Zacieniony zakątek

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Sachmet
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

Zacieniony zakątek

08 cze 2011, 20:32

Obrazek

Mało ludzi wie o jego istnieniu. Mało odwiedzany, stanowi doskonały azyl dla ludzi, którzy nie chcą towarzystwa innych. Stoi tu tylko jedna, lekko nadpróchniała ławeczka z rzadka wykorzystywana.

~*~*~

Znaleźli się właśnie tu. Sachmet chyba spała, gdyż dopiero teraz rozchyliła powieki poczuwszy że się zatrzymali.
– Dzięki… – rzekła cicho, puszczając się nogami w dół, prosto na miękką trawę. Ale kilka pijanych ruchów wystarczyło, by zmusić ją do opadnięcia na ławeczkę, która była przyzwyczajona do znacznie większych ciężarów.
Blada dziewczyna, wyszczerzyła ząbki w słabym uśmiechu.
Wybacz, że zmuszam cię do wysiłku… – przerosiła, na powrót zamykając oczy – Te całe przedsięwzięcia… Sporo mnie kosztują.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

20 paź 2012, 13:03

Ile razy ta sytuacja mogła się jeszcze odwrócić o 180 stopni? Bo był to już chyba czwarty raz. Praktycznie rzecz biorąc, Darrian wrócił do punktu wyjścia – do bycia na towarzystwo wiedźmy skazanym. Jakby tego było mało to teraz nie miał nawet pomysłu co z tym faktem zrobić, pierwszą myślą była próba zabicia Rinej i nadzieja na to że jej domena rozpadnie się wraz z nią. Zabicie jednak tylko tej projekcji jej świadomości która stała przed nim mogło nie wystarczyć i wtedy zostałby sam. Nigdy tego nie przyzna na głos ale Wiedźma mogła mu się przydać dlatego też aby opanować złość wymierzył cios w najbliższe drzewo, od tak aby się wyładować na czymś co raczej użyteczne się nie okaże.
– Oczywiście nie pomyślałaś o żadnym zabezpieczeniu czy planie zapasowym prawda? Chyba nigdy nie będzie mi pisane zrozumieć jak ktoś tak lekkomyślny mógł władać taką mocą jaką prezentowałaś w swoim świecie. – Zaczął, z powoli ulatniającą się nutką złości w głosie co raczej dziwne biorąc pod uwagę sytuację nie było. Kto by się nie zezłościł w jego okolicznościach? Był uwięziony we własnym umyśle przez to że Rinej ubzdurała sobie gierkę którą coś przeciw nim obróciło, chyba już lepiej być nie mogło. Jakby tego było mało Wiedźmie też nie pasowała sytuacja, mimo standardowej i mało zaskakującej dygresji na temat schadzki, jej stukanie palcami o ramie było oznaką zniecierpliwienia. Problemem był jednak fakt że ona raczej nie oczekiwała na rozwój sytuacji ze strony otoczenia a ze strony Maga. W końcu miała go dla siebie i nie mieli pomysłu za co się zabrać. Co do jednego miała niestety rację, jedyną pewną rzeczą było to są tu we dwoje a lepiej trzymać się tego co pewne.
– Ty dalej swoje? Aż tak bardzo Cię dręczy ten pocałunek którego nie dostałaś kiedy tańczyliśmy? – Odpowiedział Wiedźmie, co dodatkowo skwitował uśmiechem po czym znów odruchowo się rozejrzał po okolicy by upewnić się że nic na nich nie wyskoczy a następnie kontynuował – Rinej, kiedy Cię poznałem jedyne co Cię obchodziło to zaspokajanie swoich żądz, byłaś w tym dążeniu tak zdesperowana że stworzyłaś całą wioskę pełną marionetek które nie potrafiły skleić zdania bez wplatania w niego twojego imienia. Zabijając Cię odebrałem Ci możliwość spełniania tych pragnień. Przyznaj że masz dość towarzystwa nudnych, bezmózgich kukiełek które sama sobie kreujesz i że chcesz czegoś więcej na co jestem dla Ciebie jedyną nadzieją. Może nie zwróciłaś uwagi ale czas na słowne gierki się skończył w chwili kiedy coś przejęło nad twoją domeną kontrolę. – Głos Pół-elfa z każdym słowem nabierał stanowczości a jego wzrok, teraz skupiony na Brunetce zdawał się ją przeszywać na wylot. Tak jak mówił, miał dość gierek i oczekiwał jasnej odpowiedzi zanim znów coś spróbuje ich zjeść.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

