Zacieniony zakątek

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Sachmet
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

Zacieniony zakątek

08 cze 2011, 20:32

Obrazek

Mało ludzi wie o jego istnieniu. Mało odwiedzany, stanowi doskonały azyl dla ludzi, którzy nie chcą towarzystwa innych. Stoi tu tylko jedna, lekko nadpróchniała ławeczka z rzadka wykorzystywana.

~*~*~

Znaleźli się właśnie tu. Sachmet chyba spała, gdyż dopiero teraz rozchyliła powieki poczuwszy że się zatrzymali.
– Dzięki… – rzekła cicho, puszczając się nogami w dół, prosto na miękką trawę. Ale kilka pijanych ruchów wystarczyło, by zmusić ją do opadnięcia na ławeczkę, która była przyzwyczajona do znacznie większych ciężarów.
Blada dziewczyna, wyszczerzyła ząbki w słabym uśmiechu.
Wybacz, że zmuszam cię do wysiłku… – przerosiła, na powrót zamykając oczy – Te całe przedsięwzięcia… Sporo mnie kosztują.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

09 paź 2012, 22:25

//Chciałem iść wcześniej spać ale to wymaga odpisu. I woła o pomstę do nieba.

Wkrótce ciemność stała sie jedynym co zdawało się czekać na Darriana. Jakiś tam skrawek mocy zdołał przywołać, jednak Rinej szybko się z tym uporała a macki odrastały tak szybko jak się ich pozbywał. Jakby tego było mało, jego słowa pozostały bez odzewu a sama Wiedźma zniknęła wkraczając w ciemność która wkrótce i jego pochłonęła. Uznał że koniec jest najbardziej prawdopodobny i nie zamierzał odejść jako ktoś błagający o litość. Nie było jednak tak łatwo.
To co nastąpiło później sprawiło że mag opuścił głowę i zakrył twarz dłonią w niezwykle rozpoznawalnym geście. Kiedy tylko do jego nosa dotarł zapach potraw obecnych na nieistniejącym stole i dźwięk muzyki granej na nieistniejących instrumentach wiedział co się stało. Wrócił do punktu wyjścia. Nie obudził się jednak w parku, ani w przytułku a w Wiosce Rinej. Pod dłonią która osłaniała mu twarz nie pojawiły się jednak łzy czy jakieś nieprzyjemne grymasy, wręcz przeciwnie – uśmiech był tym co przyozdobiło jego twarz bo to wszystko wyglądało jak żart. Nie było sensu się okłamywać – w dziwnym światopoglądzie Pół-elfa Wiedźma właśnie zajęła dość wysoką pozycję, ba, w pewnym sensie ją podziwiał. Nie zgadzał się może z jej metodami ale tak jak respektował istoty mogące oprzeć się jego mocom tak osobę która używała jego własnych zabawek przeciw niemu naprawdę zaczął podziwiać. Widział w niej godnego rywala, nie smoka który mógł go po prostu pożreć ale kogoś godnego podziwu, kogoś z kim walka może być przyjemna.
– No to zaczynamy. – Powiedział sobie po cichu po czym odszukał na biesiadnym stole pierwsze naczynie z alkoholem który co prawda nieprawdziwy swój smak zapewne miał i wziął z niego kilka łyków. Po próbie oszukania samego siebie że wypił coś naprawdę istniejącego, Darrian wstał i ruszył w stronę grupy tańczących ludzi w poszukiwaniu jedynej osoby z którą był sens rozmawiać – jedynej nie będącej iluzoryczną marionetką. Kiedy już ją znajdzie, planował poprosić ją do tańca i pogratulować następującymi słowami – Brawo Rinej, muszę przyznać że ze wszystkich rzeczy które mogły Ci przyjść do głowy, tą najszybciej wykluczyłem. Nie wiem jednak czy ta gra ma sens, gdzie jest haczyk?
// Zgarnie mnie pewnie ktoś inny po drodze nie?
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

