Krypta

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

Krypta

24 sie 2014, 17:57

Obrazek
Jedna z licznych krypt rozsianych po niemal całej powierzchni Jaśminowego Parku i podobnie jak inne znajdujące się nieopodal Starego Sektora równie zaniedbana. Nic nadzwyczajnego, typowa aż do bólu architektura sakralna, przesycona symbolami religijnymi. W środku pod sklepieniem znajdowało się zasunięte, podobnie zdobionym głazem, wejście, które dość stromymi i małymi schodkami prowadziło w dół do wnętrza. Już pod ziemią dalej prowadził wąski, niczym nieoświetlony korytarz – widocznie trzeba tu było schodzić z własnym światłem, o ile w ogóle należało się tu zapuszczać.

Na końcu korytarza czekała na wścibskich półokrągła komnata o promieniu jakichś pięciu metrów. Czy służyła do odprawiania jakichś obrzędów, czy też do pochówku zmarłych – trudno już było orzec. Popękaną podłogę, podobnie jak zresztą wszystko wokół pokrywała gruba warstwa kurzu, który zawsze znajdzie drogę by się wcisnąć, skutecznie tłumiąca odgłosy kroków. Centralny punkt krypty stanowił ołtarz, czy być może raczej coś co przypominało ołtarz. Aksamitnie czarny, a jego powierzchnie pokrywała sieć wybrzuszeń i cienkich, fioletowych wstążek, które na myśl przywodziły żyły jakiegoś potwora. Miał też jeszcze jedną interesującą właściwość – był ciepły.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

06 lut 2015, 16:07

Znowu szedł ciemnym, wąskim korytarzem. Który to już raz przemierzał tę ścieżkę do własnego grobu? Czemu nadal tędy chodził? Czy miało to jakiekolwiek znaczenie? W oddali czekali jego posłuszni nieumarli, a Hrux jakby… zauważył poruszenie? Od razu przypomniał sobie wszystko i wyciągnął wnioski. Kazał im zabić każdego kto nie jest ich panem. I widocznie dwa nowe trupy potrafiły w tych bezkresnych ciemnościach zorientować się kto idzie przez co Hrux nie został zaatakowany. *Odpoczywajcie* – rzucił w kierunku wszystkich swoich sług, nie chciał by niepotrzebnie marnowali energię, w którą ich wyposażył. Wielkie plany nadal pozostawały tylko planami, bo Hrux nie był zadowolony z własnych postępów. Cóż osiągnął? Garstkę trupów, które nie wiadomo jak się sprawdzą. Wiedział, że to za mało by rzucić wyzwanie choćby temu miastu, a co dopiero światu. Nie miał jednak zamiaru rozczulać się nad własnym losem, tkwił tu i miał zamiar wykorzystać ten czas, choćby miało to trwać latami.

Pierwszą rzeczą, najważniejszą w jego mniemaniu, było umocnienie siebie samego i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Podszedł do ołtarza, który jakby rozświetlił się na chwilę wyczuwając kontakt z nim. Położył się na ciepłej powierzchni, nadal zastanawiał go ten fenomen. Uspokoił się, oczyścił umysł i zapomniał o tym kim jest i gdzie się znajduje. Liczyła się tylko jego dusza i ta więź. Więź, która na przestrzeni lat rosła, umacniała się, stabilizowała. Więź jednak zbyt krucha, jego ułomność, ograniczenie. Starał się nad tym zapanować, zajrzeć w obie swoje dusze. Wiedział, że nie będzie to proste, zdawał sobie też sprawę z konsekwencji, ale musiał coś robić, musiał próbować. Jeśli nie osiągnie perfekcji nad swoją esencją, jak może myśleć o panowaniu nad cudzą? Czyż nie zaszedł już daleko? Czy to co zrobił nie było wielkie? To bez znaczenia, naprawdę bez znaczenia. Pragnął więcej, pragnął wszystkiego. Ostrożnie i powoli badał fragment umieszczony w swoim ciele, jego najdoskonalsze dzieło, on sam. Nie była to chaotyczna esencja przypadkowego grabarza, był to wytwór jego własnych umiejętności, prawdziwy on. Ta cząstka, która umożliwiała mu kontrolowanie swojego ciała była jednakże jedynie małym fragmentem, zaledwie końcem liny, która prowadziła do reszty. Hrux zaczął zastanawiać się jak ustabilizować to połączenie i jednocześnie zwiększyć swoje możliwości.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

13 lut 2015, 16:27

MG

Po krótkim "spacerze", nieumarły wrócił do swojego lokum, myśląc nad minionymi wydarzeniami. Zobaczył poruszenie, gdy wszedł do krypty, trupy wszakże swojego pana rozpoznawały odruchowo. Póki co, Hrux nie był w stanie stwierdzić czy magiczna percepcja działa poprawnie. Nakazał ożywieńcom odpoczywać, a sam pogrążył się nad swoimi planami, których wykonanie nie szło mu zbyt dobrze. Nie wiedział tak naprawdę na co się zdecydować. Na podbój świata? Zgłębianie wiedzy i zwiększanie swoich umiejętności? Na razie postawił na to drugie, skoro miał mnóstwo czasu.