20 paź 2012, 15:40

MG

Rinej z każdą chwilą traciła swoje pewność siebie. Zarzuty Darriana nie były bezpodstawne i naturalnie było w nich wiele prawdy, toteż sama kobieta nie miała jak się odgryźć zaz takowe komentarze tak, by wyjść z nich z twarzą. W milczeniu wsłuchiwała się. Naturalnie gdy pięść wylądowała na drzewie, spieła się na krótka chwilę zaskoczona i uciekła wzrokiem w bok. Naturalnie, choć teoretycznie wszystko działo się w złożonym świecie którego bazą była świadomość, to poczuł ból przeszywający całe jego ramię, zaś twarda kora, poraniła lekko dłoń. Od tak, lecz zapewne mag potrzebował się na czymś skupić. Na czymś innym niż cała ta sytuacja w której się znajdował.
-Arr…gdybym chciała to bym sama bym sięgnęła…– Broniła się, nie chcąc przyznać racji, że rzeczywiście miała ten fakt po części za złe mężczyźnie. Była jak rozkapryszone dziecko. Wszystko chciała mieć, chciała móc prowadzić swoje gierki, zabawy…ale jak długo miała ta beztroska trwać? Zastanawiała się już parokrotnie, lecz teraz, gdy Darrian tak to wszystko powiedział wprost, poczuła się dziwnie. Jakby czytał jej w myślach.
-Ty nic nie wiesz. Nic nie rozumiesz! Nic! – Wybuchła w pierwszej chwili agresją. By następnie odwrócić się od półelfa plecami, chcąc ukryć swój wyraz twarzy tak do niej nie pasujący. Grunt usuwał się jej spod nóg, a wszystko za sprawą Darriana. Słychać było jak ciężko wypuściła powietrze.
-Masz rację, Darrianie…Całkowitą racje…Ciągłe gierki. Po ilu wiekach mi się to znudziło? Po dwóch? Trzech? Czas tak szybko leciał. Potem znikąd pojawiłeś się ta banda…i ty. Oczywiście nie byłbyś sobą gdybyś nie namieszał i mnie nie zabił, lecz nie jestem z tego powodu zła. Wiem jak to brzmi, lecz taka zmiana egzystencji, nie ma dla mnie większego znaczenia, a nawet jestem Ci wdzięczna. – Przerwała odwracając się do swojego rozmówcy rozkładając bezradnie ręce i ściągając brwi.
Jak żałośnie to brzmi, prawda? Taka zła kobieta, rozgryziona przez złego mężczyznę. Jakie to typowe…Zadowolony?
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