12 paź 2012, 00:41

MG

Nierealny świat na nowo ożył i zaczął w pewnym sensie znów istnieć w świadomości Rinej umieszczonej w świadomości Darriana…Jakkolwiek to irracjonalnie brzmiało było to prawdą, zagadką, czy też grą zapoczątkowaną przez samego maga w momencie w którym przekroczył próg "domostwa" kobiety. Kości zostały rzucone…
Półelf szybko wypatrzył w tłumie brunetkę. Nie było to trudne gdyż zdawało się, że go właściwie wyczekiwała. Tak wiec, gdy poprosił ją do tańca– nie protestowała. Wręcz z przyjemnością ułożyła mu dłoń na ramieniu. I nagle w jednej chwili gwar przerodził się w ciche szepty, ustępując tym samym cykadom, leniwym dźwiękom paleniska i wartka melodią muzyków. Naturalnie łatwo było się domyśleć, że za nagłą zmianą repertuaru stoi nie kto inny, jak chytra manipulantka, która spoglądała na Darriana ponętnym wzrokiem wysłuchując się w komplementy. Uśmiechnęła się, pogładziła ramię półelfa, przygryzła lekko wargę. Była zadowolona.
-Lubię zaskakiwać i swoją drogą…Tańczysz lepiej niż ostatnio. – rzuciła zupełnie nie na temat, wspominając ostatnie popisy Darriana przy palenisku, tamtej nocy, kiedy go spotkała i straciła z jego ręki żywot to jednak wpłynęło nijak na jej poczucie własnej wartości czy też pewności siebie. Po dłuższej chwili jednak wywróciła oczami.
-Och, Darrianie, myślisz tylko o gierkach ze mną w roli głównej i jeszcze mieszasz do tego jakieś haczyki, doprawdy…Nie grzeczny z Ciebie chłopiec – Zmrużyła oczy i uśmiechnęła się odsłaniając swoje ząbki, jak i pozwalając pół elfowi w pełni prowadzić się w tańcu.
-Dobrze, więc, możemy zagrać i nadać temu wszystkiemu sensu, jeśli jest to dla Ciebie, złotko, niezbędne…Właściwie cudnie. Monotonia mnie wręcz zabija, wiesz? Lecz wracając, zagramy w pewną moją ulubioną grę w której jeśli mnie dopadniesz, to wygrasz, a wówczas spełnię każdą Twoją zachciankę, lecz jeśli…Ci się nie uda, to będziesz skazany na moją łaskę…Nie brzmi skomplikowanie, prawda?–Uśmiechnęła się konspiracyjnie po tym jak przedstawiła teorię swojej bierki w skąpym wydaniu, określając jednak jasno wygarnął.
-Będę grzeczną dziewczynką, więc…? Tak czy nie?

//Ogarnij, to może zdobędziesz umkę "taniec" xP
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

