Nowy Sektor

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

Nowy Sektor

17 wrz 2011, 15:38

Obrazek

Druga z dwóch głównych części Jaśminowego Parku (obok starego sektora, który został zaniedbany) jest jego reprezentacyjną częścią. Jest to spory obszar, podzielony na podsektory najróżniejszych kwiatów, które od ścieżki oddzielone są niskim żywopłotem. Z roślinności należy tu wymienić rozmaite krzewy oraz dużą ilość drzew (chociaż niektóre sektory są ich pozbawione, dzięki czemu są nasłonecznione). Niektóre podsektory zamiast kwiatów, w środku wypełnione są wodą, tworząc rozmaite oczka wodne, wypełnione kolorowymi rybami a często także pięknymi roślinami, które upodobały sobie takie a nie inne miejsce.
W dzień nowy sektor jest przeważnie zapełniony przez masę spacerujących i odpoczywających ludzi. Cele ich przybycia są rozmaite – od zwykłej zabawy wśród dzieci, przez romantyczny spacer po zwykłą chęć odpoczęcia na łonie natury. Natomiast w nocy cały sektor przeważnie pustoszeje, jednak wciąż jest otwarty dla tych, którzy preferują samotność i ciemność.

***

Noc. Zostawiając Szkiełka w jakieś dobrze wyglądającej stajni, Elathorn nie czuł senności, ani odrobinę. Chciał pochłonąć wiedzę zawartej w trzymanej, dosyć grubej księdze, dotyczącej zaklinania. Potrzebował jednak do tego spokoju oraz światła – a w nocy te dwie rzeczy wzajemnie się wykluczały. Chyba, że użyć magii. Tylko dzięki swoim umiejętnością Elathorn nie zgubił się w ciemnym o tej porze parku – gdyby nie mała lampa oliwna otoczona lodem, stworzonym przez czarodzieja. Co więcej, lód ten poddany był drugiemu zaklęciu, dzięki czemu światło wzmacniało się. Po kilku minutach drogi, Elathorn znalazł ławeczkę na odsłoniętym terenie, gdzie padały promienie odbite przez księżyc. Postawił lampkę na oparciu i otworzył księgę. Światła było na tyle, by czytać wygodnie. Uśmiechnął się lekko i pogrążył w lekturze.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Infia
Posty: 122
Rejestracja: 18 sie 2012, 03:30
GG: 2608032
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33157#33157

18 paź 2012, 12:07

Kiedy Infia starała się wejść do umysłu znajdującego się obecnie w jej ciele, chcąc nie chcąc słyszała przekrzykujące się głosy elfa i tej… istoty. Zważywszy na to, że duch był poważnie osłabiony, wejście do swojego ciała i walka z ową istotą powinna być dziecinnie prosta. Jednak nie wszystko było takie proste, na jakie się wydawało…
"Zabijesz ją." – usłyszała męski, ponury głos. Wiadomym było, że chodziło tu o śmierć samej kobiety, natomiast odbiorcą tego przekazu miał być Neton. Wstrzymała się trochę z całym zaklęciem, dzięki któremu miała pomóc magowi.
W sercu – o ile takowe miała – poczuła strach. Nie był to jednak zwykły niepokój, który mogła jakoś pokonać. Był to lęk, wręcz ogromna paranoja przed śmiercią, która mogła ją spotkać w każdej następnej sekundzie. Sama nie potrafiła jej zatrzymać. Teoretycznie więc, jej życie niejako zależało od elfa. Nie mając kompletnie żadnych pomysłów co mogłaby zrobić dalej, wsłuchiwała się dalej w rozmowę.
Po chwili gadania, zaniepokoiła się poniekąd, że Netona nie obchodzi co się z nią stanie. Oczywiście, nie twierdziła że jest mu droga. W końcu znali się bagatela jeden dzień. Ale przecież nie był chyba na tyle złą istotą, by po prostu zostawić ją samą z tym problemem. A przynajmniej taką miała nadzieję po tym, jak doceniła elfy w autonomii.
Optymistycznie, pomyślała że jednak wedrze się do umysłu istoty wraz z elfem. Kiedy nagle, czerwone ślepia istoty spojrzały się w nią. I tak – w istotę niematerialną, taką, której teoretycznie nie można było zobaczyć.
– "Przestań kobieto, bo nas pozabijasz!" – usłyszała. Cholera, to coś mnie cały czas widziało. I tak po prostu, olało? – pomyślała, poirytowana.
Oddaj mi ciało, w ogóle czego ode mnie chcesz?! Co ja ci do cholery zrobiłam?! – krzyknęła wręcz jakby miała się zaraz rozpłakać. Miała nadzieję, że ta istota odpowie, a przynajmniej wyjaśni powód tej powiedzmy… nieproszonej wizyty w jej ciele.
Nagle usłyszała inny, spokojniejszy głos. Znała go, jednak nie wiedziała dokładnie skąd pochodzi.
Cholera, Neton. – wykrzyknęła, będąc pewna to jego głos. Była również pewna tego, że ten ją w ten sposób usłyszy. Ale ten jakoś nie reagował. Co tu jest grane… – pomyślała ciągle wystraszona i zaniepokojona. Słyszała go bardzo dobrze, kompletnie jednak nie wiedziała jak ma odpowiedzieć. W sumie nie pozostało jej nic innego jak krzyczeć mówić w jego kierunku.
Nie znam się na tym zbyt wiele. Nie wiem o co ci chodzi z tym stężeniem myśli. I nie wiem jak mam do ciebie mówić w inny sposób niż ten. A ten chyba nie jest zbyt skuteczny. – patrzyła ciągle na jego elfią, aksamitną twarz.
Ale dziękuje. – powiedziała nieco uroczo i optymistycznie jak na zaistniałą sytuację, bez względu na to czy ją słyszy czy nie. To, że potwór ją słyszał nie bardzo ją obchodziło.
Infia postanowiła zaufać Netonowi i spróbować po prostu zrównoważyć poziom mocy z jakim na niego naciskała. Problem był jednak taki, że przeważnie używając tej techniki, natychmiast używała pełnej mocy, dzięki czemu praktycznie zawsze dostawała się do umysłu przeciwnika i tam go wykańczała. Jednak nie potrafiła dobrze operować jej poziomem – nie wiedziała w takim razie jak dobrze balansować energią tak, by nie opaść z sił, ale jednocześnie technika była efektywna. Oby się udało. I obyś się nie mylił, o ile masz tam jakiś plan. – pomyślała z nadzieją na to, że wkrótce odzyska swoje prawdziwe, materialne ciało.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

