Brzeg Jeziora Jaśminowego

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Ish'tawre
Posty: 45
Rejestracja: 11 lis 2011, 17:53
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1019

Brzeg Jeziora Jaśminowego

13 lis 2011, 18:25

Brzeg Jeziora Jaśminowego
Dla oka ludzkiego woda jest krystalicznie czyta. Wodorosty na dnie przypominają bujną trawę, a sprawniejsze oczy dopatrzą się też niewielkich rybek. W jeziorze nie ma krabów, raków, jesiotrów czy innych bestii. A czyja to sprawka? Tak, moi drodzy, to dobra wola Ish’, sprawiła, że jezioro jest takie piękne i czyste. Za czasów, kiedy zaszła w swój sen, jezioro było czyste jak łza. A teraz gdy się obudziła, było czarne od mułu i od zanieczyszczeń tworzonych przez ludzi. Nie zamieszkały to żadne okonie czy szczupaki, ale pod grubą warstwą brudu na dnie osiedliły się raki i kraby. Owszem, do pewnego momentu, nie przeszkadzało jej to. Łapanie po omacku krabów to nie lada wyzwanie. Jednak gdy dostała w głowę parasolką pewnej damy, bo tamta myślała, że to rak który chcę ją zabić, ludzie przesadzili. Co noc tworzyła niezwykłą mgłę, by wrzucać do rur kanalizacji brudną wodę. Sama stworzyła nową, czystą. Wyplewiła jezioro, posiała wodorosty, a na koniec pozbyła się krabów i raków. Tak jezioro stało się znowu piękne. Ale przez swoją dobroduszność, Ish’ skazała się na wypływanie tylko wieczorami i na brak jedzenia z deficytem białka.
__________________________


Ish’tawre z wolna pływała po jeziorze. Jej teren, póki co, nie miał za dużo rybek.
,,Mm…– rozmarzyła się– Rybki są takie pyszne. A najlepsze są ości. Takie chrupiące’’
Jednak nie miała czasu na rozmyślanie nad jej przysmakami. Dawno nie jadła nic dobrego, a glony i wodorosty już jej się przyjadły. No, ale była jeszcze jej ukochana herbatka. Ale topielec na samej herbacie nie pociągnie zbyt długo. Czujnie patrzyła na dno jeziorka. Czuła się jak władca tego miejsca, którym w rzeczywistości była. Co ją bolało? Bolał ją problem z jedzeniem.
,,A tak właściwie, jak to problem zjeść człowieka?– powiedziała do siebie w rozumie– Nas zjadają i…’’ Tu nie dokończyła z dwóch powodów. Zobaczyła rybkę. Małą, ale to jej na tydzień starczy. Topielec wiele nie potrzebuje, ale jedna rybka była rarytasem. Druga rzecz, która przerwała jej tok myślenia to porównywanie siebie do swych prymitywnych pobratymców. Sama, jest dumnym przestawi celem rasy Wodnych Wstrętów. Egzotyczną mieszanką człowieka i topielca. Było to dla niej niegodne. Z wielu powodów. Za wiele razy była nazywana monstrum, którym nie jest. Jest w głębi siebie mądrą kobietą. A sama siebie wyzwała. Przerwała swój tok myślenia gdy zjadła rybę. Była już najedzona, więc co teraz? Straszenie ludzi nie jest takie zabawne jak ich zjadanie.
,,Pokręcę się po jeziorze…– pomyślała– … Może znajdzie się ktoś, z kim będę mogła pogadać’’
Jak pomyślała, tak uczyniła.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Veseran
Posty: 8
Rejestracja: 10 sie 2012, 15:26
GG: 25350338
Karta Postaci: viewtopic.php?p=32502#32502

14 sie 2012, 15:32

Ves podniósł jedną brew do góry. Zachowanie jego towarzysza można było uznać za co najmniej ignoranckie, jeśli chodzi o podejście do odporności na napoje alkoholowe. Stwierdził mimo wszystko, że lepiej nie komentować. Oszczędzi sobie dzięki temu dodatkowych kłopotów.
Jak nadal boli Cię żołądek to jest na to dobry sposób. – Odparł Ves, po czym imitował dwoma palcami w ustach możliwość wywołania wymiotów. – Ewentualnie można popytać gdzieś w mieście o sól, jeśli wiesz co mam na myśli.
Po swoim wywodzie Veseran poczuł zawroty głowy. Najwyraźniej jego układ trawienny nie poradził sobie z całą masą trucizny, jaką była ta gorzała. Niemal zataczając się odszedł na chwilę, po czym wyrzucił z siebie to co miał. Czyli głównie żółć. Po tym wszystkim już nic mu nie dokuczało, poza pragnieniem. I głodem.
Chyba czas ruszać. Nie mam zamiaru dłużej tu siedzieć…
Awatar użytkownika
Arias
Posty: 13
Rejestracja: 08 sie 2012, 11:17
GG: 33330312
Karta Postaci: viewtopic.php?p=32497#32497