20 paź 2012, 17:04

– Zła to nieodpowiednie słowo. Rozwydrzona, lekkomyślna czy po prostu na tyle słaba by nie móc oprzeć się prostym pragnieniom pasują znacznie lepiej. – Skomentował krótko przyznanie się Rinej do tego co powiedział. Rozgryzł ją i złamał, cieniutka bańka poglądów za którymi się chowała pękła zostawiając ją z niczym prócz możliwości przytaknięcia. Ktoś inny może zacząłby jej współczuć lecz nie Darrian. Zarówno jego głos jak i spojrzenie cały czas były surowe, jak nauczyciela dającego reprymendę niegrzecznemu dziecku. Czerpał z tego przyjemność, pod surowym wyrazem twarzy krył się perwersyjny uśmieszek przyjemności ze złamania kobiety który jednak nie wydostał się na widok. Niosło to ze sobą jeszcze coś, jeśli to faktycznie była jej gra tak jak pewna jego część nadal podejrzewała to otoczenie powinno zareagować na zamęt jaki musiał w jej świadomości się pojawić. Mag rozglądał się tym razem chwilę dłużej w poszukiwaniu jakichś oznak przełamywania się iluzji jednak pierwsze spojrzenie niczego w tej kwestii nie wychwyciło.
– Tak. Jestem zadowolony. Zadawanie fizycznego bólu czy zabicie niespodziewającej się ataku ofiary jest łatwe. Wywołanie u kogoś poczucia bezradności samymi słowami jest już trochę trudniejsze ale i o wiele bardziej satysfakcjonujące. Twój problem polega jednak na tym że gdyby kiedy to się skończy nasza relacja wróciła do poprzedniego stanu, ty w końcu znów zrobisz to samo. Po trzech latach można wyrobić przyzwyczajenia których ciężko się pozbyć a co dopiero po trzech wiekach. – Powiedział już trochę mniej szorstkim głosem i zrobił przerwę podczas której zbliżył się o kilka kroków do Wiedźmy i kontynuował – W twoim stanie nie wystarczy że sobie powiesz że opanujesz swoje żądze bo jesteś na to za słaba. Tą chęć trzeba czymś zastąpić. Są chyba tylko dwa dość silne uczucia. Jedno Ci się nie spodoba a drugie… – Przerwał po czym szybkim ruchem objął Rinej i przyciągnął ją do siebie co wykorzystał do złożenia na jej ustach pocałunku którego wcześniej nie otrzymała. Miał w tym pewien cel ale na pewno tym celem nie była pomoc Wiedźmie ani sprawienie jej przyjemności, to były tylko efekty uboczne.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

20 paź 2012, 22:19

MG

Nie podobały jej się określenia rzucane przez półelfa. Gdyby miała władzę nad tym światem już by zrobiła z tym porządek, a tak los chciał, że została tej możliwości pozbawiona. Na swój sposób była zwykłą kobietą nie mogącą za wiele, a muszącą wysłuchiwać kazań Darriana, które chcąc nie chcąc przyjemne nie były. Próbowała się bronić, lecz coś w niej pękło, od tak, sytuacja zaczęła ją przerastać. Utrata kontroli, wywody Darriana, jej wspomnienia i przeżycia. Tak po prostu. Niechętnie przyznała, by następnie dostać kolejne wywody, które wywoływały w niej jedynie już irytację i złość. Zmarszczyła więc czoło i przez zęby wysyczała.
– Bezczelne bydle…– Przeszyła go chłodnym spojrzeniem. Została przyrównana do ofiary. Nie miała zamiaru pozwolić by ktokolwiek tak o niej myślał, toteż gdyby mogła te spojrzenie powaliło by półelfa. Jednak nie mogło…Nawet nie wystraszyło Darriana który podszedł i ujął kobietę przyciągając ją do siebie. Fala podniecenie rozlała się po Rinej, która jednocześnie szarpnęła się rozdrażniona tym co usłyszała. Wysyczała jadowicie coś w stylu "zostaw mnie" czy "puszczaj", lecz jej ciało zaniemogło gdy ją pocałował…Jej ciało mimowolnie zaprzestało walki, a wręcz przeciwnie przyległo do Darriana, zaś ręce jakby same przyległy do jego barków, a następnie splotły się za karkiem. Choć myśli mówiły nie, choć mamrotała te krótkie słowo odmowy, przeplatając je z bluźnierstwami na temat elfa to robiła kompletnie co innego…
-Nienawidzę…
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