Na sam początek, nekromanta chciał wzmocnić siebie. Położył się na ołtarzu i oczyścił swój umysł, w przenośni, rzecz jasna. Jego więź z tym przedmiotem nabierała mocy, umacniała się z każdym dniem, lecz był to proces powolny i obecny stan zdecydowanie nie zadowalał nieumarłego. Po eksperymentach na innych duszach, przyszedł czas na jego własną. Nie wiedział czy jest to ryzykowne, czy uda mu się cokolwiek osiągnąć, ale pragnienie było zbyt silne, nie mógł się powstrzymać.

Chwila niepewności i zdenerwowania… Co się stanie? Czy nie naruszy zbytnio swojej esencji? Chciał się tylko przyjrzeć, oglądnąć. Ryzyko z pewnością było spore, mimo tego, że teoretycznie nieumarły nie miał zamiaru w żaden sposób wpłynąć na swoją duszę. Spróbował złapać dwie sroki za ogon, za jednym zamachem dostać się do dwóch swoich cząstek jednocześnie. Ta sztuka mu się jednak nie udała i choćby jak próbował, nie był w stanie tego zrobić. Mimo że jego umysł był niezwykły, a jego zdolności wykraczały daleko poza granice śmiertelnych, nie dał rady. Czuł jednak, że uda mu się bez problemu zajrzeć w duszę, która była zaklęta w ołtarzu. Z jakiegoś powodu było to łatwiejsze od patrzenia w ten kawałek, który znajdował się w jego ciele.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

16 lut 2015, 15:28

Pierwsze podejście i pierwsza porażka. Hrux nie był w stabilnie jednocześnie skupić się na dwóch swoich fragmentach duszy. Postanowił zatem zająć się tym ważniejszym, jego całością zaklętą w ołtarzu, dzięki której jeszcze egzystował. Hrux zdawał sobie sprawę z ryzyka, lecz był także pewien swoich umiejętności. W końcu czyż to nie on przeniósł z sukcesem całą swoja duszę do tego miejsca? Czy nie on uniknął śmierci? Czy nie on stworzył niemalże od zera ten drugi fragment, którym sterował nad swoim ożywionym ciałem? Eksperymentował wiele i to na różnych esencjach, ale właśnie na swojej osiągnął największe sukcesy. Właśnie ze swoją zaszedł najdalej. Podejrzewał, że nie jest to przypadkowe spostrzeżenie: czy wpływa na to jego kompatybilność z własną esencją, minimalna "odległość" między nimi, czy też po prostu doskonała znajomość samego siebie – tego nie wiedział. Wiedział zaś, że jego nastepny cel to zaklęcie, które pasywnie działa w jego właściwej duszy i "komunikuje się" z fragmentem umieszczonym w jego ciele. Jeśli miał zamiar ulepszyć tę więź należało właśnie sięgnąć do tej jego zdolności, która ją tworzyła.

Kolejne podejście, następne zanurzenie, tym razem jednak Hrux bez reszty skupił się na swojej prawdziwej esencji. Właściwie od momentu ożywienia swojego ciała, w ogóle tam nie zaglądał, zastanawiał się czy jego dusza uległa jakimś znaczącym przemianom? W trakcie codziennego funkcjonowania niczego nie odczuwał, lecz teraz znajdując się tak blisko, czuł się pewniejszy i silniejszy. Ruszył wgłąb swojej własnej duszy, usilnie poszukując fragmentu odpowiedzialnego za utrzymywanie więzi. W międzyczasie przez jego głowę przeszła zaskakująca myśl – *Czy to możliwe, że myśląc o czymś jestem w stanie to uwypuklić we własnej duszy?*. Nurtujące go pytanie nie było w końcu bezzasadne, Hrux ze swoich poprzednich obserwacji wnioskował, że najświeższe i najważniejsze informacje są niejako "na powierzchni" esencji. Czy mógłby zatem samym swoim zachowaniem, wpłynąć na formę swojej duszy i ułatwić sobie późniejsze zadanie jej manipulacji? Teraz był niejako po obu stronach barykady, z jednej strony jego dusza, która odzwierciedlała jego jestestwo, jego istotę, całe życie, z drugiej jako nekromanta, który potrafi z tymi duszami wchodzić w interakcję, a która teraz, z racji że jest jego własną, może przecież z nim współpracować.