14 sie 2012, 15:57

Chyba na prawdę Arias przesadził z alkoholem. Jego organizm,. chodź przyzwyczajony, nie poradził sobie z tak duża dawką trucizny. Mężczyzna niemal pobiegł w krzaki i zwymiotował. Niemal od razu poczuł się lepiej, chodź był troszkę osłabiony. Po całej tej sytuacji wrócił do jeziora i umył twarz oraz napił się wody.Po tym wszystkim nakazał koniowi wstać a sam napełnił kilka butelek z wodą, tak na drogę. Po tym wszystkim spojrzał na kompana.
– Wypadałoby iść na dziewczynki niedługo. Sam wiesz, jakieś intymniejsze zbliżenia. Wczoraj coś wyrwałem ale co się działo dalej, kompletnie nie pamiętam -powiedział Arias podchodząc do konia i mocując tam wodę.
– W sumie to dawno także nie walczyłem. Przydałaby się mała rozróba. Miejmy nadzieję, że niedługo będę mógł się wykazać – pomyślał chłopak
Awatar użytkownika
Veseran
Posty: 8
Rejestracja: 10 sie 2012, 15:26
GG: 25350338
Karta Postaci: viewtopic.php?p=32502#32502

14 sie 2012, 16:26

Ves parsknął pogardliwie.
Musisz trzymać swoje żądze na wodzy. Nie wiesz czy dziwka, którą sobie opłacisz nie będzie tak naprawdę skrytobójczynią. "Czemu" zapytasz? Jesteś inny, tak samo jak i ja. Ludzie nienawidzą innych czy to inna rasa, czy zdolności. Będziesz zawsze widoczny. Tak jak teraz. Twoja aura mimo wczorajszej popijawy nadal jest wyczuwalna. No "ale" jak zwykle trzeba cię pouczać.
Po tej dość długiej tyradzie chłopak zarzucił na plecy swoją torbę ze śpiworem.
Wracam do karczmy. Muszę coś porządnego zjeść i się napić. Tobie daję wolną rękę.
Po tych słowach Ves ruszył równym, ciężkim krokiem w stronę miejsca wcześniej wspomnianego.
z/t
Awatar użytkownika
Arias
Posty: 13
Rejestracja: 08 sie 2012, 11:17
GG: 33330312
Karta Postaci: viewtopic.php?p=32497#32497

14 sie 2012, 16:53

– Przestań patrzeć na wszystko w czarno-białych barwach. Rozluźnij się. Weź sobie dziwke lub znajdź fajną kobietę i po prostu idźcie się rżnąć. Odprężysz się. – rzucił Arias do towarzysza. Mężczyzna krótko po tym wsiadł na konia i zaczął jechać obok przyjaciela co chwile nerwowo się rozglądając.
– Myślisz, że znalazłoby się paru chętnych by powiesić moją głowę nad wejściem do domu – – Arias spytał bardzo cicho. Jdnak mimo wszystko nie przejmował się. Wiedział, że ma dobry wzrok i nikt niej est w stanie go zaskoczyć. Ponadto ma obok siebie najbliższego przyjaciela, który zawsze mu pomoże. Veseran nigdy nie opuścił Ariasa. Był to kompan, na którego nasz młody bohater zawsze mógł liczyć. Za kogoś takiego należy dziękować losowi. W końcu … wg naszego bohatera bogów nie ma.

z/t
Awatar użytkownika
Elrohir
Posty: 40
Rejestracja: 26 mar 2012, 20:13
GG: 7824716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27429#27429

20 sie 2012, 19:31

Nie mając już co tu szukać zebrał się z miękkiej, nieco mokrej trawy i rozłożył swe skrzydła, gotowy do lotu. Rozejrzał się dookoła i westchnął wiedząc, że niestety musi stąd odfrunąć. Zaczął trzepotać skrzydłami, by oderwać się od ziemi, jednak szło mu to mozolnie, jednak w końcu udało się osiągnąć cel. Wtedy poczuł ból w głowie, który dominował w jego ciele, czuł jednak, że nadal porusza skrzydłami i nie spada. Mimo iż ból ten go oszołomił, to nie spowodował żadnego wypadku, aż w końcu ustał. Zdyszany wzbił się wysoko i zaczął lecieć tam gdzie go skrzydła i wiatr poniosą.