19 paź 2012, 20:05

MG

Anemetius nie odstępował i nieustannie równomiernie naciskał na umysł Infii, a właściwie teraz tajemniczej istoty, która go zajęła. Zignorował pytania dotyczące jego rasowości. No chyba elf nie myślał, że tajemnicza istota od tak zdobędzie się na elaborat o swoim bycie, gdy teraz nie mógł się rozpraszać, a potrzebował być w nieustannym skupieniu w celu ochrony swojego umysłu. Milczał więc, a twarz Infii wykrzywiała się to w złości, irytacji, jak i wysiłku.
-Tak kurwa myślę! Mało jasno się…ach…– Urwał przysłaniając twarz dłonią. Przymknął lekko powieki, lecz ciągle spoglądał czerwonymi tęczówkami na elfa, mamrocząc jakąś mantrę pod nosem dla uspokojenia się. Jeszcze trochę i by dał się ponieść i odsłoniłby się całkowicie a co za tym idzie jego obrona poszła by w rozsypkę, jednak tak się nie stało. Skupił się. Nie odpowiadał na pytania elfiego maga, które teraz były bezsensem, jak i kipnął. Równie dobrze Anemetius mógł zatapiać w kimś sztylet i wymagać by ten recytował drzewo genealogiczne i z naciskiem na historię miłości dziadka i babki…
Infia naturalnie wykorzystała tą chwilę osłabienia, próbując zagłębiać się i wpływać na teoretycznie swoje zakamarki umysłu, co po części się udało. Bo kto w końcu ma większe możliwości wpływania na swoje myśli jak my sami? Naturalnie Istota wyczuła to i zareagowała gwałtownie. Zataczając się lekko do tyłu i zaczynając ciężko dyszeć.
Myśli telepatyczna Anementusa nie dotarła bezpośrednio do Infi. Po pierwsze elft wyczuwał ją jedynie jako energię, aurę bytującą niedaleko niego, nie jako osobę, czy byt, w który można było by się zagłębić, do którego można by było wysłać telepatyczną myśl, a przynajmniej to znajdowało się po za możliwościami elfa w momencie w którym atakował tajemniczą istotę i jednocześnie wykorzystywał spore pokłady mocy do spreparowania czegoś na wzór bariery. Było to zajecie obciążające znacznie elfa, a dołożenie do tego próby porozumienia się z czymś w rodzaju "ducha" były nie możliwe.
Infia teraz była poza możliwością kontaktu telepatycznego z Ane, ten zaś z nią. Była zmaterializowaną swoją świadomością znajdującą się po za ciałem, nie mogącą wpływać na nic, prócz "swojego" umysłu, a przynajmniej w tym przypadku próbując, gdyż ten był zajęty przez osobę trzecią. Wszystko wydawało się takie skomplikowane, a najgorsze było to, że obecnie kobieta mogła jedynie przysłuchiwać się oraz przyglądać wydarzeniom jakie miały miejsce. Przynajmniej obcy byt, jaki zajął jej ciało widział ją i słyszał, lecz jak długo?
Nagle Infia poczuła nie wiadomo czemu ból w prawym ramieniu, którym równie niespodziewanie straciła władzę.
Elf mógł poczuć jak ze skupiska aury Infii, przepływa cienki strumyk mocy magicznej wchłanianej przez "wroga".
-Nie będę się powtarzał…– wywarczał groźnie głos wydobywający się z ponętnych ust kobiety. Zaś czerwone oczy patrzyły w pewien specjalny sposób na Infię. Trudno było powiedzieć co za nimi się kryło, a raczej kto, lecz wiedział czego chce.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

19 paź 2012, 23:23

Musiał przyznać, że utworzenie bariery poszerzającej świadomość nie należało do najłatwiejszych zadań. To była już wyższa szkoła, gdyż łączyła dwie moce związane jednym magicznym supłem. Ale udało się. Teraz miał całkowitą pewność, że istota w żaden sposób mu nie ucieknie. Fizycznie odbiłaby się od bariery, a myślą nie będzie mogła jej przeniknąć. On zaś zdobył większa kontrolę nad tym, co znajdowało się wewnątrz zamkniętej przestrzeni. Można byłoby rzec, że stała się ona jego umysłem. Takie iluzjonistyczne pudełeczko.

O wiele bardziej martwiła go niemożność nawiązania kontaktu myślowego z Aris. Wiedział, że tam gdzieś jest, lecz w nieznany mu sposób jego myśli jakby ją przenikały i wędrowały dalej, odbijając się z powrotem. Irytujące. Musiał się skupić na wyciągnięciu informacji od stworzenia, a nie na dopiero co poznanej osobie.

Spiął brwi. To był kluczowy moment. Gdyby zechciał włamałby się do umysłu stworzenia, lecz czy ryzyko było warte? Mimo wszystko żal byłoby pozbywać się Aris i możliwości, które jej kontrola by dawała.