12 paź 2012, 14:06

//Teraz trzymać się postaci czy farmić darmową umiejkę.
Co większość istot robiło ze swoimi śmiertelnymi wrogami? Polowało na nich, walczyło z nimi, zabijało ich. Co ze swoim wrogiem robił Darrian? Tańczył i rozmawiał. Aby dodać sytuacji więcej dziwaczności, szło mu to całkiem nieźle mimo że to był drugi raz kiedy tańczył i to, o zgrozo, z tą samą osobą. Z racji ustępującego gwaru muzyka była bardziej słyszalna, co mu więc przeszkadzało się trochę w nią wczuć i spróbować faktycznie zatańczyć tak jak się powinno skoro już Rinej pozwoliła się prowadzić. Kto wie, może kiedy już upora się z nią kiedyś mu się to przyda, na przykład w wpłynięciu na jakąś szlachciankę czy coś w tym stylu. Taniec nie mógł być niestety jego jedynym zmartwieniem, tak jak włożył w tę czynność trochę siebie to musiał przede wszystkim myśleć o tym gdzie jest i po co tu jest.
– Nic jeszcze nie widziałaś – Odparł Wiedźmie w jej własnym stylu na dygresję o tym jaki to niby jest niegrzeczny, czemu towarzyszył chytry uśmieszek na jego z reguły poważnej twarzy. Uśmiech ten się tylko poszerzył kiedy z ust jego tanecznej partnerki padła propozycja pewnej gry i jej konsekwencje. Mag bał się już że ona nigdy nie będzie choć trochę poważna na temat tego co się dzieje, a teraz sama zaproponowała rozwiązanie tego impasu. Dwie rzeczy były jednak nie tak – pierwszą był fakt że jeśli przegra będzie na jej łasce. Przynajmniej biorąc pod uwagę to jak Rinej prezentowała swoją osobę i swoje upodobania można było sobie wyobrazić gorszy los, co nie znaczy że Pół-elfowi się ta perspektywa podobała. Drugi problem natomiast musiał już poruszyć na głos gdyż wątpił w wagę obietnicy brunetki. – Wiesz po co tu jestem a pozwolisz mi zrobić ze sobą co tylko chcę jeśli wygram? Lubisz grać ostro, nie ma co. – W głosie Darriana jak i w jego spojrzeniu pojawiła się nutka czegoś co można by nazwać podnieceniem. Był to celowy zabieg z jego strony, chciał zasugerować brunetce zainteresowanie nią w innej kwestii niż ta w której faktycznie tu był. A nuż rozproszy ją to podczas tej gry którą proponowała.
– Chyba nie mam innego wyjścia więc… przyjmuję twoją ofertę. A teraz bądź tą grzeczną dziewczynką i grzecznie powiedz na czym ona będzie polegać. – Dodał po chwili zastanowienia, nadal z tą nutką zainteresowania w głosie. Jakoś trzeba było tą sytuację rozwiązać, im wcześniej tym lepiej. Pozostawała oczywiście możliwość że Rinej nie zakładała możliwości przegranej a biorąc pod uwagę że miała tu władzę mogła swoją grę wykreować tak aby nie był w stanie wygrać. Musiał niestety spróbować, nie miał wyjścia.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

13 paź 2012, 07:42

MG

Naturalnie. Darrian I Rinej tańczyli niczym zawzięci wrogowie…Prawie. Gdyż Rinej nie protestowała by to półelf ją prowadził tym tańcu, który rzeczywiście szedł mu lepiej niż ostatnim razem. W końcu praktyka czyni mistrza i choć do tego tytułu magowi było daleko to widocznie starał się wypaść lepiej. Okoliczności, jak i nastrój w tym mu dopomagały. Wolniejszy rytm, inne tańczące pary, mniej istotne, bo nie posiadające świadomości wirowały wokół ognia i były swego rodzaju wzorem, których szpiczasto uchy mógł pooglądać i "kopiować" ich ruchy. Nic trudniejszego, lecz taniec był dodatkiem, do rozmowy, dyskusji, która trwała w najlepsze i miała zadecydować o losie samego mężczyzny i kobiety…
Rinej odchyliła głowę do tyłu i zaśmiała się perliście niczym dama z wielkiego dworu. Była to reakcja na słowa Darriana. Och, jaki on był pocieszny. Dobrze, przynajmniej będzie ciekawiej..
-Naturalnie, że tak, Darrianie, trzeba korzystać ze swojego bezcielesnego życia. Wóz albo przewóz. Ty będziesz mój lub ja Twoja…– Humor jej nie odpuszczał, widać było, że wkręciła się w swój własny koncept, a i jej nosiciel swoimi słówkami wywoływał u niej grzeszny uśmieszek utrzymujący się ciągle. Tak bardzo lubiła słyszeć takie formułki, być w centrum zainteresowania, być taką kuszącą…
Zabawimy się w kotka i myszkę…Stworzę zaraz nasz plac zabaw w którym to będziesz musiał mnie znaleźć. Będziesz kocurem…–Zabębniła palcami o ramię półelfa.– A ja myszką. I byś mnie o nic świńskiego nie posądzał, bo o takie rzeczy się myszek nie posądza, stworzę świat niezależny od mej woli, a przynajmniej w dużej mierze…Mimo wszystko, jakieś zasady winny być. Wiec, zaczynamy, skarbie? – Uniosła lekko prawą brew. Sama była ciekawa, co z tego wyjdzie, co się stanie, kto będzie należał do kogo…Zaś stworzenie świata w swej podświadomości nie było dla niej czymś nadzwyczajnym. To tak, jakby ze świadomego snu, w którym obecnie byli, przenieśli się do tego na w półświadomego. Magia mogła wszystko…