21 paź 2012, 10:21

Powiedzieć że Darrian czerpał radość z sytuacji byłoby eufemizmem. Jego poważny wyraz twarzy ukrywał czystą i prawdziwą satysfakcję, to było więcej niż oczekiwał. Tak jak mówił, zabić Rinej byłoby łatwo.. doprowadzenie jej do takiego stanu było o wiele ciekawsze i o wiele bardziej satysfakcjonujące. Była na jego łasce, tylko sama sobie z tego chyba nie zdawała jeszcze sprawy, mógł teraz z nią zrobić co chciał a najlepsze było to że teraz by mu na wszystko pozwoliła. Ciało Wiedźmy już się mu poddało a jej umysł trzymał się w ryzach ostatkami sił, grzechem byłoby teraz przestać ten proces.
Kiedy tylko przerwał pocałunek, Brunetka wymamrotała krótkie 'Nienawidzę" jednocześnie nadal trzymając go za szyję i przylegając do niego. Jednocześnie chciała się wyrwać i zostać w jego objęciu, była po prostu kompletnie zagubiona w tym co Mag zrobił i co mówił a on jakby tego było mało zaczął mówić dalej.
– Dokładnie jak mówiłem. Twoje żądze są silniejsze od Ciebie. Mówisz o nienawiści a nie możesz uciec z moich objęć, no chyba że nienawidzisz siebie za to co robisz. Twoje własne ciało obróciło się przeciw tobie, sama sobie nie jesteś w stanie z tym poradzić. Potrzebujesz kogoś silniejszego od siebie żeby przejął nad tobą kontrolę i opanował Cię bo sama do tego zdolna nie jesteś. Myślę jednak że nie byłbym daleko od prawdy mówiąc że gdzieś tam w środku chcesz mi ulec i pozwolić nad sobą zapanować. – Przerwał na chwilę, zachowując czujność nawet w takim momencie i rozejrzał się przed dokończeniem zdania – No chyba że się mylę, jeśli tak jest to spójrz mi w oczy i szczerze przyznaj że naprawdę mnie nienawidzisz. No dalej! – Dokończył wcześniejsza, względnie spokojną wypowiedź, powracając na koniec do stanowczości i wręcz prowokowania Rinej do próby odrzucenia go raz na zawsze, jej odpowiedź na to miała o wszystkim rozstrzygnąć, o ile oczywiście odpowie z przekonaniem.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

21 paź 2012, 14:12

MG

Nie rozumiała swojego zachowania. Po raz pierwszy od stuleci zagubiła się w swoich myślach i uczuciach tracac nad nimi kontrolę i pozwalając, by pod wpływem słów Darriana powodowały chaos i zamęt, który przekładał się na otaczający świat. Jakby nie było, może i sama Rinej straciła nad nim kontrolę, lecz został on wykreowany na podwalinach jej własnej świadomości, która była delikatnie mówiąc rozchwiana…
W momencie w którym, półelf zadał jej to ostateczne pytanie, oczekując jasnej odpowiedzi, zerwał się nagły, porwisty wiatr, który zrywał liście i porywał je, motając nimi w rytm szumu. Ona sama zaś patrzyła na niego oczami zdezorientowanymi, szeroko otwartymi, tak pozbawionymi tej pewności siebie i wyższości , tak nie pasującymi do niej samej. Czemu aż tak bardzo pozwoliła skruszyć temu mężczyźnie swoją maskę? Ulec? Ona?! To jej ulegano. To ona kierowała ludźmi, a ten człowiek z niej szydził, wywyższał się, zabawiał się nią, zabił ją…
-Nie…– Tak bardzo nie rozumiała czemu właśnie to powiedziała. To ją w pewien sposób przerażało. Co on z nią zrobił? Z niewiadomego powodu poczuła wilgoć w oczach. Zamrugała ze zdziwienia, kiedy to ziemia pod ich nogami zadrżała, początkowo lekko, a następnie przybierała na sile. Jakieś drzewo nieopodal zatrzeszczało. Rinej rozejrzała się zaniepokojona po okolicy, gdy nagle z ziemi paręnaście metrów od nich zaczął wyłaniać się…ktoś, czy raczej coś. Ziemia bowiem się rozstąpiła, a z kopca wyszła na wierzch podłużna odnoga. Kanciasta, smukła, niby pajęcza, przeobrażając się z nagła w masywniejszą. Zaparła się o ziemię i ciągnęła na wierz tułowie, masywne, jakby smocze, nastroszone dłuższymi bądź krótszymi odnóżami…Następnie przyszła kolej na głowę. Wilcza, wyposażona w białe ślepia błyskające złowrogo. Cały stwór otrzepał się z ziemi powalając drzewa znajdujące się przy nim. Był masywny i duży, większość drzew miał na wysokości swojego kłębu.
-Oooo…oddaj mi. Oddaj Sulię…Oddaj, co zabrałeś…-Wywarkiwał przez zęby stawiając kroki w przód. Wolno, leniwie, z góry, przez drzewa mierząc ślepiami osobę Darriana i Rinej.
-Jesteśmy w czyimś koszmarze…– z trwogą wyrzuciła to z siebie, bo jeśli chodzi o ten rodzaj "świata", koszmary miały to do siebie, że albo się w nich ginęło, albo budziło się zalanym zimnym potem w łóżku, po tym, jak się zgineło…
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