– Ja jestem bezpieczny – powiedział sobie w duchu, nie spuszczając oczu z twarzy kobiety niebędącej sobą, jednak…

Wypuścił cicho powietrze. Wycofał się z umysłu stworzenia. Było i tak osłabione. Walka nie miałaby dla istoty żadnego sensu. On zaś był ciekaw. Nie żeby przeraził się groźby, która przed chwilą co padła. Bardziej go śmieszyła. Jak na razie stwór zachowywał się nad wyraz pobudliwie. Gdzie się podziała ta istota rzucająca niezrozumiałymi słowami? Chyba zmiękła uświadamiając sobie, że nie ma doczynienia z byle jakimś tam początkującym magikiem z cyrku, a z potężnym, znającym najgłębsze arkana magii Czarodziejem.

Zarzucił teatralnie włosami i uśmiechnął demonicznie w stronę swego przeciwnika.

Proszę bardzo. Twe życzenie jest mym rozkazem – powiedział donośnym głosem pełnym kpiny, rozpościerając szeroko ręce.

Postanowił urozmaicić ich rozmowę. Wnętrze bariery było teraz poddane wobec jego woli. Mógł nią wpływać na otaczającą rzeczywistość, ale nie w sposób stały. To wciąż przekraczało jego możliwości. Lecz nie musiał dłużej już przebywać w umyśle stworzenia, aby stworzyć iluzję lub fałszywą rzeczywistość.

Zakręcił palcem. Wszystko spowiła nieprzenikniona ciemność. Zdawali się jakby zawieszeni w niebycie, gdy niespodziewanie pod ich stopami pojawiła się wielka szachownica. Ta z kolei poruszała się w nieskończonej ciemności zmieniając swe położenie z poziomowego na pionowe, jak i na odwrót, ale nawet wywracając się do góry nogami nikt nie spadał. Wszystko to było jedynie wielką, ultreareliastyczną iluzją wzmocnioną wpływem bariery. Gdyby jakiś obserwator z zewnątrz przyglądał się całemu wydarzeniu widziałby jedynie dwójkę osób stojących w parku i nic poza tym.

Więc? – zapytał donośnym głosem siedząc na tronie, który unosił się nad szachownicą – Cóż masz do powiedzenia? A może masz coś do zaoferowania?

Podparł podbródek na zaciśniętej dłoni, wbijając swoje spojrzenie w czerwone oczy. Miały w sobie coś pociągającego. Na…rozmaity sposób.

Musze przyznać, że twoje umiejętności wywarły na mnie pewne wrażenie. Szczególnie ta przemiana i sprawny umysł. Niewiele jest takich istot w tych czasach – westchnął z żalem zerkając w bok i znikąd, gdzieś daleko w ciemności rozbłysnęło światło, które zaczęło się do nich zbliżać, przyjmując kształt gorejącej gwiazdy. Sekundę później tuż obok lewitującej szachownicy pojawiło się słońce. Gołym okiem można było obserwować erupcje na jego powierzchni, a mimo to nikt niczego nie odczuwał. Nawet odrobinki ciepła. Jedynie fałszywe, złociste światło oświetlało twarz Anemetiusa, ciało Infi i ją samą unoszącą się gdzieś nad nieistniejącą szachownicą.

W dłoniach pojawił mu się dzbanek. Była to oczywiście iluzja, ale nikt poza osobami o sprawnym umyśle nie byłby zdolny tego odróżnić. Zaczął mu się przyglądać i podrzucać nim do góry niczym małe dziecko piłeczką.

Rozbudziłeś mą ciekawość – szepnął, patrząc jednym okiem znad przedmiotu w krwiste ślepia. Chciał wiedzieć. Był cierpliwy w dążeniu, jednak kiedy obiekt swych pożądań miał tuż, tuż, nie potrafił opanować rosnącej ekscytacji.

Awatar użytkownika
Infia
Posty: 122
Rejestracja: 18 sie 2012, 03:30
GG: 2608032
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33157#33157

20 paź 2012, 19:38

Kobieta, starając się słuchać telepatycznych poleceń Anemetiusa, nagle straciła z nim kontakt. A właściwie – to on stracił kontakt z nią.
Netonie? – odezwała się, bezskutecznie szukając jego głosu w swojej głowie. Ogarnęła ją niejako pustka, nie wiedziała bowiem co ma teraz począć. Nie miała dostępu do swojego ciała, nie mogła w żaden sposób porozumieć się również z jedyną osobą, która mogła jej pomóc.
I wydawało się, że gorzej być nie może. Niestety – wydawało się. Nagle, jakoby bez przyczyny, Infia poczuła przenikliwy ból w prawym ramieniu. Kobieta od razu lewą ręką złapała się w miejsce, które było źródłem tego bólu. Cholera. – pomyślała, ciskając zęby. Co… to… jest…?! – zastanawiała się cały czas. Jakby to powiedzieć – w nowej powłoce nie czuła żadnego bólu – sama zresztą to sprawdzała. Aż do teraz. Mimo, że ból ten nie pozwalał jej się odpowiednio skupić, wiedziała że spowodowała go ta bestia, z którą wraz z elfem starała się pokonać. Jego ślepia były ciągle wpatrzone w jej niematerialne ciało.
Nie będziesz… się powtarzać? – powiedziała z bólem na ustach do czarnej istoty.
Co ja ci do cholery zrobiłam?! – dodała nieco głośniej, ba – krzyknęła wręcz, tym razem opierając się nieco ogarniającego ją cierpieniu.
Wiedziała jednak czego bestia od niej oczekiwała. Infia zastanawiała się chwilę nad tą decyzją – bądź co bądź, nie chciała ryzykować swojego życia, wolała więc posłuchać się czarnego bytu i zastopować ataki na jego umysł. Nie wiedziała, czy podjęła słuszną decyzję, jednak ból który odczuwała utrzymywał ją w przekonaniu, że tak. Miała nadzieję, że owy kontur zaprzestanie swoich "działań" i w spokoju dojdą do jakiegokolwiek porozumienia. Popatrzyła się raz jeszcze na swoje ciało i miała nadzieję, że wszystko dobrze się skończy…
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