//Pisany na…szybko, tak wiec jeśli będą dziwne błędy…TO BYŁY ZAMIERZONE! Tyle. Enjoy.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

13 paź 2012, 19:07

Kompletnie irracjonalny stan w którym znajdował się Darrian trwał nadal. Para jeszcze przed chwilą śmiertelnych wrogów teraz tańczyła i pokojowo rozmawiała na temat zakończenia ich konfliktu. Krok za krokiem zdawało się mu się to wychodzić co raz lepiej, nie mógł jednak się nad tym zastanawiać zbyt długo gdyż poznał grę w którą chciała zagrać Rinej, grę która miała to rozstrzygnąć. Gra o wszystko miała być zabawą w kotka i myszkę, z resztą czego można było się po tej konkretnej Wiedźmie spodziewać. Było w tym jednak coś niepokojącego, z ust tanecznej partnerki Maga padło sformułowanie "ulubiona gra". Nie można nazwać ulubionym czegoś czego nie robiło się wcześniej, w grze o wszystko trzeba wziąć pod uwagę każdy szczegół a doświadczenie było chyba w takim przypadku najistotniejszym. Może nawet z takich właśnie gier pochodzili Ci wszyscy którzy umarli wraz z nią w Labiryncie. Kto wie jakie asy w rękawie mogła mieć Rinej w grze w którą sama pewnie nie raz grała a Darriana czekało poznawanie jej samemu i to jak najszybciej. Był na przegranej pozycji lecz miał zamiar pójść na jej warunki. W końcu ich osobisty wynik nadal pokazywał jeden do zera dla niego, ich pierwsze spotkanie wygrał, zabił ją. Pokonując godnego przeciwnika w jego własnej grze odnosi się w końcu największe zwycięstwo.
– Bardziej pasuje do Ciebie kocica niż myszka. – Rzekł Pół-elf po chwili zastanowienia stawiając kolejne taneczne kroki, starając się dopasowywać je do muzyki. W swoich słowach próbował odtworzyć brzmienie markowego zalotnego tonu Wiedźmy, o tak żeby się podrażnić. Po kilku kolejnych krokach zebrał się na ciekawy gest ze swojej strony. Przechylił Rinej do tyłu i samemu się nad nią nachylił w chyba najbardziej znanej pozycji jaką może przybrać para tańczących. Jego twarz znalazła się "niebezpiecznie blisko" jej, lecz na tym się atrakcje skończyły.
– Zagrajmy więc. – Powiedział tylko, ponownie próbując ponownie naśladować jej sposób mówienia.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