21 paź 2012, 15:03

Rinej nie musiała nawet odpowiadać. Otoczenie zrobiło to za nią, las zareagował na chaos który Darrian zasiał w głowie Wiedźmy, cisza przerodziła się w wiatr a wraz ze słowem "Nie" ziemia zadrżała. Gdzieś to już widział.. kiedy ją zabił otoczenie zareagowało tak samo, byli w końcu w jej domenie, może i coś maczało w niej swoje palce ale nadal był to jej świat i zgodnie z jego przypuszczeniami, świat ten reagował na to co się z nią działo. Nie mógł to być przypadek, to było ze sobą zbyt powiązane, pierwszy objaw rozsypywania się otoczenia pojawił się wraz z pytaniem a drugi wraz z odpowiedzią.
Mag nie miał zamiaru patrzeć jak wszystko dookoła się sypie, kiedy tylko pojawił się pierwszy wstrząs puścił Wiedźmę i rzucając krótkie – Dokończymy to później – wyciągnął oba sztylety oraz przyjął pozycję bojową rozglądając się dookoła. Otoczenie się zmieniało, drzewa pękały a ziemia się rozstąpiła ukazując kończynę jakiegoś stwora która… urosła i zaparła się w leśnej ściółce co wykorzystała do wyciągnięcia reszty stwora na powierzchnię. Z ziemi przed nimi wyrósł olbrzymi iluzoryczny wilk który przerastał niektóre drzewa a te najwyższe ledwo sięgały do jego kłębu, sytuacja się właśnie skomplikowała i to poważnie.
– Co to kurwa jest… – Wymamrotał Darrian podczas gdy wilk otrzepywał się z ziemi powalając otaczające go drzewa. Żeby było ciekawiej, stwór następnie przemówił domagając się oddania mu jakiejś Sulii a Rinej dorzuciła natomiast swoje trzy grosze oznajmiając oczywiste – że są w czyimś koszmarze. Pół-elf nie musiał się rozglądać by dojrzeć osobę którą uważał za właścicielkę tego koszmaru jednak nie było teraz na to czasu.
– Spokojnie wilku. Wydaje mi się że zaszła pomyłka, nigdy nie słyszałem o żadnej Sulii ale widziałem kogoś idąc tu, może to być ona. Problem tylko polega na tym że tą osobę najwyraźniej zaatakowały wilki zanim ja ją znalazłem. – Powiedział dość donośnie aby mieć pewność że przerośnięty futrzak go usłyszy i schował sztylety, jednocześnie aby okazać brak złych zamiarów a poza tym.. dużo by mu one nie dały. Polemizować można by też z jego logiką, czy na pewno pokazywanie tej kreaturze martwego ciała osoby której szukał było dobrym pomysłem, to dawało przynajmniej jakąś nadzieję bo stwór nie wyglądał na coś co uwierzy w "Nie mam pojęcia o co Ci chodzi".
– Tędy. – Rzekł ponownie do Wilka po czym odwrócił się w stronę z której przyszedł i udał się w tym kierunku mając nadzieję że gigant go nie rozdepcze po drodze i że będzie mógł jeszcze wyjaśnić czy "Nie" znaczyło "Nie nienawidzę Cię" czy "Nie chcę Cię znać".