21 paź 2012, 12:33

MG

Wytworzenie iluzji zamykającej dwa ciała, jak i trzy świadomości była nie lada wyczynem, co zresztą wiedziała sam jej stworzyciel będąc świadomy nagłego ubytku swych pokładów magicznych. Na szczęście póki wszyscy znajdujący się w iluzji nie próbowali desperacko się z niej uwolnić, jej podtrzymywanie to był pryszcz.
W każdym bądź razie napór na myśli istoty zelżał, toteż ona sama czując nagłą ulgę odchylił się do tyłu i upadł na tyłek, zaparł się rękami za plecami i oddychała nieregularnie. Do tego Anemetius poganiał i oczekiwał jakichś odpowiedzi, infia zaś lamentowała, słowem pary miał dość i zaczynał żałować podjętej przez siebie decyzji.
-Kobieto, uspokój się, przecież i tak nie masz ciała więc ręka w tą czy w tamtą nie robi Ci różnicy…I przestań do niego wołać i tak Cię w taki sposób nie usłyszy. Twój umysł jest tu, tak formalnie rzecz ujmując…Więc jeśli chcesz pogadać z "Netonem" to przez swój umysł, to samo tyczy się Ciebie Magu, tu, lecz żadnego bombardowania mnie bo poodcinam kontakt…– Mówił powoli patrząc to na ducha Infii, to na mężczyznę, gestami wskazywał na swoją głowę, po czym ostatecznie jeszcze raz ciężko westchnął i zaczął układać kolejną wypowiedź widząc zniecierpliwienie elfa.
-Jestem Kiljam, a przynajmniej tak możecie mi mówić. I moje umiejętności, "takie istoty" to dobre określenie, lecz nic poza tym…-Umilkł i widocznie spochmurniał. Wstał powoli z podłoża rozprostowując swoje, a właściwe kobiece gnaty. Poprawił pasmo włosów zachodzące mu na twarz.
-W każdym bądź razie uznam to za komplement…Równie muszę przyznać, że rzadkością jest spotkanie dwóch takich istot jak wy z takimi umysłami. Widzicie, mój problem polega na tym, że słabe jednostki ulegają obłędowi i szybko stają się zbędne. Rozpadają się pod wpływem mego bytu. Dosłownie. – Tu wzrok dłużej zagościł na Infii.
-Pewnie teraz pytania czemu, po co, dlaczego…Nie czuję się zobowiązany do spowiadania się wam z moich celów, lecz pewnie, jeśli pominę ten szczegół, "Neton" zrobi się nieuprzejmy…– Ironią ociekało każde słowo. Był to sposób w jaki człowiek ten radził sobie z myślą, że wszystko do czego dążył może spieprzyć się przez tego oto mężczyznę, który niespodziewanie okazał się silniejszy niż zakładał, a teraz nawet w pewien sposób był zdany na jego łaskę czy też nie łaskę. Nie było to w żadnym wypadku pocieszające…
-Ten dzban…To nie żadna łapka na egzorcyzmowane demony, do których nie można mnie zaliczyć. Niestety. Lecz, po części to prawda, jest to coś, w czym można zamknąć konkretne coś z nie z tego świata, a przynajmniej nie tak dosłownie. Bo droga tu bytująca pani, która tak "wspaniałomyślnie" udzieliła mi ciała stoi praktycznie jedną nogą bliżej niż dalej miejsca do którego prowadzi mogiła, a do którego się wybieram. Tak więc…Może więc równie wspaniałomyślnie, puścisz mnie wolno, "Netonie" i pozwolisz mi kontynuować moją misję. Nie jest moim celem walczyć z Tobą. – Nie wspomniał jednak co miałby się stać z Infią w której ciele by sobie odszedł, pozwalając jej co najwyżej lewitować za nim. Ot, taka niewygoda nie posiadania ciała.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

21 paź 2012, 23:16

Wspaniałomyślnie puścić wolno? – powtórzył ze śmiechem, kręcąc głową rozbawiony – Pozwól, że ujmę to tak – spiął brwi, uderzając gniewnie w podłokietniki wyimaginowanego tronu – Nie tak prędko.

Westchnął opierając się wygodniej. I cóż miał poczęć w takiej sytuacji? Z jednej strony Aris. Żal byłoby ją tracić. Gdyby udało mu się ją sprowadzić z powrotem do ciała odpowiednio wykorzystałby jej wdzięczność. Ale z drugiej zaś…Kiljam.

Więc pozwól, że wszystko przedstawię – rzekł ze spokojem, przyglądając się swojej dłoni w białej rękawiczce – Twoją misją nie jest walka ze mną, a mimo to mnie zaatakowałeś beż żadnego ostrzeżenia. Mówisz, że ciała słabych jednostek nie są w stanie utrzymać twego bytu. Można wnioskować, że albo jesteś czymś w rodzaju ducha, demona, albo też świadomością, która przekroczyła bariery wyznaczone dla śmiertelników. Pierwszą opcję ja odrzucam. Drugą ty odrzuciłeś. Pozostaje więc trzeci wariant, który mnie osobiście bardzo by pasował.

