamykając je za sobą, zdjął z siebie zaklęcie niewidzialności. A dla pewności i tak zablokował je sporym blokiem lodu.
Jest kilka rzeczy, których Elathorn nie cierpiał. Przerywanie mu czytania było jedną z nich. Drugą było przerywanie, kiedy jego uwaga skupia się na czymś związanym z magią. W tym wypadku łączyły się obie te rzeczy. Nie mówiąc o tym, że księga, którą trzymał w dłoniach była bezcenna.
Usiadł na schodach i otworzył ją z niemalże nabożną czcią. Jeszcze raz przypomniał sobie na jakiej zasadzie działa, ponownie wyszukując swój tekst.
– Ciekawe, czy moje zapiski wciąż tam zostały czy księga ta ma dostęp także do już nie istniejących pism. – pomyślał by chwilę później zanurzyć się w tekście.
Czytał praktycznie wszystko co nawinęło się mu na myśl: księgi o zaklinaniu, magii, historii, ekonomii, fizyce, matematyce, religii – w skrócie, szeroko pojętej wiedzy ogólnej oraz magii. Cała doba przeminęła mu na czytaniu – i zapamiętywaniu tego wszystkiego dzięki jego doskonałej wręcz pamięci. Na prędkość czytania także nie narzekał.
Nawet gdy oderwał się na chwilę od książki, przed jego oczyma wciąż były obrazy wykreowane przez wyobraźnie. Wielkie bitwy. Pierwsze stworzone zaklęcia. Legendy i mitologie. Nawet wzory matematyczne stały się dla niego czymś znanym. To wszystko było wspaniałe!
Z podniecenia nawet nie czuł zmęczenia, głodu czy pragnienia. Ale teraz chciał czegoś więcej.
Wpierw poszukał informacji o swojej rasie. Szukanie o "długowiecznych"nic nie dało, w końcu sam sobie tą nazwę nadał. Ale szukanie o człowieku z domieszką elfiej i smoczej krwi już dało efekt – co najmniej zadowalający! Uśmiechnął się szeroko czytając o swojej rasie. Dowiedział się nieco nowych informacji. Ale najbardziej w pamięć zapadł mu kawałek tekstu o aktywacji smoczej krwi.
– Ciekawe. – pomyślał, odkładając księgę. W pewien sposób zapewniało mu to dozę wolności.
Lecz teraz było coś ważniejszego do opanowania. Cóż za zbieg okoliczności, że przypadkiem trafił na księgę opisującą tak cenną umiejętność! Opanowanie energii podatnej było czymś, czego potrzebował.
Doskonale pamiętał zasady działania jak i wszelkiego rodzaju porady przy opanowaniu. Wziął głęboki oddech i warstwą lodu zatkał sobie uszy. Jeden zmysł wyeliminowany. Ponownie ograniczył bodźce odpierane przez zmysł powonienia po czym zamknął oczy. Po czym skupił się na swojej własnej energii.
Wyczuwał ją doskonale. Wyczuwał, jak krąży w nim niczym krew, uśpiona, gotowa do działania. Czuł ją na tyle dobrze, że mógł sobie wyobrazić jej – zapewne – lekko niebieski kolor oraz formę, gdy znajduje się w ciele.
Ostrożnie zaczął od pierwszego ćwiczenia. Skierował część energii magicznej do dłoni, gdzie ją zatrzymał. Powoli zaczął starać się zmieniać jej formę. Nawet w najwyższym skupieniu ciężko mu było utrzymać energię w formie podatnej częściowej. Zbyt szybko zamieniała się energię lodu bądź światła. Lecz spróbował jeszcze drugi raz, trzeci, czwarty i tak aż do siódmego. Wtedy udało mu się stworzyć na tyle duże zasoby tej energii, że mógł z nią eksperymentować dalej. Czuł niewielki pobór energii, który sam kontrolował. Zmniejszył go nieznacznie. Czuł, jak powoli energia ta przybiera formę żywiołową – lodu dokładniej rzecz biorąc. Po chwili pozwolił całej energii na to, odzyskując ją. W końcu nawet nie opuściła jego ciała. Powtórzył to jeszcze dwukrotnie.
Kolejny raz sformował energię w nowo poznaną formę. Tym razem wytworzył jej więcej. Druga faza mocy – zmuszenie, by przybrała inną formę żywiołową niż dominującą. Wzmocnił przesył energii, nasycając go także częściowo energią żywiołową światła. Chociaż z pewnymi problemami, wyszło mu to za pierwszym razem. I to ćwiczenie powtórzył kilkukrotnie, aby mieć pewność, że w walce nie będzie miał z tym problemów.
Następną rzeczą było wydobycie tej energii na zewnątrz. Udało mu się ją wydobyć przez skórę i utrzymać ją na jej powierzchni. Następnie przybliżył jedną dłoń do drugiej… i energia przeskoczyła błyskawicznie! Wchłaniała się bezproblemowo, póki czarodziej sam jej nie zatrzymał i nie wyciągnął ponownie na zewnątrz ciała, trzymając tuż przy skórze. Powtórzył i to kilkukrotnie.
Następnie przeniósł energię na swój rękaw, sprawdzając, jak tam się zachowa. Najwyraźniej martwa rzecz nie interesowała tej energii, ponieważ jedynie się do niej przykleiła. Jednak gdy przybliżył dłoń, natychmiast zaczęła się wchłaniać. Elathorn powtórzył to także na ścianach, schodach czy bloku lodu i wszędzie działało w ten sam sposób.
Ostatnią rzeczą do wypróbowania było wytworzenie tej energii już przy wytwarzaniu sopli jak i promieni światła. O ile na tym drugim było to dla niego za trudne, to na pierwszym – już bez problemów. Przynajmniej po godzinie prób.
Wszystkie ćwiczenia powtórzył jeszcze dwukrotnie po "odblokowaniu" każdego z zmysłów. Szło świetnie. Uśmiechnął się szeroko i wchłonął blok lodu sprzed drzwi. Pokrył księgę zaklęciem niewidzialności i razem z nią opuścił wieżę.

z/t

Wróć do „Pałac Sprawiedliwości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 17 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 16 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52250
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.