Kostnica-krematorium-prosektorium

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Zor
Posty: 27
Rejestracja: 03 lut. 2012, 17:54
GG: 8082089

Kostnica-krematorium-prosektorium

11 kwie. 2012, 15:24

Obrazek
Miejsce, które raczej jest unikane przez większość obywateli. Każdemu kojarzy się tylko ze śmiercią. Przybytek, który został przejęty przez "Zora" zaczął znów raczej funkcjonować, niż tętnić życiem. Spadek rodzinny, rodzinna tradycja. Ciemny, mroczny dom przy cmentarzu zawsze wzbudzał wśród przeciętnych obywateli lekką obawę przed tym, co tak naprawdę kryje w sobie. Jednak koniecznym było dla każdego z nich zawitanie tutaj, gdy przyszło pochować kogoś z najbliższych. Z zewnątrz budynek budził grozę, sypał się ze starości, a stare przegniłe deski miały się już za chwilę rozpaść w pył. Całość konstrukcji wydawała się jednak niezmiernie trwała. Można tutaj załatwić sprawy pogrzebowe, kremację lub zwykły dół. Klientela bywała tutaj różna. Nieoficjalnie mówiło się o tym, że zabójcy pozbywali się w tajemniczy i cichy sposób w kostnicy swoich ofiar. Krąży też plotka, iż można zarobić tutaj trochę grosza na niekoniecznie kompletnych zwłokach, a i kupić można co nieco. Trucizny zapewne robione z wiadomych substancji oraz, dla przykładu, podobno nawet proszek dla panów z problemami łóżkowymi.
Po wejściu do wewnątrz budynku robi się naprawdę nieprzyjemnie. Słodki, mdlący, trupi smród miesza się z całą barwą zapachów chemicznych i stęchlizny. Dźwięczne echo szarych, długich korytarzy roznosi ciche jęki a czasem można usłyszeć nawet jakiś bardziej doniosły krzyk (Czyj skoro to kostnica i wszyscy pacjenci są podobno martwi?). Niekiedy zdaje się słyszeć uderzające o siebie metalowe narzędzia i głuchy odgłos łamanych kości, niestety odpowiednie przygotowanie ciała do pochówku nie zawsze jest łatwe. Nagle zza rogu wyłania się właściciel przybytku i z chytrym uśmiechem pyta "w czym mogę pomóc?" A jeszcze płynna krew spływa po jego białym fartuchu…


(Drzwi są zamknięte)
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

26 paź. 2014, 14:44

Trzy trupy ruszyły w swoją stronę, a Hrux wraz z gospodarzem przybytku dotarł wreszcie do jego "pracowni". Stary i podniszczony budynek idealnie pasował do otoczenia, pełnego śmierci i beznadziei. Rozpadający się tu i tam, z wieloma przegniłymi deskami stanowił doskonałą metaforę przemijania. Hrux jednak ani nie uczestniczył dalej w tym zamkniętym cyklu życia i śmierci, ani nie miał czasu przyglądać się bliżej domostwu. Rozejrzał się czy nikt ich na pewno nie obserwuje, a stwierdziwszy że wewnątrz prawdopodobnie nie ma nikogo postanowił wejść do środka. *Nie ruszaj się*– powędrowało do grabarza, który stał przed nim, następnie go wyminął i kopniakiem spróbował wyważyć drzwi. Jeśli mu się nie uda to próbuje jeszcze kilka razy, oczywiście nie uszkadzając bardziej swojego ciała w trakcie całego procesu. Jeśli mu się dalej nie udało otworzyć przejścia to próbuje w mniej fizyczny sposób osiągnąć zamierzony rezultat, jednakże upewniając się, że uszkodzenia wyglądają realistycznie. Jego celem nie było wyrzucanie zamkniętych drzwi z zawiasami w powietrze, lecz stworzenie pozorów włamania. Może niezbyt wyrafinowanego i pewnie każdy szanujący się włamywacz powstydziłby się takich metod, lecz to również nie było istotne.