[z/t ja i Ciemny]
Awatar użytkownika
Caline
Posty: 24
Rejestracja: 13 mar 2012, 12:28
Karta Postaci: viewtopic.php?p=25317#25317

12 wrz 2012, 13:54

Wiatry ze wschodu zaprowadziły ją właśnie tutaj. Miejsce oddalone od niespokojnego miasta. Cywilizacja już dawno zniszczyłaby coś, co natura kształtowała przez wieki. Mało który rybak zapuszczał się tutaj, mieszkańcy również nie darzyli sympatią jeziora, komu by się chciało chodzić tylko po to, by ujrzeć odbicie w wodzie? O ile bardziej przydatne okazały się być skrzydła!
Szeroka korona piór zamknęła się tuż za plecami Caline. Kobieta rozejrzała się uważnie po zielonym, pełnym roślinności otoczeniu. Nie dostrzegła nic prócz różnobarwnych kwiatów w odcieniach rubinu i błękitu. Gigantyczne liście przysłaniały pomniejsze źdźbła trawy. Drzewa zaś, rozpięte w swych olbrzymich rozmiarach, chroniły jezioro ramionami rosnącymi od stuleci. Cichy chichot śpiewających ptaków umilał czas oglądania krajobrazu. Jaśminowe jezioro przyciągało tylko istoty o wzmożonej potrzebie kontaktu z przyrodą. Aura wody, kojący zapach kwiatów, woń wolności dającej ulgę skołotanym nerwom… Oręż Walkirii opadał tuż pod cieniem dębu. Korzenie drzewa posłużyły za doskonałe oparcie dla zbroi kobiety. Naramienniki legły tuż obok małego pasa zsuniętego z bioder. Caline w końcu poczuła coś więcej niż tylko stal lub żeliwo. Należał się jej długi odpoczynek. Będąc w długiej lnianej sukni sięgającej kolan zamoczyła stopy w czystym krysztale wody. Przeszła może z dwa, trzy kroki, by usiąść na twardym piasku pokrytym kamieniami. Przypominały jaspis, tak gładkie i modelowane przez wieczne pociągnięcia tafli jeziora.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

12 wrz 2012, 17:49

Opuścił posiadłość Jezebel. Musiał teraz znaleźć młodego maga, który swego czasu go wystawił. Jeśli miałby choć trochę przywoitości pomógłby Samaelowi odnaleźć Arael – takie dostał zadanie. Teraz tylko jak go znaleźć? Albo jak bezpośrednio znaleźć pół-demonicę? Tego nie wiedział. Nikt go jednak nie pospieszał, tak na dobrą sprawę, to miał setki lat, jeśli nie tysiąclecia, zanim zniknie. Nie musiał się spieszyć. Jednak mimo faktu, że był duchem, chciał czasami spokoju – nie słyszeć nic, poza naturą. Chciał przypomnieć sobie dom.
Niewidzialny przebył całą drogę aż do jeziora, gdzie początkowo myślał, że nie ma nikogo. Po chwili jednak spostrzegł kobietę, która w lnianej sukni spoczywała nad wodą. Wyglądała na młodą, no i wydawała się ładna. Podleciał do Niej.
Nie bój się mnie.- Rzekł niewidzialny. Wtedy też spostrzegł części uzbrojenia obok. – Chociaż myślę, że i tak mnie się bać nie będziesz. Przeszkadzam? – Powiedział i pojawił się za nią.
Awatar użytkownika
Caline
Posty: 24
Rejestracja: 13 mar 2012, 12:28
Karta Postaci: viewtopic.php?p=25317#25317