Przeniósł wzrok na ciało Aris należące obecnie do Kiljama. Uśmiechnął się tajemniczo.

Twoje poprzednie ciało się rozpadało. Desperacko poszukiwałeś nowego. Zmyliłeś nas, gdyż twoją prawdziwą istotą była aura, którą uwolniłeś opuszczając poprzednie wcielenie. Czarny kontur zaś był jedynie czymś w rodzaju iluzji mającej na celu zmylenie naszych zmysłów. Pierwotnym celem miałem być ja, ale zorientowałeś się, że jestem dla ciebie za silny, dlatego wybrałeś Aris. Proste.

Zmrużył oczy gładząc dzbanek lezący na kolanach. Rozważał tak naprawdę trzy opcje. Pierwsza – poświęcić Aris, stracić profity idące z jej kontroli, ale włamać się całkowicie do umysłu Kiljama. Druga – dogadać się z Kiljanem, iść na współpracę i otrzymawszy, co by chciał pozbyć się go tak, aby Aris mogła powrócić do swego ciała. Trzecia – kontynuować rozmowę w nadziei na osiągnięcie jakiegoś kompromisu.

Ze wszystkich pomysłów trzeci był na chwilę obecną najbezpieczniejszy. Jeśli zawiedzie, cóż, będzie musiał to rozwiązać w mniej przyjazny sposób.

Wszystko by pasowało, gdyby nie twe wcześniejsze słowa. Pozwól, że je przytoczę – Chrząknął obejmując oburącz przedmiot – "Grzeszne ręce", "chore ambicje". Teraz zaś ujawniasz właściwości tego…dzbanka. Miałem podobne podejrzenia, choć nie miałem pewności. Pierwsze słowa wypowiedziałeś, gdy go dotknąłem.

Wyrzucił dzbanek przed siebie, lecz ten zamiast spaść zawisł w powietrzu i zaczął lewitować dookoła niego.

Musi być więc czymś ważnym dla ciebie – Zrobił przerwę – Chore ambicje. Wyjaśnisz mi to?

Wykonał dłonią niedbały ruch. Szachownica, na której stał Kiljam w ciele Aris, zadrżała i poczęła się rozpadać. Każdy kwadrat odrywał się od całości i znikał w nieprzeniknionej ciemności jakby wessany przez jakąś osobliwość. Po chwili pozostał tylko jeden kwadracik ze stojącym na nim ciałem Aris.

Rozumiesz, że z pozycji silniejszego mam więcej możliwości wywierania nacisku – odezwał się beznamiętnie – Aris nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Jej ciało może gnić, a duch błąkać się przez wieczność. Najwyższej w swej dobroci skrócę biedaczce męczarnie rozrywając mentalnie jej ducha na strzępy. Ty natomiast…

Ciemność pod nimi rozproszyła się ujawniając widok całego kontynentu spowitego gęstymi chmurami.

Upadek z kilkudziesięciu kilometrów, chociaż będący iluzją, zniszczyłby twą osłabioną po przejęciu świadomość. Obrażenia psychiczne roztrzaskałyby twój umysł jak maczeta arbuza.

Ponowił ruch dłonią. Znikąd pojawiły się wcześniej zniszczone kwadraciki i ułożyły na nowo w szachownicę.

To tylko tak w kwestii ustalenia pewnych różnic. To nie ja byłem napastnikiem, lecz ty. Ty zapewne na moim miejscu już byś zakończył me życie.

Wbił wzrok w czerwone ślepia.

Zawsze możemy się dogadać. Czekam na interesującą propozycję i więcej wyjaśnień

Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

23 paź 2012, 21:18

MG

Cała ta sytuacja zaczynała być nuda, irytująca i tak dalej. Kiliam miał właściwie głęboko w poważaniu wszelakie analizy, to też nie zamierzał się tłumaczyć ze swojego postępowania po raz drugi, debatować nad tym co, dlaczego i po co zrobił. Powiedział raz, wystarczy. Zaatakował, bo jego ciało się rozpadało, a że byli tylko we dwójkę w parku, to rzucił się na słabsze ogniwo, po czym zamierzał kontynuować swą podróż nikomu nie wadząc, lecz inni mieli wobec niego inne plany…
Neton nawet nie próbował ukrywać swojej wyższości nad nie-człowiekiem. Siedział na swym wyimaginowanym tronie, patrząc z góry na istotę zamieszkującą ciało Infii, pokazując swą elokwencję, jak i prezentując analityczny umysł. Na to wszystko, Kiljam, jedynie wywracał oczami, wzdychał i w milczeniu obserwował istotę elfa. Niczego nie zaprzeczał, niczego nie przytakiwał. Nie miał zamiaru rozwodzić się nad swym istnieniem w tym momencie, ani nad czymkolwiek innym. Miał swój cel, czas leciał…
-Dla zdezorientowania. Powiedzmy, że mam zdolność wyczuwania tego co kto ma na sumieniu bądź pewnych przywar, a tak się składa, że śmierdzisz ambicją na kilometr, lecz nie mam zamiaru o tym teraz dyskutować. Czas mi ucieka. – Zaznaczył sucho.
-Już mówiłem, czym dla mnie jest ten artefakt. Narzędziem, lecz najwyraźniej twoja osoba ma problemy z przyswajaniem informacji. – Tu kąciki ust lekko podniosły się ku górze w geście szydzenia, a gdy elf zaczął grozić, kobiece wargi odsłoniły zęby, wykrzywione w uśmiech.
-Nie rozśmieszaj mnie, elfie zaślepiony pychą. Mój byt istniał, gdy twoja rasa robiła jeszcze pod siebie, lecz nie będziesz w stanie tego pojąć. Już tłumaczyłem swoje postępowanie, więc nie baw się w dziecko i przestań powtarzać moje słowa ukwiecone zbędnym potokiem epitetów. Mam cel, jak wspomniałem już raz, a najwyraźniej nie dotarło to do ciebie. Muszę odzyskać duszę. Nie mam wiele czasu. Przejście…Ehh…puść mnie. To ważne. Czas leci. Jeśli tak bardzo się upierasz przy swym przesłuchaniu, chętnie podyskutuję…później. Lubuję się w oświecaniu ciemnej masy…– Mówił, lustrując wzrokiem elfa. Czerwone tęczówki patrzył z pod kobiecych rzęs. Czekając na jakąkolwiek reakcję. Czas się liczył w jego sprawie, a ten ciągle uciekał. Zacisnął pięść. Jeśli trzeba może iść jako niewolnik, może nawet walczyć z elfem, a jeśli trzeba będzie to poświęci większość tego co ma w zanadrzu, byle tylko ruszyć się…
-Więc?