// Czarymary Rinej tak naprawdę ją zabiła i Szarik-Godzilla będzie chciał ją zjeść.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

22 paź 2012, 20:34

MG

-Mnie się nie pytaj…– Nie tylko Darrian był zszokowany gigantem, który pojawił się znikąd. Naturalnie, w pewnym sensie, pojawienie się tej istoty, było jej na rękę, bo przerwało to wyjątkowo krępującą rozmowę z półelfem, jednak było też niestety niebezpieczne i przerażające. Sama kobieta nie bardzo bowiem wiedziała na jakiej zasadzie działa ten świat. Czy śmierć tutaj równa się tej w rzeczywistości? Cóż obstawiała, że jej w dużym stopniu gdyż jej umysł nie posiadał bytu materialnego, lecz co z Darrianem? Zresztą, o jakich bzdurach to ona myśli?!
W tym samym momencie półelf ściągnął na siebie jeszcze bardziej uwagę czworonożnej bestii, która nachyliła się swym wielkim łbem. Powietrze wypuszczane nozdrzami. Krystalizowało się ono pod postacią obłoków pary wypuszczanych pod znacznym ciśnieniem. Para uszu rzuciła cień na mężczyznę i kobietę wsłuchując się jednocześnie w słowa rzucane na wiatr.
-Su…Suli, Suli…droga Su…– Podchodził bliżej taranując torsem drzewa, jakby były wykałaczkami. Mamrotał ciągle powtarzając te same słowa "Suli, Su, moja droga…"
Przemieszczał się jak otępiały, wzrok wbijając w ciało kobiety, by następnie przenieść go z powrotem na Darriana i Rinej, która zrobiła krok w tył.
-Myślę, że zbyt elokwentną marą, to on nie jest, Darrianie…
I jak na zawołanie nim, kobieta skończyła swą wypowiedź wielki wilk zaczął skomląc przeraźliwie żądać oddania życia Suli ignorując wszelakie słowa elfa, jakby do niego nie docierały.
-Oddajcie ją, oddajcie jej życie…życie Su, mojej Su…
Każde kolejne słowo wydawało się bardziej rozpaczliwe, wyczekujące, agresywne. Bestia zawyła przeraźliwie, wyszczerzyła kły i zanurzyła swój pysk w gęstwinę drzew powalając je i niczym pług taranując sobie sukcesywnie drogę do zadość uczynienia…Żadnych kompromisów, żadnej litości.
Trzeba było ruszyć w ucieczkę, więc nasza para bohaterów zaczęła biec. Półelf przodem, za nim Rinej.
Świat naturalnie ciągle lekko się trząsł, a porywisty wiatr wprawiał drzewa w szum. To było wywołane za sprawą Rinej która wcześniej przyparta do muru przez półelfa, teraz obawiała się o swój żywot, tym razem o ten ostateczny. Odwróciła się za siebie, w czasie ucieczki. Pisnęła. Bowiem wielki pysk znalazł się z nagła zaledwie parę stóp nad uciekającymi, a wielki dąb w który uderzył rozsypał się niemal na drzazgi rozbryzgujące wokół. Stworzenie było duże, jednakże to również wpływało na koordynację, wielki pysk, małe istoty…Takie kłopotliwe.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