Bez względu jednak na to, jak jest naprawdę i ile w tej kwestii uda mu się osiągnąć jego nadrzędnym celem było usprawnienie zaklęcia więzi między duszą a ciałem. Hrux już dawno zauważył, że odległość miała tutaj kluczowe znaczenie, osłabiając go z każdym metrem od własnej esencji. Nie wiedział jednak, na ile była to wada samego zaklęcia, które przecież tworzone dosyć spontanicznie, mogło być niedoskonałe, a na ile w ogólności dusz i ich zdolności. Hrux wbrew pozorom miał tylko szczątkową wiedzę na temat dusz, wiedział, że istnieją, wiedział które ich fragmenty odpowiadają za ożywianie martwych sług i nadawanie im określonych właściwości. Wiedział też nieco więcej o własnej duszy, z którą udało mu się poczynić największe postępy, ale właściwie na tym jego rozumienie istoty sprawy się kończyło. Nie wiedział jak przebiega proces "komunikacji" między duszami, który udało mu się nie do końca świadomie stworzyć. Miał jednak zamiar się dowiedzieć i poprawić działanie zaklęcia. W końcu ulepszając tę jedną zdolność wszystkie jego możliwości ulegną poprawie. Lepsze wykorzystanie własnego potencjału, własnej energii magicznej pozwoli mu nie tylko dalej podróżować, lecz także wzmocni go dalej od jego krypty. Co za tym idzie, Hrux liczył że będzie wykorzystywał energię magiczną bardziej efektywnie, mniej "się męczył" przy używaniu czarów, robił więcej i szybciej niż dotychczas.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

24 lut 2015, 13:57

MG

Badanie dusz innych istot nie było łatwe, ale dla samego Hruxa na pewno bezpieczniejsze. W końcu nie narażał na uszkodzenie najważniejszej części siebie, chociaż groźba naruszenia własnej esnecji wciąż istniała. Igranie z takimi rzeczami nigdy nie obywało się bez ryzyka, a teraz nekromanta chciał zajrzeć wgłąb siebie, dosłownie. Doskonale znał swoje umiejętności i ograniczenia, ciągle przecież analizował, jego umysł zawsze ciężko pracował i nigdy nie pozostawiał niczego przypadkowi. On sam był swoim największym sukcesem, jakkolwiek dziwnie to mogło brzmieć. Nieustannie pracował nad sobą, zwiększał wiedzę, doskonalił się. Nadszedł czas na kolejny krok.

Koncentracja nieumarłego osiągnęła najwyższy możliwy poziom. Bez reszty skupił się na duszy zaklętej w ołtarzu. Zdecydowanie "wszedł" do środka bez większych problemów. Było to nieco odmienne uczucie od tego, którego doświadczał podczas badania esencji innych ludzi, ale Hrux nie potrafił określić na czym ta różnica dokładnie polegała. Na samym początku zobaczył swoje najwcześniejsze wspomnienia, co wcale go nie zaskoczyło. Później jednak sprawa znacznie się skomplikowała. Jego celem było ulepszenie zaklęcia więzi, ale nie było to łatwe. Przede wszystkim chodziło o to, że znajdował się zaraz obok ołtarza. Właściwie to nekromanta nie mógł znaleźć nigdzie żadnego połączenia.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

21 maja 2015, 19:18

Kolejne "zanurzenie" było po raz kolejny niezwykle krótkie. Tym razem jednak Hrux nie został wyrzucony przez duszę, lecz opuścił ją z własnej woli. W mgnieniu oka zdał sobie sprawę z błędu który popełnił: znajdował się zbyt blisko swojej duszy. Jeśli jego zamiarem była naprawa, a raczej poprawa, właśnie tego połączenia, to powinien znaleźć się nieco dalej, by w ogóle móc zaobserwować wady i myśleć nad rozwiązaniem. Z drugiej strony, nie znał dokładnie swoich limitów, wiedział tylko, że dystans niekorzystnie wpływa na jego zdolności. Prawdopodobnie jego samoświadomość będzie na tyle silna, że nie dopuści do przypadkowej utraty połączenia, lecz zawsze warto być jednak ostrożnym. W dodatku, Hrux był przekonany, że próby badania własnej duszy przy zbyt dużym osłabieniu, wynikającym z niekorzystnej odległości nie zakończą się powodzeniem. W związku z tym, ruszył w drogę powrotną na zewnątrz, ponownie rozkazując swoim podwładnym zabić wszelkich intruzów, jeśli takowi by się pojawili.