*Do środka*– kolejne polecenie pofrunęło w stronę gospodarza, który prawdopodobnie bezpośrednio po Hruxie przejął ten stołek. A może byli jeszcze jacyś inny poprzednicy… Tak czy siak Hrux znalazł się wreszcie w środku i jego oczom ukazał się znany widok jego dawnego miejsca pracy. Może wystrój trochę się zmienił, każdy ma swój gust, lecz cała idea pozostała nieruszona. *Weź swoje pieniądze*– Hrux starał się wyrażać w sposób prosty i nie pozostawiający wątpliwości, niczym do swoich wolnomyślących sług. Cały czas obserwował grabarza i trzymał się blisko, nie dając mu możliwości ucieczki, czy w ogóle wykombinowania czegokolwiek. Zresztą, w jego stanie pewnie daleko by nie uciekł. Tymczasem grabarz, mógł dojść do błędnego wniosku, że Hruxowi zależy na pieniądzach. Czy komuś takiemu jak on, mogło zależeć na pieniądzach? Grabarz nie mógł tego wiedzieć, nie będą też mogli wiedzieć tego ludzie którzy tutaj pierwsi zajdą. Najprawdopodobniej więc sądząc po dowodach podejrzewać będą rabunek, a nie będzie nikogo wśród żywych, którzy mogliby temu zaprzeczyć. W międzyczasie jak Hrux szedł za grabarzem niszczył przypadkowe rzeczy, niech by to był świecznik, krzesło, biurko, szafa czy cokolwiek innego. Wszystko co mogło zostać przypadkowo przewrócone lub zniszczone, Hrux z premedytacją przewracał i niszczył. Miał zamiar pozostawić po sobie obraz szamotaniny i przeszukiwania pomieszczenia. Gdy grabarz już skończył opróżniać swoją skrytkę, Hrux upewnił się czy zabrał wszystko, kazał mu też wziąć wszelkie posiadane kosztowności i inne cenne rzeczy jak ubrania czy cokolwiek innego co mogłoby paść łupem "oprawców". Chodzili więc po wszystkich pomieszczeniach, a Hrux kontynuował swoje nadrzędne zadanie demolowania budynku. Gdy już grabarz był odpowiednio zaopatrzony, Hrux po raz pierwszy zadał pytanie: *Czy w kostnicy lub prosektorium znajdują się jakieś zwłoki?*. Pytanie być może dziwne, zupełnie nie na miejscu, ale dla Hruxa było kluczowe. Nie tylko miał zamiar porwać grabarza i upozorować rabunek, lecz być może uda mu się zyskać nowych przyjaciół. Noc była jeszcze młoda, wyszedł na cmentarz jak zapadał zmrok, a później trochę mu zeszło na walce, ale nie ma mowy żeby świt miał niedługo nastać, miał czas, mógł się rozejrzeć.

Oczywiście w zależności od odpowiedzi i działań grabarza Hrux chodził mniej lub więcej po "domostwie" w poszukiwaniu skarbów i zwłok, chciał jednak dość dokładnie przejść przez wszystkie pomieszczenia i zdemolować jak najwięcej aby zachować pozory. Do tego jeśli natknąłby się na jakieś zwłoki, które notabene musiały być bardzo świeże, nie pogardziłby nimi. Cały czas jednak, poza rozglądaniem się po otoczeniu, przede wszystkim miał oko na grabarza i gotów był go powstrzymać w jakikolwiek sposób przed podejmowaniem głupich decyzji, których oboje by żałowali. Dotychczasowe jednak jego postępowanie, dawało Hruxowi nadzieję na bezkonfliktową współpracę i to być może na dłużej.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru. 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

01 lis. 2014, 21:19

MG

Ostrożność Hruxa była godna podziwu, zwracając uwagę na fakt, że był już martwy i większość problemów śmiertelnych go nie dotyczyła zupełnie. Ludzie, którzy posiadali pewną moc, która sprawiała, że stali ponad resztą, często czyniła ich nieostrożnymi i w rezultacie źle się to dla nich kończyło. Nekromanta jednak, nawet po śmierci skrupulatnie wszystko planował, nie tracąc czujności.

Polecenia nieumarłego omijały uszy grabarza i ku jego wielkiemu zdumieniu, rozbrzmiewały prosto w jego głowie. Nie miał on czasu długo myśleć nad tym faktem, jego stan i położenie w jakim się znalazł, sprawiło, że ślepo wypełniał wszystkie polecenia. Poza tym, dyszał ciężko i był bardzo obolały. Nie był już młodzieniaszkiem i lanie jakie dostał, zostało nieźle odczute przez jego kości. Hrux zajął się drzwiami, starając się otworzyć je kopniakiem. Z pewnością mógł poprosić pracownika cmentarza o otwarcie ich, ale chciał, żeby wyglądało to na włamanie. Po dwóch, trzech uderzeniach, jasne już było, że własnym ciałem tak po prostu mu się nie uda sforsować tych drzwi. Musiał sięgnąć po bardziej subtelne metody i wkrótce dostał się do środka. Niestety, na włamanie to nie bardzo wyglądało, ale tym mógł się zająć później.