23 paź 2012, 14:06

Jeśli było coś czego by się raczej nie spodziewało od wilku wielkości statku to było to tak silne uczucie do istoty wyglądającej na człowieka. Na tyle silne by przesłonić kreaturze całą logikę i żądać zwrócenia jej życia. Nie mieli wyboru, musieli uciekać. Najpierw śmiertelni wrogowie, potem rywale, jeszcze przed chwilą niemalże para teraz uciekała w obawie przed nieznanym. Nie była to nawet kwestia strachu przed śmiercią, żadne z nich nie wiedziało co tak naprawdę się stanie jeśli tu zginą. Jedno było pewne, jeśli umysł Darriana umrze, Rinej zniknie wraz z nim. Utrata towarzystwa Wiedźmy była jednak teraz najmniejszym z jego zmartwień, jego własne życie było na pierwszym miejscu teraz i zawsze. Problemem było jednak że nieistniejący las mógł ciągnąć się w nieskończoność ale nawet pomimo faktu ze tutaj niemożliwe było zmęczenie fizyczne, bycie złapanym przez wilka było kwestią czasu. Walczyć z nim nie było jak, zwłaszcza z racji że Rinej wyglądała na zbyt przerażoną. Mag nie miał czasu na strach, myślał, analizował różne scenariusze, próbował wymyślić coś co pozwoliłoby mu, lub może przy odrobinie szczęścia im przeżyć. Pomysł który przyszedł mu do głowy był delikatnie mówiąc szalony ale jednocześnie opierał się on na faktach które można było zaobserwować. Począwszy od nadzwyczaj konkretnego momentu pojawienia się kreatury, przez fakt że słowa Wiedźmy i przerośniętego futrzaka zawsze padały obok siebie i jedno z nich zdawało się reagować na drugie, a kończąc na najnowszym dowodzie na jego teorię – ataku wilka który nastąpił akurat kiedy kobieta się w jego stronę odwróciła, zapewnie bojąc się tego co zobaczy. Pół-elf już wcześniej uważał że otoczenie reaguje na Rinej, teraz miał na to więcej dowodów niż wymagałby jakikolwiek sąd. Jeśli miał rację to aby wyjść cało z tej sytuacji musiał ją uspokoić zanim sytuacja wywoła u niej jeszcze więcej strachu, to była reakcja łańcuchowa która w końcu osiągnie masę krytyczną. Doprowadzenie jej do porządku wymagało niestety czasu którego w tej chwili nie mieli, to też trzeba było jakoś rozwiązać. Z problemem czasu na pomoc przychodził im sam wilk a raczej jego nieporadność.
Darrian miał zamiar wcielić w życie dwa szalone plany jednocześnie – jeden gwarantował powodzenie drugiego więc nie miał zbytnio innego wyboru. Pierwszy plan zakładał zdobycie czasu który był niezbędny do wprowadzenie w życie drugiego planu. Wcześniejszy nieudany atak Wilka raczej się dość szybko powtórzy a wtedy trzeba będzie zacząć działać. Jeśli miał rację nie mógł jednak uprzedzić Rinej co zamierzał bo mogłoby to wszystko zniweczyć. Mag planował poczekać aż stwór po nieudanym ataku znów nabierze prędkości oraz znów spróbuje ich zaatakować swoim pyskiem a wtedy chciał złapać Wiedźmę i ją przewrócić zatrzymując ich oboje w miejscu podczas gdy rozpędzonej olbrzymiej kreaturze powinno to pójść o wiele trudniej. Przy odrobinie szczęścia goniący ich koszmar straci równowagę i runie na ziemię lub przynajmniej na chwilę straci orientację co Pół-elf natychmiast zamierzał wykorzystać by podnieść się wraz z kobietą i pobiec z nią za jakieś drzewo które przynajmniej na chwilę zasłoniłoby ich przed wzrokiem stwora by zyskać każdą cenną sekundę. Jeśli ten plan się uda, a musiał, drugim krokiem było uspokojenie Rinej co może okazać się jeszcze trudniejsze.
– Rinej słuchaj. Masz rację, jesteśmy w koszmarze ale to twój strach nas goni. Musisz to w sobie zwalczyć, wiem że potrafisz. Jeśli mi uwierzysz wszystko będzie dobrze, wiem bo to ja wywołałem ten zamęt w twojej głowie. Ja.. przepraszam. – Coś musiał powiedzieć, równie dobrze mógł przeprosić co wyraźnie nie przyszło mu łatwo. To był jednak jedyny moment zawachania w jego głosie, reszta tego co mówił wyrażała przekonanie o swojej racji. Miał nadzieję że ta pewność natchnie Wiedźmę do walki z koszmarem. Gdyby jednak nie potrafiła sobie poradzić ze strachem.. pozostawał jeszcze jeden as w rękawie, as który ostatnim razem niemal całkowicie ją spacyfikował. Asem tym był pocałunek który ostatnim razem z jego perspektywy sprawił że kobieta na chwilę zapomniała o wszystkim innym i dała się ponieść chwili. Tym razem jednak nie byłby on władczy lecz delikatny, przyjemny. Poprzedzałoby go dodatkowo krótkie – Proszę.