//Pozwoliłam sobie pominąć na razie cię Infio. Jak coś możesz maznąć w każdym momencie. Bo właściwie nie ma stałej kolejki, a rozmowa toczy się w tym momencie bardziej między dwoma panami. Więc byś nie pisał co chwila o niczym to…pozwól że pchnę do przodu : p
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

23 paź 2012, 23:03

Jak na istotę bytująca dłużej niż moja rasa, wyrażasz się w sposób nadzwyczaj rynsztokowy – odparł z szerokim uśmiechem bez nutki uszczypliwości czy też urazy.

Miałby uwierzyć, że coś…coś takiego było tym, za co się podawało? Oczywiście nie każdy musiał być wzorowym przykładem rycerza w lśniącej zbroi, ba! Samemu wszakże takim z pewnością nie był i szczerze pozwiedzawszy gardził takimi osobami, jednakże. Kultura, dobry smak i odpowiednie podejście powinno być cechą wspólną istot magicznych, Potężnych istot magicznych. Nie miał na myśli jakiś podrzędnych kuglarzy znających dwa zaklęcia, bo udało im się ukraść księgę, której zawartości nawet nie zrozumieli. Mówił o prawdziwych magach. Mediach. A takim, z dużym prawdopodobieństwem, był Kiljam. Więc ten fakt niezwykle uderzał w oczy Anemetiusa i obrażał go samego jako jednego z tych "lepszych" magów. Jego celem był świat doskonałości. Czy coś posługujące się słowem w taki sposób jak Kiljam mogłoby być na wyższej gałęzi ewolucji? Wolne żarty! Absurd! Istota wyzwolona to istota rozumująca więcej, widząca więcej. Pośpiech to słabość.

Właśnie, twój byt istniał – podkreślił słowa, które Kiljam sam wypowiedział – Więc się nie wywyższaj! – ryknął doniośle, a od jego głosu zadrżała ciemność wypełniająca wyimaginowaną przestrzeń – Gdyż mogę ci ten stan istnienia w przeszłości boleśnie urzeczywistnić!

Zasklepiony pychą? On, Anemetius zaślepiony pychą? O nie, nie był zaślepiony pychą. Kiedyś był. W przeszłości. Teraz wręcz na odwrót. Poddawał dogłębnej analizie każde swoje słowo, a jego działania miały jedynie zarysować dystans, który powinien dzielić lepszych i gorszych. Król nie może być równym rycerzowi, w rycerz wieśniakowi. Wszystko na tym świecie ma swoją hierarchię. Jego ideały poszukiwania doskonałości tylko wzmacniały w nim to poczucie. Bowiem jak miałby patrzeć na istoty, które marnują swoje życie w karczmach i przybytkach, zamiast ciągle przeć do przodu. Szukać perfekcji. Doskonalić się. Życie jest po to, by wypełnić jego pustkę swym sukcesem. Perfekcja wymaga poświęceń. On poświęcił wiele. Wszystko co robił, robi i będzie robił ma jeden cel – doskonałość. Więc jak on, kontemplator, jednostka oświecona i wyzwolona, miałby patrzeć na pijaczynę w karczmie lub szarego gbura? Równość? Równość to ułuda. Głupota. Iluzja dla słabych. Celem każdej istoty jest rozwój, niepohamowany postęp. Ten co stoi w miejscu się cofa, a ten co nic nie robi w naturalny sposób umiera. Naturalna selekcja jest najsprawiedliwszym sędzią.

Twój czas mało mnie interesuje – powiedział bez cienia emocji władczym tonem – Będziemy przebywać w tej iluzjonistycznej rzeczywistości tak długo, aż się nie ugniesz, gdyż widzę, że jesteś niezwykle, doprawdy niezwykle oporny, Kiljamie – prychnął – O potężny, istniejący na długo przed mą rasą.

Pstryknął palcami przywołując prawdziwy dzbanek. Mógł manipulować dowolnie tym, co znajdowało się wewnątrz bariery.

Wszystko można zamknąć, Kiljamie – oświadczył ze spokojem i opanowaniem w głosie – A jeśli trudno wychodzi, to zawsze można to coś wyssać niczym jad z rany. Twoje przejęcie ciała Aris nie różni się niczym od pospolitego opętania za wyjątkiem jednego faktu. Wyrzuciłeś świadomość kobiety poza jej umysł. W przypadku opętania ta świadomość nadal znajduje się w swym ciele, lecz jest stłumiona przez wolę tego, który opętuje. Wygodne. Nie jesteś istotą na wyższym poziomie świadomości – rzekł oskarżycielsko, wręcz z triumfem, pochylając się na swym tronie – Istota, która wyzwala się do śmiertelnego, materialnego ciała nie potrzebuje takowego do egzystencji, gdyż swoją siłą umysłu wpływa na rzeczywistość. Mięśnie pozwalają wykonać ci ruch i chwycić przedmiot. Postać, która wyzwoliła swoją świadomość te mięśnie oraz wszystko to, co śmiertelne, zastępuje umysłem. To nie jest ułomność. To doskonałość. Mnogość zmysłów różnie rozwiniętych zasępiona jednym, potężnym centrum, jakim w tym przypadku jest umysł.