16 paź 2012, 12:49

MG

Darrian Był bystrą istotą, toteż szybko przyswoił sobie prawa jakimi rządziła się sztuka tańca lawirując wraz Rinej w tą sielankową, nieistniejącą noc.
Trzeba przyznać, że pomimo okoliczności, Rinej bawiła się świetnie. Gierki słowne, sugestie, flirt, taniec, taka ogólna walka, kto kogo zdominuje, nabierze kontroli nad sytuacją i też przytłoczy bardziej swoją osobą. Wiedziała już gdy pierwszy raz ujrzała półelfa, że szybko się jej nie znudzi, a kolejne jego słowa tylko ją w tym potwierdzały.
Gdy przechylił jej ciało, nieco się poirytowała, lecz również podnieciło ją władcze zachowanie swojego nosiciela który drażnił się z nią. Przygryzła wargę, którą mimowolnie wydęła wyczekując czegoś konkretnego, czego naturalnie nie dostała. Nieco się zezłościła, że dała się tak podejść, jednak próbowała nie dać sobie tego po sobie poznać. Wbiła tylko nieznacznie mocniej pazurki w ramie maga.
-Zaczynamy więc…– Stwierdziła, po czym cały świat zaczął się sypać jak puzzle, będąc zastępowanym przez nowe elementy. Tak, świat sielanki ustępował miejscu nowemu. Rinej się uśmiechnęła, rzuciła krótkie "Do zobaczenia" i również się rozpłynęła. Przestrzeń zaś wokół Darriana się zmieniała. Stoły ustępowały miejsca grubym konarom, ludzie krzewom i innej pomniejszej roślinności, światło ogniska gwieździstemu niebu i okrągłej tarczy księżyca, odgłosy muzyki dźwiękom nocnego, letniego lasu. Ponurego lasu…Coś dziwnego w nim było,a właściwie, jakby to określić…Jakaś dziwna, wyczuwalna, ciężka i negatywna fala energii przeszła przez ten las w momencie, w którym się dopiero kreował. Ciężka i ponura, a właściwie zła i przytłaczająca aura której nie dało się przypisać Rinej, przeszedł przez wszystko niczym niewidzialna, lecz wyczuwalna fala mieszając się z magią nimfomanki…Było to dziwne, bardzo dziwne, jak i niezrozumiałe. Przez to tajemnicza, nieprzyjemna aura była wyczuwalna wszędzie. Nadawała nieco upiornego klimatu całej scenerii, którą mógł podziwiać Darrian stojąc na niewielkiej polance. Pomimo nocy, widoczność była dobra.
I tak w całej tej dziwności mag się znajdował, zastanawiając się zapewne o co w tym wszystkim chodzi, gdy to po pewnym czasie z krzaków naprzeciwko mężczyzny wyskoczył czarny i kanciasty kontur wilka na szczudłowatych kończynach i błyszcących białych ślepiach. Wyskoczy i pobiegł z taką prędkością, że Darrian mógł zaobserwować jak ten…przechodzi przez jego ciało niczym duch i biegnie dalej w przód…Od tak, przeniknął przez Darriana jakby go tu nie było. Sytuacja po chwili się jednak powtórzyła. Znów zaszeleściły krzaki. Znów wyskoczył z nich kanciasty wilk. Znów biegł na Darriana…lecz tym razem pokazując szabloniaste zębiska świdrując półelfa swym pustym wzrokiem. Gdzieś w oddali dało się słyszeć kobiecy krzyk.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