// Ten post można podsumować tak
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

24 paź 2012, 21:18

MG

Darrian od razu, gdy tylko nadarzyła się okazja zaczął wprowadzać swój misterny plan w życie. Wielki pysk po raz drugi próbował pochwycić swe ofiary, lecz te nagle padły na ziemię, za sprawką mężczyzny. Rinej była nie mało zaskoczona, lecz nie wydała z siebie żadnych dźwięków paniki. Wszystko dalej potoczyło się tak, jak przewidział Darrian. Masywne stworzenie pognało dalej, próbując wyhamować i zrobić nawrotkę, w między czasie gubiąc z pola widzenia uciekinierów, którzy teraz byli schowani za drzewem. Rinej opierała się plecami o grupy pień, zaś Darrian nie marnował czasu. Stawiał wszystko na jedną kartę, choć właściwie, może jedyną?
Co zwalczyć? Siebie? Nie rozumiem…Darrianie…– To wszystko tak szybo się działo. Po raz pierwszy od momentu w którym zaczęła bawić się w magię umysłu zagubiła się w niej, naturalnie, nie sama…Półelf nie miał pojęcia, że swoimi czynami doprowadzi do takiej sytuacji, w której to elokwentna i pyskata Rinej, będzie zagubioną, małą dziewczynką patrzącą się wielkimi oczyma w mężczyznę, który ją przepraszał. Wszystko jakby się poprzewracało do góry nogami. Nie tylko zachowanie samej wiedźmy, lecz również Darriana w stosunku do niej, choć było to wszystko przemyślanym planem, to jednak Rinej odbierała to inaczej.
Jednak same słowa nie uspokoiły wiedźmy. Przykuły jej uwagę do osoby Darriana, lecz nie zgasiły tego chaosu w niej będącego, toteż półelf posunął się dalej. Po raz kolejny znajdował się w kontakcie usta-usta z wiedźmą, mając na dzieję, że przyniesie to podobny efekt. Nie mylił się. Rinej bowiem zaczęła odwzajemniać niepewnie pocałunek, by następnie zatracić się w nim i nie myśleć, że tu, w tej chwili grozi jej nie bezpieczeństwo. W końcu, po raz pierwszy przez ostatni czas wiedziała czego konkretnie chce, a odpowiedź była prosta – więcej Darriana…
Oderwała się wargami od mężczyzny. Wstrząsy ustały, drzewa szumiały wciąż będąc tarmoszone przez porywisty wiatr. Wszystko stało się takie proste…
-Dziękuję…-Powiedziała, gdy to chwilę później wielka drzazga, a właściwie fragment drzewa o kształcie stożka zmiótł półelfa, wbijając się z nagła w prawy bok mężczyzny, natychmiastowo przeszywając go i przygwożdżając do ziemi. To był fragment roztrzaskanego przez wilka drzewa. Nie dało się określić skąd konkretnie nadleciało, kiedy…Działo się wszystko zbyt szybko.
Ból jaki odczuwał Darrian zdawał się jednak prawdziwy. Czerwona krew przeciągała błyskawicznie, barwiąc materiał szat. Mag widział jeszcze sylwetkę Rinej, która zdawała się paść koło niego na kolana, zaś za nią widniała zbliżający się do niej wilczy pysk. Czy ją dosięgnął? Tego już Darrian nie wiedział. Nie mógł się poruszyć, mówić, obraz się rozmazał, nastała ciemność.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52162
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.