Skrzywił się.

Opętywanie, by posiąść cudze ciało? Cóż za słabość. Cóż za ulotność. To nie jest postęp, to jest krok wstecz. Albo twoja, o potężny – zakpił sobie – ewolucja poszła źle, albo zwyczajnie w świecie – zaśmiał się naśladując głos Kiljama – wciskasz mi kit!

Uniósł brew do góry.

Więc? – powtórzył ze zdziwieniem – Co za więc? Mam cię tak o wypuścić? Po tym wszystkim?

Zaniósł się śmiechem i podparł podbródek zamkniętą dłonią robiąc pozę myśliciela.

Na chwile obecną straciłem Aris, która mogłaby mi posłużyć do wielu ciekawych celów. Zostałem zaatakowany z prostego powodu, chęci przejęcia ciała – machnął teatralnie dłonią, a tym razem z jego ust wręcz ziała kpina – Nic wielkiego. Przecież to zupełnie naturalne. Dziwne, że cię w ogóle przetrzymuję, prawda? Teraz mnie obrażasz, chociaż to ja odniosłem zwycięstwo. Szok, groteska! – zakrzyknął – To ja powinienem błagać ciebie o litość, prawda? Oj, Kiljamie, Kiljamie.

Wbił nieugięte spojrzenie w czerwone oczy. Czy nie widział swojej sytuacji, a mim oto stawiał takie warunki?

Wychodzę na minus, ty zaś na plus. Otrzymałeś ciało i chociaż jesteś osłabiony, to jak cię uwolnię szybko odzyskasz siły. I mam odejść z pustymi rękoma? – westchnął sztucznie, kręcąc głową – Kiljamie. Albo jesteś skończonym idiota, albo traktujesz mnie jak idiotę. Być zwycięzcą i zostać ograbionym? Tego chyba nawet w największej komedii i dramacie nie przewidziano. Kiljamie, ujmę to tak. Nie ma absolutnie żadnej możliwości, bym cię pozwolił odejść, jeśli nie otrzymam czegoś wartościowego w zamian.

Rozsiadł się wygodniej poprawiając swą szatę.

A jak sam mówiłeś czas leci. W raz z nim przebywanie tutaj osłabia twój umysł. Nie zapominaj, że to wszystko, co cię otacza, podlega pod moją wolę. Przebywasz tam, gdzie króluje moja myśl. Możemy tu spędzić i sto tysięcy lat. Nasze ciała nie odczują nawet sekundy na zewnątrz, ale twój umysł? Sto tysięcy lat przebywania na…obcym gruncie, że tak powiem. Sądzisz, że przetrwasz?

Awatar użytkownika
Infia
Posty: 122
Rejestracja: 18 sie 2012, 03:30
GG: 2608032
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33157#33157

23 paź 2012, 23:10

Infia była w sumie pewna, że jej życie w tej chwili zależy jedynie w niewielkim stopniu od niej samej. W gruncie rzeczy to rozmawiający ze sobą pan i monstrum o kobiecej sylwetce i męskim głosie mieli znacznie więcej do powiedzenia w tej kwestii. Ogółem – cała sytuacja dla kobiety nie była zbyt wesoła.
No ale nic, dziewczyna zaufała Netonowi, który być może miał już jakieś doświadczenie w takich sprawach – no, a przynajmniej dałby radę wyciągnąć ją z tych dość nietypowych opałów. Jednak po krótkiej chwili jak widać "i jemu na Aris nie zależało". Kurwa jego mać. – przeklęła w myślach, po czym z niepokojem zmarszczyła nieco brwi, z góry przyglądając się elfowi i sobie. Może blefował, może mówił prawdę – tak czy inaczej obawiała się utraty swojego ciała. A było takie piękne… W dodatku za cholerę nie wiedziała jak się komunikować z kimś "przez umysł". No, ale co – innego wyjścia nie miała. W końcu skoro ten cały Kiljam groził odcięciem kontaktu, owy kontakt musiał wcześniej istnieć. Nic zresztą nie stało na przeszkodzie, by chociaż spróbować porozumieć się za pomocą umysłu, szczególnie, że Infia potrafiła jako tako posługiwać się tym rodzajem magii. Prawda?
Odzyskać duszę? Ty chcesz odzyskać duszę? – dopytała się dwukrotnie oburzonym tonem.
Masz piękne ciało, to teraz szukasz duszy? – dodała widocznie poirytowana, jednak nieco zmieszana. Zastanawiała się jak ktoś mógł mieć dwie dusze… albo co w takim razie w tej chwili siedziało w jej ciele. Jednak na te pytania nie była w stanie odpowiedzieć – to było już zadanie dla jakichś starszych myślicieli, filozofów czy czarowników, którzy całymi dniami nie wyszczubiali nawet nosa zza ksiąg w ciepłej, wygodnej bibliotece. Miała już jednak dość tego, że ktoś bezkarnie włamał się i przywłaszczył sobie prawa do jej ciała. Dlatego widocznie zrezygnowała z nieco milszych słów czy też gestów.
Kiljam zdawał jej się być jednak coraz to inteligentniejszą istotą – potrafił wyczuwać charakter czy też emocje innych. Stwór nie miał zbyt subtelnego i naturalnego głosu, jednak gadał konkretnie i na temat. W dodatku, to co mówił było wręcz zabawne. I co więcej, poniekąd prawdziwe. Opowiadanie o tym, jak pyszny i chorobliwie ambitny jest Neton rzeczywiście spowodowało niewielki uśmieszek na niematerialnych ustach dziewczyny. W końcu, lepiej robić dobrą minę do złej gry, niż złą minę do złej gry.
Kiedy jednak powiedział, że zamierza odejść w jej ciele, a i wspomniał coś o tym, że to może się rozpaść podobnie jak ciało tamtego dzieciaka, nie zamierzała ostatecznie puścić tego płazem.
To moje ciało, mam gdzieś czy ci się ono podoba czy też nie. – odrzekła bez ani krzty lęku w głosie, spoglądając jednocześnie na czerwone ślepia swojego ciała. Było to dość dziwne uczucie
Nie ma nawet takiej opcji, żebyś stąd z nim odszedł. – dodała nieprzerwanie pewnym głosem.
Znajdź sobie inne, ciekawsze ciało. W dzielnicy mieszkalnej jest taka Elavir, o ile dobrze pamiętam. Ona ma ładne, wytrzymałe cielsko. Weź sobie je. Śmiało. Rudowłosa, grymaśna dziewczyna z bliznami. – zasugerowała. Chcąc nie chcąc, wcześniej poznała takową w Wolenville, a że teraz mogłaby się przydać do czegoś innego niż rozdawanie paru suwerenów. A że sama kobieta dla Infii nic nie znaczyła…, A i w dodatku miałaby jedną przysługę mniej…
Moment później, Neton wyrwał się z iście przepięknym monologiem, a właściwie odpowiedzią na teksty Kiljama – i trzeba przyznać, wywarł on na kobiecie niemałe wrażenie. Mówił z ogromną pasją, która mu towarzyszyła tak wielką, że kobieta wręcz uwierzyła w bezproblemowy sukces całej sytuacji. Nie zamierzała mu nawet przerywać, by nieco bardziej dążył do rozwiązania jej problemu. Jednak obawiała się tylko jednego – tego, że ten cały Kiljam zaproponuje mu coś, czego ofertą nie będzie mogła przebić Infia. Z tego co do tej pory słyszała z jego ust, kobieta miała wręcz identyczny charakter co on. Co wcale nie pomagało jej w tej sytuacji.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