Zgodnie ze swego rodzaju zwyczajem, który już sobie wyrobił podczas poprzednich przechadzek, poczekał na zmrok i przy pomocy swoich zdolności upewnił się, że nikogo nie ma w pobliżu. Dopiero wtedy zakrył kapturem swe szkaradne oblicze i wymknął się z krypty w poszukiwaniu równie odludnego miejsca w okolicy. W końcu był już wieczór, a on znajdował się na cmentarzu. Wejście do praktycznie dowolnej innej krypty wydawało się sensownym rozwiązaniem jeśli chciał w spokoju kontynuować eksperyment. Tym razem, w przeciwieństwie do jego poprzednich ekspedycji, nie interesowała go zawartość krypty. No, może poza faktem, że na pewno nie znajdują się wewnątrz żywi ludzie. Gdy do takowego miejsca dojdzie, stara się względnie cicho wejść do środka.

Hrux czuł narastające podniecenie, jeśli jego rozumowanie było słuszne, tym razem jego szanse powinny znacząco wzrosnąć. Ta więź między dwoma fragmentami jego duszy, jakkolwiek genialnym pomysłem by nie była, była też jego ułomnością. To jedyne ograniczenie, które mimo tego, że zapewniło mu nieśmiertelność, trzymało go niczym psa na uwięzi. A co najgorsze, Hrux wiedział, że nie może się z niej zerwać. Nie to zresztą było jego celem, bardziej chciał... wzmocnić to połączenie, tak by jego ograniczenia stały się mniej dotkliwe. Jeśli jego limit objąłby cały świat to czy nadal byłby limitem? Poruszając się zwinnie, mimo absolutnych ciemności Hrux oddalił się od wejścia do krypty, które uprzednio za sobą zamknął. Następnie usadowił się na podłożu i podjął kolejną próbę.

Nadal zastanawiało go, czy mógł jednocześnie manipulować swoją duszą z dwóch stron. Czy wszelkie działania które teraz podejmuje wpływają na jego duszę zaklętą w ołtarzu, z racji samego faktu, że ta dusza należy do niego? A jeśli tak, i jeśli może wpływać na swoją duszę, tak jak na każdą inną, przez wzgląd na swoje nadzwyczajne umiejętności, to czy możliwe jest, by niejako dokonywał tej manipulacji z dwóch stron jednocześnie? Raz - jako on sam, jego esencja, jego dusza, dwa - jako mag siłą ją sobie podporządkowujący? To kolejne pytania, które jak na razie wciąż pozostawały bez odpowiedzi. Lecz Hrux nie zamierzał tego długo tak zostawić. Nie zamierzał też teraz działać pochopnie. Wiedział, jak wielkie ryzyko wiąże się z tym co robi. Nie chciał popełnić nawet najmniejszego błędu.

Kolejny raz spróbował zajrzeć w fragment swojej duszy zaklęty w ołtarzu, skupiając się jednocześnie na tej więzi, między nim, a jego fizycznym ciałem. A raczej, między drugim fragmentem jego duszy, zaklętym w ciele. To połączenie, które sam, nie do końca zresztą świadomie, stworzył było teraz najistotniejsze. Dwa fragmenty tej samej duszy, brutalnie rozerwane w rozpaczliwym akcie sprzeciwienia się naturalnej kolei rzeczy. Akt przemocy wobec samej natury, porządku świata, wobec śmierci. Hruxowi nadal było mało. Nie tylko uzyskał nieśmiertelność, ale miał zamiar znieść wszelkie idące za nią ograniczenia. Jeśli uda mu się lepiej zespolić te dwa fragmenty, które celowo kiedyś rozerwał. Jeśli uda mu się umocnić to połączenie, które utrzymywało jego istnienie. Jeśli uda mu się poprawić zdolność tej komunikacji. Wtedy efekty powinny być zadowalające. Z rozległego wnioskowania Hruxa, wynikało, że poprawi to wszelkie aspekty jego zdolności manipulacji duszami, co bezpośrednio powinno przełożyć się chociażby na czas i liczbę kontroli nieumarłych. Potrzebował tego, jak bardzo tego pragnął... Ale teraz, odsunął od siebie wszystkie te myśli, swoje pragnienia. Próbował skoncentrować się na duszy w ołtarzu i wyszukać ten element, w którym zaczepione było połączenie do jego ciała. Najpierw chciał się dokładnie przyjrzeć, temu co kiedyś niechlujnie stworzył, a następnie. Następnie chciał to udoskonalić.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.