16 paź 2012, 15:36

Jeśli Darrianowi mogło czegoś tu brakować to była to pewność siebie, bycie wciągniętym w cudzą grę o której nie ma się pojęcia dobrze na morale nie wpływa. Przestało to jednak być problemem w chwili kiedy jego wrodzona spostrzegawczość pozwoliła mu zwrócić uwagę na usta Rinej kiedy się nad nią nachylił. Wiedźma oczekiwała pocałunku który nie nadszedł co nie mogło jej pocieszyć a wręcz przeciwnie, niby nic takiego ale humor mogło poprawić i to wybitnie.
Kiedy sielankową wioskę zastąpił las Mag stał przez chwilę z chytrym uśmieszkiem na twarzy aż przyszła pora zacząć działać. Pierwszym krokiem była analiza otoczenia którego najbardziej oczywistym elementem był las który gdyby nie fakt że nie istniał mógłby zostać nazwany najnormalniejszym w świecie. Na tym fakcie jednak normalność się kończyła. Cała okolica była przesiąknięta jakąś złą energią niewiadomego pochodzenia co było nadzwyczaj niecodzienne biorąc pod uwagę że jeśli ów energia nie pochodziła od Rinej to musiała pochodzić od niego, w końcu byli tu sami. Równie dobrze mógł to być jednak element gry lub też ktoś się do tej gry dołączył z zewnątrz. Jakie by jej źródła nie było, tak naprawdę dziwna energia nic nie zmieniała, celem Pół-elfa było wygrać czyli pokonać wszelkie przeszkody. Energia mogła co najwyżej być tylko jedną więcej, mniej lub bardziej trudną.
Jak niestety należało się spodziewać, kolejna trudność pojawiła się dość szybko – z krzaków przed Darrianem wyskoczyło coś co wyglądało jak zdeformowany wilk który przed czymś uciekał. Co ciekawe zamiast rzucić się na Maga, zwierzę przez niego przeniknęło zanim zdążył zrobić unik i po prostu pobiegło dalej. Po chwili też pokazało się to od czego iluzoryczny wilk uciekał – drugi taki sam lecz z wyszczerzonymi kłami, także biegnący prosto na niego. Tym razem nie zamierzał ryzykować i dobył sztyletów oraz odskoczył na bok od razu oczekując że iluzoryczny futrzak pobiegnie dalej za swoją ofiarą która jeszcze przed chwilą tędy przebiegała. Zakładając jednak że tak by się nie stało – wilki z biegu zazwyczaj atakują skacząc na ofiarę co Pół-elf mógł wykorzystać do ewentualnej obrony która miałaby polegać na uniknięciu skoku wilka i szybkim potraktowaniu drapieżnika sztyletami kiedy ten zbierałby się z uderzenia o ziemię (lub drzewo) zamiast o cel. Gdyby jednak pierwotny plan się nie powiódł i wilk przygwoździł go do ziemi, trzeba będzie bronić się jakoś przed jego kłami co Darrian zrobiłby trzymając zgiętą w łokciu rękę trochę poniżej jego pyska i odpychając głowę iluzorycznego drapieżnika od siebie podczas gdy drugą ręka starałby się traktować go sztyletem po łbie.
Niezależnie od tego czy wilk zaatakuje i czeka go niechybna śmierć czy pobiegnie dalej jak Mag oczekiwał, jego następnym krokiem będzie udanie się w stronę źródła krzyku który mimo że kobiecy nie brzmiał jakby wydobył się z ust Rinej. Zawsze był to jakiś punkt zaczepienia w miejscu o którym kompletnie nic nie wiedział, a podążanie śladami iluzorycznych wilków nie brzmiało zbyt mądrze. Nie przejdzie on jednak od razu do biegu w kierunku czegoś brzmiącego jak niewiasta w potrzebie a będzie szedł względnie powoli, rozglądając się i nasłuchując w poszukiwaniu ewentualnych niespodzianek.

// Jeśli końcówka posta nie ma sensu to przepraszam.. muszę wywalić Gangam style z playlisty.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

17 paź 2012, 20:32

MG

Drugi wilk tak jak poprzednik wybiegł z krzaków, skoczył, lecz tylko tyle łączyło go z kanciastym pobratymcem, gdyż akurat ten nie miał zamiaru przenikać przez tułów Darriana tylko co najwyżej się na niego rzucić i zatopić zęby. Na szczęście przezorny mieszaniec przewidział taką możliwość, toteż wykorzystując swoją zwinność unikną stworzenia wykreowanego przez umysł, a następnie potraktowania go sztyletem, który wbił się w kreaturę. Wilk zaskomlał, po czym pomimo tkwiącego w nim broni okręcił się dostatecznie szybko by chwycić rękaw szaty półelfa, na szczęście oszczędzając dłoń, jak i dając Darrianowi szansę na wykończenie stworzenia, które po tym, jak padło na ziemie zmieniło się w czarną kałużę. Mężczyzna w lepszej sytuacji się znajdował gdyż wyszedł z opresji wyłącznie z rozszarpanym rękawem. Żadna strata.
Po tym, udał się przez las w kierunku z którego dało się posłyszeć kobiecy głos. Obcy, kobiecy głos. Jednak nie śpieszył się. Zachowywał czujność i rozglądając się po nocnym lesie. Wydawał się znajomy, a przy najmniej nie taki obcy. Można by powiedzieć, że wręcz w zadziwiający sposób przypominał Las Cieni. Choć może to tylko takie mylne wrażenie? Prócz tego faktu przez cały spacer Darrian nie napotkał niczego dziwnego. No, może poza martwą kobietą która leżała na ściółce leśnej z rozszarpaną krtanią. Jednak, wilcze ślady stóp prowadziły dalej. Między drzewa wśród których w końcu można było dostrzec czyjąś sylwetkę odwrócona do Darriana plecami i już mężczyzna mógł stwierdzić kto to. Czarne włosy, znajoma zielona suknia, w tym momencie nieco ubabrana dziwną czarną mazią w której kałuży stała, lecz nie mającą wątpliwości co do tego, że to właśnie Rinej co chwilę wcześniej w tej samej kreacji zabawiała się w świecie sielanki. W pewnej chwili odwróciła się gwałtownie dzierżąc w dłoni jakiś ostro zakończony kij. Kiedy zidentyfikowała Darriana rozluźniła się i uśmiechnęła się krzywo, mając na twarzy odpryski z czarnej mazi.
-Ktoś nam popsuł zabawę, skarbie. – I nim skończyła, coś wyskoczyło z krzaków, korzystając z jej chwili nie uwagi. Był to czarny, kanciasty wilk który znikąd się pojawił i powalił Rinej na ziemię. Jej prowizoryczna broń wypadła jej z dłoni, którymi teraz podtrzymywała desperacko pysk stworzenia, próbując trzymać zęby z dala od swojej krtani. Na jej twarzy nie było strachu, lecz złość i irytacja.
-Pomóż do cholery! – Warknęła rozdrażniona. Najwyraźniej nie tylko Darrian irytował się gdy coś nie szło po jego myśli…
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