24 paź 2012, 23:53

MG

Kolejna porcja uzewnętrznionych myśli elfa nie uradowały Kiljama, który z odrazą patrzył na złotookiego mężczyznę. I jak wcześniej– nie odpowiadał, niczego nie potwierdzał, niczego nie zaprzeczał. Nie chciał rozmawiać o sobie w takich…okolicznościach. Do tego elf wymagał jakiejś "ofiary" za uwolnienie. Czegoś wartościowego. Jak się okazuje wzmianki o podróży do świata umarłych po duszę nie zainteresowały elfa, który nie uznał najwyraźniej wątku za interesujący. Może już sam odbył taką wycieczkę i nie była ona niczym odkrywczym, interesującym…W każdym bądź razie Kiliam się nie odzywał, do czasu, aż elf skończył.
-Jeszcze nie raz się przekonasz, że mogą istnieć byty potężniejsze, Netonie. – Ułożył dłoń w powietrzu, tak, jakby położył ja na tafli szkła.
– Kiedyś ci to wytłumaczę, lecz teraz…Żegnaj.– Przymknął oczy, zerkając jeszcze wcześniej na Infię przepraszająco, po czym…Niespodziewanie…Wydobył z siebie znaczne pokłady magii…tak przytłaczającej, rozchodzącej się po całej wyimaginowanej przestrzeni przeżerająca się przez iluzję i napierając na granicę "pudełka iluzji". Nagły skok magii, nie odbił się naturalnie korzystnie na osobie Kiliama, gdyż na dłoni jego ciała, z której wydobywały się intensywne pokłady magii pojawiły się rany, niby zadrapania, pęknięcia skóry z których ciekła krew. Infii zaś mogło się wydawać, że słabła na wskutek tego, jakby ktoś podbierał jej moc…by ostatecznie pozwolić pogrążyć się mrokowi…
Więzienie elfa zostało rozerwane od środka, jakby było z papieru. Wszyscy znaleźli się no powrót w rzeczywistości i nikt nie mógł tego zmienić.
Anemetius stał zaś przy ławce, tak, jak wcześniej trzymając w dłoni dzban…lecz nikogo innego przy nim nie było. Mógł jedynie zlustrować resztki tajemniczej kałuży z czarnej cieczy znikającą w śniegu. Zresztą i ta rozpłynęła się w nicości. Nie było już tajemniczej istoty z ciałem Infii, zresztą, duch kobiety był nie wyczuwalny. Opary ciężkiej, ciemnej aury unosiły się w powietrzu, lecz również zanikały w atmosferze zimowej aury.
Tak…Wszystko wróciło do normy…

z/t Infia i Kiljam.

//Ane, wybacz, jak się okazało zaproponowany przeze mnie model sesji w stosunku do twojej postaci okazał się niewypałem. Tak więc ze smutkiem muszę stwierdzić, że tu, wątek dla cię dobiega końca. Nie podołałam Twoim prośbom, lecz również, jak wspominałam wcześniej nie obiecywałam, że się uda. : p <czuje się usprawiedliwiona> W każdym bądź razie, było ciekawie. Dzbanek potraktuj jako nagroda pocieszenia. Jeśli chcesz więcej informacji na jego temat wołaj na GG. Może będzie on jakimś materiałem na inne sesje…Kto wie.
Ane +10PCh.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 13 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Google [Bot]
Liczba postów: 52162
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.