13 wrz 2012, 12:41

Moczyła stopy w spokojnej tafli wody. Szum jaśminowego parku współbrzmiał echem z dźwiękami szepczącego jeziora. W oddali na płycie basenu tańczyły samotne łabędzie. Chociaż tworzyły lekką grupę ich indywidualność rzucała się w oczy jak letnie słońce o poranku. Jaskrawa aura promieni otulała nie tylko jezioro, ale i sylwetkę Walkirii. Ta zaś schyliła się ku wodzie. Wzięła w dłonie zbawienny płyn i obmyła nim twarz. Zrzuciła z siebie większość brudu zmęczenia w tym pot, który nieustannie jawił się na czole jak jakaś zaraza. Kropelki wody spłynęły po podbródku i smukłej szyi. Część z nich zatopiła się w jasnych włosach Caline. Reszta natomiast zrosiła spragnioną wilgoci skórę piersi. Materiał sukienki pobladł od wody. Szata wierzchnia wysłanniczki przypominała malarskie płótno, a na nim obraz kobiecego ciała. Upojne krągłości prześwitywały równomiernie co do iskierek w oczach Walkirii. Pojawiły się w momencie ujrzenia aury ducha. Niewidzialna cząstka mężczyzny unosiła się tuż obok niej. To niesamowite, że zmarli sami do niej garnęli.
– Nie jestem istotą bojącą się zmarłych. To raczej ty powinieneś pomyśleć o sobie. – odparła spokojnie, bez żadnego cienia zażenowania czy szantażu – Nie znalazłeś ukojenia w życiu pozagrobowym? Czemu wałęsasz się jako duch?
Zawsze o to pytała. Poznawała tyle informacji na temat ludzkiego bytu… Egzystowanie śmiertelników ciekawiło ją.
Jestem Caline.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

13 wrz 2012, 16:19

Przyjrzał się jeszcze raz istocie, która była niewątpliwie piękna. Uroku dodawało jej wilgotne ubranie i krople wody w jej blond włosach. Delikatna aura otulała jej postać, którą można było nazwać kobiecą, prawie idealną. Jeśli nie perfekcyjną.
-Witaj Caline, za życia zwałem się Samael, bohater Wolenvain. – Rzekł dumnym tonem i "usiadł" obok Niej. - Dlaczego się wałęsam? Nie skończyłem swojej misji na tym świecie. Zostałem zabity w zdradziecki sposób z rąk byłego mistrza. W tajemniczy sposób zniknęła przed tym kobieta, którą kochałem. Nie znam tajemnic swojej matki, które zamknęła gdzieś na Północy. Jakże więc miałbym znaleźć ukojenie w tym życiu? – Powiedział i spojrzał na spokojną toń jeziora. Nie czuł chłodu, wiatru, czy słońca. Mógł tylko widzieć i słyszeć. Jego szkarłatne oczy wyrażały gniew, który siedział pod maską bezradności. Nie wiedział co ma zrobić. To znaczy wiedział – musiał znaleźć Dahharda, który może mu pomoże znaleźć Arael, którą miał szpiegować. A po doniesieniu tych informacji, Jezebel może nauczy go sztuki trwałego opętania.
Jakiś mężczyzna i coś jeszcze pojawiło się niedaleko nich, a on znowu stał się niewidzialny. Zastanawiał sie co ma zrobić i uznał, że najlepiej będzie, jeżeli sam znajdzie młodego maga albo Arael. Gdzie? Miał jako duch dużo czasu, więc najlepiej zacząć szukać od północnych części Autonomii i iść na południe. Odszedł.

z/t
Awatar użytkownika
Leonard
Posty: 189
Rejestracja: 24 wrz 2012, 16:18
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2214

29 wrz 2012, 11:44

Człapiąc w bliżej nieznanym sobie kierunku i wlepiając wzrok w zniszczone sandały. Leonard wyszedł z ciasnych i ciemnych uliczek do Jaśminowego Parku. Błąkając się przez kilkanaście minut bez sensu zbliżył się w końcu do słynnego jeziora. Z oddali dostrzegł sylwetkę kobiety stojąc po kostki wodzie rozmawiała z… duchem? Postać o półprzezroczystej sylwetce zmierzyła go spojrzeniem szkarłatnych oczu. Mężczyzna zatrzymał się nie wiedząc co dalej zrobić. Podejść do nich? Wyglądali groźnie. Uciec? Nie jest tchórzem. No dobra, nie jest aż takim tchórzem. W końcu zebrał się na odwagę i jak gdyby nigdy nic ruszył w ich stronę. Gdy znalazł się już parę metrów od celu cała odwaga zgasła.Ta kobieta miała na plecach ogromne, białe skrzydła! Czując na sobie ich wyczekujące spojrzenia, przekręcił się na pięcie i ruszył brzegiem jeziora. Wypatrzył sobie drzewo z dala od nieznajomych. Oparł o nie lutnie, niedbale rozrzucił ubrania. i wskoczył do płytkiej, lodowatej wody.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52124
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.