Obaj weszli do budynku i nekromanta bez zwłoki kazał przynieść pracownikowi cmentarza swoje pieniądze. Po krótkiej chwili Hrux dostał na swoje ręce sakiewkę, w której brzęczały monety. Gdyby zajrzał do środka, ujrzałby cztery srebrne krążki i ponad dziesięć miedzianych, dokładnej liczby nie potrafiłby oszacować na pierwszy rzut oka. Nieumarły pilnował swojego więźnia jak oko w głowie, nie odstępując go nawet na krok. Tam gdzie Hrux stawiał swoje kroki, na ziemię leciały różne przedmioty. Gospodarz obserwował jak jego dom jest demolowany, znosząc do nekromanty wszelkie cenne rzeczy. Było tego bardzo niewiele, w większości były to ubrania, a kosztowności nie było wcale. Prawdopodobnie największą wartość miały narzędzia, którymi się posługiwał, ale te w dużej części zostały na taczce przed budynkiem. Kończąc swoją "pracę", nieumarły zadał pytanie o zwłoki grabarzowi, ale ten tylko pokręcił przecząco głową. Było widać strach w oczach człowieka i niepewność co do swojej przyszłości. Tymczasem, ożywieńcy Hruxa dostarczyli ciało wielkiego osiłka bezpiecznie do krypty, ale nie mógł on o tym wiedzieć, gdyż był za daleko.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

02 lis. 2014, 22:56

Wszystko poza wyważeniem drzwi udało się Hruxowi idealnie. Zupełnie nieistotny był dla niego majątek grabarza, lecz nie oznaczało to, że go sobie nie przywłaszczy – w końcu tak postąpiłby każdy rasowy włamywacz. Zatrzymał się na krótką chwilę, gdy otrzymał odpowiedź na pytanie o zwłoki w prosektorium, jakby rozważając czy słowa grabarza to prawda czy też po prostu kłamał. Ostatecznie widząc jego wyraz twarzy, oraz uwzględniając sytuację w której się znajduje, uznał że mówi prawdę i rozkazał mu skierować się do wyjścia. Proste – *Na zewnątrz* z pewnością powinno wystarczyć aby uzmysłowić obecnemu grabarzowi intencje Hruxa. Po drodze Hrux przypomniał sobie, że przydałyby mu się jakieś świeczki, świeczniki, pochodnie lub cokolwiek co mogłoby rozjaśnić jego lokum. Jeśli więc to owo coś znajdzie, to zabiera ze sobą. Hrux z sakiewką i "oświetleniem" oraz grabarz z ciuchami i nielicznymi kosztownościami wrócili do drzwi, które nie wyglądały na wystarczająco zdemolowane i wtedy Hrux zauważył taczkę z narzędziami.

*Nie ruszaj się* – rzucił do grabarza, do tego rozkazu powinien się już przyzwyczaić. Sam nekromanta pofatygował się do taczki, wrzucił "oświetlenie", podniósł kilof po czym wrócił do drzwi zadając im kilka uderzeń w okolicach zamka. Teraz cała scena wyglądała o wiele lepiej, zdemolowane drzwi dopełniały obrazu zniszczeń wewnątrz oraz ukradzionych pieniędzy i ubrań. Podczas całego tego procederu Hrux miał baczne oko na swojego zakładnika, któremu nie mógł przecież pozwolić uciec. Cała ta farsa była tylko i wyłącznie po to, by mógł sobie z nim porozmawiać na osobności. *Z taczką na przód* – wydał kolejne polecenie, i skierowali się w stronę otwartej krypty Hruxa. Oczywiście nekromanta po drodze instruował swojego kompana o ewentualnych zmianach drogi czy wykonywanych zakrętach, tak by w miarę szybko i sprawnie trafili na miejsce. Grabarz z całą pewnością nie miał pojęcia co tu się dzieje, dlaczego tak właściwie został pobity i "uprowadzony". Czemu ten tajemniczy ktoś, który zdemolował mu pracownie i okradł ani go nie zabił, ani nie zostawił w spokoju. Te wszystkie pytania miały się niedługo wyjaśnić, a jednocześnie odpowiedź na nie miała być bez znaczenia.

Gdy dotarli wreszcie do krypty Hrux po raz kolejny zwrócił się do grabarza, zastanawiając się czy w międzyczasie proces regeneracji jego twarzoczaszki nie pozwoliłby mu już na normalne przemawianie i w ogóle poprawę jego, i tak już parszywej, aparycji. Tak czy siak grabarz dostał rozkaz, by zabrać jak najwięcej ubrań i narzędzi i wejść do środka krypty, resztę włącznie z taczką zabrał Hrux. Polecił grabarzowi podpalenie "oświetlenia" i przemieszczanie się wgłąb korytarza, gdzie powinny czekać na nich trzy trupy, z czego dwa jeszcze na chodzie. W tym czasie Hrux zamknął za nimi dokładnie przejście i znowu był bezpieczny. Ruszył za grabarzem, z którym miał niebawem uciąc sobie przemiłą pogawędkę.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 13 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Majestic-12 [Bot], Sonneillon
Liczba postów: 52079
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.