17 paź 2012, 21:11

Darrianowi ciężko było się przejąć utratą kawałka nieistniejącego ubioru, bardziej martwił go fakt że odróżnienie potencjalnie nieszkodliwego, niematerialnego stworzenia od wrogiego stwora może okazać się trudne przy następnej okazji. Pierwsza przeszkoda była z głowy lecz niestety następne miały nadejść dość szybko. Po pozbyciu się wilka i ruszeniu w dziwnie znajomy las za nieznajomym głosem nie trzeba było długo czekać aż jego właścicielka pojawiła się w polu widzenia. Nieznajoma kobieta leżała z przegryziona przez iluzoryczne wilki krtanią, nie było nawet sensu się przejmować kimś kto i tak nie był prawdziwy a trzeba było gdzieś dalej iść. Ciało na szczęście nie było od tak porzucone w pustce a dało się ujrzeć ślady wilków za którymi z braku lepszego pomysłu poszedł co okazało się po chwili być dobrym pomysłem.
Pomiędzy drzewami dość szybko ukazała się aż nazbyt dobrze znana Magowi postać, już chciał powiedzieć "Wygrałem" gdy zauważył na sukni Rinej maź, taką samą jaką pozostawiały po sobie martwe wilki. Coś było wyraźnie nie tak, nawet pomijając fakt że pozwolił jej się usłyszeć i odwrócić w jego stronę. Wiedźma krótkim zdaniem wyjaśniła że ktoś inny maczał palce w tym co się tu dzieje co jakoś wcale nie zdawało się zdziwić Pół-elfa, w końcu ta energia która była dookoła wyczuwalna na pewno od niej nie pochodziła. Może i by się zezłościł na fakt że kolejna osoba się mu wprasza do głowy gdyby nie fakt że jeden z iluzorycznych wilków wyskoczył na Rinej i przygwoździł ją do ziemi co sprawiło że musiała prosić o pomoc.
– Myślałby kto że bycie przypartą do ziemi przez silniejszą istotę będzie Ci się podobać. – Powiedział Darrian nie próbując nawet ukrywać uśmiechu, po czym doskoczył do wilka któremu następnie chciał zadać cios dwoma sztyletami na raz prosto w łeb aby położyć go trupem, lub raczej zredukować do czarnej mazi na miejscu. W razie gdyby jednak pojawiło się więcej nieproszonych gości lub ten chwilowo zajęty Wiedźmą przerzucił się na niego, postara się zastosować tę samą taktykę która wcześniej podziałała – unik a następnie szybki cios w łeb drapieżnika. Kiedy już wilk bądź wilki przestaną stanowić problem, Mag po dżentelmeńsku wyciągnie do brunetki rękę aby pomóc jej wstać po czym poruszy dość istotną kwestię – To ma sens. Cokolwiek chciałoby się dostać do mojej głowy przeszłoby przez Ciebie, nigdy nie potrafiłaś pilnować swoich myśli. – Zaczął z wyraźną pogardą w głosie. Miał do tego pełne prawo, gdyby Rinej potrafiła pilnować swojej głowy nie byłaby teraz martwa a fakt że przez nią kolejny nieznany czynnik dobierał się mu do myśli nie podobał mu się. – Chyba zdajesz sobie sprawę że błądzę tu po omacku, może będziesz w stanie mnie oświecić w temacie … naszego następnego kroku. O ile nie jest to jakaś twoja sztuczka. – Dokończył, już trochę łagodniej, po krótkiej przerwie na rozejrzenie się dookoła w poszukiwaniu kolejnych ewentualnych agresorów co wręcz automatycznie powtarzał co kilka sekund.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

19 paź 2012, 21:14

MG

Darrian rzucił złośliwą docinkę. Widok zmagającej się ze stworzeniem Rinej przyprawiał go o swego rodzaju satysfakcję, zaś kobietę wprost proporcjonalnie o frustrację i gniew, który częściowo wyładowywała na czworonożnym stworzeniu, siłując się z paszczą pełną zębów. Jakby mało kosztowało ją proszenie kogokolwiek o pomoc. Toż to przecie raziło w jej dumę, jednak, była to sytuacja podbramkowa…
Mag natomiast szybko rozprawił się z wilkiem, który szamotał się z Rinej. Krótko po tym zmienił się w maź, zalewającą osobę brunetki jeszcze bardziej. Skrzywiła się, wypuszczając ciężko powietrze i rozluźniona rozłożyła się na ziemi napawając się poczuciem bezpieczeństwa. Kiedy Darrian wyciągną rękę, ta uniosła swoją. Pochwyciła męską dłoń i podciągnęła się do pion. Ze krzywo spojrzała na czarną maź ociekającą z jej szat, po czym nonszalancko umieściła swoje ślepia na osobie mieszańca.
-Wybacz, wyszłam z prawy po tym, jak ktoś mnie zabił, a następnie trzymał pod kluczem miesiącami…– Skomentowała, nie przytakując, lecz również nie zaprzeczając. Od tak kontratakując jakimś zarzutem będącym jej zdaniem wyjątkowo trafnym.
Jednakże i ona w pewien sposób rozumiała powagę sytuacji, która zdawała się nieco skomplikowana.
-Doprawdy, moje sztuczki na pewno zawierają w sobie misterne sposoby do zażywania kąpieli błotnych. – Rzekła jakby ją uraził komentarz tak niskolotnych planów i sztuczek o które posądzał ją jej nosiciel. Splotła ręce pod piersią. Kontynuowała.
-Sprawa wygląda mało ciekawie…Otóż, widzisz, w momencie kreacji naszego placu zabaw, nastąpiła niespodziewana ingerencja czegoś z zewnątrz…Jak mówiłam, miałam się zamiar zrzec kontroli, a przynajmniej częściowej władzy w tym świecie, a to, co się stało to przykład, ze słowa dotrzymałam, lecz akurat w tym samym momencie, jakaś obca świadomość w postaci, nie wiem, energii wpłynęła na to wszystko. Nie wiem jak, nie wiem kim jest, ale drań był na tyle silny by spaczyć wszystko. Nie wiem, czy to fragment wspomnienia, fragment snu, a może jakaś abstrakcja, to wszystko…Lecz nie mam pojęcia, jakimi zasadami to się rządzi. Równie dobrze może wszystko najzwyklej w świecie się rozpaść, bez uszczerbku dla nas, może równie dobrze skończyć się naszą śmiercią, może być wyjście, ale nie musi i jakie…W skrócie – Jesteśmy w obcym świecie będącym w moim świecie, który zaś istnieje w twoim umyśle. –Wywróciła oczami
– Jakbyś nie mógł wybrać bardziej wyludnionego miejsca do schadzki zemną. – Uśmiechając się nieco blado i zabębniła chudymi palcami o ramię

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 20 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 18 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Exabot [Bot], Google [Bot]
Liczba postów: 52244
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.